Dodaj do ulubionych

Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie?

23.09.21, 16:46
Mam na myśli to, czy nie wstydzicie się mówić, gdzie "wylądowaliscie", mimo świadectw z czerwonym paskiem, ukończonych studiów, opinii w rodzinie, itp.

Są osoby, które wybierają na przykład nisko płatną pracę w budżetówce niż, dajmy na to, pracę na kasie w Lidlu, bo łatwiej im powiedzieć "pracuje w dziale księgowym" niż na kasie (mimo możliwości lepszego wynagrodzenia).

Ja nigdy nie pracowałam w miejscu/na stanowisku "prestiżowym" i nie lubiłam zdradzać szczegółów mojej pracy ludziom, którzy mało mnie znali. Jakbym się obawiała, że mnie od razu zaszufladkują.

A Wy się przyznacie, jak to jest u Was? Wstydzicie się mówić o swojej pracy, macie to gdzieś, co ludzie pomyślą, a może wykonujecie pracę, która budzi społeczne uznanie?
Obserwuj wątek
    • kk345 Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 16:57
      >Są osoby, które wybierają na przykład nisko płatną pracę w budżetówce niż, dajmy na to, pracę na kasie w Lidlu, bo łatwiej im powiedzieć "pracuje w dziale księgowym" niż na kasie (mimo możliwości lepszego wynagrodzenia).

      Nie znam.

      >Wstydzicie się mówić o swojej pracy, macie to gdzieś, co ludzie pomyślą, a może wykonujecie pracę, która budzi społeczne uznanie?

      To jest piękne, jak z motywacyjnej czytanki gimnazjalnej. W roku 1924.

      >
    • picathartes Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 17:02
      Lubię.
      Pracuję fizycznie mimo czerwonego paska, wykształcenia fizyka, stratega i analityka biznesowego big_grin
      Nikt z moich najbliższych znajomych na początku znajomości nie miał pojęcia o moim wcześniejszym wykształceniu i fakt, że pracuję fizycznie nie przeszkodził im się ze mną zaprzyjaźnić. A wśród przyjaciół mam dyplomatów, lekarzy, nauczycieli, muzyków, ludzi z korpo oraz ludzi pracujących fizycznie - hydraulicy czy malarze na przykład.
      Przypuszczam, że jeśli jesteś fajnym człowiekiem, Twoja "mało-prestiżowa" praca nikogo nie obejdzie. Zresztą, co to za pomysł, żeby ludzi po pracy szufladkować? Człowieka powinno się szufladkować za to, jakim jest człowiekiem, a nie, za co mu zawodowo ludzie płacą smile
        • picathartes Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 17:12
          > Te osoby, których ocen się obawiałam były z otoczenia męża.

          A mąż za Tobą murem stoi?
          Bo mój mąż, mimo iż wykształcony prywatnie, za granicami swojego kraju, po jednej z najlepszych uczelni w Europie, od zawsze mi powtarzał, że papierki ma gdzieś, bo papierek teraz może zdobyć każdy. Najważniejsza jest chęć do pracy, gotowość do podjęcia wysiłku i zwykła pracowitość; iskra do życia. Reszta jest zbędna.
          Szanuje każdą pracę wykonywaną uczciwie, choćby to było sprzątanie kibelka w mc donaldzie. Wśród znajomych ma cały przekrój zawodów i wykształcenia.
          I postawiłby się każdemu w swoim otoczeniu, który by ludzi po wykonywanym zawodzie szufladkował smile
            • picathartes Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 19:19
              > jakie cudownie naiwne idee...oczywiscie, ze cie szufladkuja , taka juz jest ludzka natura.

              Jak słyszę coś takiego, to sobie myślę, że ucieczka z Polski była najmądrzejszą rzeczą jaką w życiu zrobiłam. Uwierz mi, ludzie poza zaściankiem mają nieco bardziej otwarte horyzonty.

              Jedną z najbliższych mi osób jest multimilioner-filantrop, który otworzył setkom ludzi bez wykształcenia, bez paszportu, bez "właściwego urodzenia" drzwi do normalnego życia, godnej pracy i po prostu szczęścia, niezależnie od tego, czy byli dziećmi alkoholików, sami byli od czegoś uzależnieni, byli uchodźcami, mieli trudności w nauce lub po prostu urodzili się w biednej patologicznej rodzinie. We wszystkich widział człowieka, do wszystkich podchodzi z szacunkiem. Wystarczyło, że mieli to "coś", chęć do pracy, chęć do nauki, iskrę do życia - niezależnie od tego, czy zrobił ich głowami swoich wielkich projektów, wysłał na Harvard zrobił czy stróżem budynku.

              Gdy czytam wypowiedzi jak Twoje, dziękuję niebiosom, że moje życie i mojej rodziny toczy się tu, gdzie toczy, a nie na forum emama.
              • sam.222 Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 19:57
                To chyba było do mnie. Ale z wiekiem coraz bardziej akceptuje, że bywam niepoprawną idealistką.

                A co do męża. To różnie bywa w małżeństwach jeśli chodzi o podnoszenie wzajemnie własnej wartości. Może czegoś zabrakło, abym czuła się dobrze w towarzystwie jego znajomych. Rzadko o mnie opowiadał swoim znajomym. Może brakowało jakieś pozytywnej zapowiedzi, gdy wkraczałam w nowe relacje.
                • picathartes Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 20:17
                  A co mąż sądzi o Twojej pracy?

                  Może też ma znaczenie jak Ty podchodzisz do swojej pracy. Czy czujesz się dumna/ spełniona/ szczęśliwa że pracujesz, że masz jakiś wkład w domostwo, że masz co robić, że może Twoja praca jest ważna, komuś pomaga?
                  Ja zawsze byłam dumna ze swojej pracy niezależnie gdzie pracowałam. I to nie jest tak, że zawsze pracę uwielbiałam, bo każda praca po jakimś czasie się nudzi, człowiek się trochę wypala, zaczyna marudzić na zarobki, współpracowników czy urlop. Ale bez pracy byłoby o wiele gorzej, więc generalnie jest na plus smile
              • simply_z Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 23:31
                hehe ale to właśnie ludzie spoza "zaścianka" zdarzyło mi się, że mnie szufladkowali. pracowalam w szeroko pojętej turystyce, wiesz ilu osobom nie miescilo się w głowie, że przewodnik/pilot wycieczek to nie służąca na każde zawołanie, tylko dlatego, że płacą jej w złotówkach, a nie w dolarach?
          • jednoraz0w0 Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 22:35
            czy on nie jest jakimś wziętym medykiem przypadkiem, czy mi się myli? Lekarzy teraz faktycznie biorą do roboty z ulicy, na zasadzie „nie matura, lecz chęć szczera”? Sorki, to brzmi trochę jak supermodelka mówiąca, ze uroda w sumie się nie liczy bo przemija lub ktoś bardzo bogaty, który mówi, ze pieniądze szczęścia nie dają i nie są ważne.
    • kkalipso Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 17:11
      Nigdy nie pytam i nie lubię być pytana, chyba że ktoś sam zaczyna opowiadać to do pewnego momentu posłucham zanim się nie znudzę. Kiedyś gościu mnie podrywał o 3 w nocy w klubie i po tym jak się zapoznaliśmy pyta gdzie pracuję; no kurde mówię taki ładny a taki głupi, poszłam sobie. A i przodują w tym taksówkarze, teraz już od lat nie jeżdżę ale kiedyś bardzo często, po dzień dobry było zawsze gdzie pracujesz. No, matko boska....
    • magdallenac Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 17:16
      Uwielbiam. Na pytanie, gdzie pracuję, odpowiadam- nigdzie i z zachwytem obserwuję tę konsternację i niedowierzanie rodzące się na twarzy rozmówcy. Nie żeby niepracująca kobieta była jakimś wybrykiem natury, ale zauważyłam, że w dobrym tonie jest dorzucić jakieś uzasadnienie- nie pracuję, bo: zajmuję się dziećmi/zakładam bloga/pomagam mężowi w firmie/ trzepię wolontariaty jeden za drugim/zajmuję się obłożnie chorymi w rodzinie.
      • nuclearwinter Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 17:41
        Ja gdybym nie musiała pracować (tzn. miała zapewnione dożywotnie dochody z jakiegoś np. spadku) to pewnie bym nie pracowała. A może raczej - pracowałabym od czasu do czasu, bo akurat moja pracę uwielbiam i sprawia mi wiele przyjemności, ale myślę, że uwielbiałabym ja jeszcze bardziej, gdyby nie była koniecznością smile
      • sniyg Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 19:14
        magdallenac napisała:

        > Uwielbiam. Na pytanie, gdzie pracuję, odpowiadam- nigdzie i z zachwytem obserwu
        > ję tę konsternację i niedowierzanie rodzące się na twarzy rozmówcy. Nie żeby ni
        > epracująca kobieta była jakimś wybrykiem natury,
        Oczywiście że kobieta nie jest, jak już to w społecznym odbiorze facet jest. Na twarzach pewnie nie maluje się niedowierzanie tylko small talk idzie się walić, bo o czym tu dalej gadać, trzeba przejść na pogodę.
          • jednoraz0w0 Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 24.09.21, 14:32
            jak zwykle? a kiedyż to ostatni raz (czy pierwszy, bo szczerze nie pamiętam) coś twojego komentowałam? Trophy wife używam tu w kontekście pani, która nie pracuje gdyż ma sponsora (nic w tym złego, ja uważam, że praca zarobkowa jest overrated i dla dobra planety i ludzkości powinni pracować tylko ci, którzy rzeczywiście chcą), w odróżnieniu od kobiet, które zapierdalają aż miło, tylko nikt im za to nie płaci. Ty piszesz o nich tak, jakby miały tę samą sytuację co ty, tylko czułym że muszą się z niej tłumaczyć, a to przecież kompletna bzdura.
            • magdallenac Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 24.09.21, 14:58
              jednoraz0w0 napisał(a):

              > jak zwykle? a kiedyż to ostatni raz (czy pierwszy, bo szczerze nie pamiętam) co
              > ś twojego komentowałam?

              Lubisz nawiązywać do "mojej bańki", a wyszukiwarka prawdę Ci powie, gdybyś nadal miała problemy z pamięcią.


              Trophy wife używam tu w kontekście pani, która nie prac
              > uje gdyż ma sponsora

              Jakiej pani? Kompletnie nie rozumiem dlaczego zaczęłaś mówić o trophy wives w tym wątku...Może miej jaja i nazwij mnie tak otwarcie, zamiast przesyłać zawoalowane sugestie i insynuacje.
              • jednoraz0w0 Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 24.09.21, 16:16
                o wow, musiało ci to strasznie zaleźć za skórę bo to raczej dawno było, a tak pamiętasz, słodkie smile trophy wife = oznaka statusu męża, którego stać na niepracującą żonę, koncentrującą się na tym, żeby dobrze wyglądać. Tak o sobie piszesz, czy tak faktycznie wygląda to nie wiem. To nie jest to samo, co kobiety, które pracują, tylko nie zarabiają, o których piszesz z ironią.
                • magdallenac Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 24.09.21, 16:57
                  Zaleźć za skórę? To jeden z moich „ulubionych” argumentów w dyskusjach, kiedy próbuje się dokuczyć adwersarzowi, drugim jest uderz w stół, a nożyce się odezwą. Nie prowadzę dyskusji w ten sposób, więc pierwszą cześć, razem z tym protekcjonalnym uśmieszkiem po prostu pominę.

                  Jeśli chodzi o trophy wife, wygodnie pominęłas drugą cześć definicji: Termin ten jest używany w uwłaczający lub lekceważący sposób, sugerując, że żona, o której mowa, ma niewiele osobistych zasług poza swoją atrakcyjnością fizyczną, wymaga znacznych wydatków na utrzymanie swojego wyglądu, jest często nieinteligentna ...

                  Zupełnie nijak się to ma do mnie🤷‍♀️ I nie manipuluj moimi wypowiedziami, w których nie było ironii, a zwykle stwierdzenie faktu- ze względu na pogardę/brak akceptacji społecznej, większość niepracujących kobiet czuje, że musi się ze swojego niepracowania tłumaczyć i wyjaśniać dlaczego żyje w ten, a nie inny sposób. Ba! Jak widać w tym wątku, nawet kobiety, które decydują się na urlop wychowawczy czują się niezręcznie- vide autorka wątku.
                  • sophia.87 Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 24.09.21, 17:06
                    Nawet na tym forum są panie analizujace i oceniajace osoby, które wybrały taki a nie inny sposób na życie ☺
                    Ja mam dg, ale wymagająca małego zaangażowania, przyjemna i dochodowa.
                    Często też mówią tak jak Ty, że nie pracuje nigdzie bo mnie to bawi☺
                  • jednoraz0w0 Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 24.09.21, 19:11
                    > Jeśli chodzi o trophy wife, wygodnie pominęłas drugą cześć definicji:

                    Nie. Napisałam wyżej, że mam (niepopularny) pogląd, że założenie, że każdy powinien pracować zarobkowo żeby sobie zasłużyć na jako takie uznanie społeczne, o kołaczach czy chlebie powszednim nie mówiąc, uważam za rakowy. W związku z tym bardziej cenię i te kobiety, z których tak śmieszkujesz, i trophy wives, które przynajmniej nikomu krzywdy nie robią i ładnie wydają pieniądze (więc dają komuś zarobić) od np. doradców finansowych, którzy doradzają Bezosom tego świata jak uniknąć podatków lub różnych managerów w korpo, których jedynym celem jest produkowanie raportów, których nikt nigdy nie przeczyta, ale które są grube, więc sprawiają wrażenie, że typ jest zapracowany i niezbędny. Natomiast jak ty to odbierasz to mnie to wali, choć rozczuliło mnie, że pamiętasz jakieś moje wypowiedzi o których sama dawno zapomniałam (ale się nie wypieram, bo wielu ludziom zwracam uwagę na poglądy z bańki, gdy je manifestują).
                    • magdallenac Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 24.09.21, 19:43
                      Przepiękną laurkę sobie wystawiłeś jednorazowy nicku- no po prostu dobra pani, pogardzająca bogaczami tego świata, akceptująca i doceniająca bezrobotnych. Szkoda tylko, że tę jedną grupę, którą rzekomo cenisz, nazywasz pogardliwym i obraźliwym określeniem. Nawet nie chcę wiedzieć w jaki sposób określasz ludzi, dla których masz mniej szacunku, niż „doceniane” przez Ciebie Trophy wives😀
                  • jednoraz0w0 Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 24.09.21, 19:18
                    magdallenac napisała:

                    I nie manipuluj moimi wypowiedziami, w kt
                    > órych nie było ironii, a zwykle stwierdzenie faktu- ze względu na pogardę/brak
                    > akceptacji społecznej, większość niepracujących kobiet czuje, że musi się ze sw
                    > ojego niepracowania tłumaczyć i wyjaśniać dlaczego żyje w ten, a nie inny sposó
                    > b.

                    Słuchaj no, jeśli piszesz, że osoba zajmująca się obłożnie chorymi jest niepracująca, to to nie jest stwierdzenie faktu, tylko właśnie ignorancja typowa dla przedstawicielek pewnej bańki.
                    • engine8 Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 24.09.21, 19:43
                      Praca to nie tylko zajecie poza domem za ktore sie dostaje kompensacej finansowa.
                      Praca w domu zwana tez "zajmowanie sie domem" czy czyms innym za ktora sie nie dostaje ofocjalnie zaplaty jest tak samo praca jak kazda inna. Nawet tzw "trophy wifes" pracuja poniewaz aby miec to co maja musz zajmowac sie soba i spelniac pewne funkcje czy wykonywac zdania.
                      "Siedzac w domu" wykonuje sie czynnosci konieczne za ktore musza byc zrobione i komus innemu nalezalaby sie zaplata.
                      Jesli ktos wybiera aby robic to sam to tez pracuje.
                      Jesli ktos mowi ze nie pracuje, "siedzi w domu" i oprocz pisanie na forum niczym sie nie zajmuje to albo klamie albo jest chory - fizycznie czy tez psychicznie. I jesli tak jest to nie nalezy sie tego wstydzic i nie obrazac sie na niemile komentarze poniewaz nikt zdrowy i "normalny" tego robicn na dluzsz mete ani nie moze ani nie powinien nawet kiedy sie siedzi czy spi na pieniadzach.
                      Moja zona tez zajmowala sie domem i nie uwazla sie za niepracujaca.
                      Ale jak ktos pytal o jej zawod to mowila ze jest "House keeper" i jesli kogos interesowalo bardziej i pytal dlaczego sie tak nazywa a nie np "house wife" to mowila ze house wife tym sie rozni od house keeper ze w razie rozwody house keeper - keeps the house smile
                      • jednoraz0w0 Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 24.09.21, 22:48
                        engine8 napisał(a):

                        > Praca to nie tylko zajecie poza domem za ktore sie dostaje kompensacej finansow
                        > a.
                        > Praca w domu zwana tez "zajmowanie sie domem" czy czyms innym za ktora sie nie
                        > dostaje ofocjalnie zaplaty jest tak samo praca jak kazda inna.

                        Widzę, że dziś prawdziwy urodzaj na facetów, którzy mi tłumaczą świat, nie czytając tego, co piszę.
        • sniyg Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 24.09.21, 18:40
          jednoraz0w0 napisał(a):

          > w dobrym tonie? po prostu większość ludzi nie ma komfortu bycia trophy wife i m
          > usi/woli pracować za kasę
          Błędnie zakładasz ze niepracujące kobiety są nimi dlatego, że zawsze mają bogatych mężów i mogą sobie na to pozwolić. W rzeczywistości to właśnie w krajach biedniejszych jest więcej niepracujacych kobiet, które zajmują się dziećmi, starszymi, chorymi itd. bo rodziny nie stać na płatną opiekę.
          • jednoraz0w0 Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 24.09.21, 19:01
            sniyg napisał:

            > jednoraz0w0 napisał(a):
            >
            > > w dobrym tonie? po prostu większość ludzi nie ma komfortu bycia trophy wi
            > fe i m
            > > usi/woli pracować za kasę
            > Błędnie zakładasz ze niepracujące kobiety są nimi dlatego, że zawsze mają bogat
            > ych mężów i mogą sobie na to pozwolić. W rzeczywistości to właśnie w krajach bi
            > edniejszych jest więcej niepracujacych kobiet, które zajmują się dziećmi, stars
            > zymi, chorymi itd. bo rodziny nie stać na płatną opiekę.

            uwielbiam pasjami, gdy faceci objaśniają mi świat bez zawracania sobie głowy czytaniem tego, co napisałam.
      • bistian Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 18:44
        kropkacom napisała:

        > Taka uwaga, praca fizyczna to ciężka fizycznie ale i psychicznie praca. Nie zna
        > m nikogo kto mając realny (zaznaczam) wybór wybrał prace fizyczną.

        To już znasz dwie osoby z tego wątku. big_grin Picathartes pracuje fizycznie z wyboru, ja również.
        Śmieszy mnie takie ocenianie tej pracy przez osoby, które jej nie znają. Codziennie widzę, gdy "fizyczni", kombinują, jak wykonać pracę zgodnie ze standardami, ale również niedrogo. Osoby zza biurka tego nie docenią, bo o tym nie wiedzą, a poza tym, co taki fizyczny potrafi? big_grin
        Ja lubię rozmawiać o swojej pracy, ludzie są zazwyczaj zainteresowani i zadają bardzo przemyślane pytania, więc chyba dobrze słuchają. Czasami rozmawiam z ludźmi, którzy wykonują następny etap i ja dla nich coś przygotowuję, to są bardzo ciekawe dyskusje, zazwyczaj dotyczą dokładności, naszych możliwości i wymagań.
      • premeda Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 25.09.21, 05:37
        Ja wybrałam, po 10 latach pracy w biurze, poszłam do fabryki. I sobie bardzo chwalę, to że po 8godz. pracę zostawiam za sobą. Zarobki nie są powalające ale urzędnicy niższego szczebla i tak mniej zarabiają, a na wyższy szczebel nie miałabym przebicia.
    • bi_scotti Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 17:30
      Byl czas gdy bylam classic Polish cleaning lady, byl czas gdy bylam waitress, potem bartender, pracowalam tez przez chwile przy landscaping - nigdy, przenigdy nie wstydzilam sie tego w jaki sposob zarabialam pieniadze. I gdyby mi znow z jakichs powodow przyszlo pracowac fizycznie one way or the other, nie wyobrazam sobie, ze bym to miala ukrywac. Zawsze mnie cieszy, ze ktos chce mnie zatrudnic i za moja prace placic. Joy, not shame smile Cheers.
                  • elf1977 Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 24.09.21, 07:06
                    Ja tam nie wstydzę się niczego, co w życiu robiłam. Jestem nauczycielką, mąż profesorem, w towarzystwie mam ludzi, którzy są dziekanami czy prorektorami- jednemu nawet sprzedałam psawink moją przyjaciółką jest katechetka, choć sama jestem niewierzaca, ale lubię też wypić kawkę z panią, która u mnie sprząta. Praca jak praca, w swoim zawodzie osiagnełam wszystko . Czasem mnie nudzi. Nie utożsamia się z pracą, ale nie wstydzę się jej.
                • mid.week Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 19:24
                  magdallenac napisała:

                  > Może gdzieś tam, kiedyś tam czytałam, ale nie pamiętam. Nieważne, chciałam tylk
                  > o przez chwilę poplawić się w wielkim świecie pracujących kobiet, które kochają
                  > swoją pracę i lubią o tym mówić 😉


                  Oczadziałaś?
                  Gdyby nie brak męża bogacza, rodzinnej fortuny, wygranej w totolotka to nie kalałbym się żadną pracą. W wolnych chwilach (wielu) robiłabym zdjęcia, całkiem za darmo, wyłacznie dla przyjemności.
                  • picathartes Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 20:10
                    > Oczadziałaś?
                    Gdyby nie brak męża bogacza, rodzinnej fortuny, wygranej w totolotka to nie kalałbym się żadną pracą. W wolnych chwilach (wielu) robiłabym zdjęcia, całkiem za darmo, wyłacznie dla przyjemności.

                    Jesteś pewna? smile

                    Przecież to się strasznie nudzi.
                    Miałam okazję nie pracować, były to najgorsze dwa lata mojego życia. Wolałabym kible w klubie nocnym sprzątać niż nie pracować big_grin
                      • picathartes Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 20:26
                        Niech Ci będzie, IMO big_grin

                        Wiem, że nie pracujesz z wyboru, ale niepracujących z wyboru znam niewielu. I tylko jedna jest naprawdę zadowolona z tego wyboru, bo ma pasję, którą kontynuuje od dziesiątek lat i tak już zostanie do śmierci.
                        Ty jesteś chyba druga tongue_out

                        Jak mnie korona uziemiła i nie mogłam przez 7 tygodni pracować, to przez 6 tygodni dzień w dzień od poniedziałku do piątku chodziłam po górach. Łażenie po górach to moja pasja.
                        W siódmym tygodniu mi się znudziło (ile można się obijać???) i se znalazłam na internecie dom, choć wcale nie planowaliśmy kupić. Trzy miesiące później się wprowadziliśmy.
                        Chyba lepiej, żebym się pracą zajęła, bo znów mi coś do łba strzeli big_grin big_grin big_grin
                          • picathartes Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 20:47
                            > A kto jest niepracującym nie z wyboru, poza tymi, którzy nie mogą znaleźć pracy, bądź opiekującymi się chorymi członkami rodziny?

                            Inaczej: wśród znanych mi osób, które mają tyle majątku, że mogą do końca życia nie skalać się pracą, tylko kilka zdecydowało się nie pracować.

                            Reszta pracuje dużo, z wyboru, bo praca nadaje sens ich życiu, bo chcą - bo naprawdę nie muszą.

                            Jest jeszcze jeden osobisty szczegół, który dla mnie i dla mojego męża jest bardzo istotny. Jesteśmy mocno przeciwni konsumpcyjnemu stylowi życia, czyli wydawaniu pieniędzy tylko po to, by nacieszyć się ciuszkiem czy przedmiotem kilka chwil, a potem rzucić w kąt.
                            Jeszcze zanim się poznaliśmy, każde z nas było świadkami przepuszczenia ogromnego majątku przez osoby, które pracować nie musiały, i - dla nas obojga - jest to nieco obrzydliwe. Myślę, że ten stosunek do pieniędzy, że "żyjemy tylko z tego, co własnoręcznie zarobimy, a nie co dostaniemy od innych", był jednym z ważnych fundamentów naszego związku.
                              • picathartes Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 21:03
                                > takie darmozjady jak ja mogły sobie spokojnie funkcjonować, muszą istnieć tacy jak Wy- brzydzący się konsumpcjonizmem, materializmem i rządzą posiadania.

                                No nie bierz tego tak do siebie tongue_out
                                Ja tak mam, a Ty masz inaczej. Póki Tobie Twoje życie odpowiada, a mnie moje, to jest git smile
                                • magdallenac Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 21:12
                                  Nie biorę do siebie, po prostu dyskutuję i oceniam Twoje wypowiedzi. Powyżej piszesz o szacunku dla wszystkich, otwartych horyzontach itd. a chwilę później brzydzi Cię konsumpcja, oceniasz tych, którzy żyją inaczej i formułujesz dość pryncypialne osądy.
                                  • pade Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 21:33
                                    magdallenac napisała:

                                    > Nie biorę do siebie, po prostu dyskutuję i oceniam Twoje wypowiedzi. Powyżej pi
                                    > szesz o szacunku dla wszystkich, otwartych horyzontach itd. a chwilę później br
                                    > zydzi Cię konsumpcja, oceniasz tych, którzy żyją inaczej i formułujesz dość pr
                                    > yncypialne osądy.

                                    W punkt.
                                    Uwielbiam Twoje ripostysmile
                                  • karme-lowa Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 22:17
                                    magdallenac napisała:

                                    > Nie biorę do siebie, po prostu dyskutuję i oceniam Twoje wypowiedzi. Powyżej pi
                                    > szesz o szacunku dla wszystkich, otwartych horyzontach itd. a chwilę później br
                                    > zydzi Cię konsumpcja, oceniasz tych, którzy żyją inaczej i formułujesz dość pr
                                    > yncypialne osądy.
                                    W punkt!
                            • aqua48 Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 21:53
                              picathartes napisał(a):

                              > bo praca nadaje sens ich życiu, bo chcą

                              O matko, żadna praca nigdy nie nadawała sensu mojemu życiu. Wręcz przeciwnie pracując zawodowo zawsze miałam wrażenie że sens mojego życia leży zupełnie gdzie indziej, a im więcej pracuję tym bardziej się odeń oddalam..
                              • pade Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 21:56
                                aqua48 napisała:

                                > picathartes napisał(a):
                                >
                                > > bo praca nadaje sens ich życiu, bo chcą
                                >
                                > O matko, żadna praca nigdy nie nadawała sensu mojemu życiu. Wręcz przeciwnie pr
                                > acując zawodowo zawsze miałam wrażenie że sens mojego życia leży zupełnie gdzie
                                > indziej, a im więcej pracuję tym bardziej się odeń oddalam..

                                Mam identycznie.
                              • wapaha Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 22:02
                                aqua48 napisała:

                                >
                                > O matko, żadna praca nigdy nie nadawała sensu mojemu życiu. Wręcz przeciwnie pr
                                > acując zawodowo zawsze miałam wrażenie że sens mojego życia leży zupełnie gdzie
                                > indziej, a im więcej pracuję tym bardziej się odeń oddalam..


                                A ja w każdej odnajdywałam jakiś sens
                                Wszystkie poza jedną lubiłam-i ta jedna wbrew pozorom bardzo wiele nauczyła- i o sobie samej i o innych, Ponieważ mam do życia podejście obserwatora kameleona- to wszedzie potrafię się dopasowac, znaleźć przyjemność, sens właśnie- obserwuję ludzi, doradzam- jestem tą spośród 100 gości na imprezie do której podejdzie nieszczęsliwie zakochany się zwierzyć, matka opowiadac o problemach z dziećmi itd wink Fascynują mnie ludzkie historie, koleje życia, charaktery i różnorodność ludzi
                                Ta jedna- najkrótsza, ale najbardziej wymagająca, ekstremalna, podła - dość mocno zatrzęsła moim stoickim łagodnym spojrzeniem na swiat, ukazała inne życie, innych ludzi, było bardzo cięzko-psychicznie, fizycznie, skutki czułam jeszcze długo po zaprzestaniu...ba, nieraz mi się śni że tam wracam ...brrr..
                                • pade Re: Czy lubicie mówić, gdzie pracujecie? 23.09.21, 22:11
                                  wapaha napisała:


                                  > A ja w każdej odnajdywałam jakiś sens
                                  > Wszystkie poza jedną lubiłam-i ta jedna wbrew pozorom bardzo wiele nauczyła- i
                                  > o sobie samej i o innych, Ponieważ mam do życia podejście obserwatora kameleona
                                  > - to wszedzie potrafię się dopasowac, znaleźć przyjemność, sens właśnie- obserw
                                  > uję ludzi, doradzam- jestem tą spośród 100 gości na imprezie do której podejdzi
                                  > e nieszczęsliwie zakochany się zwierzyć, matka opowiadac o problemach z dziećmi
                                  > itd wink Fascynują mnie ludzkie historie, koleje życia, charaktery i różnorodnoś
                                  > ć ludzi

                                  Też tak miałam i zupełnie z tego wyrosłam.
                                  Ale i tak ludzie mi się non stop zwierzają. Parę dni temu stolarz zaczął mi się zwierzać ze swoich problemów. Kiedyś bym z nim usiadła, wysłuchała, doradziła ewentualnie. Teraz przebierałam nogami, żeby się zmyć.
                                  A i sensu w czymś, co mnie zużywa albo nudzi nie szukam na siłę. Po prostu go w tym nie ma.