Dodaj do ulubionych

A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiście :)

27.09.21, 14:06
Mój dzień zaczął się fajnie, bo dowiedziałam się, że zarobię dodatkową kasę. Super. Poza tym, odkąd olałam szykowanie śniadań rodzinie, co czasami wiązało się ze stresem, bo "za późno nas obudziłaś" (nieprawda, oni tylko za późno wstawali - niezależnie od godziny pobudki, próbowali wyjść z łóżek na ostatni moment lub - najczęściej - później), to mogę na luzie się dobudzić (tudzież dospać smile ) i wstać sobie choćby w południe tongue_out.

Ale potem okazało się, że na mój mail w sprawie zakupu telefonu dla dziecka, gdzie zapomniałam podać kolor przy składaniu zamówienia, sprzedawca odpowiedział sztampowo, że niby muszę się teraz zdać na wybór "losowy"... Nie sądzę... Szybko dosłałam informację z wyborem koloru i przy minimum dobrej chęci, dałoby się to wyprostować (albo dokonam zwrotu, o czym poinformowałam). Tym bardziej, że wszystko działo się wczoraj, w dzień niepracujący, więc moja informacja została odczytana z samego rana, przed podjęciem jakichkolwiek działań (etapy realizacji na all się wyświetlają). No niby finalnie postawiłam na swoim. Ale już nerwy...

Potem pojechałam na pocztę, gdzie miałam dowieźć gry (nowe) na zbiórkę dla hospicjum dla dzieci ... Kużwa zapomniałam... Zbiórka jest do 30.09, więc będę musiała specjalnie jechać jutro, czy pojutrze...
Już nie chodzi o fakt.
A o to, że natychmiast automatycznie wyzwałam się od rozkojarzonych idiotek. Ok, równie szybko to skorygowałam, i zapytałam, czy podobnie bym zareagowała, gdyby to ktoś inny zaliczył te wpadki... Ocztywiście, że nie!

Moje pytania:

Czy taka walka o wdrożenie rozsądnego dialogu wewnętrznego, może mieć pozytwny finał, w takim sensie, że automatyczne reakcje są fajne i nie wymagają korekty - i ile może trwać osiągnięcie takiego stanu, bo mam wieloletnie doświadczenie w staraniach, a efekty... jak wyżej wink

Oraz:
W jakich sytuacjach Wy wkurzacie się na siebie (w kupie ponoć raźniej smile )?


Wątek w kontekście poprzedniego - o byciu dobrą dla siebie.
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 14:14
      Oj, oczywiście, że się wkurzam. Na ogół wtedy jak sama sobie przez własną głupotę dołożę roboty albo stresu. Uważam, że wkurzenie jest całkowicie słuszne, bo gdyby mi ktoś swoją głupotą dołożył roboty albo stresu, to na tego kogoś bym się też wkurzyła. To w odpowiedzi na pytanie: "czy podobnie bym zareagowała, gdyby to ktoś inny zaliczył te wpadki... " oraz zarazem jest to głos w dyskusji nad wdrożeniem rozsądnego dialogu wewnętrznego.
    • bi_scotti Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 14:25
      Gdy w tyle glowy wiem, ze "something can happen", jakos to ignoruje, przyciszam ten glos a potem - bec - sh***t happens suspicious Przyklad: kiedys tam postawilam dosc ciezki sloik z czyms tam na polce nad kuchenka. Mysl sie pojawila na sekunde, ze hmmm ... gdyby spadl, to rozbije plyte ale mysl odpedzilam szybko, sloik stal. Stal, stal pewnie pare lat az przyszedl ten wieczor gdy przy wyjmowaniu z reki wypadl no i plyte stlukl suspicious No i wtedy bylam mocno pissed na siebie, no bo przeciez "wiedzialam", ze kiedys tak sie stanie, eh ... I troche takich examples mam. Na dodatek tak naprawde wcale sie z nich nie ucze - wziaz zdarza mi sie ten szept pytyjski zagluszac by potem ... well - jak wyzej wink Life.
      • turzyca Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 15:32
        >Na dodatek tak naprawde wcale sie z nich nie ucze - wziaz zdarza mi sie ten szept pytyjski zagluszac

        O, a ja uznałam to za sukces życiowy, że słucham się tego pytyjskiego szeptu i robię rozsądnie. Choćbym miała codziennie schylać się do szafki.
        Ale z drugiej strony po to mam ubezpieczenie na szkło w gospodarstwie domowym, żeby jak jednak szlag mi trafi płytę, to powiedzieć "och, shit happens" i wzruszyć ramionami.
      • ingryd Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 16:31
        2 tygodnie temu, uporzadkowywalam boordel z patery w wejsciu domowym (wiecie takiej gdzie rzuca sie klucze, paragony, srubke, dlugopis i inne chodzco po wejsciu do domu) i pomyslamam sobie ze to nie jest miejsce na kluczyki i karte samochodu. pomyslamam i ... kluczyki odlozylam do skrzynki z kluczami roznymi a... karte pojazdu... no wlasnie, widze dokladnie jak ide ja odlozyc w wybrane przez siebie miejsce i moj mozg sie drze szeptem : ingryd ! nie znajdziesz tych dokumentow TUTAJ ! szeptem odpysknelam sobie, nie no przeciez to jest OCZYWISTE miejsce !
        od 2 tygodnie jezdze bez karty wozu i zaswiadczeniu o ubezpieczeniu pojazdu, dom przeoralam, weekend zmarnowalam, po pysku sobie dalam a teraz maly modlitewnik zmawiam za kazdym razem gdy siadam za kolkiem
        one sie kiedys znajda, (jezeli przedtem mi nie unieruchomia mojego perszinga)
        • annaboleyn Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 16:43
          ingryd napisała:

          > 2 tygodnie temu, uporzadkowywalam boordel z patery w wejsciu domowym (wiecie ta
          > kiej gdzie rzuca sie klucze, paragony, srubke, dlugopis i inne chodzco po wejsc
          > iu do domu) i pomyslamam sobie ze to nie jest miejsce na kluczyki i karte samoc
          > hodu. pomyslamam i ... kluczyki odlozylam do skrzynki z kluczami roznymi a... k
          > arte pojazdu... no wlasnie, widze dokladnie jak ide ja odlozyc w wybrane przez
          > siebie miejsce i moj mozg sie drze szeptem : ingryd ! nie znajdziesz tych dokum
          > entow TUTAJ ! szeptem odpysknelam sobie, nie no przeciez to jest OCZYWISTE miej
          > sce !
          > od 2 tygodnie jezdze bez karty wozu i zaswiadczeniu o ubezpieczeniu pojazdu, do
          > m przeoralam, weekend zmarnowalam, po pysku sobie dalam a teraz maly modlitewni
          > k zmawiam za kazdym razem gdy siadam za kolkiem
          > one sie kiedys znajda, (jezeli przedtem mi nie unieruchomia mojego perszinga)

          Kubek! Odwróć kubek, nic innego Ci nie pozostaje! big_grin
          • bi_scotti Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 18:35
            Wniosek jest jasny - nie porzadkowac wink Good luck w poszukiwaniu karty - ja juz od lat szukam w domu pewnego document, ktory wiem, ze powinien byc w jednej teczce ale tam nie ma wiec gdzie, oh gdzie jeszcze moze byc surprised Document mozna odtworzyc tylko w PL a gdy przed Covid bywalam w PL zawsze bylo za duzo innych spraw do zalatwienia. No i tak to sie ciagnie. A gdybym zeszla z tego swiata to moje dzieci mialyby problem wiec spoczywa na mnie obowiazek albo znalezienia, albo odtworzenia owegoz. Wiec promise, promise to myself, ze gdy juz wreszcie dotre do PL post-Covid to ten cholerny document bedzie priority. Podejrzewam zreszta, ze gdy tylko go odtworze, to zaraz sie w domu original znajdzie big_grin Life.
    • annaboleyn Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 14:27
      Oczywiście, że się wkurzam. Najczęściej za swoje emocjonalne reakcje. Czasem za miękkie serce. Czasem za przejmowanie się pracą (tym, co z nią zrobino, jak zrealizowano to, co dałam do realizacji). Czasem za to, że dałam się zirytować - cudzą głupotą, na przykład, czy brakiem należytej staranności.
      Team dialog wewnętrzny. Pewne rzeczy należy zostawić i olać, niech płyną, ale niektóre mus przegadać. Czasem z samą sobą smile
    • po-trafie Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 14:31
      Wiele zachowan skorygowalam, by niezadowolona nie byc, ALE:
      pozostalo proszenie o pomoc.

      Tj wzorzec jest grany w ten sposob: nie potrzebuje pomocy. Radze sobie, ogarniam cuda wieksze i mniejsze, szykuje sie jakies wieksze wyzwanie (organizacja slubu i wesela, przeprowadzka, dziecko sie rodzi, operacja w szpitalu) i swiat mnie naciska „koniecznie popros o pomoc”, „skorzystaj z pomocy jesli ci ja oferuja”, „nie musisz byc bohaterka, w kolo sa ludzie ktorzy cie kochaja i chca pomoc”.

      Wiec zapraszam do swojego zycia kogos do pomocy…
      Po czym radze sobie sama, efektywnie ogarniam, ukladam i rozwiazuje ALE mam na glowie te pomocna osobe lub osoby. Ktore czekaja na cos do roboty, ktore sie staraja tak bardzo, ze az sie o siebie potykaja i trzeba je podnosic i zapewniac o ich pomocnosci oraz swojej wieelkiej wdziecznosci.
      Wsciekla jestem na siebie po kazdej takiej akcji, obiecuje sobie, ze bardziej bede wierzyla w swoja samodzielnosc. Mam nadzieje, ze nigdy wiecej sie na pomoc nie zgodze.
      • turzyca Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 15:52
        Popatrz, jak wchodzimy w życie z różnym bagażem. Ja mam w odruchu, że nie powinnam prosić o pomoc, powinnam dać sobie radę sama. Zarżnąć się, ale dać radę sama. Jak się nauczyłam prosić o pomoc, to bardzo konkretnie i na moich warunkach: "potrzebuję pomocy, proszę zrób to i to w taki i taki sposób, tak możesz sprawdzić, czy to co robisz, jest okay."
        • po-trafie Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 28.09.21, 06:07
          Faktycznie, rozne bagaze. Mnie w kolko ktos przekonuje, zebym pozwolila sobie pomoc bo tyyyyle robie i napewno jestem zmeczona.

          I potem jest tak, xe mowie „ok, pomoze mi rzecz x, zrobiona tak a tak, o tej i o tej godzinie”. Po czym przychodzi czas, a tego czegos nie ma bo ktos sie tak stara, tak przejal rola, tak spial… ze jeszcze 3h to zajmie.

          I w efekcie ja robie te rzecz sama, na ostatnia chwile, bo myslalam ze zrobi to ktos inny. A pomocnik dociera 3h pozniej, i jestem obdarzana nadprogramowym czyms, czego juz nie potrzebuje, bo zrobilam sama.

          A ile podziekowan, ile stresu w kims, czy dobrze zrobil… bleh. Serio, wolalabym chyba dostac kosz z owocami wink
          • kobietazpolnocy Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 28.09.21, 08:46
            Mam podobne doświadczenia z pomagającymi. Ale u mnie nie chodzi nawet o to, że są powolni. Chodzi o to, że u wielu z nich nie chodzi o realną pomoc, tylko o pokazanie sobie i światu, że są potrzebni i ważni. Czyli koniec końców ja im robię dobrze i jeszcze muszę głaskać po główkach, że tak sobie świetnie poradzili.
    • hexella Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 14:48
      Wkurzam się na siebie, kiedy pomimo realnej oceny sytuacji postąpię wbrew trzeźwym przesłankom i podejmę działanie pod wpływem emocji, skutkiem czego dostaję cięgi i muszę lizać rany.
      Jestem wtedy wściekła na siebie, bo wiem w co się pakuję, znam finał a brnę jak durna ćma prosto w płomień.

      Albo kiedy pomimo obietnic złożonych samej sobie, że nie popełnię błędów swoich protoplastów, idę ich ścieżką i nie potrafię nad tym zapanować.
    • turzyca Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 15:29
      Może mieć pozytywny finał. I w sumie to nie wiem, czy bardziej mi pomogła terapia czy wychowywanie dzieci, jak zaczynasz od nastolatki i powtarzania, że nie może przekładać jednego niepowodzenia na całą samoocenę, "nie jesteś idiotką tylko zrobiłaś głupotę, zdarza się każdemu", to błyskawicznie wchodzi w krew.
    • magdallenac Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 16:03
      Bywam na siebie zła, kiedy za bardzo przejmuję się życiem/niepowodzeniami/porażkami swojego dziecka. Kilka wątków na forum i kilkukrotne wylanie mi na łeb kubła zimnej wody, uświadomiło mi, że naprawdę nie muszę lecieć i rozwiązywać wszystkich życiowych problemów za nią i usuwać z drogi życiowej wszelkich możliwych przeszkód.
    • cisco1800 Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 16:16
      Bywam na siebe zła, kiedy dokonam złego wyboru. Albo kiedy posłucham kogoś, zrobię inaczej niż myslę, i okaże się że zrobiłam źle. Bywa, że niesłusznie się na siebie wściekam, bo nie do końca coś ode mnie zaleźy, choćby wczoraj: wybrałam się z córką na zakupy po bardzo potrzebną mi rzecz. Na tyle potrzebną, że zanim sie wybrałam (a to jednak wyprawa na 3h), pomierzyłam wszystko w domu co do centymetra, na zakupy też pojechałam z centymetrem. Na miejscu okazało się, że trudno jest dostać tę rzecz, więc jak ją jakimś cudem znalazłam, córka podpowiedziała mi żeby brać bo będę wracac na siebie zła. Rozmiarem pasowało, może pół centymetra za duże, ale intuicja podpowiadała mi z jednej strony że nie można tak kupywac na hop siup, z drugiej że może już tego nie dostanę nnigdzie. Wzięłam. Po pół godzinie znalazłam tę rzecz o rozmiar mniejszą. Zwrócić poprzedniej nie mogłam, więc żebym nie była na siebie zła wzięłam i drugą big_grin w domu okazało się, że obie za duże. I tak koniec końców wyzywałam się od idiotek, bo zmarnowałam czas i pieniądze. Wogóle bardzo niewygodne sa dla mnie takie uczucia złości na samą siebie
    • chococaffe Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 16:45
      Oj, za wiele rzeczy np

      za tendencję do prokrastynacji

      za chowanie rzeczy w "miejscach, gdzie na pewno się nie zgubią" (i nie znajdą)

      za nieodkładanie rzeczy na miejsce

      za jedzenie "pustych kalorii" w moim rozumieniu czyli kalorii, które nie tylko nie mają wartości ale nawet mi specjalnie nie smakują tylko jem z odruchu, grzeczności. (jak grzeszyc kalorycznie to niech przynajmniej przyjemność wielka będzie

      itd
    • abecadlowa1 Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 16:47
      Wkurzam się, gdy kolejny raz się okazuje, że nie zadbałam o siebie, a o innych tak albo gdy dla klienta zrobię coś lepiej, profesjonalniej niż dla samej siebie. Ostanie przykłady: organizowałam spotkanie/szkolenie zawodowe dla kilkunastu osób. Zadbałam o potrzeby wszystkich uczestników, zapomniałam tylko zgłosić, że dla jednej osoby posiłek ma być bezmięsny. To ja byłam tą osobą, zjadłam przysłowiowe ziemniaczki z suróweczką odsuwając na bok kotlecik. Innym razem kupowałam do domu pewne urządzenie. Gdybym kupowała je do pracy zrobiłabym solidne rozeznanie parametrów i cen. Dla siebie kupiłam na szybko i byle jak i jestem niezadowolona. Łajam się za to, że działam jak matka polka odsuwając na dalszy plan moje potrzeby.
    • solejrolia Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 18:01
      Ja najbardziej wkurzam się na siebie, gdy powiem za dużo, lub zbyt szczerze, i potem na tym tracę. A było siedzieć cicho, nie wychylać się...
      Wiec mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch....

      I druga rzecz, zbyt emocjonalne podejście do niektórych spraw. Zbyt impulsywne.
      Wkurzam się, że powinnam zachować twarz pokerzysty, a nie potrafię.
    • moze_sprobowac_inaczej Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 27.09.21, 23:18
      Zawodowo zdarza mi się działać na ostatnią chwilę. Jesli termin przypada w środę, albo w środę mam się spotkać z klientem i mieć gotowe rozwiązanie, to często zaczynam działać we wtorek po południu. I jak wiadomo, po drodze są komplikacje, trzeba o coś dopytać, albo chce zrobić lepiej niż trzeba i kończę pracę w nocy.
      Zawsze potem obiecuję sobie, że to już na pewno ostatni raz i długo się tego trzymam, a potem znów tak robię 😜
    • kobietazpolnocy Re: A za co bywacie na siebie złe? Będzie osobiśc 28.09.21, 08:50
      Oczywiście, że bywam zła na siebie. Przecież popełniam błędy. Chyba najbardziej wkurzające są te, kiedy popełniam ten sam błąd kolejny raz, np. poraz kolejny ustępuję komuś, komu nie powinnam, lekceważę zmęczenie i przez to robię głupie błędy w pracy czy kuchni, itd. Błędy spowodowane roztargnieniem to u mnie najczęściej właśnie przejaw lekceważonego zmęczenia. Niby wiem, że powinnam zrobić sobie przerwę, ale nie zawsze siebie słucham.
      No i znam też większość swoich słabości, jestem świadoma tego, jak wpływają na moje zachowanie, ale nie zawsze udaje mi się zareagować wbrew nim, nie na automacie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka