Dodaj do ulubionych

Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i plastyce?

05.10.21, 20:38
Dlaczego Waszym zdaniem uczeń może, a nawet powinien wiedzieć kim był Vasco da Gama, Max Planck czy Antoine Lavoisier, a wiedzę kim był Vincent van Gogh, Antonio Gaudi czy Niccolo Paganini mógłby sobie spokojnie darować?
Dlaczego sprowadzacie przedmioty artystyczne do klejenia łańcuchów choinkowych i przymusowego śpiewania piosenek przed całą klasą na ocenę?

Oczywiście temat z cyklu "tak tylko pytam" wink
Obserwuj wątek
    • a23a23 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i plastyce 05.10.21, 21:07
      Bo w większości tak jest to prowadzone - nie jako historia sztuki, czy nawet teoria sztuki, a koniecznośc wykonywania "wytworó swych rąk". Co może jest fajne w nauczaniu początkowym, to później (dla dzieci, które nie wiążą swojej przyszłości z ASP) jest tylko i wyłącznie stratą czasu. A jeżeli jeszcze masz perspektywę, że będziesz za to oceniona, a wiesz, że nie ma bata i Twój pracowicie wykonany portret w niczym nie różni się od pracy zdolnego przedszkolaka, to trudno nie popaść we frustrację.
      • bywalec.hoteli Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 05.10.21, 21:13
        Nie zgodze się: malowanie, rysowanie, śpiewanie, granie rozwija mózg nawet jeśli ktos nie ma talentu ani chęci zostania artystą. Poza tym ci, którzy będą choćby amatorsko muzykować, malować czy rzeźbić albo fotografować jako hobby gdzies powinni zdobyć jakieś podstawy na przyszłość.

        Murzynom na plantacjach niewolników w Ameryce śpiewanie pomogło przetrwać trudny czas niewoli a dzięki temu powstał blues i jazz.

        Myślę, ze łatwiej zrobić sensowną, dobrze płatną karierę będąc dobrym z matematyki, fizyki i angielskiego niż z plastyki czy muzyki i pewnie dlatego się tak te przedmioty deprecjonuje a to błąd.
        • morekac Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 07:22
          Zasadniczo masz rację, ale odkąd moje dziecię miało zagrożenie z plastyki, mam trochę inne zdanie o relaksowaniu się na przedmiotach artystycznych.
          Mój uraz do muzyki jest jeszcze starszy - wywalono mnie z chóru po publicznym przesłuchaniu. U mnie w podstawówce chór był obowiązkowy i bardzo rzutował na ocenę z muzyki.
        • lotka_5 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 08:22
          Chyba sobie jaja robisz.
          Mój syn dopiero od niedawna ma nową nauczycielkę. Poprzednia potrafiła prace dzieci na lekcji im wyrwać i przechadzać się po klasie pokazując przy każdej ławce, wyśmiewając z co lepszymi prymusami amatorami sztuki.
          Mój syn też był wyśmiewany jak coś mu nie wyszło i bardzo to przeżywał, a nie ma niestety możliwości tak jak przeciętne dziecko.
        • natalia.nat Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 12:33
          bywalec.hoteli napisał:

          > Nie zgodze się: malowanie, rysowanie, śpiewanie, granie rozwija mózg nawet jeśl
          > i ktos nie ma talentu ani chęci zostania artystą. Poza tym ci, którzy będą choć
          > by amatorsko muzykować, malować czy rzeźbić albo fotografować jako hobby gdzie
          > s powinni zdobyć jakieś podstawy na przyszłość.

          Wszystko pięknie. Tylko jeden warunek - musi być na to czas. Żeby nie było tak, że matka musi wyklejać domek z zapałek zadany z plastyki, bo córka uczy się w tym czasie na 2 kartkówki z przedmiotów ścisłych na następny dzień. Albo żeby uczeń nie musiał wybierać, czy nauczyć się grać na flecie piosenkę z muzyki czy raczej na sprawdzian z geografii i zapowiedzianą kartkówkę z matmy. I tak dzień w dzień.
          Bo jeżeli jest dużo godzin lekcyjnych w szkole a potem multum nauki w domu, to trzeba jakieś przedmioty odpuścić. I raczej to będą przedmioty artystyczne, niestety.
          • memphis90 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 15:09
            >Żeby nie było tak, że matka musi >wyklejać domek z zapałek
            Jeszcze inaczej - ŻADNE prace plastyczne nie powinny być wykonywane w domu. Pewne umiejętności - jak tabliczka mnożenia czy pisownie ó wymiennego - trzeba wyćwiczyć i tu prace domowe mają sens, ale w plastyce nie chodzi stricte o "wyuczenie", tylko o zapoznanie z różnymi technikami, rozwój i samą przyjemność tworzenia. Nie spotkałam dziecka, które nie lubiłoby po prostu tworzyć...
      • potworia116 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 09:32
        Bez tego, co nazywasz "wytworami rąk" nauka sztuki byłaby kolejną bezużytecznie zakuwania porcją wiedzy, którą w ciągu paru sekund można znaleźć w sieci. Jeśli człowiek nie zrozumie na czym polega sztuka jako ludzka aktywność, nie będzie w stanie pojąć jej kulturowego znaczenia.
    • ga-ti Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i plastyce 05.10.21, 21:10
      Bo w szkole jest dużo zakuwania przeróżnych rzeczy i dzieci nie wyrabiają.
      Ale jestem jak najbardziej za tym, by wiedziały i dalej, uważam, że powinny mieć plastykę i muzykę także (a właściwie bardziej) w wymiarze praktycznym. Niech malują, tworzą różnymi technikami, niech grają na różnych instrumentach. Tylko oczywiście niedasię, niemakasy sad i muszą być oceny, muszą, bo się uduszą.
        • kocynder Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 07:17
          Danieli, bo wszystko zależy od nauczyciela... Ja wiem kim byli wymienieni ale nie że szkoły. U mnie plastykę i muzykę prowadziła jedna pani - z wykształcenia technolog żywienia, a z zamiłowania czytelniczka Harlequinów... Serio, uważam że tak prowadzone te zajęcia jak u mnie to strata czasu.
            • kocynder Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 08:30
              Taką "niespełnioną" miałam wuefistę: dobrze zapowiadająca się w młodości lekkoatletka, z powodu ciąży przerwała karierę (czasy były inne, a ona nie była gwiazdą sportu, a zaledwie zapowiedzią gwiazdy). No i uparła się z WSZYSTKICH swoich uczennic zrobić lekkoatletki... Na Teutatesa, jak ja znienawidziłam biegi, skoki itd... Przy czym poza szkołą uwielbiałam jazdę na rowerze, trenowałam karate, regularnie pływałam na basenie... Ale w szkole to był horror. I tą presją, to ciśnienie, to ośmieszanie jak słabszy wynik...
          • reinadelafiesta Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 12:33
            Wygląda na to, że miałam szczęście do nauczycieli. Z wczesnej podstawówki pamiętam oczywiście tradycyjne robienie ludzików z kasztanów i żołędzi, korali z jarzębiny, ale też mieszanie farb w celu osiągnięcia żądanego koloru, rysowanie różnymi rodzajami kredek i uzyskiwanie nietypowych efektów, malowanie na szkle, wycinanie lelui. A szkoła średnia to była teoria sztuki: poznawanie poszczególnych stylów poczynając od Sumerów, przez sztukę starożytnej Grecji i Rzymu, aż po współczesność. Nauczycielka świetnie opowiadała, pokazywała slajdy, była bardzo dobrze przygotowana do zajęć. I co któreś zajęcia teoretyczne była praktyka: rzeźbienie w glinie, robienie instalacji, grafika. Z zajęć muzycznych oczywiście oprócz śpiewania, grania kojarzę pisanie libretta do jakiejś operetki. Naprawdę miło to wszystko wspominam i niejeden raz wykorzystywałam tę wiedzę w życiu, choćby przy malowaniu mieszkania czy robieniu dziecku kostiumów na bal szkolnysmile
            • daniela34 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 13:32
              No mnie wychodzi, że miałam duże szczęście i moja postpeerelowska, rejonowa podstawówka naprawdę "dała radę" jeśli chodzi o edukację muzyczną i plastyczną. W LO miałam plastykę przez rok i tu po prostu coś tam malowaliśmy, rysowaliśmy itd.bez teorii, ale w podstawówce naprawdę nas uczyli całkiem sensownie. Ja tam uważam, że jak już jesteśmy tymi rodakami Chopina, to fajnie by było wiedzieć, że nie był jednak Francuzem, co to jest Konkurs Chopinowski i że się aktualnie odbywa. Fajnie, że nauczycielka muzyki zabrała nas na "Halkę" (choć grali ją w moim mieście w kiepskich warunkach, no bo jakby...gmachu opery u nas nie było).
              Co nie znaczy, że tego, jak jest teraz, a co opisują w tym wątku "matki dzieciom" nie należy zmienić. Trzeba się (tak mi się wydaje) zdecydować na jeden model uczenia plastyki i muzyki i jakoś konsekwentnie (i powszechnie) go realizować
              • reinadelafiesta Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 14:18
                Z pewnością w polskiej szkole trzeba by dużo zmienić i to nie tylko w dziedzinie przedmiotów artystycznych. Tylko wydaje mi się, że przy okazji tych naszych forumowych reform należy pamiętać o jeszcze jednej sprawie. Wiele z emam mówi, że dowiedziały się czegoś na temat np. Czajkowskiego poza szkołą. Tak. Ale nie każde dziecko będzie miało taką możliwość i dla niektórych szkoła będzie jedyną okazją w życiu, żeby wiedzieć, że oprócz halki jest i Halka. Tak więc nie można patrzeć na program szkolny tylko przez pryzmat dzieci wychowanych w większych miastach, we w miarę zasobnych rodzinach, gdzie rodzice dbają o wszechstronny rozwój latorośli. Czy te dzieciaki z mniejszymi możliwościami pozaszkolnymi mają być całkiem pozbawione kontaktu ze sztuką?
                  • daniela34 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 14:35
                    Zgadzam się z Triss. Tym bardziej dla dzieci z Pipidówki Górnej pod Zadupiem jest istotne to, żeby pani od muzyki realizowała program "obcowania ze sztuką" a nie "jest październik- lepimy czternastego ludzika z kasztanów."
                    Na zarzut, że w Pipidówce Górnej pod Zadupiem nie da się obcować z kulturą wysoką odpowiem, że co prawda nie zewsząd jest blisko do Żelazowej Woli, ale jakieś większe miasto zwykle gdzieś w pobliżu jest (a tam może teatr, może galeria, a może muzeum), przestawienia online się zdarzają, a muzea coraz częściej można zwiedzać wirtualnie. I że skoro w czasach analogowych moja ciotka mogła tachać na lekcje albumy o sztuce w takiej liczbie, że urwała jej się torba z grubej skóry (którą następnie mój ojciec osobiście skręcił jej metalową śrubą) i skoro moją matkę latach 50-tych wieziono ze szkoły na przedstawienie operowe z małego miasta do Krakowa, to jednak dziś chyba da się.
                    • triss_merigold6 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 14:46
                      Naturalnie, że się da. Śmiem twierdzić, że dla dzieci nie tylko z pipidowki, istotniejszy kulturowo byłby wyjazd do teatru na przedstawienie z warsztatami po spektaklu, niż np. do szalenie popularnej (drogiej!) Energylandii czy innego parku rozrywki.
                      I można w jednodniowej wycieczce upchnąć program np. "przed południem Muzeum Chopina/zajęcia dla grup w TW, potem Muzeum Etnograficzne (sztuka!), a po południu lub wieczorem teatr. Masz combo edukacyjnego obcowania z kulturą.
                    • triss_merigold6 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 14:55
                      W czasach analogowych, moi rodzice, którzy nie byli jakimiś wielkimi koneserami, mieli w domu albumy malarstwa i rzeźby, beletryzowane biografie artystów, jakieś muzea razem zwiedzaliśmy przy okazji wyjazdów. Żadnej z rozlicznych pań od plastyki czy muzyki nie przyszło do głowy, żeby na przykładzie spektaklu teatralnego omówić - odpowiednio - scenografię lub podkład muzyczny, do teatru chodziła z nami polonistka.
                    • reinadelafiesta Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 15:22
                      Ależ ja właśnie o tym mówię: wygląda na to, że i Ty i ja miałyśmy bardzo fajne lekcje z plastyki czy muzyki. Bo to bardzo dużo zależy od nauczyciela i szkoły. Czy będzie tak jak u mnie na W-F (a tutaj macie piłkę i grajcie w siatkówkę - tak 2 x w tygodniu cały rok szkolny), czy tak jak w przypadku Twojej ciotki, która dołożyła starań i tachała na lekcje albumy o sztuce. Jak szkoła zorganizuje wycieczkę do teatru to fajnie, ale jak nie, to część dzieci nie pójdzie wcale, bo ich rodzice nie będą widzieli takiej potrzeby. Dlatego jeszcze raz mówię: to nie o to chodzi, żeby wywalić "niepotrzebne michałki", tylko żeby z tych michałków zrobić coś, co naprawdę dzieciakom się w życiu przyda i to życie im uprzyjemni.
                      • daniela34 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 15:30
                        Dlatego jeszcze raz mówię:
                        > to nie o to chodzi, żeby wywalić "niepotrzebne michałki", tylko żeby z tych mic
                        > hałków zrobić coś, co naprawdę dzieciakom się w życiu przyda i to życie im uprz
                        > yjemni.


                        Tu zgoda. Mam też wrażenie, że coś się ze szkołą porobiło niedobrego, że dzieci/młodzież widzą "wszystko osobno": historię, język polski, muzykę, plastykę. Jak byłam uczennicą to tak nie miałam, jakoś mi się to wszystko łączyło: muzyka, architektura, literatura danej epoki. I nam wrażenie, że to nie chodzi o łączenie przedmiotów w bloki, bo przecież "za moich czasów" żadnych bloków nie było. Tylko raczej o umiejetność nauczyciela, żeby pokazać powiązanie jednego z drugim. Inaczej to nie ma dla ucznia żadnego sensu i rodzi się mu w głowie pytanie "a po jaką cholerę?"
                        • lwica_24 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 16:24
                          A ja się zastanawiam co dla części ematek nie jest stratą czasu, bo:
                          - "michałki" typu plastyka, technika są stratą cennego czasu
                          - biologia ( po co uczyć sie o pantofelku)
                          - chemia brrr - nikomu to niepotrzebne, jakies stężenia molowe czy inne katalizatory
                          - matematyka za dużo jej. Rachunek rózniczkowy?????? a komu to i w jakim celu.
                          - no i drugi język. Wystarczy przeciez jeden. Bombelki sie zmęczą
                          - fizyka jest niepotrzebnym obciążeniem.....
                          - a już w-f zgroza! niech ucieka ze szkoły tylnym wejściem
                          i zgadzam się z jednym jedynym - religia to strata czasu, pieniędzy i powód do segregacji, wtrącanie sie w światopogląd uczniów i rodziny.
                          • sumire Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 16:47
                            Yyy, ale to nie same te przedmioty są stratą czasu, tylko sposób ich nauczania. Dzieci ematek wynoszą z "michałków" tyle samo, co one same 30-40 lat temu, czyli coś tu ewidentnie nie działa. Przedmioty artystyczne powinny uruchamiać wrażliwość, a tymczasem ją stępiają. Powinny wyrównywać szanse na uczestnictwo w kulturze, a niekoniecznie tak się dzieje.

                            Natomiast co do stężeń molowych etc. - masz tu historie o 10 sposobach pozyskiwania soli. Okej, dla kogoś zafascynowanego chemią tego rodzaju wiedza może być cenna, ale dla pozostałych? Ile razy użyją jej w dorosłym życiu? Dzieciaki od lat wychodzą ze szkół przeładowane detalami naukowymi na poziomie całkowicie im zbędnym, do których już nigdy w dorosłym życiu nie wrócą - a jednocześnie nikt w szkole nie uczy ich logicznego wnioskowania, erystyki, podstaw ekonomii. WOS-u zaraz też nie będzie.
                            • memphis90 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 18:16
                              >Natomiast co do stężeń molowych >etc. - masz tu historie o 10 >sposobach pozyskiwania soli
                              No ja bardzo przepraszam, ale wspomniane sześć (!) sposobow na uzyskanie to naprawdę podstawy i nie trzeba zakuwać - banalna podstawowa wiedza wystarcza, żeby je samemu... wymyślić. Ot tak, z głowy. Kwas plus metal/tlenek metalu/wodotlenek lub sól plus coś drugiego (analogicznie druga sól, inny metal, z którym się wymieni na pierwiastek itd). Ja to mówię z głowy, blisko 25lat po zakończeniu nauki chemii...

                              >Ile razy użyją jej w dorosłym życiu?
                              A to już zależy od nich... Ale może odrobina wiedzy przydaje się, żeby nie dziamgolic bzdur np o rtęci w szczepionkach, bo się nie odróżnia jednego związku rtęci od drugiego...
                              • nocnamagia Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 18:55
                                Nie możesz porównywać swojej wiedzy z chemii nawet jeśli zdobyłaś ją 25 lat temu, do wiedzy dziecka, dla którego to są całkowicie nowe tematy do opanowania. Tym bardziej, że musiałaś się dobrze przygotować z chemii na egzamin wstępny na studia. Odpowiedz sobie uczciwie czy np. po zakończeniu nauki posiadasz równie dobrą znajomość funkcji wykładniczej lub logarytmicznej? Albo czy jesteś w stanie napisać sprawdzian z historii na poziomie 7 klasy?
                                • lwica_24 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 19:16
                                  Odpowiem trochę przewrotnie. Z geografia, historią, gramatyka języka polskiego nie miałam kontaktu od matury ( a było to dawno). Oczywiście czytałam to i owo, zwiedzałam to i owo, oglądałam to i owo, ale nie była to szkolna wiedza.
                                  Dość często rozwiązuję w internecie quizy - tematyczne i z wiedy ogólnej. Oczywiście zdarzaja mi się pytania, na które udzielam kompromitująco złych odpowiedzi, ale na większość odpowidam poprawnie. Prawie zawsze sporo powyżej preciętnej.
                              • lwica_24 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 19:59
                                Nie jestem chemikiem, ale ..... kwas+ metal ---> życzę powodzenia jak do kwasu octowego dodasz srebro.
                                kwas+ tlenek metali-----> tlenek bizmutu + chlorek amonu ( NH4Cl)
                                kwas+ wodorotlenek---------> tu raczej wyjdzie
                                sól+sól----------> dwie nierozpuszczalne sole np. Ag2S+ HgI ( jodek rtęci)
                                sól+inny metal--------> NaCl+ Au lub inny metal szlachetny
      • lauren6 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 06:48
        Ja tak samo.

        I z tego co widzę lekcje muzyki i plastyki nadal nic się nie zmieniły na przestrzeni lat. Moje dziecko w szkole nadal oddaje pierdyliard rysunków na zaliczenie, gra na flecie Przybyli ułani pod okienko i kolędy. O historii sztuki czy muzyki, artystach wartych uwagi najwyraźniej nie uczą w polskich szkołach.
      • arwena_11 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 07:54
        Dokładnie tak. Przypuszczam, że większość mojej klasy w podstawówce nie miała pojęcia co to Zachęta. Na szczęście plastykę i muzykę skończyłam w podstawówce.
        No jeszcze muzyka była na jakimś poziomie - prowadziła babka naprawdę zaangażowana, z wykształceniem kierunkowym. Dużo nas nauczyła ( dzięki niej - mogłam nauczyć gry na flecie moje dzieci smile ). Jak w jednym roku był ktoś inny to była tragedia. Ona chyba miała jakąś operację i wiadomo było, że jak wróci - to będzie miała po max 2 klasy na każdym poziomie przez kolejny rok. Pisaliśmy petycje z prośbą aby to nas miała właśnie i się udało - lubiła nas big_grin.
    • daniela34 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i plastyce 05.10.21, 21:15
      Bo te przedmioty mają pecha do programu i często do nauczycieli.
      Ja tam (mając prawa autorskie do kwadratowych kółek i słuch na poziomie podstawowym- czyli odróżniam, kiedy grają, a kiedy nie) nigdy nie narzekałam. Mialam historię sztuki, miałam historię muzyki, czytam nuty, znam podstawowe pojęcia z plastyki. Krzywdy mi nie zrobili, tylko zakazali śpiewać podczas występów zespołu ludowego 😃
      • ichi51e Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 05.10.21, 21:40
        Robimy plastyke wg podrecznika. pierwsza lekcja i pada zdanie o malowidłach stałych co powstały wiele tysiecy lat temu.
        Ogladamy sobie NG i tam pada ze najstarsze malowidła skalne maja 65 tysiecy lat a wiekszosc ok 40k. Ladne minister tysiecy… jak to sie z Egiptem ktory bedzie na następnej lekcji autorowi spięło? Jeszcze nie wiadomo..,
      • turzyca Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 11:59
        A tego zakazu śpiewu to nie ogarniam, serio. To znaczy też byłabym w tej kategorii, w podstawówce oceną z fizyki podciągałam ocenę z muzyki (nauczycielka była ta sama), ale i tak nie rozumiem. Dlaczego dookoła nas wszyscy potrafią śpiewać - Rosjanie, Finowie, Niemcy - a u nas nikt nie potrafi śpiewać? Mam teorię, że wynika to z tego, że u nas na muzyce oczekuje się śpiewu, ale się go nie uczy. I tylko zawstydza tych mniej uzdolnionych.
        • daniela34 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 12:09
          To po kolei:
          -jak najbardziej byłam uczona śpiewania, zarówno na lekcjach muzyki, jak i na zajęciach zespołu ludowego (zespół taneczny, ale śpiewać też trzeba było) - NIE POMOGŁO, ale teorię znam, dzięki
          - ja naprawdę nie mam głosu i bardzo wcześnie sama odkryłam, gdzieś na etapie przedszkola, że piosenka wykonywana przeze mnie brzmi ciut inaczej niż ta sama piosenka w wykonaniu koleżanek
          -to nie jest kwestia "mniej/bardziej zdolna", to jest kwestia "30 mniej lub bardziej zdolnych dzieci w klasie i rycząca Daniela",
          -nikt mnie nie zawstydzał, przeciwnie, ja miałam zawsze 6 z muzyki i nie byłam zmuszana do występów solowych (na zasadzie: a teraz każdy śpiewa fragment piosenki na ocenę, 30 dzieci śpiewa lepiej lub gorzej, a Daniela skrzeczy)
          -zespół ludowy uwielbiałam, mało tego- byłam dość cennym nabytkiem, bo przy braku głosu posiadałam dość dobre poczucie rytmu i bardzo dobrze tańczyłam, do tego idealnie wpisywałam się wyglądem w potrzeby zespołu ludowego, bo przez kilkanaście lat nosiłam warkocz do pasa- no nic, tylko przebrać w strój ludowy
          -a zatem byłam w zespole potrzebna, a że program występów zwykle oprócz tańca obejmował również śpiewy grupowe, to byłam wstawiana w grupę i miałam otwierać usta bez emitowania głosu (mikrofony zbierają jak zbierają, istniało ryzyko, że mój kozi bek zbierze)
          • daniela34 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 12:15
            Cd. jak widać, da się to zrobić bez traumy dla dziecka (jako nieliczna w tym wątku muzykę jako przedmiot szkolny wspominam z sentymentem), bez zawstydzania i ze zwróceniem uwagi na mocne strony (świetnie tańczysz), a jednocześnie bez wmawiania, że jest inaczej niż jest - nawet mały człowiek się słyszy, mimo wszystko.
            • lotka_5 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 13:31
              Jedyna różnica jest taka, że nie byłaś tępiona przez nauczyciela za totalny brak głosu.
              A dzisiejsi nauczyciele każdy swój przedmiot traktuja z czcią i tylko głupek/nieuk/imbecyl nie potrafi nauczyć się śpiewać, grać, rysować. A to akurat są tak specyficzne umiejętności, że albo się je posiada albo nie. Nie można ich wyćwiczyć tak jak matmy czy wykuć jak historii.
              • daniela34 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 14:25
                No nie, to nie jest jedyna różnica.
                Po pierwsze- w mojej szkole dzieci były uczone śpiewu i gry na instrumentach, a turzyca pisze o tym, że "oczekuje się śpiewu, ale się go nie uczy", po drugie dzieci nie tylko nie były tępione za brak głosu/ słuchu czy innych umiejętności, ale też te przedmioty były w ten sposób prowadzone, że nie stanowiły traumy, czegoś przykrego do odbębnienia, ale starano się zrobić tak, żeby coś w tym przedmiocie dzieciak znalazł takiego, z czym może sobie dobrze poradzić (jak Danielka nie śpiewa, to tańczy, albo gra, albo wystukuje rytm, albo czyta nuty, albo odpowiada z teorii, albo coś tam jeszcze innego). Po trzecie - turzyca pisze o zawstydzaniu mniej uzdolnionych- no nie było.
                A po czwarte Ty piszesz o tym, że dzisiejsi nauczyciele traktują. Sama pisałam, że te przedmioty mają pecha do nauczycieli. Tylko to jest błędne koło- im bardziej będziemy te przedmioty traktować jak "michałki" tym słabiej będzie z nauczycielami tych przedmiotów-tym gorzej będą one prowadzone-tym bardziej rodzice będą nawoływać do rezygnacji z michałków. Coś się tu powinno zmienić.
                A żeby nie było tak pięknie w mojej opowieści o moich szkołach- to nauczycieli od WFu miałam mniej więcej takich, jak w Twoim opisie współczesnych nauczycieli muzyki.
                • lotka_5 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 15:08
                  No mój syn właśnie wrócił z 1 z muzyki, z hymnu szkoły uncertain wczoraj ładnie umiał, a dziś mówi, że jak stanął na środku klasy (talentu za grosz) to zapomnial wszystko. No tak nie powinno to wyglądać, że dziecku stres mowę odbiera na muzyce...
                • lauren6 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 15:13
                  > Po trzecie - turzyca pisze o zawstydzaniu mniej uzdolnionych- no nie było.

                  Oczywiście, że było! Po prostu miałaś szczęście trafić na normalnego nauczyciela.

                  Odkąd przy całej klasie zostałam zwyzywana przez nauczyciela muzyki od wyjących kozic nie byłam w stanie śpiewać przy innych. Chodziłam na prywatne lekcje gry na instrumencie. Całkiem nieźle mi to granie szło. W domu, gdy ćwiczyłam granie, śpiewałam. Przy innych, nawet przy rodzinie, nie byłam w stanie wydobyć z siebie głosu.

                  Tyle w kwestii nie zawstydzania uczniów na muzyce.
                  • triss_merigold6 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 15:26
                    Mój syn, dziecko od 6. roku życia śpiewające w zuchach i harcerstwie na rozlicznych zbiórkach, wieczernicach, obozach, ładnym głosem i słuchem etc., plumkające w domu na gitarze, był zagrożony z muzyki. Teraz z własnej inicjatywy i mimo pierdyliona zajęć chodzi do ogniska na naukę gry na gitarze.
                    To tyle w temacie przedmiotu "muzyka" w szkole współcześnie.
                    • arwena_11 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 22:00
                      Triss - mój syn będący w 6 klasie szkoły muzycznej, mający kilka wyróżnień w jakiś konkursach, po drugim etapie "olimpiady" muzycznej ( coś w stylu kuratoryjnych ) usłyszał od nauczycielki od muzyki - o szóstce możesz zapomnieć, jeszcze piątki możesz nie mieć. A dlaczego - bo nie prowadził zeszytu. On wszystkie te koszmarne utwory mógł z pamięci nutami na tablicy zapisać, grał właściwie wszystko na pianinie z podręcznika.
                      Przypominam, że mówimy o szkole prywatnej. Poszłam porozmawiać z panią - w trakcie dużej przerwy - bo uwaga, co za niespodzianka - pani nigdy nie było na zebraniu.

                      Pani najpierw do mnie wyskoczyła, że ona nie będzie ze mną rozmawiać, bo ma przerwę. Ja jej grzecznie - to woli pani w gabinecie pani dyrektor? Nie ma sprawy. Z końca korytarza już biegła wychowawczyni syna, bo widziała co się święci.
                      Ja z panią nie dyskutowałam. Poinformowałam ją, że szóstkę to mam w nosie, ale jak syn nie będzie miał piątki - wystąpię o komis- nawet jakbym miała wywrócić szkołę do góry nogami, to on się odbędzie. Dla zasady. Synowi zostawiłam poinformowanie pani, że na najbliższym przedstawieniu organizowanym przez nią - nie będzie grał, na co jedna z dziewczynek stwierdziła, że ona też nie zagra. No cóż, przedstawienie się nie odbyło, bo większość czasu to były właśnie utwory grane przez nich. No jakże mi było przykro big_grin, big_grin.
                      Ale pani tak mi zalazła za skórę, że zadałam sobie sporo trudu i sprawdziłam podstawę programową baaardzo dokładnie. A następnie poszłam do dyrekcji i zapytałam się - mojego syna chciano ukarać za brak zeszytu - jaką karę poniesie nauczyciel nie wykonujący podstawy programowej? To był tzw gwóźdź do trumny dla pani. Wcześniej było sporo skarg na nią, ale to co ja zgłosiłam ( z informacją, że jak nie będzie reakcji idę do kuratorium i wszystkich świętych ) przypieczętowało jej los. Szkoła rozwiązała z nią umowę ku radości wszystkich uczniów.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i plastyce 05.10.21, 21:19
      Bo muzyka, plastyka i technika oraz religia powinny być w formie zajęć do wyboru.
      U mnie w szkole religia była ciekawsza od plastyki.
      W dodatku w polszy na plastyce i muzyce mają fory dzieci uzdolnione, jakby to były faktycznie zajęcia z historii sztuki to co innego a tak, no curwa na flecie grają, po co??? Dla kogoś utalentowanego i zdolnego to jest obraza a dla kogoś kto nie ma predyspozycji i talentu to cios poniżej pasa.
      To tak jakby niemowie kazać mówić.
      • berdebul Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 05.10.21, 22:11
        Mam współpracę ze szkoła z Filipin. Klasy objęte programem maja dostęp do ukulele (tyle ukulele, ilu uczniów, ćwiczą tylko w szkole) i uczą się grać. W klasach objętych programem zauważono zdecydowanie mniej konfliktów, mniej agresji również na linii z uczniami z poza klasy, a szybsze postępy w matematyce i angielskim.
        Każdy człowiek może grać dla przyjemności proste piosenki, kolędy, „sto lat” itd.
      • lwica_24 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 05.10.21, 22:11
        Jestem antytalentem muzycznym i plastycznym, co nie oznacza, że nie lubię oglądać/słuchać tego co stworzyli wielcy ze swoich dziedzin.
        Czy zatem idąc Twoim tropem biologia tez nie powinna być dla chętnych? albo taka chemia czy fizyka albo geografia a już w 100% w-f. Czy kandydat na politechnikę musi się uczyć historii ( przeciez jak go zainteresuje w okolicach 40 może sobie doczytac w internetach) itd, itp.
        Z jednym zgadzam sie w pełni. Religia won ze szkół.
        • a23a23 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 05.10.21, 22:24
          lwica_24 napisała:


          > Czy zatem idąc Twoim tropem biologia tez nie powinna być dla chętnych? albo tak
          > a chemia czy fizyka albo geografia a już w 100% w-f. Czy kandydat na politechni
          > kę musi się uczyć historii ( przeciez jak go zainteresuje w okolicach 40 może s
          > obie doczytac w internetach) itd, itp.

          Wg mnie dokładnie tak. Brak odpowiedniego profilowania to wg mnie zmora polskiej szkoły - miałam o wiele za dużo zajęć z polskiego (a w zasadzie literatury polskiej) i historii w stosunku do tego, czego chciałam i potrzebowałam, a dużo za mało matematyki, informatyki i chemii (mimo mając rozszerzenia z tych przedmiotów). Polskiego było 6h w tygodniu, a chemii 3 (mimo rozszerzenia, przypominam) - no jednak mocno to zaburzone proporcje.
        • lotka_5 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i 06.10.21, 09:37
          Nie do końca. Talent plastyczny i muzyczny jest na tyle specyficzny, że nie każde dziecko przeciętne mimo szczerych chęci będzie w stanie dojść do poziomu zadowalającego nauczyciela Michałków.
          Przeciętne dziecko bez zaburzeń jest za to w stanie bez większych problemów opanować resztę przedmiotów na w miarę podstawowym poziomie. To, że program jest absurdalny to swoją drogą i mało kto wyrabia. Ale gdyby wyglądało to jak za naszych czasów - to dzieci "głąbów" byłoby znacznie mniej. Talentu plastycznego i śpiewu nie wycwiczysz na pamięć, nie zrozumiesz tematu itd
    • maja0026 Re: Dlaczego tak "jeździcie" po muzyce i plastyce 05.10.21, 21:26
      Tu chyba nie masz pojęcia co robią dzieci w no. 7 kl.SP, moja córka na muzyce uczy się grać na flecie, codziennie kończy lekcje o 15.30, ma kupę nauki, nowe przedmioty, fizyka, chemia, dodatkowy język, praktycznie codziennie kartkówki, nauka do sprawdzianu, odrabianie prac domowych i musi jeszcze siedzieć i co tydzień uczyć się grać na flecie i niby po co??? Takie przedmioty jak plastyka i muzyka powinny się kończyć w 4kl, później to strata czasu. Jeśli to rzeczywiście byłaby typowa wiedza o sztuce to jak najbardziej byłabym za, ale szkicowanie na lekcji swojego buta, koleżanki która siedzi obok dla dziecka która nie ma kompletnie talentu bądź słuchu muzycznego jest naprawdę zbedne