Dodaj do ulubionych

Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową?

07.10.21, 09:21
Tak czytam forum i widzę, że wiele osób ma czas na różne dodatkowe zainteresowania, czytanie ton książek, wyjazdy, sporty, zaangażowanie polityczne, itd.
Jakim cudem znajdujecie na to czas?
Ja pracuję od lat , ciągle przed komputerem i z dokumentami, zdarza się po godzinach, zdarza się czytanie opracowań do spraw zawodowych w weekendy. Zawsze jest tej pracy bardzo dużo, ciągle trzeba się doszkalać zawodowo by nie wypaść z obiegu. Oprócz sporadycznych rozrywek kino/teatr, wyjście na kawę i odmóżdżenie na chwilę na emamie - nie mam czasu. Po pracy jestem wymęczona i głowa i oczy chcą odpoczynku.
Czym się zajmujecie, że macie tyle czasu i siły?
Obserwuj wątek
    • mashcaron Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 09:29
      Mam mało absorbującą, wygodną pracę którą mogę sobie tak zorganizować jak mi się podoba i zależnie od sił i chęci pracować dużo albo wcale ( co się oczywiście przekłada na płacę). Okresowo pracuję dużo, kiedy jest "gorący okres", czyli za zwyczaj styczeń-luty i maj-czerwiec a potem mogę wyluzować bo to, co zrobię w tych miesiącach "pracuje" przez kolejne.
    • leni6 Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 09:39
      Ja akurat czasu na hobby i wyjazdy za bardzo nie mam, ale to że względu na małe dzieci a nie na pracę. Pracuje w grubsza 8h dziennie, mam taką pracę (albo szefa) że zawsze jest dużo roboty, nie zmieni się to nawet jak będę pracować więcej, więc po prostu więcej nie pracuje. Zdarza mi się sporadycznie pracować wieczorem lub w weekend, ale potem sobie to odbieram załatwiając prywatne sprawy w trakcie pracy. Doszkalam się w godzinach pracy.
    • wrotek0 Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 09:42
      Po ponad 30 latach pracy zawodowej widzę, że te same obowiązki zajmują coraz więcej czasu i coraz bardziej mnie stresują. Rzadko zabieram robotę na popołudnia czy weekendy, bo mam dom, Teściową i ogród do ogarnięcia. Ale zdarza się, również w czasie urlopu coś robić z domu.
      Do tego dojazdy, codzienna rehabilitacja (2 x 30 minut ćwiczeń) i jakoś nie ma czasu ani siły na inne atrakcje.
    • nevertheless123 Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 09:45
      Ja miałam wcześniej podobnie absorbujące zajęcie - po pracy nie miałam już energii dosłownie na nic. W weekendy starałam się odpocząć, energia wracała dopiero w niedzielę wieczorem, jednak następnego dnia kierat zaczynał się od nowa... Zmieniłam pracę na mniej "prestiżową", z mniejszą odpowiedzialnością i zakresem obowiązków. Wyraźnie czuję, że odżyłam, mam więcej czasu i energii i na aktywności po pracy i na zwykłe nicnierobienie. Nareszcie czuję, że żyję i mam nad tym życiem kontrolę.
      • grey_delphinum Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 09:59
        Mam bardzo absorbującą pracę o nienormowanym czasie, która pożera mi też wieczory i weekendy (za to środy mam lajtowe). W związku z czym od stycznia idę na półroczny urlop bezpłatny, by trochę "pożyć", bo już nie łapię pionu powoli. Zauważyłam jednak ciekawa tendencję - odkąd zgłosiłam chęć urlopu, dostaję mniej zadań i generalnie stało się łatwiej. Szkoda, że nie można było tak wcześniej.
        • netlii Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:19
          Straszyć nie zamierzam, specyfiki pracy nie znam - ale aktywował mi się pewien pesymizm. Szczególnie biorąc pod uwagę system zarządzania znany mi z korpo jak również polską "kulturę" pracy.
          Czy nie jest przypadkiem tak, że skoro nie dorzucają Ci kolejnych zadań to widzą Twoje wypalenie zawodowe i co za tym idzie uważają, że czas tej pani się skończył i nie wyciśniemy już z niej więcej niczym z cytryny? Co za tym idzie nowe zadanie przekażemy świeżo zrekrutowanej X a jak jej czas zaangażowani zawodowego dobiegnie końca to damy Y, która jeszcze dycha.
          Obym się myliła.
      • nevertheless123 Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 09:57
        Niestety, czasem nie da się samodzielnie ustawić priorytetów, najczęściej wtedy, kiedy wchodzimy w system już na wstępie przeciążony i odgórnie nie posiada on rozsądnej organizacji pracy. Wtedy wszystko musi być robione na przedwczoraj, a wszwiększość obowiązków ma priorytet "pilne". Możliwości cieszenia się życiem: żadne.
        • agonyaunt Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:02
          Polecę klasykiem: wtedy zmienia się pracę. Albo jeśli się uważa, że to na przeczekanie, bo potem będzie śmietanka do spicia, to się zaciska zęby i przeczekuje.
          Uważam, że większość tego "na wczoraj" to tylko generowanie presji, a to, że coś jest "pilne" nie oznacza, że trzeba rzucać wszystko inne i siedzieć po godzinach. Tak jest tylko w strategicznych zawodach, reszta to na ogół kwestia złej organizacji.
          • nevertheless123 Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:19
            Pracę zmieniłam, ponieważ cały czas znajdowałam się pod presją: albo wypełnię swoje obowiązki w sposób zadowalający (co zajmie mi życie po godzinach i większość czasu wolnego przeznaczanego na doszkalanie się), albo będę musiała świecić oczyma za niedotrzymanie terminów i niewywiązanie się z zadań. Niezależnie od tego, jakbym nie ustawiła priorytetów, nigdy nie miałam poczucia, że zadanie zostało dokończone w sposób wzorcowy i odpowiadający moim standardom. Może taki styl życia pod presją byłby dobry dla singla, który nie ma innych priorytetów oprócz pięcia się w góre po szczeblach kariery. Może dla ludzi, którzy twierdzą, że kochają swoją pracę. Ja tego o sobie nie mogę powiedzieć, dla mnie praca to oddawanie moich usług w zamian za wynagrodzenie pieniężne, które nigdy nie będzie dostatecznie wysokie, aby wyrównać mi brak tego, co dla mnie w życiu jest najważniejsze.
            • agonyaunt Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:36
              A tu też poruszasz ciekawy temat - perfekcjonizm. Sami to sobie robimy, sami chcemy być naj, jak potem dochodzi z góry presja "wszystko na wczoraj" i robi się jakiś mega koszmar. I człowiek się spala. I co gorsze, jeszcze myśli, że tak musi być. Ci na kierowniczych stanowiskach stawiają kołowrotki, ci niżej wskakują i kręcą. I po co?
              • nevertheless123 Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 11:16
                Generalnie po to, żeby mieć poczucie, że wykonywana praca ma sens. W normalnym trybie jest zadanie, jest termin jego wykonania i jest satysfakcja z tego, że się temu zadaniu sprostało. Jeżeli człowiek nie ma poczucia sensu i satysfakcji z wykonywanej pracy, to po prostu szybko się wypala. Ale zarząd najczęściej nie posiada realistycznego wyobrażenia o tym, jakie warunki panują tam "w dole" i rozdziela zadania bez ładu i składu. Ludzie wskakują na kołowrotki, bo co niby mają zrobić? Można próbować negocjować warunki pracy, ale najczęściej usłyszy się, ile kandydatów czeka już na nasze miejsce...
    • atenette Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 09:54
      Moja praca jest dosyć obciążająca. Wracam z pracy naprawdę wykończona. Do tego zajęcia dodatkowe dzieci (wożenie na którym marnuję kupę czasu), masa nauki w której muszę im pomóc, zakupy, dom, gotowanie.. wiadomo. Czasu w tygodniu mam naprawdę niewiele. Jak się znajdzie godzina dziennie to jest wszystko. Doszkalać się muszę i robię to często w weekendy, albo słuchając szkoleń audio w drodze do pracy i do domu. Jestem jednak nałogowym czytaczem książek i próbuję skraść na nie każdy moment - w wannie, w samochodzie czekając na odbiór dziecka z zajęć, podczas nauki z dzieckiem kiedy dziecko robi akurat jakieś zadanie, w weekendy. W weekendy też staramy się trochę poruszać, bo w tygodniu nie ma na to czasu, a więc rower, rolki, snowboard zimą, siłownia. Na inne pasje niestety czasu brak sad
    • kosmos_pierzasty Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 09:58
      Pracuję od 20 do 60h mniej więcej godzin miesięcznie, zdalnie. Zarabiam jak nauczyciel z dłuzszym stażem lub urzędnik średniego szczebla, powiedzmy, nie w urzędzie centralnym w Warszawie 😉. Nie mam parcia, by zarabiać więcej, za bardzo cenię swój czas. Zresztą dzięki takiemu systemowi pracy spokojnie ogarniam nie tylko hobby 😊 ale też dom, wakacje i inne okazje, gdy dziecko zostaje w domu, przygotowuję święta/imprezy wszelkiego typu, pomagam w sytuacjach awaryjnych, itd.
    • netlii Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:04
      Pracuje nieregularnie, jestem na jdg. Chociaż w związku z nowym ładem prawdopodobnie podzielę się swoim potencjałem, listą kontaktów i na widnokręgu jest ktoś z kim wejdę w spółkę.
      Ogólnie to zajmuje się szeroko rozumianą promocją, organizacją i kampania marketingową dla wydarzeń sportowych, małych koncertów i produktów wchodzących na rynek. Żadne wielkie podmioty, no ale moja rola by byli rozpoznawalni.
      Bywają weekendy, że w sumie nie mam po co wracać do domu, gdyż w Warszawie idzie wydarzenie za wydarzeniem a bywają 2 tygodnie, że jedynie coś tam kreślę i robię banalne grafiki na social media. Czasem zdumiewa mnie pewien dysonans, powiedzmy roboczo "muzyk" wykazuje się dużą kreatywnością na scenie a nie pomysłu na szerszą autopromocje albo ma problemy by spiąć banalne szczegóły.
      Mam pewne przyzwyczajenie, które pozostało mi ze średnio satysfakcjonującej pracy dla pewnego banku - budzę się ok. 4-5 i rozpoczynam dzień, odczytuje pierwsze maile, sms. Zanim wystartują notowania giełdowe 0 9:00 bywa że jestem już po bieganiu, dwóch śniadaniach, psy wyprowadzone, pranie zrobione, obiad się robi, syn w szkole a mąż w zależności od zadań albo w pracy albo w terenie.
      Nie uważam abym miała intensywne życie, wystarczy mi spełnienie w sporcie czyli 6-8 treningów w tygodniu, czas spędzony z rodziną, zwolniłam mimo wszystko tempo życia (wyprowadziłam się z rodzinnej Warszawy za mężem do jego miasta z lekko 100 tys mieszkańców) i jak mam ochotę to tu idziemy z buta w kwadrans do kina na seans rodzinny bez zbytniego planowania.
        • netlii Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:52
          Uwierz mi ja też nie lubiłam rano wstawać aż przyszedł stres z korporacji (dawno za mną, już tam nie pracuje) i niezależnie czy położyłam się - jak to mawiała moja babcia: wcześnie z kurami - czyli ok. 20.00 czy też o północy o 4 rozpoczynałam seans przewracania się z boku na bok i gonitwy myśli ogniskujących się wokół pracy. Skoro więc nie mogłam dalej spać to zaakceptowałam ten stan i rozpoczynałam tak dzień ku swemu zdumieniu odkrywając jak wielu ludzi o 6:00 jest już na siłowni chociażby.
          Ale co do Twojego pytania wczoraj padłam w okolicach godz. 21:30. Siedziałam u synka w pokoju, on przyniósł jakąś czytankę ze wskazaniem od nauczycielki aby czytał na głos tak mi się błogo zrobiło, mniej więcej o 22 mąż nas zastał po spacerze z psami jak oboje sobie śpimy.
          Druga kwestia w zależności od pory roku. Przesilenia lato/jesień i zima/wiosna są dla mnie masakryczne i wtedy snu potrzebuje więcej co oznacza, że i o 20 padnę. Podobnie jak wracam z Warszawy i w przedziale piątek popołudnie-niedziela rano ogarnęłam dwa koncerty, promocje na dziale sportowym i jakby tego było mało jeszcze zawody sportowe, stres nakazał mi zrobić 2 treningi na sieciówce, zrobiłam tournee po rodzinie etc. to wtedy przysypiam już w pociągu i mój rekord wynosi 17h snu w domowych pieleszach. Wtedy o 4:00-5:00 nic mnie nie wybudzi, nie ma szans.
    • ewa_mama_jasia Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:12
      Ja teraz mam mało czasu. Ale na własne życzenie. Do mało absorbującej (tzn. nie po godzinach i nie w weekendy) pracy dołożyłam kolejne studia i to w trybie dwa razy szybszym niż standardowy. Praktyki studenckie przerodziły się w kolejne pół etatu, do tego dodatkowo w ramach wolontariatu poświęcam średnio 15 godzin miesięcznie na pomoc innym (też kierunkowo z nowo nabywanym zawodem). Więc pracuję już prawie jak medyk smile Trzydzieści parę dni w miesiącu, wliczając w to noce, soboty, niedziele, święta. smile A ponieważ poszłam na studia, bo ten zakres wiedzy od zawsze mnie interesował, stąd ostatnio moje zainteresowania prywatne pokrywają się z aktywnościami. Na szczęście, dużo wiedzy mogę pozyskać przez internet: szkolenia, konferencje, opracowania..... Na kino miewam czas po południu, teatry i większe wyjścia / dłuższe wyjazdy planuję za rok, jak będę wolniejsza czasowo smile Na szczęście dziecko jedno na stanie, duże (połowa liceum), samodzielne.
    • magata.d Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:15
      Swój cel, jeżeli chodzi o rozwój zawodowy, już osiągnęłam, pracowałam dużo, bardzo lubię swoją pracę, daje mi satysfakcję, poświęcałam się jej w dużym stopniu, jak nie miałam rodzinnych obowiązków, dziecka. Jakiś czas temu zrezygnowałam z wielu obowiązków, zobowiązań, wymogów itp., które uznałam za bezsensowne. Robię tylko to, co ja chcę i ile chcę, co jest dla mnie ważne i rozwijające. Mam czas dla siebie, dla rodziny, generalnie nie pędzę nigdzie. Oczywiście zdarzają się okresy intensywniejszej pracy, ale to okresowo, i tez trochę mi potrzebne. Oczywiście z drugiej strony wiąże się to z mniejszymi zarobkami, na które mogę sobie pozwolić.
    • chococaffe Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:31
      Czas mam mimo, że czasami praca mi się zlewa z „życiem prywatnym”. Gorzej z siłami. A siły nie nadwyręża praca jako taka czy obowiązki domowe, ale poczucie bezsilności i kopanie się z koniem – co zdarza się i w pracy i w życiu prywatnym. Poza tym – i to pewnie kwestia wieku- nie mam już siły na rozrywki „po pracy” dzień w dzień. Kiedy zdarzają się tygodnie, że codziennie jest „coś” przez kilka, kilkanaście dni, muszę potem na trochę wyluzować bo wyglądam jak ścierka.
    • mayaalex Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:38
      mam taka prace, ze nie zabieram jej do domu, to duzy plus. Poza tym nie moge pracowac zdalnie wiec od pandemii pracuje mniej. Nawet przed pandemia godzinowo wygladalo to niezle, problemem jest raczej nieprzewidywalnosc, nieregularne godziny pracy. Do tej pory nie mialam wiele czasu na swoje sprawy bo jak nie zajmowalam sie praca to zajmowalam sie dziecmi, teraz dzieci robia sie coraz bardziej samodzielne wiec i ja zaczynam wiecej czasu poswiecac na swoje przyjemnosci i zainteresowania. nawet na balet chce sie zapisac, zobaczymy jak bedzie smile
    • mdro Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:39
      Mam wrażenie, że jedne osoby są zaangażowane sportowo, inne czytelniczo, a jeszcze inne w coś innego, Tylko na forum się to zlewa i ma się wrażenie, że wszystkie codziennie czytają pół książki, przebiegają 20 km (robiąc przy okazji fotki jak profesjonalista), machną obiad z trzech dań, poświęcą godzinkę czy dwie na pielęgnację urody, zajmą się dziećmi, a poza tym mają wysoko płatną pracę zarobkową i udzielają się społecznie. No i oczywiście mają czas na forum wink.

      (Mogę odpowiedzieć co do czytania. Mnie tempo od młodości spadło nieco, ale średniej objętości książka to ok. 4 godziny - czytnik mi liczy, także bez ściemy wink)
      • mdro Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:56
        PS. A co do pracy zawodowej - od dawna jestem w zasadzie na HO, więc odpadają dojazdy, dokształcać się nie muszę (od czasu do czasu robię coś nowego czy inną metodą), a poza tym nie ma większego znaczenia, czy popracuję rano, czy wieczorem i czy zrobię sobie dzień przerwy i nadgonię następnego dnia, bylebym się z kolejnymi etapami wyrobiła w konkretnych terminach. Tylko warunku "dobrze płatnej" ta praca nie spełnia wink.
      • abecadlowa1 Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 17:05
        berdebul napisała:

        > Jak nie oderwę głowy od pracy, to się wypalę/będę mniej efektywna. Hobby, książ
        > ki niezwiązane z zawodem, aktywność dowolna to konieczność.

        Mam tak samo. Pracuję ok 60 godz. tygodniowo. Nie mogę mniej, bo budżet się nie zepnie. Muszę i chcę się dodatkowo uczyć. Gdybym nie mogła chodzić na treningi, czytać literatury niezawodowej czy czasami wypaść na kilka dni w góry to byłoby mi bardzo ciężko. Potrzebuję robić coś co nie jest pracą.
    • picathartes Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:51
      Nie da się pracować full time i robić wszystkiego, co wymieniłaś. Znajdź jedna, dwie rzeczy, na których Ci zależy i spróbuj znaleźć na nie czas.
      Ja mam czas na sport tylko dlatego, że właczyłam go w codzienne życie.
      Pracuję 35h/tydz plus, bo z własna firma pracuje się zawsze 😜; mam małe dzieci.
      Do pracy jeżdżę rowerem. Tam i z powrotem to 45 minut; codziennie. Aeroby zaliczone 🚴‍♀️
      Trening siłowy zaliczam po pracy albo w pracy, jeśli mi wypadnie nieplanowane okienko. Zawsze zanim wrócę do domu, bo jeśli wrócę przed treningiem, to już na pewno go nie zrobię - klapnę przed komputerem albo zabiorę się za gotowanie, ale na trening będę zbyt “zmęczona” 😅 Może spróbuj tego samego, zabierz sportowe ciuchy do pracy i poćwicz zanim wrócisz do domu.
      Douczanie się/ podnoszenie kwalifikacji odbębniam w blokach - mam dwa tygodnie luźniejsze w pracy, więc blokuję sobie godziny edukacyjne w kalendarzu i sumiennie przysiadam do ksiażek, zdaję egzamin i kolejny papierek w ręku. Uczę się bardzo szybko, więc u mnie taki system działa.
      Na jogę znajduję czas po pracy albo w okienkach; robię ja sama, więc nie jestem przywiazana do konkretnych godzin na zajęciach.
      Pływam na basenie zima, po pracy - zima z kalendarza treningi siłowe. Wszystkiego naraz się nie da. Ciuchy na basen biorę ze soba do pracy, po znów - jak wrócę najpierw do domu to mnie żadna siła do wyjścia na basen nie zmusi 😜
      Mam czas na spacery lub bieganie w dni, kiedy dzieci sa dłużej w placówkach. To mój relaks, a las mam za domem.
      Mam czas na sen min 8h dziennie. W łóżku jestem codziennie przed 21:00. Dzieci w łóżkach o 19:30, mam czas na kolację i relaks z mężem ☺️

      Na co nie mam czasu: ksiażki niezawodowe, gazety. Nie czytam i już, trudno.
      Na seriale i filmy. Nie posiadam tv, ogladam nie więcej niż 4 filmy do roku, w kinie nie byłam od lat.
      Na kawę w kawiarni, restauracje, koncerty, bary - chodzę może raz na kwartał, a może mniej 😜
      Imprezy ze znajomymi/ rodzina co drugi weekend. W “rodzinne” dni weekendowe wymieniamy się z mężem opieka nad dziećmi, żeby drugie mogło iść biegać lub na spacer; lub zdrzemnać 😜
      Gotujemy wymiennie, ogromne porcje i dużo mrozimy na czas, kiedy żadne nie ma czasu ogarnać kuchni.
      Jakoś to działa u nas 😊
      • netlii Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 11:13
        picathartes napisał(a):


        > Trening siłowy zaliczam po pracy albo w pracy, jeśli mi wypadnie nieplanowane o
        > kienko. Zawsze zanim wrócę do domu, bo jeśli wrócę przed treningiem, to już na
        > pewno go nie zrobię - klapnę przed komputerem albo zabiorę się za gotowanie, al
        > e na trening będę zbyt “zmęczona” 😅 Może spróbuj tego samego, zabierz sportowe
        > ciuchy do pracy i poćwicz zanim wrócisz do domu.

        O to, to.
        Jest to dobra rada właśnie na moment życia w pełnym biegu trzeba w sposób ekstremalnie ciężki gospodarować każdym wolnym wycinkiem czasu.
        Sama uskuteczniałam mniej więcej coś takiego gdy łączyłam etat i jednocześnie startowałam z jdg. Za pewnik przyjęłam, że nie ma siły - coś będzie musiało być kosztem czegoś.
        Radość czerpałam z treningów, ale przy intensywnym trybie życia siły miałam na to co coraz mniej.
        JDG - to akurat okazało się strzałem w dziesiątke.
        Ówczesny etat - no jak ciągle wtłaczał nam do głów kierowniczek firma płaci nie tylko za realizacje projektów i planów, ale również za dyspozycyjność w miejscu zatrudnienia to z tej dyspozycyjności korzystałam i jadłam obiady przy biurku jak również ogarniałam rzeczy związane z JDG.
        Prawie godzinną przerwę w pracy wykorzystywałam na zjechanie 4 piętra w dół na siłownie, co oznaczało, że mam 45 minut na trening siłowy na wolnych ciężarach bądź maszynach opcjonalnie brałam znajomego i miałam indywidualne tarczowanie, worki i krótki interwał na wytrzymałość. Kwadrans na prysznic, wysuszenie włosów, przebranie się i zjedzenie lekkiego posiłku potreningowego. W biegu, na szpilkach, z zegarkiem w ręku - ale opłacało się.
        • picathartes Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 17:45
          Właśnie o to chodzi. Jakby porównać mój dzień do przeciętnej matki, to u mnie nie ma czasu prysznica wcisnać 😜
          Ale jak się poustawia prorytety, przysiadzie mocniej do pracy raz, by za drugim zyskać trochę czasu; odbębni sport w drodze do pracy lub po pracy; oddeleguje część obowiazków innym (pani do sprzatania, maż, niania, świetlica, etc), odpuści rzeczy zbędne (knajpy, kawiarnie, święta, prasowanie, czytanie nowel, gazet - dla każdego coś innego, to moje “zbędne” rzeczy); podzieli czas niekoniecznie po równo, ale po tyle, ile każdy w rodzinie do szczęścia potrzebuje, to dużo się da.
          Ja teraz kombinuję skad wytrzasnać czas na naukę włoskiego 😜
    • magata.d Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:52
      zonkli napisała:

      > Tak czytam forum i widzę, że wiele osób ma czas na różne dodatkowe zainteresowa
      > nia, czytanie ton książek, wyjazdy, sporty, zaangażowanie polityczne, itd.
      > Jakim cudem znajdujecie na to czas?
      > Ja pracuję od lat , ciągle przed komputerem i z dokumentami, zdarza się po godz
      > inach, zdarza się czytanie opracowań do spraw zawodowych w weekendy.

      To żaden cud. Po prostu ludzie maja różne zawody, różny system i czas pracy, różną ilość obowiązków. Jedni pracują mniej, inni więcej.
    • solejrolia Re: Jak bardzo jesteście obciązone pracą zawodową 07.10.21, 10:52
      Jestem obciążona pracą.
      W tygodniu nie ma na nic czasu. I weekendy pracujemy, i też najczęściej zajęte są w całości. A przede wszystkim praca obciąża nas psychicznie, czasem wydaje mi się, że jestem non top w robocie....
      Dlatego:
      Jak mam dzień w domu przy kompie, tak jak dziś, to nieco zwalniam tempo.
      Jak mam dzień, że jestem w domu a nie mam sił na nic, to nie zmuszam się, tylko spędzam dzień na robieniu niczego. Albo w ramach higieny psychiki na przykład teraz siedzę z kawą na emamie tongue_out Oraz przeglądam informacje z zakresu polityki, czy inne które mnie ciekawią. (Polityka- żeby wiedzieć co się dzieje można też słuchać w radio jak się jedzie do pracy. )
      Ale cała reszta leży i kwiczy, ani urlopu, ani sportu, ani czytania , ani innych rozrywek. Brak czasu, po prostu
      .

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka