Dodaj do ulubionych

Przeładowane dzieci - ratunek?

07.10.21, 09:32
Temat już wielokrotnie przerabiany ostatnio - dzieci lecą na ostatkach swoich sił.

Mam dziecko w trzeciej klasie, więc jeszcze nie jest źle, ale od czwartej klasy zacznie się krwawa jatka. Nie mamy presji na prestiżowe licea, prestiżowe studia - chcę po prostu by dziecko utrzymało zdrowie psychiczne w dobrej kondycji i miało czas na rozwijanie swoich pasji.

Jaki jest tutaj ratunek?
1) Edukacja domowa - nie wiem, czy tu podołamy, nie mamy zdolności pedagogicznych. Ponoć jest coś takiego jak szkoła w chmurze, macie z tym jakieś doświadczenia?

2) Rozglądam się za szkołami demokratycznymi: ale nie w stylu "wolni hipisi", raczej bardziej w kierunku "zaliczamy wymagane minimum programowe, a resztę rozwijamy zgodnie z zainteresowaniami dziecka". Niestety takich szkół jest jak na lekarstwo, nawet w Warszawie. Do tego dochodzi codzienny dojazd 40 minut (w jedną stronę) lub więcej... słabo.

3) Prywatny nauczyciel - pewnie to kosmiczny koszt... Poza tym, nawet nie wiem jak takiego szukać, i jak weryfikować jego pracę.

Macie jakieś sugestie, doświadczenia, inne pomysły?

P.S. Wyprowadzka za granicę odpada, bardzo dobrze nam się tu żyje.




Obserwuj wątek
    • madame_edith Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 09:42
      Nie wiem o czym piszesz. Mam dziecko w klasie 7 i dziecko w liceum. Nie przypominam sobie żadnej krwawej jatki na żadnym etapie, topowe licea i Oxford zostawiamy zdolniejszym.
      Syn (licealista) spowodował wprawdzie, że osiwiałam ze zgryzoty, ale to dlatego że nic kompletnie nie robił, nieuctwo level master. Córka się uczy dobrze i bez większego wysiłku przynosi dobre oceny. Ma czas na spędzanie wolnego czasu tak, jak lubi. WTF zatem?
        • madame_edith Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 09:54
          To może wyluzuj poślady, nie twórz problemów, który jeszcze nie masz i może nigdy mieć nie będziesz. Znając mnóstwo dzieci (siłą rzeczy) problemy opisywane w tamtym wątku widzę na forum, a nie w otoczeniu. Więc występują z pewnością, ale może nie są tak powszechne jak myślisz.
          • szara.myszka.555 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 10:08
            "nie twórz problemów, który jeszcze nie masz"

            Dzięki za sugestię, doceniam i przemyślę.

            Z drugiej strony, znam swoje dziecko i umiem przewidzieć pewne rzeczy. I tak zupełnie szczerze: nie jestem fanką naszego systemu edukacji, chciałabym dla niego czegoś lepszego.

            Na razie robię rozpoznanie - lubię mieć poczucie, że są jakieś sensowne alternatywy (szczególnie jeżeli czarny scenariusz okaże się rzeczywistością)
            • madame_edith Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 10:27
              Uwierz, ja też nie jestem. Mam wrażenie, że za naszych czasów miało to bardziej ręce i nogi, choć może mnie tu nostalgia ponosi.
              Natomiast dla mnie priorytetem było, żeby dzieci lubiły szkołę, nauczycieli, klasę. Uczyły się i starały wypaść najlepiej jak mogą, ale bez stresu, parcia na same 6 i z wiarą we własne siły. Żeby coś się działo w tej szkole, oprócz nauki, a moje dzieci się czuły częścią tych projektów. I tak się da, jak trafisz na spoko klasę (choć nie idealizuję, wiadomo, ma też dużo wad).
      • pitupitt Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 14:39
        Też nie rozumiem lamentu, zarówno na forum, jak i w realu. Pod wpływem innego wątku spytałam wczoraj córkę, czy czuje się przeładowana obowiązkami bo:
        -codziennie ma zajęcia od 8.00 do 15.30
        -od środy do piątku ma zajęcia dodatkowe z polskiego i angielskiego
        -w piątki chodzi na 2- lub 3-godzinne zbiórki
        - w weekendy ma indywidualne zajęcia z biologii i chemii (po raz drugi będzie podchodzić do konkursów kuratoryjnych, mimo że już została laureatką z obu przedmiotów). Dla wyjaśnienia: nie siedzi w książkach po nocach ( jak poświęci 2 godziny na przygotowanie się na dzień następny, to jest święto), nie kuje, bo nie ma takiej potrzeby, ma jedną z najwyższych średnich w szkole. W zasadzie mogłaby dać sobie więcej luzu z przygotowaniami do egzaminów, ale nie...
        Popatrzyła się tylko na mnie jak na przewrażliwioną wariatkę. Tyle w temacie.
        • lotka_5 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 15:03
          big_grin sama sobie wyjaśnilas czemu nie rozumiesz lamentu.
          Gratulujemy.

          Jutro porozmawiam z koleżanką chorą na cukrzycę/Hashimoto. Powiem jej, że nie rozumiem czemu lamentuje. Ja np jestem zdrowa... Tak mniej więcej brzmi twoja wypowiedź.
        • verdana Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 15:04
          "Popatrzyła się tylko na mnie jak na przewrażliwioną wariatkę. Tyle w temacie.
          " Moja córka też ta na mnie patrzyła. Potem okazało sie, ze jechała na oparach, a dwa lata tak zawalone obowiązkami pamięta jako horror do dziś. Musiała zluzować, bo zdrowie jej się posypało. Ciekawe dlaczego? Obowiązkiem rodzica jest pilnować, aby dziecko nie było przeciążone obowiązkami, nawet, jesli dziecku się wydaje, ze moze wszystko. Zazwyczaj do czasu
        • littlesquirrel Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 17:57
          pitupitt napisał(a):

          > Też nie rozumiem lamentu, zarówno na forum, jak i w realu. Pod wpływem innego w
          > ątku spytałam wczoraj córkę, czy czuje się przeładowana obowiązkami bo:
          > -codziennie ma zajęcia od 8.00 do 15.30
          > -od środy do piątku ma zajęcia dodatkowe z polskiego i angielskiego
          > -w piątki chodzi na 2- lub 3-godzinne zbiórki
          > - w weekendy ma indywidualne zajęcia z biologii i chemii (po raz drugi będzie p
          > odchodzić do konkursów kuratoryjnych, mimo że już została laureatką z obu przed
          > miotów). Dla wyjaśnienia: nie siedzi w książkach po nocach ( jak poświęci 2 god
          > ziny na przygotowanie się na dzień następny, to jest święto), nie kuje, bo nie
          > ma takiej potrzeby, ma jedną z najwyższych średnich w szkole. W zasadzie mogłab
          > y dać sobie więcej luzu z przygotowaniami do egzaminów, ale nie...
          > Popatrzyła się tylko na mnie jak na przewrażliwioną wariatkę. Tyle w temacie.
          >

          W szkole jest jednak większość przeciętnych dzieci pod względem nauki niż zdolnych. Rodzice narzekają, ponieważ nie każdy pragnie na siłę zrobić z dziecka olimpijczyka jak nie ma do tego predyspozycji i chęci. Po prostu w dorosłym życiu będą się liczyć inne rzeczy do których wielu dorosłych przykłada większość wagę, czemu się też nie dziwię. Oceny na świadectwie nie przyczyniają się do sukcesu zawodowego, a takze osobistego. Każda osoba (a większość to panowie), którą znam i osiągnęła sukces zawodowy, była leniem smile Więc po co cisnąc tak bardzo tych 'przeciętnych' codziennymi sprawdzianami? Dajmy się im rozwijać w ich pasjach. Programowania nie nauczą się siedząc nad budową meduzy smile
          • lotka_5 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 20:44
            Dokładnie. Za moich czasów wszystkie dzieci miały spokój w szkole. Nikt się nie nadwyrężal. Bez problemu większość miała 3-5 i nie przyplacala tego nerwicą i depresją. Ci bardziej ambitni na własne życzenie chcieli robić dużo więcej.
            Teraz jest tak, że zapieprzac na 100% muszą wszyscy, a od tych najzdolniejszych wymaga się tylko niewiele ponad to co od przeciętnych. Kiedyś były większe dysproporcje. Teraz wymagania wobec przeciętnych dzieci i geniuszy są niemalże takie same. Z tą różnicą, że dzieci przeciętne (czyli normalne) nie wyrabiają tej wysokiej normy.
            • makurokurosek Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 21:12
              To nie szkoła wymaga od dzieci przeciętnych zapieprzu na 100% tylko rodzice. Przypomnę, że nadal trójka jest od 50-60%, ale to rodzicom ta trójka nie wystarcza, to rodzice mają parcie na to by dzieciak miał czerwony pasek.
              Wystarczy spojrzeć na autorkę wątku, jeżeli oczywiście nie jest właścicielem reklamowanej przez siebie szkoły, to ma parcie na szósteczki, dzieciak ledwo trzecią klasę zaczął, a ta już ma pewność, że w czwartej będzie kosmos i już szuka " szkoły humoru", która zapewni dzieciakowi szóstki bez żadnych wymagań.
                • makurokurosek Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 21:59
                  Oczywiście, że miałam. Ja jestem osobą całkowicie przeciętną, dodatkowo już w latach 80 zdiagnozowanym dyslektykiem i dysorografem tak więc jak najbardziej byłam dzieckiem z problemami. Moja starsza córka była dzieckiem/ teraz jest już nastolatką całkowicie przeciętną, które do zrozumienia i nauczenia się potrzebuje czasu, która nie zdobywa czwórek i piątek pstryknięciem palca tylko faktycznie się na nie musi uczyć.
                  • lotka_5 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 23:03
                    makurokurosek napisała:

                    > Oczywiście, że miałam. Ja jestem osobą całkowicie przeciętną, dodatkowo już w l
                    > atach 80 zdiagnozowanym dyslektykiem i dysorografem

                    Za naszych czasów bycie przeciętnym i nawet ponadprzeciętnym to żaden wyczyn. Teraz przecietniaki też mają przechlapane. Nie mówiąc o dzieciach z przeróżnymi trudnościami.
                • makurokurosek Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 22:01
                  Matka koleżanki syna natomiast rozważa przeniesienie córki do szkoły Montessori, powód młoda całkowicie nie radzi sobie w szkole, dostaje non stop uwagi za brak pracy domowej. Według matki córka powinna robić tylko to co chce, uczyć się tego czego chce i jak chce
                  • lotka_5 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 23:07
                    Akurat brak prac domowych jest do przeżycia. Są ma to proste wyjścia.
                    Gorzej jak się dwoisz i troisz razem z dzieckiem przez x godz dziennie, a na następny dzień jak ręką odjął - dziecko z niewiadomych przyczyn sprawia wrażenie jakby kompletnie nic się nie uczyło więc i oceny tragicznie marne.
                    • littlesquirrel Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 23:28
                      Przemęczenie, ogólne wypalenie, brak motywacji. Niestety. XXI wiek, telefon pod ręką, gdzie możesz sprawdzić wszystko, a dzieciaki zakuwają rozmnażanie i cykl rozwojowy parzydełkowców??? WTF? Po co to komu? To podstawowa wiedza bez której nie da się żyć? No jak kogoś interesuje to zwróci na to uwagę, ale każdy musi to zdać na ocenę? Wiele przedmiotów powinno być prowadzonych w formie wykładów, jako ciekawostka, a jeżeli mają już jakoś to zaliczyć to niech każdy przygotuje jakąś prezentację, wystarczy. Ciekawe czy za 10 lat będą pamiętać tą PODSTAWOWĄ wiedzę? Kiedy kogoś nie interesuje coś to nie przykłada się do tego. Patrzy w książkę i myśli o niebieskich migdałach. Dzieci trudniej zmusić do robienia rzeczy, w których nie widzą sensu. Niewiele jest obowiazkowych nastolatków, które najbardziej co lubią robić to siedzieć w książkach, bo nawet jak w czymś są dobrzy to w kilku przedmiotach, nie we wszystkich. No nie ma ludzi dobrych we wszystkim, a jak ktoś jest od wszystkiego to jest od niczego smile
        • ela.dzi Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 21:57
          pitupitt napisał(a):

          > Też nie rozumiem lamentu, zarówno na forum, jak i w realu. Pod wpływem innego w
          > ątku spytałam wczoraj córkę, czy czuje się przeładowana obowiązkami bo:
          > -codziennie ma zajęcia od 8.00 do 15.30
          > -od środy do piątku ma zajęcia dodatkowe z polskiego i angielskiego
          > -w piątki chodzi na 2- lub 3-godzinne zbiórki
          > - w weekendy ma indywidualne zajęcia z biologii i chemii (po raz drugi będzie p
          > odchodzić do konkursów kuratoryjnych, mimo że już została laureatką z obu przed
          > miotów). Dla wyjaśnienia: nie siedzi w książkach po nocach ( jak poświęci 2 god
          > ziny na przygotowanie się na dzień następny, to jest święto), nie kuje, bo nie
          > ma takiej potrzeby, ma jedną z najwyższych średnich w szkole. W zasadzie mogłab
          > y dać sobie więcej luzu z przygotowaniami do egzaminów, ale nie...
          > Popatrzyła się tylko na mnie jak na przewrażliwioną wariatkę. Tyle w temacie.
          >

          Wiesz co, niekażdy jest Twoją bardzo zdolną córką, której nauka przychodzi bez problemu. Ja mam podobne wspomnienia, wszystko spokojnie ogarniałam i w szkole i poza szkołą, ale pamiętam też jak zmęczeni i momentami sfrustrowani nadmiarem nauki byli znajomi z klasy.
        • ichi51e Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 11:04
          szkoda bo wbrew temu co piszą na grupach ed nie jest łatwo socjalizować. Zwróć uwagę ze głosują tam głównie rodzice ed na etapie przedszkola (kuriozum) i pierwszych klas. Jak pytasz praktyków to wychodzi ze nie jest tak różowo - harcerstwo rodzeństwo to są główne źródła znajomych. zajęć dodatkowych które trwają godzinę w ogóle nie należy liczyć bo tam dzieci zasadniczo tylko się ucza obok innych dzieci a wież nawiązują z prowadzącym. a nie jeszcze rywalizują zapomniałabym.
          edukacja domowa to ciężki kawałek chleba - trzeba to lubić i poświecić dużo pracy to nie jest tak ze dziecko samo siądzie i książkę przerobi a nawet jeśli nie na tym rzecz polega - nawet w szkole dzieci nie tylko podrecznik katują a to ma być lepiej niż w szkole.
          szkoła w chmurze to rozwiązanie dla ludzi którzy chcą mieć papier a edukacje dzieci maja w głębokim poważaniu. przecież to działa tak ze jest platforma na której dziecko rozwiązuje sobie zadania z programu szkolnego a potem na egzaminie ma te same pytania plus może korzystać z wszystkich materiałów które zechce. Nie nazwałabym tego edukacja na poziomie aczkolwiek oczywiście wszystko zależy jak bardzo dziecku i rodzicówi się będzie chciało.
          Jakimś rozwiązaniem jest szkoła demokratyczna - dzieciak chodzi do szkoły cos tam przerabia - ale z jakością również może być różnie.
          Najlepsza ed pod kierunkiem mądrego zaangażowanego kasiastego towarzyskiego rodzica z otwarta głowa i duża ilością wolnego czasu który poświęci siebie swój czas itd na edukacje dziecka - czy możesz tak o sobie powiedzieć?
          • triss_merigold6 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 11:25
            Przez ładnych parę lat pisywała na ematce bezrobotna pani, zaangażowana w tworzenie szkoły demokratycznej. Miała dwóch synów. Była to jedyna forumka, odnośnie do której poważnie zastanawiałam się nad zgłoszeniem sytuacji domowej dzieci do opieki społecznej i sądu rodzinnego.
            • ichi51e Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 11:40
              nie hejtuje ed są ludzie którym to się sprawdza i w ogóle to jest genialna sprawa ale dużo zmiennych - rodzic dziecko umiejetność poprowadzenia żeby nie zajechać... niektóre dzieci i ich rodzice naprawdę genialnie sobie radzą. Plusem jest ze id razu wszystkie problemy wychwytujesz i rozwiązujesz nie okazuje ci się z nagła ze dzieciak tak naprawdę mimo ze w klasie 4 z matematyki kuma tyle co drugoklasista... tyle ze to jest dużo pracy podróż w siebie... no i jeszcze trzeba te inne chętne dzieci (i ich rodziców!) znaleźć. I niestety jak między rodzicami nie zagra to nikomu nie będzie się chciało ustawiać spotkań... czasem nawet ważniejsze żeby rodzice się polubili niż dzieci - te jak wiadomo wyboru specjalnie nie maja bo na bezrybiu...
          • hanusinamama Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 14:35
            Ichi ty masz fajny układ. Bo twoje dziecko ma i ed i uczestniczy w lekcjach w szkole. Znam dziewczynkę, którą w ramach spedzania czasu z rówiesnikami chodziła na balet i lekcje rysunku. I tyle. Koleżanek takich do latania po podwórku tez nie miała za bardzo, bo raz dzieci znały się ze szkoły, dwa matka uważała, ze te dzieci z okolicy to są dziecinne (tak!!!) oraz nie dorastają córce do pięt ze wszystkim. Fakt- dziewczynka bardzo mądra, ma bardzo duża wiedże ale jak się z nią rozmawiało to się miało wrażenie ze taka stara w dziecięcym ciele. Miałam wrażenie ze to dziecko to był projekt życiowy matki
    • kosmos_pierzasty Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 09:47
      Cóż, czytam te artykuły i dyskusje z zaciekawieniem, aczkolwiek dla mnie to pewna egzotyka. Nie wiem, czy to dzięki szkole niepublicznej? Może... A może dzięki podejściu dziecka?

      7 klasa. Lekcje od 8 do 15.30 codziennie, prac domowych prawie nie ma, bo nauczyciele doskonale wiedzą, że dzieci są wystarczająco obciążone. Klasówki są.

      Wreszcie, dopiero teraz, moje dziecko zaczęło się uczciwie do nich przygotowywać. Efekty są w postaci świetnych ocen. Nie kuje, uczy się po prostu w niektóre dni godzinę, góra dwie.

      Koleżanki zawsze ważniejsze 😉 nie ma zajęć dodatkowych, tylko języka uczę sama, więc dostosowujemy się czasowo do innych przedmiotów - też wreszcie dojrzała do takiej nauki, bo poprzednie podejście skończyło się fiaskiem.

      Jako rodzice chwalimy za dobre oceny i tłumaczymy, czemu w tym systemie są ważne, tyle. Bo owszem chcemy dla niej dobrego liceum. Nie wiem, szczerze mówiąc, czemu mielibyśmy nie chcieć...

      Córka nie jest przemęczona, oprócz kontaktów towarzyskich ma czas na filmy, czy jakieś wypady z nami. Humor też jej dopisuje. Nie widzimy więc powodu, by nie dopilnować odrobinę nauki. A najważniejsze, że wreszcie sama z siebie zaczęła o nią dbać.

      We wcześniejszych klasach nie robiliśmy jakichś jazd, ale zauważyłam np. brak paska w minionym roku, bo ją na ten pasek stać lekkim twistem, którego na zdalnej wykonać jej się nie chciało... Sama przyznała, że olewała... Nie widziałam więc powodu, by udawać, że nie dostrzegam tego poluzowania.
      • szara.myszka.555 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 09:53
        Kosmos - wygląda na to, że twoja sytuacja to raczej wyjątek, a nie reguła - chociażby sądząc po ostatnich wątkach tu na ematce.

        Widziałam podręczniki dzieci, oglądałam sprawdziany, zeszyty - włos mi się jeży. Zakres wiedzy, sposób przekazywania wiedzy i jej weryfikacji w polskim systemie edukacji oceniam bardzo negatywnie. Chciałabym dla dziecka czegoś lepszego.
        • mia_mia Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 10:35
          To jeśli Cię stać poszukaj dobrej prywatnej szkoły lub dobrej rejonówki, dostosuj oczekiwania do realnych możliwości dziecka, bo co do zasady, jako rodzice mamy tendencję do postrzegania naszych dzieci jako inteligentniejsze niż są i to tłumaczy część problemów.
          • ichi51e Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 11:07
            o to jest tez trudność w ed. z jednej strony człowiek wie ze jego dziecko jest super mądre i ma łeb na karku z drugiej strony żeby uczyć dziecko trzeba cos o tym wiedzieć - bardzo łatwo dawać rzeczy za trudne i pogłębiać problemy albo za łatwe i zanudzać. ciężko tez nie mając porównani z większa grupa ocenic jak ten nasz mały balwan sobie radzi - co jest normalne a co niepokojace
        • lotka_5 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 13:08
          szara.myszka.555 napisał(a):

          > Kosmos - wygląda na to, że twoja sytuacja to raczej wyjątek, a nie reguła - cho
          > ciażby sądząc po ostatnich wątkach tu na ematce.
          >
          > Widziałam podręczniki dzieci, oglądałam sprawdziany, zeszyty - włos mi się jeży
          > . Zakres wiedzy, sposób przekazywania wiedzy i jej weryfikacji w polskim system
          > ie edukacji oceniam bardzo negatywnie. Chciałabym dla dziecka czegoś lepszego.


          Niestety dobry masz obraz polskiej szkoły. Dzisiejszy program nadaje się jedynie dla kujonów (kujon wszystko wykuje na pamięć) i geniuszy (których jest jednak tylko garstka). Dzieci przeciętne, nie uczące się wszystkiego łącznie z tematem lekcji na pamięć i oczywiście dzieci z problemami mają w szkole bardzo bardzo ciężko.
          • mamamisi2005 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 16:39
            Nie zgodzę się. "Kujon" to właśnie wytwór takiego, a nie innego systemu. Przypadki, kiedy świetna pamięć nie łączy się z wysoko rozwiniętymi innymi aspektami sprawności intelektualnej to raczej wyjątki, niż reguła. Ale ze zamiast nagradzania choćby umiejętności analizy czy syntezy nagradza się pamięciowe przyswajanie pojęć, to efekt jest jaki jest.
      • little_fish Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 10:21
        "bo ją na ten pasek stać lekkim twistem" - może tutaj jest sedno. Jak kogoś stać na pasek lekkim twistem to nie będzie obciążony obowiązkami tak, jak uczeń, który musi przysiedzieć, żeby mieć 4. Do szkoły chodzić muszą wszyscy, a ci, którzy z łatwością mają świadectwo z paskiem nie stanowią większości.
        • kosmos_pierzasty Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 12:47
          Nie wiem, co będzie w czerwcu, jednak wątek sąsiedni i linkowany artykuł świadczą o tym, że niektóre dzieci już teraz są wypalone...
          No i chyba wiem, ile dziecko ma zadawane do domu... A raczej, że rzadko coś ma, zresztą było to ustalane na zebraniu.
                • lotka_5 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 15:06
                  little_fish napisała:

                  > A dziecko, które nie ma takiego ojca musi do wszystkiego dojść samo i pewnie wt
                  > edy zajmuje mu to dużo więcej czasu.

                  Poza tym musi korzystać z tych durnych podręczników, których dorosły nawet nie rozumie.
                  • little_fish Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 15:43
                    Ale zobacz sama co piszesz: w szkole dziecka mało zadają, bo tak zostało uzgodnione, dziecko masz zdolne, pomagacie obydwoje z mężem. A teraz weź przeciętne dziecko ze szkoły, w której zadają i któremu rodzice nie pomogą. Robi wszystko samo i traci więcej czasu, albo chodzi na korepetycje - to też kosztuje więcej czasu i jest dużo mniej elastyczne, zatem też może obciążać. Jak w czwartek jest sprawdzian z historii, a w środę korki z fizyki, to dziecko musi w środę dać radę z jednym i drugim, korków nie przełoży, bo nie ma jak, i nie zrezygnuje, bo w czwartek kartkówka z fizyki...
                        • kosmos_pierzasty Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 16:29
                          No to wtedy chyba rodzic, jak mu zależy, szuka kogoś, kto pomoże... A nie: radź sobie sam, a jak sobie nie radzisz, to trudno...
                          Córka pomaga koleżance z matematyki - obie na tym korzystają, a rodziców to nijak nie obciąża. Są opcje, ale trzeba ich poszukać. Od samego wkurzania się sytuacja dziecka nie ulegnie poprawie. Tak, pewnie program jest przeładowany, ale jaki wpływ ma na to rodzic?
                          • little_fish Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 17:07
                            Tak, rodzic znajdzie korepetytora. Tylko tak jak napisałam wcześniej, to jest kolejne dowalanie obowiązków, kolejne zabieranie czasu. U mnie młody ma to szczęście, że domowo ogarniamy jak trzeba w czymś pomóc i widzę jaka to oszczędność czasu. Że ja mu matmę wytłumaczę w pół godziny jak jest akurat czas. Korepetycje to by pewnie była półtorej godziny, w ściśle określonym czasie, co też dezorganizuje życie i zabiera czas wolny.
                      • lotka_5 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 16:26
                        A wiele osób pisze, nie uczyć się na oceny, oceny nie ważne, ważna jest wiedza. Wiele osób też twierdzi, żeby się zbytnio nie angażować, nie wyręczać (choć ja bardziej uzylabym słowa pomagać) żeby dziecię samo ogarniało, brało odpowiedzialność za złe oceny itd.
                        Dup* prawda jak widać.
                        Jak rodzic nie pomoże, czasem nie wyręczy, dziecię nalapie gorszych ocen - to ci zarzucą, że dziecko zaniedbane. Może jeszcze do mopsu trzeba zgłosić???
    • leni6 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 10:00
      Ja mam podobne rozterki, chociaż dziecko znacznie młodsze, też mieszkam w Warszawie i regularnie sprawdzam czy w okolicy się jakaś fajna szkoła nie pojawiła. Z edukacją domową zakładam że dalibysmy radę jeśli chodzi o materiał, ale obawiam się problemu z zapewnieniem dziecku kontaktu z rówieśnikami. Na twoim miejscu nie obawiałałabym się na zapas jeśli dziecko na razie dobrze się czuje w szkole, to może dalej również tak będzie.
      • grey_delphinum Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 10:15
        Właśnie z takiego histerycznego nastawienia rodzą się często późniejsze problemy, gdy klasówka urasta do rangi kataklizmu, a zwykłą naukę traktuje się w kategoriach męczeństwa.

        Naprawdę wyluzuj i nie napinaj się tak, bo Twoje negatywne nastawienie odbije się na dziecku i jego stosunku do szkoły.

        Napiszę Ci z doświadczenia "starej" matki, której oboje dzieci chodziło (lub chodzi) do zwykłych państwowych szkół - moja starsza córka jest obecnie na 3 roku medycyny. Na żadnym poziomie nauki nie miała problemów ze szkołą. Dużo pracy było w 3 klasie gim. przed egzaminami i 3 kl. liceum przed maturą, ale generalnie szkołę przeszła ze śpiewem na ustach 😉 miala czas na jazdę konną, harcerstwo, koleżanki i chłopaka 😉więc da się.

        Syn obecnie 1lo miał bardzo dużo nauki w ósmej klasie, a egzaminy i rekrutacja to był koszmar, ale też ma to związek z jego ogólnym nastawieniem do pracy (no, nauka to nie jest jego hobby😉). Dostał się do dobrego liceum, jest zadowolony.

        Zatem spokojnie. Zwykła państwowa szkoła to naprawdę nie obóz pracy.
        • szara.myszka.555 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 10:28
          "nie napinaj się tak, bo Twoje negatywne nastawienie odbije się na dziecku i jego stosunku do szkoły."

          Co Wy z tym napinaniem? Nie napinam się, a już tym bardziej nie dzielę się swoimi przemyśleniami z dzieckiem. Lubię być po prostu poinformowana o alternatywach.
          • makurokurosek Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 19:42
            Oczywiście, że się napinasz. Przeraża cię wizja, że twoje dziecko dostanie gorszą ocenę, że ktoś czegoś będzie od niego wymagał, stąd już teraz szukanie rozwiązań które zapewnią mu bezproblemowe i bez wysiłkowe przejście przez szkołę , zapewnią mu szóstki od góry do dołu, a wiedza ta nie ma dla ciebie żadnego znaczenia
            • lotka_5 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 20:52
              Chyba zwariowalas. Gdybym np ja wiedziała wcześniej, dużo wcześniej, jak będzie wyglądała reforma i klasa 7,8...zresztą nawet i wcześniejsza nauka w masowej szkole- to na pewno zapisalabym syna do prywatnej. Teraz to niemożliwe ze względów logistycznych.
              Jeśli myślisz, że problemy dzieci w obecnych szkołach to naprawdę tylko otrzymanie 5 zamiast 6 to gratuluję optymizmu i podejścia do rzeczywistości.
              • makurokurosek Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 21:23
                Zapiernicz w szkole to jest owszem w klasie 7-8 i wynika z durnej reformy.
                Niezależnie czy dziecko będzie w ED , szkole demokratycznej czy zwykłej publicznej szkole zarówno do otrzymania świadectwa kończącego daną klasę, jak i do zdania egzaminów ósmoklasisty jak najbardziej musi opanować jak to nazwałaś " bzdury", których wymaga podstawa programowa.

                Takie osoby jak ty, nigdy nie powinny się brać za ED. ED nie oznacza, że dzieciak nie uczy się podstawy programowej tylko, że tą wiedzę zdobywa w inny według rodzica bardziej przyjazny sposób, np geografie poprzez podróżowanie.
    • wkswks Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 10:31
      Nie wiem czy ci w tym
      Cokolwiek pomogę, ale te wszystkie szkoły waldorskie, montessori, itp, są w Niemczech uznawane za „szkoły ostatniej szansy”. Trafiają tam dzieci, które z rożnych względów nie radzą sobie w zwykłych szkołach. I nie chodzi tu tylko o naukę, ale o całokształt. Zdawalnosc matur po tego typu szkołach jest bardzo niska. Lepiej śluzowa pośladki i jechać na dostatecznych.
      • raczek47 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 10:35
        Kolejny jednorazowy nick który prowokuje dyskusję ewidentnie pod jakiś sponsorowany artykuł ,z którego będzie mieć kasę.
        Wypadałoby się przedstawić panie dziennikarzu/pani dziennikarko,bo robi pan/pani zły PR dziennikarzom Gazety.
      • ichi51e Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 11:10
        zawsze mnie zastanawia czy szkoły walfdorskie etc faktycznie nie ucza czy po prostu ucza czego innego i ludzie którzy tam posyłają dzieci wiedza ze ich dzieci nie będą szły droga która będzie od nich wymagać matury
          • alpepe Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 16:18
            Moja starsza córka chodziła do Gymnasium z dziewczyną po szkole waldorfskiej, Berlin oczywiście. Cóż, opinię ta podstawówka miała kiepską i fakt, koleżanka miała problemy z nauką większe niż inni, bo miała jeszcze więcej zaległości.
              • hanusinamama Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 21:00
                Ja tu pisałam o dzieciakach chodzących do przedszkola i szkoły Montessori. Rodzice wykłądowcy akademicccy, zachwyceni byli...az dzieciak starszy ledwo sie dostał do Lo. To były czasy kiedy rodzice mogli "pomóc" się dostać. Chłopak w 1 klasie miał problemy z kazdym przedmiotem. Powtarzał 1 klasę, matury nie zdał. Jak starszy trafił do LO młodszy był w 6 lasie, rodzice spanikowani od 7 klasy dali go do zwykłej szkoły. Tez powtarzał - 7 klase ale w jego wypadku poszło lepiej. Mature zdał, dostał sie na jakies płatne studia typu Wyższa Szkoła Bansu i Dansu. Nie wiem na ile to była wina tej szkoły Montessori a na ile moze małe możliwosci dzieci....ale szkoła nie pomogła
      • szara.myszka.555 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 10:41
        "normalna szkola ale zalatw mu korepetycje. Kluczem w edukacji jest systematycznosc niz na sile na ostatnia chwile."

        Dzięki Princess - jedyne co mi w tym rozwiązaniu mi nie pasuje, to zakres wymaganej wiedzy. Najzwyczajniej w świecie nie podoba mi się, czego w szkole uczą - a jeszcze bardziej - czego nie uczą. To drugie ogarniam we własnym zakresie, ale programu edukacji nie zmienię.
        • berdebul Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 13:07
          Żeby nie miał zaległości. Po lajtowym nauczaniu w klasach 1-3, gdzie matematyki jest mało i często miernie podanej, jeżeli dzieciak nie zrozumie w IV klasie, to będzie mu się czkawką odbijało do końca szkoły. Marzę o bloku zerówka-nauczanie zintegrowane, przesunięciem sporej części materiału z matmy niżej, ale wciąż na konkretach + dobre przygotowanie nauczycieli, bo teraz jest dramat. Do tego muzyka, dzieci powinny grać i śpiewać przez całe przedszkole i początek podstawówki, bo zaprocentuje to w przyszłości (nauka języków, matematyka).
                      • hanusinamama Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 21:02
                        Kurde ale to chyba lepiej miec reke na pulsie i jak dziecko w tej 4 klasie przestanie sobie radzić czy w 5 dać korki z przedmiotu, z ktorym ma problem. Moim zdaniem takie korki na wszeldki wypadek zdejmują z dziecka odpowiedzialnosc za swoją nauke. Nie posłucham nauczyciela, nie bedę pracował na lekcji bo Pani Zosia zrobie ze mną potem polski a pan Wojtek matmę.
                        • berdebul Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 21:48
                          Łatwiej zapobiegać i stosować profilaktykę, niż później nadrabiać. Matematyka w Polsce jest nauczana fatalnie, na co wielokrotnie zwracano uwagę, tak jak na niskie kompetencje matematyczne nauczycieli klas 1-3.
                          Matematykę na maturze mieli zawiesić do czasu poprawienia efektywności kształcenia, ale MEN się nie zgodził. tongue_out Była bardzo ciekawa debata na ten temat. Moją ulubioną postacią jest prof. Gruszczyk-Kolczyńska, bo zwraca uwagę, że problemy zaczynają się już kilka miesięcy (!!!) po przekroczeniu progu szkoły podstawowej (!).
                          • geoardzica_z_mlodymi Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 21:57
                            O to to. Pamiętam jak najmłodszy zaczynał 1 klasę jako 5.5- latek. Wychowawczyni źle uczyła. Do tego z błędami. Dzieciak się zniechęcił.
                            Dopiero, gdy w drugiej pierwszej klasie trafił do innej wychowawczyni, inteligentnej osoby, która rzetelnie uczyła matematyki, okazało się, że jest uzdolniony, nie jest ganiony za własne rozwiązania i uwierzył w swoje siły, startował w konkursach. Potem jednak przyszedł w 4 klasie matematyk, który ma raczej słabe umiejętności pedagogiczne. Większość klasy zaczęło mieć problemy a mój młody się nudzi i dostaje uwagi, bo np. gada na lekcji (podpowiada/tłumaczy innym zadania). Tak to wygląda.
            • ichi51e Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 16:18
              zaległości w 4 klasie to np dziecko które trzaska ci zadania z cwiczeniowki (bo odpisze domyśli się cos tam napisze pani wyjaśni) a w ogóle nie rozumie co robi. problemy z przekraczaniem progu dziesiętnego niezrozumienie dlaczego przelicza się centymetry na metry nieumiejętność zrozumienia zadania z treścią i wyłuskania z zadania informacji niezrozumienie jak dział przemienność i to ze 4x6 to nie to samo co 6x4 niezrozumienie na czym polega dzielenie i jaki ma związek z mnożeniem. naprawdę sporo pułapek których potem (wcale? bo przecież rozumieją!) nikt nie tłumaczy.
                • ichi51e Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 22:45
                  moje dziecko akurat z matmy dzięki mamie i szwabskiej szkole jest bardzo dobre - ale lubię się dokształcić i nie pisze tu o swoim dziecku a generalnie o problemach jakie maja dzieci na podstawie badań. Bardzo ciekawe metody badań mieli - profesor pisała listy do nauczycieli z zapytaniem czy maja jakieś dzieci z problemami w nauce matematyki bo może podesłać za darmo studentów stażystów co doucza i okazało się ze w pierwszej klasie żadne dziecko nie miało problemów w drugiej kilkoro w trzeciej połowa a na początku 4 nauczyciele deklarowali ze praktycznie każde dziecko potrzebuje wsparcia korepetytora...
            • berdebul Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 16:42
              O problemach z myśleniem matematycznym, bo się tym biednym dzieciom wydziera liczenie na konkretach, zamiast tego wciska im się tabliczkę mnożenia na pamięć, mimo że nie rozumieją zależności o których pisze Ichi.
              • ichi51e Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 17:54
                najbardziej lubię jak w drugiej klasie sadza się dzieciaka i mówi mu odejmij 57-49... 8, plose pani!... Nie nadpobudliwy Krzysiu - wyjaśnię ci to LATWIEJ! 57-49 = 57-40=17-7-2=8! rozumiesz? LATWIEJ!! A na twarzy dziecka kompletne niezrozumienie co się tu odjaniepawlilo... łatwiej rozumiesz? łatwiej!!!
                • lotka_5 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 20:37
                  Ooo pamiętam big_grin jak zobaczyłam te wygibasy liczbowe u syna w zeszycie to szczęka mi opadła. Działania tego typu na durne rozpisywanie ciągnęły się przez 6 linijek zeszytu. Mój syn gubił się przy 3. Co najmniej jakby liczenia pisanego w słupku nie mogli wprowadzić.
                • hanusinamama Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 21:08
                  Nie wiem moze. MOja takie obliczenia robiła w głowie w 1 klasie. Zapytała sie mnie po co to. Tłumaczyłam ze czasami trudno niektorym dzieciom odjąć wieksze liczby
                  I tu chyba chodzi o cos innego:
                  57-49, najpierw odejmujesz 57-40= 17, następnie odejmuje pozostałe 9.

                  To 9 rozbijane na 7 i 2 jest bez sensu. U nas nauczycielka zanim doszła do wiekszych cyfr zadawała dzieciom cwiczenia na zasadzie: 17 -8, 15-8, 14-9, 11-8 itd...I dopiero jak dzieci to robiły płynnie poszła w wieksze liczby.

                  Prawda jest taka, ze aby dalej płynnie uczyc sie matmy trzeba dobrze odejmowac i dodwać w pamięci. Im lepiej dziecko to robi dalsza nauka bedzie łatwiejsza.
                  Natomiast miałam do czynienia a dzieckiem które nie rozumiała dzielenia. Nie miałam pojecia jak do dziecka dotrzeć. Na szczescie przejął ją nauczyciel matmy, dzieciak ma od 4 klasy korki (teraz klasa 6) i matme umie na 3.
                    • hanusinamama Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 22:35
                      Nie. W szkole tak rozpisała Pani dla dzieci które miały problemy z odejmowaniem. Te które odejmują bez problemu miały to tylko przedstawione jako jeden ze sposobów liczenia.
                      I jak nie lubie przerzucania obowiązku nauki na rodzica tak uwazam, ze w szkole nie ma kiedy i jak cwiczyć dodwania i odemowania w pamieci. Najlepsze miejsce na to jest w domu. Codziennie dzieciak cziwczy przez 10 minut majac 7 i 8 lat. Podobnie z czytaniem. Bez czytania w domu bedzie cięzko
                  • ichi51e Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 22:28
                    no właśnie cały witz polega na tym żeby NIE odejmować w pamięci bo wtedy przy większych liczbach łatwo się machnąć tylko żeby najpierw nauczyc się odejmować dziesiątki a potem jedności. albo jak pod kreska najpierw jedności jeden w pamieci i dziesiątki. żeby to zrozumiec dziecko musi ROZUMIEĆ dziesiątki i jedności a nie wiedzieć ze tu dziesiątki a tu jedności. Co dla wielu dzieci jak widać z badań (nie wymyślałem tego wszystko jest u Gruszczyk Kolczynskiej) jest problematyczne.
                    • hanusinamama Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 22:37
                      Ichi to zalezy od dziecka. Sa dzieci które odejmują duze liczy w pamieci bez problemów. Trudno zebym dziecko przestawiała na takie odejmowania jak mowisz, skoro ona bez problemu w pamieci odejmuje 237- 159. To tak jak smuszać dziecko czytające głoskami zeby czytało sylabami
                      U mnie w szkole były jednosci i dziesiatku wprowadzone juz w 1 klasie, potem to było cwiczone w 2 klasie. Zaznaczali która cyfra to cyfra jednosci, która dzisiątek i jednosci. Rozpisywali na rózne sposoby. Wałkowane mieli tego sporo.
                      • berdebul Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 23:03
                        Dziecko samo powinno przejść od głosek, do sylab, a później wyrazów, jeżeli nie uczymy czytania globalnego. Czytanie, jak i umiejętności matematyczne to proces, który powinien być rozwijany od 3-latków, przez całe przedszkole, zerówkę, aż po kształcenie zintegrowane i w 4 klasie wydać owoce. Jeżeli po drodze trafi się ekhm niezbyt uzdolniony nauczyciel, to efekty są jak widać.
                        Podobnie z matmą, dzieciak nie ma rozpisywać „bo pani kazała” tylko zrozumieć do czego to rozpisywanie służy.
                        „U mnie w szkole” czyli jak Ty chodziłaś do szkoły, czy w szkole Twojego dziecka?
                        • hanusinamama Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 07.10.21, 23:43
                          Dzieci są rózne. Jedne czytaja głoskując inne sylabami. Wiec mi nie chrzań. Ja zaczełam starszą uczyć sylabami bo miała wtedy 5 lat i uwazałam, ze w tym wieku to bedzie dobre. Szybko zaczeła czytać głoskując (totalnie majac gdzies zaznaczone kolorami sylaby). No trudno zebym ja na to czytanie sylabami przekręcała.
                          • ichi51e Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 08.10.21, 10:34
                            zauważę tylko ze nauka czytania metoda sylabową nie polega na tym ze zaznaczasz sylaby. bardzo ważna jest kolejność wprowadzania tych sylab. temat rzeka. każda metoda ma swoje plusy i minusy a składanie liter w słowa to tylko początek procesu. w wieku lat 12 wszyscy ludzie czytaja tak samo. I co ciekawe większość nigdy nie będzie umiała czytać lepiej.
                            • hanusinamama Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 08.10.21, 11:36
                              Wiem na czym polega ta metoda. Mowie tylko ze dzieci czytają róznymi metodami, tak samo jak liczą róznie. Grunt zeby robiły to sprawnie.
                              Wiem, ze matematyka jest słabo uczona plus nauczyciele czesto są słaby ale tu tez czasami winę ponoszą rodzice.
                              Moja córka ma bardzo dobrą nauczycielkę. Nauczycielka daje dzieciom 5 arkuszy do cwiczenia dodawania i odejmowania na tydzień. Tłumaczyła i dzieciom i rodzicom, ze zeby dobrze dodawać i doejmowac trzeba to ćwiczyć. Te arkusze nie są na ocenę ale dzieci oddają Pani. Po jakims czasie dostają trudniejsze. I na zebraniu była rozmowa aby nie robić tego za dziecko. Bo tu nie chdozi o to aby oddać zrobione..ale żeby robić. I co? Robi może połowa. Te które nie maja problemu z dodawaniem i odehjmowaniem plus 3 innych. Za kilkoro robią rodzice...bo nie widzą sensu ćwiczenia tego. Dzieci w 3 klasie mają nadal problem z dodwaniem i odejmowaniem ale rodzice uwazają to za stratę czasu.
                              Podobnie jest z pisaniem opowiadań, które teraz tłuczą. Matka jednej mi mowi, ze to bez sensu i pisze za dziecko. Te opowiadania nie są na ocenę. Pani poprawią, rozmawia z kazdym dzieckiem...i co i nico. Za kilkoro piszą rodzice. Nauczycielka to wie i co ma zrobic? Matka tej dziewczynki juz załatwiła jej korki od 4 klasy "bo szkoła jej nie nauczy". Inne dzieci zrobiły postępy, to dziecko nie ma szans.
                              • ichi51e Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 08.10.21, 11:43
                                ale to jest dokladnie o czym pisze Gruszczyk Kolczynska! papierowa matematyka ktora pasuje tylko tym ktorzy juz to ogarneli. I tacy cwiczyc z przyjemnoscia robia te zadania bo kazde kolejne to nastepny sukces. tyle ze problem polega na tym JAK dotrzec do tych ktore tego nie ogarnely i tu niespodzianka - metoda jak w necie zrobi as sto zadna to wycwiczysz tutaj nie dziala bo te dzieci nie da na to jeszcze gotowe rozwojowo. tylko sie zniechecaja. wszystko jet w artykule ktorzy wkleilam.
                                • hanusinamama Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 08.10.21, 11:55
                                  Czytałam to natomiast ty chyba nei czytałaś tego co ja napisałam. Ta dziewczynka nie zaczeła nawet tych arkuszy. Bo matka uwaza, ze to bez sensu. Nawet nie zaczeła, matka wzieła wypełniła sama w domu i tyle. MOja córka mowiła, ze Pani z ta dziewczynką cwiczy dodawanie i odejmowanie..ale co ona moze w czasie lekcji jak ma reszte klasy. Dzieciak nie jest głupi, czasami jest u nas i odraia a córka lekcje. Czeka az się jej podyktuje. Wszystko słowo po słowie, cyferka po cyferce. "Mama w domu mi dyktuje"Nie zdzierzyłam usiadłam, wytłumaczyłam co ma zrobić i ...zrobiła sama. Tak policzyła, napisała. Matka twierdzi, ze jak za córke nie zrobi dziecko nie dostanie 5. A ma miec same 5. I co zrobisz?
                              • makurokurosek Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 08.10.21, 12:07
                                ". Pani poprawią, rozmawia z kazdym dzieckiem...i co i nico. Za kilkoro piszą rodzice. Nauczycielka to wie i co ma zrobic? Matka tej dziewczynki juz załatwiła jej korki od 4 klasy "bo szkoła jej nie nauczy". Inne dzieci zrobiły postępy, to dziecko nie ma szans."

                                To o czym piszesz wyniki z presji rodziców na oceny i czerwony pasek, znakomita większość rodziców ma w poważaniu umiejętności i wiedzę dziecka liczy się tylko ocena. Stąd średnie klasy dochodzą do absurdów, a egzaminy zewnętrzne pokazują, że wiedza połowy ósmoklasistów sięga dna, a tej drugiej połowy również nie powala.
                                  • lotka_5 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 08.10.21, 15:37
                                    hanusinamama napisała:

                                    > To jest 3 klasa podstawówki....Tu jest ocena opisowa na koniec. Nauczycielka wi
                                    > dać bardzo sie stara aby dzieci nauczyć tez samodzielności ale nie przeskoczy t
                                    > ego co się dzieje w domu.
                                    >


                                    Skąd ty jesteś tak wyśmienicie poinformowana, kto za kogo i co robi w domu? Bo w to, że rodzice się tak tłumnie do tego przyznają to ciężko uwierzyć.
                                    • makurokurosek Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 08.10.21, 16:17
                                      "hanusinamama napisała:

                                      > To jest 3 klasa podstawówki....Tu jest ocena opisowa na koniec. Nauczycielka wi
                                      > dać bardzo sie stara aby dzieci nauczyć tez samodzielności ale nie przeskoczy t
                                      > ego co się dzieje w domu.


                                      Skąd ty jesteś tak wyśmienicie poinformowana, kto za kogo i co robi w domu? Bo w to, że rodzice się tak tłumnie do tego przyznają to ciężko uwierzyć."

                                      U syna w klasie nauczycielka przy całej klasie zwraca konkretnym dzieciom uwagę, że praca wykonana przez rodzica i aby następny raz zrobiły ją samodzielnie.
                                      • lotka_5 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 08.10.21, 18:32
                                        makurokurosek napisała:
                                        >
                                        > U syna w klasie nauczycielka przy całej klasie zwraca konkretnym dzieciom uwagę
                                        > , że praca wykonana przez rodzica i aby następny raz zrobiły ją samodzielnie.


                                        Nie ciebie pytałam, ale ok.
                                        Widzę, że twój syn trafił na nauczycielkę niezbyt inteligentną skoro wysnuwa swoje podejrzenia wobec konkretnych dzieci przy całej klasie.
                                        Poza tym nadal nie tłumaczy to wiedzy rodzica o tym, kto za kogo, co i kiedy zrobił.
                                          • lotka_5 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 08.10.21, 20:08
                                            I naprawdę omawiasz z dzieckiem codziennie co pani powiedziała Jasiowi, Kasi, Basi, Jadzi na każdej lekcji, z każdego zadania? big_grin pogratulować wytrwałości, czasu i pamięci.
                                            I nadal twierdzę, że jeśli pani podejrzewa, że czyjaś praca jest niesamodzielna to komentując i oskarżając dzieci po nazwisku wykazuje się nie tylko brakiem inteligencji ale i kompetencji jako pedagog. W takich przypadkach istnieją formy bezpośredniej komunikacji z rodzicem.
                                            No ale wiele mam ma to do siebie, że przepytuje swoje dziecko a co Kasia dostała,a co Karol? I jeśli dostały lepszą ocenę od swojego bombelka to od razu pada stwierdzenie, że na pewno matka im odrobiła zadanie.
                                              • lotka_5 Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 08.10.21, 21:07
                                                Oczywiście. Myślę, że faktycznie TO jest dla dziecka najciekawsze w szkole. Za kogo rodzic zrobił zadanie winkbns tyle, żeby mamie zdawać relację codziennie po z każdej lekcji, z każdego zadania.
                                                Tym bardziej nauczycielka to jakaś głupia pinda, która swoimi oskarżeniami wywołuje takie sensację. Współczuję.
                                                • makurokurosek Re: Przeładowane dzieci - ratunek? 08.10.21, 21:21
                                                  "Oczywiście. Myślę, że faktycznie TO jest dla dziecka najciekawsze w szkole."

                                                  Zapewniam cię, że za dwa lata już nie będzie go to dziwiło. Uwzględniając twoje wypowiedzi sądzę, że należysz właśnie do grona matek które za dziecko pracę domową robi, a na zdalnym testy za nie rozwiązywałaś