Dodaj do ulubionych

Dobrostan i osiągnięcia

08.10.21, 17:06
Przeglądam sobie magazyn Newsweek Psychologia i tam w wywiadzie p. prof. dr hab. E. Trzebińska mówi o dobrostanie. Mówi m.in. że dla dobrostanu istotne są osiągnięcia - więc najpierw trzeba coś osiągnąć, bo dobrstan wypracowuje się przez działanie i jeśli nie ma on potwierdzenia w faktach, to jest to zjawisko "psychopatologiczne". (Zaraz pokażę fragment - z telefonu)

I teraz zastanawia mnie, niby tak, niby racja... Tylko że - kto miałby decydować o tym, co jest osiągnięciem a co nie jest? Czyj dobrostan jest ok, a czyj to już "psychopatologia"?
Co byłoby dla Was osiągnięciem w takim kontekście, a co nie?
Obserwuj wątek
    • cegehana Re: Dobrostan i osiągnięcia 08.10.21, 17:10
      Decyduje ten, którego sprawą dotyczy i jest to sprawa mocno subiektywna - dobrze obrazują to niektóre starsze osoby, których poczucie spełnionego życia niekoniecznie wiąże się z jakimiś mierzalnymi wartościami.
      • kosmos_pierzasty Re: Dobrostan i osiągnięcia 08.10.21, 17:31
        Czyli nie zgadzasz się z p. Profesor? Bo dla niej musisz mieć faktyczne (!) osiągnięcia, by twój dobrostan był uprawniony...
        Dla mnie też to jest dyskusyjne.
        A czy jak ktoś spędza życie z piwem przed tv, to już nie ma prawa czuć się dobrze? Czy może to jest niskie i krótkowzroczne 'czucie się dobrze' , a nie należyty 'dobrostan' - niezależnie od tego, co twierdzi zainteresowany. No bo jak jemu tak właśnie jest dobrze, to co...?
        • iwoniaw Re: Dobrostan i osiągnięcia 08.10.21, 18:04
          No ja się nie zgadzam - może chciała coś innego powiedzieć, ale tak jak Ty ja rozumiem to jako "zadowolenie z życia bez rzeczywistych (czyli jakich? No właśnie...) osiagnięć to nie żaden dobrostan, tylko psychopatologia". I o ile mogę się zgodzić z twierdzeniem, że zadowolenie z siebie niektórych jest kompletnie nieuzasadnione/bezkrytyczne, o tyle nie nazwałabym tego brakiem dobrostanu, bo przecież tym ludziom jest ze sobą ok. Czy jest to problem z psychiką? No lustrzany do tego, że ktoś mający milion osiagnięć podziwianych przez pół świata czuje się nie dość dobry i niewystarczający.

          • iwoniaw Re: Dobrostan i osiągnięcia 08.10.21, 18:10
            cegehana napisał(a):

            > Faktyczne nie oznacza mierzalne.


            A jakie to są faktyczne? Kto to ocenia? Jeśli siedzi sobie ktoś zadowolony ze swego życia, ktore np. ja uważam za porażkę na wszystkich frontach, to jest to jego dobrostan, czy psychopatologia, którą nalezy mu uświafomić i leczyć?
            • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 14:42
              ty sama. Jeśli sobie myślisz „rany, udało mi się” to znaczy, ze coś osiągnęłaś, niezależnie od tego, co to jest. Język polski jest strasznie wiodący na manowce w tym temacie, bo „udało mi się” to trochę tak, jakby się ślepej kurze ziarno trafiło, gdybona tak po prostu przechodziła z tragarzami. Po angielsku by było „I’ve manged” to do it” i tu to osiągniecie jest wpisane od początku.
          • kosmos_pierzasty Re: Dobrostan i osiągnięcia 08.10.21, 18:11
            Więc czy siedzenie z piwem przed tv jest osiągnięciem? Jeśli 'faktyczne' nie znaczy 'mierzalne' , stanowiące jakiś punkt odniesienia przynajmniej w danym środowisku, to co znaczy 'faktyczne'?
            Może wracając do przykładu, wszystko zależy jakie to piwo, jaki telewizor, gdzie i z kim się siedzi? 🙃
            • cegehana Re: Dobrostan i osiągnięcia 08.10.21, 19:33
              Faktyczne to znaczy takie które się faktyvznie zdarzyły np. faktycznym osiągnięciem jest wejście na Kopiec Kościuszki (jeśli ktoś naprawdę wszedł) a niezmierzalny jest poziom satysfakcji jaki ten fakt przynosi (dla jednego to wyczyn, dla drugiego nic wielkiego). W skali życia to może byc np. wychowanie kilkorga dzieci, ukończenie studiów wyzszych, prowadzenie własnej firmy. Wszystko cokolwiek się wymieni może być postrzegane jako wielki sukces lub życiową porazka, ale (o ile rozumiem tę Panią) wpłynie na nasz dobrostan wtedy gdy było faktycznym zdarzeniem a nie np. naszym rojenue m. odesienie środowiska (innych ludzi) jest tu najmniej ważne jeśli ktoś jest dumny z wejścia na Kopiec Kościuszki to wpływa na jego dobrostan, poczucie własnej wartości, witalność ogółem nawet jeśli wszyscy Himalaiści jego górę wysmieja.
            • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 14:45
              osiągnięcie to nie jest czynność więc nie, siedzenie z piwem to nie jest osiągniecie, to się na poziomie gramatyki i logiki nie składa. Ale mam znajomego, który lubi siedzieć przed tv z winem - tylko, ze tyrał przez dekady, odniósł sukces, teraz odpoczywa i odcina kupony.
              • iwoniaw Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 15:18
                No a ten lubiący siedzieć z piwem kupionym za zasiłek czuje się spełniony i szczęsliwy, bo nie musi się męczyć kopaniem rowów, strzelaniem do mamuta ani przedzieraniem przez kordony do kepszego życia/wyższego stanowiska - ma, co chce i ocenia się jako czlowiek z głową na karku, który umiał się urządzić. I co? On jest od oceniania i osiągnął dobrostan, czy jednak psychopatologia?
                • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 15:44
                  spełnienie z definicji wiąże się z działaniem, więc choć ten od zasiłku może czuć się mniej lub bardziej kontent, to spełniony z samego tego powodu nie bałdzo, chyba, że zasiłek należał mu się jak psu zupa, a urząd z jakiegoś powodu nie chciał mu przyznać i on długo musiał o niego walczyć.
                  • iwoniaw Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 15:57
                    jednoraz0w0 napisał(a):

                    > spełnienie z definicji wiąże się z działaniem, więc choć ten od zasiłku może cz
                    > uć się mniej lub bardziej kontent, to spełniony z samego tego powodu nie bałdzo

                    Czyli twierdzenie, że to my decydujemy, co jest osiągnięciem, jest jednak nieuprawnione? To kto o tym decyduje?



                    > , chyba, że zasiłek należał mu się jak psu zupa, a urząd z jakiegoś powodu nie
                    > chciał mu przyznać i on długo musiał o niego walczyć.

                    Czy to znaczy, że jeśli coś przychodzi nam bez wysiłku, jest mniej znaczącym osiagnięciem niż gdy się umordujemy? Np. student, ktoremu wiedza sama wchodzi do głowy i zdajacy egzamin z marszu, ma mniej podstaw do poczucia spełnienia, niż taki, który niczego nie ogarnia, ale z trudem i mozołem udało mu się ściągnąć na słabe 3?

                    No i jeśli ten od zasiłku się nakombinował i wysilił nie dlatego, że mu się należało jak psu zupa, ale właśnie dlatego, że były wątpliwości i musiał udowadniać i przekonywać, że się łapie? To wtedy może być zadowolony, a ten, co tylko złożył wniosek nie bydzacy wątpliwości - już nie? Czy obaj prezentują psychopatologię uważając takie rzeczy za osiagniecie? (A wtedy znów - co z teorią, że to my decydujemy o tym, co chcemy osiagnąć i na ile się to udało i nikt z zewnątrz nie będzie nam wartościował życia w spokoju z zasiłku. I gdzie tu miejsce dla oceniania tego jako psychopatologię, skoro pan Zenek i pani Jadzia uważają się za spełnionych?)
                    • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 17:03
                      > Czyli twierdzenie, że to my decydujemy, co jest osiągnięciem, jest jednak nieuprawnione? To kto o tym decyduje?

                      osiągnięcie ma jakąś tam słownikową definicję i jest jako słowo nierozerwalne z podjęciem jakiejkolwiek akcji. Natomiast jaka to akcja i co uważasz za jej spełnienie to już zależy tylko od ciebie. Brak jakiejkolwiek akcji zaś spowoduje, ze pokona cię entropia, bo ten świat jest tak zrobiony, ze nawet utrzymanie stanu w którym jesteś, bez żadnych zmian, wymaga pracy.
                      • iwoniaw Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 18:50

                        > osiągnięcie ma jakąś tam słownikową definicję i jest jako słowo nierozerwalne z
                        > podjęciem jakiejkolwiek akcji. Natomiast jaka to akcja i co uważasz za jej spe
                        > łnienie to już zależy tylko od ciebie.

                        No ale nizej piszesz sama, że pewnych osiagnięć "nikt przy zdrowych zmysłach" nie uzna za osiagnięcia. I o ile przykład pijaka przed tv nie majacego innych ambicji niż tkwienie w tym stanie jest dość skrajny i raczej nie wywoła dyskusji, o tyle calkiem "normalne" osoby mogą spokojnie zostać uznane przez innych za nie wnoszące niczego istotnego do świata (vide wątki "jak można tak żyć" we wszelkich aspektach - finansowych, rodzinnych, zawodowych) - czy ich poczucie wewnętrzne, że doskonale sobie radzą i mają fajne życie jest psychopatologiczne, bo ktoś uważa, że są pół kroku dalej najwyżej od tego pijaka?

                        Brak jakiejkolwiek akcji zaś spowoduje,
                        > ze pokona cię entropia, bo ten świat jest tak zrobiony, ze nawet utrzymanie sta
                        > nu w którym jesteś, bez żadnych zmian, wymaga pracy.

                        Czyli mówienie o psychopatologii w przypadku człowieka, który jakoś żyje, jest zawsze nadużyciem, bo przecież koniec końców jeszcze go entropia nie pokonała, więc każdy ma obiektywne powody do bycia zadowolonym, wbrew temu, co sugeruje p. prof?
                        • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 19:01
                          iwoniaw napisała:

                          >
                          > No ale nizej piszesz sama, że pewnych osiagnięć "nikt przy zdrowych zmysłach" n
                          > ie uzna za osiagnięcia

                          nie. Piszę, że osiągnięcie wymaga działania i celu, z definicji. Natomiast bycie chorym na alkoholizm czy brak celów życiowych to jest jakiś tam stan, ale nie jest osiągniecie, więc nie da się go w tych kategoriach ocenić.

                          . I o ile przykład pijaka przed tv nie majacego innych am
                          > bicji niż tkwienie w tym stanie jest dość skrajny i raczej nie wywoła dyskusji,
                          > o tyle calkiem "normalne" osoby mogą spokojnie zostać uznane przez innych za n
                          > ie wnoszące niczego istotnego do świata (vide wątki "jak można tak żyć" we wsze
                          > lkich aspektach - finansowych, rodzinnych, zawodowych) - czy ich poczucie wewnę
                          > trzne, że doskonale sobie radzą i mają fajne życie jest psychopatologiczne, bo
                          > ktoś uważa, że są pół kroku dalej najwyżej od tego pijaka?

                          twój dobrostan i twoje cele i osiągnięcia możesz ustalić i ocenić tylko ty sama. Czy osoba z porażeniem mózgowym, która po latach walki była w stanie samodzielnie się wybrać bez wózka do sklepu po serek ma na swoim koncie osiągniecie? ma. Czy wniosła coś istotnego do świata? Do swojego owszem, do twojego niekoniecznie.
                          >
                          > Czyli mówienie o psychopatologii w przypadku człowieka, który jakoś żyje, jest
                          > zawsze nadużyciem, bo przecież koniec końców jeszcze go entropia nie pokonała,
                          > więc każdy ma obiektywne powody do bycia zadowolonym, wbrew temu, co sugeruje p
                          > . prof?

                          ja nie mówię o psychopatologii tylko o tym, ze ludzie jednak niespecjalnie sa genetycznie tak ukierunkowani, żeby na dłuższa metę nic nie robić i się z tego cieszyć, dlatego jak się kogoś chce ukarać to się go wsadza do więzienia, gdzie jako żywo może nic nie robić, nie musi podejmować żadnych decyzji ani ponosić za nie odpowiedzialności i dach nad głowa i wikt będzie miał zapewniony a jakoś nie ma tłumu chętnych do tego miodu.

              • hadron-plus Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 15:23
                Nie wiem gdzie się wpisać. Niech będzie tu. Może bez wina przed tv, ale właśnie to mógłby być dla mnie (1 os l.poj) dobrostan: zrealizowanie celów i późniejsze czy teraźniejsze odcinanie kuponów. Wino niepotrzebne. Może też być. Tak jak kanapa lub cokolwiek innego.
          • aqua48 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 19:17
            jednoraz0w0 napisał(a):

            > z jakiegoś powodu jak się ludzi chce ukarać za grube winy to się ich odcina od
            > możliwości działania i osiągnięć, wsadzając do więzienia gdzie mają zapewniony
            > byt i telewizor.

            Ale są też udzie którzy w więzieniach kończą szkoły, zdobywając wiedzę, organizują dobroczynne akcje, przechodzą przemianę wewnętrzną itp. A więc - osiągają sukcesy mimo odcięcia od świata zewnętrznego.
            • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 19:24
              aqua48 napisała:

              > jednoraz0w0 napisał(a):
              >

              >
              > Ale są też udzie którzy w więzieniach kończą szkoły, zdobywając wiedzę, organiz
              > ują dobroczynne akcje, przechodzą przemianę wewnętrzną itp
              . A więc - osiągają s
              > ukcesy mimo odcięcia od świata zewnętrznego.

              owszem, gdyż my naprawdę nie jesteśmy stworzeni do osiągania satysfakcji z bezczynności. A w więzieniach (choć to zależy od kraju pewnie) możliwość tych szkół, pracy, wolontariatu i tak dalej to jest nagroda, trzeba się wykazać dobrym sprawowaniem i nikomu nie podpaść, żeby mieć te możliwość.
        • aqua48 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 19:11
          kosmos_pierzasty napisała:

          > Czyli nie zgadzasz się z p. Profesor? Bo dla niej musisz mieć faktyczne (!) osi
          > ągnięcia, by twój dobrostan był uprawniony...

          Ja się nie zgadzam. Dla mnie ważniejsze od wymiernych osiągnięć i tzw. sukcesów jest osiągnięcie i utrzymywanie psychicznej równowagi. Coś podobnego do stoickiego utrzymywania stanu spokojnego szczęścia najbardziej niezależnie od zewnętrznych warunków jak tylko potrafię.
          • jedn0raz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 20:31
            ale osiągnięcie i utrzymanie psychicznej równowagi niezależnie od warunków to jest konkretny sukces. Tu nie chodzi o sukces mierzalny zarobkami czy nagrodami, mało to osób które to osiągnęły się zabiły choć dla osób z boku "miały wszystko"?
      • magdallenac Re: Dobrostan i osiągnięcia 08.10.21, 18:09
        cegehana napisał(a):

        > Decyduje ten, którego sprawą dotyczy i jest to sprawa mocno subiektywna

        Dokładnie tak. Mam poczucie spełnienia, bo moje osiągnięcia zawodowe (nie mylić z materialnymi)pozwalają mi cieszyć się moim dobrostanem. Na zasadzie- swoje już zrobiłam i osiągnęłam, więc nie muszę nikomu nic udowadniać.
    • podaje_haslo_okon Re: Dobrostan i osiągnięcia 08.10.21, 17:13
      Bzdura. Ja odczuwam największa przyjemność z życia jak nic nie muszę robić. Jakbym tak nic nie musiała całe życie, to byłabym w wiecznej ekstazie. A osiągnięć zero. Chociaż, dla niektórych nicnierobienie to wyzwanie. To ja w tym zakresie osiągam sukces dosyć często.
    • sam.222 Re: Dobrostan i osiągnięcia 08.10.21, 17:22
      Czasem wymarzone osiągnięcia nie zależą od nas, ale od okoliczności aktualnych czy nawet z przeszłości. Dla mnie dobrostan to umiejętność odnajdywania równowagi i odnajdywania się we wszelkich sytuacjach i relacjach. Wtedy okoliczności, ocena innych tracą na znaczeniu.
    • asfiksja Re: Dobrostan i osiągnięcia 08.10.21, 18:18
      Dobrostan i osiągnięcia to pojęcia tak cudownie niedookreślone, że mogą oznaczać wszystko. Ma to taki sam sens, jak (prawdziwe) zdanie "jak jest dobrze to jest nieźle".
      Jak noworodek zrobi kupę, wyegzekwuje przewinięcie i napije się mleka (osiągnięcia) to jest zadowolony (dobrostan). Przepraszam, że trywializuję tak wysublimowane teorie naukowe.
    • daniela34 Re: Dobrostan i osiągnięcia 08.10.21, 19:15
      W dziedzinie psychologii jestem "Lajkonikiem" smile - trochę jak magdallenac. Nie czytam książek psychologicznych, nie znam się na tym zupełnie, już bardziej na psychiatrii (tyle ile potrzebne w zawodzie), ale spróbuję przeanalizować zdanie po zdaniu.

      "Dobrostan nie jest dany raz na zawsze" -ok, dość oczywiste, niemniej- pełna zgoda.

      "Żeby czuć, że życie jest wartościowe trzeba robić wartościowe rzeczy" - wartościowe wg kogo oraz czy na pewno? Bez trudu mogę sobie wyobrazić, że ktoś robi rzeczy wartościowe w odbiorze osób z zewnątrz, ale jednocześnie czuje, że jego życie jest bez wartości. To po pierwsze, ale jeszcze ok, może chodzi o to, żeby to były subiektywnie wartościowe rzeczy. Niemniej -i to po drugie-przeskakujemy od dobrostanu do poczucia, że życie jest wartościowe, a to moim zdaniem nie to samo. Mogę robić obiektywnie i subiektywnie wartościowe rzeczy, a jednocześnie nie doświadczać dobrostanu z przyczyn zewnętrznych. A jeśli robię tylko subiektywnie wartościowe rzeczy i doświadczam dobrostanu to już jest zjawisko psychopatologiczne? No więc nie wiem, czy ostatecznie rzeczy wartościowe maja byc w ujęciu obiektywnym czy subiektywnym. Jeśli obiektywnym, ale ja tego nie odczuwam=nie ma dobrostanu. Jeśli subiektywnym, ale nie -obiektywnym=psychopatologia?
      "Żeby mieć korzystny bilans osiągnięć trzeba najpierw coś zdobyć"- No tak, ale to jest tautologia. Trochę jakbyśmy powiedzieli: "Żeby mieć zysk trzeba uzyskać dochód." Wiadomo, że "korzystny bilans" jest wtedy, kiedy coś zdobędziemy/uzyskamy.

      "Czlowiek wypracowuje dobrostan przez swoje dzialanie". No nie wiem, czy tylko, a okoliczności zewnętrzne?

      "Jeśli odczuwa dobrostan a to nie ma potwierdzenia potwierdzenia w faktach, to to jest zjawisko nieprawidłowe, a nawet psychopatologiczne"- oczywiście, są przypadki bardzo zadowolonych z siebie psychopatow, którzy czują się świetnie z tym, kim są, choć obiektywnie nikim fajnym nie są, ale kto z kolei miałby oceniać, czy dobrostan Nowaka znajduje "potwierdzenie w faktach" z życia Nowaka? Jakaś Komisja Przyznawania Dobrostanu?

      Reasumując, nie krytykuję poglądów pani profesor, bo mam wrażenie, że w wywiadzie jakoś się coś uprościło nadmiernie, albo pomieszało.
      • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 14:54

        "Czlowiek wypracowuje dobrostan przez swoje dzialanie". No nie wiem, czy tylko, a okoliczności zewnętrzne?

        okoliczności zewnętrzne determinują to działanie. Czyli jeśli w ramach tych okoliczności urodziłaś się bez nogi a nauczysz się chodzić czy biegać w paraolimpidzie czy żyć na poziomie takim jak ludzie z dwoma nogami, to to jest osiągniecie, które właśnie jest determinowane okolicznościami zewnętrznymi. Dobrostan jest trochę jak sumienie, taki wewnętrzny kompas ze jesteś na właściwej drodze, nawet, jeśli do końca nie rozumiesz, gdzie ona ostatecznie zmierza.
        • daniela34 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 15:04
          No dobrze, ale okoliczności zewnetrzne (nie brak nogi, ale powiedzmy śmierć lub choroba w rodzinie) mogą powodować w danym momencie życia Kowalskiego brak dobrostanu mimo że Kowalski działa i to, co robi jest wartościowe w ujęciu obiektywnym i subiektywnym.
          Jeśli dobrostan to "subiektywnie postrzegane przez osobę poczucie szczęścia, pomyślności, zadowolenie ze stanu życia" (definicja za Encyklopedią PWN) to okoliczności zewnetrzne mogą powodować, że tego dobrostanu nie ma. Nawet jeżeli ta osoba "wypracowywała" sobie ten dobrostan w pocie czoła (metaforycznym).
          • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 15:13
            wiesz co, niedawno miałam pogrzeb w bliskiej rodzinie. I to oczywiście było smutne wydarzenie na wielu poziomach, ale jednocześnie spłynęło na nas tyle miłości i wsparcia że paradoksalnie był w tym jakiś dobrostan, jakieś poczucie, ze coś się zrobiło przez całe życie dobrze, jakaś wdzięczność. Jak płyniesz na zagloweczce i wiatr jest spoko i słonko swieci to masz dobrostan bez większego wysiłku, ale pod warunkiem, ze wiesz, ze jak się zerwie sztorm to po prostu przyferujesz żagle, pochowana kieliszki z winem i skorygujesz kurs i nadal będziesz na powierzchni.
          • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 15:15
            natomiast jeśli w związku z ta śmiercią i choroba masz wyrzuty sumienia, bo czujesz, ze może ta osoba by żyła, gdybyś wcześniej zareagowała, no to wtedy dobrostan bierze w łeb, ale to jakby logicznie z tego wynika.
            • daniela34 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 15:49
              A jeśli bliska osoba ginie w wyniku kompletnie niezawinionych przez resztę rodziny okoliczności, ale w wyniku, np.brutalnego przestępstwa, przed którym nie dało się jej uchronić, to poczucia winy nie ma, ale mimo oceanu miłości ze strony otoczenia-dobrostanu jednak też nie ma. Okoliczności zewnętrzna, niezawiniona, kasująca dobrostan.
              • iwoniaw Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 16:04
                To jest dobry przykład i mnie w ogóle dziwi łączenie dobrostanu konkretnej osoby z jej osiągnięciami wskutek działania (i to "realnymi", czyli jakoś tam uznawanymi zewnętrznie, przez innych ludzi, bo inaczej "psychopatologia"), podczas gdy czysta empiria nam podpowiada, że jest masa ludzi szczęśliwych i zadowolonych, choć ktoś mógłby nad nimi tylko załamać ręce, oraz taka sama masa ludzi nieszczęśliwych, którzy nie tylko wiele robią, ale mają osiągnięcia niekwestionowane - i są szczęśliwi/zadowoleni/nieszczęśliwi/zrozpaczeni z powodów różnych, często z tym działaniem/bezczynnością/osiagnięciami/ich brakiem nie mających żadnego związku.
              • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 17:00
                no taż mówię, bywa, że zrywa się sztorm. I wtedy przez chwilę nie jest fajnie, dopóki się nie ogarnie, ale czy do tego dobrostanu wrócisz i jak szybko to już zależy od ciebie, częściowo od tego jak się na kryzys przygotowałaś, częściowo od reakcji itd. Osoba mogła zginąć z przyczyn niezależnych od ciebie, ale na to, jak szybko wrócisz po tm do porządku to mogłaś jakiś tam wpływ mieć, na przykład jeśli od roku sobie obiecywałaś ze do niej zadzwonisz i nagle się okaże, ze już nigdy tego nie zrobisz, to ci będzie trudniej. DobroSTAN z założenia nie jest constans, jest to jak sama nazwa wskazuje stan, czyli sytuacja. Rozumiem to jako chwilowe (bo innego nie ma) zwycięstwo nad entropią. Nawet ten pijak na zasiłku przed telewizorem może tak pić tylko przez krótki czas bo inaczej entropia, w postaci pustych butelek i narastającego syfu i robali, go pokona, w którymś momencie musi wstać i to ogarnąć - jest to mały krok dla ludzkości, ale duży dla pijaka.
                • daniela34 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 17:53
                  Nie wydaje mi się możliwe przygotowanie się ma kryzys: "mój zièć zabił mojà córkę na oczach ich dziecka" nawet jeśli się do tej córki dzwoniło codziennie. Nie wydaje mi się też, że to, czy wyjdzie się z takiego kryzysu istotnie zależne jest od przygotowania bądź swohej6 reakcji na ten kryzys.
                    • jedn0raz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 18:00
                      jeśli pijak niczego nie ogarnie to ta śmierć nastąpi w ciągu, nie wiem, dwóch tygodni? Jasne, że wyrzucenie pustych butelek, zadbanie o cokolwiek do jedzenia i o podstawową higienę to są żadne osiągnięcia dla zdrowej osoby, ale dla kogoś bez nóg czy że zniszczonym mózgiem to i owszem, jest to większe wyzwanie i satysfakcja. Oraz to jest dość śmiałe założenie, że osoba, która zapija się na śmierć, osiągnęła stan który ktokolwiek przy zdrowych zmysłach nazwałby dobrostanem.
                      • iwoniaw Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 18:40
                        Oraz to jest dość śmiałe założenie, że osoba, która zapija się na śmi
                        > erć, osiągnęła stan który ktokolwiek przy zdrowych zmysłach nazwałby dobrostane
                        > m.


                        No ależ czy nie o tym właśnie jest dyskusja? Że uzywajac określeń typu "psychopatologia" na czyjeś przekonanie o osobistych osiagnięciach i zadowolenie z nich, zakładamy, że definicję dobrostanu podaje "ktokolwiek o zdrowych zmysłach", a nie sam zainteresowany? A skoro przyznajemy, że to jednak nie my decydujemy o tym, że jest ok i mamy dobre życie i osiagnęliśmy coś, gdy jesteśmy pijakiem w delirce, to od jakiego poziomu niby zaczynamy o tym decydować i kto określa ten poziom, od którego nasze poczucie dobrostanu jest godne i sprawiedliwe, a nie psychopatologiczne?
                        • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 19:03
                          ostatnim razem kiedy sprawdzałam to definicja dobrostanu była w słowniku języka polskiego i to tam się ja sprawdza a nie na matce. I według tej definicji chodzi o subiektywne odczucie a nie o to, jak to oceniają inni.
                          • iwoniaw Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 19:16
                            jednoraz0w0 napisał(a):

                            > ostatnim razem kiedy sprawdzałam to definicja dobrostanu była w słowniku języka
                            > polskiego i to tam się ja sprawdza a nie na matce. I według tej definicji chod
                            > zi o subiektywne odczucie a nie o to, jak to oceniają inni.

                            No a dyskusja jest o tym, że cyrowana p. prof. uważa, że subiektywne odczucie u niektórych to psychopatologia. Zatem drążę, od kiedy i wg czyjej oceny liczymy, że subiektywnie odczuwany dobrostan jest dobrostanem, a w którym momencie się zaczyna owa psychopatologia i kto decyduje o tym, że to już nie jest dobrostan, a zainteresowanemu się tylko tak wydaje?
                            • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 19:21
                              tu raczej chodzi o stan, w którym na oczach twojego wnuka twój zięć zabija twoją córkę, a tobie to nie psuje dobrego humoru - to by rzeczywiście oznaczało, że masz coś z głową nie tak. Natomiast co do reszty to ta pani pisze to, co ja, tylko używa innych słów - dobrostan to jest chwilowe zwycięstwo nad entropią i nie da się ani jej pokonać ani tego zwycięstwa utrzymać, nic nie robiąc. Natomiast skala tych działań i satysfakcji to już jest subiektywna.
                        • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 19:16
                          a bycie pijakiem w delikcie to nie jest osiągniécie i nie chodzi o obiektywne mierzenie sukcesu, tylko o definicje osiągnięcia, która zakłada działanie i cel. No to o ile można sobie założyć, ze celem jest się upić danego dnia i ten cel zrealizować, o tyle NIKT O ZDROWYCH ZMYSŁACH nie założy sobie celu, którym jest śmiertelna choroba. Ona mogła się pojawić w wyniku działania, ale nie była celem, więc to nie jest osiągniecie.
                          • aqua48 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 19:48
                            jednoraz0w0 napisał(a):


                            > No to o ile można sobie założyć, ze celem jest się upić danego dnia i ten cel
                            > zrealizować,

                            Chyba dla nikogo upijanie się nie jest celem samym w sobie. Celem jest osiągniecie psychicznego luzu, pozbycie się lęku, niepamięć o problemach i przykrościach itp.
                            • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 19:59
                              owszem, tylko jak wiadomo nawet dzieciom, za taki styl osiągania dobrostanu płaci się ogromna cenę i prędzej czy później taki środek daje skutek przeciwny do zamierzonego, bo to raczej taniec „kroczek do przodu, dwa kroczki w tył”.
                      • aqua48 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 19:46
                        jedn0raz0w0 napisał(a):


                        > to jest dość śmiałe założenie, że osoba, która zapija się na śmi
                        > erć, osiągnęła stan który ktokolwiek przy zdrowych zmysłach nazwałby dobrostane
                        > m.

                        Ale dla osoby która ucieka w pijaństwo od rzeczywistości która ja przytłacza, problemów, których rozwiązanie ją przerasta itp, stan upojenia alkoholowego jest rodzajem haju który sprawia że nie pamięta o przykrościach, zatem pozostaje w stanie względnego dobrostanu.
                        • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 19:50
                          Jezu. Stan upojenia - tak, ktoś sobie założył, ze chce się upić, zdobył na to pieniądze, kupił wódkę, wypił,ja i się upił. Czy osiągnął od tego dobrostan - może na krótko, bo alkohol jest depresantem jednak. Ale już bycie pijakiem, choroba alkoholowa, delirium, to nie jest osiągniecie, bo nie miał takiego celu, to są skutki uboczne.
                  • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 18:33
                    daniela34 napisała:

                    > Nie wydaje mi się możliwe przygotowanie się ma kryzys: "mój zièć zabił mojà cór
                    > kę na oczach ich dziecka" nawet jeśli się do tej córki dzwoniło codziennie. Nie
                    > wydaje mi się też, że to, czy wyjdzie się z takiego kryzysu istotnie zależne j
                    > est od przygotowania bądź swohej6 reakcji na ten kryzys.

                    ale hej, pani z artykułu nie twierdzi, ze każde działanie czy przygotowanie gwarantuje dobrostan, tylko, ze ono jest konieczne, zeby ow dobrostan osiągnąć. To jest zasadnicza różnica. I jeśli spotka cie straszna, niezawiniona tragedia to jasne, ze twój dobrostan się pójdzie paść, ale sam się za chuja w żadnym stopniu nie odzyska nawet w ułamku (zapewne w 100% nigdy ale w jakimś stopniu może) jeśli TY tego nie będziesz chciała i czegoś w tym kierunku nie zrobisz. A na dobrostan, rozumiany jako sytuacje, która jest dobra ale z definicji nigdy stabilna składa się masa rzeczy, i przygotowanie na kryzys, i działanie w kryzysie i umiejetność cieszenia się tym, co się ma, i wyznaczanie sobie realistycznych celów i pewnie jeszcze masa innych rzeczy. Jak któraś się zawali to osiągniecie i/lub utrzymanie dobrostanu lub powrót do niego są trudniejsze.
                • hadron-plus Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 18:19
                  jednoraz0w0 napisał(a):

                  > no taż mówię, bywa, że zrywa się sztorm. I wtedy przez chwilę nie jest fajnie,
                  > dopóki się nie ogarnie, ale czy do tego dobrostanu wrócisz i jak szybko to już
                  > zależy od ciebie, częściowo od tego jak się na kryzys przygotowałaś, częściowo
                  > od reakcji itd. Osoba mogła zginąć z przyczyn niezależnych od ciebie, ale na to
                  > , jak szybko wrócisz po tm do porządku to mogłaś jakiś tam wpływ mieć, na przyk
                  > ład jeśli od roku sobie obiecywałaś ze do niej zadzwonisz i nagle się okaże, ze
                  > już nigdy tego nie zrobisz, to ci będzie trudniej. DobroSTAN z założenia nie j
                  > est constans, jest to jak sama nazwa wskazuje stan, czyli sytuacja. Rozumiem to
                  > jako chwilowe (bo innego nie ma) zwycięstwo nad entropią. Nawet ten pijak na z
                  > asiłku przed telewizorem może tak pić tylko przez krótki czas bo inaczej entrop
                  > ia, w postaci pustych butelek i narastającego syfu i robali, go pokona, w który
                  > mś momencie musi wstać i to ogarnąć - jest to mały krok dla ludzkości, ale duży
                  > dla pijaka.
                  Ładne bardzo to co napisałaś.
      • jednoraz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 15:02
        ale nie wiem, co pani ma na myśli mówiąc „jeśli odczuwam dobrostan a nie ma to potwierdzenia w faktach” - odczuwa się co się odczuwa, nie da się tego potwierdzić faktami, no bo niby jakimi? chyba, ze na tej zasadzie, ze ktoś twierdzi, ze kogoś kocha a jednocześnie świadomie krzywdzi tę osobę, czyli widać, ze jednak ta miłość to taka raczej z dupy jest. no to tu przez analogię odczuwa dobrostan a jednicześnie chleje na umór czy robi inne rzeczy pozwalające mu zapomnieć o rzeczywistości. I można mieć mierzalne osiągnięcia i nie odczuwać dobrostanu - Chris Cornell, Robin Williams, Kurt Cobain, Kate Spade, Anthony Bourdain i masa innych, chyba nie zabili się w ramach „chwilo, trwaj”?
    • bi_scotti Re: Dobrostan i osiągnięcia 08.10.21, 21:21
      A tak w imie czego starasz sie/staracie sie/staramy sie przeanalizowac zdanie tej akurat ET? To twoja szefowa, bratowa, sasiadka, ze nalezy sie jakos odniesc do jej pogladow? No, no - nie chce byc zlosliwa ale, honestly, ludzie mowia i pisza mnostwo roznych rzeczy - rowniez ludzie z kilogramami literek przed nazwiskami - nie da razy zeby wszystkie te wypowiedzi mialy true value. Jesli Ci point of view ET nie odpowiada, jako i mnie wink, no to too bad dla ET - niech sobie zyje ze swoim zdaniem a ja ide w swiat z moim -no need to worry smile Polecam podobna postawe. I jeszcze raz - definitely nie ze zlosliwosci, czasem po prostu (nawet/rowniez) slowo gdzies wydrukowane nie zasluguje na tyle uwagi. Life.
        • kosmos_pierzasty Re: Dobrostan i osiągnięcia 08.10.21, 23:01
          Poza tym skonfrontowanie swojego wrażenia z odbiorem innych osób bywa ciekawe. Dla mnie to nie jest strata czasu, niezakaznie od literek lub ich braku... Jeśli bym, nie wiem, w markecie przy kasie 😉 usłyszała opinię, która by mnie z jakiegoś powodu zastanowiła czy zaskoczyła, niewykluczone że też byłabym ciekawa jej odbioru przez inne osoby.

          A że to może być szkodliwe, jak by się zbytnio przejąć, to też racja.
          • pade Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 09:03
            Problem z tym wywiadem (i nie tylko tym, ostatnio też coś wklejałaś) jest taki, że psycholog, która się wypowiada, operuje słownictwem, definicjami i odniesieniami do obszaru jej pracy. Oraz skrótami myślowymi, które to skróty jak widać, winny być natychmiast przez osobę prowadzącą wywiad rozwijane, dookreślane. Bo inaczej wychodzą bzdury i faktycznie można się oburzyć.
            I tak np. "wartościowe rzeczy" które należy robić to nic innego jak robienie tego, co jest zgodne z naszymi wartościami. Osiągnięcia to zwykłe realizowanie celów. Wypracowywanie dobrostanu przez własne działanie to realizowanie celów zgodnych z naszymi wartościami, zaangażowanie (flow), relacje, poczucie kontroli i samoakceptacja. Tylko tego w wywiadzie nie ma, a szkoda. Jest rozmowa dwóch osób, które operują pojęciami znanymi głównie psychologom. Laik, bez świadomości, że pani profesor zajmuje się psychologią pozytywną, bez znajomości definicji, odczyta wywiad dosłownie. I tak się właśnie stało.
            • kosmos_pierzasty Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 14:27
              Pade, dzięki! Rozjaśniłaś.
              Btw. odbyłam dziś rozmowę z mamą, w której jej konkretnie wyłożyłam swoje powody, by odpuścić wizyty, przynajmniej na jakiś czas - a co potem to się okaże. No bo przecież "lobotomii sobie nie zrobię"... wink (choć tego akurat jej nie powiedziałam). I jeszcze doszłam, że to może wcale nie jest tak bardzo kwestia wybaczania przeszłości, co w.urw na teraźniejszość - jej obecne zachowania, to jak mnie traktuje - oraz zwykła antypatia... W końcu nie każdego trzeba lubić, czyż nie? smile
    • ludzikmichelin4245 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 12:11
      Ja to rozumiem w kontekście pewnej szczerości w ocenie realizacji swoich celów.
      Czyli jeśli założyłam sobie określony cel np. zawodowy, to się przed sobą rozliczam z efektów - bez samobiczowania, ale i bez uciekania się do wytrychu w stylu "zrobiłam co mogłam".
    • katriel Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 12:31
      To ja tylko przypomnę - bo mi się skojarzyło - że jak TK w uzasadnieniu wyroku o niekonstytucyjności aborcji użył był sformułowania "dobrostan kobiety ciężarnej", to się forum zjeżyło, że określenie "dobrostan" to się stosuje do zwierząt hodowlanych, a nie do ludzi.
    • nevertheless123 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 15:32
      "Jeśli odczuwa dobrostan a to nie ma potwierdzenia potwierdzenia w faktach, to to jest zjawisko nieprawidłowe, a nawet psychopatologiczne" - hmm, a może to chodzi o zwykłe przecenianie siebie, kiedy nie ma do tego żadnych weryfikowalnych podstaw? Znałam takiego pana, który czuł i rozpowiadał, że jest kimś wyjątkowym, nietuzinkowym, obdarzonym talentami itp., natomiast nijak nie przystawało to do jego osiągnięć. Nie skończył szkół, nie zdobył nawet prawa jazdy, generalnie niewiele spraw był w stanie doprowadzić w swoim życiu do końca, ale we własnej wyobraźni był chodzącą legendą i pierwszorzędnym materiałem na lidera. Co ciekawe, gromadził wokół siebie sporą grupkę ludzi wierzącą w jego nadzwyczajne właściwości, był czymś w rozaju "guru" dla ludzi, którzy absolutnie nie weryfikowali jego słów tylko z marszu mu wierzyli. Psychopatologia jak znalazł.
    • wapaha Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 19:55
      Mi dobrostan zapewnia uczucie spełnienia. A tego z kolei doświadczam na różnych polach-od intymnych przez kulinarne po altruistyczne. W tym sensie psycholog ma rację- bo uczucie spełnienia poprzedza działanie suspicious - seksualne, dobre jedzenie i zaspokojenie pragnienia, wolontariat i sukcesy w pracy itd
    • jedn0raz0w0 Re: Dobrostan i osiągnięcia 09.10.21, 21:27
      "I teraz zastanawia mnie, niby tak, niby racja... Tylko że - kto miałby decydować o tym, co jest osiągnięciem a co nie jest? Czyj dobrostan jest ok, a czyj to już "psychopatologia"?"

      Naprawdę to było takie skomplikowane?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka