Dodaj do ulubionych

Nigdy nie byłam na diecie...

08.10.21, 18:04
Tytuł prowokacyjny acz zgodny z prawdą - przy czym jako dietę rozumiem tu sposób odżywiania mający określoną nazwę i wytyczne daleko wychodzące poza ogólne pojęcie o wyglądzie piramidy żywieniowej.
Nie chodzi o to, by się żalić czy chwalić.

W wątku obok dziewczyna spytała co założyć na dyskotekę, a dorosłe baby za łby się wzięły. Poszło o wagę.

Ile z Waszej energii życiowej schodzi na kwestie związane z dietą - rozumianą nie jako środek do zaspokojenia podstawowych potrzeb organizmu i zapewnieniu mu względnie zdrowego, względnie zbilansowanego pożywienia (względnie, bo jest dla mnie ważne co zjem, ale jeśli zjadłam ciastko to nie będę leciała zakładać wątku, że moja dieta poszła się ganiać, a moje życie straciło znów sens - tak, to inny z wątków), ale służącymi zupełnie innym celom?

I jakim celom? Budowanie ego, dobra. Lepsze rwanie, dobra. Co jeszcze?
A, kwestie zdrowotne rozumiem. Np. dieta na marskość wątroby big_grin
Obserwuj wątek
    • majenkir Re: Nigdy nie byłam na diecie... 08.10.21, 18:41
      loginwieczniezajety napisał(a):
      > W wątku obok dziewczyna spytała co założyć na dyskotekę, a dorosłe baby za łby
      > się wzięły. Poszło o wagę.



      Oj tam, jakbym wyglądała jak Alexis, to też bym wrzucała foty do każdego wątku 💅🏻😌
    • jolie Re: Nigdy nie byłam na diecie... 08.10.21, 18:54
      Uważam na to, co jem. Chcę być szczupła i zdrowa. Czy to wymaga ode mnie dużo energii życiowej? Chyba nie, mam ułatwione zadanie, bo nie lubię gotować i nie smakuje mi wiele tuczących produktów.
      • loginwieczniezajety Re: Nigdy nie byłam na diecie... 09.10.21, 16:08
        Cóż, zdrowe jedzenie w sumie wymaga włożenia jakiejś energii życiowej. Ale w moim wypadku ta energia idzie głównie w przygotowanie pożywienia a nie dorabianie do tego wszystkiego ideologii czy czerpanie profitów w innych obszarach z samego faktu jedzenia zdrowo.
    • ivaz Re: Nigdy nie byłam na diecie... 08.10.21, 19:09
      Byłam na diecie raz w życiu, dieta trwała z pół roku, mało pamiętam bo miałam ze 4 lat, chorowałam na żółtaczkę zakaźną. Całe życie próbuje przytyć ale na mnie nic nie działa, hormony, (nawet te w ogromnej dawce, które przyjmowałam jak nie mogłam zajść w ciąże), rzucanie fajek, 2 ciąże, wiek. jak ważyłam 45 kg mając 15 lat, tak ważę tyle samo mając lat 46, w życiu mi się rozmiar nie zmienił, a chciałbym przytyć tak z 5 kg, nawet kiedyś wąteczek założyłam jak ja mam przytyć.
      • podaje_haslo_okon Re: Nigdy nie byłam na diecie... 09.10.21, 17:03
        Podobno, jeśli masz dobrą przemianę materii, to jedyny sposób na przytycie do jedzenie dużo, zdrowo i regularnie. Dużo tzn. więcej niż Twoje zapotrzebowanie (zabij, ale nie wiem jak to się liczy). Piszę podobno, bo nigdy mi się to nie udało, ja się nie nadaję do regularnego i zdrowego odżywiania. A samo dużo nic nie daje, bo jak się napcham na wieczór, to potem pół dnia nic zjeść nie mogę i wszystko wraca do normy.
    • potworia116 Re: Nigdy nie byłam na diecie... 08.10.21, 19:58
      O jedzeniu chętnie czytam, natomiast gotuję bez entuzjazmu i rzadko mam prawdziwą przyjemność z jedzenia - ot, żmudny codzienny obowiązek. Nie miałabym nic przeciwko odżywianiu się kosmicznymi pastylkami, nie generującymi całego tego kuchenno- zakupowego majdanu.
      Trochę uwagi poświęcam etycznym aspektom jedzenia, trochę, rzecz jasna, ekonomicznym. Los mnie pobłogosławił genetyczną chudością, i wyrównał swoje rachunki dzieckiem z silną wybiórczością i alergiami.
      Nawet nie interesując się dietami, jakoś się tę wiedzę o odżywianiu absorbuje ze społeczeństwa, choć temat mnie nuży, a umysł wzbrania się przed przyswajaniem kolejnych informacji o dobrodziejstwach jednych i szkodliwości innych produktów.Tęsknię za wiekiem niewinności, kiedy za zdrowa kolację uchodziły smażone ziemniaki z maślanką, a jedynym warzywem w codziennej diecie był plasterek kiszonego ogórka na toście z serem.
      • loginwieczniezajety Re: Nigdy nie byłam na diecie... 09.10.21, 16:24
        Faktem jest, że inaczej jadłam przed dzieckiem i inaczej mając dziecko. Wcześniej jadłam dość rudymentarnie. Teraz, skoro już muszę gotować (wróć: skoro już musiałam się nauczyć gotować) to przynajmniej zrobię coś, co nie tylko smakuje jednemu z nas jeśli nie obydwojgu, ale i co nie zaszkodzi nam nadmierniewink Niewykluczone, że w większym stopniu patrząc na to czym karmię dziecko (a tym samym siebie) oduczyłam się pewnych "przetworzonych" albo stołówkowych smaków (całe dzieciństwo siedziałam w stołówkach szkolnych i kolonijnych) i dziś nie mam już na nie ochoty. Kwestia diety dla dziecka też była grana, ale raczej w drobnych kwestiach - próba kształtowania zdrowych nawyków, nietolerancja laktozy, wybiórczości tylko na zasadzie "nie lubię fasolki, ale mogę zjeść brokuła".

        Inna sprawa, że w jednej ze swoich książek Elisabeth Badinter pisała o tym, jak kobiety uwalniając się w jednych obszarach tracą wolność w innych - tym właśnie obszarem, w którym wolność utraciły w ostatnich latach jest zdrowe odżywanie. Ale znów: zdrowe odżywianie ma cel nieco inny niż dążenie do wymarzonego 38/36/34/32 czy co tam kto sobie wybierze.
    • podaje_haslo_okon Re: Nigdy nie byłam na diecie... 09.10.21, 16:56
      Raz byłam na diecie, jak mocno wychudlam po chorobie i konkubent postanowił mnie podtuczyć. Zaordynował mi dietę na masę, po 2 tygodniach byłam chudsza o kolejne kilogramy, bo nic mi z diety nie smakowało, więc niedojadałam. Poza tym smutnym czasem na żadnej diecie nie byłam, chociaż pewnie powinnam, bo odżywiam się bardzo niezdrowo. A że nie ma to złego wpływu na moją sylwetkę, to nikt mnie za bardzo nie goni do zdrowego jedzenia, a sama nie jestem na tyle rozsądna.
    • shmu Re: Nigdy nie byłam na diecie... 09.10.21, 20:52
      Na żadnej diecie restrykcyjnej nie byłam, choć po obu ciążach musiałam zrzucić kolejno 7 i 9 kilo. Po prostu staram się jeść zdrowo i bez zbędnych głupich kalorii typu słodkie napoje, cukierki, słodkie płatki na śniadanie itp. Jak mam ochotę na deser, to jem trochę mniej obiadu czy kolacji. Kupując np jogurty, płatki patrzę co ma najmniej cukru (i nie ma słodzików). Teraz ostatnio jem jogurty bez dodatkowego cukru (np. Tylko z owocami) - tak wiem, że one nadal mają cukier z owoców, ale dużo mniej a owoce mają jeszcze kilka innych zalet niż cukier sam w sobie. Moje posiłki mają zawsze dużo warzyw lub owocow. Spadek wagi podejrzewam, że jest spowodowany głównie ruchem i karmieniem piersią.
      Czy odżywiam się zgodnie z piramida - nie wiem, nigdy nie sprawdzałam ale jestem w normie w BMI.
    • totutotam.org Re: Nigdy nie byłam na diecie... 09.10.21, 21:16
      Trochę energii życiowej mi na to schodzi. Cel główny: ucieczka przed genetyczną cukrzycą, kiedyś już pisałam, że jestem jedyna w rodzinie, która jej nie ma. Z serii; widziałam wojnę na własne oczy, jestem pacyfistką.
      Następny punkt. Jestem umięśniona. Stara, ale szybka i silna, dzięki mięśniom. Kiedy obudowuję się tłuszczem waga zniechęca mnie do sportu (ktory uwielbiam i mnie odstresowuje). Zatem jedząc byle co, byle jak obniżyłabym standard życia.
      I na koniec. Ciekawi mnie życie mikro w jelitach i poza nimi. W chwilach ogromnego stresu nie mam wpływu na mikroflorę, bo automatycznie wysycha mi w ustach ślina. Zatem kiedy mogę na coś mieć wpływ, bywa, że to robię.
      Kwedtie diety nie są dla mnie powiązane z wyglądem i ciuchami, bo ciuchy mnie nie interesują za bardzo, a wyglądam przypadkiem całkiem nieźle i nie muszę tego zmieniać wink

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka