Dodaj do ulubionych

Końskie nieporozumienie

09.10.21, 12:28
Postaram się w skrócie opisać sytuację :p
Mój koń stoi w pensjonacie. Wiedząc, że nie jestem w stanie zapewnić mu tyle ruchu ile potrzebuje, od początku szukałam kogoś, kto by zechciał go ze mną dzielić na zasadzie współdzierżawy.
Córka właścicieli stajni "zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia" a że dziewczyna fajna i zdolna, dogadaliśmy się że ona będzie go ogarniać, za darmo. I przez 3 lata było wszystko fajnie, jeździli sobie nawet na jakieś lokalne zawody itp. Ja zadowolona bo koń zadbany, ona zadowolona bo efekty, sielanka.
I dziś dziewczę mi mówi, że nie podoba jej się sposób w jaki jeżdżę....
Na moim własnym koniu, za którego pensjonat płacę co miesiąc kupę kasy jej rodzicom a ona sobie na nim jeździ ile chce i jak chce.
Nie podoba jej się, bo ja jeżdżę tylko i wyłącznie w tereny, jeżdżę dość ostro, bardziej cross a ona by wolała, żeby go nie "dziczeć" tymi terenami, bo potem próbuje skakać przez płoty..
Przyznam, że trochę się zjeżyłam i miałam ochotę jej powiedzieć, że w takim razie niech się przesiądzie na któregoś z koni tatusia, wybór ma ale trochę mi jednak szkoda, bo się z chabetem dobrze dogadują..
Powiedziałam tylko, że będę jeździć jak mam ochotę i tyle, ona coś prychnęła pod nosem i poszła.
I teraz się zastanawiam, czy nie byłoby lepiej znaleźć kogoś innego jednak i nie użerać się z panną co to jej się widziało dowodzić cudzą własnością?
Co robi ematka?
Obserwuj wątek
    • ursydia Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 12:34
      Porozmawiała z nią i z jej rodzicami jeśli im ufasz w kwestii kompetencji i spytała czy może coś robisz nie tak? Może krzywdzisz konia i o tym nie wiesz? Wtedy będziesz pewna i jeśli twoja jazda nie robi koniowi problemu to to jeździła nadal tak jak lubisz. A rozmowa z rodzicami zamknie może córce twarzwink.
      • mashcaron Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 12:39
        Bardzo cię przepraszam, ale zdecydowanie nie będę z nimi rozmawiać na temat stylu mojej jazdy :p
        Pannie przeszkadza fakt, że koń pode mną ma trochę wolności o którą potem przez pierwszy dzień walczy wink ona w tereny nie jeździ nigdy, tylko ujeżdżalnia. Mnie ujeżdżalnia nie bawiła nigdy i raczej się to nie zmieni :p
        Dlatego zastanawiam się czy nie lepiej poszukać kogoś "terenowego" jak ja, żeby uniknąć niepotrzebnych konfliktów.
        Poza tym, to nie mnie zależało żeby ta konkretna dziewczyna jeździła, zależało jej a ja z sympatii i dobroci sercawink się zgodziłam.
          • antonina.n Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 19:59
            Ja się nie znam na koniach, ale jakbym była koniem, to zdecydowanie bardziej wolałabym hasać po polach niż codziennie trenować.

            I to raczej rygor przygotowanń sportowych kojarzy mi się bardziej z ewentualnymi kontuzjami i problemami niż rekreacyjna jazda i skoki przez rzeczki, o ile oczywiście mamy do czynienia z doświadczonym jeźdźcem. A mashcaron takim właśnie jest.

            Mylę się?
            • memphis90 Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 09:44
              >jakbym była koniem, to >zdecydowanie bardziej wolałabym ¦
              >hasać po polach
              No niekoniecznie, tzn trening to trening, ale w naturze konie nie uprawiają ostrych crossow w terenie, skaczac przez płoty itd. To dla konia ryzykowne, kontuzjogenne, uraz czy złamanie nogi to dla konia oznaczało śmierć z łap drapieżników - więc poza sytuacjami zagrożenia konie tego NIE robią.

              >rygor przygotowanń sportowych >kojarzy mi się bardziej z >ewentualnymi kontuzjami i >problemami niż rekreacyjna jazda i >skoki przez rzeczki
              Zależy od sportu, ujeżdżenie jest akurat b bezpieczne dla zwierzęcia, ale już skoki niosą ryzyko urazu. Natomiast terenowe skoki przez przypadkowe rzeczki i płoty w żadnym razie NIE są dla konia bezpieczne, bo nie znasz terenu za przeszkodą i może być tam wszystko - druty, dziury, śmieci, szkło itd. Rekreacyjna jazda - tak, crossy, skoki przez jakieś rzeczki - nie.
    • verdana Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 12:36
      Ematka zastanawia się, co jest lepsze dla konia. Jezeli Twój sposób jazdy jest potencjalnie niebezpieczny dla zwierzecia, to nie jest ważne, czyj jest tem koń - bo to nie rzecz. Ale w wypadku, gdy dla konie jest ok, a dziewczę po prostu chce mieć inaczej ułozonego konia, to niech jeżdzi na innym. Tylko wydaje mi się jednak, ze tu mamy do czynienia z opcją pierwszą.
      • mashcaron Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 12:41
        Jej dokładnie chodzi o opcję drugą. Jeździłam tak zanim koń w ogóle trafił do NL i nigdy nie miał najmniejszego zadrapania z tego powodu. A dzikie galopu po polach, skakanie przez rowy i powalone drzewa na luzie bardzo lubi.
        • memphis90 Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 09:48
          >Naprawdę, konie to nie samobojcy, same >krzywdy sobie nie zrobią
          Aha, szczególnie, jak skoczą sobie przez rzeczkę, a za rzeczką trafią na dziurę. Zlamana noga - > uśpienie. Konie w naturze NIE skaczą przez co popadnie, konie są bardzo ostrozne. Nie uprawiają z natury crossow terenowych.
      • mmarrta Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 13:38
        Wygląda na to, że nie masz bladego pojęcia o jeździe konnej. Jazda w terenie jest dużo bardziej naturalna dla konia niż jazda ujeżdżeniowa na ujeżdżalni. A co do sfochowanej panienki to nie byłabym dla niej miła i powiedziała zapewne coś w stylu, że jak jej się coś nie podoba to wypad. Ewentualnie zasugerowała, że jej coś ciężkiego na głowę spadło.
    • asia.sthm Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 12:37
      > jej się widziało dowodzić cudzą własnością?

      Oj niedobrze zabrzmialo. To jest zywe stworzenie i moze mloda ma jednak racje. Ona tak jakby po trzech latach dbania lepiej twoja wlasnosc zna niz ty.
      • mashcaron Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 12:43
        Młoda, jeżeli jej się nie podoba, ma 20 innych koni do wyboru. Od początku wiedziała jaka jest sytuacja i mogła swoją energię poświęcić na innego konia a ja bym znalazła kogoś podobnego do mnie żeby jeździł na moim. To ona bardzo chciała na nim jeździć.
        • szare_kolory Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 00:05
          No i to jest chyba najlepsze rozwiązanie: znaleźć kogiś innego, kto jeździ tak, jak Ty. Nie będzie niepotrzebnych spięć.
          Na koniach się nie znam, ale na chłopski rozum one chyba wolą swobodę w terenie niż hopsanie w ujeżdżalni. Nie dziwię się konikowi, że bryka i negocjuje to, co woli.
          Dziewczyna mogła wyrazić się inaczej i innym tonem. To nie ona tu rządzi choć próbuje (podobnie jak Twój koń). Jeśli się powtórzy albo zaczną się inne, głupie zagrania - najlepiej będzie zmienić współjeźdźca.
          • memphis90 Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 09:52
            Dobrze ułożony koń nie powinien brykac i walczyć z jeźdźcem czy to na ujezdzalni, czy w terenie. Szczególnie, że ten ma oba rodzaje treningu i stymulacji. Nie chodzi o styl jazdy - IMO problemem jest to, że koń się narowi.
              • memphis90 Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 10:43
                Respect, bo na pewno włożyłaś w to mnóstwo pracy. Ja też miałam trochę podobnie - może nie aż tak, że koń półdziki, no ale bity i mocno wystraszony. Początkowo nie można było nawet z palcatem przejść obok, finalnie mogłam machać konince patem przed pyskiem "strasząc", a ta sobie nic z tego nie robiła 😂

                W każdym razie dziewczę może to potraktować jako wyzwanie, albo znaleźć konika, który nie będzie miał problemów ze zmianami "zadań" do zrobienia.
    • eliszka25 Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 12:56
      Nie znam się, ale się wypowiem 😄

      Na moje oko dziewczynie niekoniecznie chodzi o dobro konia, jak niektóre forumki sugerują. O ile dobrze zrozumiałam, ona na twoim koniu jeździ na te zawody, tak? Dlatego wolałaby, żeby koń nie znał niczego innego poza ujeżdżalnią, bo wtedy się nie buntuje i łatwiej jest dziewczynie przygotować go na zawody. Uwaga skierowana do ciebie byłaby ok w odwrotnej sytuacji, czyli gdyby to ona tobie użyczała tego konia. W tym przypadku powiedziałabym stanowczo, że koń jest mój i to ja decyduję, co dla niego dobre i jak będę na nim jeździć. Jeżeli ona chce, możemy pozostać przy pierwotnym układzie, ale jeśli jej nie odpowiada, to trudno, poszukam kogoś innego.
      • asfiksja Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 16:18
        >Dlatego wolałaby, żeby koń nie znał niczego innego poza ujeżdżalnią,
        Jest dokładnie odwrotnie. Skoczkowie czasem jeżdżą na treningi w obce miejsca specjalnie po to, żeby koń się oswoił z nowościami. Przecież na zawody jedzie właśnie w obce miejsce, jak koń zna tylko swój parkur za stodołą to nowe miejsce może go przerosnąć (ku utrapieniu jeźdźca).
        • eliszka25 Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 20:16
          Mnie nie chodziło o nowe miejsca tylko o styl jazdy. W poście startowym wyraźnie jest napisane, że dziewczyna jeździ wyłącznie na ujeżdżalni. Nie podoba jej się, że maschcaron jeździ w terenie, bo wtedy koń jej się buntuje. Najwyraźniej więc wolałaby, żeby koń znał tylko jazdę na ujeżdżalni.
          • memphis90 Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 09:56
            No ale normalnie to konie pracują i na ujezdzalni, i w terenie, i czasem skaczą, i czasem jeżdżą sobie z właścicielem na wakacje czy inne zawody. I nie jest bynajmniej niczym "typowym", żeby koń się "buntował", chyba, że coś jest nie tak z prowadzeniem konia.
            • eliszka25 Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 10:19
              Ja nie jestem ekspertem od koni. Odnoszę się tylko do opisanej sytuacji. Koń buntuje się tylko tej dziewczynie, więc jeśli już, to chyba raczej ona sobie z tym koniem nie radzi. O ile dobrze pamiętam, to akurat ten konkretny koń jest po przejściach i mashcaron włożyła dużo czasu i pracy w to, żeby dało się na nim w ogóle jeździć, więc to raczej nie jest koń dla każdego.
              • memphis90 Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 10:47
                O ile dobrze pamiętam, to akurat ten konkretny koń jest po przejściach i mashcaron włożyła dużo czasu i pracy w to, żeby dało się na nim w ogóle jeździć, więc to raczej nie jest koń dla każdego.

                Tak, napisała to powyżej, że był bardzo dziki i cud, że w ogóle poszedł w ujezdzenie - więc dziewczyna może zaakceptować, że koń jest jaki jest i
                potraktować to jako zadanie dla siebie - albo zmienić konia.
    • mama-ola Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 13:07
      Młoda podeszła porozmawiać, ale okazało się, że z Tobą nie da się rozmawiać. Użyłaś typowego argumentu ad personam, bo za taki uwazam: Ja jestem właścicielką, a ty nie.
      Ematka (ja) wraca i mówi: Zaskoczyłaś mnie, nie bylam gotowa na rozmowę, zacznijmy ją jeszcze raz.
      • mmarrta Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 13:45
        Ale przecież tu nie ma w ogóle tematu do rozmowy. Dla właścicielki to koń do jazdy w teren i zapewne nie ma dla niej większego znaczenia czy koń potrafi zrobić lotne zmiany nogi w galopie czy nie. A ta dziewuszka albo może się dostosować albo nie. Ona do właścicielki i do konia, a nie odwrotnie. Jak nie to nikt jej nie zmusza do jazdy na tym konkretnie koniu. A koń jest zapewne szczęśliwszy galopując po łąkach niż będąc w ciągłym zebraniu na ujeżdżalni.
      • dr.amy.farrah.fowler Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 01:00
        Musiałaby być mocno niezdrowa na umyśle, żeby cackać się z niewychowaną gó*niarą, do której nie dotarło, że ktoś jej wyświadcza przysługę pozwalając korzystać z konia, a po to ma własnego konia, żeby jeździć na nim tak jak chce.

        Skąd się biorą takie roszczeniowe, niewychowane gó*niary i idiotki, którym się wydaje, że powinno się z nimi w ogóle dyskutować?

        To nie jest argument ad personam, to jest przypomnienie panience z urojeniami, jaki jest stan faktyczny.
        • evee1 Re: Końskie nieporozumienie 11.10.21, 13:05
          No, tak gwoli prawdy, to "gówniara" też jednak wyświadcza pewna przysługę mashcaronowi. Na koniu podejrzewam, że nie tylko jeździ, ale go także czyści i karmi, co być może na mashcaron musiałby robić sam ze trzy razy w tygodniu, gdyby nie ta osoba. Nie wiem dokładnie jakie są warunki stajni, w której mieszka rzeczony koń, u nas są różne poziomy usług, które mozna dla swojego konia opłacić. Być może więc przysługa jest dwustronna, co nie zmienia faktu, że prośba panny jest dość kuriozalna. Ja bym po prostu stwierdziła, że stylu jazdy nie zamierzam zmieniać, bo to jest jednak MÓJ koń, ale jeżeli jej to nie pasuje, to po prostu możemy zakończyć współpracę i znaleźć kogoś komu, to przeszkadzać nie będzie.
    • gama2003 Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 13:08
      Dobro konia priorytetem.
      Jeśli lubi wiatr w grzywie i pańcię własną na bezdrożach unosić i do tego nic mu to ze zdrowiem nie psuje to tak ma być.

      Po drugie primo koń jest jakby właściciela i to on po spelnieniu pierwszego warunku decyduje o konia losie i sposobie w jaki spotyka się ze zwierzem itd. Czy czeszą sobie ogony w takt Mozarta czy wręcz przeciwnie, fryzury psują.

      Po trzecie utarcie nosa często robi dobrze wyszczekanym panienkom

      Po czwarte - czy panienka z oczek w głowie rodziców i spakują koniu 😉 walizki ?
    • asfiksja Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 13:52
      U nas półdzierżawa (za 3 dni) kosztuje połowę kosztów pensjonatu. Treningi płatne osobno, zawody płatne osobno i to za konie bynajmniej nie jakieś super, a np. kucyka, który wyłamuje na towarzyskim mini LL. Koniem rządzi właściciel, nie dzierżawca. Więc - moim zdaniem - jeśli płacisz pełną stawkę za pensjonat i jeszcze wysłuchujesz wątów to jesteś robiona w ciężkie bambuko.
      Gdybyś nie była ze swoim rumakiem tak związana to teraz konie idą po megawysokich cenach (podobno nie tylko w Polsce).
    • cosmetic.wipes Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 14:10
      Sprawa jest prosta. Koń jest twój, ty decydujesz, dziewczę może się dostosować lub zrezygnować z układu.
      Natomiast abstrahując od tematu - ubawiły mnie panie uważające, że jazda terenowa jest dla konika niebezpieczna, a najlepiej, żeby konik leżał całe dnie na kanapie przykryty kocykiem, bo inaczej się zmęczy biedactwo 😂
      • hadron-plus Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 14:21
        Fajnie napisane, ale tu nie o własność a raczej jej brak chyba? chodzi. Lecz o sposób jazdy? Może właśnie o to, że niektórzy starają się unikać niebezpieczeństw, że najlepiej jest nie robić nic, bo jeszcze z konika się spadnie i dopiero będzie. Jest taka zasada, że jak spadnie się (3 os.l.poj) z konia, roweru czy rozbije samochodem to trzeba z powrotem wsiąść na konia, rower czy do samochodu, by móc dalej jeździć. Unikanie, ucieczka, zamiatanie wydarzenia pod dywan czasu nic nie da. Można uciekać całe życie tyle tylko, że nie uciekniemy od własnego cienia lub co gorsza gęby w lustrze. Ale można. Niektórzy tak robią.
            • asia.sthm Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 14:55
              > więc jakby nie ma przesłanek do twierdzenia, że nie umie się z nim obchodzić.

              z koniem umie, ale nie z dziewczyna, ktora konia dopieszczala 3 lata.
              Jakis niestosowny ten foch na dziewczyne i chyba niepotrzebny.
                • asia.sthm Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 15:06
                  No bez przesady z tym klasyfikowaniem doswiadczenia - corka wlascicieli majaca dostep do 20 koni na codzien, wychowana od dziecka przez koniarzy. Tu chodzilo glowie o to jak wogole smiala cokolwiek sugerowac. Nie jest latwo przyjmowac krytyke od kogokolwiek, a tym bardziej od kogos o "nizszej" randze, cokolwiek to by znaczylo smile
                    • little_fish Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 15:39
                      Ja się nie dostosowuję. Renegocjuję warunki umowy. Albo dziewczyna zaakceptuje warunki właściciela i dalej będą działać na ustalonych zasadach, albo kończą tę formę współpracy i mashcaron szuka kogoś innego do współopieki nad zwierzęciem
                  • gama2003 Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 18:18
                    Ale nasza autorka również wychowana w stajni.

                    Nie amatorka z dużym pluszakiem a ktoś, kto jeśli dobrze pamiętam na koniach zęby zjadł i szkolił innych.

                    Czyli ktoś kto ostrą jazdą nazywa cwał ku obopólnej radości. Nie stęp po koniostradzie i konwersację w kapelutku z woalką.

                    Tu wzburzenie rozumiem, bo podważono jej kompetencje plus dziewczę w ramach darmowej umowy użytkuje konia wedle potrzeb własnych. Jak ktoś opisał, oszczędzając, bo za takie uzytkowanie to się słono płaci.
                  • igge Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 00:03
                    Cóż, są koniarze, osoby, które " pozjadały wszystkie rozumy" na temat koni ( Myślę, że nie jest to sytuacja opisana w wątku).

                    I w stajni bywają konflikty😉. Nawet jak obie strony znają się dobrze na koniach od dziecka i mają swoje konie. Trenują, hodują konie. Pewne charaktery muszą mieć rację i już. I podważania swojego zdania nie znoszą.
                    Trenerzy mają czasami odmienne zdania...

                    Sytuacja opisana w wątku jest jednak chyba prostsza.
                    Może dziewczyna 3 lata dbająca na życzenie autorki o dobrostan jej konia ma z nim więź i czuje się niczym właścicielka...
                    Doceniłabym tę małą bo dzięki niej koń ma ciekawsze życie, więcej ruchu i treningi ale byłabym asertywna.

                  • leosia-wspaniala Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 10:11
                    >Nie jest latwo przyjmowac krytyke od kogokolwiek, a tym bardziej od kogos o "nizszej" randze, cokolwiek to by znaczylo smile

                    Ale dziewczę nie skrytykowało jazdy Maszkarona jako takiej, tylko przeszkadza jej ten styl jazdy w jej odmiennym stylu, więc o jakiej krytyce mowa? To tak jakby cię teściowa skrytykowała za bycie np. wege, bo potem synek nie chce u niej jeść kotletów.
                • mashcaron Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 22:25
                  Tu nie chodzi o doświadczenie, bo dziewczyna jeździ bardzo dobrze i praktycznie urodziła się w stajni.
                  Po prostu dziewczyna się trochę za bardzo rozsiadła na cudzym koniu i to mi się nie podoba. Ja pozwalając jej jeździć i wozić mojego konia na zawody robię jej przyjemność o którą prosiła, ale na moich zasadach.
              • mmarrta Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 15:19
                Niestosowne to jest oczekiwanie sfochowanej panienki, że właściciel konia, który preferuje jazdy w teren dostosuje się do ujeżdżeniowych preferencji panienki, która jeździ grzecznościowo i za jazdy nie płaci.
    • extereso Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 14:12
      Dla mnie zależy ile dziewczyna ma lat. Jeśli nastolatka, bardzo młoda kobieta, mam więcej wyrozumiałości. Rozmawiam jeszcze raz w stylu powiedz o co ci chodzi, zobacz ty masz trudność z koniem bo ja jeżdżę jak jeżdżę, ale dla niego to dobre i to mój koń. Bardziej edukacyjnie podchodzę. Jeżeli w pełni dorosła to podobnie rozmawiam, ale tylko raz. Młodej daję więcej podejść.
    • ga-ti Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 14:31
      Czekaj, przez 3 lata płaciłaś za pensjonat (czyli dach nad głową i jedzenie) a dziewczyna przez te 3 lata w zamian za możliwość jazdy na koniu, konia czyściła, czesała, ujeżdżała dla jego zdrowia i kondycji, była dla niego codziennym towarzyszem i towarzystwem, tak? Twój koń miał się pod jej opieką dobrze, był zdrowy i szczęśliwy, tak?
      No podła smarkula, jak miała czelność zwracać Ci uwagę co do Twojego konie, na którym przyjeżdżasz sobie od czasu do czasu pojeździć w terenie.
      Tak to wygląda, według mnie kiepsko się zachowałaś.
      • hadron-plus Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 15:16
        O jeszcze mi w oko wpadło. Wg mnie jest tutaj 1=1. Zainwestowałaś, otrzymałaś tyle samo z powrotem, chociaż finansowo nie identycznie. Czyli wszystko bardzo dobrze.
        Hmm.. coś muszę wymyślec na potrzebę wątku🤔. Załóżmy, że inwestowałaś dalej lub byłaś w gotowości dalej inwestować w tzw. dobrostan (tam jeszcze muszę się udzielić 😁), a z drugiej strony nie było żadnej inicjatywy poza przyjmowaniem prezentów, nawet czyszczenia konia nie było mimo umowy (brnę). No nie wiem, może została zachwiana równowaga pomiędzy dawaniem i korzystaniem, i oczywiście jak czytam, może zabrakło równowagi w oczekiwaniach? I nie chodzi wcale o to, że korzystając z konika raz w miesiącu można na nim pojeździć lub go nakarmić i wyczyścić. Swoją drogą, nie wyobrażam sobie mając nawet swojego konia prosić kogokolwiek za darmo o wyczyszczenie konia. Nawet w rodzinie, jak czytam. Niemożliwe. Tak samo, niemożliwym byłoby dla mnie obarczaj kogokolwiek opieką za konika. Hmmm... muszę wczytać się w ten serial.
      • mmarrta Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 15:25
        Wiesz ile kosztuje godzina jazdy konnej? A wyczyszczenie i zadbanie o konia przed i po jeździe to normalna rzecz i żadna łaska ze strony osoby, która jeździ. Ta sytuacja, szczególnie że były starty w zawodach, to tak naprawdę regularna dzierżawa, za którą normalnie się płaci. Panienka nie płaci, korzysta grzecznościowo, więc swoje fochy powinna zachować dla siebie.
        • ga-ti Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 15:49
          Zawody lokalne, a dziewczyna raczej ma koni pod dostatkiem.
          Nie jestem koniarą, ale mogę sobie wyobrazić, że z koniem przez trzy lata można się zżyć, polubić, może na koniu zależeć. Chyba lepiej, że konia ujeżdża i koniem się opiekuje ktoś, kto go lubi, kto "zakochał sie w nim od pierwszego wejrzenia", niż ktoś wykonujący tylko swój obowiązek, za pieniądze.
          • little_fish Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 15:54
            Pewnie lepiej, ale czy w związku z tym, ten ktoś ma prawo ograniczać właściciela? Przypominam, że autorka nie krzywdzi konia, nie wozi nim turystów nad morskie oko. Dziewczynie chodzi o to, że koń "dziczeje" i próbuje skakać przez płoty - co jak rozumiem nie licuje z jej sposobem wykorzystania konia.
          • mmarrta Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 17:41
            Ale o co Ci konkretnie chodzi? Bardzo to cudowne, że dziewczyna dbała o konia, na którym za darmo jeździła, ale co w związku z tym? Właścicielka by miała zrezygnować z takiej jazdy jaką lubi i do jakiej ma konia?
      • ewcia.1980 Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 15:43
        ga-ti napisała:
        > dziewczyna przez te 3 lata w zamian za możliwość jazdy na koniu, konia czyściła
        > , czesała, ujeżdżała dla jego zdrowia i kondycji, była dla niego codziennym tow
        > arzyszem i towarzystwem, tak?

        Ale masz świadomość, że ktoś inny dokładnie za to samo musiałby autorce postu jeszcze zapłacić????
        No i nie przesadzałabym z tym byciem "codziennym towarzystwen i towarzyszem"
        Koń to nie pies.
        Towarzystwa, owszem potrzebuje, ale głównie innych koni.

        > No podła smarkula, jak miała czelność zwracać Ci uwagę co do Twojego konie, na
        > którym przyjeżdżasz sobie od czasu do czasu pojeździć w terenie.

        No dokładnie tak!

        Ty lubisz jak ktoś cię poucza jak często, kiedy i w jaki sposób masz używać swojej własniści?
        • ga-ti Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 15:55
          Czyli Mashcaron taka dobra, że pozwoliła dziewczynie za darmo konia ogarniać, bo sama nie ma na to czasu?

          I tak uważam, że Autorka nie potrzebnie się unosi, dziewczyna chciała dobrze (a dostaje lincz na forum), trzeba było z nią pogadać, coś wspólnie ustalić, ewentualnie podziękować za współpracę.
          • ewcia.1980 Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 16:59
            ga-ti napisała:
            > Czyli Mashcaron taka dobra, że pozwoliła dziewczynie za darmo konia ogarniać, b
            > o sama nie ma na to czasu?

            Wiać, że nie masz BLADEGO pojęcia o koniach, trzymaniu ich w "pensjonacie" i dzierżawieniu do jazdy więc ...... daruj sobie.

            Powtarzam Ci - koń to nie pies, że potrzebuje stałego kontaktu z właścicielem i nie noworodek, że trzeba mieć go na oku i ogarniać cały czas.
            Dziewczyny nikt nie zmuszał do opieki nad tym konkretnym koniem i nie robiła tego w czynie społecznym.

            Normalnie młode pasjonatki jazdy konnej jeśli chcą od kogoś dzierżawić konia do jazdy konnej to płacą za to całkiem sporo. A konia tak czy inaczej i przed jazdą i po jeździe wyczyścić muszą więc żadna łaska.
            Za friko to by to robiły z pocałowaniem w rękę.


            > I tak uważam, że Autorka nie potrzebnie się unosi, dziewczyna chciała dobrze

            Chciała dobrze dla siebie i autorka ma pełne prawo się unosić.
            Bo to jednak jej własność i dziewczyna nie powinna zwracać jej uwagi jak może jej "używać" a jak nie.
        • m_incubo Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 16:56
          No to gdyby nie znalazł się ktoś, kto by jeszcze autorce chciał zapłacić, to koń stałby sobie smętnie w boksie i raz na jakiś czas łaskawie doświadczyłby jazdy w terenie, jak maszkaron znajdzie czas.
          Dosyć dziwne jest wypowiadanie się o koniu w stylu "ta rzecz to moja własność i nikt niech nie śmie nawet słowa powiedzieć".
          Tak to można podchodzić do torebki czy hulajnogi, do żywego stworzenia trochę średnio.
          • cosmetic.wipes Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 17:55
            m_incubo napisała:

            > No to gdyby nie znalazł się ktoś, kto by jeszcze autorce chciał zapłacić, to ko
            > ń stałby sobie smętnie w boksie i raz na jakiś czas łaskawie doświadczyłby jazd
            > y w terenie, jak maszkaron znajdzie czas.
            >
            >


            Zareczam ci, że za darmoszke maszkaron miałaby kolejkę chętnych. Zrobiła grzeczność córce właścicieli, więc tym bardziej tego rodzaju uwagi dziewczęcia są nie na miejscu.
          • igge Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 00:37
            My dzierżawiliśmy przez jakiś czas konia, którego właściciel właśnie nie chciał by zwierzak stał smętnie w boksie😉.
            Miał więź z koniem ale zwyczajnie za mało czasu na regularne jazdy, treningi.
            Najpierw przyjeżdżał zawsze z nami do stajni, żeby koń łatwiej przyzwyczaił się do nowego jeźdźca. Do nowej osoby po prostu. Koń to nie jest rzecz.
            Jazda za darmo to okazja, fakt. My płacimy 120 zł za każdą godzinę w tym oczywiście przygotowanie/czyszczenie/czesanie konia itp.
            Dziewczyna opisana w wątku nie musi myśleć o kosztach i dla niej to, że "korzysta" za darmo może być nieistotne po prostu.
            Jeśli młodziak konia autorki lubi (z wzajemnością🙂) i troszczy się i chce dalej współpracować ( a mascaronowi nie zależy specjalnie na ewentualnej od kogoś innego kasie) - nie upierałabym się na końcu współpracy. Ze względu na konia po prostu.
            Trzy lata mascaron nie miała do dziewczyny zastrzeżeń. To długo.
          • hrabina_niczyja Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 01:33
            m_incubo napisała:

            > Dosyć dziwne jest wypowiadanie się o koniu w stylu "ta rzecz to moja własność i
            > nikt niech nie śmie nawet słowa powiedzieć".
            > Tak to można podchodzić do torebki czy hulajnogi, do żywego stworzenia trochę ś
            > rednio.
            >
            Wybacz, ale skoro ja mam psa, pies został przeze mnie afoptowany, ja dbam o psa, w tym finansowo też to dokładnie jest on mój, moja własnością i żadna pańcia co go kilka razy pogłaskała nie będzie mi mówić jak i gdzie mam spacerować ze swoim psem. Z koniem jest tak samo.
          • leosia-wspaniala Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 10:42
            >Dosyć dziwne jest wypowiadanie się o koniu w stylu "ta rzecz to moja własność i nikt niech nie śmie nawet słowa powiedzieć".

            Oho, brak argumentów i ponosi cię. Nikt tu nie nazwał konia rzeczą, ale tak - Mashcaron jest jego właścicielką. Jakby go ukradli, to by policja nie mogła powiedzieć: "Ależ o co pani chodzi, koń to nie rzecz!", tylko musieliby go szukać.
      • mashcaron Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 16:15
        Nie. Opieka nad koniem, czyli czyszczenie, karmienie, wyprowadzanie na padok i łąki, opieka kowaa są w cenie. Dziewczyna tylko jeździ. Jeździ, bo sama chciała a ja i tak szukałam kogoś kto konia ruszy. Nie zależało mi jednak na tym, żeby koń gdziekolwiek startował, to jej własna inicjatywa.
    • asfiksja Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 16:08
      Wiecie co, przecieram oczy ze zdumienia. W skrócie - autorka udostępnia wyszkolonego konia skokowego, z osiągnięciami do bezpłatnej jazdy skokowej łącznie z wyjazdami na zawody (co jest dla zwierzęcia jednak obciążające, zarówno fizycznie, jak psychicznie) i czyta, że ma się cieszyć, że ktoś kocha jej konika i poświęca mu czas. No ludzie, peron wam odjechał.
      • asia.sthm Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 16:13
        > i czyta, że ma się cieszyć, że ktoś kocha jej konika i poświęca mu czas.

        No wlasnie powinien sie cieszyc i docenic, szczegolnie to szczere oddanie sie obowiazkom przez 3 lata. Bylo dobrze, a raptem przestalo?
          • m_incubo Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 17:00
            Nie musi z niczego rezygnować i może tak jeździć, jak jeździła. Tylko dość dziwna jest ta jasniepańska obraza, bo smarkula miała czelność zwrócić na coś uwagę. Czyli niech konia łaskawie ogarnia, ale morda w kubeł, bo to MÓJ KOŃ. Eeee serio? Nie wystarczy spokojnie powiedzieć czegoś w stylu "wybacz Celina, ale oboje z koniem mamy tyle frajdy z tej jazdy, że nie będziemy tego sobie odbierać".
            • annaboleyn Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 17:06
              m_incubo napisała:

              > Nie musi z niczego rezygnować i może tak jeździć, jak jeździła. Tylko dość dziw
              > na jest ta jasniepańska obraza, bo smarkula miała czelność zwrócić na coś uwagę
              > . Czyli niech konia łaskawie ogarnia, ale morda w kubeł, bo to MÓJ KOŃ. Eeee se
              > rio? Nie wystarczy spokojnie powiedzieć czegoś w stylu "wybacz Celina, ale oboj
              > e z koniem mamy tyle frajdy z tej jazdy, że nie będziemy tego sobie odbierać".
              >

              Czy czytałyśmy ten sam post startowy? Przecież zrobiła dokładnie to, co sugerujesz. Powiedziała, że nadal będzie jeździć tak, jak lubi. Żadne "morda w kubeł" przecież nie padło.
              Czy kluczowe jest tu słowo "wybacz"?
              No, ale w takim wypadku możemy to przełożyć na dziewczynę od zawodów. Też możemy powiedziec, że: eee, serio? Podchodzić do właściela konia i żądać obcesowo, żeby zaniechał rozrywki dla niego i konia ulubionej? Zamiast rzec sympatycznie: "Wybacz, Mashcaron, ale kompletnie nie radzę sobie z koniem dzien po twojej jeździe, czy mogę zmienić grafik jazd na nim tak, żeby moje treningi nie przypadały bezpośrednio po hasaniu po polach? Dzięki."
              • m_incubo Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 17:15
                Powiedziała, ale z dalszej części postu wnioskuję, że jednak się sfochowała i dała do zrozumienia, że nie życzy sobie żadnych uwag do JEJ konia.
                Jeśli tak nie było, to super, ale jednak z jakiegoś powodu wątek powstał wink
                • annaboleyn Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 17:38
                  m_incubo napisała:

                  > Powiedziała, ale z dalszej części postu wnioskuję, że jednak się sfochowała i d
                  > ała do zrozumienia, że nie życzy sobie żadnych uwag do JEJ konia.
                  > Jeśli tak nie było, to super, ale jednak z jakiegoś powodu wątek powstał wink

                  A, ok, to ja zrozumiałam inaczej. Że zjeżyla się wewnętrznie, lecz opanowała focha, rzekła w miarę uprzejmie, iż będzie jeździć po swojemu, panna sie sfochowała i poszła sobie, a Mashcaron tu przyszła zapytać, co robić dalej (z potencjalnym problemem i ewidentnym fochem panny.)
                  >
        • daniela34 Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 16:26
          asia.sthm napisała:

          > > i czyta, że ma się cieszyć, że ktoś kocha jej konika i poświęca mu czas.
          >
          > No wlasnie powinien sie cieszyc i docenic, szczegolnie to szczere oddanie sie
          > obowiazkom przez 3 lata.

          No ale się cieszyła, przecież nawet pisze, że była sielanka.


          Bylo dobrze, a raptem przestalo?

          Tak, bo dziewczyna przyszła z propozycją: "przestań na swoim koniu jeździć tak jak chcesz, i lubisz, bo to mnie przeszkadza jeździć na twoim koniu tak jak ja chcę"
          • annaboleyn Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 16:34
            daniela34 napisała:


            >
            > Tak, bo dziewczyna przyszła z propozycją: "przestań na swoim koniu jeździć tak
            > jak chcesz, i lubisz, bo to mnie przeszkadza jeździć na twoim koniu tak jak ja
            > chcę"


            I w sposób, który jest dla konia dobry, pamiętajmy.
            Każdy kto jeździł więcej niż trzy okrążenia placu na kucyku nad morzem, plus 20 zł za zdjęcie wie, że ujeżdżalnia i parkur to dla konia ciężka praca i nauka.
            Radosna galopada po polach natomiast jest nagrodą i imprezą smile Zwłaszcza, że jak pisze właścicielka konia - koń to kocha i świetnie się przy takiej jeździe bawi.
            Panna od skoków i zawodów będzie miała imo szczęście, jeżeli mashcaron jej nie powie: "dziękuję za trzy lata współpracy, nara", a zamiast tego zezwoli na dalsze trenowanie i wożenie na zawody SWOJEGO konia.
            • memphis90 Re: Końskie nieporozumienie 10.10.21, 10:16
              >I w sposób, który jest dla konia >dobry, pamiętajmy.
              O ile same jazdy w terenie są mile i przyjemne, to akurat "ostre crossy" nie są dla konia dobre ani bezpieczne, pamiętajmy. Ostre crossy niosą duże ryzyko urazu podczas skoku przez przypadkowe nieznane przeszkody, poślizgnięcia i upadku (konia) na śliskim ternie w czasie dynamicznej jazdy itd.
          • asia.sthm Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 16:44
            > Tak, bo dziewczyna przyszła z propozycją: "przestań na swoim koniu jeździć tak jak chcesz, i lubisz, bo to
            > mnie przeszkadza jeździć na twoim koniu tak jak ja chcę"

            A piorun wie czy to brzmialo tak zuchwale, czy tez to ludzkie nieporozumienie. Mnie sie wydaje dziwnym taki raptowny klops po trzyletniej sielance.
            A juz sprowadzanie wszystkiego do: ja tu place, ja tu rzadze, jesli chodzi o zywe stworzenie to mi jakos tak smutno sie robi.
            • daniela34 Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 16:53
              Jak brzmiało to nie wiem, ale do tego się sprowadza: mashcaron ma przestać jeździć tak jak chce i lubi (I kon też lubi i jeździł tak zanim jeszcze dziewczyna go dosiadła), bo dziewczyna chce jeździć inaczej.
              Koń to żywe stworzenie, ale jazda mashcarona mu krzywdy nie robi i jest naturalnym sposobem "użytkowania" zwierzęcia, więc jeśli dziewczyna chce na nim jeździć w innym celu, to ok, ale dopóki nie oczekuje, że mashcaron zaprzestanie jeżdżenia na swój sposób.

              Przykład: "Daniela, przestań swojego samojeda zabierać na wyścigi psich zaprzęgów, bo mnie to przeszkadza zabierać go na zawody psich piękności. Bo ostatnio chciał mnie ciągać na smyczy zamiast stać i wyglądać."
              No jednak nie. Nawet jeżeli jestem autorowi tych słów głęboko wdzięczna, że mojego samojeda zabiera na spacery.

              *nie mam samojeda
            • sophia.87 Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 16:54
              Asiu, to jest kon, a konie mają to do siebie, że wolą beztroska jazdę po polach od ćwiczeń do zawodów.
              Chodzi o żywe stworzenie, które z natury uwielbia taki sposób spędzania czasu jaki proponuję mu autorka wątku
              • iuscogens Re: Końskie nieporozumienie 09.10.21, 17:13
                Tylko sama autorka pisze, że tego czasu jest za mało. I znowu kwestia ile ruchu zapewnia ta dziewczyna zwierzakowi i czy potencjalna nowa osoba też zapewni ruch w takim zakresie czy przyjedzie raz w tygodniu e weekend. Wszystko jak zwykle rozbija się o szczegóły i nie można zapominać, że to jest żywe zwierzę a nie tylko czyjąś własność. W końcu autorka wcześniej nie kwestionowała jakości tej opieki, mimo że nie była to jazda w terenie a koń był zadbany. Jeśli do tej pory opieka była dobra, koń zadbany to chyba nie warto unosić się honorem, bo młoda raz coś powiedziała.