Dodaj do ulubionych

Konsolacja, bo nie wypada...

12.10.21, 09:59
Nie dubluje wątku, tylko chcialam zapytać o cos innego, ze stypą czy konsolacją związanego.
Wiem że w Polsce jest ten zwyczaj ale osobiście go nie cierpię i... kilka miesięcy temu zmarl mój tata. Było to w szczycie pandemii więc nie musiałam nic organizować i dobrze. Nie wyobrażam sobie w takim momencie siedzieć za stolem.i uprawiać small talk z rodziną. No nie I już a dobre obyczaje mam gdzieś.
Pewnie gdyby nie było lockdownu i pandemii zrobiłabym te cholerna stype bo mama by nalegała.
Ale straszny jest ten zwyczaj, czuje tutaj przymus i taką dulszczyznę, bo nie wypada nie podjąć rodziny obiadem itp.
W dooopie to mam. To mój ból i dzień pogrzebu ukochanej osoby nie powinien być żadnym robieniem dobrze rodzinie.
Obserwuj wątek
    • taka-sobie-mysz Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 10:05
      Ale tu nie chodzi o uprawianie small talkow, tylko o to, że czasem rodzina przyjeżdża z dalszych stron i fajnie, jakby coś zjedli przed powrotem do domu. I często jest to jedyna z okazji, kiedy raz na wiele lat można spotkać członków rodziny.

      Oczywiście nie ma przymusu, by organizować stypę.
        • 152kk Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 14:18
          W mojej rodzinie stypy nie wyglądały tak jak opisujesz. To były spotkania na których wspominało się zmarłego, pocieszało najbliższą rodzinę, organizowało dla niej pomoc (jeśli potrzebna) itp. Ja bardzo dobrze wspominam te spotkania, nawet to, którego prawie nie pamiętam, bo dotyczyło mojej najbliższej zmarłej osoby (i w ogóle niewiele pamiętam z tamtego okresu - ale akurat wsparcie i pomoc rodziny - tak)
          Jak widać wszystko zależy od stosunków w rodzinie i klasy uczestników stypy. Takiej stypy "siedzenie za stołem i pogaduszki" bym nie organizowała bo po co?
          Ale może twojej mamie jest stypa potrzebna i ona widzi ją tak ja ja - wspomniałaś, że ona by nalegała. To może pomyśl raz o mamie, a nie tylko o sobie?
    • andaba Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 10:08
      Wiesz, nie wszyscy tak do tego podchodzą.
      Przygotowanie stypy pozwala oderwać myśli, rozmowy i wspominki o zmarłym, ale przecież i o żyjących, przypominają, że życie toczy się dalej.
      Nigdy nie miałam nic przeciwko organizowaniu, ani przeciwko uczestniczeniu.
    • madame_edith Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 10:10
      Wiesz, mam to szczęście, że z moich bliskich zmarli jedynie dziadkowie, byłam zatem na niewielu stypach. I to były (zaskakująco dla mnie) fajne spotkania. Poznałam ludzi z dalszej rodziny, powspominaliśmy zmarłych, każdy z innej perspektywy. Posłuchałam historii sprzed lat. To było ważne i moim rodzicom też sporo dało ukojenia. A wiadomo, że żałobę i tak trzeba przeżyć w swoim sercu.
        • madame_edith Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 10:28
          No ja moge tylko z perspektywy moich rodziców i ich rodzeństwa, którzy stracili swoich rodziców, powiedzieć, że dla nich to były dobre i ważne spotkania. Wiem, bo o tym rozmawialiśmy. Nie twierdzę, że to uniwersalne, ale bywa i tak.
          • hanusinamama Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 11:11
            Tak bo moze była taka sytuacja i byli w takim wieku. Jak tracisz w wypadku męża, a twoje małe dzieci tracą ojca...to mzoe to być cholernie trudne. I ja to rozumiem. Inaczej na smieć ojca patrzyła moja 60 letnia matka a inaczej 6latek
                • 152kk Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 14:27
                  Ale kogo konkretnie oburza? Bo ty wspomniałaś tylko o swojej mamie, że by nalegała? Ale to był również chyba jej bliski zmarły przecież (twój tata) i widać jej potrzebna była stypa w tym przypadku. I ta właśnie stypa nie mogła się odbyć z powodu lockdownu - tak? I ty jesteś zadowolona z takiego obrotu sprawy, ale mama chyba nie? Czy obchodzi cię co ona czuje? Że nie mogła dostać wsparcia od bliskich/rodziny po śmierci męża?
                  Bo chyba nic nie napisałaś, że twoja mama by nalegała/była oburzona w przypadku śmierci w dalszej rodzinie i naciskała na najbliższych zmarłego?
        • mia_mia Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 10:38
          Przykładowo, jeśli umiera mąż, żyją jego rodzice, babcia, rodzeństwo, to kto jest najbliższą rodziną? Jeśli wszyscy mają takie samo podejście to nie ma tematu, ale jeśli rodzice chcą urządzić stypę swojemu dziecku, wdowa mężowi nie robi się nieciekawie. Najlepsze rozwiązanie to zrobić, ale nie krytykować osoby, która nie chce w niej uczestniczyć.
              • hanusinamama Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 13:39
                Rodzice jej mężą a raczej siostra matki meża zrobiła afere na konsolacji. Nakreciła siostre i pół konsolacji było rozkminianie jaką to zła żoną/matką/synową jest ta koleżanka. W efekcie jej rodzina sie zmyła a tamci deliberowali dalej.
                • 152kk Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 14:32
                  Ale zaraz - twojej koleżanki nie było na stypie to co ją obchodzą jakieś deliberacje siostry matki męża? Ktoś jej o tym doniósł? to ja bym takiemu "informatorowi" powiedziała, ze po śmierci męża mam ważniejsze problemy niż martwienie się opiniami osób postronnych. i zamknęła temat. Po co się martwić takimi pierdołami, że ktoś tam niezbyt mi bliski jest chamem po prostu?
                  • hanusinamama Re: Konsolacja, bo nie wypada... 13.10.21, 09:18
                    Wiesz mimo wszystko ją troche po wszystkim obeszło co mowili o niej teściowie i dalsza rodzina męża. Rozumiała, ze strata syna to jest wielka tragedia ale ona w czasie stypy nie siedziała w SPA tylkow domu z 2 małych zrozpaczonych dzieci. To jest małe miasteczko, wiec jak kichaiesz na jednym końcu powiedzą ci na zdrowie, na drugim. Tu chodzi bardziej o to ze zamiast uszanować jej dezycję to jej dokopali. Bo jak to nie być na stypie męza.
                    • mia_mia Re: Konsolacja, bo nie wypada... 13.10.21, 09:57
                      Niestety w takich sytuacjach wychodzi całokształt stosunków rodzinnych. Ja z teściami żyję dobrze, zrozumieliby, jeśli ktoś żyje z teściami tak jak Arwena musi się liczyć z tym, że w takich sytuacjach nie staną po jej stronie (absolutnie nie wnikając w to jak i z czyjej winy było w opisanej przez Ciebie sytuacji)
                      • arwena_11 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 13.10.21, 10:36
                        Co to znaczy "staną po jej stronie". Kto ma po czyjej stronie stawać? Mój teść był bardzo trudnym człowiekiem. Despotą, który chciał rządzić wszystkimi dookoła. Jak my wzięliśmy ślub, to brat męża czekał właściwie tylko aż skończy szkołę i wynosił się też z domu. Po śmierci teścia, na układy z teściową nie narzekam. Można powiedzieć, że tak naprawdę dopiero wtedy zaistniały.
                        Teść miał ze mną problem - bo ja się go nie bałam, mówiłam co mam do powiedzenia i robiłam co chciałam - mając w nosie jego fochy. No nie dałam się wziąć pod but, tak jak to zrobił z żoną.
                        • mia_mia Re: Konsolacja, bo nie wypada... 13.10.21, 11:25
                          Raczej ty miałaś problem i nie lubiłaś teścia, bo się na tobie poznał i nie pozwolił się traktować tak jak traktujesz innych, ale zemsta była słodka i nie zajrzałaś mu do trumny, rachunki wyrównane.
                          Twój syn nawet nie czekał do skończenia szkoły, zwiał od ciebie jeszcze szybciej.
                          Stanąć po czyjejś stronie w takiej sytuacji to choćby powiedzieć, przestańcie baby plotkować, co by o synowej nie mówić ziutka kochała, dziećmi się dobrze zajmuje więc zamknijcie buzie, ja jej decyzję szanuję i złego słowa na nią nie dam powiedzieć.
                          • arwena_11 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 13.10.21, 11:37
                            Z teściem mieliśmy cichy układ - nie wchodzimy sobie w drogę, po dwóch spięciach na samym początku, kiedy zrozumiał, że mnie na kontaktach nie zależy. Jak zachorował, to ja go woziłam po lekarzach, ja załatwiałam wizyty itd.
                • mia_mia Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 18:10
                  Do teściów nawet bym nie miała pretensji, właśnie chowali dziecko, starsi ludzie mogli uznawać udział w tej stypie za wyraz szacunku i interpretować tą nieobecność jako lekceważenie ich syna przez synową, zwłaszcza jeśli relacje nie były idealne, a tak bywa, dlatego nie tylko testament, ale i takie rzeczy warto mówić rodzinie za życia, bo potem chciał kremacji/ kremować to niepobożemu, chciał być pochowany w rodzinnej miejscowości, w miejscowości żony, a może rozsypany nad rzeką, chciałby stypy, nie chciałby, ma być stypa to kto ma zapłacić dzieci solidarnie, czy tylko te, które chcą ją organizować i inne wątpliwosci, które dodatkowo komplikują pożegnanie.
    • triss_merigold6 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 10:10
      Czy bierzesz pod uwagę, że część rodziny, znajomych, dawnych współpracowników etc. przyjeżdża z daleka i niekoniecznie samochodem, a wśród nich są zwykle także mocno starsi ludzie?
      Ten zwyczaj jest powszechny, ma różne nazwy, ale występuje powszechnie.
      • hrabina_niczyja Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 12:50
        A bierzesz pod uwagę, że są ludzie, którzy z pogrzebem rodzica, dziecka, męża zostają zupełnie sami i niekoniecznie mają jeszcze kasę na obiady w restauracji? Jakoś nie mam problemu z wyobrażeniem sobie, że matka co chwilę temu stała nad trumna dziecka, młoda wdowa z dziećmi nad mężem, a mloda córka nad ojcem nie zatroszczy się o mój obiad.
        • iwles Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 12:59
          "A bierzesz pod uwagę, że są ludzie, którzy z pogrzebem rodzica, dziecka, męża zostają zupełnie sami i niekoniecznie mają jeszcze kasę na obiady w restauracji?"

          Wiesz, ja sobie jak najbardziej to wyobrażam, ale o wiele trudniej jest mi sobie wyobrazić, że prosto po pogrzebie wracam sama do pustego mieszkania. Osobiście, po śmierci męża, odwlekałam ten moment jak najdłużej. Obiad w restauracji, potem deser, a potem... byłam wdzięczą części rodziny, że poszli ze mną jeszcze do domu i posiedzieliśmy razem do bardzo późnego wieczora.
        • zonkli Re: Konsolacja, bo nie wypada... 13.10.21, 09:55
          co za bzdury
          jak się nie ma kasy na obiad to się zaprosi kilka osób najbliższych i najdalej mieszkających do mieszkania na ciepłą herbatę, kawałek ciasta i kanapki,
          nie ma żadnego obowiązku robienia stypy w restauracji
          a nawet mając małe mieszkanie można trochę osób z rodziny ugościć, na cmentarzu zapraszając "przyjdźcie na chwilę, obiadu nie robiłam ale choć na kawę na chwilę przyjdźcie" - o ile się chce kogoś zapraszać - bo jest zwyczaj ale wcale nie ma obowiązku.
          Jeśli nie chce się- to się nie zaprasza.
          Dla mnie wesela, chrzciny i pogrzeby to jedyna okazja gdzie można spotkać osoby z rodziny mieszkające gdzieś daleko i zawsze z tej okazji się korzysta.
    • mia_mia Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 10:10
      Rzadko bywam na takich imprezach, ale tam zwykle jest wesoło, może najbliższym to jest potrzebne, inaczej nie byłyby takie popularne, poza tym to okazja do spotkania ludzi, których z innych okazji się nie widuje i odwleczenia momentu, kiedy czyjaś historia kończy się definitywnie.
    • hanusinamama Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 10:14
      Koleżance umarł mąż. Jej dzieci to zniosły bardzo źle. Jej na stypoie nie było. Zabrała dzieci do domu. Pół rodziny uwazała, to za traszną wtopę...no jak to tak, Nie wypada!!! Powinna te dzieci naćpać jakimiś dragami i zaciagąć na stypę a w ostateczności zostawić komuś ze znajomych i samemu siedzieć na tej stypie.
            • koronka2012 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 11:58
              triss_merigold6 napisała:

              > Paradoksalnie, faktycznie lepiej. Wszystko, co chociaż na chwilę odrywa od skup
              > ienia się na własnym bólu i zmusza do aktywności, jest ok.

              To samo miałam napisać… niektórym to bardzo pomaga, co nie znaczy że jest to uniwersalne rozwiązanie. Myślę że sporo też zależy od zachowania żałobników.
            • 1matka-polka Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 10:38
              "a czemu mama dziadka oddała do szpitala, przeciez wiadomo ze tam zabijają ludzi?"...to był autentyczny cytat. No cudnie było na pogrzebie dziadka."

              W niektorych rodzinach jest mniej takich osob, w innych wiecej. A im wiecej takich osob, tym bardziej negatywny jest stosunek do spotkan rodzinnych...
            • dido_dido Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 11:29
              Hanusina, bo już nie wytrzymam i muszę napisać.
              To, że Ty masz porąbaną rodzinę (przepraszam) nie oznacza, że ogólnie zwyczaj stypy jest do kitu.
              Już Ci napisali, że stypa to ugoszczenie tych, którzy przyjechali z daleka, że sposób na pocieszenie wzajemne po stracie, odnowienie więzi rodzinnych.
              Z takim podejściem jak Twoje (albo rodziną) to każda uroczystość rodzinna jest do kitu, nawet wesele lub chrzciny
              • hanusinamama Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 13:40
                Ale czy ja piszę, ze nikt stypy ma nie robić? Byłam sama na kilku fajnych. W sensie ze sie z ludzmi normalnie pogadało, nawet pośmiało. Tylko ze czasami sytuacja jest taka ze bliscy nie chcą robic stypy lub ktoś z bliskich nie chce w niej uczestniczyć. I niestety nasza polska mentalność nie pozwala nam tego usznować.
            • lauren6 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 12:52
              > Chyba lepiej przechodzić żałobe po swojemu a nie być wytpytywana "a czemu mama dziadka oddała do szpitala, przeciez wiadomo ze tam zabijają ludzi?"...to był autentyczny cytat. No cudnie było na pogrzebie dziadka.

              To nie oznacza, że stypy są złe z definicji, tylko że masz bardzo niekulturalną rodzinę.
          • triss_merigold6 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 10:27
            Dokładnie. Byłam niedawno na pogrzebie i potem konsolacji w bliskiej rodzinie, odbyło się spokojnie, z rozmowami, wspomnieniami etc.
            Myślę, że inny poziom emocji jest, gdy umiera tragicznie dziecko, młody człowiek czy ktoś w sile wieku, a inny, gdy odchodzi 80-latka.
              • triss_merigold6 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 10:39
                Były takie niepoprawne politycznie badania (jeszcze w PRL) dot. żałoby. Niechcący w obszar psychologii społecznej wkroczył czynnik ekonomiczny, bo okazało się, w rodzinach wielopokoleniowych w miastach, kilka miesięcy po śmierci dziadka/babci poziom zadowolenia z życia gwałtownie wzrastał. Cała tajemnica polegała na zyskaniu przez rodziców z dziećmi dodatkowej przestrzeni.
                • ludzikmichelin4245 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 13.10.21, 05:18
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Były takie niepoprawne politycznie badania (jeszcze w PRL) dot. żałoby. Niechcą
                  > cy w obszar psychologii społecznej wkroczył czynnik ekonomiczny, bo okazało się
                  > , w rodzinach wielopokoleniowych w miastach, kilka miesięcy po śmierci dziadka/
                  > babci poziom zadowolenia z życia gwałtownie wzrastał. Cała tajemnica polegała n
                  > a zyskaniu przez rodziców z dziećmi dodatkowej przestrzeni.

                  Ale badanie wykazało ten wzrost w odniesieniu do dziadków, czy również, gdy inni członkowie gospodarstwa domowego "robili miejsce"?
                • hrabina_niczyja Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 12:58
                  Mnie dziwi. Owszem, że jest to strata, ale bez przesady, każdy umrzeć musi. Przeżyłam pogrzeby dziadków i były to spokojne pogrzeby i wesołe stypy. Przeżyłam też pogrzeb cioci, która zmarła w wieku 50paru lat po długiej chorobie i nie był to spokojny pogrzeb ani miła stypa. Zresztą na stype mało kto chciał przyjść, ale szliśmy, bo tak wypada i dalsza rodzina przecież. Córki nie były, zawieźliśmy im obiad. No i tą stype zorganizowało rodzeństwo zmarłej, dzieci na bank nie byłyby w stanie myśleć o kotletach.
        • aqua48 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 13:12
          homohominilupus napisała:

          > Miły dla kogo?
          > Nie wiedziałam że w dniu pogrzebu kochanej osoby ma być komuś miło.

          No mnie było miło, gdy w dniu pogrzebów moich rodziców zeszła się i zjechała bliższa i dalsza rodzina i mogliśmy posiedzieć jeszcze razem i pogadać. To było takie dopełnienie i zamknięcie pożegnania. Mnie potrzebne.
          Zrobiłam stypę w domu nie w restauracji. Miałam się czym zająć, bardzo miło było spotkać się z niezbyt często widzianymi kuzynami. Czułam, że nie jestem w żałobie sama. Że rodzina za mną stoi.
          Po pogrzebie mojego teścia, teściowa oświadczyła, że ona żadnego poczęstunku nie będzie urządzać. Więc zebraliśmy się kto z rodziny mógł i chciał i poszliśmy do restauracji na obiad. Płacił każdy za siebie. Można było spokojnie posiedzieć, pogadać po kilku szalonych dniach organizacji. I było wbrew okolicznościom bardzo miło. Też to było takie rodzinne zamknięcie, a nie do zmarłego do grobu zasypać i wio do domu. Teściowa chyba potem żałowała, że jej nie było.
          Po pogrzebie kuzynki tylko rozeszliśmy się do domów, bo nie miał kto niczego zorganizować.I pozostał taki niedosyt, bo choć na kawę i ciastko można było gdzieś usiąść.
      • molik28 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 10:30
        Zależy komu. Jedni wolą przeżywać żałobę w rodzinnym gronie, inni w samotności. Rozumiem o czym piszą dziewczyny, ale też rozumiem zwyczaj. Nie rozumiem za to komentarzy i oceniania innych w takiej sytuacji.
    • arwena_11 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 10:17
      Po śmierci mojej jednej babci nie było żadnej stypy. Wiedzieliśmy, że babcia by nie chciała - cała rodzina na miejscu i widujemy się z radośniejszych okazji niż pogrzeby.
      Po śmierci mojej drugiej babci- była - moi rodzice uznali, że to mała cena za ostateczne rozstanie z tamtą częścią rodziny. I po 20 latach dalej tak uważa big_grin. Ja tam uważałam, że w sumie można było sobie darować. Bo dupę obrobią i tak, a przynajmniej będą mieli powód ( byli mocno obrażeni, że mój tata ( jedynak ) nie podzielił się spadkiem big_grin, big_grin, big_grin ).
      Po śmierci teścia - była, nie wtrącałam się, nie moja sprawa. Postawiłam tylko veto przy oczekiwaniu, że pojawią się na niej moje dzieci. Córka i tak była tylko w kościele, syn był na cmentarzu, a potem pojechali do moich rodziców. Ja na stypie zostałam, żeby nie robić przykrości mężowi. 90% osób na tej stypie nie znałam, widziałam na oczy pierwszy i ostatni raz.
      Ogólnie też jestem przeciwniczką wydawania bez sensu kasy na stypę.
            • arwena_11 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 14:42
              Są różne dzieci. Moja córka nie weszłaby na cmentarz jak się robiło szaro ( koniec listopada o 17 już właściwie ciemno ). Ja się przemogłam, bo też bym chętnie zwiała.
              Za to jedzenie na cmentarzu to już w ogóle abstrakcja. Nie przełknęłam ani kęsa. Dzieci były głodne, ale tam by nic nie zjadły. Pytałam męża, co za debil wymyślił sale na stypę na cmentarzu. Jak już musiała być w ogóle, to niedaleko całkiem miła knajpka była.
              Po stypie, szwagier odwiózł matkę do domu, zabrał też siostrę teścia. My kogoś tam odwieźliśmy na dworzec i pojechaliśmy po dzieci do moich rodziców. Potem poszliśmy całą czwórką do teściowej.
              I tam siedzieliśmy prawie do 23 i wspominaliśmy teścia. To było prawdziwe pożegnanie.
              Na stypie było z 50 osób. Większość mój mąż widział pewnie ze 20 lat wcześniej. Wszyscy zjedli i uciekali do domów.
              • hrabina_niczyja Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 14:50
                Oh Arwenia ty i te twoje historie 😄 Pogrzeby nie są wieczorami, a restauracji nie ma na cmentarzach, nawet salek zakładów pogrzebowych nie ma na cmentarzach. No chyba, że wy ten obiad żeście w jakiejś krypcie jedli to w pełni rozumiem. Tu jakiś kosciotrupek, tam jakiś kosciotrupek, też bym nic nie przełknęła.
              • iwles Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 14:58

                Arwena, co to za cmentarz? Gdzie tak jest, że pogrzeb pod koniec listopada o godzinie 17? I została wam narzucona beż możliwości wyboru innego terminu?
                I sala restauracyjna na terenie cmentarza? I też została wam narzucona?
                Gdzie tak jest !?
                • arwena_11 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 15:22
                  Warszawa cm. północny.
                  Zarówno godzinę jak i lokal wybierała teściowa. Ja bym zrobiła w sobotę o normalnej porze. Pora późna, żeby dojechała rodzina z drugiego końca Polski.
                  Msza o 16. Z cmentarza wyszliśmy ok 20.
                    • arwena_11 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 16:34
                      Szwagier z nią jeździł. Nie dało się przetłumaczyć.
                      Teść umarł w środę, pogrzeb jakoś tak we wtorek następnego tygodnia. Do kolejnej soboty nie chcieli czekać, a do tej pierwszej by się ze wszystkim nie wyrobili.
                    • hrabina_niczyja Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 16:38
                      Cokolwiek by ta mama nie zrobiła byłoby źle, rozumiesz-teściowa. No i gdzie by ta stypa nie była też by było źle, bo dla Arweni słowo rodzina nie istnieje. Cyrki jak w cyrku normalnie. Na Wszystkich Świętych ludzie wieczorem spacerują po cmentarzu, zima po pracy idą na groby, ale dla Arweny o 16 duchy wychodzą i straszą. Paranoja. W tym nastolatki nie pójdą na pogrzeb dziadka, bo się boją, na stype tym bardziej nie pójdą, jakby na tej stypie na stole zmarłego mieli położyć. Cyrk, że słów brakuje.
                      • arwena_11 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 16:47
                        Lubisz cmentarze wieczorem - chodź. Ja nie lubię i nie chodzę. Za to bywam na cmentarzach nie tylko 1 listopada. Włącznie ze sprzątaniem grobów Powstańców.
                        Poza załatwianiem pogrzebu - ja załatwiałam z teściową lub sama całą resztę ( od zaświadczenia z kościoła po polisy ). Nie wtrącałam się, bo to nie moja sprawa. Odmówiłam za to kategorycznie oglądania teścia w trumnie. Poinformowałam o tym męża i on miał powiedzieć matce. Czekałam w samochodzie razem z dziećmi.
                        • hrabina_niczyja Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 16:54
                          I myślisz, że teściowa to w jakiś sposób obeszło, że nie obejrzysz jej męża w trumnie? Idź się leczyć, bo robienie takiego cyrku na pogrzebie teścia to normalnej, zdrowej na umyśle kobiecie nie wypada. Głuchy telefon w sprawie oglądania trupa 😄 Elegancko i normalnie to się po prostu nie idzie i nie ogląda, a pojawia nad zamknięta trumna na pogrzebie i nie wysyła męża, dziecka, wuja, ciotki z informacją o tym.
                            • hrabina_niczyja Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 17:08
                              Wiesz co brak mi słów. Ja bym po prostu pojechała od razu do kościoła albo właśnie czekała w samochodzie, pod domem pogrzebowym z dziećmi. I słowem bym nie pisnęła mężowi w żałobie, żeby coś matce przekazywał. W takiej chwili prywatne wojenki u mnie nie istnieją i nie jestem gwiazdą tego przedstawienia. A mąż się teściowej nie musiał tłumaczyć. Zwyczajnie zapytała syna, gdzie reszta jego rodziny. Żaden dramat.
                              Im więcej ciebie czytam czym bardziej stwierdzam, że weszłaś w bardzo kulturalna i cierpliwa rodzinę, że jeszcze ciebie znoszą. Albo głupią.
                              • arwena_11 Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 17:38
                                Ale tu nie chodzi o wojenki - bo ich nie było. Po prostu było pewne, że będą pytania "a gdzie Arwena, dlaczego została w samochodzie itd. Dlatego lepiej było uprzedzić wcześniej, że ja będę w samochodzie - bo po prostu nie uczestniczę w takich rzeczach, niż wyjaśniać nad trumną. Bo te pytania by na pewno padły. O tyle było łatwiej, że tak samo zrobiłam na pogrzebie mojej babci. Po prostu chciałam babcię zapamiętać żywą.
                                • hrabina_niczyja Re: Konsolacja, bo nie wypada... 12.10.21, 17:45
                                  Nie, gwiazdo co nawet na pogrzebie szuka atencji. Takie sytuacje rozwiązuje się tak:
                                  Kochanie, ja poczekam z dziećmi na zewnątrz, chce zapamiętać tatę żywego.
                                  Mezuarweny, a gdzie reszta twojej rodziny? Czekają na zewnątrz mamo.
                                  Kurtyna.

                                  Natomiast ty zrobiłaś to tak:
                                  Powiedz matce, że twojego ojca kategorycznie nie będę oglądać i czekam w samochodzie.
                                  Mąż leci do matki mamo, mamo Arwena kazała przekazać, że kategorycznie odmawia zobaczenia ojca w trumnie. Lecę powiedzieć jeszcze cioci Jadzi i wujkowi Staszkowi.

                                  Swoją drogą niezły pantofel z twojego chłopa.