Dodaj do ulubionych

Czy tylko dla mnie to przegięcie?

13.10.21, 15:37
Dzwonienie do rodzica pełnoletniego ucznia, o godzinie 8.30, w drugim dniu nieobecności delikwenta w szkole?

Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam. Poziom upupiania młodzieży mnie dobija nie od dziś, ale to już zahacza o skandal.

Pokolenie naszych dzieci ma przchlapane. A będzie tylko gorzej.
Obserwuj wątek
            • chococaffe Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 16:03
              Ależ było wymaga usprawiedliwienie nieobecności od rodzica lub lekarza.

              I dzwoniono także (np w przypadku mojej koleżanki, która nie tylko była pełnoletnia ale mieszkała sama i szkoła donosiła na nią do matki)

              I dzowniono jak rodzic nie pojawiał się na zebraniach (cały czas mówimy o uczniach pełnoletnich)
              • andaba Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 16:13
                chococaffe napisała:

                > I dzowniono jak rodzic nie pojawiał się na zebraniach (cały czas mówimy o uczni
                > ach pełnoletnich)

                Albo jesteś strasznie młoda, albo chodziłaś do strasznie dziwnej szkoły.

                Moja mama nigdy na żadnej wywiadówce nie była, no dobra, w podstawówce może to było zbędne, spotykała nauczycielki w sklepie, czy gdzieś tam, ale tym bardziej nie była w szkołach średnich, gdzie fizycznie nie dałaby rady być, chyba, ze spałaby potem na dworcu - nikt do niej nie dzwonił (chyba w rynnę), listów tez nikt nie pisał. Wpływu na ukończenie przez nas szkół to nie miało.

                Szkoła średnia kiedyś była wyborem, nie przymusem, nawet teraz nie jest przymusem dla pełnoletnich, po co takie cyrki?
                • ritual2019 Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 16:24
                  andaba napisała:


                  > Szkoła średnia kiedyś była wyborem, nie przymusem, nawet teraz nie jest przymus
                  > em dla pełnoletnich, po co takie cyrki?

                  Cyrk jest po to zeby rodzic utrzymujacy tego pelnoletniego czlowieka rodzic wiedzial ze on np wagaruje. Umozliwi mu to np rozmowe z nim z naciskiem na przypomnienie jakie moga byc tego konsekwencje.
                    • ritual2019 Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 20:57
                      little_fish napisała:

                      > Jak rodzic jest zainteresowany kontrolą i wywieraniem nacisku to ma narzędzie w
                      > postaci e-dziennika.

                      E-dziennik, a jakim prawem rodzic sprawdza oceny pelnoletniego dziecka?😃😃😃 to nie zgodne z kodeksem cywilnym😃😃😃😃
                      • little_fish Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 21:10
                        Ale zgodne z innymi przepisami (oświatowymi) "Art. 44e § ust. 2 ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty określa bowiem, że oceny są jawne dla ucznia i jego rodziców. "
                        Natomiast pełnoletni uczeń ma prawo samodzielnie usprawiedliwiać nieobecności. W związku z tym nie ma żadnego powodu by alarmować rodziców w drugim dniu nieobecności.
                    • siwa-faryzeuszka Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 12:11
                      little_fish napisała:

                      > Jak rodzic jest zainteresowany kontrolą i wywieraniem nacisku to ma narzędzie w
                      > postaci e-dziennika.

                      mówisz w kontekście osoby (andaba) która z internetów to głównie rozrywkowo na emamie, ale załatwianie w ten sposób spraw bardziej życiowych to już opresja i kombinowanie jak uniknąć.
                      • little_fish Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 12:24
                        Myślisz, że nowa wycho syna czyta ematke i kojarzy osobę o nicku andaba? I stąd ten telefon? No oczywiście wszystko jest możliwe. Natomiast nadal nie uważam za zasadne alarmować rodziców, że dziecka (pełnoletniego) drugi dzień nie ma w szkole.
                        • siwa-faryzeuszka Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 13:02
                          little_fish napisała:

                          > Myślisz, że nowa wycho syna czyta ematke i kojarzy osobę o nicku andaba? I stąd
                          > ten telefon? No oczywiście wszystko jest możliwe. Natomiast nadal nie uważam z
                          > a zasadne alarmować rodziców, że dziecka (pełnoletniego) drugi dzień nie ma w s
                          > zkole.

                          ciekawy wniosek wyciągnęłaś z mojej wypowiedzi, ale nie, nie myślę tak.
                          myślę, że postać kreowana pod nickiem andaba jest niechętna uczeniu się korzystania z takich wynalazków szatana jak dzienniki elektroniczne, maile i inne, i nie należy do matek sprawdzających, bo PANI CZTERŚCI LAT TEMU TEGO NIE BYO I SIE ŻYO.
                          myślę również, co napisałam już wcześniej, że szkoła się w ten sposób zabezpiecza, i teraz, pozwolisz, rozwinę myśl: czywiście, jak trafnie zauważyła andaba, jeśli smarkacz zdecydował się wczoraj powiesić to już dynda i nic mu nie pomoże, ale jeśli miałby zacząć nie wiem, chodzić przyćpać w parku albo rekreacyjnie dawać dupy w agencji towarzyskiej w godzinach pracy szkoły, to potem nawet mama w rodzaju andaby zada pytanie A GDZIE BYŁA SZKOŁA i oni wolą dmuchać na zimne.
                          rozumiem, że dzieci mogą być nad wyraz dorosłe i nic takiego nie przejdzie im przez głowę, ale wtedy matka idzie z tym do szkoły i mówi, że ona nie potrzebuje, że sobie nie życzy, daje im jeszcze jeden dupochron w postaci własnoręcznie podpisanego oświadczenia, i szkoła sobie w takim wypadku może.

                          natomiast, jeśli matka przychodzi na forum i mówi że kiedyś to były czasy, a dzisiaj nie ma czasów, dzisiaj jest pupa, łydka i gęba, i w ogóle o 8.30 do niej dzwonią, to ja się zaczynam zastanawiać, czy andaba to niepracująca matka dzieciom i gospodyni domowa, czy może jednak operatorka aparatu Da Vinci, której telefon o 8.30 czasu polskiego przerwał właśnie operację na otwartym mózgu odbywającą się właśnie w szpitalu neurologicznym w Mongolii.
                          • little_fish Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 13:41
                            To nie ja pisałam o dupochronie, ale skoro o nim wspominasz, to większym dupochronem dla szkoły byłaby pisemna informacja wysłana mailem lub przez e dziennik. Bo jak mniemam rozmowa nie była nagrywana i nikt nie udowodni jakie informacje zostały podczas niej przekazane.
                            • siwa-faryzeuszka Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 13:55
                              little_fish napisała:

                              > To nie ja pisałam o dupochronie

                              to ja pisałam o dupochronie - uważam, że szkoła postępuje słusznie ze względu na spokój własny. balans między matkami gotowymi zrobiź dżihad o to że nauczycielka ma perfumy których bąbelek nie lubi i zapewne wyląduje przez nie na terapii już wkrótce, a matkami typu andabicznego, ufnymi w rozsądek trzylatka na dwupasmówce, przechyla się na stronę tych pierwszych, i pod nie skrojone jest takie nastawienie.
                              przypominam, że dzisiaj wydarzenia rodem z książki "Awantura o Basię" nie byłyby krotochwilną historią, ale materiałem do interwencji.

                              reasumując, zachowanie szkoły rozumiem, za to nie rozumiem utyskiwania na upupianie w kontekście traconego czasu.
                              • little_fish Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 14:03
                                Zakładając że wiemy tyle, ile napisano w wątku - czyli dorosłego syna andaby nie ma drugi dzień w szkole, matka go nie zaniedbuje - była na zebraniu w szkole, nie wiemy nic na temat jakichkolwiek kłopotów młodzieńca w szkole, to uważam, że reakcja szkoły jest przesadzona. Przy nieobecności dłuższej niż tydzień rozumiem wysłanie informacji/zapytania przez e-dziennik i telefon dopiero przy braku reakcji na info/brak odczytania.
                                I tyle. Bo należy sobie zadać pytanie, jak daleko szkoła będzie się posuwać w tych dupochronnych działaniach? Będzie dzwonić po każdej jedynce? Czy może z informacją o każdej ocenie poniżej 4, bo rodzice mogą mieć pretensje, że nie zostali poinformowani o kłopotach dziecka w nauce?
                                • siwa-faryzeuszka Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 14:52
                                  little_fish napisała:

                                  > Bo należy sobie zadać pytanie, jak daleko szkoła będzie się posuwać w t
                                  > ych dupochronnych działaniach?

                                  zapewne tak daleko, jak rodzice w wymaganiach stawianych szkole.
                                  powtórzę po raz kolejny, jeśli rodzic pójdzie do szkoły i złoży oświadczenie że ma w dupie, bierze odpowiedzialność i niech się odpieprzą, to, uwaga, się odpieprzą. ale mam jakąś dziwną pewność, że w tym przypadku nikt nawet przez moment nie rozważał, żeby pójść do szkoły.
                                  • daniela34 Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 15:03
                                    siwa-faryzeuszka napisał(a):


                                    > zapewne tak daleko, jak rodzice w wymaganiach stawianych szkole.
                                    > powtórzę po raz kolejny, jeśli rodzic pójdzie do szkoły i złoży oświadczenie że
                                    > ma w dupie, bierze odpowiedzialność i niech się odpieprzą

                                    Byłby to kolejny bezsensowny pupochron, pozbawiony znaczenia prawnego (w których to pupochronach szkoły się lubują), bo za co mianowicie rodzice w tej sytuacji mieliby brać odpowiedzialność, skoro żadnej nie ponoszą?
                                    Oczywiście podpisać można każdą bzdurę, papier się nie rumieni, ale takowym papierem można sobie jedynie noś wytrzeć w razie kataru.
                                    • little_fish Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 15:08
                                      No dokładnie. Ręce troszkę opadają. Zapewniam cię, że jeżeli w szkole istnieje e-dziennik, do którego na bieżąco są wpisywane nieobecności i oceny, i do którego każdy z rodziców dostał dostęp, to żaden więcej dupochron szkole nie jest potrzebny. A już na pewno nie po jednym dniu nieobecności.
                                    • siwa-faryzeuszka Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 15:38
                                      daniela34 napisała:


                                      > Byłby to kolejny bezsensowny pupochron, pozbawiony znaczenia prawnego (w któryc
                                      > h to pupochronach szkoły się lubują), bo za co mianowicie rodzice w tej sytuacj
                                      > i mieliby brać odpowiedzialność, skoro żadnej nie ponoszą?
                                      > Oczywiście podpisać można każdą bzdurę, papier się nie rumieni, ale takowym pap
                                      > ierem można sobie jedynie noś wytrzeć w razie kataru.


                                      zapewne bezsensowny, ale lenistwo umysłowe domowego drobiu budzi we mnie politowanie, i ZNÓW, gdyby okazało się że jednak nieobecności zaszkodziły panu jakże dorosłemu, mamusia zmieniałaby poglądy szybciej niż klepie wieczorne zdrowaśki.
                                      • daniela34 Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 15:41

                                        > zapewne bezsensowny, ale lenistwo umysłowe domowego drobiu budzi we mnie polito
                                        > wanie,

                                        Nie wiem, o czym piszesz. Nie wiem, kto to drób domowy i w jaki sposób wyraża się lenistwo umysłowe tegoż drobiu w tej kwestii. Póki co nie widzę lenistwa w tym, że ktoś krytycznie odnosi się do upupiania dorosłych ludzi.


                                        i ZNÓW, gdyby okazało się że jednak nieobecności zaszkodziły panu jakże
                                        > dorosłemu, mamusia zmieniałaby poglądy szybciej niż klepie wieczorne zdrowaśki.

                                        Która mamusia? Andaba? Która uważa, że szkoła średnia jest nieobowiązkowa i jak dziecku nie zależy, to może iść do pracy? Ty na pewno o Andabie piszesz?
                                        • siwa-faryzeuszka Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 15:48
                                          daniela34 napisała:


                                          >
                                          > Nie wiem, o czym piszesz. Nie wiem, kto to drób domowy

                                          ten sam, który bez żenady przyznaje się że mu się nie chce zagłębić w działania internetowego profilu, bo przecież kiedyś szło bez takich utrudnień, i w związku z tym pozbawia dziecko należnego owemu dziecku skromnego, ale jednak funduszu.

                                          >
                                          >
                                          > i ZNÓW, gdyby okazało się że jednak nieobecności zaszkodziły panu jakże
                                          > > dorosłemu, mamusia zmieniałaby poglądy szybciej niż klepie wieczorne zdro
                                          > waśki.
                                          >
                                          > Która mamusia? Andaba? Która uważa, że szkoła średnia jest nieobowiązkowa i jak
                                          > dziecku nie zależy, to może iść do pracy? Ty na pewno o Andabie piszesz?

                                          owszem, piszę o Andabie, albowiem nie mam pewności, że ów deklarowany luz nie pozostałby w strefie deklaratywnej w razie czego. napisać każdy może, i szkoła zdaje sobie z tego sprawę zapewne. nie twierdzę że andaba nie ma racji w podejściu do swoich dzieci, ale te dzieci w sytuacji szkolnej podlegają pewnym standardowym zachowaniom, da capo w gestii matki jest uciąć rzecz przy szyi, a nie liczyć że nauczycielka sama się domyśli co musi a czego nie musi.
                                          • daniela34 Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 16:02
                                            Ale w tym wątku żadnego lenistwa umysłowego nie prezentuje. Raczej zdrowy krytycyzm do "a szkoła sobie wymyśliła"


                                            > owszem, piszę o Andabie, albowiem nie mam pewności, że ów deklarowany luz nie p
                                            > ozostałby w strefie deklaratywnej w razie czego. napisać każdy może, i szkoła z
                                            > daje sobie z tego sprawę zapewne. nie twierdzę że andaba nie ma racji w podejśc
                                            > iu do swoich dzieci, ale te dzieci w sytuacji szkolnej podlegają pewnym standar
                                            > dowym zachowaniom, da capo w gestii matki jest uciąć rzecz przy szyi, a
                                            > nie liczyć że nauczycielka sama się domyśli co musi a czego nie musi.

                                            Żeby móc uciąć to musi wiedzieć, że szkoła zmienia politykę. Dowiedziała się z telefonu nauczycielki (tak ściśle mówiąc, to nadal nie wiadomo, czy nowa wychowawczyni wykazała się oddolną inicjatywą, czy to nowy ład szkolny), prowadzi konsultacje na forum, czy przesadza, czy nie. Nic nie wiem, czy następnie utnie rzecz przy szyi czy nie. Znów, jak dla mnie nie jest to lenistwo umysłowe tylko raczej dowód na racjonalną refleksję o naturze wszechrzeczy.


                                        • siwa-faryzeuszka Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 16:48
                                          pade napisała:

                                          > "ale lenistwo umysłowe domowego drobiu budzi we mnie politowanie,"
                                          > Czemu tak po chamsku?
                                          >
                                          ponieważ postawa rodzica świadomie biernego budzi we mnie jeszcze większą złość niż rodzica pompującego w potomstwo swoje niespełnione ambicje, i daję temu taki oto właśnie chamski wyraz.
                                          • pade Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 16:57
                                            A co zrobisz 18 latkowi jak zechce pójść na wagary? Przełożysz przez kolano?
                                            To uczniowi ma zależeć, żeby skończyć szkołę, to uczeń ma chodzić na zajęcia, przygotowywać się, ect.
                                            Gdyby do mnie zadzwoniła wychowawczyni córki też bym się wkurzyła. Telefony ze szkoły kojarzą mi się wyłącznie z przykrymi incydentami.
                                            W tym wątku popieram Andabę i nie widzę tu żadnej bierności. Ani powodu do ubliżania jej.
                              • wapaha Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 16:21
                                siwa-faryzeuszka napisał(a):


                                >
                                > to ja pisałam o dupochronie - uważam, że szkoła postępuje słusznie ze względu n
                                > a spokój własny.

                                Szkoła postępuje słusznie-jeżeli są ku temu podstawy i uważa, że posiadanie dupochronu jest koniecznie ( przesłanka może być zachowanie ucznia, wewnętrzne zarządzenie dyrekcji, ludzka troska wychowawcy który ucznia lubi itp )
                                Natomiast pytanie było, czy jest to przegięcie - i ja uważam że owszem, jest to przegięcie- bo telefon wybrzmiał zaledwie po jednym dniu nieobecności- telefon wg mnie alarmujący i niepokojący-bo jak zrozumieć poranny telefon ze szkoły ? Uważam, że to przegięcie bo z tego co wnioskuję, miedzy autorką a wychowawczynią nie ma cieplejszej relacji ( znajomość, porozumienie, bliższe kontakty ) a także nie ma jej miedzy uczniem a nauczycielem - więc o co w zasadzie kaman ? Nauswa mi się pytanie, czy nauczyciele wydzwaniają tak do każdego rodzica nastolatka gdy nie ma go jeden dzien w szkole . Jeśli tak-to dla mnie to przegięcie- bo 1) nie mam obowiazku jako rodzic UPRZEDAC o nieobecności również gdy bedzie ona dłuższa 2) choroby trwają nie mam obowiązku po pierwszym dniu złego samopoczucia dziecka i czekaniu na wizyte dzwonic i wyrokować ile może potrwac choroba bo nie jestem lekarzem 3) nie mam obowiazku informowac szkoły jezeli zdecydowałam się gdzies z synem wyjechać
                                Po powrocie do szkoły, po zakończeniu absencji mam powinność usprawiedliwić nieobecność ale nie w trakcie

                • angazetka Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 19:53
                  U mnie (matura w 2002 r.) rodzic (!) dorosłego ucznia musiał wyrazić zgodę, by tenże dorosły uczeń sam sobie wypisywał usprawiedliwienia. A i tak wychowawczyni godziła się na to z fochem.
                  Dyskusje o tym, że pełnoletni uczeń jest... pełnoletni, rozpoczęły się znacznie później.
                      • andaba Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 16.10.21, 11:19
                        No, akurat moja mama nie zaczepiałaby nikogo nigdy w życiu. Tyle, że gdybyśmy sprawiali kłopoty, to zapewne ktoś by zaczepił. O ile wiem - nie zaczepił, piekło, które mamusia by zrobiła zapewne pamiętałabym do śmierci tongue_out

                        Mama dawała swobodę i uważała, że my mamy się odwdzięczać odpowiedzialnością. Sprawdziło się, w przypadku moich dzieci też się sprawdziło, czemu miałabym zmieniać sprawdzone metody? Bo się czasy zmieniły?
                        • nocnamagia Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 16.10.21, 11:32
                          andaba napisała:


                          >
                          > Mama dawała swobodę i uważała, że my mamy się odwdzięczać odpowiedzialnością. S
                          > prawdziło się, w przypadku moich dzieci też się sprawdziło, czemu miałabym zmie
                          > niać sprawdzone metody? Bo się czasy zmieniły?

                          No nie wiem czy się sprawdziło w twoim przypadku, bo czytając twoje posty uważam, że jako osoba dorosła odcinasz się od odpowiedzialności i to nie tylko w sprawie z tego wątku.

            • nimaletko Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 16:08
              Ale jak usprawiedliwiać? Pełnoletnim? Serio?
              W moim liceum (i we wszystkich, które swego czasu znałam z opowieści znajomych) nikt nie kazał rodzicom usprawiedliwiać nieobecności dorosłych uczniów.
              Nasza wychowawczyni uskuteczniła tylko gadkę o odpowiedzialności dorosłego człowieka za własne czyny i tyle. tongue_out
            • daniela34 Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 16:10
              O właśnie, ja do końca LO musiałam mieć usprawiedliwienie nieobecności od lekarza albo od rodziców, niezależnie od tego, jak bardzo byłam pełnoletnia smile
              Ale nikt po jednym dniu nieobecności (i rozpoczętym kolejnym) nie dzwonił do rodziców. Myślę, że tak po tygodniu wychowawca może by spytał kolegów, czy ktoś wie, co się ze mną dzieje. Po dwóch tygodniach może by zadzwonili do domu. Ale to też mogło wynikać z podejścia do telefonów, telefony komórkowe dopiero zaczynały się upowszechniać.
                • aandzia43 Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 21:31
                  Dzwonienie po jednym dniu ma miejsce bo... jest to możliwe. Każdy ma telefon komórkowy, adres mejlowy i inne takie tam. Jak chodziłam do liceum na przełomie lat 70-80 wychowawca nie wydzwaniał po jednym dniu nieobecności, bo byłoby to bardzo upierdliwe w wykonaniu - wtedy większość nie miała telefonu w domu. Jest narzędzie, jest wykorzystanie go. A usprawiedliwienia pełnoletnim uczniom jak najbardziej rodzice pisali.
        • elf1977 Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 08:30
          spanish_fly napisała:

          > Ja to rozumiem, bo mnie też jest głupio się tłumaczyć za nieobecności dziecka,
          > na które nie zawsze mam wpływ/wyraziłam zgodę. A moje jeszcze niepełnoletnie.
          I co q związku z tym? Wychowawca ma się obowiązek kontaktować z rodzicami w przypadku nieobecności ucznia.
            • elf1977 Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 11:19
              little_fish napisała:

              > W przypadku jednego dnia nieobecności ma obowiązek telefonicznego kontaktu z ro
              > dzicami? O, to muszę zgłosić w szkołach moich dzieci, że się wychowawcy z obowi
              > ązku nie wywiązują.
              Niepotrzebna ironia. Ja uczyłam dzieci- licealistów z takimi problemami , że owszem, rodzice życzyli sobie kontaktu w razie nieobecności. Im szybszego, tym lepiej Gdyby autorka porozmawuał jak człowiek z wychowawcą Na pierwszym zebraniu, pewnie wychowawczyni by dopuściła.
              • little_fish Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 11:31
                Ale co wychowawczyni miałaby odpuścić? Nigdzie andaba nie zasugerowała, że syn ma problemy w szkole. Nie rozumiem zatem, dlaczego idziecie w tę stronę. No i z wątku wynika, że raczej nie życzy sobie tej formy kontaktu, więc nie jest to sytuacja, o której piszesz "owszem, rodzice życzyli sobie kontaktu w razie nieobecności."
                • iwles Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 11:42
                  little_fish napisała:

                  > Ale co wychowawczyni miałaby odpuścić? Nigdzie andaba nie zasugerowała, że syn
                  > ma problemy w szkole.

                  Jest kilka mozliwości
                  1. W szkole (a może i w klasie) są jakies problemy z uczniami, o których Andaba nie wie (dilerka dopalaczy/narkotyków, zorganizowane kradzieże, napady czy coś podobnego)
                  2. Inni rodzice zgłaszali szkole, że chcieliby wiedzieć o nieobecności dziecka w szkole
                  3. Nie do końca Andaba może wszystko wiedzieć o problemach syna w szkole.
                  4. Szkoła mogła próbować skontaktowac się z synem, ale się nie udało (syn olewał/spał/nie odbierał - cokolwiek)

                  Jakoś trudno mi uwierzyć w nadopiekuńczość wychowawcy, która ni stąd ni zowąd objawiła się po kilku latach.
                • elf1977 Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 12:21
                  little_fish napisała:

                  > Ale co wychowawczyni miałaby odpuścić? Nigdzie andaba nie zasugerowała, że syn
                  > ma problemy w szkole. Nie rozumiem zatem, dlaczego idziecie w tę stronę. No i z
                  > wątku wynika, że raczej nie życzy sobie tej formy kontaktu, więc nie jest to s
                  > ytuacja, o której piszesz "owszem, rodzice życzyli sobie kontaktu w razie nieob
                  > ecności."
                  Właściwie to o tej sytuacji niewiele wiemy.
          • pogodzona_1234 Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 18:18
            Taaa, też za każdym razem podpisuje zgody na jakieś wyjazdy itp. Syn za parę miesięcy kończy 19...także ten. Na szczęście ze skragami na nieobecność czy innymi lamentami nie dzwonią wink Ja się pytam, kiedy Ci młodzi dorośli mają się nauczyć odpowiedzialności za swoje czyny?. Czy rodzic ma właśnie przełożyć przez kolano tego pełnoletniego ucznia jak delikwent nie przyjdzie do szkoły czy dostanie jedynke? Czego oczekują nauczyciele? To jest dorosły czlowiek, może iść do pracy (wielu z nich pracuje), może głosować, może robić na tzw. mieście wybryki i za te wybryki zostanie zgarnięty, pouczony i co tam prawo jeszcze przewiduje, a za nieobecności w szkole czy zgody na wyjazdy ma odpowiadać rodzic? No litości...Ja cały czas powtarzam że ja już swoją szkołę dawno skończyłam a młodemu dorosłemu to powinno zależeć na swojej. Jak mu nie zależy to niech poniesie tego konsekwencje.
    • fornita111 Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 16:27
      Przypomnialo mi sie, jak kolega z klasy wojowal z wychowawca, ze jest pelnoletni i ma prawo palic papierosy "w czasie prywatnym" wink A wychowawca koniecznie musial pokazac, ze ma wiekszego. Jakies obnizanie sprawowania i inne cyrki byly grane. Bo pelnoletni facet palil i nie zamierzyl sie ukorzyc i obiecac, ze przestanie.
      • asia.sthm Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 16:42
        > Bo pelnoletni facet palil i nie zamierzyl sie ukorzyc i obiecac, ze przestanie.

        Moj maz uparl sie miec w szkole wyznaczone miejsce na przyszkolnym parkingu. Dojezdzal samochodem przez ostatnie pol roku. Szkola oponowala ze parkingi sa tylko dla personelu, ale nie popuscil i po ciezkiej walce na argumenty dostal to miejsce jako pierwszy w historii szkoly uczen. Tesciowa wtedy obawiala sie ze wyrzuca go ze szkoly, dokladnie pamieta swoje nerwy, tesc zas tylko byl dumny i wspieral syna mentalnie big_grin Rownosc przede wszystkim!
      • wapaha Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 14.10.21, 07:36
        fornita111 napisała:

        > Przypomnialo mi sie, jak kolega z klasy wojowal z wychowawca, ze jest pelnoletn
        > i i ma prawo palic papierosy "w czasie prywatnym" wink A wychowawca koniecznie mu
        > sial pokazac, ze ma wiekszego. Jakies obnizanie sprawowania i inne cyrki byly g
        > rane. Bo pelnoletni facet palil i nie zamierzyl sie ukorzyc i obiecac, ze przes
        > tanie.

        No widzisz, a u mnie w lo maturzyści mogli palić - tzn nikt nie wyciągał konsekwencji. Nauczyciele dyżurujący prosili by nie palić w WC ale na zewnątrz a jak już się pali w WC to nie stawać na muszlach (stawano żeby więcej osób się zmieściło w jednym WC lub by wydmuchać wysoko dym) i palić poza kabina - ponieważ są skargi że długo za zajęte
        Również usprawiedliwienia - po 18rz mogly być pisane przez ucznia.
        O dziwo (😉) nie było to wykorzystywane
        Inna sprawa że lo stare, z tradycjami i wzajemnym szacunkiem
    • alpepe Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 16:36
      Ja jako matka pełnoletniej osoby musiałam mimo to sama dzwonić do szkoły i mówić, że córka z jakiegoś tam powodu się nie zjawi. Przy czym tam było jak w pracy, trzy dni w ciągu całego roku szkolnego można było sobie usprawiedliwić samej, reszta tylko zwolnienie lekarskie. Ja nie pisałam już usprawiedliwień.
    • huang_he Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 16:47
      Przegięciem jest dzwonienie do ciebie. Powinni dzwonić do ucznia.
      A uczeń, jak już jest taki dorosły, to powinien doskonale wiedzieć, że o nieobecności się powiadamia. Jest o dziwo nawet taka funkcja w dzienniku elektronicznym.
      Jak nauczyciel informacji nie dostaje, to moze uznaje, że ten uczeń do dorosłości jeszcze... nie dorósł i dlatego dzwoni do rodzica.
      Jak nie idę do roboty (np. z powodu choroby), to mojego pracodawcę powiadamiam o 8 rano i z reguły jestem mniej więcej określić czas, w jakim mnie nie będzie. Myślałam, że to jasne zasady.
      • little_fish Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 17:07
        Serio, w polskiej szkole powiadamia się o nieobecności? Pierwsze słyszę.
        Praca, to co innego. Brak pracownika może spowodować jakieś komplikacje, czasem konieczne jest zastępstwo, czasem trzeba komuś przekazać tę informację. W szkole nieobecność ucznia niczego nie zmienia i na nic nie ma wpływu.
        • huang_he Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 17:15
          Szkoła to przygotowanie do życia, tak? Powiadamialam o nieobecnosci w żłobku, potem w przedszkolu, a teraz w szkole. Potem ten obowiązek przejmie dziecko, które też mam nadzieję, że nauczy się powiadamiać - o tym, ze nie przyjdzie na egzamin, rozmowę o pracę, zajęcia dodatkowe, wizyte u fryzjera, wizyte u lekarza itp
          Mam znajomą nauczycielkę. Co roku obstawia dni wolne (zajęcia opiekuncze) i co roku jest tak, ze siedzi czasem do wieczora, bo a nóż przyjdzie ten, kto powiedzial, ze przyjdzie (tzn rodzice powiedzieli). I zdarza sie, ze nie przychodzi nikt z zapisanych. Ale nikt tez o tym nie powiadomi.
          • little_fish Re: Czy tylko dla mnie to przegięcie? 13.10.21, 17:19
            Ale to o czym piszesz to zupełnie inne sytuacje. Gdy jestem z kimś umówiona indywidualnie, lub gdy moja (dziecka) nieobecność cokolwiek zmienia to oczywiście powiadomić należy. W przypadku przedszkola na przykład miało to wpływ na ilość przygotowywanych posiłków. W szkole nieobecność ucznia na lekcji nic nie zmienia. Chyba, że to kwestia odwołania obiadów - ale to informuję osobę za to odpowiedzialną, nie nauczyciela.