Dodaj do ulubionych

co by ematka poradziła tej pani?

14.10.21, 12:54
www.onet.pl/styl-zycia/onetkobieta/pokolenie-kanapkowe-poswieca-sie-dla-bliskich/8fjdxt6,2b83378a
artykuł przerysowany, ale takie sytuacje widuję - zazwyczaj nastoletnie dzieci (tym dorosłym z artykułu można pokazać figę, ale nastolatek z depresją to co innego) + nieraz szarpanina z byłym albo prawie byłym o alimenty + schorowany rodzic pod opieką.
Obserwuj wątek
      • pani07 Re: co by ematka poradziła tej pani? 14.10.21, 13:05
        "– Koleżanki są dla ciebie ważniejsze niż dziecko? – powiedziała Maja z wyrzutem. I Agnieszka została, odwołała swój wieczór, bo córka jej potrzebowała."- koszmarne dziecko, taki wampirek energetyczny. Z takim podejściem trudno, aby ułozyła sobie sensownie zycie, bo tylko bierze, niczego nie chce dawać.
        Mam 2 dorosłych dzieci- jedno jeszcze student, więc częściowo utrzymuję, ale i tak to dziecię stara się też dorabiać, starsze- od 3 lat na własnym utrzymaniu. Za to bez problemu np. pomogłam, gdy konieczne w chorobie badania były drogie- ja dałam, bo chciałam.
    • nenia1 Re: co by ematka poradziła tej pani? 14.10.21, 13:06
      A co można poradzić? Skoro wie i robi inaczej to wszystko jest w jej głowie. Widocznie ma z tego układu własne korzyści mimo ewidentnych strat. Może czuje się potrzebna, ważna, bez niej rodzina zginie, więc jest niezastąpiona itd.
      Trzeba sobie poukładać w głowie różne sprawy i nie walczyć o pozycję tego, który jest najlepszy, najmądrzejszy
      i bez którego inni sobie nie poradzą. Przede wszystkim zaufać własnym dzieciom, że sobie same bez nas poradzą. Zwłaszcza, jak są dorosłe. Też jestem to pokolenie co pani i absolutnie nie mam takich problemów, ale też wystarczy mi bycie dobrą matką a nie najlepszą na świecie, bez której moja córka zginie w tym podłym świecie i co gdyby nie ja.
    • kosmos_pierzasty Re: co by ematka poradziła tej pani? 14.10.21, 13:27
      Wkurzył mnie ten artykuł.
      Zamiast pokazać, gdzie leży problem i jak szukać rozwiązania, to powiela stereotypy i bazuje na użalaniu się.
      To pokolenie, moje pokolenie, nie tylko było świadkiem transformacji, ale także często było przedmiotem (tak, to odpowiednie słowo) wychowania, wg zasad, które co najmniej nie sprzyjały rozwojowi, dojrzałości, nauce wytyczania granic i brania odpowiedzialności przede wszystkim za siebie, a dopiero potem za innych.

      Bohaterka artykułu ma potężny problem, lecz nie z tym, że
      "Transformacja rozbudziła (...) nadzieje na dobre życie i spokojną, dostatnią emeryturę. Rzeczywistość jest jednak nieco bardziej złożona, trudno realizować własne ambicje, gdy ciąży na nas odpowiedzialność za bliskich", lecz z tym, że pani kompletnie nie wie, gdzie leżą jej granice i o innych dba kosztem siebie. Mama zadowolona, dorosłe dzieci tak naprawdę nie dorosły, nawet były mąż ma wsparcie, a ona się sypie... I nic dziwnego.

      Zamiast uprawiać matkopolską martylorogię w nowej odsłonie, dziennikarz powinien poprosić o komentarz specjalistę. Pokazać choć minimalnie drogę wyjścia z tej sytuacji. Pani musi nauczyć się stawiać granice i szukać rozwiązań.

      Jak mąż jest były, to niech do licha byłym będzie.
      Dorosła córka, musi dorosnąć, jak i syn (studiować nie musi, jeśli kolejny kierunek nie wypali, to może niech szuka raczej pracy). W przypadku syna jest nadzieja, że jeśli jednak ta psychologia do niego trafi i może on coś ruszy w tej rodzinie. Jak nie, to też nie zmartwienie bohaterki.
      Mama wymaga opieki ok, ale tu trzeba podjąć decyzję, jak jest taka wielka miłość i zrozumienie, to może pora zamieszkać razem, zamiast jeździć w kółko, kupić mieszkanie, czy dom, w którym byłoby to wygdniejsze (za mieszkanie pani i mamy). Dodatkowo zdać się na profesjonalne wsparcie w takim zakresie, jaki będzie możliwy. Albo ogólnie zlecić opiekę. Do upadku gdy starsza osoba nie może wstać (tym bardziej, jak sytuacja się powtarza), można wezwać karetkę, nawet na odległość, a nie wydzwaniać po sąsiadkach, a potem rzucać wszystko i jechać...

      Dla mnie to cała ta sytuacja krzyczy o problemach w tej rodzinie - przenoszonych z pokolenia na pokolenie. Pani chciała się odciąć od toksycznych relacji? Ale pewnie ma na myśli byłego męża, a on jest tylko elementem tej całej układanki.
      Tak więc standardowo: Terapia smile

      No a artykuł to dziennikarski bubel, nierzetelny, bazujący na emocjach, nie wnoszący właściwie nic do sytuacji.
      • bi_scotti Re: co by ematka poradziła tej pani? 14.10.21, 14:33
        kosmos_pierzasty napisała:

        > Wkurzył mnie ten artykuł.

        Same here. Przede wszystkim dlaczego to ma byc jakis obraz pokolenia? C'mon, tego typu kobiety (bo to jednak glownie kobiety) byly, sa i pewnie niestety beda w kazdym pokoleniu, w kazdej nacji. Obserwuje podobna pania (troche starsza od tej Agnieszki) z Italian-Canadian background - prawie ten sam schemat, co w linked text, tyle ze maz nierozwiedziony ale glownie zajety swoja praca i swoimi hobbies.
        Coz tu mozna poradzic - ona sama swietnie wie, co zrobic/robic powinna ale to troche jak z odchudzaniem czy rzucaniem palenia - no secret co zadziala, problem w tym zeby zaczac dzialac juz od dzis a nie od poniedzialku, od 1go, od kiedys tam ...
        A tak apropos jej wizyt na lotnisku, to mi sie, of course, of course, przypomnial WM wink


        Agnieszka nie jest pierwsza, ktora spedza "Dimanche a Orly" i/lub "Niedziele na Glownym" wink Life.
        • kosmos_pierzasty Re: co by ematka poradziła tej pani? 14.10.21, 15:52
          Bez przesady, problem pokolenia kanapki istnieje i powinno się o nim pisać, no ale - na boginię - nie tak. Nie ta bohaterka... Ona ma dzieci dorosłe, ja mam 12-latkę, a są mamy z dwójką, trójką... jeszcze młodszych i niesprawnym rodzicem, do tego np. bez środków na odpłatną pomoc, albo gdy opłaca ją de facto zięć, co też jest problematyczne. Niech dziennikarz popracuje i napisze, gdzie w takiej sytuacji iść po wsparcie i jak je skutecznie otrzymać. A nie takie rzewne kawałki, w dodatku o osobie, której problem tak naprawdę nie dotyczy, bo pani ma inny - jw.
    • fitfood1664 Re: co by ematka poradziła tej pani? 14.10.21, 15:36
      nic bym nie poradziła, lubi się poświęcać więc niech robi to dalej, gdyby naprawdę chciała się poczuć wolna, znalazłaby sposób, zresztą w pierwszych zdaniach jest to napisane, że stać ją na opiekę dla matki a dzieci są dorosłe i samodzielne, ona lubi czuć się potrzebna, i to uczucie jest silniejsze od potrzeby wolności
    • aqua48 Re: co by ematka poradziła tej pani? 14.10.21, 16:45
      Komuś kto ma wystarczające środki na to by zlecać opiekę nad schorowanym rodzicem (tu nawiasem matka z opisu całkiem samodzielna i funkcjonująca, to nie jest rodzic z daleko posuniętym Alzheimerem, parkinsonem, rakiem czy w stanie poudarowym, którego trzeba karmić, myć i przewijać na leżąco) i wychował dorosłe już dzieci nie stawiając im granic, ani nie przyzwyczajając do udzielania pomocy, nie należy do pokolenia kanapkowego.
      To zwykły cierpiętnik na własne życzenie.
      Pokolenie kanapkowe to osoba która po pracy leci by zająć się niesprawnymi rodzicami lub teściami i równocześnie wychowuje dzieci będące w szkole podstawowej najwyżej. A do tego zarabia poniżej średniej krajowej.
      • tt-tka Re: co by ematka poradziła tej pani? 14.10.21, 18:51
        swinka-morska napisała:

        > Czyżby to kolejny artykulik "ałtorki" od żalącej się mamusi, od której córki ch
        > cą spłaty kawałka mieszkania po ojcu?


        Otoz ! jesli nie tej, to identycznej tongue_out
        pani nie poradzilabym nic, natomiast altoressie, zeby, skoro aspiruje do miana dziennikarki, poznala i zamiescila punkt widzenia drugiej(trzeciej, czwartej) strony zamiast spisywania tego, co jej rzewnie opowiadaja
    • koronka2012 Re: co by ematka poradziła tej pani? 14.10.21, 18:58
      Cóż, nie ma ofiar są tylko ochotniczki.
      Tej pani można wiele rzeczy powiedzieć tylko po co skoro ona się nie zmieni?
      Ta pani ma akurat pełnię środków żeby móc realizować swoje marzenia po prostu nie chce z nich skorzystać. Ma wdrukowane, że to ona jest dla innych, że cały sens jej istnienia leży pomaganiu, w byciu dla kogoś. Nie tylko nie potrafi brać ale nawet postawić granic.
      Irytują mnie takie osoby, Nie potrafię wykrzesać z siebie współczucia
    • wrzosnaukos Re: co by ematka poradziła tej pani? 15.10.21, 12:11
      Przecież ta pani, obiektywnie rzecz biorąc, ma bardzo dobrą sytuację. Z tekstu wynika, że jej szanowna mama, ma własne mieszkanie i prawdopodobnie własne środki do życia w postaci emerytury. Do tego dwie zdrowe, sprawne córki i kilkoro wnucząt. Żaden problem, by z pomocą wynajętej osoby do pomocy, zorganizować opiekę w taki sposób, by nikt nie czuł się nadmiernie obciążony. Dzieciom wystarczy tylko trochę przesunąć granicę i same sobie świetnie poradzą, skoro nie mieszkają z mamusią, to znaczy znaczy, że nie jest z nimi wcale tak źle. I świat stoi wreszcie otworem, można korzystać z życia!
      Aha, jeszcze straszny problem z ex mężem... Haha. Przecież jeśli ktoś wysłuchuje takich telefonów, to robi to tylko dla rozrywki. Może też troszkę dla podbudowania ego, na zasadzie: gdybyś durniu docenił jakim jestem skarbem, to byś tych wszystkich perypetii nie miał. Ot i wsio.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka