yenna_m
02.11.04, 12:11
Popatrz Michałku, tu jest pochowany tatuś tatusia - powiedział mój mąż
stojąc we Wszystkich Świętych przed grobem teścia.
- Mamo, a dlaczego tatusia tatusia zakopali pod ziemią?
- Bu umarł.
- Ale dlaczego?
- Pamiętasz bajkę o Kamyczku? Tam ptaszek umarł ze starości. Ludzie też tak
umierają.
- Ale dlaczego tak głęboko zakopali tatusia tatusia? - Michał sprawiał
wrażenie przestraszonego.
- No bo umarł. Ale popatrz, jak ładnie jest na cmentarzu. Ile światełek się
pali, jakie ładne kwiaty postawiliśmy na grobie. Świeczki zapaliliśmy, żeby
dziadek wiedział, że o nim pamiętamy, a kwiatki przynieśliśmy dlatego, żeby
było mu przyjemnie. Żeby dziadek się cieszył.
- A dziadek przyjdzie kiedyś do nas?
- Tak. Jak będzie koniec świata.
- Ale ja nie chcę żeby był konieć swiata. Ja się boję.
- Ale jak się swiat skończy, będzie fajnie. Będziemy się wtedy bawić z
aniołkami. A aniołki przecież są bardzo fajne.
- Mamo, a dlaczego jak ktoś umrze, to sie go zakopuje tak głęboko do ziemi?
- Bo taka jest tradycja.
Padło jeszcze wiele innych trudnych pytań, ktrych teraz nie mogę sobie
przypomnieć (spróbuję potem uzupełnic te notkę o tamte pytania).
To była bardzo trudna rozmowa.
Dla nas obojga.
Michał ją bardzo przeżył.
Spał niespokojnie, wybudzał się.
Najgorsze, że ciągle mam dylematy. Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci. Jak
przzy okazji pokonywać własny strach i przełamywać tabu związane z umieraniem.
Co dziecku mówić? Tak, żeby odpowiedzieć na pytania, żeby nie oszukać, nie
fałszować rzeczywistości. Ale żeby też nie przerazić.
Cholerne dylematy.
Stare jak świat.