Dodaj do ulubionych

Miłość do trudnego mężczyzny

16.10.21, 16:15
Witam.
Chciałabym się podzielić swoją refleksją na temat mężczyzny,którego kocham i o którym nie wiem,co tak naprawdę mam myśleć.
Poznaliśmy się 1,5 roku temu przez internet,w czasie kiedy ja po wszelkich nieudanych próbach ułożenia sobie życia,niepowodzeniach i wielu wylanych łzach postanowiłam już być sama w wieku 37 lat.Moje konto na portalu widniało jeszcze przez chwilę,ale już nie przywiązywałam zbyt dużej wagi do nawiązywania tam znajomosci.Aż pewnego wieczoru napisał do mnie 41 letni mężczyzna-przystojny,urokliwy i na moje oko bardzo rzeczowy.Pomyślałam sobie,ze dam szansę jemu i sobie jednak do konwersacji podeszłam niezwykle na luzie może poniekąd obojętnie.Byłam już na tyle znudzona doświadczeniami z przeszłości,że w tym momencie było mi wszystko jedno,czy coś z tego wyjdzie czy nie.Po kilku dniach zadzwonił,długo rozmawialiśmy po czym odniosłam bardzo miłe wrażenie.Kultura,powaga jak tez trzeba to i poczucie humoru,a przede wszystkim konkretne wypowiedzi sprawiły,że miałam ochotę poznać go bliżej.I tak dobrnęliśmy do spotkania.Z natury jest człowiekiem bardzo odważnym i zauważyłam to podczas wspólnej kawy.Gdy rozmawialiśmy,zwrócił mi uwagę gdy odruchowo dotknęłam ręką swojej twarzy,czy włosów i tak kilka razy jakby mu to przeszkadzało.
Zauważyłam,że było to trochę nerwowe z jego strony.Jednak puściłam to w niepamięć dochodząc do wniosku,ze to tylko taki szczegół do którego nie powinnam przywiązywać wagi.Poprosił o kolejne spotkanie i dalej wszystko potoczyło się własnym rytmem.
Trochę o nim-rok przed naszym spotkaniem wrócił na stałe do Polski po 14 letnim pobycie w UK.Pochodzi z rodziny półpatologicznej z racji krzywdy jakiej doświadczał ze strony ojca on i jego mama.W dzieciństwie częste bicie przez ojca i brak pieniędzy na chleb odbiły się chyba na jego późniejszym życiu.Gdy wyjechał,założył firmę i tym samym ciężką pracą dorobił się ogromnego majątku.Bardzo wiele zainwestował w Polsce znajdując swoje miejsce,o którym marzył na przyszłość.Obecnie szykuje je dla siebie zagospodarowując teren jak również planując budowę domu.Jest miłośnikiem malowniczych wsi i zwierząt.Pokazywał mi wszystkie swoje miejsca,cały dobytek,winszowałam mu i podziwiałam jego odwagę i siłę w osiągnięciu tak wiele.Ale nigdy nie sprawiałam wrażenia kogoś kto przywiąże do jego majątku duża wagę,bo moje życie od zawsze jest na zwykłym poziomie.Jednak on chyba pragnął abym mu przyklaskiwała,bo któregoś razu powiedział mi,ze jakoś mnie to wszystko aż tak bardzo nie interesuje.Ja po prostu nie chciałam wyjść na materialistkę pozostając sobą.Z racji jego obowiązków nie spotykaliśmy się bardzo często,ale już na początku znajomosci bombardował mnie wiadomościami i telefonami,nawet gdy byłam akurat zajęta przez co denerwował się,ze nie poświęcałam mu całego swojego czasu.Nigdy mu się nie narzucałam ani do niczego nie namawiałam,tym bardziej nie wymagałam od niego żadnych deklaracji.Zdawałam się na los i nie angażowałam się na siłę zwłaszcza,ze doświadczenia z przeszłości wiele mnie nauczyły.To ja bardziej poczułam się przyciśnięta,ale z drugiej strony cieszyłam się ze to w końcu o mnie ktoś zabiega.
Czasem miałam wrażenie,ze obchodzę się z nim jak z jajkiem,by czymkolwiek go nie urazić,nie wyprowadzić z równowagi.Zawsze odnosiłem się do niego delikatnie,byłam stonowana i ważyłam słowa.Czasem coś zaproponowałam,ale poza jego posiadłościami nigdzie z nim nie byłam bo zawsze bronił się obowiązkami lub pomocą dla mamy czy babci.Fakt faktem,jest bardzo zajętym człowiekiem ale za każdym razem przykro mi było ze nie poświęca mi odrobinę więcej czasu.Zimą zaproponował wspólne dalekie wakacje zagranicą i w tym celu pobiegłam wyrobić paszport,który teraz nietknięty leży na dnie szuflady.Potrafił pięknie wszystko oprawić w ramkę jednego dnia snuć plany i obiecując by następnego dnia nerwowo ze wszystkiego się wycofywać.Nie wiedziałam już co mam myśleć i kim dla niego jestem.
Martwiła mnie tez sprawa codziennego palenia i picia kilku butelek piwa.Bo stres,bo nerwy bo zbyt wiele na głowie.Nie był wtedy agresywny,czasem wesoły ale tez stanowczy.Zdarzało się ze gdy bywaliśmy na terenie budowy-z powrotem do domu kierowałam jego samochodem z racji tego,ze był po piwie.Nie krytykowałam go za to,ze coś lubił ale martwiłam się do czego go to doprowadzi.Gdy pierwszy raz usiadłam za jego kierownicą,nie czułam się pewnie w innym niż mój samochodzie i miał do mnie o to pretensje aż do momentu gdy wysiedliśmy.Było mi bardzo przykro,pomagałam mu jak mogłam ale i tak dostałam solidną wiązankę na tyle ze wyrzucił mnie z mieszkania i w nocy wracałam do swojego domu ok 70 km.Po dwóch dniach odezwał się jakby nigdy nic,ale zawsze czułam jakbym była wszystkiemu winna.Jednego dnia potrafił być bardzo czuły,by następnego ponownie mieć do mnie o coś pretensje.Bywało tez tak ze nie miałam z nim kontaktu przez 1,5 lub 2,a nawet 3 tygodnie bo milczał karząc mnie niewiadomo za co a nawet na chwile blokując numer.Podczas rozmów potrafił się rozłączyć,unieść honorem,napisać mi całą litanię na temat moich cech,które mu nie odpowiadają.Obrażał się niesamowicie na tyle,ze nie mogłam mu nawet delikatnie zwrócić uwagi lub przedstawić swój punkt widzenia.Nie wiedziałam w jakim humorze zastanę go następnego dnia i co mnie czeka,bałam się nawet i cokolwiek go zapytać.To było jak loteria.Chyba zawsze byłam na jego zawołanie,a spotykał się ze mną w zależności od swojego humoru.To bycie z nim,ale na jego zasadach.
Rzadko kiedy przyznaje się do błędu,zauważyłam tez ze wszystko i wszyscy wokół go denerwują,często nawet nie dogaduje się z mamą czy bratem.Stara się wszystkich wokół siebie przyporządkować.Nawet geodetę,który spóźnił się na teren budowy wyrzucił bez zbędnej dyskusji.
Bardzo mało mnie przytulał,prawie w ogóle nie całował jak mężczyzna kobietę.Gdy próbowałam w łóżku dotknąć go odwróconego plecami-często odtrącał mnie twierdząc ze potrzebuje powietrza.Podobnymi sytuacjami byłam bardzo zaskoczona bo tyle wolności i powietrza co ja mu dałam to nie miał chyba nigdy.Odkąd się poznaliśmy,ani razu nie weszłam mu na głowę,do niczego nie zmuszałam.Czasem bałam się nawet do niego dotknąć z myślą ze mnie odtrąci.Mimo wszystko okazałam mu bardzo dużo wsparcia i czułości,ale w zamian niestety nie otrzymałam wiele.
Podczas naszej znajomosci wraz ze swoim najlepszym pracownikiem wyjeżdżał 3 razy za granicę w związku dokończeniem tam budowy.Przez cały ten czas utrzymywał ze mną kontakt,a ja czekałam na niego z otwartymi ramionami .
Po 4 miesiącach znajomosci przyznał mi się do faktu posiadania dwóch małych córeczek,które przypadkowo zauważyłam gdy przeglądał swój telefon.Dzieci mieszkają z matką w UK.Opowiedział mi wszystko ze szczegółami.Rozstał się z byłą partnerką,ale przed tem zapewnił dobry byt dzieciom i ich matce w UK.Jest z nią w konflikcie za zostawianie dzieci pod opieką przyjaciółek i imprezowanie.Konflikt ten jest bardzo poważny na tyle ze nienawidzi tej kobiety i jak sam przyznał mógłby ją zabić własnymi rękoma.Jest zazdrosna o wszystkie jego sukcesy w Polsce i zagranicą ciagle podrzucając mu kłody pod nogi.Z tego co mi mówił nie ma dobrego doświadczenia z tą kobietą uwzględniając przy tym odrzucenie i krzywdy jakie mu wyrządziła.Z dziećmi utrzymywał codzienny kontakt internetowy i telefoniczny do czasu gdy 3 miesiące temu matka ten kontakt zablokowała.Nie wiem jak jest obecnie....Gdy w ubiegłe wakacje córki przyjechały do Polski spędził z nimi jeden miesiąc i przez ten czas spotkaliśmy się tylko jeden raz.Rozumiałam,ze bardzo kocha swoje dzieci i chce spędzić z nimi jak najwiecej czasu.Gdy delikatnie zapytałam go o jakiś termin dla nas często powtarzał,ze myśle tylko o sobie i bardzo bronił córek jak wilk swojego stada.Choć ja ani razu nie nalegałam by szybko poznać jego dzieci, byłam wyrozumiała i zawsze służyłam mu wsparciem.Chciałam aby pamiętał ze nigdy nie skrzywdziłabym tego,kto jest mu najdroższy,a on odparł iż nawet by do tego nie dopuścił.Spodziewalam s
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka