Dodaj do ulubionych

Jak to zrobisz?

17.10.21, 07:13
Jak ostrzeżesz swoje dziecko przed wejściem w zły związek?
Ja po wielu latach przypominam sobie pierwszą sytuację, po której powinnam się była ewakuować. Nie była straszna, ale symptomatyczna. Dotyczyła powiedzmy braku szacunku i nie wzięcia pod uwagę uczuć partnera.
Będziecie tłumaczyć dziecku, że takie sytuacje będą się powtarzać i z czasem zmieniać w sprawy większego kalibru? Czy dacie się dziecku przejechać na jego własnych błędach? A może macie dziecko z tak dużym poczuciem własnej wartości, że wcale nie boicie się o to, bo pierwszym takim numerze daje partnerowi kopa w dupę?
Obserwuj wątek
    • kosmos_pierzasty Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 07:41
      Kiedyś myślałam, że wyślę prewencyjnie na terapię, ale im dziecko większe, tym bardziej widzę, że to odrębna istota o własnych zapatrywaniach, i wysyłać w wieku np. późnonastoletnim, to sobie będę mogła...

      Generalnie, potrafi być niemiła i wydaje się odporna, więc liczę, że się nie da zmanipulować.
      Poza tym zamierzam być czujna i w razie charakterystycznych zachowań, gdyby przyszła pa radę, szczerze powiem, że ma dać kopa. Dodatkowo zostawię w domu jej pokój (żeby zawsze miała, gdzie się podziać, nawet jak głupot narobi i swoje przepuści) oraz zapewnimiy własną nieruchomość (jak jest dokąd odejść, to już bardzo dużo wbrew pozorom).
      Co do reszty - obawiam się, że pozostaje nauka na błędach. Przed wszystkim dziecka się nie ustrzeże niestety.

      No i zrobiłam co mogłam do tej pory - matrycą dla dorosłych związków jest relacja z najważniejszym opiekunem, często z matką (wbrew obiegowej opinii, że u dziewczyn ważniejszy pod tym względem jest ojciec). Bardzo starałam się tego nie skopać i na ten moment wiele wskazuje, że się udało.
      • kokokoko_euro_spoko Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 07:49
        Dzięki.
        No właśnie takie mamy te nowe czasy. Niby dziecko bardziej pewne siebie, ale i spotyka rówieśników z większym poczuciem zajebistości własnej, którzy być może zranią szybciej niż dziadek Edek babcię Elę.
        To z utrzymaniem pokoju dla dziecka też symptomatyczne (też mam taki plan). Zakładamy, że dostaną w nos?
        • trampki_w_kwiatki Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 08:51
          A tam od razu zakładamy. To taka polisa ubezpieczeniowa. Moi rodzice trzymali mój pokój. I pomoc w nabyciu nieruchomości też zapewnili. Zawsze naciskali, żebym była niezależna
          Opłaciło się. W kluczowym momencie mogłam wystawić chłopu walizki a nie dawać pierdyliard szans ze strachu przed samotnym macierzyństwem.
            • trampki_w_kwiatki Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 17:01
              Jeśli zrobiłaś i masz to za sobą to już masz w sobie pewną ugruntowaną postawę względem trwania w złym związku. Czyli nie teoretyzujesz. Ja tam uważam, że odejście ze złego związku, zwłaszcza gdy ma się w nim dzieci, wymaga i dużego zaplecza finansowego, i jeszcze dużych jaj. Myślę, że w toku wychowania dzieci nasiąkają tą naszą postawą. Ja jestem trochę dupą wołową w wielu kwestiach, a jednak w takich sprawach związkowych w kluczowych sytuacjach wrzała we mnie krew mojej babki i matki, a to kobiety z jajami jak u konia.
          • marusia_ogoniok_102 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 17:54
            Moja mama też trzyma mój pokój i też się dołożyła do własnego mieszkania dla mnie, naprawdę dużo. Także potwierdzam, wiedza, że jak coś się sknoci to jest dokąd uciekać, to jest ogromne wsparcie. smile
    • juzjesien Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 07:44
      Moj 1zwiazek byl straszny skopał moje poczucie wartości. Dziecku bede powtarzać ze liczą się jego uczucia przede wszystkim i ma o siebie emocjonalnie dbać. Byc moze a pewnie napewno popelni błędy ale mam nadzieje nie takiego kalibru jak było u mnie.
        • kosmos_pierzasty Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 07:58
          To jeszcze musisz uważać, żeby nie stać się teściową z dowcipów big_grin

          Mnie póki co wydaje się niemożliwe, bym była teściową wpatrzoną w zięcia jak w obrazek. Mam wrażenie, że zawsze będę nieufna.
        • lauren6 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:21
          Znam sytuację, gdy rodzice doradzali córce by wymiksowała się ze związku z chłopakiem, który wg nich był poniżej jej ligi. Teraz to ich zięć, ojciec ich wnuków. Zgadnij jak się tam teraz układają stosunki rodzinne.
          • triss_merigold6 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:28
            Jak dla mnie to mogą układać się zupełnie poprawnie. Rodzice przedstawili swoje stanowisko, a córka oceniła sytuację inaczej i wybrała w oparciu o sobie dostępne dane i przesłanki. Jeśli rodzice nie sekowali chłopaka/partnera złośliwościami, to nie widzę problemu.
          • kokokoko_euro_spoko Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:34
            lauren6 napisała:

            > Znam sytuację, gdy rodzice doradzali córce by wymiksowała się ze związku z chło
            > pakiem, który wg nich był poniżej jej ligi. Teraz to ich zięć, ojciec ich wnukó
            > w. Zgadnij jak się tam teraz układają stosunki rodzinne.

            Ale mi nie chodziło o związki z kimś z ligi poniżej w mniemaniu rodziców, tylko o kogoś, kto ich dziecko na starcie źle traktuje. To jest wielka różnica.
    • triss_merigold6 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 08:23
      Uczulam, żeby zwracali uwagę na hasła, frazy, wyrazy podziwu dot. "tradycyjnej rodziny". Panna marząca o tradycyjnym modelu i byciu zaopiekowaną w zamian za zajęcie się domem i dziećmi, zwykle chce zwisać na facecie, żeby nie iść do pracy. Pan tradycyjny z kolei będzie prezentował przemocowe zachowania, no i nie po to ładuję kasę w edukację córki, żeby w przyszłości spełniala się jako gospodyni domowa.
        • triss_merigold6 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 08:50
          Nie, to nie kwestia wrogiego nastawienia, tylko wyczulenia na pozornie pozytywne i prorodzinne komunikaty, które młodzi ludzie mogą traktować serio i nie dostrzegać niczego niebezpiecznego.
          Zresztą, synowi mówię wprost, żeby unikał dziewcząt, które docelowo chciałyby poświęcić się rodzinie, wychowywaniu dzieci etc., bo po latach bezrobotnej pani zwykle odbija szajba, a depresję ma w pakiecie. Plus ryzyko bycia jedynym żywicielem.
            • kokokoko_euro_spoko Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 09:02
              trampki_w_kwiatki napisała:

              > Ja myślę, że ten tradycyjny model dla wielkomiejskiej młodzieży z rodziny, w kt
              > órej kładło się nacisk na wykształcenie i pracę zawodową jest tak abstrakcyjny
              > jak związek z delfinem.

              Model rodzinny niekoniecznie jest w modzie, ale każdy z nich raczej potrzebuje bliskości i kiedyś niestety może poświęcić swój dobrostan dla osoby, która to wykorzysta. To nie muszą być materialne rzeczy.
            • ludzikmichelin4245 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 09:48
              trampki_w_kwiatki napisała:

              > Ja myślę, że ten tradycyjny model dla wielkomiejskiej młodzieży z rodziny, w kt
              > órej kładło się nacisk na wykształcenie i pracę zawodową jest tak abstrakcyjny
              > jak związek z delfinem.

              Moim zdaniem wyraża się też w przejmowaniu domyślnie przez kobietę wszystkich L4 na dziecko, urlopów wychowawczych, niedzielonych macierzyńskich czy innych nagłych wyjść z pracy, bo w przedszkolu wszy, racjonalizowanym przez "mąż więcej zarabia, więc się nie opłaca".
              • triss_merigold6 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 09:58
                Nie o to mi chodziło.
                Wbrew pozorom, staranne kształcenie dziewcząt nie zawsze przekłada się na ich aktywność zawodową. Idą na studia, bo wszyscy w rodzinie mają studia, jest to środowiskowa norma, ale po wyjściu za mąż świadomie osiadają w domu i zajmują się organizacją życia domowego. Model tradycyjny nie jest przypisany do konkretnych warstw społecznych, tu na forum masz sporo niepracujących wcale lub długo niepracujących, wykształconych kobiet.
                • ludzikmichelin4245 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 10:09
                  triss_merigold6 napisała:

                  >Model tradycyjny nie jest przypisany do konkretnych warstw społecznych, tu na forum masz sporo niepracujących wcale lub długo niepracujących, wykształconych kobiet.

                  Rzekłabym, że jest - do niższego working class, które pozostając w domu niewiele traci finansowo, a zyskuje sporo choćby zdrowotnie i logistycznie. Oraz do klasy wyższej średniej, gdzie zarobki męża są na tyle astronomiczne, że spokojnie zaspokajają wysoki standard rodziny, a niepracujący członek rodziny to symbol statusu. Taka kobieta jest też dość często dobrze zabezpieczona z domu, ma jakieś dochody pasywne, nieruchomości, udziały w firmie starych itp.
                  • extereso Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 10:40
                    W sumie ja też tak osiadlam na laurach, mimo że byłam naprawdę dobrze wykształcona. Sześć lat na wychowawczym ( jestem z tego zadowolona) i nie myślałam nawet o pracy, ale ojciec do mnie zagadał : jeszcze trochę, czy w ogóle nie idziesz do pracy, czy nie szkoda, zbudowałabys inny kawałek świata i siebie. I to było eureka, za trzy tygodnie pracowałam. Serio w takim kołowrocie dziecinnym nie pomyślałam o tym a to był bardzo dobry pomysł.
                  • daniela34 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 10:46
                    ludzikmichelin4245 napisał(a):


                    > Rzekłabym, że jest - do niższego working class, które pozostając w domu niewiel
                    > e traci finansowo, a zyskuje sporo choćby zdrowotnie i logistycznie. Oraz do kl
                    > asy wyższej średniej, gdzie zarobki męża są na tyle astronomiczne, że spokojnie
                    > zaspokajają wysoki standard rodziny, a niepracujący członek rodziny to symbol
                    > statusu. Taka kobieta jest też dość często dobrze zabezpieczona z domu


                    Ludzik, nie masz racji. Oprócz powyższych, jest też sporo kobiet z rodzin całkiem przeciętnie zarabiających (zdecydowanie mąż nie zarabia astronomicznie, ot tyle, że wystarcza na jedzenie, ratę kredytu i korepetycje z angielskiego), które nie pracują i nie mają zabezpieczenia (no chyba, że za zabezpieczenie uznajesz ustrój wspólności majątkowej małżeńskiej). I sporo z tych kobiet ma wyższe wykształcenie.


                    • ludzikmichelin4245 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 13:08
                      daniela34 napisała:

                      > Ludzik, nie masz racji. Oprócz powyższych, jest też sporo kobiet z rodzin całki
                      > em przeciętnie zarabiających (zdecydowanie mąż nie zarabia astronomicznie, ot t
                      > yle, że wystarcza na jedzenie, ratę kredytu i korepetycje z angielskiego), któr
                      > e nie pracują i nie mają zabezpieczenia (no chyba, że za zabezpieczenie uznajes
                      > z ustrój wspólności majątkowej małżeńskiej). I sporo z tych kobiet ma wyższe wy
                      > kształcenie.

                      Hmm, czyli załóżmy - rata kredytu wynosi 1.8k, na jedzenie liczmy 1.5k, angielski dajmy na to 600zł. Czyli pensja męża wynosi 3900 na rękę. Pomijając sytuacje przemocowe i przymuszanie do decyzji, albo inne sytuacje braku wyboru (dziecko z niepełnosprawnością) jest mi ciężko uwierzyć, że przy takim budżecie rodziny ktoś decyduje się na pozostanie w domu, o ile nie są grane jeszcze dodatkowe czynniki zaważające na kalkulacji. Typu: matka z wyższym wykształceniem może liczyć na "lepszą" pracę, ale będzie to praca w urzędzie za 2300 zł, a zapewnienie dziecku opieki wyniesie 1500 zł. Z dojazdami i innymi kosztami związanymi z chodzeniem do pracy - jesteśmy do przodu o całe 500 zł.
                      Tzn. ja Ci wierzę, przyjmuję, że masz większy ogląd z racji zawodu, tylko po prostu zastanawiam się, czy - jeżeli nie mówimy o przemocowym związku - rzeczywiście kiedykolwiek jest to decyzja mowywowana inaczej niż rachunkiem opłacalności.
                      • daniela34 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 13:16
                        Oczywiście, że bywa motywowana czymś innym niż opłacalnością w sensie ekonomicznym. Dla niektórych kobiet to jest model, który po prostu jest atrakcyjny, odpowiada im, zawsze tak chciały, uważają taki model za korzystny dla rodziny z innych względów niz ekonomiczne.
                        Żeby była jasność, ja akurat nie oceniam tego wcale negatywnie
                        • aqua48 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 14:33
                          Dodam, że wiele kobiet które nie mają powodów czysto ekonomicznych by pracować zawodowo, po prostu ucieka do pracy, od obowiązków domowych, nudy, dzieci. Emerytura jest dla nich dodatkową korzyścią. Znam i takie.
                          Są też mężczyźni którzy nie pracują i nigdy nie musieli pracować zawodowo i którzy wolą realizować się w innych dziedzinach.
                          Tak, że powodów podjęcia lub rezygnacji z regularnej pracy zawodowej przez kobiety (i mężczyzn) jest wiele i są one rozmaite.
              • jolie Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 10:02
                ludzikmichelin4245 napisał(a):

                > trampki_w_kwiatki napisała:
                >
                > > Ja myślę, że ten tradycyjny model dla wielkomiejskiej młodzieży z rodziny
                > , w kt
                > > órej kładło się nacisk na wykształcenie i pracę zawodową jest tak abstrak
                > cyjny
                > > jak związek z delfinem.
                >
                > Moim zdaniem wyraża się też w przejmowaniu domyślnie przez kobietę wszystkich L
                > 4 na dziecko, urlopów wychowawczych, niedzielonych macierzyńskich czy innych n
                > agłych wyjść z pracy, bo w przedszkolu wszy, racjonalizowanym przez "mąż więcej
                > zarabia, więc się nie opłaca".

                Zejdź na ziemię. Byt określa świadomość. Nie wyobrażam sobie, że mąż dla zasady ma zrobić coś, co będzie kosztowało naszą rodzinę więcej - np. wziąć L4 i nie pojechać gdzieś (co wiąże się ze stratą pieniędzy) albo siedzieć na bezpłatnym wychowawczym, gdy zarabia więcej. Jestem na to za biedna. Tak, tak, powinnam robić wszystko, żeby zarabiać tyle samo albo i więcej, zgadzam się. Ale lepszy wróbel w garści. A męża mam akurat bardzo zaangażowanego, do przedszkola zwalniał się przy starszych synach i zwalnia się przy najmłodszym, bo chciał zobaczyć dziecko na przedstawieniu.
            • la_felicja Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:46
              trampki_w_kwiatki napisała:

              > Ja myślę, że ten tradycyjny model dla wielkomiejskiej młodzieży z rodziny, w kt
              > órej kładło się nacisk na wykształcenie i pracę zawodową jest tak abstrakcyjny
              > jak związek z delfinem.

              Niekoniecznie, trampki, niekoniecznie.
              Przykład: koleżanka z roku, studia dość prestiżowe i dające dobrze płatny zawód. Koleżanka bardzo zdolna, powiedziałabym jedna z najlepszych na roku, do tego bardzo atrakcyjna, piękna kobieta. Z bogatego domu, wyjeżdżała na wakacje do Stanów - wtedy to było nieosiągalne dla przeciętnie zarabiających ludzi.
              Na piątym roku zakochała się w asystencie - chłopak starszy od nas o dwa lata, został po dyplomie na uczelni i robił karierę.
              Był płomienny romans, ślub, potem dziecko - a potem on jej nie pozwolił wrócić do pracy. Po pięciu latach, kiedy wyjeżdżałam z Polski - ona nadal nie pracowała. Niestety, w naszym zawodzie to klęska - zawód tego typu, że trzeba cały czas sięrozwijać, dokształcać, trzymać rękę na pulsie - i bardzo trudno wrócić po tak długiej przerwie.
              A wspaniały mężuś jeszcze sie chwalił naszym wspólnym koleżankom, że "Monika powtarza, że chciałaby zacząć pracować, ale już ja to jej wybiję z głowy"

              Czyli - wielkie miasto, nowoczesna młodzież (owszem, pod koniec lat 90-tych, ale jednak) - studia na uczelni, której absolwentki są zwykle niezależne finansowo, silne, często to one utrzymują rodzinę, dziewczyna super-zdolna - a tu zonk...
              • trampki_w_kwiatki Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 17:08
                W głowie się to nie mieści, serio.
                Fakt, nie znam żadnej, ani jednej nieaktywnej zawodowo kobiety. Nawet te, które mają mężów z astronomicznymi zarobkami oraz nieruchomości pracują choćby hobbystycznie w świetlicy środowiskowej.
                To jest dla mnie inny świat.
                • triss_merigold6 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 17:33
                  Ja znałam, teraz już pracuje, ale przerwę miała wieloletnią.

                  Jeśli pracujesz, masz pracujące koleżanki, Twoje kuzynki pracują, Twoje dziecko odwiedza koleżanki/kolegów, którzy mają pracujące matki etc. to funkcjonujesz w bańce, w której nie ma bezrobotnych kobiet. Kwestia środowiska.
                • magdallenac Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 19:42
                  Zgłaszam się😀Byłam nieaktywna przez kilka lat, kiedy któregoś dnia po raz kolejny przetarłam blat w kuchni i trafiłam na wpis szanownej udzielającej się w tym wątku forumki na T, traktujący o przecieraniu blatów w kuchni, poprosiłam matkę o przesłanie mi indeksów i dyplomów, szybko nostryfikowałam i zrobiłam licencję, jako sub teacher. Zastępuje od czasu do czasu nauczycieli w lokalnych szkołach, kiedy chorują, albo jadą na wakacje- nie zarobię nawet na waciki, ale to była najlepsza decyzja ever! Nie ma to jak kopniak w tyłek od ematki.
      • aqua48 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:45
        triss_merigold6 napisała:

        > no i nie po to ładuję kasę w edukację córki, żeby w przyszłości spełniala się jako gospody
        > ni domowa.

        Bardzo to autorytarne. Każde z moich dzieci spełnia się w życiu inaczej, zgodnie ze swym charakterem i zdolnościami i systemem wartości. Nie oceniałam, nie podpowiadałam nie zabraniałam, a przede wszystkim nie oczekuję by moje dzieci realizowały jakiś mój pomysł na ich życie.
    • extereso Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 08:24
      W skrócie: być blisko, ale dawać przestrzeń,nie oceniać, to się zwierzą. Mieć dobry związek, to będą widzieć jeśli coś w zachowaniu drugiej strony będzie nie tak. Gadac o relacjach i miłości przy różnych okazjach, jak już ich to dotyczy to za późno jest zaczynać.Dać zaplecze, żeby nie były w sytuacji bez wyjścia, ale to z obserwacji dalszych osób, bo zaplecze w mojej rodzinie jest oczywistością.
        • extereso Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 08:31
          Zapomniałam napisać, że piszę z doświadczenia. Oczywiście na pierwszym froncie zwierzeń są psiapsi, ale ja też bylam obecna. Z tym, że moje są akurat dość otwarte.
          Co do tradycyjnych rodzin to w dużej mierze zgadzam się z Tobą.
        • melisananosferatu Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 08:45
          Oesu, triss, zawsze musisz byc taka nadeta, spieta pipcia? Chodzi przeciez o to zeby dziecko mialo swiadomosc, ze ma w rodzinnym domu bezpieczna przystan i zrozumienie i zeby nie balo sie mowic, ze 'nie jest fajnie' i prosic o pomoc. Wiele osob noe tkwiloby w przemocowych zwiazkach gdyby mialo wsparcie rodziny.
        • trampki_w_kwiatki Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 09:03
          Są domy, w których młodzi zwierzają się akurat matce. Między innymi matce. Ja tam z poważniejszymi dylematami szłam do matki, bo ona miała trzeźwy osąd i potrafiła tak wyłożyć prawdę między oczy, że rozjaśniał mi się umysł. Poza tym była jedyną osobą, co do której miałam pewność, że jej intencje są szczere. Nie znaczy to, że zawsze słuchałam jej rad, bynajmniej. Ale chciałam poznać jej punkt widzenia.

          Mam całkiem sporo znajomych, którzy robili tak samo.
        • aqua48 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:26
          triss_merigold6 napisała:

          > Albo i nie zwierzą, na litość boską, skąd pomysł, że dorastające lub dorosłe dz
          > iecko będzie się z rozterek związkowych zwierzać akurat matce?!

          A dlaczego nie? Moje się zwierzało, pytało o moją ocenę sytuacji i osoby.
        • lea_233 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:36
          Moje dorosłe się zwierza. I dziękuje, że wyraziłam swój osąd. Często i tak robi po swojemu ale rozmowa ze mną pozwala jej spojrzeć na sprawę wzrokiem osoby o większym bagażu doświadczeń niż ona sama czy przyjaciółki
          • aqua48 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:47
            lea_233 napisała:

            > Moje dorosłe się zwierza. I dziękuje, że wyraziłam swój osąd. Często i tak robi
            > po swojemu ale rozmowa ze mną pozwala jej spojrzeć na sprawę wzrokiem osoby o
            > większym bagażu doświadczeń niż ona sama czy przyjaciółki

            No dokładnie. Moje dzieci też często robią zupełnie inaczej niż ja bym zrobiła, ale wyrażenie odmiennego (mojego) zdania pozwala im rozważyć wszystkie za i przeciw, spojrzeć z innego punktu widzenia.
        • majenkir Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 17:18
          triss_merigold6 napisała:
          >skąd pomysł, że dorastające lub dorosłe dz
          > iecko będzie się z rozterek związkowych zwierzać akurat matce?!



          Może z doświadczenia? Moi mi mówià wszystko, chcę czy nie chcę 😉
          • pani_tau Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 19:28
            I tak właśnie powinno być: córka/ syn poznają niezmiernie wręcz interesującego partnera i chcieliby poznać opinię osoby bardziej, z racji wieku, doświadczonej i do której mają pełne zaufanie ponieważ to rodzic właśnie przekazał im wiedzę, że ludzie mogą być różni a z boku więcej widać.
            Na marginesie to z moich obserwacji wynika, że straszliwie, bezgranicznie i wbrew wszystkiemu zakochują się osoby, które w domu rodzinnym czuły się niekochane.

            • trampki_w_kwiatki Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 20:55
              straszliwie, bezgranicznie i wbr
              > ew wszystkiemu zakochują się osoby, które w domu rodzinnym czuły się niekochane
              > .
              >
              Też tak to widzę. Mało tego, mam wrażenie, że to głównie takie osoby mają problem z odejściem ze złego związku. Ci z fajnymi rodzinami nie mają rozkmin typu "jak odejdę od tego człowieka to zostanę sama jak palec i nikt mnie już nie zechce", bo nie są sami jak palec i mają kochających ludzi przy sobie.
      • jolie Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:04
        extereso napisała:

        >Dać zaplecze, żeby nie były w sytuacji bez wyjścia, ale to z obserwacji dalszych osób, bo zaplecze w mojej rodzinie jest oczywistością.

        Czyli znowu - byt określa świadomość, zwierzanie się rodzicom z zasobami jest po prostu najbardziej racjonalne. Gdy tych zasobów nie ma, to nawet więź i wsparcie niekoniecznie wystarczają, żeby podjąć dobrą decyzję.
    • thank_you Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 09:57
      Pokazuje dzieciom, ze zawsze mogą na mnie liczyć, ze pomogę im choćby nie wiem w jakie bagno weszli, ze z każdym problemem mogą sie do mnie zwrócić. I pokazuje, które ich relacje są toksyczne - wbrew pozorom, zanim wladuja sie w związki, to miewają toksyczne koleżanki i przyjaciół i na tych przykładach pokazuje od kogo należy sie odcinać. Oraz na czym polegają zdrowe relacje - czyli koleżeństwo, przyjaźń, związek, rodzina. Ze nie trzeba utrzymywać wszystkich więzi, Bo to np. babcia. Uczę ich życia zgodnie z ich własnym poczuciem sprawiedliwości, a nie czyimś.

      • jolie Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 10:09
        thank_you napisała


        >pokazuje, które ich relacje są toksyczne - wbrew pozorom, zanim wladuja sie w związki,
        > to miewają toksyczne koleżanki i przyjaciół i na tych przykładach pokazuje od
        > kogo należy sie odcinać. Oraz na czym polegają zdrowe relacje - czyli koleżeńst
        > wo, przyjaźń, związek, rodzina. Ze nie trzeba utrzymywać wszystkich więzi, Bo t
        > o np. babcia. Uczę ich życia zgodnie z ich własnym poczuciem sprawiedliwości, a
        > nie czyimś.
        >

        Ja robię podobnie. Ale i tak widzę, że wiele zależy od charakteru - jednemu da do myślenia, a drugi miewa postawę "ja wiem lepiej" i musi się sparzyć.
        • thank_you Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 10:36
          Generalnie wychowywanie dzieci ze świadomością, ze nieraz można zrobić wszystko, a to i tak okaże się niewystarczające, bo one maja juz swoją zakodowaną matrycę, jest przerażajace.
          • triss_merigold6 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:15
            Patrz na to z drugiej strony - przerażający byłby rodzicielski determinizm, wykluczający socjalizację wtórna, swobodę dokonywania ocen i wyborów. Ty możesz uważać swój model za super wartościowy i godny naśladowania, niemniej jest mnóstwo rodzin z syfiastymi układami i obciążeniami, brak własnej "matrycy" skazywałby kolejne pokolenia na bierne powielanie losu.
            • thank_you Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:18
              Tak, ale w tej wypowiedzi odnoszę się do swojego dziecka i do tego co mnie przeraża.

              Jeśli patrzeć na ogół, to tak - masz rację, dobrze, że NIEKTÓRYM ludziom ich matryca pozwala na wyrwanie się ze schematów, ale jeśli jednak spojrzeć na statystyki to być może nawet użycie słowa "niektórym" jest na wyrost. ;/
    • ludzikmichelin4245 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 09:58
      Wprawdzie nie mam dzieci (i nieznajomość odpowiedzi na potencjalne Ważne Pytania jest jedną z przyczyn), ale dało mi kiedyś do myślenia badanie przeprowadzone w EU, które wykazało, że polskie dziewczynki mają najniższą samoocenę w Europie, a to prosta droga to bycia w nieszczęśliwym i eksploatowanym w związku. Jest chyba coś głęboko złego i zepsutego w naszym społeczeństwie z jego uwarunkowaniami kulturowymi. Chyba po prostu wywiozłabym dziewczynkę gdzie indziej, a w wypadku zawodu nieemigracyjnego - stanęłabym na rzęsach, żeby się przekwalifikować.
      Ale oczywiście, tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono.
      • triss_merigold6 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 10:03
        Trochę off topowo, ale w temacie nastrojów i stanu psychicznego młodzieży. Mój syn ma kolegę w Finlandii (Fina), rówieśnika, 17-latek chodzi do odpowiednika naszego liceum. Nie jest to daleka północ. W uchodzacej za hiper przyjazną, fińskiej szkole, 1/4 w klasie ma zdiagnozowana depresję, 1/4 stale obniżony nastrój, a mniej więcej połowa czuje się ok. Czyli nie jest tak, że tylko w Polsce młodzież ogólnie nie tryska radością i optymizmem.
      • la_felicja Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:54
        Czyli co? Będziesz spokojnie patrzeć, jak twoja córka tydzień przed ślubem nakłada kolejną warstwę korektora na podbite oko i wzdycha radośnie: Ach, mamo, zobaczysz - po ślubie on się zmieni...?
    • aqua48 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:24
      kokokoko_euro_spoko napisał(a):

      > Jak ostrzeżesz swoje dziecko przed wejściem w zły związek?

      Ja spokojnie i rzeczowo rozmawiałam z dzieckiem, pozostawiając mu decyzję, ale przedstawiając jak może wyglądać przyszłość gdy zwiąże się z niewłaściwą osobą i pytając czy tego chce, czy jest na to przygotowane, i co wówczas. Dziecko z resztą samo miało od początku prawie wątpliwości, a rozwijająca się sytuacja i kolejne zdarzenia pokazywały że z czasem jest coraz gorzej. W końcu dziecko zdecydowało dobrze.
      • demodee Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:38
        Ematki są strasznie nadopiekuńcze. Doradzają dorosłemu potomstwu w kwestiach związkowych, rezerwują pokój na poddaszu, żeby miało gdzie wrócić, gdy coś się w związku posypie...

        Mowa tu jest o córkach, gdyby to syn był, który po zerwaniu z dziewczyną/żoną pakuje walizki i wraca do mamusi, też byście tak pisały?
        • jolie Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:46
          Ja mam synów i chcę, żeby mieszkali już osobno, gdy będą pełnoletni. Zatem nie tyle planuję dla nich pokój w moim mieszkaniu za 10 lat, tylko umozliwię przeprowadzkę do innego lokum. To plan, jak będzie, to się okaże. Mam nadzieję, że na własne mieszkanie z ewentualną partnerką zarobią sami i że głównym kryterium doboru tej drugiej osoby nie będzie to, że ma swoje mieszkanie (uznałabym to za porażkę w wychowaniu).
          • demodee Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 11:59
            I ci synowie w wieku nastoletnim zwierzali CI się ze swoich rozterek sercowych, a ty im doradzałaś? Że ta dziewczyna jest bardzo ładna, ale to pusta lalka, więc się, synu, nie angażuj. Ta z kolei dobra i mądra i z przyzwoitej rodziny pochodzi, więc chciałabym ją na synową? A pamiętaj, synu, że gdy coś CI w życiu nie wyjdzie, to pokój u mnie zawsze masz, a i emeryturą Cię poratuję, i pamiętaj, że żon i partnerek można mieć wiele, ale matkę masz tylko jedną!

            I taki pięćdziesięciolatek wiedząc, że matka nie zawiedzie, zamiast budować mozolnie życie z kobietą, i naprawiać błędy, które popełnił, odchodzi od żony do matki, która czeka z gorącym obiadem...
            • aqua48 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 12:28
              demodee napisała:

              > I ci synowie w wieku nastoletnim zwierzali CI się ze swoich rozterek sercowych,
              > a ty im doradzałaś? Że ta dziewczyna jest bardzo ładna, ale to pusta lalka, wi
              > ęc się, synu, nie angażuj. Ta z kolei dobra i mądra i z przyzwoitej rodziny poc
              > hodzi, więc chciałabym ją na synową? A pamiętaj, synu, że gdy coś CI w życiu ni
              > e wyjdzie, to pokój u mnie zawsze masz.

              Po pierwsze, nie nastoletni, nastoletnich chłopaków dziewczyny jeszcze nie interesowały tak żeby wchodzić w związki smile Po drugie, tak zwierzali, opowiadali jak która zareagowała, jak postąpiła, jak byli traktowani podczas wizyt w domach rodzinnych dziewczyn, jakie to rodziny są i rozmawialiśmy o tym czy to ważne, pytali też co ja o tym sądzę. A ja zwykle pytałam, a co ci się w tej dziewczynie spodobało, czym cię zainteresowała, zauroczyła, synu, czy jest ci z nią dobrze, czy macie wspólne zainteresowania, czy lubicie spędzać czas razem, czy jest towarzyszką, partnerką, czy cię wspiera w dążeniach. Nie oceniałam ta pusta, ta nieładna, ta mądra itp.
              Nie mówiłam też ze pokój u mnie zawsze będą mieli, bo tak nie jest.
              • demodee Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 13:20
                Pokoje będą mieli nie u matki, ale dzięki matce samodzielny dach nad głową. Napisałaś:

                > Zatem nie tyle planuję dla nich pokój w moim mieszkaniu za 10 lat, tylko umozliwię przeprowadzkę do innego lokum.

                Tak jakby dorosły facet nie był w stanie zorganizować sobie sam przeprowadzki, przy pomocy kumpli lub firmy przeprowadzkowej, tylko musiała to mu umożliwiać matka...

                Co za facetów te ematki wychowują! "Maminsynki" to się kiedyś nazywało.

                > Po pierwsze, nie nastoletni, nastoletnich chłopaków dziewczyny jeszcze nie interesowały tak żeby wchodzić w związki smile Po drugie, tak zwierzali, opowiadali jak która zareagowała, jak postąpiła, jak byli traktowani podczas wizyt w domach rodzinnych dziewczyn, jakie to rodziny są i rozmawialiśmy o tym czy to ważne, pytali też co ja o tym sądzę. A ja zwykle pytałam, a co ci się w tej dziewczynie spodobało, czym cię zainteresowała, zauroczyła, synu, czy jest ci z nią dobrze, czy macie wspólne zainteresowania, czy lubicie spędzać czas razem, czy jest towarzyszką, partnerką, czy cię wspiera w dążeniach.

                A kumpli Twoi synowie do takich rozmów nie mieli?
                • jolie Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 13:48
                  Spokojnie mogą się sami przeprowadzić (czy tam z kumplami) do naszego pierwszego mieszkania. O to mi chodziło. A jeżeli stwierdzą, że chcą wyjechać zagranicę/do Gdańska/Warszawy - droga wolna, dla mnie i męża jeszcze lepiej, mieszkanie wynajmę.
                • aqua48 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 14:37
                  Mylisz moje wpisy z innymi. Ja nie pisałam o żadnych pokojach.
                  Z kumplami moje dzieci też rozmawiały, i z dziadkami również, pewnie jednak wiedziały, że kumple nie mają ani tyle doświadczenia życiowego, ani życzliwości (kumplom zazwyczaj nie zależy tak na przyszłości obcego bądź co bądź faceta) co bliskie osoby starsze z rodziny.
                • pani_tau Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 19:35
                  demodee napisała:


                  >
                  > A kumpli Twoi synowie do takich rozmów nie mieli?

                  A jak powszechnie wiadomo, kumple dwudziestolatków są najlepszymi doradcami w kwestiach związków.
    • mamtrzykotyidwa Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 12:14
      Nieeedaaasiiięęę!

      Wobec argumentu:
      Mamo, ja to wiem, ale ja go kocham.
      Nie można zrobić nic.
      Niestety miłość zaślepia i sprawia, że się nie widzi, wybacza i ma się wytłumaczenie na wszystko.

      Wspierać i pomagać należy potem, jak się oczy otworzą i rozum wróci.
      I nigdy nie mówić: A nie mówiłam?
      • aqua48 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 12:34
        mamtrzykotyidwa napisała:

        > Wobec argumentu:
        > Mamo, ja to wiem, ale ja go kocham.
        > Nie można zrobić nic.

        Można rozmawiać pytać a co w nim tak kochasz, w czym jest taki fantastyczny, jak cię traktuje sam na sam a jak przy znajomych czy to ci odpowiada, co możesz zrobić by zmienić to czego na pewno nie chcesz itp, itp.
      • lea_233 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 14:25
        Prawda. Pewne argumenty niestety nie dotrą na etapie zauroczenia facetem. Pytanie co lepsze: czy czekać aż rozum wróci czy jednak przekonywać, nalegać. Z ryzykiem, że dziecko może w ogóle odsunąć się od nas
        • aqua48 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 14:38
          lea_233 napisała:

          > Pewne argumenty niestety nie dotrą na etapie zauroczenia facetem. Pyta
          > nie co lepsze: czy czekać aż rozum wróci czy jednak przekonywać, nalegać. Z ryz
          > ykiem, że dziecko może w ogóle odsunąć się od nas

          Na pewno nie nalegać ani nie przekonywać. Rozmawiać. Dawać do myślenia. I wspierać.
    • ophelia78 Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 12:26
      Mówić mówić mówić. Ze pierwszy/aktualny związek nie musi być w zawsze jeśli jest zły. Ze rozwod/odejście odejście krzywdzącego związku jest lepsze niż tkwienie w nim.

      Zawsze tez powtarzam Ze choćby skały sraly i nie wiem co zrobił i jakich głupot nawywijał to ma przyjść a ja zawsze pomogę. Zawsze w moim domu będzie dla biegów pokój a w przyszłości mieszkanie do którego będzie mogl wrócić/wystawić Panią za drzwi (na tę chwilę nie przewiduje opcji darowizny mieszkania zeby uniknąć sytuacji pt "syn zakochany jak wariat rozszerza współwłasność, potem Pani żona odwala jakiś numer i trzeba ją spłacać z mieszkania na które nie zarobila ani zlotowki")
      • trampki_w_kwiatki Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 20:51
        Słusznie, że tego nie robisz. W mojej rodzinie ten błąd popełniono. Teraz żona obdarowanego syna ciągle szantażuje, że w razie rozwodu on ma ją spłacać z wielkiego mieszkania, którego nawet nie remontowała.
    • pingus Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 14:42
      Staram się pokazywać własny zachowaniem, że nie można dawać się wykorzystywać i gdy tylko mogę daję wtrącenia nie pozwalaj sobie, gdy ktoś moim dzieciom włazi na głowie, bije, czy przekracza pewne granice, nawet gdy robi to dorosły z rodziny. Wszystkie niepowodzenia, wszystkie oznaki, że coś boli, że ktoś był niemiły zawsze traktuję poważnie i omawiam z dziećmi. Nigdy nie waham się zgłaszać w placówach rzeczy niepokojących. Liczę, że to wystarczy na przyszłość.
    • alpepe Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 16:52
      1. Moje córki nie są wychowywane na katoliczki. 2. Powtarzam córkom, że związek jest po to, by jej samej było lepiej, jeśli jej w związku jest gorzej, to jest to zły związek. Bo miłość jednej strony to za mało i miłość nie leczy. 3. Wiedzą, że nawet jeśli się zdenerwuję, to zawsze im pomogę. Zawsze. Nawet nie będę musiała mówić, a nie mówiłam.4. Widzą na moim przykładzie, jak powinien wyglądać dobry związek.
      Nie wiem, na ile to pomoże. Na razie starsza ma chyba dobry związek. Ale i tak jej powtarzam, że gdyby się coś jej odmieniło, a ma 19 lat, to tego kwiatu pół światu i nie ma co się zadręczać. I że będzie ciężko, ale że przeżyje. I na jednym facecie świat się nie kończy.
    • bo_jestem_jedna Re: Jak to zrobisz? 17.10.21, 20:06
      Moje dziecko jeszcze male, wiec ciagle uskuteczniam opowiesci, i dyskutujemy ... o rzeczach dosc oczywistych, a w miare zwiekszenia sie jego mozliwosci poznawczych, o drobnych.. doslownie, niuansach, ktore swiadcza lub moga swiadczyc, ze ktos chce dla nas niekoniecznie dobrze.
      Ale ja jestem z tych osob, ktore bez zalu zegnaly panow, co do ktorych bylo nawet lekkie podejrzenie, ze nie beda rokowac. Z miloscia czy bez. Z natury unikam problemow, a faceci problemowi przestaja byc atrakcyjni dosc szybko.
      Nie kupuje zupelnie, ze jak czlowiek zakochany to slepy. To moze na karteczce trzeba zapisywac minusy; plusow nie trzeba, bo wiadomo ze jakies beda.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka