Dodaj do ulubionych

A kto nie lubi niedzielnych popoludni?

17.10.21, 18:04
Ja nie lubie i nie potrafie tego racjonalnie wytlumaczyc. Praca nie stresujaca wiec nie denerwuje sie z jej powodu. Dzisiaj wyjatkowo nie umiem sobie znalezc miejsca. Cos tam gotuje na jutro, ale czuje jakis niepokoj. Meczy mnie tez powtarzalnosc i monotonia. Znowu nowy tydzien praca, zakupy, gotowanie i byle do weekendu.
Obserwuj wątek
        • furiatka_wariatka Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 18:14
          Ja mam tak samo, nie lubiłam niedzieli jako dziecko ze względu na to, że byłam przez rodziców na mszę ciągnięta, a potem niedzielne popołudnie kojarzy mi się z takim lękiem przed szkołą w poniedziałek. I mimo, ze juz jestem dorosła, i te czasy koscielno-szkolne mam już dawno za sobą, to faktycznie czuję taki dziwny lęk czy niepokój w brzuchu (kto tak ma, to wie o co chodzi wink
            • snakelilith Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 18:39
              No ale co ci przeszkadza spędzić niedziele po swojemu? Dziwią mnie ludzie uwięzieni w swoim maraźmie, choć wyjście jest na wyciągnięcie ręki. Przypuszczalnie większość z nas miała podobne domy rodzinne i niedziela u większości przebiegała sztampowo, ale zmuszona jesteś teraz też tak żyć? Ja tam niedzielę lubię. Dziś wyjątkowo siedzę w domu, bo jest u mnie parszywie zimno, a ja jestem przeziębiona, ale fajnie tak od czasu do czasu po prostu pooglądać sobie stare głupie seriale (u mnie lecą właśnie Aniołki Charliego). Normalnie wychodzę w przyrodę choć staram się w niedzielę nie używać tras spacerowych gdzie można spotkać 3/4 miasta, a pojechać gdzieś dalej, w teren mniej dostępny dla wszystkich. Wychodzić się, zrelaksować, kontakt z naturą jest świetnym poprawiaczem humoru. A nawet jak zostaję w mieście, to uwielbiam ten dzień, bo mam wrażenie, że w niedzielne popołudnie świat się wycisza. Na uliach jest mniej samochodów, ludzie bardziej wyluzowani niż w sobotę, taka jakaś święteczna atmosfera bez spiny. A z mieszkania sąsiadów pachnie właśnie ciastem. Tak się zastanawiam, czy też nie zamieszać jeszcze kilka muffinów.
                • snakelilith Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 19:01
                  Nie rozśmieszaj mnie. Komuś, kto zmienił swoje przyzwyczajenia według własnych potrzeb nic się raczej już nie kojarzy, bo nowe pozytywne doświadczenia zapisały się na miejsce starych. Najwidocznie tu jednak takich pozytywnych nie ma i ktoś pielęgnuje tylko swoje traumy. Nie mamy często wpływu na to, jak było w domu rodzinnym, ale na boginię, od tego jest dorosłość, by to zmienić, tak by ten czas kojarzył się z innymi aktywnościami. Albo przyjemnym nicnierobieniem, gdy ktoś czuł się wcześniej do czegoś przymuszany.
                  • hanusinamama Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 22:30
                    Ja lubie niedziele bo u nas są zazwyczaj leniwe. W soboty robimy sobie jakies wypady, dłuższe wyjscia. Niedziela jest leniwa. Jak jest ciepło moczymy sie w basenie, jak zimno - w dresach w domu. Takie "nic dzisiaj nie muszę"...oczywiscie konczy sie np na popołudniu z grami planszowymi, karcianymi czy zabawie w wyjazd lalek barbie.
                • snakelilith Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 19:07
                  Wyłtumacz. Robisz co chcesz, spędzasz czas na rzeczach, które sprawiają ci przyjemność i ciągle ci się to nieprzyjemnie kojarzy? Masz jakieś korzyści z poczucia bycia ofiarą rodzinnego domu, czy dlaczego pielęgnuejesz w sobie te negatywne emocje? Pytam poważnie, bo dla mnie to trudne do zrozumienia. Mnie samej nie podobało się, jak żyli moi rodzice dlatego wcześnie się wyprowadziłam z domu i jedyne co odczuwam, to ulgę i satysfakcję z tego, że mogłam sobie życie urządzić po swojemu.
                  • figa_z_makiem99 Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 19:46
                    Nie mam żadnego poczucia bycia ofiarą, nie wiem dlaczego się tak nadymasz. Jeśli karmili Cię w dzieciństwie do wyrzygu zupą mleczną, zapewne w dorosłości też nie będziesz za nią przepadała. Efektem zamknięcia sklepów w niedziele są tłumy w atrakcyjnych spacerowych miejscach, wcześniej część społeczeństwa robiło zakupy i było luźniej.
                    • snakelilith Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 20:02
                      figa_z_makiem99 napisała:

                      > Jeśli karmili Cię w dzieciństwie do wyrzygu zupą mleczną, zapewne w dorosłości też
                      > nie będziesz za nią przepadała.

                      To niewłaściwe porównanie. Tobie nie zupa nie pasuje, a pora, kiedy się ją podaje. Jeżeli karmili cię np. na śniadanie zupą mleczną, to możesz przecież kupować teraz croissanty i wędzonego łososia, albo pić tylko czarną kawę. Poranek nie musi się już źle kojarzyć. A ty szukasz tylko wymówek, bo sklepy, bo to i tamto. Ty masz problem nie z niedzielą, a po prostu z wolnym czasem. i nie ja się nadymam, a ty się nadymasz w swoim żalu. Ale to szkoda tylko dla ciebie, bo nie ja mam problem z niedzielą.
                      • figa_z_makiem99 Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 20:25
                        Wybacz ale nie zgadzam się z Tobą i nie czuję żadnego żalu. Odlatujesz z tymi konfabulacjami. Pamiętam Cię z wątku o otyłości, gdzie usiłowałaś mi wmówić, że szczupłych nie szykanują tylko otyłych. Rekompensujesz sobie jakieś deficyty tymi dowalankami? Ja nie muszę i zejdź ze mnie łaskawie. Szkoda prądu.
              • ludzikmichelin4245 Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 20:33
                snakelilith napisała:

                > A nawet jak zostaję w mieście, to uwielbiam ten dzień, bo mam wrażenie, że w niedzielne popołudnie świat się wycisza. Na uliach jest mniej samochodów, ludzie bardziej wyluzowani niż w sobotę, taka jakaś święteczna atmosfera bez spiny.

                Ja właśnie chyba nie lubię tego wyciszenia. Tzn. doceniam je w okresach jakiegoś skrajnego przebodźcowania, no i na początku pandemii opustoszałe miasto miało jakiś interesujący, złowrogo-apokaliptyczny sznyt, który w pewnym sensie był bodźcem samym w sobie. Może dlatego, że pozaniedzielny rytm życia nie kojarzy mi się ze spiną, tylko raczej (pomijając oczywiście pracę) - z takim radosnym pośpiechem do pozapracowych przyjemności.
      • aqua48 Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 18:25
        figa_z_makiem99 napisała:

        > Ja nie lubię, nawet gdy nie pracuję. Mam tak od dzieciństwa.

        Ja podobnie też od dzieciństwa. Niedzielne popołudnie wzbudza we mnie taki nerwowy niepokój. Bo niby byłoby co robić ale nie warto zaczynać. I człowiek tak się snuje.
        • nimaletko Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 19:47
          aqua48 napisała:

          >Bo niby byłoby co robić ale nie warto zaczynać. I człowiek tak si
          > ę snuje.

          O, to jest dokładnie to!
          Coś by się porobiło, ale jutro poniedziałek, więc trzeba się ogarnąć, przygotować...
          I chyba sporo ludzi tak do tego podchodzi, bo jakiś czas temu na jakimś amerykańskim blogu przeczytałam mega popularny wpis, w którym autorka podawała swój sposób na oswojenie niedzielnych popołudni i wieczorów.
          Otóż, przygotowuje wszystko to, co musi przygotować wcześnie,j w sobotę lub w niedzielę rano, a niedzielne popołudnie i wieczór spędza tak, jakby to była sobota, nie myśląc, że coś tam trzeba, "bo jutro poniedziałek".
          Niby nic odkrywczego, ot taki banał, ale pomaga trochę poprzestawiać w głowie, jeśli ktoś tego potrzebuje. wink
      • julita165 Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 20:32
        Ja tez tak mam od dziecinstwa. Wtedy nie lubilam z powodu poniedzialku w szkole a teraz w pracy choc ani w szkole nie mialam problemow ani w pracy. W zasadzie to tylko na studiach byly mi te niedziele obojetne. Mpze to kwestia koniecznosci porannego wstawania i pospiechu. Nigdy sie do tego nie przyzwyczailam. Moze tak byc bo moja niechec do niedzieli wyraznie zmalala w czasie pracy zdalnej😀
    • daniela34 Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 18:08
      Ja nie przepadam i wiem, z czego się to bierze- to pozostałość z lat szkolnych i studenckich. I to mimo, że ani ze szkołą ani z nauką nigdy nie miałam problemu, a na studiach było mi bardzo fajnie. Bardzo długo też nie przepadałam za końcówką sierpnia, potem września. Co do miesięcy to mi już przeszło, ale z niedzielami zostało.
    • januszekxxl Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 18:09
      akseinga1975 napisała:
      > Ja nie lubie i nie potrafie tego racjonalnie wytlumaczyc. Praca nie stresujaca
      > wiec nie denerwuje sie z jej powodu. Dzisiaj wyjatkowo nie umiem sobie znalezc
      > miejsca. Cos tam gotuje na jutro, ale czuje jakis niepokoj. Meczy mnie tez powt
      > arzalnosc i monotonia. Znowu nowy tydzien praca, zakupy, gotowanie i byle do we
      > ekendu.


      Idź na terapię albo zbadaj tarczycę.
    • silenta Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 18:31
      Nie lubię bardzo. To już taki czas czekania na poniedziałek i tydzień kieratu. Nawet na drzemkę się nie można położyć bo wieczorem się nie uśnie i w poniedziałek człowiek jak zombi chodzi. A te jesienne niedziele szczególnie są nielubiane przeze mnie.
    • zuzanna_a Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 18:37
      Teraz lubie, bo robie co chce, zwykle spedzam czas z dziecmi albo znajomymi/ gdzies jedziemy.
      Ale ludzie chyba dalej spedzaja ten czas typu „spacer z rodziną” co wzbudza we mnie jakies dziwne uczucia, pamietam parki w latach 80 gdzie wlasnie cale rodziny łazily z dziecmi po parkach, wszyscy odpier…leni jak stróż w Boże cialo, matka w spodnicy, babcia z lisem na szyi, dziadek pod krawatem, ja z siostra w ponczoszkach i spodniczkach, kokardki i warkocze - i 2 godziny, w żółwim tempie snujacy sie po parku mijajac 500 takich samych rodzin. Chryste jakie to bylo nudne!

      A w ogole Nienawidzilam jako dziecko calych weekendow.

      W sobote matka dostawała jakiegoś czystosciowego wścieku, sprzatała jak szalona od switu do nocy. Kurze, krysztaly, trzepanie dywanów, mycie klatki schodowej. Dziki, niespokojny dzien, wszedzie chemia, wszedzie pranie, wszedzie w calym bloku odkurzacze i mycie wszystkiego. Ojciec gdzies zawsze wybywal dziwnym trafem.

      W niedziele zas wszystko tak strasznie do bólu przewidywalne, jedyna zmienną byko to msza o 10:30 czy 12. Ale zwykle na 9 sniadanie, na 12 do kosciola, obiad, familiada, jakis serial typu zlotopolscy, pozna kolacja, rzucenie „no to jutro szkola to sie spakujcie” i sen.

      Nuda nuda nuda.
      Teraz robimy co chcemy i jak chcemy ale schematow unikam jak ognia.
      • extereso Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 19:39
        U mnie też było przewidywalnie. Niedziela oznaczają jajka sadzone na śniadanie, kościół, przyjaciele jedni zazwyczaj do rodziców przychodzili na kawę, potem był obiad z kluskami śląskimi i modrą kapustą oczywiście, potem spacer po lesie, zazwyczaj jakaś pogawędka botaniczna, potem herbatka z ciastem ( z soboty😊)a potem zazwyczaj czytałam. Tylko ja jako dziecko lubiłam tę powtarzalność i przewidywalność. Nawet to że w sobotnie poranki z bratem losowaliśmy strefy do odkurzania, potem latanie z dzieciakami z osiedla, potem...i mogłabym pisać, bo schemat był stale ten sam. Wiem że może brzmi strasznie nudno, ale ja to lubiłam.
        • pade Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 20:45
          extereso napisała:

          > U mnie też było przewidywalnie. Niedziela oznaczają jajka sadzone na śniadanie,
          > kościół, przyjaciele jedni zazwyczaj do rodziców przychodzili na kawę, potem b
          > ył obiad z kluskami śląskimi i modrą kapustą oczywiście, potem spacer po lesie,
          > zazwyczaj jakaś pogawędka botaniczna, potem herbatka z ciastem ( z soboty😊)a
          > potem zazwyczaj czytałam. Tylko ja jako dziecko lubiłam tę powtarzalność i prze
          > widywalność. Nawet to że w sobotnie poranki z bratem losowaliśmy strefy do odku
          > rzania, potem latanie z dzieciakami z osiedla, potem...i mogłabym pisać, bo sch
          > emat był stale ten sam. Wiem że może brzmi strasznie nudno, ale ja to lubiłam.

          Boże, nareszcie! Już myślałam, że coś ze mną nie tak. Ja też lubiłam tę powtarzalność (oczywiście sprzątania w soboty nienawidziłam) i wspominam ją teraz z nostalgią. W piątek po lekcjach był luz, wiadomo. Sobota sprzątanie, zakupy, kolejki itd. Mama w tym czasie gotowała obiad, piekła ciasto. Sobotnie popołudnie to był czas na odpoczynek przy filmie i dobrym jedzeniu, albo wśród znajomych. Niedziela - rano obowiązkowo jajecznica (tato robił genialne), potem ewentualnie msza, przed obiadem jakieś lekcje na poniedziałek i jeszcze pół dnia wolnego!
          Ja teraz to wszystko wspominam, to widzę, że ta przewidywalność dawała mi poczucie bezpieczeństwa.
    • mae224 Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 18:44
      U mnie granicą jest godzina 17 w niedzielę, natychmiast zaczyna się stres. Nauczyłam się to jakoś odsuwać w czasie i koło 20 robię sobie moment z dobrą muzyką, aperitivo albo koło 21 dobry film. Możesz wprowadzić jakiś tytuł, żeby to złagodzić: niedzielne kino, telefon do przyjaciółki, sport, grzaniec, pieczenie ciastek czy co tam lubisz wink
    • aagnes Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 18:51
      Nie lubie to mało powedziane, nie mam stresującej pracy, ale weekendy sa takie krótkie, mam wrażenie, ze kilka godzin temu był piatek 15-ta czyli ulubiony moment weekendu. Pociesza mnie to, ze jak juz wstane w poniedzialek wpadam w kierat i zaraz jest piątek. jednak mam nature niewolnika, oraz nie potrafie odpoczywać.
      • grey_delphinum Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 19:18
        Bardzo nie lubię, ponieważ po pierwsze od lat pracuję w niedzielę, po drugie, jak już się odrobię z robotą i niedzielnym obiadem (bo zawsze pracuję w domu), to późnym popołudniem wpadam w wir przygotowań na poniedziałek (poniedziałkowy obiad, bo w tym dniu długo jestem w pracy, prasowanie, kiedyś dopilnowywanie syna, by ogarnął sprawy szkolne, czasem spacer, goście, jakieś maseczki, depilacje itp.). Ogólnie to chyba mój najbardziej meczacy dzień w tygodniu, więc nic dziwnego, że nie przepadam.
        • solejrolia Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 19:49
          Ja też zazwyczaj pracuję w niedzielę, jeśli nie przy kompie, to w ogrodzie. Obiad, ciasto, to zawsze, czy prasowanie, no zdarza się, choć rzadko bo mało prasuję, a jednak te popołudnia są inne, lżejsze, na zasadzie mogę coś jeszcze popracować, podgonic robotę, ale jak nie, to nie, i luzik.
          W poniedziałek czy czwartek jeśli muszę coś zrobić, to muszę, w niedzielę popołudniu łatwiej mi odpuścić.
    • mia_mia Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 19:44
      To najbardziej leniwe popołudnie w tygodniu, takie często rzeczywiście kapciowo-kocowe. W piątek, sobotę coś się dzieje w niedzielę życie zamiera w oczekiwaniu na poniedziałek, ja to nawet lubię sobie wtedy popracować, posprzątać, łazić w dresie, bo nikt nie wpadnie. Moi panowie właśnie grają w planszówkę, której nie lubię, ja nagotowałam chyba na cały tydzień i dla nas i nawet psa, teraz siedzę i się nudzę.
    • sarah_black38 Re: A kto nie lubi niedzielnych popoludni? 17.10.21, 20:12
      akseinga1975 napisała:

      > Ja nie lubie i nie potrafie tego racjonalnie wytlumaczyc. Meczy mnie tez powt
      > arzalnosc i monotonia. Znowu nowy tydzien praca, zakupy, gotowanie i byle do we
      > ekendu.

      A ja z radością witam każdy nowy tydzień, nowy dzień. Doceniam to ,że jutro pójdę do pracy, że będę miała obowiązki w stylu zakupy/gotowanie/ ogarnięcie domu. Jestem wdzięczna za każdy dzień, który minął, za to że mam pracę, dom, rodzinę ( kolejnośc dowolna) ... ale to się docenia dopiero po traumatycznych przeżyciach. Mnie tego, że ważny jest każdy dzień nauczyła choroba. Nie narzekam ... bo nie mam na co, bo wiem jak było źle kiedy chorowałam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka