beataj1
18.10.21, 11:26
Mam w dalekiej rodzinie Strażnika Granicznego. Nie mam pojęcia czy ma coś do czynienia z obecnym kryzysem. Nie utrzymujemy prawie kontaktów i nie mam złudzeń - nie zaczniemy.
Ale pomyślałam tak szerzej - kurcze, ja na serio nie chciałabym by np moje dzieci miały do czynienia z kimś to działa tam, w lasach.
Bo oni by móc tych ludzi, te rodziny i dzieciaki wywozić do lasu musieli zrobić sobie coś w głowach, by to przetrwać psychicznie.
Pewnie już znajdują ciała ofiar tych wywózek. Za chwilę będą znajdować więcej ciał.
A jak jeszcze któryś znajdzie ciało dzieciaka, którego sam kilka dni temu wywiózł. Co to im zrobi z głową? Jak oni sobie muszą to poukładać by to sobie pouzasadniać.
I teraz zostaw z kimś takim (tak uszkodzonym) swoje dziecko?
Ja bym nie miała odwagi.
Jak oni z tym żyja, jak żyją z tym ich żony/mężowie.
Czy takie osoby ponownie mają szansę być empatyczne? Ludzkie?