Dodaj do ulubionych

psy na osiedlach domków - problem czy nie?

19.10.21, 11:48
czy na osiedlach domków jest problem z psami, chodzi o to czy dziecko które boi się psów może bez problemu samo poruszać się po takim osiedlu nie obawiając się za jakiś pies wyskoczy przez otwartą furtkę i je nastraszy?
Obserwuj wątek
    • kachaa17 Re: psy na osiedlach domków - problem czy nie? 19.10.21, 11:59
      To chyba zależy gdzie. Ja mieszam w bloku ale obok są domki no i widuję czasem całe sfory psów biegające chodnikiem - głównie jak suka ma cieczkę- no raczej z bloków te psy nie wyszły.
      Z kolei jak byłam dzieckiem i mieszkałam w domu to bałam się psów a sporo ich było luzem na osiedlu.
      • kocynder Re: psy na osiedlach domków - problem czy nie? 19.10.21, 19:57
        Wiesz, byłam kiedyś świadkiem sytuacji: szłam z kolegą i jego psem, rasy rottweiler. Pies ułożony, szedł przy nodze, na smyczy i w kagańcu. Z naprzeciwka szła mamusia z może czteroletnią dziewuszką. Na widok psa dziecko początkowo nie zareagowało, ale matka poderwała małą na ręce krzycząc histerycznie "Uważaj, Kajusiu, bo ten pies cię pogryzie... OCZAMI!". Dziecko szarpnięte raptownie uderzyło w bek a matka z przysłowiową "pianą na ustach" rzuciła się do kumpla, że jego pies wystraszył dziecko! Słowo - pies na dziecko nie zwrócił kompletnie żadnej uwagi, mało tego - samo dziecko również, przed reakcją matki, na psa nie zwróciło uwagi! Nic mnie nie zaskoczy... Ale wierzę, że tak "uczone" dziecko mając lat osiem będzie miało "wdrukowane", że każdy pies to zbrodniarz krwawy tylko czekający, by odgryźć dziecku rękę albo nogę...
        I tak, dla takiego dziecka może być problemem fakt, że pies przebiegł przez ulicę o pięć metrów dalej...
          • kocynder Re: psy na osiedlach domków - problem czy nie? 20.10.21, 19:19
            Miałam w życiu kilka psów. I nigdy żaden nikogo nie pogryzł. Wiesz dlaczego? Bo niezapewniałam głupio, że mój pies nie gryzie, a psy wychowywałam, szkoliłam, a dodatkowo w miejscach bardziej "ludnych" zabezpieczałam smyczą/kagańcem. I to niezależnie czy pies był dużym owczarkiem niemieckim czy szpicem - pomeranianem.
            Ale w starterze jest kwestia, że dziecko się boi psów, Ritual wyraziła zdziwienie że to może być problem, więc przytoczyłam zdarzenie, aby zobrazować, że owszem, obecność psa może być problemem. Bo głowę dam, że tamta czterolatka, uczona przez durną mamuśkę panikowania w wieku lat ośmiu wpadnie w histerię, bo pies na nią spojrzał...
        • igge Re: psy na osiedlach domków - problem czy nie? 20.10.21, 14:43
          Mnie raz zdarzyło się lata temu że na ruchliwej ulicy blisko centrum ( mieszkaliśmy tam w bloku) jakiś pan przyczepił się z awanturą bez powodu zupełnie, że, cytuję, JAK JA ŚMIEM Z TAKIM DUŻYM PSEM po mieście chodzić. !!!
          No jak ja mogę!!
          Powinnam psa oddać lub przeprowadzić się na zadupiu.
          Pies podkreślam był pod kontrolą, na smyczy, a i możliwe, że w jagańcu, choć może i bez kagańca.
          Na plecach mogłam mieć nosidełko z niemowlakiem ale nie kojarzę czy akurat wtedy miałam.
          Generalnie Panu nie podobało się, że pies DUŻY.
          Rozmiar.
          No ale ja też nie krasnoludek, wysoka jestem.
          Pies był sporo większy od dużego owczarka niemieckiego, fakt.
          Coś w stylu kaukaza, czy podhalańskiego, no raczej nie bernardyn.
    • princy-mincy Re: psy na osiedlach domków - problem czy nie? 19.10.21, 12:17
      U nas problem polega na tym, że wielu właścicieli nie sprząta po swoim psie i są kupy na chodniku lub zaraz obok.
      Biegających luzem psów nie widziałam.
      Owszem jakiś uciekinier się znajdzie co jakiś czas, ale zazwyczaj ktoś na grupie wrzuci zdjęcie, ktoś złapie psa i pies wraca do siebie.
      • igge Re: psy na osiedlach domków - problem czy nie? 19.10.21, 12:42
        Mnie się wydaje, że choć rzadko są problemy i bardzo rzadko luzem biegają psy ale zdarza się.

        Nie można wykluczyć, że mojemu dziecku nigdy taki wypadek się nie zdarzy. Choć nie powinien.

        A np kiedyś syn idąc spokojnie ulicą, środkiem, nie przy płotach sąsiadów, został pogryziony przez yorka. Bo pani yorka akurat otworzyła drzwi domu i York wybiegł. Podobno wyjątkowo łagodny i nie gryzący york😉😅.
        A furtka ogrodowa yorka właścicieli akurat, też wyjątkowo😉 była otworzona i mógł natychmiast na ulicę wygalopować. I dziabnąć znienacka bez powodu I bez zaczepiania go.

        Syn jest miłą, wyrozumiałą, tolerancyjną osobą i nie miał za złe sąsiadce.
        Cholerna ranka ropiała i bolała i goiła się na nodze tygodniami. Zadziwiające, że york wielkości szczurka potrafi tak dziabnąć.
        W sumie powinnam zażądać wizyt codziennych u weta czy nie wściekły😉. Piesek, nie syn.
        Nawet jakiejś czekolady ani nic nie dostaliśmy z przeprosinami.

        Nie rozumiem takich ludzi.
        Sami mamy od zawsze psy i NIGDY PRZENIGDY nie dopuściliśmy do jakiegokolwiek pogryzienia.
        Psy trza pilnować.
        A gdyby, odpukać, był podobny wypadek to chyba pół kwiaciarni i cukierni wykupiłabym przy okazji przeprosin dla poszkodowanej osoby.
        • marianna211272 Re: psy na osiedlach domków - problem czy nie? 19.10.21, 20:22
          roznie bywa my mielismy psa ktory kiedys ugryzl moja kolezanke nie jakos bardzo ale dziebnal i mala ranka byla.Oczywiscie przeprosiny byly i powiedzialam ze jestesmy ubezpieczeni ze jesli potrzebuje zastrzyk przeciw tezcowi .Kolezanka zupelnie bez sensu wsadzila reke aby otworzyc furtke kluczem od srodka nie chciala dzwonic juz teraz nie pamietam z jakuego powodu ( moze dzieci byly male wiedziala ze spia) a pies dziabna intruza .Glupia sytuacja mi bylo przykro ale pies w sumie bronil domu kolezanki nie znal na tyle zeby ja rozpoznawac jako swoja
          • igge Re: psy na osiedlach domków - problem czy nie? 20.10.21, 13:59
            U nas w domu też raz dzieci ( bardzo już duże dzieci) w trójkę siedziały na kanapie, ja gdzieś dalej w pokoju zerkałam na tv.
            I jeden z naszych łagodnych husky dwóch jednak leciutko ale drasnął policzek gościa, osoby z ZD. Bo gość ( ostrzegany wielokrotnie i proszony by nie tulić psów bo nie lubią) mimo bliskości opiekunów psów ZNIENAVKA pochylił się na tej kanapie i wyściskał haszczaka z całej siły. No i zwykle takie coś pies by jakoś zniósł ( raz w restauracji nam się zdarzyło z dużo młodszymi obcymi maluchami) ale wtedy jednak warknął i dziabnąć tę wtuloną w niego, w jego pysk z całych sił, twarz gościa naszego.
            Przeprosiliśmy i zdezynfekowaluśmy otarcie ale niestety nie zawieźliśmy do lekarza, a wiem, że potem rodzice gościa zawieźli do szpitala na dyżur i lekaż tam też potwierdził, że otarcie jest minimalne, sam naskórek leciutko i śladu nie będzie.
            Cholernie to przeżywaliśmy.
            Myślę, że z osobami z ZD trzeba inaczej i nie oczekiwać, że zastosują się do ostrzeżeń. Zmyliło moje dzieci to że gość był w ich wieku, czyli w zasadzie prawie dorosły.
            Tak czy inaczej nasza wina.
            Zawsze opiekun psa odpowiada za psią działalność.
    • default Re: psy na osiedlach domków - problem czy nie? 19.10.21, 20:34
      Niedaleko mojego domu jest takie spore osiedle szeregowcow. Psów tam dużo, ale są puszczane luzem na sąsiadujacej z osiedlem dużej łące, a nie miedzy domami. Dzieci tez tam dużo - i tez czasem bawią się na tej łące. Nie zauważyłam, żeby się bały psów.
      Zwłaszcza ze często to właśnie dzieci wyprowadzają swoje psy. I razem ganiają, albo całą grupą (kilku chłopców, każdy ze swoim psem + inne dzieciaki) idą sobie poeksplorować dalszą okolice.
    • berdebul Re: psy na osiedlach domków - problem czy nie? 20.10.21, 10:05
      Zależy. Osiedle pełne uciekających z miasta ludzi - raczej nie będzie problemów. Podmiejskie przedmieścia, gdzie są lokalsi z dziada pradziada - będą problemy. Na mojej wsi ten podział widać bardzo dokładnie - wyemigrowana warszawka prowadzą pieski na smyczach, sprząta kupy, zima zakłada ciepłe ubranka, lokalsi trzymają psy w budach/na zewnątrz/w garażu, pieski spędzają dnie i noce drąc ryja pod płotem, czasami udaje im się wydostać. Wczoraj takie pieski zaatakowały dziecko.
    • jowita771 Re: psy na osiedlach domków - problem czy nie? 20.10.21, 10:18
      U nas po sąsiedzku jest bernardyn, który miał w zwyczaju rzucać się z głośnym szczekaniem, jak ktoś przechodził chodnikiem wzdłuż ogrodzenia albo jechał rowerem po ulicy po tej stronie drogi. To było niebezpieczne, jak moja młodsza córka jechała kiedyś rowerem po chodniku, pies się rzucił, to odbiła kierownicą w stronę jezdni. Na szczęście nic się nie stało, ale ten pie naprawdę stwarzał zagrożenie, nawet, jeśli był za płotem. Po drugiej stronie ulicy nie ma chodnika, więc trzeba chodzić tamtędy. Od jakiegoś roku pies się uspokoiły, leży i patrzy, jak ktoś idzie, podejrzewam, że dostaje jakieś leki, bo raz w czasie, jak już był spokojny, też się rzucał, zachowywał się jak wcześniej. Gdyby to był efekt jakiejś tresury, to nie rzuciłby się jednorazowo chyba.
      • allijja Re: psy na osiedlach domków - problem czy nie? 20.10.21, 11:37
        akurat u mnie na przeciwko sa dwie "ratlerkowate" żmije, które tak właśnie rzucają sie na płot, jak ktokolwiek przechodzi. A że jest to płot tuż przy chodniku prowadzącym do szkoły, przedszkola, na basen i DO KOŚCIOŁA, to kundle drą sie nieustannie.
        I tak od lat.
        Kobita zamienia te kundle na nowe kiedy poprzedni zejdzie bo ostatnio widuję inne umaszczenie, choc nadal kurduple.
        Tak że nie musi byc bernardyn...małe sa jeszcze gorsze moim zdaniem, jak każdy kurdupel.
        Ja swojego psa, owczarka niemieckiego, zaprowadziłam na szkolenie tzw. grzecznosciowe, czyli I-stopnia. Żeby umiał się zachować w bloku - od razu uprzedzam, pies został porzucony przez poprzednią włascicielke, jako szczeniak. Nie to, ze chciałam go męczyć w bloku.
        No ale ja jestem odpowiedzialnym człowiekiem generalnie, za swoje zwierzęta także sie "poczuwam".
        Większosc ludzi dzis ma wywalone.
      • igge Re: psy na osiedlach domków - problem czy nie? 20.10.21, 14:36
        Normalne ale, że dziecko może się mocno przestraszyć takim znienacka szczekiem - to też normalne.
        Ja czasem też podskakuję jak nagle coś wydrze ryj(k)a tuż za płotem gdy idę chodnikiem przy tym płocie.
        Nawet bez naszych psów tylko sama.
        A kiedyś z dzieckiem.
        A moje dzieci nigdy przesadnie nie bały się psów Nawet ogromnych bo od urodzenia w domu miały zawsze.
        To jakiś atawistyczny lęk😁
        Instynkt samozachowawczy.
        Szkoda mi tych dzieciaków, na które pies cudzy drze ryjka, szczególnie znienacka i szczególnie jak są malutkie.
        O budzeniu niemowląt nie wspominając.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka