Dodaj do ulubionych

Pogaduszki sąsiedzkie na klatce?

20.10.21, 20:47
Dziewczyny zareagowałybyście? Od jakiegoś czasu para sąsiadów urządza sobie pogaduszki na klatce. Prawie codziennie koło 20 sterczą na klatce i gadają głośno. Klatka jest mała, wszystko się niesie. Potrafią tak stać godzinę, albo i dłużej.
Mam tego dość. Zwróciłybyście uwagę?
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Pogaduszki sąsiedzkie na klatce? 20.10.21, 23:02
      Tak - po mniej więcej 5 minutach. Zazwyczaj wystarczyło wychylić się z mieszkania i popatrzeć znacząco . Robiłam to wielokrotnie, niestety.

      Ludzie w dzisiejszych czasach są z dziczy chyba, bo nie mają elementarnych zasad ani też minimum wyobraźni. Jeden z drugim np. nie widzi nic zdrożnego z tym żeby o 8 rano rozkosznie gadać przez komórkę schodząc po schodach przez cztery piętra…
      • busia1977 Re: Pogaduszki sąsiedzkie na klatce? 20.10.21, 23:09
        Pozwolę sobie zapytać, Twoje wychylanie się zza drzwi to czemu ma służyć?
        Dzicz ma prawo wyciągnąć komórkę i rozmawiać. Mieszkam na I piętrze w bloku, który ma 8 pieter i różnych akcji już doświadczyłam. Od komórek, nasiadówek młodzieży pod moim mieszkaniem i akcji z odmawianiem różańca w klatce.
        Opcja rzucenia wszystkiego i wyprowadzenia się w Bieszczady nie wchodzi w grę. Życie.
        • koronka2012 Re: Pogaduszki sąsiedzkie na klatce? 20.10.21, 23:23
          Ma prawo - u siebie w domu. Ja mam z kolei prawo do odpoczynku we własnym domu i nie zamierzam z niego rezygnować tylko dlatego że ktoś jest bezmyślnym ćwokiem.

          Jeśli ktoś zachowuje się jak bydło to trzeba mu to uświadomić skoro rodzice swego czasu zaniechali wychowania.
          • busia1977 Re: Pogaduszki sąsiedzkie na klatce? 20.10.21, 23:35
            A po co? Wynajmują, więc suwerenowi się należy. Bez życzeń dobrego dnia.
            Autorka postu może wyjrzeć, popatrzeć srogo i tyle przed godziną 22. Empatii raczej nie oczekiwałabym. Swoją drogą, w moim przypadku to ten różaniec był najgorszy... Więc już nie wiem, czy zwykłe sąsiedzkie pogaduszki nie wzięłabym "na klatę" i nie próbowała dołączyć do rozmówców.
          • koronka2012 Re: Pogaduszki sąsiedzkie na klatce? 20.10.21, 23:45
            Dzień dobry mówią… ja nie wiem z czego to wynika bo generalnie są to sympatyczni ludzie, nie wiem skąd taka totalna bezmyślność w niektórych sytuacjach.
            Oni są autentycznie zdziwieni tak jakby nie dostrzegli tego że głos się niesie przez wszystkie piętra.
    • 3-mamuska Re: Pogaduszki sąsiedzkie na klatce? 20.10.21, 23:26
      Tak zwracam uwagę , jakiś czas temu matce z 2/3 latkiem , a właściwie wystarczyło wyjrzeć , który darł gębę pod moimi oknami, klasyczna histeria w tym wieku zdarza się moja tez się czasem darła.
      I nie byłby nic złego, gdyby matka wsadziła w wózek i odjechała, a nie stała i próbowała przekrzyczeć dziecko ,co powodowało gorsze nakręcanie sytuacji.
      Bo darli się oboje.

      Różne rzeczy się są wkurzające , gadanie w nocy przechodząc pod oknami, głośne gadanie w autobusie tak aby cały autobus słyszał. ( ostatnio Polka zrywała z chłopakiem Arkiem, wyzywając go od psychopatów obiecując ze nie będzie odbierać telefonu, po czy odbierała na nowo i mówiła dokładnie to samo, rzucając Ku…rwami.
      Albo omawianie infekcji pochwy ze szczególni mąż się nasłuchał.

      Słuchanie muzyki z telefonu oglądanie głupich filmików w przestrzeni publicznej zamkniętej.
      Ostatnio lot w nocy gdzie 2 dorosłych grała sobie w gry bez wyciszenia dźwięku.
      Czy puszczanie głośnej muzyki w domu.
      Gadanie na klatce.
      Szczekanie psów zwłaszcza w nocy.


      Mam wrażenie ze ludzie to jakieś dzikusy.

      Jakiś czas temu pan sobie puszczał muzykę z telefonu w autobusie. Po chwili puściłam swoją, ups nie spodobało mu się. Gdyby wzrok mógł zabijać. Ale schował telefon.
      Zero wyobrazi kultury życia we wspólnocie.
    • kaki11 Re: Pogaduszki sąsiedzkie na klatce? 20.10.21, 23:53
      Nie zwróciła bym uwagi, a na pewno nie o tej godzinie.
      Jak samo zachowanie mnie trochę dziwi (gdybym nie mogła się z kimś tak nagadać, to zaprosiła bym do mieszkania na herbatę), tak uważam, że klatka to część wspólna, i mają prawo na niej stać i rozmawiać. Po za tym sądząc po tym jak niesie się z klatki, przypuszczam, że słychać też odgłosy z codziennego życia sąsiadów, i co? zwracać też uwagę każdemu bo nam się nie podoba o której godzinie jeszcze/już chodzi po mieszkaniu albo jak mocno stąpa? bez przesady jednak. Jakikolwiek powód tych sąsiedzkich pogaduszek na klatce by nie był, nie robią tego na 99,99% na złość sąsiadce. Trochę nie da się żyć w społeczeństwie, jak komuś przeszkadzają wszystkie zachowania, a rozmowa ani nie rani jakichś norm, ani nie niszczy otoczenie.
        • allijja Re: Pogaduszki sąsiedzkie na klatce? 21.10.21, 04:27
          no ale chyba jednak zdecydowanie przesadzasz...Osobiscie to musiałabym stać pod drzwiami, z uchem przytknietym do nich, żeby słyszec o czym rozmawiają sąsiadki. nawet jeśli ktoś tam stoi i gada to słychać jakies szmery ale przecież, jesli jestem w domu, to siedzę w pokoju, krece się po kuchni a z reguły też słucham radia albo tv. A nie wsłuchuje w pierdoly sąsiadek. A nawet jesli...to ile mozna się dowiedzieć z zycia bloku!
          Raz jeden wtrąciłam sie do rozmowy sasiadki, kiedy siedziała z psiapsiółą w środku nocy na balkonie i jedna drugiej skarzyła się, że z powodu menopauzy cierpi na bezsennosc i nie może spać. Było lato, drzwi balkonu uchylone wiec rzuciłam, że ja też nie moge spać bo ciagle "nadają". Ucichły ale chyba sąsiadka mnie znielubila. Zreszta z wzajemnością bo rodzinka dziwna.
      • szarakratka Re: Pogaduszki sąsiedzkie na klatce? 21.10.21, 09:33
        Ale dlaczego? Jest jakiś zakaz prowadzenia rozmów na klatce schodowej, balkonie czy na chodniku? W ciągu dnia oczywiście i bez krzyków?
        Trochę wchodzę w rolę adwokata diabła, bo nie lubię słuchać cudzego gadania, ale żyjąc w dużym skupisku ludzi nie zawsze da się tego uniknąć.
      • grey_delphinum Re: Pogaduszki sąsiedzkie na klatce? 21.10.21, 07:52
        Zwróciłabym uwagę (ale np. przez wychylenie się zza drzwi i znaczące spojrzenie, nie słowny opieprz), jeśli sytuacja powtarzałaby się notorycznie.

        Ogólnie macie rację, że ostatnio dobre obyczaje upadają. Na wszystko musi być paragraf, bo inaczej niektórzy myślą, ze mogą zachowywać się jak im się podoba.
    • dr.amy.farrah.fowler Re: Pogaduszki sąsiedzkie na klatce? 21.10.21, 08:16
      Ludzie to generalnie dzicz, jak ukrócisz pogawędki na klatce, to znajdzie się ktoś, kto robi imprezy na balkonie, zostawia buty na klatce albo wystawia na klatkę na pół dnia worki ze śmieciami.

      Jedyny ratunek to fizyczna separacja, nawet najmarniejsza bieda-szeregówka pozwala się pozbyć takich atrakcji, polecam.
    • latarnia_umarlych Re: Pogaduszki sąsiedzkie na klatce? 21.10.21, 10:10
      Miałam to samo. Sąsiadka obok zaczepiała każdego na klatce i wciągała w pogaduszki. W dodatku słabo już słyszała i darła się na cały pion. Nie zliczę już ile razy mi obudziła dziecko. Teraz jest w domu opieki, więc problem się rozwiązał. Nie interweniowałam, bo w sumie nie wiedziałam, do czego się doczepić wink takie uroki życia w bloku
    • potworia116 Re: Pogaduszki sąsiedzkie na klatce? 21.10.21, 11:20
      Kiedy ostatnio sąsiedzi zbyt długo zagadali się na klatce pod moimi drzwiami, wychylilam głowę i powiedzialam: "Przepraszam, że przeszkadzam, ale zdają sobie państwo sprawę, że w środku słychać kazde słowo?". W odpowiedzi padło "o, najmocniej przepraszam, miłego dnia" czy coś w ten deseń.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka