Dodaj do ulubionych

Pseudoekologia za granicą

21.10.21, 14:06
Wróciłam z Włoch. Już jakiś czas temu zauważyłam, że Włosi bardzo poważnie podchodzą do segregacji odpadów, za brak tejże grożą wysokie kary i w każdym wynajmowanym przez nas mieszkaniu stoi 5 koszy z dokładną instrukcją co, gdzie i kiedy wywóz. Super, nie?
Niestety tylko w teorii. Co mnie uderzyło podczas tegorocznego pobytu: Poszliśmy do sklepu, kupiliśmy 3 małe kawałki sera, tak po 100g, jakieś oliwki, kawałek kiełbasy, pieczywo. Wieczorem robiłam z tego kolację, patrzę na te zakupy, a tam każdy kawałek sera zapakowany był następująco: ser zawinięty w folię, następnie w papier i włożony w plastikowy pojemnik. Kiełbasa to samo. Kuźwa, 3 rodzaje opakowań naraz dla jednego produktu. Zaczęłam potem zwracać na to uwagę i tak jest wszędzie - owoce ze straganu pakowane w foliówki, pieczywo to samo, wino zapakowane w torbę, choć mieliśmy własną i mówiłam, że nie chcemy, kanapki jednocześnie i w plastik i w torbę, itp. Byliśmy w kilku różnych miejscowościach i w wielu sklepach. Aha i wszyscy biorą plastikowe reklamówki (za darmo), my przyzwyczajeni z Polski nosiliśmy własną. No muszę przyznać, że po dwóch dniach szlag mnie zaczął trafiać na tę segregację i "ekologię", bo udało nam się w 2 dni zapełnić po czub pojemnik na plastik, a przecież byliśmy na urlopie, więc śniadania i obiady jadaliśmy w knajpach. Gdzie tu sens i logika? Z jednej strony mikroskopijne nieraz mieszkania z bookingu (a i zwykłe pewnie też) zagracone są pierdyliardem pojemników na odpady, a z drugiej opakowania mnożą się w oczach.

Ciekawa jestem, czy lokalsi to jakoś komentują, czy nie zwracają uwagi. W innych krajach też zdarzają się takie absurdy? O Polskę nie pytam, bo Polska to wiadomo, nadal jesteśmy daleko w tyle, choć powoli sporo zmienia się na plus.
Obserwuj wątek
            • mayaalex Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 15:27
              nie dla kazdego, dla mnie to sniadanie idealne, zwlaszcza latem i jak jestem na wakacjach. Kawusia, ciasteczko, jakis cud croissantopodobny nadziany kremem, ech… a potem i tak lunch wczesnie wiec wiecej mi nie trzeba. I jedzone w jakiejs fajnej kawiarni, w wielu miastach sa takie klasyczne kawiarnie z konca 19 wieku, lustra, marmurowe stoliki… Ale moze nawet byc na stojaco przy barze. Tylko ze mnie wszystko bardziej smakuje jak mi to zrobi i poda ktos inny.
            • melikles Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 14:29
              Trzeba do tej knajpy najpierw dojść albo dojechać. Na sardyńskim wybrzeżu jak się mieszka w willi przy własnej zatoczce, 5 km od najbliższej wsi, albo w domku gdzieś w Apeninach, może być z tym problem big_grin

              Poza tym, jeszcze raz: włoskie śniadanie w knajpie to śmiech na sali...
                • melikles Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 15:02
                  Wynika to, że jak się ma prywatną kwaterę w fajnym miejscu niekoniecznie otacza ją pierdylion gastronomii. Fajne miejsce we Włoszech ja dla mnie wyklucza bliskość knajp i innych tłumów.

                  Poza tym włoskie śniadanie to kawusia, rogalik, ew jakaś drobna kanapka. Biorąc po uwagę to co można tam kupić w spożywczakach i na targach, tysiąckrotnie wolę uskuteczniać orgie kulinarne na własnym tarasie nad brzegiem morza. Ostatnio mieliśmy 100m dalej genialną pasticcerię z garmażerką na wynos. Można było zjeść na miejscu, ale były to trzy stoliki z krzesłami za którymi przewalali się ciągle klienci od zakupów na wynos. Średnie miejsce do wakacyjnego śniadania.

                  Swoją drogą ile cennego wakacyjnego czasu zajmuje ci ułożenie na talerzu pokrojonej szynki/mortadeli/serów, wyjęcie oliwek i pokrojenie pomidorów? Albo odgrzanie tortellini z sosem?
                  • bezsenna_pani Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 15:28
                    Piszesz ze swojego punktu widzenia i wg swoich preferencji, a są różne definicje fajnej kwatery i dobrego śniadania 🙂
                    Bywa, że trzeba wyjść wcześniej, żeby gdzieś komfortowo dojechać i bywa, że przyjemnością jest to, że idziesz na jedzenie do knajpy i nic cie nie obchodzi poza posiłkiem.
                    Nie zawsze chodzi o marnowanie czasu.
                  • hiacynta.bukiet123 Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 15:38
                    Pierdzielisz trzy po trzy melikles. Nie po to jadę na urlop, by co chwilę wracać do kwatery celem przygotowania żarcia. Włoskie śniadanie jest skromne, fakt, ale zostawia mnóstwo miejsca na przekąskę ok. 11, a wybór jest spory.
                    My nie byliśmy zakwaterowani z dala od cywilizacji, wokół było sporo knajpek oraz straganów ulicznych z jedzeniem przygotowywanym na bieżąco.
                    • pyza-wedrowniczka Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 16:55
                      Ja nie lubię wychodzić z noclegu bez śniadania za bardzo. Zanim rano wstaniemy, ogarniemy się do wyjścia, pójdziemy do knajpki, zamówimy i odczekamy, to już padnę z głodu. A poza tym często te śniadania są dla mnie za małe i się nimi nie najadam (polskimi, więc włoskie skromniejsze to już w ogóle). Lubię zjeść chwilę po wstaniu i ubraniu się i dopiero potem mam siłę na wychodzenie z domu.
                  • kk345 Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 17:55
                    Klasyczny casus ematki: "jak to możliwe, ze różni ludzie mają różnie i lubią co innego, niż zdziwiona ematka"? Oczywiście "co innego" zawsze oznacza w tym przypadku "źle i bez sensu", to przecież elementarne, drogi Watsonie big_grin
    • totutotam.org Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 14:30
      Może te dodatkowe opakowania to efekt pandemii?
      Zauważyłam w niektórych miejscach (np. w Hiszpanii i Niemczech), że tam, gdzie do tej pory mogłam brać coś ręką, towary są popakowane w torebki foliowe na 2-4 sztuki itp.
      A jeśli chodzi o samo segregowanie to zależy to od ludzi, z którymi przebywasz/ rozmawiasz. Do tej pory najbardziej rygorystycznie widziałam podchodzących do tematu Polaków właśnie (w tym własnych, starszych rodziców; doskonale wiedzą, co do którego pojemnika i mają porządek smile
      • dyzurny_troll_forum Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 14:33
        totutotam.org napisała:

        > Może te dodatkowe opakowania to efekt pandemii?
        > Zauważyłam w niektórych miejscach (np. w Hiszpanii i Niemczech), że tam, gdzie
        > do tej pory mogłam brać coś ręką, towary są popakowane w torebki foliowe na 2-4
        > sztuki itp.

        Przecież od jakiegoś roku wiadomo, ze wirusik morderca staruszków nie przenosi się przez dotyk....
    • snakelilith Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 14:34
      No nie wiem. U mnie w Niemczech liczą nawet kilka centów za ten cienki woreczek, w który chcesz zapakować pomidory w supermarkecie, by nie kłaść ich luzem na wadze. Ale faktem jest, że cała masa warzyw i owoców ciągle jest w plastikowych pudełkach. Szczególnie tych z krajów południowych, czyli Włoch i Hiszpanii. To wkurza, dlatego nawet winogrona kupiłam w tym roku chyba tylko trzy razy. Ta kupa plastiku mnie przeraża.
      Przynajmniej mamy jednak plastikowe butelki na kaucję. Od kilkunastu lat nie leżą już wszędzie.
    • princesswhitewolf Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 15:12
      Nie moge sie doczekac az folia spozywcza w ktore pakuja jedzenie bedzie powszechnie w bioplastiku zrobionego z alg. Ponoc w Holandii juz sa takie sklepy ktore to stosuja. Rozpada sie po miesiecy na materie organiczna. Wszystkie w zasadzie opakowania mozna robic z dostepnych powszechnie alg.www.dezeen.com/2018/10/09/bioplastic-projects-algae-corn-starch-beetle-shells/

      W UK tak od 2 lat w dziale warzywnym w supermarketach sa torebki siatki wielokrotnego uzytku ktore mozna kupic za £20, sciagane sznurkiem.
      Ja laze z takimi wlasnymi siatkami, ktore piore oraz z torbami na zakupy i nie biore zadnych plastikow o ile to mozliwe
    • eliszka25 Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 16:12
      Te „foliówki”, które we włoskich sklepach są za darmo i w które pakowane są owoce i warzywa na straganach są kompostowalne. Nie wyrzucasz ich do plastiku, tylko używasz jako worków na umido.

      W niedzielę wróciliśmy z dwutygodniowych wakacji we Włoszech, ale tego, o czym opowiadasz, nie widziałam. Za to właśnie wszystkie sklepowe reklamówki zrywki kompostowalne, pieczywo pani w piekarni pakowała w torby papierowe, zakupy w markecie czy na straganie też były pakowane w reklamówki, które można wyrzucić na kompost. Dzięki temu przez cały pobyt nie potrzebowałam kupować worków na umido. Kilka tych worków z zakupami z Włoch przywiozłam też do domu i teraz zużywam jako worki na śmieci kompostowalne.
        • pyza-wedrowniczka Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 16:58
          Poza tym kompostowalne śmieci to nadal mało eko sa - koszt energetyczny produkcji, transportu, magazynowania, potem odbioru śmieci itp. Wielorazowe lepsze zdecydowanie. A sery czy wędliny zawinięte w jedną warstwę papieru/folii biodegradowalnej w zupełności wystarczą.
          • eliszka25 Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 17:06
            Najbardziej ekologicznie jest nie mieć odpadów wcale, ale jeśli już mogę wybrać, to wolę reklamówkę kompostowalną niż z plastiku. No i skoro kompost nie, to co proponujesz robić z wszystkimi odpadami roślinnymi? Jakie masz lepsze rozwiązanie? Poza tym nikt we włoskich sklepach nie przykłada pistoletu do głowy żebyś wzięła tę torbę. W 90% przypadków byliśmy pytani, czy chcemy. Czasem zdarzało się automatyczne wyłożenie na taśmę, ale jak miałam własną torbę, to pakowałam w nią i nikt słowa nie powiedział.
      • hiacynta.bukiet123 Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 17:03
        Nie będę się kłócić z czego robione są ichnie foliówki, bo my na zakupy chodziliśmy że szmacianą torbą, więc nie braliśmy. Ale to, w co pakowano nam sery i wędliny na 100% było zwykłym plastikiem - folia spożywcza plus taki pojemnik jak na surówkę z garmażerki, no i jeszcze papier. Po co pakować ser w tyle warstw naprawdę nie wiem. Pieczywo dostawaliśmy w papierze z plastikowym okienkiem, pamiętam, bo zastanawialiśmy się, czy to ma iść do papieru, czy do plastiku.
      • eliszka25 Re: Pseudoekologia za granicą 21.10.21, 16:53
        Ale co w Szwajcarii to samo? W szwajcarskich sklepach nikt ci zakupów nie pakuje. Robisz to sama i jest to twój wybór, czy na wszystko bierzesz nową reklamówkę czy pakujesz w przyniesione z domu torby oraz siatki na owoce i warzywa. Możesz też zapakować w sklepową torbę papierową czy inną wielorazową.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka