Dodaj do ulubionych

Mizogini w Waszym otoczeniu

22.10.21, 20:13
Są tacy?

U mnie, niestety całkiem sporo w środowisku zawodowym uncertain
Moi profesorowie, urodzeni jeszcze przed wojną (sporo już odeszło) w ogromnej większości reprezentowali taką postawę (wrrr...) Niby nie, ale w rozmowach w końcu to wychodziło. Żeby było ciekawie, te uwagi nie odnosiły się bezpośrednio do najbliższych współpracowników, ale trochę dalszych pracowników, z którymi nie współpracowali..

Trochę mniej jest ich w pokoleniu powojennym, ale wciąż całkiem sporo.

Wśród moich rówieśników - czasem się zdarzają, ale szybko ich gasimy. Zreszta w moich czasach na studiach było już sporo dziewczyn.

U młodych jakoś nie zauważyłam. Ale może boją się przy mnie wygłaszać podobne opinie.

Może wynika to ze specyfiki środowiska (tzw "męski zawód, przynajmniej tak uważali ci najstarsi)

Miałam dzisiaj starcie z jednym takim i jeszcze mną trzęsie.
Obserwuj wątek
    • gris_gris Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 22.10.21, 20:22
      Pokolenie przedwojenne, oczywiscie, i tak, rownież akademicy.

      Ale co ciekawe, największych mizoginow spotkałam wśród polskich studentów (i doktorantów) zagranica na przełomie wieków smile Nigdy chyba potem nie spotkałam sie z takimi tekstami; należeli chyba do ginącego plemienia smile
      Moze to szok kulturowy ch napędzał, nie wiem.
    • myfaith Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 22.10.21, 20:30
      Mizoginizm trzymac sie będzie mocno wink Moje dziecko lat naście twierdzi ze jego kolega jest mizoginem ale ukrytym tzn oficjalnie wprost nie pozwala sobie na komentarze ale w grupie (pewnie chłopców) juz tak. I zastanawiam się skąd skażenie w tak młodym wieku ?

      Miałam na studiach takiego profesora ( jak widzę ze robi karierę i ściąga gruba kasę na prywatnej uczelni to mną normalnie trzęsie)

      W pracy tez miałam takiego co to uważał sie lepszy od każdej kobiety i uwierzył ze bezkarnie publicznie może "udowadniać" ich głupotę- nie jedną doprowadził do łez . Ze mną tez próbował ( tzn próbował mną zarządzać mimo równorzędnego stanowiska) no i sprawa stanęła przed obliczem prezesa i...prezes go usadził (przyznał mi racje) wiec od tego momentu obchodził mnie szerokim lukiem, co najwyżej pisaliśmy do siebie maila z cc Prezes 😁
    • kaska_800 Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 22.10.21, 20:45
      Mizoginizm zawsze będzie się miał dobrze. Nawet jak wymrze pokolenie przedwojenne lub zaraz powojenne. Będzie istniał w każdym wieku. Wszelkie religie mają na to mega wpływ. Niby jest mase osób niewierzących, kościół i kościelni hierarchowie tępieni coraz bardziej (i bardzo słusznie), wychodzi coraz więcej kościelnych brudów , coraz bardziej dociera do ludzi, że religia to zło, ale.. to jest jakieś skażenie. No nie oszukujmy sie, żadna religia nie traktuje kobiet jak pełnoprawnych ludzi. A że religia była i będzie zawsze to będzie też mizoginizm. Poczytać wystarczy biblię i fragmenty o kobietach, typu że głową kobiety jest mężczyzna, że kobiety mają milczeć, zakrywać głowy itp kwiatki. To wszystko jest powiązane ze sobą.
    • dramatika Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 22.10.21, 20:48
      kochamruskieileniwe napisała:


      > U mnie, niestety całkiem sporo w środowisku zawodowym uncertain

      Jeśli w środowisku zawodowym, to nie jest to mizoginia, tylko współzawodnictwo. Jeśli stanowisz dla określonego typu faceta jakieś wyzwanie, czy musi liczyć się z twoim zdaniem, to będzie z tobą walczył tak, jak walczy z facetem w podobnej sytuacji - czyli będzie próbował wyprowadzić cię z równowagi i sprowokować do nieprofesjonalnego zachowania.
      Pracuję w męskim środowisku i czasami się z tym spotykam, ale rzadko (i to bardzo rzadko) i nie jest to kwestia mizogini tylko raczej kompleksów, niezwiązanych z płcią. Ci sami faceci podobnie zachowują się wobec innych facetów, są generalnie psychopatycznymi bucami.
      • kura17 Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 23.10.21, 10:22
        > Jeśli w środowisku zawodowym, to nie jest to mizoginia, tylko współzawodnictwo.

        wspolzawodnictwo od mizoginii da sie bardzo latwo w praktyce odroznic.
        pracuje w bardzo konkurencyjym srodowisku, wiem jak wyglada konkurencja. moja pracowa banka ma ponad 3000 osob, ktorych wymiane zdan mailowa/zoomowa ogladam na codzien (ze wzgledu na kawalek pracy) - i swietnie widac, kto jest rekinem i walczy bez wzgledu na wzglad, a kto jest oslizglym mizoginem. duzo tego jest. a kobiety "nieprzystajace wygladowo" (brzydkie, z nadwaga/otyloscia, "nienastarane") maja tutaj najgorzej (typowe dla mizogonow) - najwiecej "wspolzwodnictwa" skupia sie wlasnie na ich wygladzie, a nie kompetencjach zawodowych (u mizoginow, "zwykle" ambitniaki w zyciu sobie na takie uwagi nie pozwalaja). ja sama uslyszalam "za ladna na fizyka, ale za brzydka, zeby byc normalnie ladna" LOL oraz "tej pracy nie dostaniesz, bo jest za dobra dla brzydkiej kobiety". moja studentka: "pani nie musi sie starac na egzaminie, i tak skonczy pani rodzac dzieci - choc z ta waga, to moze z tym byc problem".


        > Pracuję w męskim środowisku i czasami się z tym spotykam, ale rzadko (i to bardzo
        > rzadko) i nie jest to kwestia mizogini tylko raczej kompleksów, niezwiązanych
        > z płcią.

        to albo masz szczescie, albo malo konkurencyjne srodowisko.
        u mnie stada rekinow i klebowiska zmij. kazdej plci. czesc mizoginiczna (rowniez kobiety, owszem).
    • daniela34 Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 22.10.21, 20:56
      Odpowiem ci kopiując mój post sprzed kilku miesięcy. Wszystkie wypowiedzi to autentyki. Z wszystkimi spotkałam się osobiście. Myślę, że stanowią odpowiedź na pytanie, czy mam mizoginów w otoczeniu zawodowym. A i tak, jak zawsze powtarzam, miał sporo szczęścia, bp nigdy mizogin nie był moim szefem, patronem, promotorem czy współpracownikiem

      "interesujesz się moją dziedzina prawa- nie nadajesz się, psychicznie nie podołasz, przecież jak założysz rodzinę to nie dasz rady
      -jesteś merytoryczna i spokojna-jesteś niekobieca, co z ciebie za kobieta
      -okazujesz emocje-jestes histeryczna-wiadomo, kobieta
      -nie wyrażasz zgody-wiadomo, kobieta, robi aferę i jątrzy
      -nakłaniasz do ugody, bo widzisz, że nie ma sensu się kłócić- jesteś słaba, jak to kobieta
      -zwracasz uwagę na problem: dzielisz wlos na czworo, jak to kobieta
      -reprezentujesz kobietę: wiadomo, solidarnosc jajników
      -reprezentujesz faceta: pewnie z nim sypiasz i w ogóle jak możesz"
      • buldog2 Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 22.10.21, 22:02
        Glosa

        "interesujesz się moją dziedzina prawa- nie nadajesz się, psychicznie nie podołasz, przecież jak założysz rodzinę to nie dasz rady"
        To samo odnosi się do faceta, jeśli równie poświęci się np. wychowaniu dziecka. Dziecko, przedszkolne, wymaga większości, jeśli nie prawie całej uwagi przez cały czas, kiedy nie śpi (przynajmniej sam się do tego stosowałem, wieczorem jak po dniu ciężkiej pracy).

        -jesteś merytoryczna i spokojna-jesteś niekobieca, co z ciebie za kobieta
        Opanowanie nie świadczy o braku emocji, wylącznie o zdolności panowania nad nimi. Przykładem matematycy. Np. Carl Faith (algebraik) powiedział, że to nieprawda, że matematycy nie są emocjonalni. Przeciwnie, są bardzo emocjonalni, inaczej nie mogliby zajmować się matematyką (niezależnie od płci).

        -okazujesz emocje-jestes histeryczna-wiadomo, kobieta
        Znów, to świadectwo wyłącznie braku panowania nad emocjami. Faktem jest, że obiegowe opinie zarówno tolerują je u kobiet, zarazem oceniając negatywnie, jak w wypowiedzi.

        Dalej raczej bez uwag.

        Trochę to dumnie napisane (-łem) : ) ...
        • daniela34 Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 22.10.21, 22:13
          Nigdy nie usłyszałam, żeby facetowi, który zajmuje się "moją" dziedziną prawa ktoś powiedział, że jak założy rodzinę to nie podoła. I nie chodzi tu o poświęcanie dziecku "całej uwagi przez cały czas" tylko o podołanie psychiczne w czasie pracy. Argument oczywiście bzdurny-kobiety sądzą, oskarżają i bronią w sprawach karnych z powodzeniem. Nie sądzę, żeby ojcu było latwiej występować w sprawie dot.np.pedofilii niż matce. Ale mizoginom nie chodzi o logikę argumentu.
          Co do tego, że opanowanie nie świadczy o braku emocji-pełna zgoda. Tylko kobieta z ust mizogina uslyszy-w formie zarzutu, że to właśnie oznacza.
          Co do trzeciej uwagi-piszemy o tym samym.
          • buldog2 Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 22.10.21, 22:26
            Ad. 1. Był o tym piękny film "Kramer contra Kramer", z Hoffmanem. Zdarza się. Odnośnie poświęcenia całej uwagi dziecku, inaczej nie da się, zwłaszcza kiedy dziecko ma objawy choroby sierocej. Sprawdziłem, trzy lata ze świetnym rezultatem na koniec (najlepsza w zerówce).
            • daniela34 Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 22.10.21, 23:08
              Ale co ma poświęcanie uwagi dziecku do tego, że kobieta wybierając zawód po studiach usłyszy: "nie zajmuj się prawem karnym, bo będziesz mieć dzieci i psychicznie nie dasz rady w sprawach, które będą dotyczyć dzieci."? Faceci tez w tym kraju mają dzieci, ale jakoś nie słyszą, że nie dadzą rady w sprawach przestępstw, których ofiarami będą dzieci. Idąc tym tropem prawem karnym powinni się zajmować wyłącznie bezdzietni, najlepiej księża... a nie, czekaj...
          • dramatika Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 22.10.21, 22:28
            daniela34 napisała:

            > Nigdy nie usłyszałam, żeby facetowi, który zajmuje się "moją" dziedziną prawa k
            > toś powiedział, że jak założy rodzinę to nie podoła.

            Pyerdolisz głodne kawałki. Od 15 lat co najmniej pytanie o sytuację życiową (dzieciową) pracownika jest bezprawne, więc w sytuacji zawodowej nikt nie ma prawa ci czegoś takiego powiedzieć. Chyba że mówisz o jakimś rodzinnym spotkaniu z wujkiem Januszem.
            15 lat temu dostałam pracę z ulicy jako samotna matka i już wtedy nie mogli pytać. Oczywiście w kadrach wiedzieli po jakimś czasie, ale skutecznie stopowałam zarówno pikające serduszka, które chciały mi dać znoszone obuwie po kuzynie jak i kolegów, którzy byli zmartwieni moją ewentualną nieprzydatnością do niczego, bo mało robię, a dużo zarabiam. Bynajmniej nie miało to nic wspólnego z mizoginią 😎
      • dramatika Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 22.10.21, 22:08
        daniela34 napisała:

        > Wszystkie wypowiedzi to autentyki.

        Może to kwestia środowiska, ewentualnie twojej pozycji zawodowej. Ja się nigdy w pracy z czymś takim nie spotkałam, a tak jak pisałam, pracuję z facetami. Wręcz przeciwnie - sama uważam, że czasami emocje biorą u mnie górę, ale nigdy nie zostało mi to wytknięte, a mam nad sobą od 3 do 15 kierowników płci męskiej, w zalezności od zlecenia. Tyle że ja zarabiam dla nich kasę - spróbowaliby mnie dotknąć, hehe.
    • lajtova Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 22.10.21, 21:07
      Najgorsi nie są mizgini otwarcie się z tym obnoszący tacy jak rikitiki, endżinosiem czy kolejne wcielenia wtopka(obecnie jako melikles czy czy tenjeden nick")

      Najgorsi są tacy wąsaci wujkowie hehe którzy romczki całujo ale leciutko strigerowani pokazują swoje paskudne prawdziwe oblicze jak choćby mallard.
    • extereso Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 23.10.21, 04:59
      Kiedyś tak, jak byłam mała, nie dostrzegałam tego, myślałam że to po prostu normalne. Na początku pracy też. W ostatnich latach tez uważam że dokonała się rewolucja. Jak ktoś coś powie takiego nazywam to i wywlekam. Kiedyś działo się to w atmosferze " ty to zawsze" teraz, jakbym normę przypominała. Duża zmiana.
    • sumire Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 23.10.21, 09:04
      Teraz mniej, ale pracowałam niegdyś z facetem, który twierdził, że kobiety nie nadają się na stanowiska kierownicze, czy w ogóle wymagające odpowiedzialności, decyzyjności. Pan sam na stanowisko kierownicze dostał się dzięki koneksjom.

      Mój trener, który źle ćwiczącym kolegom potrafił rzucić "no nie bądź jak ..." - i tu padało imię którejś z ćwiczących obok koleżanek. Ale to był w ogóle śliski typ.

      O dziadach jojczących, jakie to kobiety są złe i chciwe nie wspominam, bo i tak mamy ich tu nadreprezentację 🙂
    • vasaria Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 23.10.21, 09:34
      Nie znam. Być może są ukryci, być może boją się powiedzieć coś prosto w twarz. Jestem ogólnie agresywna, a już zwłaszcza słownie, lubię konfrontację, na żywo zawsze w takie wchodzę i nie odpuszczam. A może rzeczywiście zależy to od środowiska. Oczywiście znam mężczyzn narzekających na kobiety, krytykujących kobiety, ale konkretne, a nie ogół.
    • gama2003 Re: Mizogini w Waszym otoczeniu 23.10.21, 09:53
      Niestety tak.
      Coraz mniej, zwłaszcza młodszych. W sumie to palnąć coś w klimacie to zdarzało się chyba większości znanych mi facetów.

      Ci madrzejsi nie brną, potrafią przeprosić i temat się kończy.

      Sprzed lat kojarzę mnóstwo sytuacji na studiach. Jeden durny wszedł na wykład i - witam panów ! A ! Jakieś panie też przyszły, to zostańcie.

      Serio. Trzeci rok to był.
      Pań było wtedy mało, fakt.

      Nauczyłam się olewać. Spotykam takiego i traktuję wyłącznie użytkowo, jeśli muszę coś kupić, załatwić, współpracować.
      I specjalnie lubię, jeśli jest okazja, lekko skompromitować niekompetencje.
      Tak z niewinną miną i zaskoczeniem.

      Szkoda nerwów na takich.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka