Dodaj do ulubionych

Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic

23.10.21, 14:12
Jestem nerwowa i czesto zdarza mi się krzyczeć na dzieci ( 5 i 2 lata) czy partnera gdy cos nie idzie po mojej mysli. Jestem tym sama zmęczona bo ciagle jestem na wysokich obrotach przez tę nerwowość, duzo gadam niepotrzebnie, nie mam okazji sie zrelaksowac bo dzieci nie dają chwili wytchnienia a najczęściej jestem z nimi sama. Najbardziej stresuje mnie usypianie dzieci wieczorem, gdy starsza idzie spać a mlody przeszkadza mi ja umyć itd. Jak to zmienic? Wiem ze dzieci nie są temu winne a jednak niewytrzymuje i krzyczę w koncu. Myslalam o psychoterapii lub tabletkach na uspokojenie? Czy komuś cos pomoglo zmienic sie, wyciszyc na codzień?? Please help...
Obserwuj wątek
          • loginwieczniezajety Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 17:19
            Taaa... jak widać pazłotko nie złoto... jedwabne szlafroczki, a pod nimi zgnilizna.

            Jestem tu na tyle długo, że rzygam już tymi wszystkimi starszymi, ogarniętymi, ustawionymi w życiu paniusiami, które matkom małych dzieci dają wyższościowe, złote (przepraszam: pozłacane) rady, które najogólniej sprowadzają się do tego, żeby w życiu zawsze zachowywać się z klasą, z dojrzałością, z odpowiedzialnością. Bo, jak się okazuje, jakkolwiek byśmy się nie starały - nigdy dość! nigdy dość!

            Pogarda, bo nie dorastamy do Waszej wyśrubowanej normy to też forma opresji.
            Na szczęście naszym dzieciom to nie przeszkadza.

            Ostatnia rada, którą tu gdzieś wyczytałam (pamiętam od kogo, nie w tym rzecz): 5 dni tyrać, w sobotę sprzątać, w niedzielę gotować. Hahaahahaaa. Kultura nie dla ludzi? Albo życie?

            Od zdawania sobie sprawy do konkretnych rozwiązań droga jest długa i krótka jednocześnie. Ja pisząc do ludzi, których problemy rozumiem - nie wiem jak Ty - staram się im tę drogę skracać.

            W krótkim "dorosnąć" zawarłaś całą pogardę, jaką w gruncie rzeczy żywisz do kobiet.
              • loginwieczniezajety Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 17:43
                Ochłoń, ogarnij się, klasa, pokaż klasę big_grin

                A może błędnie zakładasz, że chodzi o "wyładowywanie nerwów"? Co to w ogóle znaczy? Wiesz, ile razy mój system nerwowy był jak na torturach, bo na zmęczenie nakładało się przebodźcowanie i każdy dotyk, dźwięk sprawiał fizyczny ból? Jeśli wtedy krzykniesz na dziecko, bo prośba nie działa, bo informacja nie działa, bo nie chcesz być dotykana, bo nie chcesz dziamgania - to znaczy, że "wyładowujesz nerwy" czy po prostu "maska najpierw sobie, potem dziecku"? Nie ma nikogo innego, nie ma i nie będzie - i tyle.
                To mija. A dziecko z czasem się uczy, że nie matka nie jest materacem, workiem treningowym, zabawką.

                Nie wiem co ci bezdzietni tu robią.
                • chatgris01 Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 18:24
                  loginwieczniezajety napisał(a):

                  > Ochłoń, ogarnij się, klasa, pokaż klasę big_grin

                  Ja i klasa?! Doprawdy nie wiem, skąd Ci to przyszło do głowy. big_grin
                  Nigdy nie aspirowałam i często przecież piszę, że zua kobieta jestem.

                  >
                  > A może błędnie zakładasz, że chodzi o "wyładowywanie nerwów"? Co to w ogóle zna
                  > czy? Wiesz, ile razy mój system nerwowy był jak na torturach, bo na zmęczenie n
                  > akładało się przebodźcowanie i każdy dotyk, dźwięk sprawiał fizyczny ból? Jeśli
                  > wtedy krzykniesz na dziecko, bo prośba nie działa, bo informacja nie działa, b
                  > o nie chcesz być dotykana, bo nie chcesz dziamgania - to znaczy, że "wyładowuje
                  > sz nerwy" czy po prostu "maska najpierw sobie, potem dziecku"? Nie ma nikogo in
                  > nego, nie ma i nie będzie - i tyle.
                  > To mija. A dziecko z czasem się uczy, że nie matka nie jest materacem, workiem
                  > treningowym, zabawką.
                  >

                  OK, o przebodźcowaniu nie pomyślałam, mea culpa. To zmienia sytuację.
                  Miałam na myśli choleryków odreagowujących na otoczeniu.


                  > Nie wiem co ci bezdzietni tu robią.

                  Uważasz, że bezdzietnych z automatu cieszy krzywda dziecka? Że ich nie ruszy?
                  • loginwieczniezajety Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 21:52
                    chatgris01 napisała:

                    > > Ochłoń, ogarnij się, klasa, pokaż klasę big_grin
                    >
                    > Ja i klasa?!

                    To trawestacja popularnego cytatu. Jak ja lubię słyszeć o "rozstaniach z klasą".

                    > Uważasz, że bezdzietnych z automatu cieszy krzywda dziecka? Że ich nie ruszy?

                    Nic na temat temat nie uważam. Nie wydaję opinii o tak licznych i zróżnicowanych grupach. Po prostu nie załapałam odniesienia/kontekstu zdania.
        • chatgris01 Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 25.10.21, 14:06
          potworia116 napisała:

          > Ta złota rada też raczej o dojrzałości nie świadczy.

          Możliwe, ruszyło mnie, bo się postawiłam w sytuacji maluchów, one nie mogą zrobić NIC, a w tym wieku to realna trauma.
          Nie potępiam autorki, zresztą widać, że jej samej to przeszkadza i szuka sposobu wyjścia z sytuacji, i myślę, że znajdzie swój sposób. Obu stronom jest trudno.
          • trampki_w_kwiatki Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 25.10.21, 18:35
            W tym wieku (2 i 5) to dzieci potrafią niestety tak kosmicznie się nakręcić, że mogą jednocześnie bić, gryźć, rozrzucać rzeczy po domu oraz mówić najgorsze słowa dorosłemu a także wydawać z siebie pisk, który tłucze szkło hartowane. Nie wszystkie tak robią i nie zawsze, niemniej potrafią. Zmęczony czy zestresowany dorosły, na przykład stojący w tym czasie w korku i do tego głodny, naprawdę stoi przed nie lada wyzwaniem.
            Ja ledwie przeżyłam ten wiek (2-3 lata) mojej jedynaczki, która w tym okresie wpadała w mega korby albo furie z byle powodu, Po czym te stany z horroru przechodziły jej na pstryknięcie palcem. Nie wyobrażam sobie jakim wyzwaniem jest dwójka wkurzonych dzieci pod jednym dachem.
            Nie oceniajmy tak łatwo dorosłych.

            Weźmy pierwszy przykład z brzegu. Całe życie słyszę, że co to za problem iść z dzieckiem do teatru czy kawiarni. No ja chodzę, ale to zawsze jest wyzwanie. Moje dziecko w miejscu nie usiedzi dłużej niż pięć minut, w teatrze kręci się jak mysz w klatce, ostatecznie ogląda spektakl tańcząc pod ścianą. To samo dzieje się w kawiarni. A wtedy patrzę po sali a tam dwie setki spokojnych kilkulatków przykutych do foteli i skupionych. Ich rodzice faktycznie mogą mówić "a co to za problem wyjść z dzieckiem do...",podczas gdy dla mnie to wyzwanie.
            Każde dziecko jest inne, niektóre są nieco trudniejsze niż inne. Nie oceniajmy tak łatwo rodziców.
            • chatgris01 Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 25.10.21, 18:52
              Absolutnie nie oceniam. I to wszystko racja, co piszesz. Pamiętam tylko do dziś, jak w dzieciństwie panicznie bałam się choleryków, krzyków, gniewu dorosłych (i to choć nie stykałam się z tym jakoś często). Teraz mogę spokojnie powiedzieć, że nie będę rozmawiać takim tonem, i wyjść, wtedy było to niemożliwe, a takie traktowanie dzieci było powszechne-przedszkolanki, nauczyciele, sąsiedzi, nawet obcy ludzie na ulicy, a i tak miałam szczęście, że u mnie w rodzinie był tylko jeden wujek choleryk, inne dzieci miały gorzej (zwłaszcza dzieci tego wujka).

              BTW, bardzo podoba mi się sposób, w jaki postępujesz ze swoją córeczką, że ona może wyjść, że jej tłumaczysz, przepraszasz.
              Mnie nie chodziło o jednorazowy wybuch od czasu do czasu (każdemu się może przytrafić), tylko o częste takie zachowania, dla dzieci to jest straszne (dobrze to tu opisała Marusia Ogoniok).
    • ga-ti Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 14:44
      Dzieci przejmują nasze emocje, często są niespokojne, bo czują, że rodzic jest niespokojny, karuzela się nakręca.
      Pogadaj sama ze sobą gdzie jest problem, bo podejrzewam, że krzyczysz na dzieci, bo akurat są pod ręką i na nich odreagowujesz jakieś inne problemy, frustracje.
      Wiesz, co mi pomogło? Kiedyś w zabawie w robienie min, padło zrób minę jak mama krzyczy. To co zobaczyłam w twarzy mego dziecka podziałało jak zimny prysznic. Oczywiście nie od razu stałam się oazą spokoju, ale zaczęłam bardzo się hamować.

      Ułatwiaj sobie życie. Wkładaj dwójkę do wanny, wyjmuj, dawaj ręczniki do wytarcia, pomagasz jednemu, drugie próbuje samo. Kładź razem do jednego łóżka, kładź się razem z nimi, czytaj, głaszcz, tul, jednocześnie dwójkę. Jest nadzieja, że zasną, a przynajmniej to niezaśnięte się wyciszy, jeśli nie padnie to przenosisz do drugiego łóżka i usypiasz dalej.

      W końcu to starsze będzie bardziej samodzielne (możesz już próbować je usamodzielniać) a to młodsze będzie chciało być tak samodzielne, jak starsze. Wymyślaj zajęcia, zabawy wspólne dla dwójki. A starsze nie chodzi do przedszkola?
      • kobietaznikad Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 24.10.21, 23:56
        Dzięki za te rady, fajny pomysl, sprobuje. Te wieczornw rytuały stresują bo chce miec dzieci jak najszybciej z glowy by miec troche czasu dla siebie. Moj 2latek jest baaardzo wymagający uwagi, tzn nie odstępuje mnie prawie na krok nawet gdy tatac w domu wiec ciezko mi się wyluzowac.. Starsza chodzi do szkoly (mieszkamy w anglii a tu od 4tego r. z. jest szkola).
    • loginwieczniezajety Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 15:42
      Spróbuj sobie ułatwić życie, na wszelkie możliwe sposoby. Szczegółów nie podam, bo musiałabym wejść Ci na chatę, przyjrzeć się temu co robisz i zaproponować rozwiązania, ale przy wychowaniu dzieci trzeba przyjrzeć się temu co powiedziano nam, że trzeba robić (albo co sami sobie wmówiliśmy). Może niech starsza się umyje sama - to dziecko, a nie samochód po rajdzie. Może małemu włącz bajkę dopiero gdy myjesz starszą? A może umyj starszą, gdy młodszy zaśnie? Ja np. nie zajmowałam się usypianiem dziecka. Pozwoliłam mu się zmęczyć. Samo wtedy chciało do łóżka i zasypiało w trymiga albo jeszcze chwilę posłuchało bajek. Nie myłam każdego dnia (co dla atopowej skóry nie jest takim złym rozwiązaniem). Przemyśl, co możesz odpuścić. Serio!
    • taniarada Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 16:41
      Wyleczyłaś się z tej chorej miłości do mamisynka ? Najważniejsze jest to, co pojawia się w naszej głowie, gdy jesteśmy już na zimno. Jeśli przychodzi do nas refleksja „nie chcę taki być, chcę nauczyć się funkcjonować inaczej, bo ten mały człowiek, na którego nakrzyczałem, jest dla mnie ważny”, to dobry znak. Jeśli postanowimy pójść na warsztat radzenia sobie z emocjami, kupimy książkę o NVC, podejmiemy terapię, poszukamy sposobu, by popracować nad sobą – również. Jeśli jednak po krzykach pojawi się w nas refleksja, że dobrze się stało, bo dzieciak musi być krótko chowany – wówczas trudno coś tłumaczyć bezradnością. Ale nawet wtedy trzeba spojrzeć na dorosłego, który tak myśli, z jakiegoś rodzaju współczuciem. Bardzo możliwe, że on sam był kiedyś jakimś zranionym dzieckiem.
    • magdamajak Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 16:44
      I dlatego ja pozostanę przy jedym dziecku smile I tak pracuję nad sobą ostro, tez jestem choleryk, do tego baran. Gdy tylko widzę, że Młody przejmuje moje idiotyczne zachowania, znowu pracuję mocniej. Ja akurat psychologów nie lubie, ale może Tobie by pomogło. Szczęśliwie mój niemąż to ostoja spokoju, więc mam nadzieję, że synek będzie miksem - choć on też baran wink
      Trzymaj się i staraj się mieć wyrąbane na niektóre sprawy.
    • marusia_ogoniok_102 Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 17:39
      Idź na terapię. Albo pogódź się z tym, że zaczną się ciebie bać. Że nie powiedzą, kiedy im źle, nie powiedzą, że inne dzieci dokuczają, że kolega z klasy obmacuje, że jakiś facet zaczepia, potem że studia się coś walą, potem że znów szukają kolejnej terapii dla siebie... i będą cię odcinać z coraz większych obszarów swojego życia, żeby mamusi nie denerwować, bo jak mamusia się denerwuje to wrzeszczy a im się świat rozpada pod nogami od tych decybeli.
    • buldog2 Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 19:21
      Niepokój, nieufność i brak wiary to znak naszych czasów. Ale Ty dasz radę. Twoje świadectwo przetrwa i pokażesz Garstce, że czasem warto zaufać...
      Jak trzeba będzie pocierpieć, to pocierpisz, ale nie wycofasz się przed czasem ZE STRACHU... zobaczysz, co jest na końcu tej ścieżki... Spokój na cmentarzu, spokój w książkach.
      Imię Róży... stoi na mojej półce od wielu lat, jedna z książek, które kształtują i zwracają ku nieskończoności. Pomoże.
    • annaboleyn Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 20:04
      Na pewno jakś forma terapii będzie dobrym pomysłem i na pewno to, co dziewczyny mówią - postarać się wypracować z ojcem dzieci taki model, żebyś nie była z tym wszystkim całkiem sama.

      A teraz cos Ci powiem. Myslę, że każda z nas, no dobra - większość - kiedyś na swoje dziecko krzyknęła albo zdenerwowała się po cichu, co nie ma znaczenia, bo one to i tak wyczuwają. Nie zawsze uda się spokojnie, z pełnym zrozumieniem, wyłącznie z dobrymi emocjami i poza sobą. I powiedz to dzieciom, mam na myśli pięciolatkę, bo jej to już możesz wytłumaczyć. Kiedy krzykniesz i obu wam z tym źle - powiedz coś w rodzaju: Przepraszam, kochanie, zdenerwowałam się. Staram się na ciebie nie krzyczeć i będę się starać bardziej. Ale czasem się denerwuję i złoszczę, tak samo jak ty i okazuję to w ten sposób. Przykro mi, że się wystraszyłaś. Pamiętaj, że niezależnie od tego, że się denerwuję - kocham cię najbardziej na świecie. Nie powinno się na siebie krzyczeć, ale czasem niestety tak robimy. Starajmy się tego nie robić, ok?
      Ogólnie myślę, że tłumaczenie dzieciom swoich emocji nieźle działa i one to zdumiewająco dobrze rozumieją. I dobrze, żeby wiedziały, że my, podobnie jak one, mamy prawo do emocji, choć naszym obowiązkiem jest już nad tymi emocjami panować.

      A w ogóle to Twoje dzieci są w bardzo ciężkim wieku i wyobrażam sobie, jaka musisz być wykończona. Obiecuję, że będzie lepiej, to minie.
    • 3-mamuska Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 20:15
      Co zrobić? przemyśleć działanie czy wszystko musi być tak jak jest teraz ,i przed wszystko czy musi być po twojej myśli.

      A dzieci się razem kapać nie mogą? Ona sama może się umyć. A co mały konkretnie robi wchodzi do łazienki? Ze to cię denerwuje? to normalne. Nie chce być w domu sam. Jeśli jest tato to zostawisz syna z nim a sam zamykasz się w łazience i nie reagujesz na próby dostania się do środka.

      Trzeba dzieciom wyznaczyć granice. Ale tez zastanowić się co jest naprawdę ważne co można odpuścić.

      Najczęściej takie osoby jak ty maja problem z kontrolowaniem i warto sobie uświadamiać ze wraz ze wzrostem dzieci będziesz mieć coraz mniej kontroli. Rozmowa tłumaczenie to jest droga do porozumienia.

      I pamiętaj ze dzieci rosną za chwile będą inne problemy.
    • sam.222 Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 21:19
      Głębsze oddechy, gdy masz ochotę wybuchnąć. I postaraj się wieczory planować tak, abys nie była maksymalnie zmęczona. Zostaw na sam wieczór to, co nie da się zrobić wcześniej. I przygotuj się że ten czas wymaga maksymalnej wytrzymałości nerwowej. To kiedyś minie. U mnie jest podobnie z jednym dzieckiem.
    • strumien_swiadomosci Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 22:04
      Mam ten sam problem, u mnie akurat poranki były najtrudniejsze. Jestem równocześnie w trakcie terapii i podrzucę kilka rad od psychoterapeutki:
      Zaakceptować ograniczenia dziecka. U mnie awantury były o poranne ubieranie się - starszy ma 6 lat, umie się sam ubierać, ale nie jest w stanie tego zrobić w sprawny i szybki sposób o poranku - zawiesza się, siedzi goły i grzebie sobie w stopach itp. Psychoterapeutka poradziła, żeby zerwać z myśleniem "dziecko powinno" i pogodzić się z tym, że ono nie jest tak samodzielne, jak "powinno być".
      Druga kwestia to przeorganizowanie czasu tak, by eliminować punkty zapalne. Ja się zorientowałam, że mój wkurw z rana brał się z tego, że zaczynałam wcześnie pracę zdalną i w momencie gdy przychodziło do tego nieszczęsnego ubierania starszaka byłam już myślami w pracy (z jej problemami) a on mnie z tego wybijał i dokładał kolejne problemy. Za dużo rzeczy na głowie na raz (ogólnie fatalnie sobie radzę z multitaskingiem i to u mnie najprostsza droga do stresu), przebodźcowanie, prosta droga do wrzasku.
      Teraz zaczynam pracę później, dziecko ogarniam na spokojnie, pomagam mu w ubieraniu (a raczej w koncentrowaniu się na ubieraniu). Jasne, to ma inne konsekwencje (później kończę pracę), ale naprawdę nie pamiętam kiedy ostatnio się na niego rano wydarłam.
      Ad REM, przejrzyj wasz schemat dnia, szukaj przyczyn wkurwu i staraj się je eliminować. Skoro wybuchasz wieczorem, to pewnie zmęczenie bierze górę. Może będziesz ich myć wcześniej? Może razem? Może jedno na bajce?
      Szukaj, warto przyglądać się swojemu zachowaniu i je analizować. Najłatwiej zacząć właśnie od tych schematycznych, powtarzalnych sytuacji. Psychoterapia na pewno może Ci w tym pomóc, ale warto pamiętać, że wysiłek będzie po Twojej stronie.
    • trampki_w_kwiatki Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 23.10.21, 23:02
      Cóż, znam temat, jestem cholerykiem i miewam napady wrzasku, gdy sytuacja jest doprowadzona do absurdu i ostateczności.
      Generalnie sobie radzę, w sytuacji dużego napięcia wychodzę na taras, żeby zapobiec wybuchowi złości. Ale gdy nałoży się na siebie moje zmęczenie, choroba lub migrena, zmęczenie i szaleństwo dziecka, do tego głód i pms, to bywa mi trudno nie krzyknąć.
      Staram się jak mogę, naprawdę. Kiedyś, gdy krzyknęłam moje dziecko zrobiło unik jakbym chciała ją uderzyć. To mnie otrzeźwiło i zmroziło jednocześnie. Natychmiast zmieniłam ton i spokojnie zapytałam co się stało. Powiedziała "boję się ciebie mamo, kiedy na mnie krzyczysz" i to było jak piorun z nieba. Natychmiast ją przeprosiłam, wytłumaczyłam, że dorośli czasem nie mają już siły i wtedy zaczynają krzyczeć, ustaliłyśmy co robimy kiedy któraś z nas zacznie krzyczeć, umówiłyśmy się, że z człowiekiem, który krzyczy się nie rozmawia i gdy któraś z nas zacznie krzyczeć, druga może wyjść do drugiego pokoju i się odciąć, nie słychać, nie rozmawiać z agresorem. Częściej jest tak, że to ja wychodzę, żeby furia i krzyk dziecka mnie nie nakręcały. Mówię, że będziemy rozmawiać, gdy się uspokoi. Ale zdarzyło się już, że to ona wyszła mówiąc "nie rozmawiam z kimś, kto na mnie krzyczy".

      Nie jesteśmy idealni. Nikt z nas nie jest. Niektórzy mają trudniej niż inni. Grunt to znaleźć metody na to by radzić sobie z tym problemem.
    • misiamama Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 25.10.21, 13:44
      Kiedy moje dzieci były małe, miałam taki sposób, na który wpadłam przypadkiem. W chwili kiedy czułam że ogarnia mnie złość i mam ochotę nawrzeszczeć, wychodziłam do łazienki i przeklinałam. Za pierwszym razem wyszłam i zaczęłam przeklinać serio, po czym nagle ku własnemu zdumieniu zauważyłam, że bardzo mnie to rozśmieszyło bo słabo przeklinam. Oczywiście cała wściekłość się ulotniła. Później samo wejście do łazienki i spojrzenie w lustro (z intencją puszczenia soczystej wiązanki) pomagało. Tylko musisz po cichutku, jednak nie chcemy żeby dzieci to usłyszały. Aha, dzieciom trzeba powiedzieć "muszę wyjść na minutę". A potem to już mi przeszło, dzieciaki wyrosły.
    • marylkalubimakeup Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 25.10.21, 15:30
      Cześć, rozumiem Cię, często chociaż bardzo chcemy, to nie udaje się zachować tej cierpliwości. Mi bardzo pomogła (i pomaga! bo wracam do niej ciągle) książka "Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały?" taka różowa. Na moje urwisy (2 i 3,5 lat) sprawdza się super, metody naprawdę działają. Jest ciężko i czasem też puszczają mi nerwy, ale najważniejsze, to nie poddawać się i pracować nad sobą. Powodzenia!
    • zuzanna_a Re: Moje nerwy i krzyki krzywdzą dzieci, co robic 25.10.21, 20:01
      Rozdzielic dzieci, absolutnie.
      Mloda na bajke, ma 5 lat, pol h wieczorem jej nie zabije.
      W tym czasie na spokojnie kąpiesz mlodego, usypiasz, odpowiednio wczesniej np 19:30.
      Konczysz, idziesz z córką do kapieli, myjesz, kladziesz do lozka, bajka i spac. To jest klucz zeby nie oszalec i zeby dzieci sie wzajemnie nie nakrecaly, bo wspolnie zamiast wyciszajacego wieczoru masz kocioł i kazde dziecko jest niespokojne, chce byc w centrum uwagi, albo czeka na swoja kolej albo sie nudzi bo jest po niej. To czas kiedy musza miec mame dla siebie. Oczywiscie trwa to dluzej niz wspolne rytualy ale lepiej miec dluzej a spokoj i zadowolone dzieci, niz kociol wrzaski i krzyki i twoje zszargane nerwy kosztem zaoszczedzonych 30 minut dla siebie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka