Dodaj do ulubionych

Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna?

25.10.21, 14:58
Czytałam wątek o wypominaniu i nasunęło mi się pytanie, nad którym już kiedyś się zastanawiałam. Czy jakieś dawne krzywdy wymagają przegadania? Tzn. wiem, że jeśli osoba poszkodowana ma potrzebę, to tak, ale myślałam o innej sytuacji. Jak zostałam matką, miałam żal do mojej mamy o to, że mnie biła. Miałam żal o to, że miałam takie wzorce wdrukowane, że mnie samej w nerwach łapy leciały do bicia i zamiast się cieszyć macierzyństwem, pilnowałam się, żeby nie bić, nie krzyczeć, nie wyżywać się na dziecku. Nie było tak, że zawsze mi się udało, co potem opłakiwałam wieczorami. Moje macierzyństwo było pracą zamiast być radością. I miałam żal do mamy. Teraz żalu nie mam, nie mam potrzeby o tym rozmawiać i nie chciałabym tego. Nie chciałabym, żeby wiedziała, jak było mi źle przez jej zachowanie, tego się już nie zmieni, a to, że jej będzie przykro nie sprawi, że cokolwiek da się wymazać z przeszłości, a teraźniejszość jest w porządku i nie ma tu nic do naprawiania.
Z perspektywy czasu widzę też, że moja mama popełniła też inny błąd - nigdzie razem nie jeździliśmy, mało razem robiliśmy, jako rodzina. Wtedy nie zawsze było kolorowo z finansami, raz lepiej raz gorzej, ale jak było lepiej, to mama z ojczymem uważali, że lepiej pieniądze zainwestować w nowe sprzęty do domu niż na wyjazd rodzinny. Wtedy wydawało mi się to właściwe, jak mama to mówiła, to przyjmowałam jej argumenty, ale dziś myślę, że to nie były dobre decyzje. Myślałam o tym niedawno, a niedługo później brat o tym napomknął, to był żart, ale mamie zrobiło się przykro. A ja właśnie o tym wcześniej myślałam, że nie powiedziałabym mamie tego, że to były złe decyzje i że może bylibyśmy bardziej zżyci, gdyby podjęła inne. Nie chciałabym, żeby jej było przykro, bo to już niczego nie zmieni. Gdyby dało się cofnąć czas i podjąć te decyzje na nowo, to co innego, ale się nie da, więc po co sprawiać komuś przykrość, niech sobie żyje i nie zadręcza się czymś, czego już nie może zmienić. Ja staram się wyciągnąć wnioski dla siebie i podejmować inne decyzje. A jak mnie kiedyś ocenią moje dzieci, to też nie wiem.
A Wy drążycie czy zostawiacie, jeśli Was nie uwiera i nie domaga się rozmów?
Obserwuj wątek
    • motyllica Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 15:11
      chyba zależy jaki to kaliber

      oraz czy to się nadal dzieje czy całkiem zamknięta przeszłość

      czasem musimy same trochę przeżyć, zostać żonami, matkami żeby zobaczyć, że życie nie jest takie czarno-białe, że ludzie mieli jakieś powody, że się zachowywali tak a nie inaczej, sami tak na przykład byli wychowani
      • lumeria Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 16:59
        >Bo mamie sprawi się przykrość?... Co ona taka krucha, jak płatek śniegu..
        >Kłoci się to z osobą odreagowującą swe napięcia biciem..

        Nie kloci - jedno i drugie to symptomy osoby, ktora nie panuje nad swoimi emocjami i reakcjami.

        Nie potrafi wziąć na klatę ani własnej frustracji (wylądowuje agresja wobec innych) ani poczucia winy czy wstydu (sygnalizuje, ze zostala zraniona, placze).

        Corka zresztą robi to samo. Agresja wobec dzieci, oraz obawy przed zranieniem matki - czyli córka jest przekonana, ze matka nie wytrzyma krytyki (czyli nie jest w stanie unieść tego, ze ok, możne matka *poczuje* sie zraniona) a także sama boi się swoich uczuć, które się pojawią kiedy matce wygarnie swoją prawdę.

        Czyli powiela to, czego sama doświadczyła. Mimo, ze chce, by bylo lepiej. Terapia by sie przydała.
      • jowita771 Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 17:46
        Nie chodzi o to, że krucha, jak płatek śniegu, różne rzeczy można o mojej matce powiedzieć, ale to, że jest krucha smile
        Chodzi mi o to, że ja jej wybaczyłam i mnie ta rozmowa nic dobrego by nie dała, nie czuje takiej potrzeby. Jedynym efektem byłoby to, że byłoby przykro mamie. Nie widzę więc sensu, aby to robić. Z zachowania mamy i naszych rozmów wynika, że ona żałuje, że mnie biła. Być może dlatego jej wybaczyłam, a może dlatego, że sama sobie poradziłam i od lat nie mam już tak, że przychodzi mi do głowy uderzenie dziecka, kiedy się zdenerwuję. Moje przemyślenia wzięły się też stąd, że rozmawiałam z inną bliską osobą o jeszcze kimś innym, kto cierpiał przez problemy z rodzicami i ta osoba rozmawiała z matką i ojcem, bo podobno to konieczne. Osoba jest w trakcie terapii i ponoć terapeuta tak zalecił.
          • jowita771 Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 18:39
            Dostrzegłam, bo wywiązała się dyskusja i to nawet nie ja tę dyskusję zaczęłam. Doszłyśmy do wniosku, że może chodzi o to, że terapeuta zalecił tej konkretnej osobie, że w jej przypadku rozmowa jest niezbędna. I ta, która upierała się, że rozmowa jest konieczna w każdym przypadku wróciła do tematu, twierdząc, że dowiadywała się u tego chodzącego na terapię i oczywiście jest tak, jak mówiła, zawsze trzeba wyjaśniać. Że nawet, jak się nie ma potrzeby, to się ma potrzebę. Mnie się wydaje, że to bzdura po prostu, nie jest tak, że zawsze jest tak i koniec, ludzie są różni, sytuacje są różne. Ten człowiek chodzący na terapię ma problemy, to facet między trzydziestkę a czterdziestką, który kompletnie nie potrafi nawiązywać kontaktu z ludźmi i ma jeszcze inne problemy, być może faktycznie u niego jest konieczne wyrzucenie rodzicom tego, co mu leży na sercu, ale nie sądzę, żeby to było konieczne zawsze w każdej sytuacji.
      • igge Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 26.10.21, 12:28
        Moje są chalery czasami krytyczne.
        Ale fakt, wszyscy rodzice robią błędy
        Mniejsze większe. Kaliber tych błędów ma znaczenie.
        Jak ktoś nie ma chęci robić "przykrości " rodzicielce i ma z nią dobre dorosłe relacje to w sumie jego sprawa. Jego decyzja.
        Ale jak brak robienia " przykrości" jest super nadmiarowo ważny to chyba sygnalizuje, że coś tam jest/ było nie halo i nadal nie halo może wpływać na teraźniejszość.


    • kosmos_pierzasty Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 15:53
      Oczywiście, że nie zawsze jest sens rozmawiać i wcale nie dlatego, bo można komuś sprawić przykrość. Cóż w życiu czasem bywa przykro i wszyscy dorośli raczej są tego świadomi. Nie rozmawiałabym z osobami, z którymi rozmowy nie rokują, które nie są w stanie nawiązać dialogu, nawet nie próbują zrozumieć innego punktu widzenia niż ich własny. A jeśli już ktoś jest sensownym partnerem do rozmowy, to w takich sprawach fundamentalnych kierowałabym sie tym, czy odczuwam potrzebę domknięcia tej sytuacji poprzez rozmowę.

      Dziwi mnie, że piszesz jakobyś rozmawiać nie chciała, a jednocześnie zakładasz ten wątek. Może jednak chcesz? Tylko np. czegoś się obawiasz? Albo jeszcze co innego stoi na przeszkodzie? I w tej teraźniejszości, która jest całkiem ok, postanawiasz rozkminiać tę kwestię... Przyjrzałabym się głębiej temu niby (?) brakowi potrzeby rozmowy na Twoim miejscu...
    • rb_111222333 Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 15:55
      Z mojej perspektywy takie rozmowy o trudnej przeszłości nie miałyby sensu. Myślę, że rodzice potraktowali by to jako atak, skończyłoby się to awanturą. Pewne ich zachowania były złe, pewne dobre, staram się wyciągać wnioski i nie powielać błędów. Też tak mam, że pewne rzeczy oceniam negatywnie jako osoba dorosła, w dzieciństwie traktowałam je jako coś oczywistego. Biorę poprawkę na to, że żyli w takiej rzeczywistości, gdzie bicie dzieci czy inne złe zachowania były powszechne i polecane jako metoda wychowawcza.
      • igge Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 26.10.21, 12:37
        To co piszesz na końcu posta zaliczyłabym już do usprawiedliwiania tych rodziców.
        Nawet jak rozmowy nie mają sensu, nawet jak nie rozmawiasz, to nie wolno usprawiedliwiać.
        Wolno rozumieć czy widzieć szerszy kontekst ale bez usprawiedliwiania.
        Chyba, że tak opisujesz fakt, że wybaczyłaś.
    • gryzelda71 Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 16:01
      Raz z siostrą całkiem niechcący i na wesoło przypomniałyśmy ciotce(matce siostry) jak się w stosunku do nas zachowywała. Ależ było zdziwienie, oburzenie i na koniec łzy, że wymyślamy i że ona nigdy, przenigdy nawet tak nie pomyślała, a co dopiero zrobiła. Zatkała nas jej reakcja. Od tej chwili nie poruszam takich tematów.
      Moi rodzice byli jacy byli, czasu nie cofnę, ja jako rodzic jestem zupełnie inna, tez mnie to trochę pracy kosztowało jak ciebie.
      A twoje dzieci spoko, będą miały własne żale wink do ciebie.
        • igge Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 26.10.21, 12:41
          Ja tam czasem poruszam. W dooopie z ewentualną reakcją. Nie szkoda mi nerwów swoich dlatego, że nerwów swoich nie mam poruszonych jak taki niewygodny dla kogoś temat poruszam.
          Niezależnie od ewentualnej przykrości czy fochów itp łez / emocji interlokutora.
          Poczucia winy też nie mam.
      • igge Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 26.10.21, 12:50
        Kwas?
        No cóż rzeczywiście jakiś kwas czy nawet dłuższy kwas tzn obraza, wręcz przerwa w kontaktach może zaistnieć. Niezamierzona.
        Nieistotne dla mnie to.
        To dlaczego mam unikać tego ewentualnego małego kwasu.
        Ja go, w moim przekonaniu, nie powoduję tylko jest to odpowiedzialność za siebie tej drugiej osoby. Nie jestem odpowiedzialna za czyjeś dziwne emocje i dobrostan. Jak ktoś nie umie wysłuchać przykrej dla niego ale uzasadnionej i zgodnej z prawdą rzeczy to jest to jego problem. Nie mój.
        Stąd myślę, że to sprawa indywidualna i nie ma jednej recepty dla wszystkich.
    • podaje_haslo_okon Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 17:15
      Jak muszę coś z siebie wyrzucić, to mówię, a jak nie, to nie. Takie podejście ma tę oto zaletę, że mówię na bieżąco, jeśli mi coś przeszkadza. Wracać po 10 latach do jakiegoś tematu, który mi wówczas przeszkadzał, to nie w moim stylu. Co by to miało dać? Mi nie ulży, a druga osoba nie zmieni przeszłości.
    • zwyczajnamatka Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 17:20
      Nie widzę sensu w takich rozmowach. Kilka razy próbowałam uświadomić rodzicom ich błędy wychowawcze, zwłaszcza mamie, ale niestety kończyło się to olbrzymim fochem i później był kwas i żal i ciche dni. Nie warto, bo oni i tak nie przyjmą tego, że robili źle, że gdzieś popełnili błąd. A wystarczyłoby powiedzieć - masz rację córko. Po prostu przyznać się do tego, że wówczas nie wiedziało się wszystkiego, że nie jest się nieomylnym. Przyznać się i przeprosić i to nie wielkimi słowami. Wystarczyłoby zwykle przepraszam, przykro mi, że tak się stało, że tak się czułaś.
      Zdaje sobie sprawę, że ja także popełniam błędy, ale obiecałam sobie, że jeśli kiedyś córka coś mi wypomni, poskarży się to po prostu ją przeproszę.
      • koronka2012 Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 17:48
        zwyczajnamatka napisał(a):

        > Zdaje sobie sprawę, że ja także popełniam błędy, ale obiecałam sobie, że jeśli
        > kiedyś córka coś mi wypomni, poskarży się to po prostu ją przeproszę.

        Widzisz a ja tak zrobiłam i hmmm…. to wcale nie wystarcza. Do tego córka pamięta pewne rzeczy zupełnie inaczej niż ja i to nie jest tak, że ja je wypieram czy się usprawiedliwiam, ja pamietam je po prostu ZUPEŁNIE inaczej.
        I nie wiem co jeszcze miałabym poza tym „przepraszam” zrobić. Ona pewne rzeczy bardzo wyolbrzymia a z kolei niektórych (tych pozytywnych) zupełnie nie zauważa, albo nie traktuje jako równie ważne.

        Poza wszystkim - ona te moje błędy doskonale powiela, czego ona z kolei absolutnie nie widzi…
        • hanusinamama Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 18:14
          Ona pamieta inaczej czy ty pamietasz inaczej niż było? Bo widzisz moi rodzice byliby bardzo obrażeni, zawiedzeni ze im wypominam jak mnie traktowali, w stosunku do tego jak traktowali mojego brata. I moznaby powiedzieć, ze ja pamietam coś czego nie było...gdyby nie to ze otoczenie tez to widziało. Nie rz usłyszałam, ze gdyby nie podobienstwo do matki ktoś myslał ze byłam adoptowana, potem urodził sie biologiczny syn i dlatego mnie tak traktują. Siostra mojej matki mi powiedziała, ze nie jestem im nic winna bo mnie traktowali jakbym sroce spod ogona wypadła.
          Raz jeden jak powiedziałam moim rodzicom to usłyszałam ze zmyślam.
        • aguar Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 18:39
          "Ona pewne rzeczy bardzo wyolbrzymia a z kolei niektórych (tych pozytywnych) zupełnie nie zauważa, albo nie traktuje jako równie ważne."
          Musisz przyjąć jej punkt widzenia. Dla niej były olbrzymie, a te pozytywne wg Ciebie rzeczywiście nie takie ważne. Oto właśnie w tym chodzi, żeby przyjąć jak ona to widzi, nie banalizować jej krzywd!
          "Poza wszystkim - ona te moje błędy doskonale powiela, czego ona z kolei absolutnie nie widzi…"
          To akurat już nie jest Twoim problemem, tylko jej dzieci...
          • koronka2012 Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 19:36
            aguar napisała:

            > Musisz przyjąć jej punkt widzenia. Dla niej były olbrzymie, a te pozytywne wg C
            > iebie rzeczywiście nie takie ważne. Oto właśnie w tym chodzi, żeby przyjąć jak
            > ona to widzi, nie banalizować

            Otóż wcale nie muszę. Rozumiem że jej wtedy było przykro, ale czasu nie cofnę, uważam że jako dorosła powinna wiedzieć też kontekst. To nie jest banalizowanie tylko racjonalizowanie.

            Nie miałam dla niej czasu kiedy była dzieckiem. To prawda. Ale zna przecież genezę - wówczas pracowałam na pełny etat na drugim końcu miasta (bo tam miałam wysoką pensję), studiowałam zaocznie przez trzy weekendy w miesiącu i zajmowałam się całą resztą, przez kilka lat podpierałem się nosem, bo na jej ojca nie można było liczyć. Dzięki temu teraz ona ma mieszkanie na start i moją pomoc na każdy gwizdek, z której skwapliwie zresztą korzysta.

            Ona żyje niemal dokładnie tak samo (minus studia), też goni w piętkę z czasem choć ma go sporo więcej niż ja wtedy. I gryzę się w język, żeby nie powiedzieć żeby popatrzyła jak sama warczy na otoczenie i jak marzy o chwilach świętego spokoju.
    • hanusinamama Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 18:09
      Ja sie pogodziłąm z tym jacy byli moi rodzice wobec mnie. Natomiast przenoszą to na moje dzieci i tu nie ma mojej zgody. Moi rodzice nie widzą, jak różnie traktują moje dzieci i dzieci mojego brata (tak jak moj brat był inaczej traktowany). Szczerze powiem ze nie wiem czy nie widzą czy nie chcą widzieć. O ile nie mam ochoty rozmawiać z nimi na temat tego jak mnie traktowali....o tyle gadałam o moich dzieciach. Ponieważ nie dociera, a ja nie mam zamiaru pozwolić na takie traktowanie, ograniczyłam spotkania.
    • kaki11 Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 18:42
      To trochę zależy, bo to też nie jest tak, że jak ktoś czuje się zraniony/skrzywdzony i chce to przegadać, to da druga strona się do takiej rozmowy nadaje. Patrząc przez przykład moich rodziców: mam z nimi średni kontakt, w tej chwili kiedy jestem od nich totalnie niezależna, dorosła, kiedy z nimi nie mieszkam jest on określiła bym poprawny, ale na pewno nie jest dobry. To wynika z wielu żeczy z dzieciństwa które pamiętam, i które mnie bolą, ale prawda jest taka, ze nawet kiedy chciałabym o tym rozmawiać, i kiedy ten temat wychodził, to zawsze okazywało się, że oni zwyczajnie nie są materiałem na taką rozmowę. Tu są wszystkie "przesadzasz"/"nie prawda" tu są fochy i tu są wypominanie mi jakichś nastoletnich błędów bez rozumienia, że one właśnie ich zachowaniem były spowodowane, a za to uważane są za dobry powód do zrzucenia z siebie a przerzucenia na mnie roli "tego złego" (w cudzysłowie, bo źli to za duże określenie na moich rodziców).
      Skoro więc taka dyskusja , to jak próba przegadanie swoich problemów ze ścianą albo i jeszcze gorzej, bo ściana nie obróci kota ogonem, to wolę tego nie robić. Ja już nie muszę z nimi walczyć o swoje życie, o akceptację, odpowiednią dozę szacunku itd. więc taka rozmowa tylko znowu mnie rozdygota, zdenerwuje, sfrustruje = NIE ARTO.
      Z drugiej strony, to są lata pretensji które we mnie siedzą z czasów kiedy (co naturalne u dziecka) nie potrafiłam ich wyartykułować, ani nie miałam do tego pozycji. Jeśli dziś zdarza się, że w relacji małżeńskiej (czy przyjacielskiej) zdarza się sytuacja o którą mogła bym mieć pretensje, która czuję że jest nie fair, to tak uważam, ze trzeba to przegadać, zanim nałoży się na to kolejna sytuacja, a może błahostką która na skutek dawnego urazu się wyolbrzymi. Bo tu akurat bym się bała, że głupia pretensja, jestem pewna że spowodowana sytuacją nie specjalną, mogła by zburzyć albo zaszkodzić najlepszemu co w życiu mam- bo tak myślę o swojej obecnej rodzinie.
      Trzeba zrobić to co jest najlepsze dla siebie i sobie najbliższych, na tyle na ile to jest możliwe, bo czasem (przykład moich rodziców) można spotkać się z gruntem który się do tego nie nadaje.
    • trampki_w_kwiatki Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 18:43
      Nie rozdrapuję tego, co było.
      Za to mój brat ma zupełnie inne podejście, latami zmuszał rodziców do przyznawania jakie to błędy wychowawcze popełniali. Ciągle to analizował, chciał jakiejś rekompensaty czy czegoś w tym stylu. W efekcie więcej czasu poświęcał na przeżywanie tego jak to fatalnie rodzice nas wychowywali niż na faktyczne wychowanie swoich dzieci. Bez sensu zupełnie. Tym bardziej, że żadnych traum nie mamy, po prostu starzy nie byli doskonali.
    • rozaliaolaboga Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 19:49
      Nie roztrzasam. Bylo minelo, nic to nie zmieni. Ja tez mimo staran zachowywalam sie czasem (i zachowuje) jak swinia. Nikt nie jest idealny, kazdy jest takim rodzicem i dzieckiem, jakim umie byc.
      Nie mowie oczywiscie o sytuacjach, kiedy cos trwa, tylko o tym, co juz nas jako doroslych nie dotyczy tu i teraz, typu wlasnie zachowania opisane w poscie startowym.
    • waleria_s Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 21:01
      Mam o pewne rzeczy żal. Głównie o wychowanie mnie na taką ofiarę, bądź grzeczna, odpuść tym, którzy ci dokuczają, nie wyróżniaj się. Wpłynęło to fatalnie na moje radzenie sobie we wczesnej dorosłości, mam na myśli te pierwsze lata po opuszczeniu domu (wyjazd na studia). O wyjazdy też mam żal. Środki były, ale nigdy nie polecieliśmy na zagraniczne wczasy, oprócz morza rodzice w zasadzie nie pokazali mi czegokolwiek. Nie pokazali stolicy, nie pokazali Krakowa, krajów sąsiadujących z Polską. Nie mieliśmy samochodu i może to było pewne utrudnienie, ale czy aż na tyle, żeby nic mi nie pokazać... Nie sądzę. To też sprawiło, że wyrosłam na zahukaną sierotkę, nigdzie nie była, nic nie widziała. Czułam, że odstaję od ludzi na studiach. Rodzice zaniedbali również takie kwestie jak basen, rozwijanie zainteresowań. Wyrzygać tego nie wyrzygałam. Myślę, że rodzice doskonale zdają sobie sprawę, że mogli bardziej dbać o mój rozwój. Nie pielęgnuję żalu, od studiów wzięłam się za uzupełnianie braków (podróże, obycie kulturalne w sensie częstego teatru, kina) i tyle. Tobie radzę to samo, rozwijaj się i nie oglądaj na przeszłość.
    • cegehana Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 21:21
      Nie i odradzam jak przedmowczynie. Nie dlatego, że mamie będzie przykro (nie będzie) tylko że zamiast zrozumienia i oczyszczającego przebaczenia uzyskasz większe napięcie, kwas i lekceważenie Twoich bolesnych wspomnień. Rozmawiaj owszem, ale z przyjacielem , terapeutą, kimś kto ma podobne doświadczenia - tam gdzie masz szansę znaleźć to, czego szukasz.
    • ankanka3 Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 21:32
      Jako nastolatka, a pozniej mloda kobieta miałam w sobie bardzo dużo żalu do mamy. O to jak mnie traktowała, o różne konkretne sytuacje, wydarzenia, słowa, które wypowiedziała. Długo sie w tym żalu kisiłam, gdzieś we mnie zawsze była taka myśl "jeszcze ci to kiedyś wygarnę, wykrzyczę, zobaczysz jak ci w pięty pojdzie". Minęlo sporo czasu, wyprowadziłam się z domu, zostałam żoną i mamą. I sporo się zmieniło. Spojrzałam na tę relację w inny sposób. Choć nadal uważam że mama popełnila bardzo dużo błędów z ktorych konsekwencjami borykam sie do dziś, to jestem w stanie dostrzec powody jej zachowania, szerszy kontekst róznych sytuacji, wplyw doswiadczeń z jej dziecinstwa i problemów, które wtedy jako moja mama przeżywała. Nigdy jej nie wylałam moich żali. Myslę, że ona sama ma świadomość swoich różnych zaniedbań, nie widzę sensu informowania jej o tym jeszcze dodatkowo. Ja się pogodzilam z tym, ze ta relacja byla trudna, ale tez mam świadomość ze jako dorosla osoba to ja jestem odpowiedzialna za ten moj bagaż doświadczeń i ode mnie zależy co z nim zrobię. Od kiedy wyprowadziłam sie z domu nasza relacja jest lepsza niz kiedykolwiek, mama jest tez bardzo fajną bacią dla swoich wnuków.
    • jolie Re: Żale w rodzinie, czy rozmowa jest niezbędna? 25.10.21, 22:08
      Ja już zostawiam. Wiem, że nie cofnę czasu i że rodzice (przede wszystkim matka) się nie zmienią. Taka rozmowa do niczego by nie doprowadziła, nic by nie zmieniła, matka uważa, że jest super i w ogóle o co chodzi. A ja mam wystarczająco dużo stresu w mojej codzienności, żeby jeszcze sobie dokładać. Nie mam sił i szkoda mi mojego tu i teraz. Poza tym - od zawsze bardzo się różniłyśmy, z wiekiem tylko się to pogłębiało. Dosyć szybko nauczyłam się stawiać ostro granice i nie dopuszczam jej do pewnych sfer. Moja młodsza siostra jeszcze się miota i uważam, że czasami robi sobie z rodziców wygodną wymówkę i usprawiedliwienie własnych złych decyzji. Miewa rację, ale jednak nie zawsze. To taplanie się w żalu jej nie pomaga, choć ja akurat potrafię ją i zrozumieć, i postawić do pionu (to jest ten pozytyw rodzeństwa, ta wspólnota doświadczeń, to łączy).

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka