Dodaj do ulubionych

Czy to związek - breaker?

26.10.21, 15:53

z mężem mamy odmienne wizje wieszania papieru toaletowego - on że rozwijać ma się od ściany, ja że od przodu - co wchodzę do łazienki to przestawiam. On także. Konflikt na razie w sferze pozawerbalnej. Męczymy się tak już prawie 14 lat.
Czy wystawiać walizki czy zacisnąć zęby i dalej odwracać rolkę i cierpieć w milczeniu?

A Wy jakie napotykacie niezgodności charakteru w życiu codziennym z mężem?

jakby co to wątek lajt na chmurne popołudniesmile
Obserwuj wątek
    • massinga Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 16:32
      Moj maz wyciska paste do zebow, sciskajac tubke zaraz przy otworze a ja lubie od konca. A wiec przesuwam paste do przodu, on wygniata na tym przodzie i ja znow przesuwam paste. Jak mi sie to znudzi, to ide za jego przykladem az tubka jest kompletnie zdeformowana i trudno sie wyciska. Wtedy on nie ma wyjscia, tylko zrobic porzadek.
      Inna rzecz, to kwestia koldry i jej sciagania. By to rozwiazac kupilam duzy rozmiar. A teraz to juz wogole nie ma problemu, bo jest mi tak goraco, ze nie uzywam przykrycia.
      • igge Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 21:34
        Mój mąż nie pozwala mi używać jego jednego konkretnego jasieczka. Odzyskuje go nawet spod mojej głowy gdzie leży razem z moim. Czasem dwa potrzebuję.
        Jak mąż wyjeżdża zawsze korzystam tylko z jego jaśka. Mała rzecz, a cieszy.


    • mashcaron Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 16:32
      Ja się zastanawiam czy się nie rozwieść. Mój małżonek doprowadza mnie do szału zostawiając rano swoją kulkę pod pachy na umywalce. Żeby tego było mało, nie zakręca jej porządnie i kiedy KOLEJNY raz podnoszę ją żeby włożyć do szafki, ta pieprzona zakrętka spada, odbija się i ląduje w najdalszym kącie. No kto by się nie wkurwił.
    • jednoraz0w0 Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 16:34
      W piekle jest specjalne miejsce dla ludzi, którzy wieszają od ściany. (mają tam papier powieszony po ludzku i nie mogą odwrócić. A razem z nimi siedzą ci, co kroją pomidora na desce drewnianej i zostawiają mokrą).
    • la_mujer75 Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 19:00
      Pasta. Pasta do zębów, która jest wszędzie. Na umywalce, obok umywalki, na wannie, na podłodze w łazience, na framugach, na drzwiach , na pralce... Wszędzie. Czasami pojawia się na podłodze w salonie.
      Pomidorki i wszelka zielenina. Stosowana do kanapeczek. Malutkich, maciupeńkich kanapeczek, bogato zdobionych.
      Też to zielone opuszcza kuchnię. Najbardziej nienawidzę koperku. Najmocniej trzyma się podłogi.
      Papier toaletowy. Zużywany w ilościach hurtowych. Nieważne, że zawsze potem jest mycie!
      I woda, która leje się po podłodze, mokry ręcznik... Przynajmniej 3 razy dziennie.
      Dalej nie wypisuję, bo przyjdzie mi pisać pozew!
      • jowita771 Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 20:16
        To jest nic, wiesz, co mój robi? Zawsze zostawia mokra podłogę po kąpieli, choć musze przyznać, że ostatnio jakby mniej, odkąd dzieci zaczęły zostawiać równie mokrą, to mu to nagle przeszkadza i wyciera. Ale w czasach, kiedy jeszcze nie wycierał, to raz weszłam do łazienki szybkim krokiem, jedna noga podjechała mi do przodu dość konkretnie, a że to była końcówka ciąży, to zaraz mi wody odeszły i trzeba było jechać do porodu.
        Drugi raz parę lat później wbiegłam do mokrej łazienki i się przewróciłam. Bolało jak diabli, w ręce miałam plastikowe pudełeczko z szyną relaksacyjną na zęby i ta szyna pękła. Musiałam zdrowo rąbnąć. Mąż to szkodnik jednak.
        • la_mujer75 Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 20:25
          O, ja juz się nauczyłam nie wbiegać na pełnym rozpędzie do łazienki. Porodu- co prawda to nie wywołało, jak u Ciebie , ale szpagat prawie zrobiłam, jak za młodu smile
          Mój jest wyjątkowym szkodnikiem.
          Uwielbia gotować, uwielbia! Ja po nim sprzątam... Potrafię znajdować resztki pieczarek po przekątnej kuchni, a kuchnię mam prawie 20 metrową!
          Hitem było, jak otworzył szufladę, a w ręku miał oliwę i nie zauważył, jak mu się przechyliła butelka, wrrrr...
          I je. Je co chwila w godzinach 6.30- 13.00. Co chwila cos tam sobie pichci. On od wielu lat z domu pracuje.
    • m_incubo Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 19:34
      To ciekawe, co piszesz, bo mam z moim mężem taki sam problem. Od od ściany, ja od zewnątrz i przekładam. Z tego powodu nie wystawię mu walizek, bo to nie jest najgorsza z jego wad.
      Obserwuję również, że to zazwyczaj faceci wieszają papier od ściany. Mój poprzedni mąż też tak wieszał big_grin
      • taje Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 20:57
        O tak, to jest zdecydowanie dobra rada. Pod warunkiem, że szanują twoją eksterytorialność a nie że wszystko wspólne. Ja też swoją łazienkę zaplanowałam pod swoje potrzeby i teraz męska część rodziny bezwstydnie przychodzi i zajmuje mi moją przestrzeń bo tu im najwygodniej i jeszcze bałagani, wrr.
        • sophia.87 Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 22:01
          Generalnie szanujemy, czasem zapraszając się tylko na wspólne kąpiele ☺
          Ale mnie nie przeszkadzaja jego porozrzucane po całym blacie kosmetyki, pasta etc. , a mąż nie zauważa tego ile zwykle mam kosmetyków ☺
          Sądzę, że z córkami będzie gorzej w kwestii zajmowania mojej łazienki, docelowo będą miały jedną wspólna ☺
    • iuscogens Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 20:46
      Wiadomo, że od przodu, to oczywiste. Ale w problemie nie pomogę, bo mój potrafi zdjąć papier z tego wieszaczka i uwaga! postawić na najwyższej półce przy lustrze. Jak mnie to wkur...
      W związku z tym zawsze mam zapas w szafce pod lustrem, teraz może sobie tapetować sufit tym papierem, ja mam swój zapas wink
    • taje Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 20:50
      Ja wolę tak jak Ty, tj. od zewnątrz ale w żaden sposób nie jest to deal breaker. Jak nie da się dogadać to może zrezygnuj z wieszaka i trzymaj papier gdzie indziej. Są różne opcje - specjalne stojaki, półka, pionowy uchwyt od szczotki etc.
    • igge Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 20:56
      Nie chciałabym, żeby mąż miał podobny do mojego charakter. Jesteśmy raczej totalnymi przeciwieństwami więc tzw niezgodności charakteru jest milion.
      Jak widzę, że bardzo "cierpi" z powody jakiegoś pierdoletu to staram się choć czasem uwzględniać jego preferencje, żeby czuł się w miarę komfortowo w naszym domu.
      Wiele drobiazgów dla niego ważnych ja nie zauważam. Typu zakładam jego kapcie niechcący bo są prawie identyczne i on mnie gdzieś łapie w mieszkaniu i wymienia. Nawet ostatnio raz zażądałam, żeby wyjaśnił jak on te cholerne kapcie poznaje. Że jego. Albo, że założyłam jeden jego I jeden swój. I w ogóle co za różnica. Czemu nie założy mojego skoro został jeden mój I jeden jego w wiatrołapie.
      Albo inna sprawa. Mąż ma kilkuetapowy, bardzo dokładny sposób wypucowania każdej plamki po psie czy kocie czy rozchlapaniu czegoś. Ja aż tak się nie przykładam.

      Zresztą to może być rodzinne bo jak wnuczek pucował okna babci tzn teściowej mojej to potem godzinę opowiadał i śmialiśmy się z dzieciakami i mężem z dziesiątek kolejnych drobiazgowych instrukcji udzielanych wnusiowi w trakcie. No musiało być nieskazitelnie i wg drobiazgowych procedur koniecznie i wnusio musiał poprawiać, żeby babcia była usatysfakcjonowana tymi oknami swoimi.
      Denerwuje mojego partnera, że pies na starość zaczął włazić na łóżka i kanapy czyli brudzi i oznacza to konieczność ciągłych zmian pościeli czy kap czy prania auta.
      A my z dziećmi chcemy max umilić 14 letniej suni życie więc łykamy jak pelikany kolejne nowe pomysły staruszki. A to bardzo pomysłowa rasa i nudy nie ma.
      Wczoraj mąż zajęczał, że czemu haszczak musi jeść łyżeczką mięso z puszki. I czemu całą puszkę od razu.
      Fakt, że akurat wyjątkowo zwymiotowała potem trochę.
      Wy "męczycie"😉 się tak prawie 14 lat, a my docieramy się od 30.
      Generalnie on stara się mnie przekonywać, że jego preferencje i sposoby robienia różnych rzeczy są tymi właściwymi, a ja robię to samo tylko w drugą stronę.
      Aczkolwiek teraz to już może czasem uważam, że on ma częściej rację niż mi się kiedyś wydawało ale ja nie jestem aż tak pracowita i nie robię rzeczy, których nie lubię. On lubi albo wszystko albo jest bardziej obowiązkowy albo lubi mnie uszczęśliwiać i generalnie jakoś przesadnie nie ma konfliktów o duperele. W każdym razie nie ma problemu większego, że robię po swojemu. Albo negocjujemy.
      Po prostu każde z nas jest inne I szanujemy się nawzajem więc oznacza to czasami akceptację wymysłów i pomysłów i nawet preferencji drugiej strony. Lubimy coś zrobić dla partnera/ partnerki. I nie oczekujemy jakichś większych albo i żadnych zmian naszych skrajnie różnych charakterów.
      Podsumowując: nie wystawiałabym na Twoim miejscu mężowi walizek.😁
      U nas jeszcze w kuchni roleta dla męża musi być zawsze w górze, a ja wieczorem lubię by była opuszczona. Drobiazg ale jak mąż wyjeżdża to opuszczam roletę i zapominam czasem o niej, to sobie 4 dni dni bywa w dole wisi🙂. No i jak męża nie ma to zwierzakom więcej chyba wolno. Koty tyją.
      No bywa, że i chudną.

      • igge Re: Czy to związek - breaker? 26.10.21, 21:09
        Jeśli chodzi o papier toaletowy ze startowego posta to mój mąż zaskoczył mnie kiedyś postulatem, żebym pół rolki papieru nie zużywała do sprzątnięcia jednej psiej kupy z ogrodu czy gdzieś tam. Upewniłam się u koleżanki czy ona też oszczędzanie akurat papieru toaletowego uważa za coś normalnego. I czy mam sobie wydzielać ten papier i ryzykować dotknięciem gołą ręką kupska niechcący.
        Męża serce widać bolało bo zintensyfikował swoje wysiłki wychwycenia kup przede mną.
        Podejrzewam, że on czasem woli zrobić różne rzeczy sam bo wtedy ma je zrobione dokładnie tak jak lubi.
        Ja ze swojej strony wypróbowałam sprzątanie z użyciem mniejszej ilości papieru ale miałam uzasadnione wątpliwości. Było ryzyko jednak upaćkania ręki. Teraz preferuję podkłady psie w psi wzorek do sprzątania. Oraz papier w fiołki. Dla męża wzorki nieważne. Ani podkładów ani papieru, a mi przyjemniej sprzątać po psach jak wzorki są więc są.
        Uprzyjemniają teoretycznie nieprzyjemne sprzątanie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka