rinoa_woman
28.10.21, 15:19
Zastanawiam się nad złożeniem skargi na lekarkę, która leczy moje dzieci, chociaż słowo leczy jest wątpliwe. Moje młodsze dziecko (13mcy) ma zespół downa, być może niektóre z Was pamiętają jak pisałam, że o chorobie dowiedziałam się dopiero po porodzie, całą ciąże żyjąc ze świadomością, że urodzę zdrowe dziecko. Przeżyłam okropną traumę, depresję poporodową, której jeszcze nie przepracowałam, generalnie jest mi bardzo ciężko z faktem, że moje dziecko nigdy nie będzie zdrowe. Ale do rzeczy... tydzień temu w środę byłam z młodszym na regularnym szczepieniu (świnka, odra, różyczka i pneumokoki), mały został przebadany przez naszą "ulubioną" lekarkę i dopuszczony do szczepienia, ale jeszcze tego samego dnia źle się czuł, jednak wzięłam to za objaw poszczepienny, następnego dnia było gorzej, a kolejnego dnia wylądowaliśmy w szpitalu z zapaleniem płuc! Spędziliśmy w szpitalu 6dni, na szczęście mały zareagował na leczenie i na razie jest ok. Gdy przy przyjęciu do szpitala opowiadałam co się działo, to każdy lekarz z jakim rozmawiałam, był zdziwiony, że dziecko zostało dopuszczone do szczepienia, bo już w tym dniu musiało się coś zacząć i być może było już to słychać osłuchując dziecko. Wtedy się wkurzyłam, bo to nie była pierwsza sytuacja kiedy nasza lekarka odwala fuszere, poza tym jest dla mnie wyjątkowo niemiła, zawsze próbuje mi udowodnić, że źle się zajmuję dziećmi, że o nie nie dbam. Kiedy będąc w fatalnym stanie psychicznym po porodzie szukałam rehabilitacji dla młodszego, zrypała mnie że dlaczego jeszcze niczego nie znalazłam, zamiast mi pomóc np polecić kogoś. Wysłałam na następną wizytę męża, żeby się nade mną nie pastwiła, to dla niego była super miła, mnie ewidentnie nie trawi, chociaż nic jej nie zrobiłam. Moje dzieci się jej boją, badanie zawsze jest robione na siłę, często wychodzimy z płaczem. Czy w takiej sytuacji, narażenia zdrowia dziecka dopuszczając chore do szczepienia, złożyłybyście skargę?