Dodaj do ulubionych

Me too na Bednarskiej

29.10.21, 08:06
www.google.com/amp/s/warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27733053,metoo-w-szkole-w-warszawie-nauczyciele-przepraszaja-za-naduzycia.amp
www.google.com/amp/s/kobieta.onet.pl/wiadomosci/warszawa-uczniowie-i-absolwenci-renomowanego-liceum-o-molestowaniu/7x3rxh4.amp
Co to za nagły wybuch wspomnien molestowania na Bednarskiej (niepubliczne liceum, teraz kilka placówek)?
Mam dwie teorie: albo komuś zależy na zaszkodzeniu szkole, albo skala niestosownych zachowań była taka, że rodzice zagrozili zawiadomieniem prokuratury i skierowaniem sprawy do sądu, jeśli dyrekcja nie złoży publicznej samokrytyki. Ktoś coś kojarzy?
Obserwuj wątek
    • maly_fiolek Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 08:56
      Z artykułu na onecie wynika że w poprzednim roku wywalono nauczyciela po skardze uczennicy - bo ponoć powiedział coś co ją uraziło, wywalono go tylko i wyłącznie na podstawie jej zeznań.

      No i druga sytuacja 20 lat temu ponoć facet wysłał maila.
      Czy to afera? Nie sądzę.
      • runny.babbit Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 09:02
        Mail erotyczny od nauczyciela do 15 latki? Zdecydowanie afera, zwłaszcza że wszyscy wiedzieli, nikt nic nie zrobił. Imo właśnie w szkole o takiej renomie musiały się dziać naprawdę grube rzeczy, żeby ktoś zdecydował się publicznie o tym mówić.
      • kornelia_sowa1 Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 14:18
        Tylko i wyłącznie na podstawie jej zeznań.... TYLKO

        Gdyby oskarżony był ksiądz, nie miałabyś wątpliwości, że to wystarczy.

        Znam co najmniej dwie dziewczyny molestowane w szkolnych czasach przez nauczycieli.
          • daniela34 Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 14:25
            Już pomijając, że fiołek przekłamuje treść artykułu- sytuacja z poprzedniego roku dotyczyła nie "zeznań jednej uczennicy" tylko skarg grupy uczennic na to, jak zachowuje się wobec nich jeden z nauczycieli. I pierwotna reakcja szkoły była pierwotnie łagodna, następnie zaś powstał "raport sporządzony przez osobę z zewnątrz szkoły, która porozmawiała z poszkodowanymi". Poszkodowanymi. Liczba mnoga. Nie były to zatem "tylko i wyłącznie" zeznania jednej uczennicy.
            • riki_i Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 14:29
              Zrobiła się grupa poszkodowanych, które -zapewne w porozumieniu z rodzicami- zapowiedziały medialny dżihad na szkole, jeśli coś się nie zadzieje. Stąd owo oficjalne oświadczenie szkoły. Gdyby nie zostali przyparci do muru, nigdy przenigdy by czegoś takiego nie opublikowali.
            • maly_fiolek Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 14:55
              > "która porozmawiała z poszkodowanymi"
              Faktycznie teraz czytam i widzę "poszkodowanymi". Dałabym się pokroić że widziałam 'poszkodowaną'.
              To zdecydowanie zmienia obraz sytuacji.
              Jednak nadal nie podoba mi się dżihad robiony długo po tym jak szkoła wywaliła problematycznego nauczyciela i wprowadziła środki zaradcze.
              • daniela34 Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 14:57
                maly_fiolek napisała:

                > Jednak nadal nie podoba mi się dżihad robiony długo po tym jak szkoła wywaliła
                > problematycznego nauczyciela i wprowadziła środki zaradcze.

                Dżihad? Nie widzę. Widzę artykuły i oświadczenie, w którym szkoła przyznaje, że sobie nie poradziła. Bo sobie pierwotnie nie poradziła.
                • maly_fiolek Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 15:52
                  > w którym szkoła przyznaje, że sobie nie poradziła.
                  Szkoła z problemem zeszłorocznym poradziła sobie moim zdaniem prawie wzorowo.
                  Najpierw skargi - pewnie była rozmowa dyscyplinująca (łagodne postawienie sprawy).
                  Potem twarda postawa uczennic które uważały że to za mało (albo brak poprawy?) - została powołana niezależna osoba z zewnątrz której zdanie było decydujące. Jedyne czego brak to informacji czy ta zewnętrzna osoba rozmawiała również z nauczycielem. Ale gdyby nauczyciel czuł się poszkodowany - zawsze może iść do sądu pracy. Szkoła pisze że
                  "nie udało nam się stworzyć szkoły, w której każda osoba byłaby całkowicie bezpieczna"
                  Ale czy jest to do zrealizowania? No chyba że zamiast nauczycieli i uczniów będą roboty, a i roboty ulegają awarii.
                  • extereso Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 16:09
                    Nie rozumiem czegoś takiego jak poprawa czy brak poprawy. To nie przedszkole, tylko odpowiedzialna praca, konsekwencje muszą być natychmiastowe jeśli przewinienie jest udowodnione.
                    • stephanie.plum Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 16:15
                      najlepsze jest to, że w kwestii dotyczącej ostatnich lat, mnóstwo osób wiedziało, że gościu wyskakuje z niefajnymi tekstami do uczennic. tylko że niestety, jedni byli odurzeni oparami własnej zayebistości i zajęci krytykowaniem wszystkiego, co nie jest Bednarską, a inni przyjęli postawę typu "a może się przesłyszałem, bo za daleko stałem, a potem pojechałem".
                      w końcu na szczęście znalazł się trzeci obóz, taki bardziej rzeczowy, oby zaprowadził tam porządek.
                    • maly_fiolek Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 16:21
                      > Nie rozumiem czegoś takiego jak poprawa czy brak poprawy. To nie przedszkole, tylko odpowiedzialna praca, konsekwencje muszą być natychmiastowe jeśli przewinienie jest udowodnione.

                      W zakładzie pracy jeśli dopuszczasz się jakichś przewinień to zwykle najpierw jest działąnie naprawcze - bo nikt nie chce wywalać pracownika (no chyba że pracownik jest zupełnie do niczego).
                      Dopiero potem gdy pracownik nie rokuje to jest wyrzucenie z pracy.
                        • maly_fiolek Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 17:04
                          > Nauczyciel, który odzywa się do uczennic tak że ona czują się molestowane jest w szkole pracownikiem "zupełnie do niczego"

                          Nie mogę się z tym zgodzić, wystarczy że osoba jest przewrażliwiona i mamy problem. Sama miałam sytuację w której zostałam oskarżona o mobbing... bo zrobiłam sprawdzenie (review) kodu i w systemie napisałam co jest źle i jak to poprawić. Stażystka wybiegła z biura z łzami w oczach - potem miałam nieprzyjemną rozmowę z działem kadr i szefem, obejrzenie komentarzy. Potem wyszło że ona zawsze reaguje łzami na stresującą sytuację.
                          Dlatego ruch z niezależnym zewnętrznym audytorem który stwierdza czy 'czują się molestowane' jest uzasadnione, a jeśli tak, to czy to powód do wywalenia ('Pomacałabym Ci biust') czy do poprawy ('Wyglądasz dziś ładnie.').
                          • daniela34 Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 17:10
                            maly_fiolek napisała:

                            >
                            > Nie mogę się z tym zgodzić, wystarczy że osoba jest przewrażliwiona i mamy problem

                            Znowu piszesz jakieś rzeczy w oderwaniu od przypadku Brdnarskiej, może wróc do faktów- to nie była jedna, potencjalnie przewrażliwiona os9ba, tylko skargi kilku uczennic.



                            > Dlatego ruch z niezależnym zewnętrznym audytorem który stwierdza czy 'czują się
                            > molestowane' jest uzasadnione, a jeśli tak, to czy to powód do wywalenia ('Pom
                            > acałabym Ci biust') czy do poprawy ('Wyglądasz dziś ładnie.').


                            I znowu - wróć do historii, akcja z audytorem byla spóźniona, dopiero wtedy, kiedy okazało się, że uczennice nie odpuszczą. I audytor uznał,że sytuacja nie jest do poprawy, skoro po raporcie nauczyciela zwolniono. Ale pierwotnie nie było ani audytu ani raportu, ani zwolnienia. Czyli jak byś nie próbowała rozmywać po raz kolejny - PIERWOTNA reakcja szkoły była dalece niewystarczająca.
                          • irma223 Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 22:51
                            maly_fiolek napisała:

                            > > Stażystka wybiegła z biura z łzami w oczach - potem miałam nieprzyjemną rozmow
                            > ę z działem kadr i szefem

                            Ech, że ja za młodu tak nie (u)miałam... Rozrzewniłam się...
                      • bi_scotti Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 16:30
                        To zalezy od przewinien! Istnieje cala gama zlych zachowan w zakladzie pracy, po ktorych jest zero conversation; osoba zle sie zachowujaca dostaje wypowiedzenie w trybie natychmiastowym, czasem ze spectacular walk-out w towarzystwie security na dokladke. Warnings (verbal and/or written) mozna stosowac gdy sie ktos np. notorycznie spoznia 10 minut albo od czasu do czasu drukuje swoje private docs na zakladowej drukarce; ale juz gdy taki ktos np. te drukarke wyniesie z zakladu, there is nothing to talk about! Tylko zwolnic. Life.
                    • daniela34 Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 16:29
                      extereso napisała:

                      > Nie rozumiem czegoś takiego jak poprawa czy brak poprawy. To nie przedszkole, t
                      > ylko odpowiedzialna praca, konsekwencje muszą być natychmiastowe jeśli przewini
                      > enie jest udowodnione.


                      Otóż to. To nie jest materia "rozmów dyscyplinujących"- albo uznajemy, że teksty o określonej treści padały, albo nie. Jeśli nie-mamy odwagę powiedzieć uczennicom: "nie wierzymy wam". Jeśli tak, mówimy nauczycielowi "tam są drzwi".
              • mid.week Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 12:33
                maly_fiolek napisała:


                > Jednak nadal nie podoba mi się dżihad robiony długo po tym jak szkoła wywaliła
                > problematycznego nauczyciela i wprowadziła środki zaradcze.


                A mi się bardzo, ale to bardzo podba. Nie podoba mi się filozofia "stało się, po ch** drążyć".
                Niech upublicznienie zmienic podejście choć jednej dyrekcji, to już jest wymierna korzyść. Jako rdzic zyczę sobie też miec wiedzę na temat placówek, tego jakich nauczycieli zatrudniaja i jak radzą sobie z takimi problemami.
    • iziula11 Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 09:11
      Nie no,przecież wiadomo że w Polsce absolutnie NIKT nie molestuje i nie przekracza granic dziewczynek i kobiet. To one nie znajasiena zastać,mają kij w du...pie lub same chciały a teraz szukają atencji.
      Wiadomix.

      Zastanawiające że tak szybko podważa się że zeznania ofiar a nie sprawców. Że domniemanie niewinności dotyczy tylko sprawców a nie ofiar. Że to ofiary doświadczają hejtu i wszelkich zarzutów od kłamstw do bo sama chciała.
      • maly_fiolek Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 16:06
        > Zastanawiające że tak szybko podważa się że zeznania ofiar a nie sprawców.
        Chyba nie rozumiesz o co biega w 'podważaniu'.
        W procesie karnym władza państwa decyduje czy zniszczyć człowiekowi życie, czy jego rodzinie zgotować piekło. Czy osłabić społeczeństwo usuwając człowieka który jeszcze wiele dobrych rzeczy mógłby zrobić i wiele podatku zapłacić. Jeśli tak, to trzeba być przynajmniej na 99,9% pewnym że tak.
        'Podważanie' to sprawdzenie czy zeznania mogą być dowodem winy, bo niewinność zdecydowanie trudniej udowodnić niż winę, a często jest to wogóle niemożliwe.
        Jak to już Trajan stwierdził: „lepiej uniewinnić 100 winnych niż skazać jednego niewinnego”.
        Uważasz inaczej?
      • maly_fiolek Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 16:39
        > Zastanawiające że tak szybko podważa się że zeznania ofiar a nie sprawców.
        Jest dokłądnie odwrotnie, poczytaj proszę orzeczenia sądów i zobaczysz że zatrważająco często (prawie zawsze) sąd nie daje wiary wyjaśnieniom oskarżonego bo te są 'w sprzeczności z zasadami doświadczenia życiowego', a jeśli już daje wiarę, to co najwyżej tylko w zakresie potwierdzonym innymi, twardymi dowodami.
        Za to z kolei zeznania świadków oskarżenia przeważnie 'uznaje się za wiarygodne, bo świadek nie miał interersu aby mówić nieprawdę', nawet jeśli były to zeznania na korzyść członka rodziny.
        Czytając apelacje zastanawiam się czy aby na pewno sądy nie uznają dla zasady że oskarżony to winny, bo jakby nie był winny to nie byłby oskarżony.
    • woman_in_love Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 09:24
      Dlatego sens ma tylko podejście arabskie - z Arabii Saudyjskiej:

      1) szkoły powinny być oddzielne dla chłopców i dziewczynek,
      2) dziewczyny powinny uczyć kobiety, a chłopców mężczyźni,
      3) obie płcie powinny zostać odseparowane: w środkach komunikacji, urzędach itd.
      4) a także w domu (część męska i żeńska),
      5) kobiety powinny się poruszać poza domem tylko w towarzystwie męskiego członka rodziny, ewentualnie starszej przyzwoitki.

      Tylko wtedy kobiety będą bezpieczne.

      Niestety feminizm i lewacyzm sięgnęły bruku i musimy wrócić do konserwatywnych korzeni i normalności.
      • 152kk Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 09:50
        cha cha cha A żeby nie było kradzieży to wszyscy powinni siedzieć non stop w domach i pilnować swoich rzeczy. Ale co zrobić z kradzieżami z włamaniem albo z kradzieżami z kont bankowych? No na pieniądzach na koncie spać możesz niestety tylko metaforycznie.
        Ale może ci chodzi o to, że agresja seksualna to całkiem co innego niż np. kradzież ? Skoro zwalczyć się całkiem nie da to nie warto próbować i trzeba zaakceptować - o to ci chodziło?
          • 152kk Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 10:41
            Chcesz powiedzieć, że od czasu kiedy wprowadzono powszechne nauczanie kobiet i edukację koedukacyjną zwiększył się problem agresji seksualnej mężczyzn wobec kobiet? Czy się w ogóle nie zmniejszył?
            Hmm, ciekawa teza. Ale moim zdaniem fałszywa.
            Moim zdaniem raczej ten problem został wyciągnięty na światło dzienne i w ogóle za problem uznany. Wcześniej po prostu stosowanie przemocy przez mężczyzn wobec kobiet (ale nie tylko - po prostu wobec słabszych), w tym przemocy seksualnej, było uważane za normalne i uprawnione. I była to przemoc na ogromną skalę, powszechna, właściwie każda kobieta wielokrotnie/ciągle takiej przemocy doświadczała i to często w skrajnych formach. A ofiary nie miały prawa głosu (co więcej - nie miały świadomości że doświadczają przemocy - np. służąca wykorzystywana przez "panicza", chłopka przez właściciela, żona przez męża nie miały świadomości, że dzieje się coś niewłaściwego - po prostu tak się działo i koniec).
            Usunięcie potencjalnych ofiar ze sfery publicznej (a o to chodzi w w takich pomysłach izolacji kobiet od mężczyzn - bo przecież to nie mężczyźni będą siedzieć z tyłu w autobusie, tylko kobiety, o ile w ogóle będą jeździć autobusami) nie zmniejszało nigdy skali przemocy, tylko ją ukrywało w sferze prywatnej (czasami bardzo szerokiej - np. dla "pana" całe jego latyfundium stanowić mogło sferę prywatną)
            Obecnie przemoc jest po prostu uważana za przemoc i ofiara ma prawo się bronić/domagać kary/rekompensaty.
            Jeśli Twoim zdaniem nie sprawdził się feminizm i koedukacja - to co - mamy wrócić do tego co było tj. przemoc ma być powszechna i legalna, a ofiary mają zamknąć dziób?
    • leosia-wspaniala Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 11:00
      >Co to za nagły wybuch wspomnien molestowania na Bednarskiej (niepubliczne liceum, teraz kilka placówek)?

      Patrz, zupełnie jak w KK, kto to 30 lat temu o jakichś molestowaniach słyszał. To wszystko po to, żeby zaszkodzić biednym księżom!
    • arwena_11 Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 11:12
      Biorąc pod uwagę, że tam wiele afer zamiatano pod dywan - to nie dziwi. Już nie pamiętam, ale chyba coś ok 10 temu było coś z kradzieżą laptopa przez ucznia uchodźcę ( oni tam przyjmowali do szkoły chyba Czeczeńców - oczywiście bezpłatnie )
    • lauren6 Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 11:28
      Wierzę, że dzieciaki miały przeprane mózgi i wierzyły, że chodzą do elitarnej szkoły. A w elitarnej szkole molestowania seksualnego być nie może. Dopiero z czasem sobie to przepracowali i uświadomili, że to co ich spotkało było przekroczeniem granic. Typowe me too: za jednymi zwierzeniami idą kolejne. Teorie spiskowe sobie daruj.
      • triss_merigold6 Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 11:36
        Teoria spiskowa jako element dodatkowy, bo szkoła jest bardzo "nie po linii" obecnej władzy i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby sprawę wykorzystano do ograniczenia pewnej autonomii szkół niepublicznych.
        IMO musiało się stać coś na tyle drastycznego, że rodzice postawili dyrekcji i zarządowi ultimatum. Albo - jeszcze inna wersja - do szkoły trafiły nastolatki, które oceniły, że elitaryzm elitaryzmem, ale jakieś zachowania konkretnego nauczyciela czy nauczycieli przekraczają granice luzu i partnerskich relacji.
        • lauren6 Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 11:58
          Sprawę znam tylko z artykułu. Jeżeli tam rzeczywiście od lat dochodziło do sytuacji, że nauczyciele i nauczycielki uwodzili 16-17 letnich uczniów i wszyscy wokół radośnie woleli wierzyć, że te związki powstały po maturze, to jest tu coś bardzo nie halo. Nie wiem czy można to nazwać molestowanie, ale na pewno nie ma w tym za grosz etyki zawodowej.

          Młodzi, wbrew Czarnkowie, są coraz bardziej świadomi swoich praw. Rodzice również. Kiedyś, gdyby nastolatka pokazała taki list matce to pewnie dostałaby po głowie, że ma nie szkalować profesora. Teraz Rodzice do spraw molestowanie podchodzą poważnie. A że guano wybiło w czasach PIS? Prędzej czy później by się to stało.
        • daniela34 Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 12:30
          triss_merigold6 napisała:


          > IMO musiało się stać coś na tyle drastycznego, że rodzice postawili dyrekcji i
          > zarządowi ultimatum. Albo - jeszcze inna wersja - do szkoły trafiły nastolatki,
          > które oceniły, że elitaryzm elitaryzmem, ale jakieś zachowania konkretnego nau
          > czyciela czy nauczycieli przekraczają granice luzu i partnerskich relacji.


          Tu w ostatnim zdaniu myślę, że masz rację. Tak mi wynika z artykułu na Onecie- sprawa z zeszłego roku szkolnego, nauczyciel dopuszcza się molestowania, uczennice zgłaszają, reakcja szkoły jest niewystarczająca. Co by się stało 20 lat temu? Najprawdopodobniej dziewczyny by odpuściły, rodzice by odpuścili, przenieśli córkę do innej szkoły, albo- tak jak opisywano w artykule- do innej grupy wewnątrz szkoły.
          Teraz świadomość jest jednak nieco inna -nie przyjmuje się tak potulnie, że to ofiara ma odejść/przenieść się/zniknąć/siedzieć cicho i nie robić problemu szlachetnemu dziełu (to nie jest ironia, naprawdę uważam, że Bednarska jest wielkim osiągnięciem). 20 lat temu raczej dominował pogląd: "błędy i wypaczenia się zdarzają, ale nie mówmy o tym głośno, żeby nie zaszkodzić szczytnej idei"
          • bi_scotti Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 13:40
            daniela34 napisała:

            > Co by się stało 20 lat tem
            > u? Najprawdopodobniej dziewczyny by odpuściły, rodzice by odpuścili, przenieśli
            > córkę do innej szkoły, albo- tak jak opisywano w artykule- do innej grupy wewn
            > ątrz szkoły.

            Takie wspomnienie sprzed much more than 20 lat ... 2 mlodych nauczycieli matematyki przygotowuje 2 swoje uczennice do matury (tzw. prestizowe warszawskie LO z tamtych lat). Obie w trakcie/efekcie tych przygotowan, zachodza w ciaze. Obaj panowie zenia sie z tymi uczennnicami. Ogolny zachwyt (!!!) w szkole i wsrod rodzicow, ze jacyz oni szlachetni (!!!) i prawdziwi nauczyciele z powolania! Autentyk suspicious That's how it worked ... Musialo minac naprawde wiele lat zeby pewne zachowania zaczely byc nietolerowane, pietnowane i wreszcie uczciwie, seriously karane. It takes time, eh ... uncertain Life.
    • ingryd Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 12:57
      Albo coś jest na rzeczy i faktycznie maja coś za uszami i wolą mieć przewagę wrazieczego…
      Albo ogólny trend, i w sumie zawsze, gdzieś, jakoś istnieją relikty zamirzchłych czasów wiec nawet jak nic nie mamy sobie do zarzucenia to wypada wyjśćzkonstruktywnąkrytyką
    • gaskama Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 14:08
      Znam szkołę. Znam też kilku nauczycieli z tej szkoły. Gdyby nie to, że jest tak daleko, to wysłałabym do niej syna. Tam jest bardzo otwarta młodzież, stosunki między młodymi a nauczycielami są partnerskie. Nie wiem, o co chodzi. Ale myślę, że jest kilka przekłamań w tekście (chociażby maile miłosne sprzed 20 lat). A czarne owce zdarzają się wszędzie. Dzieci i młodzież nie są molestowane tylko przez księży (choć akurat w tym przypadku sprawcy pozostają zwykle bezkarni).
      • daniela34 Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 14:15
        Ale nie pasuje ci, że mail 20 lat temu? 20 lat temu chodziłam do lokalnego liceum w średnim małopolskim mieście. Wszyscy mieliśmy skrzynki pocztowe na szkolnym serwerze (a część z nas również zupełnie prywatne skrzynki). Myślę, że wśród zamożnej młodzieży z Bednarskiej dostęp do poczty elektronicznej, internet i komputer w domu nie były aż tak rzadkie, żeby ten mail tak dziwił.
            • bi_scotti Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 16:13
              Po pierwsze nie bardzo rozumiem jakie to sa "partnerskie stosunki" miedzy np. 40-50letnim nauczyciem a 15-16letnim uczniem - w jakim zakresie ow "partnership"?
              Po drugie. po co mieszac do sprawy polityke? Lewo? Prawo? Who cares - niewlasciwe zachowania nalezy pietnowac, karac a z niewlasciwych sytuacji in the past wyciagac wnioski na dzis i na jutro. Simple.
              Przede wszystkim zas nalezy chronic ofiary! Trzeba miec sporo odwagi zeby sie odezwac po 20 latach na temat wstydliwy i trudny, zdajac sobie sprawe z tego, ze czesc odbiorcow uzna czlowieka za klamce, oszusta, osobe silly, ze zla wola badz tzw. "agenda". I na tym, ze ofiary maja takie obawy, zeruja bezwzglednie wszyscy perpetrators - czy to ci z przeszlosci, czy z terazniejszosci uncertain Life.
              • riki_i Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 16:48
                bi_scotti napisała:

                > Po pierwsze nie bardzo rozumiem jakie to sa "partnerskie stosunki" miedzy np. 4
                > 0-50letnim nauczyciem a 15-16letnim uczniem - w jakim zakresie ow "partnership"?

                W takim jak między prezydentem Francji Macronem, a jego nauczycielką (obecnie żoną). Bardzo jesteś nienowoczesna . 😉
      • huang_he Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 17:25
        20 lat temu był 2001 rok.
        Kafejki internetowe kwitły po całej Polsce. Maile były już w normalnym użyciu. W 2002 w wynajętym mieszkaniu w Warszawie założyliśmy sobie internet na spółkę. Internet był bez problemu dostępny za darmo w Empiku na Marszałkowskiej, o uczelniach to już nie wspomnę.
        • volta2 Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 18:00
          oczywiście, 20 lat temu był rok niemal 2002, więc internety hulały w najlepsze, to forum też dobrze hulało w 2002 roku, a co dopiero elita z bednarskiej? bo już wtedy tam była elita, może nawet bardziej wtedy niż dziś. (zarówno kadra jak i narybek)
    • riki_i Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 14:26
      triss_merigold6 napisała:

      > Mam dwie teorie: albo komuś zależy na zaszkodzeniu szkole, albo skala niestosow
      > nych zachowań była taka, że rodzice zagrozili zawiadomieniem prokuratury i skie
      > rowaniem sprawy do sądu, jeśli dyrekcja nie złoży publicznej samokrytyki. Ktoś
      > coś kojarzy?

      Oczywiście, że prawdziwa jest teoria nr 2.

      Natomiast oficjalna publiczna samokrytyka władz Bednarskiej spowodowała , że przez lata utajniane szambo nagle wybiło z wielką siłą, nagle pojawiają się relacje o wydarzeniach sprzed 20 lat , i tak dalej.

      To, że fajniuśka luzacka szkoła okazuje się miejscem żerowania seksualnych drapieżców nie dziwi mnie w ogóle. Moja ex chodziła do LO Batorego na przełomie lat 90-tych i dwutysięcznych, atakował ją bezceremonialnie jeden z nauczycieli, mimo, że w końcu zadowolił się jej koleżanką , to i tak złośliwie oblał ją na ustnej maturze. Generalnie w owej szkole działy się wtedy niezłe cyrki, uczennice pozujące dla wydawnictw pink press i inne takie.

      Jest wielkim mitem, jakoby środowiska lewicowe były niepodatne na molestowanie itp. Przykłady że tak nie jest można mnożyć , nie będę powtarzał znanych afer. Natomiast im większy "luz" , mówienie na ty do nauczycieli itp., tym większa możliwość nadużyć owej bliskości i braku dystansu.

      Przypomnę również, co wyprawiały środowiska niemieckich "Zielonych" w latach 70-tych i 80-tych, kiedy to niektórzy działacze tej partii radośnie uprawiali kazirodztwo i pedofilię , głosząc jeszcze publicznie apoteozę podobnych zachowań.
    • livia.kalina Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 17:51
      Bardzo się cieszę, ze temat został ruszony. Oczywiście, ze jest obecny w każdej szkole, a że w tej o tym temacie zrobiło się głośno, to bardzo dobrze o niej świadczy.


      Sama mam takie doświadczenie z liceum, juz to kiedyś tu opisywałam, kiedy to nauczyciel historii "zakochał" się we mnie. Naprawdę pojęcia nie mam, czego ode mnie oczekiwał, był niewiele po studiach ale ja miałam 16-17 lat! Całe lekcje wystawał tylko przed moją ławką, wzroku ode mnie nie odrywał, wyszukiwał mnie na przerwach, żeby "sobie popatrzeć". I zwierzał się swojej przyjaciółce, która była moją wychowawczynią. Ta mi kazała zostawać po lekcjach i wypytywała :" a co ty sądzisz o profesorze G, bo on jest taki nieśmiały...". I jeszcze z wycieczek szkolnych kazała mi wysyła mu kartki z pozdrowieniami bo "ja go tak dręczę"

      Wszyscy w szkole to widzieli, uważali, ze to szalenie zabawna historia. Z wyjątkiem moich najbliższych przyjaciółek, które widziały jak ta historia mnie niszczy. Do tej pory czuje obrzydzenie na wspomnienie.

      Mojej mamie nigdy o tym nie mówiłam bo ona od razu zrobiła by aferę z policją, kuratorium i prokuratorem, nie uznawała żadnych działań pośrednich. I z afery na całą szkołę, zrobiłaby się afera na całe miasto. A ja najbardziej chciała, żeby tego po prostu nie było.

      Bardzo bym chciała, żeby w polskich szkołach były bezpieczniki, które chronią dzieci przed takimi sytuacjami.

      Póki co nie chronią. W szkole mojego młodszego, dzieci w ten sposób chłopców molestował katecheta. Siedzi teraz w więzieniu. rozmawiałam z jego uczniem, twierdzi, ze o tym wiedziała cała szkoła. Po aferze nawet dyrekcja się nie zmieniła.
        • bi_scotti Re: Me too na Bednarskiej 29.10.21, 18:00
          Sportowe tez nie lepsze uncertain Troche rodzinnych dzieci sie przewinelo przez szkoly sportowe w kilku miastach - wiele zachowan by teachers, coaches, instructors - simply disgusting suspicious I te same usprawiedliwienia dyrekcji a nawet i komitetow rodzicielskich (!!!) - przeciez wychowuje swietnych athletes, wiec coz ... suspicious Wrrr! Life.
        • kretzkrety Re: Me too na Bednarskiej 03.11.21, 08:21
          W moim zwyklym LO też był nauczyciel, który molestował uczennice. Pozwalał sobie na różne teksty, łapał za rękę, obejmował w talii. To było 20lat temu i dotyczyło prawie wszystkich dziewczyn, które miały z nim zajęcia. Niektóre w to wchodziły i traktowały że smiechechem, inne go unikały.
    • riki_i Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 12:27
      Jest już ciąg dalszy
      warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27751930,metoo-w-bednarskiej-czego-nie-powiedziano-nauczycielom.html

      Są w trzeciej klasie gimnazjum. Z nauczycielem A. grają w "Mafię", fabularną grę z podziałem na role.

      – Do dziś pamiętam, jakie imię wybrał sobie w grze i że przedstawił się tekstem "Mam taką pałę, że wam się to w głowie nie mieści"./.../
      Maria zapamiętała dobrze nie tylko grę w "Mafię" z A., ale i spływ kajakowy z nauczycielem C.

      – Był wtedy po czterdziestce i miał romans z dziewczyną z liceum - mówi. - Wziął ją na spływ. Spali w jednym namiocie, chodzili razem pod prysznic. /.../
      Joanna opowiada o nauczycielu D. /.../ została dziewczyną nauczyciela ponad dziesięć lat temu.– Na początku liceum, przy aprobacie całej klasy - mówi. - On jeszcze studiował, nie pracował na stałe. W drugiej klasie przeprowadziłam się do niego. To nie tak, że nikogo nie obchodził tamten związek, ale miałam 16 lat, potraktowano mnie jak osobę dorosłą i niesamowicie się z tego cieszyłam. Dopóki zapewniałam wychowawców, że jest mi z tym OK, dla nich ta sytuacja też była OK. /.../
      Maria ostro ocenia szkolne oświadczenie: – Dyrektorka liceum napisała, że chce zacząć od rozmowy. Przecież w szkole były rozmowy na ten temat, a teraz jest amnezja?
      Opowiada o liście rodziców, którzy pisali do ówczesnego dyrektora szkoły w sprawie jednego z nauczycielsko-uczniowskich romansów.
      Temat rozmył się przez tłumaczenie w rodzaju "nikt nikogo nie przyłapał na akcie seksualnym"./.../
      – W liceum było założenie, że dzieci są jakby dorosłe, a więc nie rozmawiamy z nimi ani o seksie, ani o narkotykach, ani o relacjach władzy - mówi nam kolejna z osób ze społeczności "Bednarskiej". - Niestety, nie było też rozmów z nauczycielami. W latach 90. nikt im nie powiedział, że nie pije się z uczniami, a w pierwszej dekadzie XXI wieku, że nie śpi się z uczniami. I niektóre osoby przesunęły granice, doszło do naruszeń, znam dziewczyny pokiereszowane po tym wszystkim. Siebie też winię, dziś działałabym inaczej. Potrafię naliczyć prawie dziesięć związków, rozbijało się to wtedy o to, że nie ma twardych dowodów.


      Byli dyrektorzy Bednarskiej Wanda Łuczak i Jan Wróbel odmówili rozmowy na temat nadużyć za ich kadencji. Przysłali za to pokrętne oświadczenie, w którym napisali , że "Pani artykuł, a zwłaszcza pytania, które zawarła Pani w liście do nas nie dają nam nadziei na rozmowę, w której chodzi o dojście do prawdy i pełne naświetlenie bardzo różnych sytuacji – w naszej opinii ma Pani poczucie, że prawdę już zna. /.../ Na pewno byłoby rozsądnie porozmawiać o tym... kiedyś".
        • stephanie.plum Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 20:18
          ja z kolei znam (znałam) go osobiście, medialnie nie znam.
          i co z tego?

          prawnikowi chyba sympatia/niechęć dla poglądów bądź sposobu bycia osoby nie powinna przyćmiewać obiektywizmu oceny postępowania?

          zresztą co tu gadać, ma za uszami, to ma.

          ta szkoła miała (ma?) ogromny potencjał, i to widział Wróbel. ale, jak już pisałam, kółko wzajemnej adoracji w tej szkole, karmione poczuciem wyższości nad katolickim plebsem, miało się jak najlepiej, i to do niedawna.

          co z tego, że sypiam z uczennicą, skoro jestem postępowym człowiekiem i pochylam się z troską nad nieszczęsnym, otaczającym mnie ciemnogrodem....?

          no sypiam, ale uczniom daję wolne podczas demonstracji różnego typu. jestem cool. jejku, ilu tam było gości, którzy tak uważali.

          a szkolna "biurokracja", która postawiłaby tamę nadużyciom, zawsze była "be".
            • stephanie.plum Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 20:28
              nie wiem, czy prawidłowo.

              ta szkoła ma bardzo zżyte grono absolwentów, po aferze w zeszłym roku otwarcie poproszono, by wszyscy, którzy mają coś do powiedzenia na ten temat, wypowiedzieli się.

              odzew... cóż, okazał się spory.

              myślę, że szkoła w tej chwili szczerze mierzy się z tą radosną (jak dla kogo) hipisowską przeszłością.
              oby - przeszłością.

              zresztą, innego wyjścia chyba nie mają - wielu absolwentów jest diennikarzami.
          • daniela34 Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 20:33
            Prawnik przede wszystkim wie, że emocje i osobiste antypatie zawsze rzutują na oceny, gdyż albowiem ludźmi jesteśmy. I dlatego tam, gdzie się pojawiają, warto się wycofać. O szkole i tej najnowszej sprawie wypowiedziałam się wyżej i wcześniej. O tych opisywanych teraz-nie będę, ponieważ mój osobisty stosunek do Wróbla prawdopodobnie rzutowałby na ocenę tego, dlaczego postępował tak czy inaczej.
              • daniela34 Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 20:44
                No coś jednak chyba wiemy:

                "Opowiada o liście rodziców, którzy pisali do ówczesnego dyrektora szkoły w sprawie jednego z nauczycielsko-uczniowskich romansów.
                Temat rozmył się przez tłumaczenie w rodzaju "nikt nikogo nie przyłapał na akcie seksualnym"./.../"- ten ówczesny dyrektor to nie Wróbel?
      • lauren6 Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 13:09
        "drugiej klasie przeprowadziłam się do niego. To nie tak, że nikogo nie obchodził tamten związek, ale miałam 16 lat, potraktowano mnie jak osobę dorosłą i niesamowicie się z tego cieszyłam. Dopóki zapewniałam wychowawców, że jest mi z tym OK, dla nich ta sytuacja też była OK. /.../"

        Dodajmy, że chodziło o dziewczynę z patologicznego domu, gdzie była przemoc. Szkoła przeprowadzkę po cichu wspierała, bo uznała, że wyprowadzka do nauczyciela to takie świetne remedium na sytuację w domu dziewczyny.
        Dorosła kobieta po latach wspomina, że po tym mieszkaniu u nauczyciela pozostały jej problemy w sferze seksualnej, problemy w stawianiu granic.
          • triss_merigold6 Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 13:31
            Szkoła miała inne instrumenty pomocowe w zasięgu, wspieranie zamieszkania nastolatki z nauczycielem do nich nie należy.

            Mam wrażenie, że szkoła utkwila w samozachwycie z lat 90-tych i nie ogarnęła, że przyszło pokolenie dzieci wychowywanych inaczej, z naciskiem na ochronę swoich granic i rozumienie, czym są nadużycia. Atmosferka i relacje w szkole były jak w poprzednim dwudziestoleciu i kadra przywykla, a nowe nastolatki zareagowały WTF.
            Komuś prywatnie spychotechnika dyrekcji musiała nadepnąć na odcisk i to bardzo, skoro temat jest nagłaśniany w medium, które Bednarską hołubiło przez lata.
            • riki_i Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 14:21
              triss_merigold6 napisała:

              > Szkoła miała inne instrumenty pomocowe w zasięgu, wspieranie zamieszkania nasto
              > latki z nauczycielem do nich nie należy.

              Ale oni chyba nie traktowali tego w kategoriach "pomocy", po prostu przyjęli do wiadomości uznając ,że 'może to i dobrze będzie '. Mnie dziwi mimo wszystko rodzina tej dziewczyny , przemoc przemocą, ale zgadzać sie na wyprowadzkę 16-latki do nauczyciela , z którym tworzy się parę? No ludzie ! Nawet xx lat temu to przecież byl hardkor.

              > Mam wrażenie, że szkoła utkwila w samozachwycie z lat 90-tych i nie ogarnęła, ż
              > e przyszło pokolenie dzieci wychowywanych inaczej, z naciskiem na ochronę swoic
              > h granic i rozumienie, czym są nadużycia. Atmosferka i relacje w szkole były ja
              > k w poprzednim dwudziestoleciu i kadra przywykla, a nowe nastolatki zareagowały
              > WTF.

              Mam kolegę, który kiedyś pracował na UW i dopuszczał się tam bezkarnie rzeczy strasznych. Spotkało go raptem jedno upomnienie. On ciągle marzy że tam wróci i dalej będzie się bzykal na dyżurach ze studentkami. Abstrahując już od jego aktualnego wieku (50+) usiłowałem mu tłumaczyć, że czasy się zmieniły i jego kariera zakończyłaby się najdalej po 3 dniach . Ale to jak groch o ścianę... Więc doskonale wierze w to, że kadra Bednarskiej również nie zauważyła zmieniającej się rzeczywistości.


              > Komuś prywatnie spychotechnika dyrekcji musiała nadepnąć na odcisk i to bardzo,
              > skoro temat jest nagłaśniany w medium, które Bednarską hołubiło przez lata.

              Tak, tutaj na 100% powodem jest jakiś jednostkowy przypadek, który nie odpuścił .
              • triss_merigold6 Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 14:32
                Zgadza się, nawet 20-30 lat temu zamieszkanie uczennicy z nauczycielem z tej samej szkoły byłoby skandalem i rodzice innych uczniów zwróciliby uwagę.

                Traktowanie uczniów (czyli nastolatków w relacji jednak zależności) jak dorosłych partnerów świadczy o braku jakiegoś nadzoru pedagogicznego i braku podstawowych kompetencji, no pedagogicznych właśnie. Podstaw psychologii rozwojowej towarzystwo nie ogarniało czy jak?
                Nie spodziewalam się cudów po szkole, która zatrudniała przećpaną Kasię Bratkowska w charakterze polonistki, ale otwarte romanse z uczniami to jednak inny wymiar naruszenia zasad etyki.
                • riki_i Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 22:01
                  Tyrmand nie był nauczycielem "Bogny", tylko wynajętym przez jej rodziców korepetytorem. Przychodził do domu i miał ją podciągać w nauce. Romans między nimi był tajony , a nawet jeśli rodzice się domyślali, to o oficjalnym związku mowy nie było.
              • crossword Re: Me too na Bednarskiej 03.11.21, 00:49
                riki_i napisał:


                > Mam kolegę, który kiedyś pracował na UW i dopuszczał się tam bezkarnie rzeczy
                > strasznych. Spotkało go raptem jedno upomnienie. On ciągle marzy że tam wróci
                > i dalej będzie się bzykal na dyżurach ze studentkami. Abstrahując już od jego a
                > ktualnego wieku (50+) usiłowałem mu tłumaczyć, że czasy się zmieniły i jego ka
                > riera zakończyłaby się najdalej po 3 dniach . Ale to jak groch o ścianę... Więc
                > doskonale wierze w to, że kadra Bednarskiej również nie zauważyła zmieniającej
                > się rzeczywistości.

                Co się kryje w tym worku "straszne rzeczy"?
                Rozumiem, że nie zawsze można pisać wprost, bo jednak można kogoś zidentyfikować, ale z drugiej strony...Takie przypadki powinnno się napietnowac, więc lepiej pisać wprost?

                Hardkorowe molestowanie, wymuszanie "usług" od studentek? Wykorzystywanie na maxa zależności, w taki sposób, że strona podlegla nie moze "odmówić", wiec zaawansowane gierki manipulacyjne/wiklanie w jakieś dziwne układy i zmuszanie do kontaktow lub "udupianie", kiedy druga strona wyraża jakiekolwiek NIE? Bo jakoś ciężko mi uwierzyć z jednej strony w rzeź niewinnych owieczek z depresjami i próbami samobojczymi na koncie z wyrachowanymi bitches, które jeszcze się na tym ustawily i oblowily...Zalatwil coś jakiejś? Ile miał ofiar na koncie i jak długo trwał ten proceder w jego przypadku? Co to są te "straszne rzeczy"?
                • riki_i Re: Me too na Bednarskiej 03.11.21, 10:11
                  Przede wszystkim prowadził to hurtowo i w jednym czasie miał 5-7 studentek i pracownic dziekanatów. Działał ofensywnie i przemocowo , z podobnym typem podrywu spotkałem się w Europie tylko na Bałkanach, w zasadzie było to natarczywe molestowanie z miejsca podpadające pod paragrafy. Dokumentował swoje akcje , np. kręcił z ukrycia jak wchodzi dziewczyna na dyzur , a on ją po paru minutach miętosi po tym i po owym. Umawiał się na seks w pomieszczeniach uczelni, parę razy wyganiała go w nocy ochrona. Oczywiście swoim kochankom załatwiał zaliczenia i egzaminy (wtedy wszyscy traktowali podobne prośby ze zrozumieniem, kobiety wykładowczynie również). Najciekawsze jest to, że te studentki wiedziały o sobie nawzajem i wpadały w jakąś chorą rywalizację o jego względy. Chciały też za wszelką cenę pokazać się jako te najlepsze, więc jak ten zbok rzucał na przykład podczas jazdy samochodem ,że "Ty na pewno nie dojdziesz w 30 sekund" , to pani jadąca obok na przednim siedzeniu zaczynała mu się w biały dzień masturbować żeby udowodnić że jednak da radę! On się oczywiście radował, że ma teatrzyk na drodze , a pani prezentuje jęki z porno i gołą piczę . Zawsze miał jedną główną faworytę , która przechadzała się po uczelni dumna jak paw, publicznie rzucała na szyję i prezentowała podarki (biżuteria). Fundował też jakieś Tunezje itp. - to wtedy robiło wrażenie. Ogólnie, wszyscy na uczelni wiedzieli co się wyprawia ale traktowano to w kategoriach "ten typ tak ma" , " tu są dorośli ludzie" itp. Tak jak napisałem, ten idiota uważa, ze gdyby tam nadal pracował, to mógłby dalej tak działać... przypadek niereformowalny, notabene swoje życie prywatne tymi tabunami kochanek rozwalił w drzazgi , krwawe rozwody i inne takie rzeczy nic go nie nauczyły.
                  • crossword Re: Me too na Bednarskiej 04.11.21, 05:02
                    riki_i napisał:

                    > Przede wszystkim prowadził to hurtowo i w jednym czasie miał 5-7 studentek i pr
                    > acownic dziekanatów. Działał ofensywnie i przemocowo , z podobnym typem podrywu
                    > spotkałem się w Europie tylko na Bałkanach, w zasadzie było to natarczywe mol
                    > estowanie z miejsca podpadające pod paragrafy. Dokumentował swoje akcje , np.
                    > kręcił z ukrycia jak wchodzi dziewczyna na dyzur , a on ją po paru minutach mię
                    > tosi po tym i po owym. Umawiał się na seks w pomieszczeniach uczelni, parę razy
                    > wyganiała go w nocy ochrona. Oczywiście swoim kochankom załatwiał zaliczenia i
                    > egzaminy (wtedy wszyscy traktowali podobne prośby ze zrozumieniem, kobiety wyk
                    > ładowczynie również). Najciekawsze jest to, że te studentki wiedziały o sobie n
                    > awzajem i wpadały w jakąś chorą rywalizację o jego względy. Chciały też za wsze
                    > lką cenę pokazać się jako te najlepsze, więc jak ten zbok rzucał na przykład p
                    > odczas jazdy samochodem ,że "Ty na pewno nie dojdziesz w 30 sekund" , to pani
                    > jadąca obok na przednim siedzeniu zaczynała mu się w biały dzień masturbować
                    > żeby udowodnić że jednak da radę! On się oczywiście radował, że ma teatrzyk na
                    > drodze , a pani prezentuje jęki z porno i gołą piczę . Zawsze miał jedną główną
                    > faworytę , która przechadzała się po uczelni dumna jak paw, publicznie rzucała
                    > na szyję i prezentowała podarki (biżuteria). Fundował też jakieś Tunezje itp.
                    > - to wtedy robiło wrażenie. Ogólnie, wszyscy na uczelni wiedzieli co się wypra
                    > wia ale traktowano to w kategoriach "ten typ tak ma" , " tu są dorośli ludzie
                    > " itp. Tak jak napisałem, ten idiota uważa, ze gdyby tam nadal pracował, to m
                    > ógłby dalej tak działać... przypadek niereformowalny, notabene swoje życie pryw
                    > atne tymi tabunami kochanek rozwalił w drzazgi , krwawe rozwody i inne takie r
                    > zeczy nic go nie nauczyły.

                    No z opisu sprawia wrażenie strasznego buraka.

                    Ale czy młode dziewczyny polecialyby na takiego? Bo ja "rozumiem" to w odniesieniu do zaliczeń czy fundowania wakacji, ale czy z oblechem prowadzalyby się po uczelni i rywalizowaly o jego względy? Ciężko w to uwierzyć.

                    To musiał być jakiś bardzo "bystry" kierunek lub roczniki go studiujace.

                    Widziales taki typ podrywu na Balkanach?
                    Kiedy? Czyli że jak? Za cyc/kark lub pupe i do wyra? Teksty na podryw z przeklenstwami w pakiecie? Nie umiem sobie tego wyobrazić.
                    • riki_i Re: Me too na Bednarskiej 04.11.21, 10:22
                      Burak to nie był, człowiek z wielkim darem do języków i hiper inteligentny. Do tego ze stołecznym rodowodem. Ja oddzielałbym jednak sprawy seksualne od całej reszty (miałem wybitną studentkę, porażający intelekt, natomiast jak ten oblech pokazywał mi korespondencję jaką z nią prowadził, to było to na poziomie 14-latki, infantylizm do bólu).

                      Co do "lecenia młodych dziewczyn na takiego", to on wtedy nie był jakoś strasznie stary, 15 -20 lat starszy od nich. Uczelnia mentalnie odmładza, poza tym brak wczesnego wstawania , nienormowany czas pracy i -wówczas- możliwość totalnego skracania dystansu działały na korzyść jej męskich pracowników. Chyba w Wyborczej czytałem kiedyś omówienie badań dotyczących amerykańskich profesorów - bodajże trzy czwarte wymieniało pierwsze żony na kolejne, kilkadziesiąt lat młodsze (20+).

                      O ile mogłem zauważyć, to w tych relacjach nie były na pierwszym planie prezenty i wyjazdy (tego doświadczały tylko naczelne faworyty) , a bardziej jakieś potwierdzanie własnej samooceny i rywalizacja w grupie rowiesniczej . Każda chciała być gwiazdą socjometryczną, a drogą ku temu było przespanie sie z Panem naczelnym ogierem wydziału.

                      Imo od circa połowy lat 90-tych większość kierunków jest dla 'bystrych inaczej' jako że poza medycyną, informatyką itp. przyjmuje się zasadniczo każdego kto oddycha .

                      Tak, widziałem zachowania panów z Serbii i źle to postrzegasz, bo to nie chodzi o wulgarność w typie łysego karka kibola, tylko o takie skrajnie ofensywne zachowanie, osaczanie kobiety po prostu. Po 2 minutach skracanie dystansu, również w aspekcie fizycznej bliskości , niedwuznaczne propozycje, pytania, stwierdzenia... i do tego to wszystko podlane takim podświadomym przemocowym sosem. Poczytaj sobie jak naprawdę działał prawdziwy Tulipan czyli Pan Kalibabka, to mniej więcej zrozumiesz o co chodzi. Btw to było porażająco skuteczne, niestety (aczkolwiek nie na dziewczyny klasy 'lux', takie go omijały szerokim łukiem i traktowały dość pogardliwie największe sukcesy notował u pań z rodzin, gdzie było nie halo, a tatuś nie sprawdzał się w swojej roli).
                    • arwena_11 Re: Me too na Bednarskiej 04.11.21, 12:09
                      To może były czasy, kiedy brali łapówki na potęgę. Egzaminy na studia były wewnętrzne. Swego czasu był chyba nawet cennik ile za dostanie się na prawo, ile na medycynę itd. Można było dorobić sporo.
                      Jak mój kuzyn szedł na prawo ( lata 80 ), to się mówiło, że albo jesteś mega zdolny, albo masz układy rodzinne ( jak na medycynie - dzieci, wnuki lekarzy zawsze miały łatwiej ), albo w kopercie dajesz kluczyki do malucha big_grin
                    • triss_merigold6 Re: Me too na Bednarskiej 04.11.21, 12:09
                      Pod koniec lat 90-tych i w zasadzie do końca pierwszej dekady XXI w. wykładowca na publicznej uczelni mógł tłuc za bardzo dobre pieniądze wykłady i zajęcia na niepublicznych + po prostu za kasę dawać nazwisko samodzielnego pracownika naukowego (liczba samodzielnych byla niezbędna do utrzymania kierunku/katedry).
                    • riki_i Re: Me too na Bednarskiej 04.11.21, 12:14
                      irma223 napisała:

                      > A to na uczelniach zaczęli tak dobrze płacić, że pan doktor (czy doktorant) woz
                      > i panienki do Tunezji? Od kiedy tak?

                      Wtedy? Od czasu wprowadzenia płatnych chałtur na masowych pseudo studiach zaocznych i wieczorowych oraz wieloetatowości u prywaciarzy. Czyli od drugiej połowy lat 90-tych. To były czasu wyżu demograficznego stanu wojennego na uczelniach oraz niczym nieograniczonych możliwości dorabiania (zostało to przykrócone dopiero za Kudryckiej). On ponadto miał dwie funkcje kierownicze, za które oficjalnie był dodatek 100 zł, ale nieoficjalnie wypłacano co kwartał na umowę o dzieło znaczące kwoty. Prowadził też zajęcia w językach obcych, do których nie było chętnych, bo ówczesna kadra mogła co najwyżej "zagawarit pa ruski' smile Za te zajęcia miał bodajże poczwórną stawkę.


              • marzeka11 Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 18:21
                kropkaa napisała:

                > Wydaje mi się, że fakt zamieszkania 16-letniej uczennicy z nauczycielem ZAWSZE
                > powiniem był być zauważony.

                Ale dlaczego tak się nie stało? Kurczę, jestem nauczycielką, dla mnie opis tych relacji to patola na całego.
                Ci faceci uważający, że tak mogą traktować młode uczennice, wchodzić w takie relacje- to zaburzenie relacji uczeń/uczennica- nauczyciel/nauczycielka.
                • kropkaa Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 18:29
                  Pamiętam ze swojego liceum, że pan od plastyki miał jakieś przygody z uczennicami. Akurat chodziłam na muzykę, ale dowiedziałam się od, uwaga, nauczycielki, z którą się przyjaźnilam. Czyli wiedzieli wszyscy. Plastyka była chyba tylko w pierwszej klasie, ew. w pierwszej i drugiej, nie pamiętam już. Nikt z tym nic nie zrobił. Drugą żoną pana artysty została dziewczyna z równoległej klasy, pan w wieku naszych rodziców. Co prawda nie w liceum, bo jesczcze trzeba było rozwód przeprowadzić.
                  • marzeka11 Re: Me too na Bednarskiej 02.11.21, 18:47
                    Mój kolega po studiach zaczął pracę w liceum, miał wtedy 25 lat, młody; potem ożenił się ze swoją uczennicą (gdy zerkali ku sobie ona była w klasie maturalnej)- są razem ponad 20 lat.
                    Zdarza się, ale w tej relacji z Bednarskiej zakłócono mimo wszystko te relacje, zatarcie ról.
    • mandre_polo Re: Me too na Bednarskiej 04.11.21, 07:35
      Znałam nauczycielkę z Bednarskiej. Jej darcie gęby jako sposób komunikacji w domu, nadęcie jako zbawiającej świat było niestrawne. Rodzinnie chodzili na terapię bo zaczyły się jazdy z córkami w domu pełnym wrzasków

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka