Dodaj do ulubionych

Pies z sąsiedztwa, który nas lubi

30.10.21, 20:26
Juz kiedyś pisałam o tym psie. Mieszka jakieś 0,5 km od nas, jest trzymany tylko w obrębie dziaki, czasem na uwięzi przy komórce, w której mieszka. Na spacery nie chodzi, nie ma z kim. Wiec jak tylko uda mu się wymknąć - lub celowo go wypuszczą - to leci w cały świat i najczęściej przychodzi do nas. Jest to kłopotliwe, ale i fajne. Fajne, bo nasza Irenka go lubi i fajnie się bawią. Kłopotliwe, bo on sam z siebie nie wróci do swojego domu, trzeba go odprowadzić. Nikt po niego nie przyjdzie, może ze dwa razy się to zdarzyło. Chociaż dobrze wiedzą gdzie go szukać. Jak go odprowadzam, to zawsze jest tekst "ojej, dziękujemy, my byśmy poszli po niego, ale .... " i tu różne głupie tłumaczenia. Mnie już czasem szlag trafia, bo jestem zmuszona robić nieplanowany kilometrowy spacer - np. w czasie pracy, gdy potrzebuje wyjść, gdy chce iść z moimi psami itd.
Mnóstwo razy prosiłam, by reagowali na jego zniknięcie z posesji i sami go sobie zabierali - "tak, jasne, jak najbardziej" - po czym pies nawet kilka godzin jest u nas i nikt się nie interesuje.
Dojrzewam do tego, by kolejnym razem gdy przyjdzie, zadzwonić po Straż Miejską. Pies jest masywny, wygląda groźnie i czasem rzuca się na niektórych ludzi. Zaobserwowałam, gdy go odprowadzałam, parę razy mało mi reki nie wyrwał. Ale obawiam się, ze Straż zabierze go do schroniska... a tego bym nie chciała.
Co robi ematka ?
Nowego domu juz mu szukałam, ale nikt cholernika nie chce....
Obserwuj wątek
    • umi Re: Pies z sąsiedztwa, który nas lubi 30.10.21, 21:51
      Jak trafi do schronu, to pewnie na amen. Teraz nawet zaniedbywany, jest duzo szczesliwszy. Ja bym sie poswiecila i odprowadzala co jakis czas. Przychodzi do przyjaznych czlowiekow, a Ty go zakablujesz hyclowi tongue_out Ja bym sie poswiecila i go odprowadzala co jakis czas. jak za zywiolowy, mozesz tez go zaczac trenowac, pouczyc komend. Duzy pies sie do obrony nadaje, jak Was lubi, to ja bym poczekala az te starsze sie przyzwyczaja i pod.rdolila im tego psa tongue_out Tzn. nie odprowadzalabym po raz kolejny, skoro sami tylka nie rusza, to zaczy, ze moze sobie zostac poki nie przyjda wiec kradziez nie jest to. A potem jak sie zasiedzi, to bedzie Twoj wink
    • kaki11 Re: Pies z sąsiedztwa, który nas lubi 30.10.21, 22:14
      Mamy podobny przypadek. To suczka (na szczęście wykastrowana). Piesek mieszka u siebie, ale dom ma z 300 metrów od nas, kiedy ucieknie, nikt się specjalnie nie przejmuje, bo "to mądry pies, wybiega się i wróci", a że pies oprócz tego że mądry też mały, przeciska się przez przęsła naszego podwórka i potrafi ze 2-3h biegać po nim z naszym psem. Jest u nas ze 2-3 razy w tygodniu. Mnie irytuje to o tyle, że ja nie lubię tych wszystkich psów wolno sobie po wsi biegających (tak, to jakiś margines, na palcach jednej ręki można policzyć), ale do póki wiem, że psu w domu krzywda się nie dzieje (ma i budę na podwórku i posłanie w domu, jedzenie, wodę, fajnych właścicieli, zabawę z ich córką itd) i nie robi mi szkód na ogródku nie mam zamiaru reagować.
      U Ciebie o tyle gorzej, że z opisu wynika, że psem raczej nikt się nie interesuje, więc nie wiem na co bym się zdecydowała. Może kiedyś go nie odprowadzaj jak będziesz mogła? zobaczysz czy się zjawią i zainteresują czy mają gdzieś. Zrobienie awantury tylko zaszkodzi psiakowi (obstawiam opcje "uciekasz, to będziesz cały dzień uwiązany" a nie "poprawimy opiekę", a dzwonienie po straż skończy się schwytaniem i odstawieniem do schroniska - mało wychowany, duży pies, być może nie młody szanse na adopcje ma średnie, a zakładamy, że po za samodzielnymi spacerami w domu jest raczej ok traktowany.
      • default Re: Pies z sąsiedztwa, który nas lubi 30.10.21, 22:52
        Tak, poza tym ze nie zapewniają mu spacerów i wybiegania dostatecznego, to dbają, pies jest dobrze odzywiony, w dobrej formie fizycznej. Nie jest tez źle traktowany - w sensie nie jest bity czy zastraszany. Ale czasem go uwiazują.
        Ja bym tolerowała te jego wizyty - gdybym wiedziała, ze ktoś po niego przyjdzie. Owszem, kilometr spaceru to nie jest szczególne wyzwanie, ale nie zawsze mam na to czas i ochotę.
          • kaki11 Re: Pies z sąsiedztwa, który nas lubi 30.10.21, 23:23
            A jeśli go nie odprowadzisz to? zostanie u Ciebie na noc czy jak sam przyszedł tak sam wróci?. Ja mam ten drugi przypadek, więc nie mam nawet problemu z odprowadzeniem, mała się wyszaleje, mój też się wyszaleje a ona sobie wróci sama. Sprawdzałaś kiedyś?
            Nie dziwię się, że nie zawsze Ci się chce go odprowadzać, czasem brak chęci, siły, pogoda nie taka albo zwyczajnie niedomiar czasu i te 15 minut robią różnicę.
            Niestety nie wiem co Ci doradzić, bo serio nie widzę wyjścia które by było dla wszystkich ok, skoro do dziś sąsiedzi nie zareagowali na Twoje prośby pewnie nie zareagują, a dla was to zawsze jakaś uciążliwość bo nie dość że odprowadzanie, to gdzieś pisałaś, że boi się go Twój starszy piesek.
            • default Re: Pies z sąsiedztwa, który nas lubi 31.10.21, 11:16
              Tak, jest taki trochę amstaffowaty. Wielka morda, szerokie bary, masywny. Ja się go nie boje, bo jest dla nas super przyjacielski (aż za bardzo wylewny czasem). Natomiast w życiu nie puściłabym go ze smyczy poza zamkniętą posesją. Być może, gdy biega samopas nie zaczepia ludzi, ale gdy idzie ze mną - zdarzało się.
    • lot_w_kosmos Re: Pies z sąsiedztwa, który nas lubi 31.10.21, 05:23
      Nic tu nie zmieniaj.
      Normalnie gość, karm i odprowadzaj.
      To jest sytuacja trochę patowa, ale mimo wszystko najlepsza dla psa.
      Ewentualnie przy okazji odrobacz, bo mogą zaniedbywać, a skoro bawi się z Twoimi psami to lepiej by nie zarażał plus szkoda by go pasożyty żarły. I sprawdź czy ma szczepionki - niech ci babcia pokaże książeczkę albo zadzwoń do wskazanego przez nią weterynarza, on ci powie czy faktycznie przywożą psa.
    • kanna Re: Pies z sąsiedztwa, który nas lubi 31.10.21, 11:16
      Moja ciotka miała taką sytuację.. dwa psy do niej przyszły młody szczeniak wielkiej rasy i dorosła, malutka suka.
      Przygarnęła, nakarmiła, odrobaczyła.... Parę dni potem zjawia się pan, mówi, ze to jego psy i zabiera.

      Psy wracają po dwóch tygodniach - pobite, szczeniak na kawałku odgryzionego rzemienia.

      Ciotka - weterynarz (leczenie) , żarcie itp.
      Pan zjawia się po tygodniu.

      - To moje psy, zabieram.
      - Nie ma problemu, tyle, ze ja poczyniłam pewne wydatki, jak pan ureguluje, to oddaję: weterynarz, karma, buda...
      - A to pomyślę.

      Więcej się nie zjawiał. Psy zostały smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka