Dodaj do ulubionych

Boje sie smierci/chorob najbliższej rodziny

01.11.21, 08:50
Wszystkich Świętych to czas refleksji. Niedawno pożegnaliśmy nasza ukochana Babcie. Bardzo się boje o rodzicow, nie wiem jak bez nich sobie poradzę. Boje sie zachorują czy umra. Poki co w rodzinie wszyscy jesteśmy zdrowi. Nie wyobrażam sobie życia bez rodzicow. Wydaje mi się ze wtedy będę bardzo samotna. Mam świetnych rodzicow, kochanych. Moja mama jest dla mnie przyjaciolka. I boje sie ze beda następnie bo Dziadków uz pozegnalismy.
Obserwuj wątek
    • asia-loi Re: Boje sie smierci/chorob najbliższej rodziny 01.11.21, 09:06
      Swojej śmierci się nie boją. Długie życie będę uważała za karę. Zwłaszcza jak nie będę mogła samodzielnie funkcjonować. Boję się alzheimera, udaru, wylewu, paraliżu, utraty wzroku i tego typu chorób. Boję się, że po udarze czy wylewie nie umrę od razu, tylko będę niepełnosprawna.
      Boję się o moich bliskich, zwłaszcza tych młodych mających dzieci na wychowaniu.
    • asiairma Re: Boje sie smierci/chorob najbliższej rodziny 01.11.21, 09:18
      Jeśli myślisz o tym na co dzień, to znaczy że masz zaburzenia lękowe i aby poprawić komfort życia powinnaś poprosić o pomoc. Jeśli od czasu do czasu to masz jak ja i pewnie większość ludzi. Też mi się wydawało, że nie przebrnę przez śmierć bliskich, ale jak logika wskazuje ludzie radzą sobie z rozłąką z bliskimi. Ja sobie poradziłam, przeżyłam. Jak przyjdzie co do czego też poradzisz sobie ...bo właściwie to nie ma wyjścia.
      • marzeka11 Re: Boje sie smierci/chorob najbliższej rodziny 01.11.21, 10:54
        Nigdy nie chciałabym przeżyć śmierci własnych dzieci- wydaje mi się to najtrudniejszym doświadczeniem.
        Za to moi i rodzice, i teściowie nie żyją od wieeeelu lat, nikt z nich nie odszedł jako człowiek stary- ta świadomość, że np. od własnego śp. taty jestem starszy 13 lat (widzę dopiero teraz w jak młodym wieku odszedł), od śp. teściowej jestem starsza 3 lata.
        I już śmierci własnej się chyba nie boję- oboje z mężem przeszliśmy tzw. ciężkie choroby, których wielu nie przeżywa, więc wiem, że każdy kolejny rok życia to życie podarowane. I z tego cieszę się.
    • kaki11 Re: Boje sie smierci/chorob najbliższej rodziny 01.11.21, 11:07
      Raczej o tym nie myślę, kiedy gdzieś się to pojawia to przerażeniem ogarnia mnie myśl, że mąż lub córka mogli by umrzeć/zginąć, jakoś o rodzicach, rodzeństwie czy babci w tym kontekście nie myślę. To znaczy oczywiście nie jest tak, że ich życie czy śmierć są mi obojętne i mnie obejdą, ale jednocześnie sama myśl o tym, że tak by się mogło stać nie wywołuje u mnie takich odczuć.
    • wkrotceznikne Re: Boje sie smierci/chorob najbliższej rodziny 01.11.21, 17:26
      To naturalna, choć smutna dla pozostających na świecie osób, kolej rzeczy. Dobrze jeśli jest taka kolejność, a nie np.pochowanie dziecka. Chociaż znam i takie osoby, na pogrzebie była taka rozpacz, że wydawało się ze dalsze życie nie będzie możliwe, a potem człowiek jakoś z tym żyje dalej, akurat moi znajomi mieli niedługo kolejne dziecko. A potem jeszcze dwójkę. Takie jest życie, nieuchronnie związane ze śmiercią, która jest przecież częścią tego życie tak jak narodziny. Ja sobie tylko życzę żeby ta naturalna kolejność była zachowana i żeby jest się nie męczył..
    • ga-ti Re: Boje sie smierci/chorob najbliższej rodziny 01.11.21, 17:33
      Ja, podobnie jak inne dziewczyny, potwornie boję się śmierci moich dzieci, nie potrafię sobie wyobrazić, jak się po takim ciosie podnieść, jak dalej żyć. Ale ludzie żyją, więc można, jakoś, wolę jednak nie myśleć, jak.
      Śmierć męża byłaby olbrzymim ciosem, planujemy wspólną starość, jesteśmy razem od bardzo wielu lat, już chyba dłużej jesteśmy razem niż osobno. Ale gdzieś tam z tyłu głowy jest myśl, że lat przybywa i wszystko może się zdarzyć. Choć nie dopuszczam tej myśli do świadomości.

      Śmierć rodziców jeszcze do niedawna była całkowitym absurdem, ale nie dawno pochowaliśmy rodzica męża. To były bardzo trudne doświadczenia. I dały do myślenia, że moi rodzice sa następni w kolejce pokoleniowej (brzmi okropnie). I chyba bardziej przeraża mnie myśl, jak sobie poradzi to, które zostanie samo... uncertain

      Kiedyś na ematce było pytanie, w jakim momencie życia wiedziałyście, że jesteście całkiem dorosłe, całkiem odpowiedzialne itp. Wiele dziewczyn pisało, że takim momentem przełomowym była śmierć rodzica sad

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka