Dodaj do ulubionych

Jesteście foszaste?

01.11.21, 12:05
Bo ja kolejny wątek czytam, w którym dorosła osoba boryka się z dąsami własnymi, obrażalskością i zgorzknieniem.
Kiedyś zdarzały mi się fochy, ale ich zaniechanie jest dla mnie jednym z pozytywnych objawów dojrzewania i pracy nad sobą.
Coraz mniej mnie ruszają też fochy innych.
Jak się w tym odnajdujecie?
Obserwuj wątek
    • woman_in_love Re: Jesteście foszaste? 01.11.21, 12:14
      Tak.

      Walnęłam teraz takiego focha na suwerena, element animalny z Polski powiatowej, gorszy sort z Podkarpacia i durnego chłopa z Lubelszczyzny, że zagłosuję na PiS tym razem. Niech wyciągnie Polskę z UE a hołota niech ginie.
    • eliszka25 Re: Jesteście foszaste? 01.11.21, 12:24
      Mnie czasem oczy na wierzch wychodzą, jak czytam niektóre wątki na ematce. Sama jestem narwaną choleryczką. Łatwo się wściekam, ale bardzo szybko mi ta złość przechodzi. Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się strzelić takiego rasowego, ematkowego focha. Nie znam cichych dni i innych takich. Ja prędzej walnę pięścią w stół, trzasnę drzwiami czy rzucę bluzgiem, po czym mi ulży, złość wyparuje i wszystko wraca do normy.
      • abecadlowa1 Re: Jesteście foszaste? 01.11.21, 15:06
        eliszka25 napisała:

        > Ja prędzej walnę pięścią w stół, trzasnę drzwiami czy rzucę bluzgiem, po czym mi ulży, złość wyparuje i wszystko wraca do normy.

        Gdy ktoś się tak zachowuje wobec mnie, to u mnie nie wróci wszystko do normy. Ale nie ma to nic wspólnego z fochem. Po prostu kończę relację z taką osobą. No chyba że się nie da, wtedy trzymam możliwie mocny dystans (to też nie jest foch).
        • mandre_polo Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 05:50
          abecadlowa1 napisała:

          > eliszka25 napisała:
          >
          > > Ja prędzej walnę pięścią w stół, trzasnę drzwiami czy rzucę bluzgiem, po
          > czym mi ulży, złość wyparuje i wszystko wraca do normy.
          >
          > Gdy ktoś się tak zachowuje wobec mnie, to u mnie nie wróci wszystko do normy. A
          > le nie ma to nic wspólnego z fochem. Po prostu kończę relację z taką osobą. No
          > chyba że się nie da, wtedy trzymam możliwie mocny dystans (to też nie jest foch
          > ).

          Podpiszę się. Osoba do obserwacji bez zbytniej zażyłości.
      • eliszka25 Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 01:33
        Cóż, nie jestem z tego dumna i staram się nad tym panować. Wychodzi raz lepiej, raz gorzej, ale to też nie jest tak, że rzucam bluzgami w bliskich. Raczej w złości bluzgam do siebie pod nosem. Nie wychodzę w trakcie sprzeczki trzaskając drzwiami, tylko już po wyładowuję złość właśnie bluzgając sobie pod nosem czy przywalę z pięści w poduszkę. Właśnie po to, żeby ta moja złość nie waliła w bliskich. Zamykam się w sypialni czy łazience żeby nikt nie widział. Najczęściej szybko mi przechodzi. Na długotrwałe fochy jestem po prostu zbyt impulsywna i nie mogę znieść „ciężkiej atmosfery” w domu. Ja nie strzelam focha tylko wybucham. Wiem, że to nie zawsze lepsza alternatywa, jednak mój mąż wytrzymał ze mną już 18 lat, więc chyba nie jest ze mną tak całkiem źle.
        • mandre_polo Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 05:53
          Niestety patrząc z boku osoby tak się zachowujące wybuchają łatwo z byle powodu. Nie są to sprawy poważne. Nie można na nie liczyć że są oparciem w trudnych kwestiach, szukają rozwiązania, są pracowite. To się wyklucza
          • eliszka25 Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 07:20
            Wow, ale analiza po kilkuzdaniowym wpisie! Muszę powiedzieć mężowi, że nie mógł na mnie liczyć, gdy miał wypadek i uświadomić mu, że to wcale nie ja ogarniałam dwoje dzieci i jego w szpitalu bez kompletnie żadnej pomocy, choć szpital był oddalony o prawie 70 km od naszego miejsca zamieszkania. Ja poszłam w pizdu, a to wszystko mu się tylko wydawało. Tak samo, jak wydawało mu się, że przez lata ogarniam lekarzy i szpitale naszego chorego syna.

            Mój mąż w sumie też jest wybuchowy i oboje jesteśmy cholerykami. Muszę mu uświadomić, że jest leniem i nierobem 😄.

            Wybuchowość wyklucza pracowitość. Możesz to rozwinąć? Jakieś źródła naukowe? Mój „charakterek” mam po ojcu, a jest to ostatnia osoba, o której powiedziałabym, że nie jest pracowita.
            • mandre_polo Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 09:35
              Tak opisuje się typy choleryczne. Po prostu nie ma się co szczycić tylko mieć świadomość. Choleryk działa na nerwie ale z pracowitością w zwykłych sytuacjach u niego nie najlepiej. Nie potrafi trafi przewidzieć skutków, analizować tak jak flegmatyk. Ten się nie spala a zapobiega i potrafi doradzić mądrze. Trzeba mieć świadomość typów osobowości i wynikających z tego wad. Choleryk to typ z przysłowia "zastaw się a postaw się"
              • eliszka25 Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 09:43
                Po pierwsze, to dopisałaś się pod moim wpisem, w którym stwierdziłam, że z tym walczę i staram się opanować. Skąd ci się uroiło, że ja się tym szczycę czy nie jestem świadoma, że jest to moja wada? Tak, uważam to za moją wadę.

                Reszty nawet nie chce mi się komentować. Postawa „zastaw się, a postaw się” jest bardzo, ale to bardzo odległa od tego, jak postępuję w życiu. Nie masz o mnie zielonego pojęcia, ale wiesz, że jestem leniem, nie nadaję się do żadnej pracy i nie można na mnie liczyć w żadnej sytuacji. Jestem pod wrażeniem!
                • bi_scotti Re: Jesteście foszaste? 03.11.21, 07:55
                  Nie tlumacz sie, Eliszka - rasowa ematka wie lepiej by default big_grin Tez zem choleryk i na dodatek definitely nie walcze z tym - rodzina nie tylko toleruje ale z czasem wrecz docenia - fast solutions: szklanka zbita, drzwi trzasniete = Bi_scotti znow w dobrym humorze - easy-breezy. Bez porownania latwiej nam wszystkim tak zyc niz inne opcje obserwowane tu i tam. Maz ze sklonnosciami do "sfochowywania sie" tez z czasem docenia (i propaguje big_grin) to, ze ze mna sie nie da poklocic, bo gdy wrzasne, to jestem done & happy - now, he likes it, z czasem coraz bardziej smile Cheers.
                  • eliszka25 Re: Jesteście foszaste? 03.11.21, 08:09
                    No wiadomo, ematka wie lepiej 😄

                    Ja staram się jednak opanowywać intensywność wybuchów. Głównie ze względu na dzieci. Nie zawsze wychodzi, ale staram się jednak nad sobą choć trochę zapanować.

                    Mąż nawet docenia tę moją wadę, bo choćbyśmy się pokłócili nie wiadomo o co, to jest krótka burza i już. Nie trzeba chodzić wokół na paluszkach i znosić fochy nie wiadomo jak długo. Nie raz mi sam powiedział, że nie potrafiłby funkcjonować w związku z osobą, która fundowała mu jakieś ciche dni i inne tego typu atrakcje.
              • sundace46 Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 09:51
                mandre_polo napisał(a):

                > Tak opisuje się typy choleryczne. Po prostu nie ma się co szczycić tylko mieć ś
                > wiadomość. Choleryk działa na nerwie ale z pracowitością w zwykłych sytuacjac
                > h u niego nie najlepiej. Nie potrafi trafi przewidzieć skutków, analizować tak
                > jak flegmatyk. Ten się nie spala a zapobiega i potrafi doradzić mądrze. Trzeba
                > mieć świadomość typów osobowości i wynikających z tego wad. Choleryk to typ z p
                > rzysłowia "zastaw się a postaw się"


                OJP co ty bredzisz big_grin
              • eliszka25 Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 10:13
                mandre_polo napisał(a):

                > Tak opisuje się typy choleryczne.

                Trzeba
                > mieć świadomość typów osobowości i wynikających z tego wad. Choleryk to typ z p
                > rzysłowia "zastaw się a postaw się"

                I jeszcze może sobie chociaż wygooglaj tego choleryka, zanim zaczniesz się wymądrzać.

                Typ osobowości - choleryk
                Choleryk to typ pobudliwy. Jest ambitny i zdecydowany, silny, przedsiębiorczy i zdecydowany w działaniu. Dąży do bycia najlepszym, zdradza tendencje do rywalizacji. Charakteryzuje go wysoka pobudliwość i silne przeżywanie emocji oraz duża energia życiowa i aktywność.
          • pade Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 10:31
            mandre_polo napisał(a):

            > Niestety patrząc z boku osoby tak się zachowujące wybuchają łatwo z byle powodu
            > . Nie są to sprawy poważne. Nie można na nie liczyć że są oparciem w trudnych k
            > westiach, szukają rozwiązania, są pracowite. To się wyklucza

            A skąd te mądrości?
    • solejrolia Re: Jesteście foszaste? 01.11.21, 13:50
      Najczęściej wybucham, od razu, iskra wystarcza. Ale dobry foch nie jest zły smile ! Odnajduję się w tym zajebiście dobrze. Nie borykam się, zgorzkniała również nie jestem, fochami innych mało przejmuję się.
    • paola.brunetti Re: Jesteście foszaste? 01.11.21, 14:00
      Nie, i uważam foszastość za jedną z najgorszych cech charakteru, dla mnie jest to forma manipulacji . Mój mąż miał takie zapędy na samym początku naszego małżeństwa, bo wychowała go moja teściowa, która w fochach osiągnęłaby złoto olimpijskie, gdyby to była dyscyplina. Na szczęście udało mi się jakoś to ukrócić. Czasami zdarza mu się strzelić focha, ale sam mówi, że przyłapuje się na tym i doprowadza się do porządku.
    • la_mujer75 Re: Jesteście foszaste? 01.11.21, 14:08
      Nie, nie jestem i organicznie nie znoszę takiego zachowania.
      Potwornie mnie irytuje, jak ktoś focha strzeli i ja mam się domyślać DLACZEGO!!!
      Ja z tych, co to natychmiast reaguje, mówi wprost, czasami nie przebierając słowami (no, dobra- przyznaję się- potrafię mocno rozedrzeć się i dosadnie zakląć), itd.
      Mój Młodszy miał takie zapędy, ale skutecznie mu wybiłam z głowy.
      Brak komunikacji ( nie trzeba wrzeszczeć, jak mnie się to zdarza) i obrażanie się bardzo źle wpływa na wszelkie relacje.
        • la_mujer75 Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 05:54
          Rozedrę gębę, gdy jestem doprowadzona do ostateczności. I według mnie lepsze to niz dwa tygodnie focha. I dwa tygodnie lodowatej ciszy. Plus miesiąc "karania" , np. brakiem seksu. A znam takie osoby. I facetów też.
            • cudko1 Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 10:45
              eliszka25 napisała:

              > Dokładnie, też uważam, że krótka burza jest mimo wszystko „zdrowsza” dla otocze
              > nia niż karanie dzieci i/lub męża tygodniami ignorującego milczenia.


              no moj eks byl taki, najpierw tego w ogole nie zauwazylam, ale po jakims czasie zdarzaly sie juz takie sytuacje ze wsiadalam do auta jak przyjezdzal po mnie po pracy, i czulam focha w powietrzu,

              idiota myslal ze cos czyms takim osiagnie, nie wiem zastraszy mnie, wbije moje samopoczucie i samoocene w ziemie? debil big_grin

              • eliszka25 Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 11:16
                Mój mąż ma czasem zapędy na focha, ale przechodzi mu, gdy powiem, żeby się nie zachowywał jak obrażona księżniczka. Z tym, że on jest bardziej cholerykiem, więc nawet jak się niby obrazi, to jest to chwilowe.
        • bi_scotti Re: Jesteście foszaste? 03.11.21, 08:08
          Geeeez ... co Wy z tymi "rozmowami"? Nie zawsze i nie o wszystkim trzeba zaraz "rozmawiac"! Moja matka miewala ciche dni ale tez i fatalna sklonnosc do dyskutowania/rozmawiania o "problemach" - wybitnie wkurzajace. Jest mnostwo spraw w zyciu, ktore po prostu trzeba zrobic/somebody has to do it i gdy np. jedna strona nie odkurzy na czas albo wyda za duzo na cos tam, to tu nie ma o czym gadac - krotka pika - quick storm & wracamy do normy. Jak slowo daje, ta wiara w to, ze gdy sie porozbiera kazde najdrobniejsze issue na czynniki pierwsze poprzez rozmowe, to sie nagle leniom zechce myc podloge albo inne takie codziennosci. Cudow nie ma - nie zechce. Czasem trzeba pogonic i that's it, to nie czas ani miejsce na "poglady" gdy np. mieszkanie zarasta brudem albo homework do szkoly nietkniety. Cheers.
    • waleria_s Re: Jesteście foszaste? 01.11.21, 14:10
      Panuję nad tym i generalnie nie potrafię trwać w stanie focha. To zatruwa.
      Moja mama dla odmiany potrafiła milczeć tydzień, jeśli akurat zrobiłam coś nie po jej myśli. Piszę jeszcze o czasach szkoły, liceum. Argumentem było, że ona musi 'to przetrawić'. Tylko dla mnie jej tygodniowie trawienie to był koszmar, fatalna atmosfera, nie reagowała na moje dzień dobry i cokolwiek, co mówiłam. Potrafiła czasem focha mieć tylko na mnie, mnie ignorowała, z ojcem rozmawiała. Dla mnie to forma znęcania się. Jako nastolatka czułam wtedy taką bezsilność i rozżalenie. Matce te fochy na szczęście przeszły, rzadko coś tam powraca z dawnych zachowań. Ja mam jednak uraz do podobnych zachowań. Nie chcę mieć w swoim kręgu towarzyskim ludzi z fochami.
      • volta2 Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 21:18
        jako nastolatka zachowywałam się w stosunku do swojej matki tak, jak ona w stosunku do ciebie. ignorowałam, nie odzywałam się, itp. musiała przyjść i przeprosić a i to często się jej nie udawało. twarda byłamsmile
    • hiacynta.bukiet123 Re: Jesteście foszaste? 01.11.21, 14:13
      Nie jestem i nie mam już takich osób w otoczeniu. Nie mam, bo jakiś czas temu olałam focha i osoba po dziś dzień siedzi obrażona i czeka na przeprosiny za wyimaginowaną krzywdę. A ja odetchnęłam z ulgą, niech toksyk zatruwa kogoś innego.
    • podaje_haslo_okon Re: Jesteście foszaste? 01.11.21, 15:04
      Nie. Jestem wybuchowa, a jak już z siebie wyrzygam całą złość, to mi lepiej i zaraz zapominam co mnie wkurzyło. Nigdy w życiu nie urządziłam nikomu cichych dni, bo dla mnie byłaby to najgorsza kara. Za to mama mojego partnera jest królową focha. Okoniowy na początku naszego związku, jak się o coś pokłóciliśmy, to parę razy upewniał się czy na pewno nie jestem obrażona 🤦
    • jolie Re: Jesteście foszaste? 01.11.21, 15:14
      Moja matka do dzisiaj ma fochy i mnie to irytuje. Ale ona akurat jest osobą, u której foszenie się współwystępuje z wrzaskliwością i ja tej cechy nie znoszę na równi z obrażalskością. Niestety, zdarza mi się krzyczeć, ubolewam nad tym i z tym walczę. Natomiast wydaje mi się, że czasami za focha ktoś może wziąć zwiększanie dystansu wobec danej osoby - zdarzyło mi się coś takiego - o nic się nie obraziłam, ale po pewnej sytuacji nie chciałam już za bardzo bliskiej relacji z tą osobą i zaczęłam się izolować.
    • mandre_polo Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 06:03
      Ostatnio podsłuchane w pracy że dziewczyna mówi że komuś daje znak że jest na obrażona. Jak ja znam x lat chodzi ciągle z fochem i jeszcze myśli że jest skuteczna🤣 Taki typ jest mało pracowity, myli się często, brak wrażliwości i kultury, umiejętności pracy w zespole. Można w inny sposób dystansować się od ludzi niż wydymać usteczka i nie patrzeć w oczy
    • joaaa83 Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 09:19
      Nie jestem. Jak ktoś wyżej napisał, dla mnie to manipulacja, zagrywki psychologiczne. Wolę osoby, którym czasem puszczą nerwy i krzykną, czy rzucą przekleństwo niż takie wyrachowanie w białych rękawiczkach.
    • beataj1 Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 09:53
      Poniekąd.
      Chodzi mi o to że ja faktycznie w przypadku konfliktu bądź urażonych uczuć odsuwam się np od chłopa. I przez jakiś czas jestem chłodniejsza i nie zagaduje.
      Ale to nie wynika z tego, że jestem obrażona, ale bardziej z tego, że urażone uczucia lubię przepracowywać w samotności. To jest mój czas operacyjny zupełnie nie wymierzony w nikogo, nie mający na celu karania albo coś w tym stylu. Im bardziej jestem zostawiona sama sobie tym szybciej mi przechodzi. A zwykle wystarczy po prostu przespana noc.

      Chłop to już wie i nie bierze tego do siebie.
    • chlodne_dlonie Re: Jesteście foszaste? 02.11.21, 10:54
      Nie jestem foszasta i bardzo mnie foszastość innych irytuje.
      Wyznaję zasadę, że o wzajemnych pretensjach należy rozmawiać. Można się pospierać czy wręcz pokłócić, jeśli emocje są silne, ale foch(y) są czymś fatalnym dla atmosfery, tak w związku, jak i rodzinie, grupie bliskich itp.
      A że kumulowane i pielęgnowane przez 'foszastych' prowadzą do poważnych problemów, czasem już nierozwiązywalnych, to ja mówię temu stanowcze NIE.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka