Dodaj do ulubionych

Życie za 1000zł miesięcznie

03.11.21, 15:43
Youtube ostatnio mnie pchnął w ciekawe miejsce. Kanały studentów z Afryki tworzących instrukcje dla potencjalnych studentów z Afryki dotyczące tego jak się żyje w Polsce. Jedną z takich osób jest była już studentka z Nigerii. Dziewczyna skończyła politechnikę wrocławską, z tego co słyszałam na kanale bardzo dobrze mówi po polsku i ogólnie bardzo dobrze sobie radzi. Jednym z tematów # było między innymi to ile pieniędzy trzeba ze sobą przywieźć i jaki jest jej miesięczny budżet i ile odkłada.
Dziewczyna pokazała swoje miesięczne zakupy, ceny biletów, mieszkania itd i podsumowała, że miesięcznie mieszkając w akademiku (koszt 550zł) wydawała 1000zł. Obecnie więcej, bo wynajmuje mieszkanie.
Zaprosiła na kanał innego studenta, który potwierdził takie koszty.
Rzecz się dzieje we Wrocławiu relatywnie współcześnie. Dziewczyna w akademiku mieszkała zdaje się zaledwie rok temu.
Pamiętam, że kiedyś taka kwota także mi wystarczała, ale to było wieki i trzy inflacje temu.
Dałybyście sobie radę mając w dużym mieście tylko 1k? Bez wsparcia rodziców, wydając 500-600 z tego na akademik?
Obserwuj wątek
    • podaje_haslo_okon Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 15:50
      Ja bym z tego jeszcze odłożyła 2,5k tongue_out

      A serio, to ja bym nie dała, bo moje leki kosztują 700pln miesięcznie, wiec albo bym była bezdomna albo umierająca. Natomiast pewnie się da z takim kosztem mieszkania, jeśli jest się zdrowym i niewiele się je.
        • podaje_haslo_okon Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 16:02
          A tam, jak się da czteroosobową rodzinę utrzymać za 5k miesięcznie i jeszcze 2k odkładać, to czemu nie dałoby rady przeżyć za 450zl. Zawsze można jeździć na gapę/chodzić piechotą, telefon używać tylko do odbierania połączeń, a mydło podkradać współlokatorom :p
        • ichi51e Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 16:07
          jeździsz na gapę albo ktoś cię podrzuca (względnie chodzisz a we Wrocławiu to pewnie na upartego można rowerem (zdobycznym na śmieciarce) stosujesz się u kogoś (np "to ja wam ugotuje to afrykańskie XYZ a wy tylko kupcie składniki =żarcia na tydzień) Masz chłopaka z gestem. Ludzie nie liczą tego co dostaja za darmo i potem tak im wychodzi
          • katriel Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 18:13
            > we Wrocławiu to pewnie na upartego można rowerem (zdobycznym na śmieciarce)

            We Wrocławiu to są rowery miejskie, do 20 minut darmowe (a jak potrzebujesz przejechać na drugi koniec miasta, to wystarczy zatrzymać się na stacji, oddać jeden rower i wypożyczyć następny, a 20 minut liczy się od nowa). Wystarczy raz zainwestować 10 zł "opłaty inicjalnej" i jeździsz za darmo w nieskończoność. Nawet zarobić można, bo jest 3 zł bonusu za doprowadzenie roweru do stacji.
        • georgia.guidestones Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 16:56
          triss_merigold6 napisała:

          > Akademik 550, bilet miesięczny 50 zł, internet w telefonie niecg będzie 35 zł.
          > 1000 - 635 = 365 zł na jedzenie, picie, mydło, pastę do zębów, papier toaletowy
          > , szampon, proszek do prania etc. Jasne, już jej wierzę.
          Na moich studiach akademiki byly 5-10 min spacerem od uczelni albo nawet na samym kampusie, ludzie jezdzili na 1-przejazdowych jak musieli. A poza tym faktycznie bajki z mchu i paproci.
          Moze jest freeganką?
          • georgia.guidestones Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 17:51
            stasi1 napisał:

            > Ja mam internet w telefonie za 25 złotych. Wystarcza mi na cały miesiąc. Może d
            > la studenta nie. ale nie korzystam z WiFi nawet darmowego bo mnie denerwują dźw
            > ięki jak się zmieniają stacje.
            Za caly abonament tyle placisz? Bo sa jakies oferty i za 9.99/mc
            • arthwen Re: Życie za 1000zł miesięcznie 04.11.21, 11:02
              Oferta na kartę, miesięczny pakiet rozmowy bez limitu, smsy, internet chyba we wszystkich sieciach jest coś koło 25 zł. Zmieniłam kiedyś z abonamentu, jak mnie zirytowali przy przedłużaniu umowy i okazało się, że nie opłaca się do tego abonamentu wracać.
              Internetu mam tyle w telefonie, że nie jestem w stanie zużyć. Nawet w domu nie przełączam na wi-fi, bo po co?
              Aktualnie apka pokazuje: Pakiet internet: 1808,85 GB plus bonus internetowy za doładowania: 332,49 GB wink Nie zużyję tego nawet jakbym leciała z Netflixem 24h/dobę.
              Doładowuję raz na jakiś czas 200 zł, pakiet się przedłuża automatycznie, przychodzi mi tylko powiadomienie, że przedłużono na kolejny miesiąc.
          • krolewska.asma Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 18:23
            Strasznie dużo płacisz…..
            ja za granicą o wiele mniej ale podkreślam że ja z telefonu praktycznie nie korzystam jak dzwonię to przez Skype’a albo what’s up więc to się nie nabija czasami smsa wyślę albo wejdę sobie do netu jak akurat muszę coś sprawdzić a nie mam WI fi

            A pamiętam że były czasy jak najtańszy abonament mnie kosztował 20 lat temu chyba ze 100 zł a wy mówicie że wszystko drożeje i lamentujecie
      • piataziuta Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 16:03
        >Natomiast pewnie się da z takim kosztem mi
        > eszkania, jeśli jest się zdrowym i niewiele się je.

        I nie korzysta się z komunikacji miejskiej, nie chodzi do restauracji, na piwo, do kina, nie kupuje kawy ani obiadu na stołówce, nie uprawia się seksu i nie korzysta z antykoncepcji, nie kupuje ubrań ani nowych butów, nie studiuje się przedmiotów artystycznych i nie drukuje się plakatów na zaliczenie.
    • atoness Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 16:16
      Na pierwszym roku dostawałam od rodziców sto tysięcy. Rok 1991. Akademik kosztował 50 000. Nie pamiętam cen jedzenia ani niczego innego, ale to drugie 50 000 musiało mi wystarczyć na całą resztę. Po prostu żyłam w nędzy. Jadłam marnie, do kina nie chodziłam, książek nie kupowałam. I byłam zdrowa.
      Z wywiadu środowiskowego wynikało, że najwięcej ma do dyspozycji pewien kolega z piętra: 1 100 000. Z jego punktu widzenia zapewne musiałam przymierać głodem albo kłamać.
      • iwoniaw Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 16:46
        atoness napisała:

        > Na pierwszym roku dostawałam od rodziców sto tysięcy. Rok 1991. Akademik koszto
        > wał 50 000. Nie pamiętam cen jedzenia ani niczego innego, ale to drugie 50 000
        > musiało mi wystarczyć na całą resztę. Po prostu żyłam w nędzy. Jadłam marnie, d
        > o kina nie chodziłam, książek nie kupowałam. I byłam zdrowa.
        > Z wywiadu środowiskowego wynikało, że najwięcej ma do dyspozycji pewien kolega
        > z piętra: 1 100 000. Z jego punktu widzenia zapewne musiałam przymierać głodem
        > albo kłamać.



        Skoro żyłaś w nędzy, to dlaczego przymieranie głodem miało byc "z jego punktu widzenia"?
    • mia_mia Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 16:16
      Mało imprezujewink
      Moja kuzynka jest na erasmusie, jada śniadanie i drugi posiłek, plus coś w międzyczasie, płaci za akademik, wydaje dużo mniej niż w Polsce mieszkając sama i jedząc tak samo, rodzicie zdziwieni, że nie prosi o pieniądze, a imprezuje tak, że chyba powinni na leczenie wątroby zacząć zbieraćsmile
    • tt-tka Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 16:36
      Czyli w tych pozostalych po oplaceniu akademika pieciu stowach ma sie zmiescic wyzywienie, srodki czystosci i higieny osobistej, przejazdy, doladowanie telefonu/abonament, ewentualne dokupienie skarpetek czy majtek, gdy sie wykoncza, materialy potrzebne na studiach, czasem jakis proszek przeciwbolowy czy inny ? Gdybym zyla na chlebie i wodzie, lub na zupkach chinskich, to moze... pytanie, jak dlugo.
    • iwoniaw Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 16:51
      Masz obok wątek o życiu rodziny 2+2 za 5 tys. PLN/msc - nie tylko niektórym "spokojnie wystarcza", ale jeszcze połowę odkładają, a twierdzacych, że na paragonach ze spożywczego widać, iż "spokojnie" to raczej wishful thinking określaja mianem oderwanych od reala i żyjących w utracjuszowskiej bańce. Zatem spokojnie, wszak studentka nie ma zapewne na utrzymaniu dwóch samochodów, zwierzat, kredytu, dzieci chodzacych do ortodonty itd., więc powinna tarzać się w forsie 🤣
      • bialeem Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 16:57
        rodzina mająca 5k zapewne też nie ma dwóch samochodów, kredytu, żarłocznych zwierząt, a dzieci mogą mieć krzywe zęby lub zęby proste z natury. Zastanawiam się jak bardzo ja się stałam rozrzutna, że nawet pomijając mieszkanie przez myśl mi nie przechodzi życie za mniej niż 2k, a nie mam niczego poza zwierzami na utrzymaniu (chętnie oddam te moje dwa demoniszcza)
      • m_incubo Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 20:18
        Te wątki się co jakiś czas pojawiają, mój ulubiony to ten, gdzie któraś oderwana od rzeczywistości forumka twierdzi, że jej syn na studiach przez cały miesiąc spokojnie żywi się za 300 zł big_grin

        Ja wierzę, że można nawet i odkładać przy 5k na rodzinę 2+2, bo czemu by nie? Ale po co kłamać, że za tę kwotę rodzina utrzymuje się całkowicie samodzielnie?
        • tt-tka Re: Życie za 1000zł miesięcznie 04.11.21, 10:48
          m_incubo napisała:

          > Te wątki się co jakiś czas pojawiają, mój ulubiony to ten, gdzie któraś oderwan
          > a od rzeczywistości forumka twierdzi, że jej syn na studiach przez cały miesiąc
          > spokojnie żywi się za 300 zł big_grin
          >
          > Ja wierzę, że można nawet i odkładać przy 5k na rodzinę 2+2, bo czemu by nie? A
          > le po co kłamać, że za tę kwotę rodzina utrzymuje się całkowicie samodzielnie?
          >

          no otoz smile
          co jakis oszczedny czy jakas oszczedna sie trafi, to po dokladnej analizie wydatkow wychodzi, ze oszczedna osoba wbija na krzywy ryj do kogos innego, a to na zarcie, a to na pranie, a najchetniej na mieszkanie z wiktem i opierunkiem tongue_out
          • waleria_s Re: Życie za 1000zł miesięcznie 04.11.21, 12:24
            Dokładnie tak to widzę. Rodzina 2+2 wyżyje dzięki pomocy babci, własnym zbiorom, ktoś da ubrania dla dzieci, ktoś z krewnych weźmie na wakacje do siebie. Więc da się za 5k. Studentka pewnie ma do perfekcji opanowane stosowanie w praktyce określenia 'na krzywy ryj'. Kogoś naciągnie na kawę na uczelni (oddam jutro), u kogoś zje obiad, od kogoś innego pożyczy książki i kserówki, żeby sama nie musiała tracić.
    • geez_louise Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 16:59
      Moja matka na pewno zakasowalaby wszystkich gdyby za jej czasów były blogi, znam ją, w tych tematach nie kłamie, potrafi tak żyć.

      Z domu nie dostawała grosza, po zapłaceniu akademika zostawała jej jakaś nieduza suma, która od razu wydawała na spódnicę od marynarza albo enerdowskie sandały. Jadła raz na miesiąc w domu, chodziła po suchy chleb do stołówki, objadała słoików (dobrzy i stadni to byli ludzie, jak ktoś coś miał, to się dzielił) i cieszyła się swoim chudym ciałem w „ciuchach”. Młody organizm dużo zniesie, zwłaszcza żeński, bo większość chłopaków w tym wieku musi żreć.
    • volta2 Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 17:23
      wczoraj zrobiłam zakupy w markecie, dość spore i nieoszczędne, zapłaciłam 180 zeta (sporo chemii, brak mięsa), na 3 osoby, przekładając to na ilość osób, to wychodzi że tyle poszło na 3 tygodnie dla jednej. potem od razu pojechałam po mięso i wędliny, to poszło jeszcze 40 zeta na 3 osoby.
      więc ja bym się w budżecie 400 zeta miesięcznie chyba zmieściła, bez ubrań, bo ubrania kupuję bardzo rzadko, buty też, jako 20 latce to nie były mi potrzebne żadne leki i żadna antykoncepcja, piwo? jeśli afrykanka z maghrebu to nie używa i tak niczego z procentami, a na herbacie nie zbnakrutuje.

      kawiarnie i knajpy? z ograniczonym budżetem idzie się do cukierni i bierze na wynos, kawa w domu.
      • allijja Re: Życie za 1000zł miesięcznie 05.11.21, 01:43
        >wczoraj zrobiłam zakupy w markecie, dość spore i nieoszczędne, zapłaciłam 180 zeta (sporo chemii, brak mięsa), >na 3 osoby, przekładając to na ilość osób, to wychodzi że tyle poszło na 3 tygodnie dla jednej. potem od razu >pojechałam po mięso i wędliny, to poszło jeszcze 40 zeta na 3 osoby.

        to interesujące co piszesz, zaprawdę...
        Otóż, mieso teraz to 20-30 zł/kg i to nie wołowina (ta zdecydowanie drożej), raczej wieprzowina i drób (indyk). W miarę przyzwoita wędlina to powyżej 30 zł/kg, raczej blizej 40 zł. W lokalnym miesnym nawet w okolicach 60 i wyżej. Liczac więc tylko po 100g/os dziennie, co dla matek jest baaardzo mało przecież, o czym nie raz tu czytałam, to wychodzi 210 dkg miesowędliny na tydzień dla 3 osób, czyli jakieś 2 kg. To juz wychodzi raczej 60 zł, licząc minimalne ilosci - bo ematka zwyczajowo wsuwa więcej.
        I generalnie to nie wiem co ty tam kupujesz zwykle ale chemia jest potwornie droga od zawsze, wystarczy że wrzuce do kosza jakis proszek do prania czy płyn, i od razu wychodzi ładne kilkadziesiąt zł.
        Czyli żarcie kupilas najwyżej za 100 zł? na tydzień na 3 osoby? Masło, mleko, sery, warzywa, owoce?
        No jakos nie wierzę, ze "nieoszczedne".
        Ja na tygodniowe zakupy wydaje spokojnie 3 stówy na 2 dorosłe osoby, jedzące raczej mniej niz wiecej. A jeszcze rok temu wystarczyły 2 stówy.
    • arista80 Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 17:42
      Mnie się wydaje, że ci afrykańscy studenci dostają jakieś stypendium, gdyż bardzo wiele z nich przyjeżdża w ramach jakiś tam programów. Poza tym pochodzą z dość zamożnych rodzin, więc na pewno mają jakąś dodatkową pomoc.
        • arista80 Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 18:19
          Myślę, że tutaj koszt życia może być dość subiektywny, bo zależy, jak ktoś żyje. Jeżeli korzystają z jakichś programów pomocowych, zniżek na stołówkę i w tym podobne, a do tego mało wychodzą, kupują podstawowe i najtańsze produktu, to być może jakoś udaje się im zamknąć w tej kwocie.
          Pamiętam jak ja studiowałam na Erasmusie, w ramach programu nie musiałam płacić za studia, wynajmowałam bardzo tanio (pokój na spółkę z inną dziewczyną), plus dostawałam skromne stypendium i generalnie żyłam oszczędnie, więc jakoś udało mi się spinać budżet. Jednak w rozmowie z Włochami, to dla większości wydawało się to niemożliwe, jak ja mogę tak żyć. Tyle że ich budżet obejmował pewne wydatki, których mój nie obejmował.
        • jednoraz0w0 Re: Życie za 1000zł miesięcznie 04.11.21, 15:49
          no, nie musza chyba ze swoich stypendiów opłacać rachunków bo to zdaje się jest w cenie akademika, ubezpieczenie chyba tez mają, komunikacja - na ogół akademiki są w pobliżu uczelni więc z buta można, stołówki - za moich czasów były takie, gdzie wykupywało się obiady na miesiąc, ale bloczki sprawdzali tylko przy drugim daniu, a zupa zawsze zostawała i tak, więc jak ktoś chciał, to mógł na tej zupie jechać praktycznie za free.
    • mgla_jedwabna Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 17:44
      Zapewne studentka jeździ na gapę, żywi się zupkami chińskimi albo ryżem z jabłkami, a na przeziębienie stosuje afrykańskie zaklinanie uroków. Jak miałam dwadzieścia lat to podobnie funkcjonowałam, oprócz tych uroków, a i na pastę do zębów itp. to sobie musiałam korepetycjami zarobić. W sumie - da się, ale nikomu nie polecam, chociaż niektórym rok takiego życia dobrze by wpłynął na kontakt z rzeczywistością (vide ostatnia imba pod hasłem 16 zaprdolu).
      • georgia.guidestones Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 17:54
        mgla_jedwabna napisała:

        > Zapewne studentka jeździ na gapę, żywi się zupkami chińskimi albo ryżem z jabłk
        > ami, a na przeziębienie stosuje afrykańskie zaklinanie uroków. Jak miałam dwadz
        > ieścia lat to podobnie funkcjonowałam, oprócz tych uroków, a i na pastę do zębó
        > w itp. to sobie musiałam korepetycjami zarobić. W sumie - da się, ale nikomu ni
        > e polecam, chociaż niektórym rok takiego życia dobrze by wpłynął na kontakt z r
        > zeczywistością (vide ostatnia imba pod hasłem 16 zaprdolu).
        Sa opcje typu jadlodzielnia, albo apki typu TooGoodToGo, gdzie zywnosc np z marketu dostaniesz za 25-35% ceny.
    • kaki11 Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 17:56
      To zawsze jest tak, że jak się ma mało to się tak kombinuje żeby dać radę i pewne wydatki się ucina.
      Nie wyobrażam sobie tego, zwłaszcza musząc wynająć mieszkanie/pokój/akademik czy jakiekolwiek inne miejsce do spania, ale pewnie przymuszona przez sytuację bym dała radę. Tak jak każdy inny tu. Tylko wiązało by się to z życiem na bardzo niskim poziomie (tańsze jedzenie bardzo rozsądnie kupowane i ze zwracaniem wagi na promki, mało rozrywek bo to wystarczy raptem na kino w tanią środę albo piwo w studenckiej knajpie raz na miesiąc, ciuchy tylko niezbędne, brak podróży itd). widzę to jako bardzo ciężko ale jakoś pewnie możliwe.
    • krolewska.asma Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 18:16
      Co prawda studiowałam na elitarnej uczelni gdzie ludzie generalnie ludzie mieli dużo kasy ale Kurna nie rozumiem zupełnie twojego zdziwu

      Chyba kiedyś studiowałaś a jeśli studiuje się naprawdę to się żyje skromnie, I nawet samego braku czasu jej się zupki chińskie jakieś odgrzewane rzeczy generalnie niezbyt zdrowe

      Nie przypominam sobie żeby ktoś w akademiku jadł łososia albo pieczonego Indyka

      Bedac Studentem masz też dużo zniżek na różne rzeczy imprezowaniem akademiku też nie kosztuje fortuny

      Nie musisz też od razu odbierać majkela Corsa albo Prady tylko wystarczą ci zwykłe ubrania
      • arista80 Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 18:25
        Z tego co się orientuję wiele takich zagranicznych studentów studiuje w ramach różnych programów rządowych i dostają jakieś tam stypendia. Mogą mieć też zniżki nawet w ramach stołówki uniwersyteckiej (ja np. miałam gdy studiowałam w IT, w Polsce to pewnie wszystko zależy od uczelni, ja musiałam tylko wyrobić legitymację), mało wychodzić i ograniczać się do imprez w pokojach akademickich, kupować najtańsze i najbardziej potrzebne produkty. Możliwe jest też, że oni tam funkcjonują nieco w komunach i sobie pożyczają wszystko (jak studiowałam we Włoszech to Afrykańczycy bardzo trzymali się razem). Życie wtedy jest bardzo oszczędne, ale pewnie jak trzeba, to się da.
    • segregatorwpaski Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 18:27
      Akademik na polibudzie wrocławskiej to: w pokoju dwuosobowym w module czteroosobowym, miejsce 490 zł/osobę (zeszły rok ta sama cena) PLUS media - tj do podziału na modem (4 osoby) kosz liczników - średnio około 80 zł na miesiąc. Do tego dochodzą ceny pralek i suszarek - obecnie ponad 3 zł za godzinę, średnio pranie wychodzi ok 6-9 zł do tego suszenie. Urbancard dla studenta to 104 na wszystkie linie na 60 dni, czyli ok 50 zł na miesiąc. Mamy 620 tylko za akademik i kartę. Czy w kwocie można się zmieścić z praniem, jakąś kartą do telefonu/internetem/lekami/jedzeniem/chemią dla siebie (typu proszek), (moduł trzeba sprzątać samodzielnie, wszyscy dzielą się zakupami chemii typu mleczko do czyszczenia, płyn do mycia naczyń, coś do wc itp, kosmetykami chociażby podstawowymi typu mydło/żel/szampon? A tampony/podpaski? Papier toaletowy? Owe 380 zł dzieląc na 31 dni daje nam 12,25 na dzień na tą całą resztę. Dla mnie niewykonalne, chyba że bardzo mocno się żeruje na innych.
          • waleria_s Re: Życie za 1000zł miesięcznie 04.11.21, 12:35
            krolewska.asma napisała:

            > Pasta colgate kosztuje 4 pln w rossmanie a do umycia zębów starczy ilość orzech
            > a laskowego
            > Nie rozumiem tej dramy
            Pasta jest tania, ale zostaje jeszcze zakup mydła, szamponu, antyperspirant, coś do mycia twarzy. Tampony/podpaski. Na takie wydatki większość z nas nawet nie patrzy, wrzuca się di koszyka i tyle. Jednak jak zostaje na koncie ostatnie 20 zł, robi się nieciekawie. Trzeba wybrać, co z wymienionych wcześniej podstawowych produktów kupić.
      • krolewska.asma Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 19:08
        pranie w programie trzech godzin ( bo 9 pln )to chyba w starej frani ( a wynaleziono juz programy 15 minutowe)
        Kiedys jak sie nie mialo pieniedzy to pralo sie w rekach ....

        majac skromny budzet placenie za suszenie ubran zeby sie niszczyly w suszarce i szybciej byly do wymiany??????

        buhahahahhahhahahahaahhahahha

        • georgia.guidestones Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 19:17
          krolewska.asma napisała:

          > pranie w programie trzech godzin ( bo 9 pln )to chyba w starej frani ( a wy
          > naleziono juz programy 15 minutowe)
          > Kiedys jak sie nie mialo pieniedzy to pralo sie w rekach ....
          >
          > majac skromny budzet placenie za suszenie ubran zeby sie niszczyly w suszarce i
          > szybciej byly do wymiany??????
          >
          > buhahahahhahhahahahaahhahahha
          >
          Pranie cykl 40 min i godzina-poltorej suszenia.
        • segregatorwpaski Re: Życie za 1000zł miesięcznie 07.11.21, 13:59
          Krolewska.asma - klawiatura Ci się chyba zacięła na końcu big_grin
          Student pierze w takiej pralce jaką ma do dyspozycji, jak w akademiku czy w wynajętym mieszkaniu stoi 'stara frania' to w niej właśnie pierze i już. 6-9 płacisz za wypranie pralki jasnych i pralki kolorowych rzeczy, koszt płynu, proszku to co? Uczelnia pokryje? Używam suszarki od wielu lat, zniszczyła mi jeną bluzkę dla dziecka - bo były cekiny a ja nie zauważyłam, że włożyłam z resztą, poza tym nigdy niczego, skąd wniosek że suszarka niszczy ubrania? Trzeba ją tylko umiejętnie używać i tyle.
      • rexona_sport Re: Życie za 1000zł miesięcznie 04.11.21, 14:08
        Sorry ale zakładanie ze student któremu brakuje kasy na jedzenie będzie kupował Urban card na wszystkie linie to jakaś pomyłka. Pranie gdybym nie miała pieniędzy robiłabym w rękach a nie płaciła ponad 10 zł za to. Sporo wpisów w tym wątku potwierdza ze syty głodnego nie zrozumie. Dodaj jeszcze miesięczny koszt utrzymania tesli w mieście i na podstawie tych wyliczeń stwierdzimy ze to niemożliwe żyć za podaną kwotę smile
        • segregatorwpaski Re: Życie za 1000zł miesięcznie 07.11.21, 13:52
          Student kupuje taką kartę miejską, jaka umożliwia mu dojazd z miejsca zamieszkania np. akademik na uczelnię wyższą. Pisałam konkretnie o Wrocławiu - więc albo karta na dwie dowolne linie albo na wszystkie, nie ma pośrednich. Mój dzięć tam studiuje i musi pojechać z akademika do: budynku swojego wydziału, budynku gdzie ma języki obce i budynku gdzie ma wf, trzy różne adresy w trzech różnych kierunkach - tańszą wersją na legalu nie dojedzie, ot co. Pranie 'w rękach' to kolejne podwyższenie kwoty za wodę - pisałam, że akademik to kwota tyli i tyle miesięcznie PLUS media - prąd i woda właśnie.
    • makurokurosek Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 18:38
      Nie wiem jak teraz ale jeszcze kilka lat temu owszem było to możliwe. Kilka lat temu została czy też miała być zmieniona ustawa dotycząca dofinansowań do Barów Mlecznych, na pewno przed tą zmianą bez problemu można było się wyżywić za 500 zł miesięcznie . Ze względu na duże dofinansowania pełnowartościowy dwudaniowy posiłek w barze mlecznym kilka lat temu kosztował 15 zł,
      Nie wiem czy zmiana dofinansowań weszła w życie, jeżeli nie to bez problemu za kwotę 600 zł można się wyżywić, żywiąc się w barach mlecznych.
    • leanne_paul_piper Re: Życie za 1000zł miesięcznie 03.11.21, 18:53
      Jako studentka tak żyłam. Nie miałam mieszkania, kredytu, samochodu, no kota miałam, ale to już w późniejszych latach i bardzo szczupłego.
      Akademik, a później pokój to było ca. 350 zł, na jedzenie i resztę wydatków ca. 200 zeta. Myślę, że porównywalnie do tego tysiaca teraz. Jak trzeba, to się tak żyje. Przechodziłam 5 lat studiów w jednym płaszczu. Kupionym btw. przez rodziców.
    • arthwen Re: Życie za 1000zł miesięcznie 04.11.21, 10:46
      20 lat temu miałam miesięcznie na życie na studiach 600 zł. Mieszkanie kosztowało mnie 350. Dało się, chociaż zabawnie nie było.
      Za 1000 teraz też się pewnie da jak się ma akademik blisko uczelni, ewentualnie plus tani bilet miesięczny ze znizką, obiady na uczelni dofinansowywane, ciuchy kupują rodzice, a do tego przywozi się wałówkę i papier toaletowy z domu, a do tego jest się młodym i zdrowym.
    • ludzikmichelin4245 Re: Życie za 1000zł miesięcznie 04.11.21, 10:49
      Generalnie nie uważam, że to dobre i chwalebne, że są studenci w takiej sytuacji finansowej, ale nie zapominajmy o faktorze wieku (mam wrażenie, że trochę patrzymy na to z perspektywy potrzeb pań w średnim wieku).
      1) studenci nie muszą inwestować tyle w wygląd, bo są ładni, bo są młodzi smile czasy się wprawdzie zmieniły i rzeczywiście młodzi są bardziej nastarani niż my byliśmy w ich wieku - ale w takim akademiku na pewno kwitnie barter usługowy - ja tobie włosy, ty mi paznokcie, plus piedrylion koleżanek i YT są kopalnią wiedzy o urodziwych tipach po taniości. Ciuchy chyba nigdy nie były tak tanie jak teraz. Wprawdzie teraz chyba wszyscy chodzą na siłkę - tu szczerze mówiąc nie wiem, jak rozwiązują tę kwestię.
      2) akademik to rezerwuar taniego życia towarzyskiego - nie trzeba się umawiać do knajpy (a jeśli nawet, to wyjście do knajpy oznacza po prostu wyjście na piwo w tani wtorek), nikt nie organizuje domówek, na które wypada przynieść butelkę wina i sushi.
      3) w miastach akademickich jest spora bezpłatna/niskokosztowa oferta kulturalna, czasem o dziwnych porach, ale plan studencki zwykle na to pozwala
      4) młody organizm się szybko regeneruje, więc z naszej perspektywy być może ciężko sobie wyobrazić 6-godzinne chałturzenie po 8 godzinach zajęć (znów - nie uważam, że to dobre, ale jeśli ktoś jest przyciśnięty sytuacją, to ogarnia)
      5) studenckie wakacje są tanie, bo towarzystwo i przygody rekompensują niski komfort. Czasem nawet wyjazdy zarobkowe mają walor przygody.
      6) "ja w ich wieku nie jadłam" big_grin - ok, zapewne to kwestia płci, ale wspominam, że mało kto jadał codziennie pełny obiad i nie kojarzę tego zupełnie z jakimś szczególnym priorytetem. Jadło się makaron z sosem, słoiki od starych, tosty z serem. Na śniadanie obwarzanka. Do dzisiaj zresztą obiad jem może 2 razy w tygodniu, bo szkoda mi czasu i energii.
    • strumien_swiadomosci Re: Życie za 1000zł miesięcznie 04.11.21, 12:12
      Miałam tyle (400 zł na życie) na studiach te ponad 10 lat temu i już wówczas było to mało.
      Tyle, że absolutnie wszyscy moi znajomi tak mieli - o knajpach, drinkach, taksówkach do domu i tego typu potrzebach studentów wg ematki nikt z nas nawet nie marzył.
      Imprezy były w akademiku albo wspólnym mieszkaniu i często polegały na zbiorowym smażeniu placków ziemniaczanych. Alkohol był zwykle po przelewie od rodziców (u mnie od ZUSu big_grin) albo jak ktoś jakiś przywiózł, bo potem to już nawet na tanie piwo czy inną cytrynówkę z wiadra brakowało (albo chodziło się głodnym jak się je jednak kupiło).
      Pamiętam faktycznie funkcjonowanie w specyficznej komunie, ludzie dzielili się słoikami z domu itp.
      No i właśnie - polski student ma szansę mieć takie słoiki (nie raz ratujące tyłek). Zagraniczny nie.
      Do tego dochodzi kwestia wzrostu cen - przy aktualnych to już naprawdę zostaje życie na ryżu z cebulą, bo na chleb to już może braknąć...
      • georgia.guidestones Re: Życie za 1000zł miesięcznie 04.11.21, 12:50
        strumien_swiadomosci napisała:

        > Miałam tyle (400 zł na życie) na studiach te ponad 10 lat temu i już wówczas by
        > ło to mało.
        > Tyle, że absolutnie wszyscy moi znajomi tak mieli - o knajpach, drinkach, taksó
        > wkach do domu i tego typu potrzebach studentów wg ematki nikt z nas nawet nie m
        > arzył.
        > Imprezy były w akademiku albo wspólnym mieszkaniu i często polegały na zbiorowy
        > m smażeniu placków ziemniaczanych. Alkohol był zwykle po przelewie od rodziców
        > (u mnie od ZUSu big_grin) albo jak ktoś jakiś przywiózł, bo potem to już nawet na tan
        > ie piwo czy inną cytrynówkę z wiadra brakowało (albo chodziło się głodnym jak s
        > ię je jednak kupiło).
        > Pamiętam faktycznie funkcjonowanie w specyficznej komunie, ludzie dzielili się
        > słoikami z domu itp.
        > No i właśnie - polski student ma szansę mieć takie słoiki (nie raz ratujące tył
        > ek). Zagraniczny nie.
        > Do tego dochodzi kwestia wzrostu cen - przy aktualnych to już naprawdę zostaje
        > życie na ryżu z cebulą, bo na chleb to już może braknąć...
        450 to kosztowal 15 lat temu prywatny akademik (pok.jedynka) w 300tys miescie akademickim
    • solejrolia Re: Życie za 1000zł miesięcznie 04.11.21, 12:39
      Mam córkę studentkę, i na same dojazdy na uczelnię oraz picie/jedzenie, plus sporadycznie jakies ksero (jeśli nie można cyknąć fotki telefonem) podliczyliśmy, że potrzebuje 370zł miesięcznie.
      370+550 zamieszkanie. O, studentce z Afryki zostałby jeszcze 80zł, może szaleć tongue_out
      A tak na serio.
      też byłam studentką, też mieszkałam w akademiku, ba, w końcówce życia akademickiego to już byłam matką i żoną, i wiem doskonale jak wygląda życie studenckie i że są rzeczy na których można zaoszczędzić
      (np jeden podręcznik na segment, czy dojadanie placków ziemniaczanych zrobionych w kilka osób),
      ale nie zaoszczędzisz np na drukowaniu pracy i oprawieniu pracy,
      na naprawie laptopa,
      zakup leków, bo zapalenie ucha przyplątało się
      itd itd
      To właśnie na takich rzeczach budżet rozjeżdża się, i trzeba mieć rezerwę.
      Nie, 1000zł nie wystarczy w aktualnych czasach. Nawet przed pandemią, i aktualną inflacją 1000zł cieżko mi uwierzyć że studentka spięła budżet
        • solejrolia Re: Życie za 1000zł miesięcznie 04.11.21, 22:08
          A to były tylko przykłady wink

          Bo za moich czasów akademik kosztował mnie 97zł/m-c, i o ile dobrze pamiętam mojego męża również (dziecko free) , zaś najwyższa stawka za akademik to było 270zł , (350zł kosztowała jedynka w mieszkaniu studenckim, porządnie wyposażonym w sprzęt i najlepszą lokalizacją bo przy "pestce"),
          na obiad chodziło się na stołówkę uczelnianą , i zupka na wynos w garnek (żeby była na kolację) a drugie danie zjadaliśmy na miejscu, i przede wszystkim nie mieliśmy laptopów, bo nikt wtedy takich sprzętów nie miał, my mieliśmy składak komputer "na spółę". big_grin na internet chodziło się do kafejki internetowej.
          Studia kończyliśmy już w tym wieku smile
    • jednoraz0w0 Re: Życie za 1000zł miesięcznie 04.11.21, 13:30
      Ale ona przeżyła miesiąc za tyle, czy co miesiąc tyle wydaje? Bo jeśli 31go nakupiła zapasów jedzenia i środków higienicznych, miała odbębnione wizyty lekarskie, to był środek cieplej pory roku to możliwe, na zasadzie, ze następne grubsze wydatki mogą poczekać miesiąc.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka