Dodaj do ulubionych

Jak to jest z obiadami?

05.11.21, 19:32
Czy uzgadniacie z mężem co macie gotować? Moja nie, a pytam, bo się dowiedziałem, że żona kolegi uzgadnia z nim
Obserwuj wątek
    • mika_p Re: Jak to jest z obiadami? 05.11.21, 19:48
      Uzgadniamy:
      - co zjemy
      - kto zrobi zakupy na ten obiad
      - kto go zrobi.

      No chyba że to sobota, to wiadomo, że mąż zrobi naleśniki, albo niedziela, to wiadomo, że maż upiecze/ugotuje kurczaka, chyba że akurat nie, to ja zrobię coś innego, albo i nie.
    • sandy_cheeks Re: Jak to jest z obiadami? 05.11.21, 19:51
      Z konkubinem ustalamy co bedzie jedzone, zeby zakupic odpowiednie skladniki.
      Co do gotowania, to uzgodnione danie robi ten, kto da rade. Ja, jesli mam luz w robocie (tyram z domu) i uda mi sie zrobic w miedzyczasie lub konkubin, jak przyjdzie z fabryki, a obiad nie gotowy. W tym tyglu ja robilam obiad 2x, konkubin 3x, bo mam wiecej tyrki pod koniec roku...
    • allijja Re: Jak to jest z obiadami? 05.11.21, 19:55
      >Czy uzgadniacie z mężem co macie gotować?

      Nie.Zawsze gotowałam to, co nasze dzieci na pewno zjedzą, jako ze ich zdrowie bylo priorytetem. Mąż zwykle jadał to, co dzieciaki a jak mu sie nie podobało to mógł nie jeść, nie zmuszałam. ja pracowałam zawodowo i nie uważałam sie za słuzącą - tylko za matke odpowiedzialna za zdrowie swoich dzieci ( w sensie żywienia).
      Teraz, kiedy dorosłe dzieci wyprowadziły sie, gotuję bardziej pod meża ale też bez ekscytacji. Maz lubi różne placki, racuchy a mnie sie nie chce śleczeć przy kuchni - nie jestem gospochą i nie muszę nikomu usługiwać. A poza wszystkim nienawidze garkotłuczenia.
      Kiedyś, daaaawno temu, mój mąż skarżył się że ma nieuprasowana koszulę a "Ewa zawsze prasuje Tomkowi". Ewa i Tomek to nasze kolezeńskie małżeństwo. Tyle że Ewa wtedy siedziała w chałupie, miała 1 dziecko a ja pracowałam zawodowo, przy 2 dzieci. Powiedziałam mężowi, ze jak mu sie nie podoba to niech "spada", ja niczyja służąca być nie zamierzam. Mąz przerzucił sie na t-shirty. I sam ogarnia swoja garderobę, zakupy, pranie, prasowanie.
      Ja, wychodzac za maz, oczekiwałam partnera na zycie a nie kolejnego dzieciaka, ktorego musze ogarniac..
      Reasumujac, jeśli mąż chce jeść z mojej kuchni, to niech je co mu podam. Jak mu sie nie podoba to chetnie zjem to, na co on zapracuje - z restauracji czy osobistej kucharki (=darowanemu koniowi w zęby sie nie zaglada).
      • 3-mamuska Re: Jak to jest z obiadami? 06.11.21, 22:06
        Współczuje twojemu mężowi podejścia. Garkotłuka służąca serio zrobione coś dla ukochanego mężczyzny to takie służenie?


        Nie lubię podjęcia zryj a jak ci kicha nie smakuje to spier…dalaj.

        Dobrze ze mój mąż gotuje mi to co ja lubię. A nie każe mi jest na siłę ufff. Albo nie zryj wcale.
        Ja tez gotuje to co on lubi ,z sercem na dłoni.
        I dla dzieci tez.
    • arthwen Re: Jak to jest z obiadami? 05.11.21, 20:02
      Pewnie, że uzgadniam z mężem co ma ugotować. Bo zakupy ogarniam gównie ja, więc jak nie uzgodnimy, to może się okazać, że mu składników brakuje do tego co chciał zrobić. Jak ja gotuję, to nie uzgadniam.
      To że się bierze pod uwagę - niezależnie od tego kto gotuje - preferencje jedzących, to chyba oczywiste.
    • volta2 Re: Jak to jest z obiadami? 05.11.21, 21:06
      próbuję uzgadniać, ale męża to bardzo nudzi, denerwuje, uważa rozkminy na ten temat za stratę czasu

      zje, co kuchnia wyda, jak nie wyda(czasem jest cichy tydzień i wtedy kuchnia nie wydaje pokarmów osobom niespokrewnionym) to od razu pędzi do pobliskich restauracji, bo obiad musi być, i to z dwóch dań z deserem.
    • ritual2019 Re: Jak to jest z obiadami? 05.11.21, 21:14
      Gotujemy (partner i dzieci tez gotuja) to co wszyscy lubimy. Robimy liste obiadow na tydzien, zakupy raz w tygodniu (mieso raz ma dwa tygodnie) i gotujemy. 2-3 razy w tygodniu restauracja/take away. Kazdy robi cos w wolnym czasie zeby nie obciazac jednej osoby, rodzina to team, dzieki temu zyskujemy wszyscy wolny czas na to co lubimy. Nie robimy zakupow w tygodniu.
    • gama2003 Re: Jak to jest z obiadami? 05.11.21, 21:41
      Zawsze pytam.
      Potem dzwonię przed południem 20 razy, bo może zmienił zdanie, albo koledzy mu się pochwalą czymś lepszym. A on musi miec najlepsze !

      Gotuję wizualizując sobie zachwyconego męża. Gotowanie zyskuje wtedy. Bardzo.
      Wraca z pracy i pachnie w całym bloku a on wie, że to jego obiadek. Prawie biegnie w zwolnionym tempie ( bo strudzon i głodny).

      W progu wpadamy sobie w objęcia.
      Potem on myje ręce a ja serwuję.
      Stoję i śledzę każdy kęs. Stoję, bo może zachce serwetkę dodatkową, kompociku dokładkę.

      Deserek dostaje na koniec a ja szybko sprzątam naczynia. Wręczam pilota, masuję stópki.


      A potem się budzę z tego koszmaru i robię jak zwykle. Kto gotuje ten rządzi.

      Ewentualnie uwzględnię prośby i ochoty na coś konkretnego. Jak mam czas, ochotę i składniki.
      Oraz zwyczajne siły fizyczne po pracowitym dniu.




Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka