Z cyklu: mąż mi powiedział...

    • thank_you Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 06.11.21, 19:47
      Nie byłabym zazdrosna, aczkolwiek zastanowiłabym się, czemu dorosły facet WERBALIZUJE niedosyt uwagi.

      Ja nie jestem o męża zazdrosna, z kolei on o mnie niemiłosiernie, co czasami przybierało ekhm, różne niezbyt godne wspominania formy i on chyba też odbiera tę nierównowagę niezbyt dobrze. wink
      • m_incubo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 10:46
        No właśnie to samo mnie zastanowiło. Skarży się na niedosyt zazdrości. Hmmm.
        • klaramara33 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:55
          Dziwi się bo pewnie on byłby zazdrosny.
          • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:40
            On na pewno byłby zazdrosny.
      • primula.alpicola Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:22
        Bo może odczuwa NIEDOSYT uwagi, po prostu?
        I może z jakiegoś powodu właśnie okazanie zazdrości wydaje mu się słusznym sposobem?
        • thank_you Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:27
          Przecież niczego innego nie napisałam smile Na poprzedniej stronie tez, dla mnie pytanie o zazdrość jest pytaniem - Hello, widzisz mnie jeszcze?

          I trzeba sie zastanowić skąd to sie wzielo. smile Tak zwyczajnie.
          • primula.alpicola Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:51
            No to się zgadzamy. A niżej maszkaron napisała, że łatwo to nadrobi, czyli możemy ogłosić koniec afery😁
            • thank_you Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 20:14
              Bez przesady, podoba mi się bicie ciź po łapach, niech wątek trwa w najlepsze. big_grin
              • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 20:19
                Też tak uważam, bo wątek fajny. Bez jatek a jak się rozwija wink
    • shmu Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 06.11.21, 20:54
      Odrobina zazdrości ze strony partnera jest miła po prostu. Z naciskiem na ,,odrobina". I pewnie o to mu chodzi.

      Swoją drogą, piszesz, że nie masz podstaw. Co byłoby dla Ciebie podstawa do zazdrosci? Jak zauważyłabys, że mu się ta dziewczyna podoba? A może jak pomiędzy Wami byłoby niezbyt dobrze? Czy to dopiero jak by do czegoś doszło?
      Ja pewnie byłabym zazdrosna, bo mam taka osobowość, ale pewnie może co najwyżej rzuciłbym kilka uwag na ten temat, i tyle.
    • kocynder Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 06.11.21, 21:48
      "W tej sytuacji" wszystko zależy od niuansów. Od tego JAK mąż o tej Włoszce mówi. Właśnie nie tyle co, co jak. Ja znam mojego męża. Wiem, że kiedy mu zależy to reaguje tak i tak, stara się tak i tak itd. I nie chodzi o staranie się dla innej kobiety. Ale ani nie znam twojego męża ani nie wiem jak reaguje, gdy mu na czymś zależy, więc trudno ocenić czy masz powody do zazdrości czy też nie. smile
      • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:41
        No właśnie, ja też znam mojego męża i to, jak o niej mówi absolutnie nie wzbudza mojego niepokoju:p
        • kocynder Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 18:55
          No to nie byłabym zazdrosna. Bo i o co? Z tym, że... Jakby to napisać, żeby nie wywołać pyskówki... Wiesz, może być tak, że jemu po prostu brakuje twojego "zainteresowania". Nie, nie w sensie zazdrości konkretnie o tą Włoszkę. Ale... Jakby to obrazowo? Nie zapomnę sceny jaką mi zrobił mój mąż, z natury człowiek nader spokojny i opanowany. Powodem sceny był fakt iż przy mnie zachwycił się wdziękiem i urokiem Catherine Zeta-Jones a ja nic! No, w żaden sposób nie byłam zazdrosna! O tyle brak logiki, że pracował wówczas z młodziutką, tuż po studiach, piękną dziewczyną, mająca warkocz za tyłek a na dodatek wpatrzoną w niego jak w coś w rodzaju bóstwa na ołtarzu (mąż w swojej branży to wybitny, ceniony fachowiec). Ale nie przyszło mu do głowy, by poudawać na moje konto, że owa panna do niego lgnie - a właśnie scenę zrobił o aktorkę. big_grin Uznałam, że po prostu chce być pogłaskany i poczuć się, że jest jedyny, niezastąpiony i bezcenny (jest), bo każdy człowiek czasem ma potrzebę być najważniejszym na świecie dla kochanej osoby. Potrzebę spełniłam, awantur więcej nie było.
          A na marginesie - pannę później całkiem nieźle poznałam, zaprzyjaźniłam się z nią, pomagałam jej szykować ślub, gdy szła za mąż, ale do dziś traktuje ona mojego męża jak guru nieomylne... smile
          • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:08
            Na to właśnie wygląda, że się czuje "niedokochany" wink
            To się da na szczęście łatwo zmienić smile
          • beaucouptrop Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:28
            》A na marginesie - pannę później całkiem nieźle poznałam, zaprzyjaźniłam się z nią, pomagałam jej szykować ślub, gdy szła za mąż, ale do dziś traktuje ona mojego męża jak guru nieomylne...《
            No to bardzo dobrą strategię obralas żeby wyeliminować pannę z życia męża.
            • kocynder Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 20:02
              A nie, nie miałam żadnej strategii. Ani ona na niego nie leciała ani on na nią. Dla niej jest czymś w rodzaju bóstwa wszechwiedzącego w sprawach zawodowych, a poza zawodowo - jakby... Przyszywanym wujkiem? No, prawie pokolenie różnicy, a mimo to po prostu duża wzajemna sympatia, podobne poczucie humoru... I nie, nigdy nie miała wobec niego "inklinacji". Ani on wobec niej.
            • savignonblanc Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 06:49
              Ja potwierdzam. Bardzo dobrym taktycznym zagraniem jest zakumulowania się lub przynajmniej zaznajomienie z ludzmi z miejsca pracy partnera.
              Po pierwsze ma się dostęp do wszelkich plotek 🤓
              Po drugie stanowi to system wczesnego ostrzegania
              Po trzecie każda podróży służbowa można elegancko prześwietlic i potwierdzić
              Po czwarte realny wizerunek żony / męża działa na większość (choć wyjątki się zdarzają) antyseksualnie.

              • savignonblanc Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 06:50
                Zakumplowanie
                • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 15:57
                  To np zupełnie nie dla mnie. Gdyby mąż z kolei usiłował się skumpllować w mojej pracy trafiłaby mnie apopleksja.
    • taniarada [...] 06.11.21, 23:15
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ruscello Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 08:13
      Cóż, zrobiłabym awanturę smile Nie o koleżankę, a o dziwaczne objawy kryzysu wieku średniego. Czy zamierza szukać zainteresowania młodszych koleżanek; czy chce mi mącić w głowie, żebym przestała mu ufać; a może ja też powinnam poszukać kolegi, żeby mu opowiadać, niech się zastanowi, jak to może się skończyć. Itd. Trochę gestykulacji i wieczór z głowy wink
      • totutotam.org Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 08:15
        Wiesz co, dobrze napisane!
        Bardzo dobra rada.
      • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 08:26
        Dobra rada.
        Brak zaufania to pająk podgryzacz związku i panu należy się burza z piorunami za nawet i bezmyślne wymuszanie go na żonie.
      • pade Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:10
        ruscello napisała:

        > Cóż, zrobiłabym awanturę smile Nie o koleżankę, a o dziwaczne objawy kryzysu wieku
        > średniego. Czy zamierza szukać zainteresowania młodszych koleżanek; czy chce m
        > i mącić w głowie, żebym przestała mu ufać; a może ja też powinnam poszukać kole
        > gi, żeby mu opowiadać, niech się zastanowi, jak to może się skończyć. Itd. Troc
        > hę gestykulacji i wieczór z głowy wink

        Ja identycznie!big_grin
      • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:42
        Wezmę pod uwagę twoją radę wink
    • ruscello Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 08:17
      A propos opowiadania o obiekcie zauroczenia/kochance. Mój ex wspominał o nowej "koleżance", co zwróciło moją uwagę. Podobnie było w przypadku zdradzanych znajomych. A mój kolega zawsze żartobliwie mówił żonie, że idzie do kochanki. Chodził nawet częściej niż mówił. Oczywiście absolutnie to nie oznacza, że Twój mąż jest zainteresowany koleżanką, ale samo mówienie nie oznacza niewinności.
      • m_incubo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 10:44
        Tak, najpierw dużo gadają o koleżance, a potem nagle się złoszczą, "co cię nagle tak Grażyna obchodzi, to koleżanka! " wink
        • waleria_s Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 11.11.21, 21:24
          Czasami zdradzający stara się tak ubezpieczyć. Naiwne bardzo podejście oparte na założeniu, że jeśli wciśnie się partnerowi kit 'to tylko koleżanka/kolega, a w sumie to nawet taka/taki nie za fajny', uśpi to czujność. No nie, działa to odwrotnie. Wciskałam taki kit facetowi, z którym byłam jako małolata. Tylko jak piszę, byłam małolatą ok. 20 r.ż. i pojęcia nie miałam, jak działają związki. Moja zdrada wyszła szybko, sama się wkopałam.
    • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 09:01
      Współczuje Maskaron, jak sobie wyobrażam potencjalną secenę zazdrości w moim wykonaniu, to wychodzi strasznie żenująco. Dialogi jak w wenezuelskich serialach. "Och Mauricio, natychmiast zaprzestań spozywania kanapek w towarzystwie tej wywłoki!" , reszta typowo polska - gra i zaangażowanie drewniana , udżwiękowienie takie, że nic nie sychać.

      Proponuje zeby te bardziej doświadczone rozpisały jakiś sensowny scenariusz. Np. od Gamy mogłabyś zapożyczyć rzut ketchupem o ścianę (chyba że jako częściowo włoska rodzina gardzicie ketchupem, ale wtedy możesz srutnać sosem pomidorowym), od Volty pomysł aby wpierw się zaprawić (moze nie w trupa ale tak dla poluzowania), itd itp.
      Możesz też spróbować zrobić zamach na "Mauriciowe" Ego i zgodnie ze schematem myslenia Bergi, uświadomić małżonka, że owa koleżanka po postu leci na Ciebie, a przez znajomość z nim chce się zblizyć do Twej Zayebistości. Na koniec coś mu podrzesz - np papier do kanapek, choojek nie bedzie miał ich w co owijać i się skonczy lanczykowanie.
      • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:08
        W sumie scenariusz mogłby się przydać, podpiety u góry, kto w potrzebie to poczyta.

        Siedzę i wizualizuję sobie taką scenę z moim udziałem. Z sensie zazdrość jako wyzwalacz a ja używam.doświadczeń własnych i zapożyczonych, zasłyszanych i z ematki.

        I nijak nie widzę inaczej jak skamienienie, w dobrej kondycji - zmiana w zimną sucz, której Aleksis z Dynastii chyli czoła. Wygłaszam monolog krótki, na głowie wyrasta mi korona, na ramionach gronostaje a w dłoniach wachlarz zdobiony bogato.


        W złej kondycji opuszczam miejsce konfrontacji bez słowa i jakby utrudniam panu kontakt jakikolwiek. Odzyskuję kondycję i jest, co powyżej.

        Oczywiście mówimy o zazdrości z namacalnym dowodem. Z nienamacalnym jestem konkursową niedowierzającą naiwniarą i żoną co to ostatnia wiadomo co.

        Nie jestem dobra w awantury, może szkoda.
        Podobno zdrowe ( patrz ketchup, tylko to była mikrosekunda w milczeniu a więcej amunicji nie miałam)


        Wszystkie ekstremalne życiowe okazje zmarnowałam zachowując tak zwaną ( tu wszelkie inwektywy świata ) klasę.
        Czego chyba w ramach profilaktyki zdrowia nikomu nie polecam.
        W sprawie wątku uważam, że co jak co, ale Maszkaronek głupi nie jest i umie dodawać.
        I jeśli nie ma czego to też wie i sobie poradzi.



        • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:11
          gama2003 napisała:

          > W sumie scenariusz mogłby się przydać, podpiety u góry, kto w potrzebie to pocz
          > yta.
          >

          O tak, poradnik awanturzycy -zamiast tych korańskich szmir, po co komu takie upośledzone kino?

          Dopisuję ostentacyjne zwracanie od extero, jako dowód braku zainteresowania drugą stroną. Pan Maszkaron też powinien! Nie wiem czy coś dostał w prezencie, ale jakby tak zwrócił zawartość żołądka w trakcie wspólnego spożywania obiadu, to by tej laluni potencjalne podniety od razu minęły.
          • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:14
            Tak tak, uczcie się od najlepszych 😁
      • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:19
        Mnie to by chyba bardziej qwica strzeliła, że mi chłop do domu obcą babę wnosi niż zazdrość. A jakby mi przy obiedzie, przy wspólnym stole o niej zaczął opowiadać albo wieczorem na kanapie w uścisku to awantura byłaby imponująca 😄 Myślę, że mąż Maszkaronki byłby usatysfakcjonowany na całe życie 😄😄😄
        • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:31
          U mnie takie opowieści dość szybko by się skonczyły, ale scenariusz byłby inny.
          Przychodzi mąz i nawija o pracy. Słucham z zainteresowaniem przez pierwsze 2 anegdoty, bo anegdoty mają to do siebie, że kończą się dowcipną pointą. Po chwili zaczynam byc znużona, bo co jak co ale opowieści o obcych mi ludziach średnio mnie ciekawią. Po dwóch chwilach widać po mnie ewidentnie, że odpłynełam myslami w nieznanym kierunku, możliwe że już planuje obiad na pojutrze, albo kątem oka w włączonym tv zobaczyłam zajebisty sweter i moja ręka sama sięga po telefon, zeby na ematce zapytać gdzie taki mogę znależć.... Z krainy własnych myśli wyrywa mnie dopiero awanturujący się pan mąż, który wqrwił się do czerwoności, bo od 15 minut w ogóle go nie słucham i podczas wspólnego posiłku smieję się do smartfona, na którym czytam właśnie, co napisała magdallenac do danieli....
          • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:43
            Mnie te opowieści nie nudzą, jego praca jest interesująca a miejsce w którym aktualnie pracuje to istne zoo i słucham z zapartym tchem :p
      • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:50
        mid.week napisała:

        > Możesz też spróbować zrobić zamach na "Mauriciowe" Ego i zgodnie ze schematem m
        > yslenia Bergi, uświadomić małżonka, że owa koleżanka po postu leci na Ciebie, a
        > przez znajomość z nim chce się zblizyć do Twej Zayebistości. Na koniec coś mu
        > podrzesz - np papier do kanapek, choojek nie bedzie miał ich w co owijać i się
        > skonczy lanczykowanie.

        big_grin To ci się udalo, muszę przyznać.
    • m_incubo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 10:42
      Nasuwa się pytanie, po co ci o niej w takim razie tyle opowiada? Wygląda na to, że głównie po to, żeby wzbudzić zazdrość?
      Nie jestem zazdrosną żoną i w sumie jest mi to obce. Ale megawyluzowaną też nie jestem i jakieś nowe, wspaniałe koleżanki niekoniecznie mnie zachwycają, jeśli zaczynają zagarniać czas prywatny. W pracy to niech sobie nawet od rana do wieczora koleżankuje, jeśli ma na to czas.
      A puścić się może nawet w drodze po dziecko z zajęć, jeśli będzie bardzo chciał, więc tym bardziej zazdrość jest bez sensu.
      Gdyby się żalił, że nie jestem o niego zazdrosna, zabiłabym go śmiechem. Nie po to mi potrzebny mąż, żeby się o niego trząść wink
    • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:00
      Jestem mało zazdrosna, ale w opisanej sytuacji na pewno coś by mnie ukłuło i poinformowałabym męża że to i to mi nie pasuje, bo by nie pasowało. Mój mąż też zazdrosny nie jest ale kilka razy wyraził swoje niezadowolenie z czegoś podobnego. Nie miałam nic w planach, trochę przyjaźni odrobina flirtu, ale pomimo że z jego sygnałów, że to dla niego już nie ok, nie byłam zadowolona to z perspektywy czasu: pomogły mi stawiać granice bardzo jasno.
      • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:03
        no ale co konkretnie byś powiedziała "Romek kłuje mnie, że jadasz codziennie w pracy śniadanie z Martą"? Chyba bym sobie język odgryzła. Mnie nie przychodzi mi do głowy żadna sensowna reakcja, po której nie czułabym zażenowania samą sobą.
        • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:21
          Tomek coś mnie niepokoi że ciągle o tej Mariolce nawijasz. Zaczynam być zazdrosna. A powiedzenie coś mi się nie podoba że codziennie śniadania z nią jadasz zaczynam być zazdrosna też łatwo by mi było powiedzieć. Czemu głupio? Nie czuję tego, wyjaśnij
          • nuclearwinter Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:25
            Wprawdzie nie byłam (jeszcze?!!) w takiej sytuacji, ale też nie sądzę, aby miało by mi być głupio wprost powiedzieć, że mi się coś nie podoba. Zwykle tak właśnie robię i nie czuję się dziwnie ani zażenowana.
            • ritual2019 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:29
              nuclearwinter napisała:

              > Wprawdzie nie byłam (jeszcze?!!) w takiej sytuacji, ale też nie sądzę, aby miał
              > o by mi być głupio wprost powiedzieć, że mi się coś nie podoba. Zwykle tak właś
              > nie robię i nie czuję się dziwnie ani zażenowana.

              A co konkrtenie w tej sytuacji jak autorki by ci sie nie podobalo?
              • nuclearwinter Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:40
                Jak u Mashcarona to trudno powiedzieć, bo wcale nie uważam, że na pewno powinna być zazdrosna i że coś jest nie tak. Może być bardzo różnie. Wydaje mi się, że mnie by się nie spodobało, gdyby mąż zaczął mi się zwierzać że jakoś się zbliża do koleżanki z pracy, wspólnie chodzą na obiadki a do tego mają podobne poczucie humoru. Nie mówię, że wpadłabym w furię, bo na tym etapie, raczej nie ma o co, ale żeby mi się to miało podobać? Nie sądzę.

                A tu jeszcze mąż sam się naprasza o tę zazdrość. Nie miałabym chyba problemu powiedzieć, że owszem jestem zazdrosna, i proszę o rozluźnienie tej relacji.
                • ritual2019 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:45
                  nuclearwinter napisała:

                  Wydaje mi się, że mnie by się nie spodobało, gdyby mąż zaczął mi się zwierzać że jakoś się zbliża do koleżanki z pracy, wspólnie chodzą na obiadki a do tego mają podobne poczu
                  > cie humoru.

                  Ok rozumiem.


                  > A tu jeszcze mąż sam się naprasza o tę zazdrość. Nie miałabym chyba problemu po
                  > wiedzieć, że owszem jestem zazdrosna, i proszę o rozluźnienie tej relacji.

                  Hmmm, z tym ze to jest kolezenska relacja, autorka nie jest zazdrosna, bo w sumie nie ma o co.
                  • nuclearwinter Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:49
                    Tak, dlatego ja piszę tylko o tej hipotetycznej sytuacji i o tym jak ja bym się chyba zachowała, nie tej przedstawionej przez Mashcaron. Nie jest zazdrosna to bez sensu, żeby miała cokolwiek robić i udawać że jest, wiadomo wink
              • magdallenac Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:54
                Ja już kilkukrotnie napisałam co by mnie tutaj zaniepokoiło- nie wiek, nie narodowość, a nawiązanie więzi i podobne poczucie humoru. Mój chłop ma się śmiać tylko z moich żartów i basta!
                • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:56
                  Tu pelna zgoda. Zwłaszcza to poczucie humoru. Dla mnie, oprócz inteligencji, największy wabik u faceta.
          • ritual2019 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:28
            Serio to trzeba wyjasniac? Naprawde nie widzisz jakie to zenujace?
            • magdallenac Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:56
              Ja nie widzę, aby to było żenujące. Bardzo szybko wyraziłabym swoje zaniepokojenie i powiedziała co mnie uwiera.
          • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:34
            extereso napisała:

            > Tomek coś mnie niepokoi że ciągle o tej Mariolce nawijasz. Zaczynam być zazdros
            > na. A powiedzenie coś mi się nie podoba że codziennie śniadania z nią jadasz z
            > aczynam być zazdrosna też łatwo by mi było powiedzieć.

            Czemu głupio? Nie czuję
            > tego, wyjaśnij


            Głupio, bo zawsze sobie mysle, że przecież ja też rozmawiam z innymi w pracy, jadam z nimi kanapki, robimy razem dowcipy,piszem głupoty na komunikatorach itp itd. I wiem, że to wszystko. Powiedziałabym "Rysiek, nudzisz mnie tymi opowiesciami" albo zaczeła ziewać, ale nie pozwoliłabym sobie na okazywanie zazdrości, bo sama kumpluje sie z innymi.
            • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:51
              No i dlatego jak raz czy dwa o Zośce opowie - norma. Ale jakby zaczął opowiadać regularnie i dodał że Zośka atrakcyjna to uważam że już nie halo. To że ja gadam o swoich kumplach, to jedno, ale kilka razy też usłyszałam stop. Raz kumpel kupił mi dość drogi prezent, bardzo ładny. Pewno dlatego że wiedział że on do mnie w stu procentach pasuje, chciał mi zrobić przyjemność. To był taki lut szczęścia gadaliśmy i czymś i przypadkiem wpadło mi to w oko.Pokazałam mężowi i on powiedział że bardzo mu to nie pasuje i jakbym się czuła gdyby on coś takiego dostał od koleżanki. I choć było mi trudno to prezent oddałam ( z własnej inicjatywy, mąż nic o tym nie mówił). Po prostu mąż/żona czasem może pokazać granice.
              • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:56
                Umarłabym ze wstydu oddając otrzymany prezent, bo mąż jest zazdrosny.
                • siwa-faryzeuszka Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:59
                  mid.week napisała:

                  > Umarłabym ze wstydu oddając otrzymany prezent, bo mąż jest zazdrosny.

                  ja bym zrobiła awanturę mężowi, że co narobił, potrzebuję konsultacji angiologicznej w trybie pilnym, gdyż żyły na czole ułożyły mi się w napis CO WY MI TU STOPCZYK PIERDOLICIE, i napis nie chce się wchłonąć.
                  • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:06
                    To też. Zazdrość na otrzymany prezent byłby zamachem na moją podmiotowość, wolność i niezależność. Nosz kufa, bez jaj. Źle mu, że ktoś coś mi dał, to niech idzie z tym na terapię.
                    • siwa-faryzeuszka Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:19
                      mid.week napisała:

                      > To też. Zazdrość na otrzymany prezent byłby zamachem na moją podmiotowość, woln
                      > ość i niezależność. Nosz kufa, bez jaj. Źle mu, że ktoś coś mi dał, to niech id
                      > zie z tym na terapię.

                      zaznaczam, że nie wykluczam odmwy przyjęcia jakiegoś zbyt niezręcznego prezentu, ale żeby mi mąż nie zaufał w tej sprawie, no kurde.
                      • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:21
                        Tak, odmowa wchodzi w grę z uwagi na to, że nie lubię czuć się zobowiązana. A drogi prezent jest zobowiązujący. Niezręczna sytuacja, bo w środku rodzi się pytanie czy darczyńca, w swoich wyobrażeniach, nie widzi tej relacji ciut inaczej niż ja.
                        • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:24
                          Natomiast gdyby prezent był odpowiedzią za jakąś specjalna przysługę, czy uratowanie tyłka kolegi, to zostałby przyjęty a wszelkie pomysły sugerujące jego zwrot ochrzakane i obśmiane
                        • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:55
                          No właśnie. Nie oddałabym przeceny gdybym przy koledze go obejrzała i przyjęła. Ale on dał mi go w drzwiach w momencie kiedy wchodzili klienci. W domu otworzyłam. Bardzo mi się spodobal ale czułam że zbyt duży i źle się z tym czułam. Jednak nie rozważałam tak do końca oddania póki nie przyszedł mąż i nie dostarczył mi dodatkowego argumentu. A zamachu na wolność nie czułam żadnego. W końcu na prawo powiedzieć że coś mu się nie podoba. Zwrotu, powtarzam, nie sugerował. W ogóle mój mąż jest jak najdalszy od zachowań typu drama Queen więc że zdziwieniem czytam Wasze interpretację o zamachu na wolność😁 ale też widzę że inaczej mam ustawioną granice komunikacyjną: nie widzę żadnego problemu żeby powiedzieć czy usłyszeć o odczuciach najbliższej osoby wobec jakiejś sytuacji
                          • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:01
                            Zwrotu, powtarzam, nie sugerował. W ogóle mój mąż jest jak najdalszy od zachowań typu drama Queen więc że zdziwieniem czytam Wasze interpretację o zamachu na wolność😁

                            Nie pisałam, że maż kazał ci oddać, bo na początku zaznaczylaś że to twoja inicjatywa. Ale owszem, bycie zazdrosnym o to że ktoś mi cos dał, uważam za mocno niezdrowe.
                            • ritual2019 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:07
                              mid.week napisała:

                              > Nie pisałam, że maż kazał ci oddać, bo na początku zaznaczylaś że to twoja inic
                              > jatywa. Ale owszem, bycie zazdrosnym o to że ktoś mi cos dał, uważam za mocno
                              > niezdrowe.

                              To nie jest zazdrosc o to ze ktos cos dal a o drogi prezent od kolegi z pracy. Sa prezenty ktorych sie nie akceptuje z roznych powodow np zbyt wysoka cena do relacji jaka ma sie z ofiarodawca. Np droga bizuteria od kolegi z pracy, ktorego traktuje sie tylko jak kolege a w dodatku jest sie w zwiazku nie wypada akceptowac.
                              • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:20
                                ritual2019 napisał(a):

                                > mid.week napisała:
                                >
                                > > Nie pisałam, że maż kazał ci oddać, bo na początku zaznaczylaś że to twoj
                                > a inic
                                > > jatywa. Ale owszem, bycie zazdrosnym o to że ktoś mi cos dał, uważam za
                                > mocno
                                > > niezdrowe.
                                >
                                > To nie jest zazdrosc o to ze ktos cos dal a o drogi prezent od kolegi z pracy.
                                > Sa prezenty ktorych sie nie akceptuje z roznych powodow np zbyt wysoka cena do
                                > relacji jaka ma sie z ofiarodawca. Np droga bizuteria od kolegi z pracy, ktoreg
                                > o traktuje sie tylko jak kolege a w dodatku jest sie w zwiazku nie wypada akcep
                                > towac.


                                To mój prezent i ja sobie mogę nie akceptować jego przyjęcia. I ja mogę czuć potrzebę załatwienia tej sprawy. Mąz wypowiadający zdanie "nie podoba mi się ze Wiesiek ci daje prezenty" byłby przeze mnie odesłany do Wieśka "to idż i mu to zatem powiedz kochanie". Do mnie mógłby mieć zarzut "to nie jest My Dear dobry pomysł abyś Wieśkowi kupiła te drogie cygara, koleś sobie może pomyslec że masz na niego ochotę, masz...?" Nie można mieć do partnera pretensji o zachowania trzecich osób.
                                • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:22
                                  Toż on nie miał do mnie pretensji o zachowanie Wieska tylko do mnie że przyjęłam. Cóż tak Wam trzeba od abc tłumaczyć !
                                  • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:24
                                    Skoro pod abc to jeszcze dodam że na początku mimo szoku zamierzałam zatrzymać bo oddanie wydawało mi się dziwne.
                                    • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:34
                                      Toż on nie miał do mnie pretensji o zachowanie Wieska tylko do mnie że przyjęłam. Cóż tak Wam trzeba od abc tłumaczyć !

                                      Skoro pod abc to jeszcze dodam że na początku mimo szoku zamierzałam zatrzymać bo oddanie wydawało mi się dziwne.

                                      NIe trzeba abc, ja po pierwsze odpisywałam na tekst ritual, a po drugie twój maż chyba wiedział, że rozpakowalas toto w domu? Wiec w sumie nie wiem o co pretensje. Ze nie masz rentgena w oczach i nie widzisz przez opkowanie?

                                      Oddawanie przyjetych prezentów jest dziwne, słusznie ci się wydawało.
                                      • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:38
                                        Ok. Moim zdaniem wszystko potoczyło się wręcz bdb. Jestem zadowolona z męża ( jakby mruknął acha byłabym zawiedziona) z siebie- że oddałam. Że od początku chciałam nie oddawać- tak trochę niedojrzałe, ale cóż taka jestem. Że dziwne jest oddawanie prezentów -fakt. Ale kolega sam to sprowokował dając mi nieadekwatny prezent w sytuacji kiedy nie mogłam go obejrzeć( choć lepiej się stało bo pewno bez namysłu bym go nie oddała to i potem nie). Widzę że mam gdzie indziej granice wstydu nic Ty, inny temperament po prostu. Nie jestem tak racjonalne jak Ty.
                                        • sasia62 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 15:52
                                          Mnie się spodobała opisana przez Ciebie sytuacja. Widzę to tak: mąż nie bał się Tobie powiedzieć o swoich odczuciach, i zrobił to we właściwy sposób, nie zgłaszając do Ciebie pretensji i nie wywierając presji; Ty z kolei zareagowałaś empatycznie w stosunku do męża. Fajna z Was para!
                                          • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 16:00
                                            Dzięki
                                • ritual2019 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:31
                                  mid.week napisała:

                                  > To mój prezent i ja sobie mogę nie akceptować jego przyjęcia. I ja mogę czuć po
                                  > trzebę załatwienia tej sprawy.

                                  Totez maz nie sugerowal ze ona ma go oddac.

                                  Mąz wypowiadający zdanie "nie podoba mi się ze Wiesiek ci daje prezenty" byłby przeze mnie odesłany do Wieśka "to idż i mu to z
                                  > atem powiedz kochanie". Do mnie mógłby mieć zarzut "to nie jest My Dear dobry p
                                  > omysł abyś Wieśkowi kupiła te drogie cygara, koleś sobie może pomyslec że masz
                                  > na niego ochotę, masz...?" Nie można mieć do partnera pretensji o zachowania tr
                                  > zecich osób.

                                  Ale to nie jest pretensja do kolegi z pracy a do zony.
                                  • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:37
                                    ritual2019 napisał(a):

                                    > mid.week napisała:
                                    >
                                    > > To mój prezent i ja sobie mogę nie akceptować jego przyjęcia. I ja mogę c
                                    > zuć po
                                    > > trzebę załatwienia tej sprawy.
                                    >
                                    > Totez maz nie sugerowal ze ona ma go oddac.

                                    No ja myslę, to już by było o 2 mosty za daleko



                                    > Mąz wypowiadający zdanie "nie podoba mi się ze Wiesiek ci daje prezenty" byłby
                                    > przeze mnie odesłany do Wieśka "to idż i mu to z
                                    > > atem powiedz kochanie". Do mnie mógłby mieć zarzut "to nie jest My Dear d
                                    > obry p
                                    > > omysł abyś Wieśkowi kupiła te drogie cygara, koleś sobie może pomyslec że
                                    > masz
                                    > > na niego ochotę, masz...?" Nie można mieć do partnera pretensji o zachowa
                                    > nia tr
                                    > > zecich osób.
                                    >
                                    > Ale to nie jest pretensja do kolegi z pracy a do zony.


                                    No też własnie nieakcpetowalna dla mnie sytuacja. Wiesiek cos dał - pretensje do żony? Wy tak serio, że to normalne?
                                    • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:41
                                      Przecież nie pretensje o danie tylko o przyjęcie ( tak, gdyby nie to zdanie męża, zatrzymałabym mimo niesmaku). Wiesz, wypowiadasz się z perspektywy osoby która zawsze wie co zrobić. A ja potrzebuję często rady, opinii, zdania. I tak robię jak mi pasuje ale lubię sobie usłyszeć, zwłaszcza jego zdanie bo ufam jego ocenie.
                                      • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:57
                                        extereso napisała:

                                        > Przecież nie pretensje o danie tylko o przyjęcie ( tak, gdyby nie to zdanie męż
                                        > a, zatrzymałabym mimo niesmaku). Wiesz, wypowiadasz się z perspektywy osoby któ
                                        > ra zawsze wie co zrobić. A ja potrzebuję często rady, opinii, zdania. I tak rob
                                        > ię jak mi pasuje ale lubię sobie usłyszeć, zwłaszcza jego zdanie bo ufam jego o
                                        > cenie.


                                        No ale jak juz nizej napsałam, nie można miec pretensji o przyjęcie czegoś, co sie rozpakowało w domu. To mnie właśnie dziwi i zgrzyta mi ta reakcja, czułabym się z nią zle, nic na to nie poradzę.
                                        Nie, nie wiem zawsze co robić i często się konsultuję ale tutaj akurat czuję wielki bunt
                                        • pade Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 09:02
                                          mid.week napisała:


                                          > No ale jak juz nizej napsałam, nie można miec pretensji o przyjęcie czegoś, co
                                          > sie rozpakowało w domu. To mnie właśnie dziwi i zgrzyta mi ta reakcja, czułabym
                                          > się z nią zle, nic na to nie poradzę.
                                          > Nie, nie wiem zawsze co robić i często się konsultuję ale tutaj akurat czuję wi
                                          > elki bunt

                                          Coś mi się wydaje, że Extereso pisząc 'przyjęcie' ma na myśli zatrzymanie prezentu. Czyli: o to, że wzięła prezent mąż pretensji nie miał, ale o to, że po rozpakowaniu chciała go sobie zatrzymać już tak.
                                          • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 16:05
                                            Tak. On początkowo nawet nie widział że otworzyłam w domu. Pokazałam już otwarty przecież.
                                            Ale prawda jest taka że jakby powiedział nawet: jak ten Wiechu może no przekracza wszystkie granice( czyli pretensje do Wiecha) też by mi to nie przeszkadzało. Odebrałabym to jako rodzaj komentarza i tyle. Żyjąc w parze często się przecież komentuje: jak on może jak oni mogą( np politykę) i wiadomo że jest to wyrażenie swoich odczuć a nie pretensje do partnera jak sejm działa.
                                      • pade Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:58
                                        extereso napisała:

                                        > Przecież nie pretensje o danie tylko o przyjęcie ( tak, gdyby nie to zdanie męż
                                        > a, zatrzymałabym mimo niesmaku). Wiesz, wypowiadasz się z perspektywy osoby któ
                                        > ra zawsze wie co zrobić. A ja potrzebuję często rady, opinii, zdania. I tak rob
                                        > ię jak mi pasuje ale lubię sobie usłyszeć, zwłaszcza jego zdanie bo ufam jego o
                                        > cenie.

                                        Ja mam podobnie. Może nie potrzebuję rady często, ale czasem potrzebuję się upewnić.
                                        A poza tym, inaczej się pisze z perspektywy własnego doświadczenia, a inaczej "ja bym..."
                                        Jaka ja jestem mądra po fakcie, ło rany!big_grin
                                        • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:15
                                          🌷z tą mądrością po fakcie mam tak samo
                                          • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:23
                                            extereso napisała:

                                            > 🌷z tą mądrością po fakcie mam tak samo

                                            jak wszyscy (chyba) big_grin
                                    • ritual2019 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:57
                                      mid.week napisała:

                                      > No też własnie nieakcpetowalna dla mnie sytuacja. Wiesiek cos dał - pretensje d
                                      > o żony? Wy tak serio, że to normalne?

                                      Nie cos a konkretny, drogi i zupelnie nieadekwatny do ich relacji prezent. Maz nie jest w zwiazku z Wieskiem a z zona, dlatego pretensje do zony sa uzasdnione w tym przypadku. Zreszta ona to rozumie.
                            • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:08
                              Ja absolutnie nie. Gdyby mąż przyszedł i pokazał patrz jaki zegarek od Zosi dostałem szlag by mnie trafił ( a nie byłaby to bliska przyjaciółka), bo uznałabym że Zosia coś do niego ma a on co: głupi że nie widzi czy rżnie naiwnego.
                          • magdallenac Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:02
                            No, ale kolega popełnił gafę, ja sama bym się czuła niezręcznie, gdybym od kolegi z pracy otrzymała nie wiem...kindla, bo ten wie, że uwielbiam czytać. Pomyślałabym sobie WTF i na 100% nalegałabym na to, aby mu zwrócić za ten prezent kasę.
                            • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:16
                              Jasne. Ale ja byłam tak zaskoczoną że początkowo nic innego niż przyjęcie mimo dyskomfortu nie wchodziło w grę a męża słowa uruchomiły mi myślenie.
                • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:41
                  No ale ja nie oddałam dlatego tylko dlatego że po rozmowie z mezem doszłam do wniosku że przyjęcie go było niestosowne. Prezent zdecydowanie przekraczał ramy naszej relacji. I tak, od męża oczekiwałabym że od koleżanki takiego prezentu nie przyjmie.
                  • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:45
                    Ale 1. Mąż zwrotu nie sugerował 2. Przyjęłam prezent sądząc że to czekoladki czy książka komenda dał wychodząc a okazało się że coś z biżuterii, nie pan kolegi o zakusy ale...3. jednak gdyby nie męża reakcja( nie szalone awantury tylko komunikat serio mi się to nie podoba pomyśl jakbyś się czula gdybym ja coś takiego np zegarek od koleżanki dostał) to pewno nie oddałabym mimo że czułabym że to trochę za dużo ale po rozmowie z mezem widziałam to jaśniej. No rozumiem, że według Was zachowałam się jak burak, się ja poszłam sobie na bledy i niezbyt wstydzę się wychodzenia z nich.
                    • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:46
                      Widzę że mój słownik też pozwala sobie na bledy...
                    • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:57
                      Przynoszę prezent od Wieśka z biura do domu, otwieram i przecieram oczy, bo tam zamiast czekiwanych czekoladek jest bransoletka. Mówię mężu "patrz Roman, co ten Wiesław odstawił - spodziewałam sie kalorii a tu karaty. Dziwnie mi teraz z takim drogim prezentem, pogadam z nim jutro o tym". Do Wieśka nazajutrz " Wiechu, jeszczeraz dziękuję za prezent, nie spodziewałam się takiej zawartości, szczerze mnie zaskoczyła, proszę nie kupuj mi takich kosztownych rzeczy w przyszłość, bo czuję się niepotrzebnie zobowiązana" Koniec sprawy. Bez gimnazjalnych rozkim przy kolacji ze starym, słuchania o zazdrości, robienia scena ze zwracaniem biżu... Dzisas, jak ludzie sobie komplikują proste rzeczy
                      • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:05
                        No tak czasem sobie komplikuję. Na przykład wtedy jak zobaczyłam karaty to tak mnie zatkało że nie wiedziałam jak się zachować. A że nie jesteśmy z mężem parą kumpli i on beznamiętnie nie mówi: hmm pewno pomylił pudełka, to tylko lepiej dla mnie. Natomiast gdyby powiedział natychmiast oddaj Wieśkowi to bym nie oddała, ten mój taki głupi nie jest, wiadomo że uruchomilby mi się moduł przedszkolaka : zrobię odwrotnie niż mówisz. Ty Midweek masz inną związkową emocjonalność niż ja. I dobrze, każdemu według potrzeb.
                        • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:09
                          A ja ciebie akurat rozumiem i całkiem możliwe, że też bym prezent oddała. Czasami osoby z boku widzą więcej i to co dla mnie byłoby jedynie fajnym kumpelstwem dla innych może już nie być. Miałam już taka sytuację i uświadomiła mnie koleżanka. Jak się przyjrzałam bardziej to wyszło, że miała rację.
                          • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:12
                            U mnie trochę podobnie. Słyszałam potem kilka komplementów od kolegi a myślę że bardzo trudno było mu je powiedzieć ( jest zamknięty w sobie). Postawiłam granice dzięki tak sytuacji z prezentem bardzo jasno. A gdyby nie to, w ogóle bym ich nie stawiała, tylko w żart obróciła.
                      • magdallenac Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:07
                        mid week, ale nic, absolutnie nic by Twój stary na te karaty od Wieśka nie powiedział? Zero reakcji?
                        • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:08
                          Mid week nie ma starego to może sobie pogdybać.
                          • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:21
                            Tak. Tak.

                            Za to ty masz zakochanego od dziesięcioleci i zazdrosnego. Oraz wiernego jak żaden inny na tej planecie.
                            To forum też wie.

                            To w sumie fajne, że tak mało wiesz o reszcie forum. Mogą swobodnie śluby bez informowania Bergi brać. A nawet dzieci rodzić i to jakie. O nieformalnych szczęściach nie wspomnę.


                            A Berga ma takie luki w notatniku, że ze zlości połknie pióro i straci narzędzie pracy 😄. Nawet kąśnięcia już jakieś ze spleśniałym jadem.
                  • magdallenac Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:05
                    A mężowi w ogóle bym nie wspominała, bo on by nie pomyślał WTF, tylko by zapytał WTF.
        • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:25
          Czemu zażenowanie? To w końcu twój mąż. Ja bym się nie certoliła. Wprost i dobitnie słuchaj chłopie może znajdź sobie męskie towarzystwo w tej firmie i bądź uprzejmy nie wprowadzać mi opowieściami pełnymi zachwytu obcej baby do wspólnego życia, więc albo się ogarnij albo osobiście z panią porozmawiam.
          • ritual2019 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:30
            OJP😀😀😀😀
            • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:37
              Ja wobec męża nie odczuwam zażenowania. Jeśli chciałabym mu powiedzieć że nie podoba mi się że za dużo uwagi jakiejs koleżance poświęca boję się do czego to doprowadzi ( bo że teraz nic nie ma to zakładam) i chciałabym żeby uczciwie się temu przyjrzał to nic w tym żenującego nie widzę po prostu nic. co prawda nie byłam w takiej sytuacji gdyby mąż tak zaczął to byłoby coś dla niego nietypowego , nigdy też nie widziałam żeby na kogoś się gapił on po prostu na bardzo dobre maniery i gdyby na tyle się nie kontrolował że nawijalby mi często o innej kobiecie w dodatku dodając że atrakcyjna to już by była czerwona flaga. Ale może mąż Maszkarona więcej sobie lubi poplesc i to wtedy co innego.
              • ritual2019 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:49
                Jeśli chciałabym mu powiedzieć że nie podoba mi się że za dużo uwagi jakiejs koleżance poświęca boję się do czego to doprowadzi

                Ale to dorosla osoba, jesli bedzie chcial zdradzic to zrobi. Nie da sie temu zapobiec, powiedzenie czegos takiego to nie jest prewencja, taka nie istnieje.
                • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:36
                  Prewencji od zdrady nie ma, to fakt. Ale też nie ma zakazu wyrażać dobitnie, że coś nam nie odpowiada.
                  • ritual2019 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:41
                    hrabina_niczyja napisała:

                    > Prewencji od zdrady nie ma, to fakt. Ale też nie ma zakazu wyrażać dobitnie, że
                    > coś nam nie odpowiada.

                    Mozna wyrazac ale to moze zostac odebrane jako zenujace i niezdrowe zachowanie. Przykladowo powiedzenie mazowi/partnerowi ze ma przestac jadac lunche, rozmawiac czy spedzac przerwy w pracy z kolezanka ktora tam pracuje. Nie wyobrazam sobie gdyby mi cos takiego partner powiedzial.
                    • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:46
                      Nie moja droga, powiedzenie mężowi, że ta relacja zaszła za daleko i nam się nie podoba. W dodatku zaczęła wchodzić nam do wspólnego domu, a to już nie podoba nam się bardzo. A jeżeli własny mąż by uznał, że komunikując to jestem żenująca to znaczy, że już dawno szuka sobie mniej żenującej.
                      • ritual2019 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:55
                        hrabina_niczyja napisała:

                        > Nie moja droga, powiedzenie mężowi, że ta relacja zaszła za daleko i nam się ni
                        > e podoba.

                        Za daleko czyli gdzie zaszla, do jakiego etapu? Przypokinam, to spedzanie wspolnie przerw w pracy.


                        W dodatku zaczęła wchodzić nam do wspólnego domu, a to już nie podoba
                        > nam się bardzo.

                        W jaki sposob wchodzic do domu? Rozumiem ze mowinie o tym ze sie spedza w tym przypadku przerwy w pracy z kolezanka i sie ja lubi to dla ciebie wprowadzanie do domu i ok ale dla mnie nie wiec gdybym zareagowala tak jak ty to byloby zenujace. To samo gdyby moj partner zareagowal w ten sposob.
                        • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:06
                          Ależ ty rób sobie jak chcesz, ale przyjmij do wiadomości, że ktoś inny może inaczej. Dla mnie w związku nie ma tematów żenujacych, bo skoro zostały podniesione to znaczy, że można je omówić.
                          • ritual2019 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:11
                            hrabina_niczyja napisała:

                            > Ależ ty rób sobie jak chcesz, ale przyjmij do wiadomości, że ktoś inny może ina
                            > czej.

                            Alez ja wiem ze ktos moze inaczej. Ty mozesz inaczej ale przyjmij do wiadomosci ze moze to zostac odebrane jako zenujace przez partnera.
                            • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:14
                              To już jest problem partnera.
                              • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:16
                                Martwić się czy najbliższa mi osoba moje odczucia uzna za żenujące to już za dużo dla mnie.
                                • ritual2019 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:39
                                  extereso napisała:

                                  > Martwić się czy najbliższa mi osoba moje odczucia uzna za żenujące to już za du
                                  > żo dla mnie.

                                  Szkoda, bo to jak sie zachowujemy, co mowimy w wyniku tego co czujemy moze zranic partnera/ra. Dla przykladu to ze maz mashcaron ma kolezanke z ktora mu sie fajnie rozmawia jest ok, mowienie o tym jest ok ale juz pytanie o zazdrosc nie jest. Zazdrosc to nieprzyjemne uczucie, oczekiwanie tego od partnera jest dosc dziwne.
                                  Podobnie w przypadku jesli faktycznie ma sie tylko kolezenska relacje z kims w pracy uslyszenie od partnera ze sobie nie zyczy i mam przestac spedzac przerwy z ta osoba.
                                  • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:42
                                    No nigdy nie powiedziałabym że sobie nie życzę. Raczej że się boję co z tego będzie a on uwzględniłby ten mój lęk bo mnie kocha.
                                    • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:51
                                      Też bym powiedziała. Nie bawię się w gierki w związku tylko mówię co myślę i czuję.
            • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:34
              OJP to ja kiedyś mówiłam. A jak potem dodałam 2 do 2 to już było za późno. Cóż, pozostaje mi zazdrościć waszego braku takich doświadczeń, ale mam swoje i na OJP już sobie nie pozwolę.
          • ichi51e Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:17
            Czemu tak delikatnie? Od razu najlepiej kwasem…
      • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:19
        Gdyby mi nie pasowało, to nie miałabym najmniejszego problemu żeby o tym poinformować. Ale mi po prostu nie przyszło do głowy że powinno mi to przeszkadzać...
        • chatgris01 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:26
          Za to wygląda, że on uważa, iż powinno Ci to przeszkadzać.

          Mam głupawkę, nasuwa mi się scena z "Romansu wszechczasów" Chmielewskiej, jak fałszywy mąż nieudolnie robił scenę zazdrości fałszywej żonie, i te jego podskoki i wypady big_grinbig_grinbig_grin
    • siwa-faryzeuszka Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:33
      To forum jest wspaniałe. Zapuszczasz temat i wracasz bawić gości, wracasz i otrzymujesz:
      diagnozę psychologiczną (chcesz wyluzować, ale nie umiesz)
      diagnozę dotyczącą małżeństwa (wisi nad przepaścią, i sypie się jak łupież z brudasa)
      diagnozę astrologiczną (skorpion, więc wiadomo)
      opinię antropologiczną (ech ci Włosi, i ci Hiszpanie też)
      punkt widzenia pań doświadczonych (u mnie też tak było)
      punkt widzenia pań spragnionych emocji (u mnie to brońbosz, ale ty lepiej uważaj bo każdy zdradza, oprócz mojego)
      punkt widzenia tłumoka (jak możesz pozwolić, żeby twój mąż pracował z dwudziestopięciolatką)
      w gratisie kilka śmiechogennych postów

      Ja bym się zapytała, czy ty tak serio, bo nie widzę zupełnie tego spięcia, które zauważyło kilka pań w pierwszym poście. Mnie by się nie chciało, ale gdybym się zorientowała że mężowi zależy to cóż, pewnie bym się poświęciła, odstawiła i udała się do jego firmy, najlepiej w czasie obiadku, na jego widok błysnęłabym okiem i biustem, i kocim krokiem podeszłabym do niego, po drodze niby przypadkiem rozdeptując potencjalnej konkurentce nogę big_grin
      A w miarę poważnie. Raczej by mi się nie chciało dorabiać dupie uszu na wszelki wypadek czy wdrażać profilaktyki antyzdradowej, mam inne ciekawe zabawki w życiu, sądzę że sprawę załatwiłoby wymowne spojrzenie, stary by chrząknął i na powrót zajął się swoim posiłkiem.
      • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:38
        No przecież dla tej specyfiki forum tu siedzimy!
        • siwa-faryzeuszka Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 11:57
          extereso napisała:

          > No przecież dla tej specyfiki forum tu siedzimy!

          wszystko się zgadza, tylko czasem ten dreszcz żenady na plecach, kiedy sensowne odpowiedzi idą w parze z rzucanymi (zaraz się okazuje oczywiście, że nie na serio) głupotami pisanymi tonem nieomylnym smile
          • thank_you Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:30
            I o to chodzi. smile)) Mnie ten wątek szczerze ubawił i proszę o więcej. smile
            • magdallenac Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:52
              Ja też takie wątki uwielbiam i jednocześnie mnie wkurzają, bo czasem bym chciała założyć swój obyczajowy, ale nie chce mi się później przez 300 postów tłumaczyć, że nie jesteśmy wielbłądami. Kiedyś założyłam wątek na luzie o zabawnych kościach niezgody w związku i opisałam mojego chłopa i jego awersję do grzybów. Jezu co się działo...Od zabawnych opowieści o "mój chłop nienawidzi ryb" i musieliśmy się rozwieść, po wyrzuć psychola z domu. 😂
              • pade Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:56
                Zakładaj, nie krępuj się big_grin Będę miała co czytać.
              • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:56
                Ja tam rzuciłam kąsek że swojego podwórka bo coś jestem tej ematce winna skoro sama komentuję. Ty też danine złożyłaś grzybową.
              • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:58
                Coś tam mi mignelo. Grzyby nie wszyscy lubią, to oczywiste. My rzadko jemy. Nienawidzę zapachu suszonych, mam odruch wymiotny.
              • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:00
                A no tak, ja wiem że nieładnie tak rzucić wątek na pożarcie i sobie iść gości zabawiać :p straciłam przez to płynność wątku i chęć odpisywania na poszczególne zaczepki :p
                Ale wątek nabrał tego absurdalnego, ematkowego flow, czego tu ostatnio trochę brakowało i za co wam dziękuję 😘
                Cudowne analizy psychologiczne, nawet Ex żona mojego męża została przywołana a mój Ex mąż został wykasowany z mojego życiorysu i zastąpiony wpadką na imprezie 😁 w sumie, trzy lata nie małżeństwo:p
                No nic, idę dalej spędzać czas z rodziną i przyglądać się mojemu walącemu się małżeństwu, może coś wypatrzę:p
                Miłego niedzielnego popołudnia!
                • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:06
                  Myślę mashacaron, że to zabieg taktyczny bo wątek nie poszedł w kierunku, który zaplanowałaś. Lekko, o absurdalnym zabarwieniu. Tylko Ty wiesz co czujesz, ale moim zdaniem udajesz luz.
                  • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:11
                    Tak.
                    Maszkaron nocą zakopała męża w ogródku, z pomocą psa i królików.
                    I teraz ziemię udeptują.

                    Nie będzie już jadał tych pracowych śniadanek. Ematka ma w końcu siłę przekonywania.

                    • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:28
                      ja wiedziałam, że te kroliki muszą mieć jakieś drugie dno i proszę - dzikie bestie, bardzo przydatne stworzonka wink
                      • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 15:03
                        I jak Maszkaron je trenowała !

                        Najpierw małe norki pod murem, potem coraz mniejsze. I te wpisy zaowalowane, że potrafią być agresywne i leję się ( sparingi to były na zaś ! )
              • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:02
                Magda ty nie jesteś mną to nie będą wieszac na tobie psów od pierwszego postu wink Smialo zaloz. Ja lubie tematy obyczajowe i z życia wzięte a nie takie z doopy jak lajtovej czy jesieni.
                • magdallenac Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:14
                  Niestety, ja już straciłam tę iskrę bożą, którą miałam na początku mojego forumowania. Nie będę fajnych opowieści i rozkmin życiowych rzucać na pożarcie hienom, a później przez kilkaset postów tłumaczyć się z życia w innej bańce wink Szukam bardziej przyjaznej platformy.
                  • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:16
                    Napisz o koleżance wink
                    • magdallenac Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:22
                      Ale to nie są jakieś wielkie, życiowe sprawy, ot takie śmieszne drobiazgi z życia codziennego, które tutaj są tak interpretowane, jak wyżej rozpisała to faryzeuszka. Wciąż piszę przecież, kiedy potrzebuję pilnego obejrzenia sprawy z różnych stron, a w tym ematka jest doskonała.
                      • pade Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:49
                        magdallenac napisała:

                        > Ale to nie są jakieś wielkie, życiowe sprawy, ot takie śmieszne drobiazgi z życ
                        > ia codziennego, które tutaj są tak interpretowane, jak wyżej rozpisała to faryz
                        > euszka. Wciąż piszę przecież, kiedy potrzebuję pilnego obejrzenia sprawy z różn
                        > ych stron, a w tym ematka jest doskonała.

                        Ale mnie właśnie o to chodzi, lubię "obyczajówki"smile
                        • magdallenac Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 15:03
                          Ja też uwielbiam obyczajówki! Ale, już raczej będę się w nich tylko udzielać, a nie tworzyć swoje😉
                          • pade Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 15:41
                            Rozumiem, żałuję, ale rozumiemsmile
                  • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:21
                    Szkoda ale świetnie rozumiem.
      • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:37
        Śmieszne nie śmieszne, ale o tym, że mój ma kochankę i coś jest na rzeczy uświadomiła mi właśnie ematka w wątku na temat prasowania koszuli.
        • piataziuta Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 15:43
          jak to? suspicious
        • shmu Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 15:57
          Daj linka. Mój też musi koszule prasować i w pracy ma młode kobiety. Przypadek? I don't think so...
          • piataziuta Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:01
            a mój niemąż mnie prasuje ubrania
            czy coś to może oznaczać? 🤔
            • kocynder Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:42
              Jest kryptogejem. Albo chce, żebyś ty miała kochanka. Ewentualnie w ten sposób chce cię "zmiękczyć" byś zaaprobowała jego kochankę. Albo powinnaś zmienić pracę. Pójść do psychiatry. Wystawić mu walizki, bo na pewno coś knuje.
              Którąś radę z ematki przegapiłam? Aaa... Upiecz mu przepyszny jagielnik! I nie myj szczotki do WC w zmywarce. big_grin
              A serio - ponieważ żywiołowo nie znoszę prasowania - mam wszystkie ciuchy "pierne", jak to określała bodajże Joanna Chmielewska. Czyli takie, które po upraniu, w miarę porządnym rozwieszeniu i wyschnięciu dają się bez abominacji nosić i nie straszą między ludźmi. big_grin Mąż miał okres, że w pracy go koszule obowiązywały to ze wstrętem prasowaliśmy albo on albo ja, zależy które miało więcej czasu i które się energiczniej broniło przed żelazkiem...
              • chatgris01 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:14
                kocynder napisała:

                > ponieważ żywiołowo nie znoszę prasowania - mam wszystkie ciuchy "pierne",
                > jak to określała bodajże Joanna Chmielewska. Czyli takie, które po upraniu
                > , w miarę porządnym rozwieszeniu i wyschnięciu dają się bez abominacji nosić i
                > nie straszą między ludźmi. big_grin

                Siostro! big_grin
                Ja się jeszcze wspomagam suszarka bębnową (program "wygładzanie zagnieceń" kocham miłością wielką").
                • kocynder Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:58
                  Nie mam suszarki. sad Bidetu tez nie mam. Ani zmywarki. I nie piekę przepysznego jagielnika. Nie kwalifikuję się na ematkę... sad sad sad
        • primula.alpicola Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:36
          hrabina_niczyja napisała:

          > Śmieszne nie śmieszne, ale o tym, że mój ma kochankę i coś jest na rzeczy uświa
          > domiła mi właśnie ematka w wątku na temat prasowania koszuli.


          Annajustyna też dzieki e-matce odkryła, że eksik miał kochankę.
          • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:37
            Ludzie to strach tu siedzieć 😁
            • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:42
              extereso napisała:

              > Ludzie to strach tu siedzieć 😁

              Prawda? big_grin Klątwa ematki krąży...
              • m_incubo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 06:20
                Żadna klątwa, zwykła statystyka.
          • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:46
            Ale co, zaczął prasować nagle koszule? Też bym się zaniepokoiła. Załóżmy wątek pt. Sygnały ostrzegawcze. Co robił mój misio i dlaczego skończyło się rozwodem...
            • primula.alpicola Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:54
              Nie, dostał od kochanki książkę z jakąś śmierdzącą z daleka dedykacją.
              • shmu Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 21:16
                Książkę o prasowaniu koszul?
                • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 12:26
                  shmu napisała:

                  > Książkę o prasowaniu koszul?


                  Książkę gwarancyjna stacji parowej
                  • shmu Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 15:23
                    A to k..wa!
    • backup_lady Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 12:41
      A ja tam Cię rozumiem. Co by ta zazdrość dała na dłuższą metę? Skoro jest mężem, to chyba jasne, że skoki w bok nie są wpisane w definicję małżeństwa. Jest dorosły, zna potencjalne konsekwencje zdrady. Wyrywanie włosów, rzucanie talerzami i nakazywanie zakończenia / ograniczenia znajomości jest moim zdaniem trochę poniżające.
      • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:10
        Wszystko ok.
        Ale i w sumie wyglada na to - lektura forum, że wszystko co zrobi i powie zaniepokojna żona jest żenujące.

        Trochę tak a trochę to wymaganie klasy, kiedy zdrowsza byłaby inna reakcja.

        I nie mam na myśli żon zalewających się łzami, fochem, czy ognistym talerzobiciem na informację, że mąż mija w pracy jakąś panią i uprzejmie się ukłoni. Tylko na sytuacje w jakiś sposób kłujące, gdzie ulanie słowne może lekko ulżyć atmosferze.
        Trzymanie klasy bywa autodestrukcyjne i nie ma takiego faceta ( z czymś za uszami) , który to doceni.
      • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:22
        No widzisz, a dla mnie poniżające było wieczne siedzenie w pracy, przerywanie obiadu, bo cizia na przystanku stoi i razem pojadą do pracy. Na naszym zadupiu, gdzie nic nie ma stała 😄 Podobnie jak rzucanie się na szyję w mojej obecności mojemu mężowi. Tak, dziś uważam, że było to poniżające dla mnie i z szacunku do siebie bym pani szybciutko wytłumaczyła, gdzie jej miejsce.
        • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:26
          A ja panu mężu bym wytłumaczyła.
        • pingus Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:40
          chyba miał więcej takich, taki pomocny, pozwalający na takie zachowania i to przy Tobie, wygląda na regularnego zdradzacza i nie martw się tej młodej też rogi wali
        • backup_lady Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:49
          Bo to było poniżające dla Ciebie. Ale czy rzucanie talerzami coś by zmieniło? Czemu Ty miałabyś coś obcej babie tłumaczyć? Mąż to ubezwłasnowolniona niemota? Jakby nie chciał / nie byłby zainteresowany, to uciąłby pani zakusy od razu mówiąc, że ma żonę i nie jest zainteresowany. Skoro był, to Twoje rzucanie się do niego / do niej jest o kant dupy potłuc.
          • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 13:54
            Facetów ego to po prostu lechce. Który 45-latek nie chciałby przebywać w towarzystwie ładnej, ogarniętej i z poczuciem humoru 25-latki? Pytanie co z tym dalej zrobi jeśli panna zainteresowana czymś więcej.
          • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:42
            Ależ ja to wszystko wiem. Tylko od tamtej pory mam w dupie co jakiś chłop powinien, a skupiam się na sobie i swoich uczuciach. Więc skoro mi nie pasuje to ja już czekać nie będę. I muszę przyznać, że to wcale głupie nie jest. Kiedyś uświadomiłam jedna cizie na imprezie co mi się na misia rzucała. Cizia siadła w kącie, my żeśmy się wybawili, kwasu między nami nie było, ja nie wyszłam na babę z pretensjami i czego się mnie czepiasz kobieto i wyszliśmy zakochani i zadowoleni. Także tego, na moje nie ma co z chłopem toczyć wojenek, a zaatakować źródło problemu.
            • kocynder Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:49
              Można i tak, ale ja bym wolała być sama, niż z byle chłopem, co go muszę kijem od różnych ciź oganiać, bo sam poleci na małolatkę, a nie powie jej "Sorry, ale nie jestem zainteresowany"... Tak, mam fanaberię, żeby MÓJ mąż był zainteresowany mną i moim samopoczuciem, a nie cizią i jej samopoczuciem. Gdybym miała typa, który sam się do cizi ślini, a ja muszę rzeczone cizie przepędzać - to bym takiego kopnęła w dudę i posłała na szczaw i mirabelki - wolę być sama, niż z jakim takim, byle jakim, aby był. Za bardzo cenię SIEBIE, żeby latać za byle misiem i go pilnować.
              • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 14:54
                Dramatyzujesz i nafinterpretujesz. Oczywiście, że nikt nie pisze o chłopie, który w obecności partnerki po tyłku inne klepie i się ślini. Uważam, że większą desperacje przejawiają te co za misiem latają, a to się przysiada, a to podejdą, a to się do tańca przyłącza, a to na papieroska podrepcza. Niby niewinne, ale wqwia. Podobnie jak teściowa co wbije szpileczkę, a ty do męża z pretensja.
                • kocynder Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 15:56
                  Ależ możesz sobie chcieć mieć dowolne portki, włącznie z takimi, które musisz ogrodzić zasiekami z drutu kolczastego, bo jeśli nie to byle cizia ci go porwie. Ja zamiast tępawego "misia", którego musiałabym oganiać od cizi, która za nim drepcze - wolę mężczyznę, który umie SAM powiedzieć cizi, że nie jest zainteresowany - i umie to zrobić na tyle zdecydowanie, że cizia spada.
                  I zaskoczę cię - tak samo ma się kwestia z teściową! Nie ja mam się oganiać od jej szpileczek - a mąż ma swoją matkę przywołać do porządku i skłonić, bo się odtentegowała od jego żony. A jeśliby tego nie umiał - to po prostu nie byłby moim mężem. Bo nijak mnie nigdy nie bawili tacy biedniutcy, co to ich trzeba wspierać, nosek ocierać i kotlecika na talerzu pokroić. Sorry, ale nie. Od kiedy chłopiec dorasta na tyle, żeby utrzymać w rekach sztućce i umieć się nimi w miarę poprawnie posługiwać - nie jestem od gmerania mu w talerzu. Ani od pilnowania misia, żeby byle cizia, która za nim drepce na papieroska czy próbuje się miziać w tańcu się nie pakowała. To ON ma sam bronić siebie i swojej przestrzeni. I ma tak postępować, żebym nigdy nie miała wątpliwości, że żadna cizia niczego nie wydrepcze, choćby i pięć paczek papierosków pod rząd wypaliła. Ale to już co kto lubi. Jak lubisz mieć niepełnosprawnego intelektualnie misia, który nie widzi, że cizia za nim drepcze i cię to wpienia, albo, że jego matka ci dosrywa - to serio, nie mój biznes. Ja bym nie chciała.
                  • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:18
                    Rozbawiłaś mnie jedynie tą swoją ekscytacja 😄 Nie rób z igly widły. Po prostu jak ktoś mi wsadza łapy do talerza w restauracji to sama mu pacne, a nie będę siedziała jak niepelnosprytna, żeby mnie jakiś tam mężczyzna bronił 😄 Tak samo nie potrzebuje rycerza, żeby teściowej powiedział. Dla mnie to chore i jakieś takie ciapowate, a nawet śmieszne, żeby dorosła kobieta nie umiała sama się ociąć i wygarnąć komuś kto ją atakuje.
                    • arista80 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:34
                      Znając twoją historię związkową, radzę ci zmień taktykę. Zamiast niepełnosprawnych misiów, przy których nie musisz mieć oczy dookoła do głowy, bo jak na moment odwrócisz się, to już się przy nim kreci jakaś panienka, znajdź takiego, dla którego centrum życia będziesz ty. To żałosne, aby ziać ogniem na wszystkie potencjalne kobiety "cizie" jak to ty je złośliwie określasz, zamiast skupić się głównym winowajcy-przydupasie, który bez kajdanków nie potrafi utrzymać wacka w spodniach.
                      • kocynder Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:45
                        O. Nie znam historii związków Hrabiny, serio, nie śledzę żadnych nicków. Więc i nie mam pojęcia, jakich chłopów rzeczona wybiera. smile
                        Ale masz rację - zamiast szukać misia, który bez kajdan i zasieków zaraz się z jakąś chętną puści - lepiej poszukać mężczyzny, dla którego będzie się najważniejszą. Na tyle ważną, żeby żadna małolatka i jej kaprysy nie były ważniejsze niż ta jedyna i jej humor. smile
                        • arista80 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:50
                          Oj, ma dość bogatą historię. Rozwódka, potem pisała o jakiś kolejnych facetach, przy czym za każdym razem, sądząc z jej opisów, to od razu było widać, że to odpady atomowe, a ona dalej w to brnęła. No ale wina jest zawsze innych.
                      • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:48
                        Wiesz co odpier...l ty się łaskawie od mojej historii związkowej. Żałosne to jest oczekiwanie w każdej sytuacji, że rycerz cie obroni. Otóż nie muszę latać za portkami i nigdy nie latałam, ale też nie muszę tolerować jakiejś cizi, która ostentacyjnie odwraca się do mnie dupa, bo musi porozmawiać z moim chłopem. Szacunek do siebie samej to też umiejętność komunikowania i reagowania samodzielnie na cudze chamstwo. W tym przypadku akurat nie o misia chodzi.
                        • arista80 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:54
                          "ale też nie muszę tolerować jakiejś cizi, która ostentacyjnie odwraca się do mnie dupa, bo musi porozmawiać z moim chłopem."
                          A chłop co na to? Gdyby nie twoja bohaterska akcja, poszedłby pewnie w tango z cizią. A może już wcześniej sygnalizował cizi, że jest wolny i chętny, stąd ten ruch cizi. No ale dalej wmawiaj nam i sobie, że to wina cizi, a facet to taki nieporadny misio, którym trzeba kierować, bo inaczej kobiety mu się mylą.
                          • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:58
                            Na takim poziomie rozmawiać z tobą nie będę. Za dużo mam do siebie szacunku, żeby mi jakieś indywiduum z forum na głowę srało. Także zajmij się swoim małżeństwem, żebyś też nie była rozwódka. A o to w dzisiejszych czasach nie trudno.
                            • arista80 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:07
                              Ja ci na głowę nie sram, tylko próbuję uświadomić, że za udany związek odpowiedzialni są główni zainteresowani, a nie jakieś poboczne osoby. I to właśnie partnerzy powinni dbać o to, by ta druga osoba czuła się kochana i bezpieczna, a nie żeby partnerka musiała sama walczyć o dostęp do faceta.
                              Obrażaj się, ale ma wrażenie, że tu cię ukłuło - gdyby nie twoja interwencja, facet zacząłby bawić się z "cizią".
                              • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:12
                                Ależ srasz, wyciągając personalne historie w wątku zupełnie o czymś innym. A na czym polega udany związek to ja bardzo dobrze wiem, bo jakbym brała co podleci to by mi ematka nie zarzucała, że sama jestem. Mylisz dwie rzeczy dostęp do partnera, a szacunek do siebie samej. Otóż baba rzucając się na szyję mojemu mężowi w mojej obecności ubliżyła MI, jego żonie. Teściowa wbijając szpileczkę ubliżyła MI i bardzo żałuję, że właśnie jej nie wygarnęłam, bo takie cielakowate czekanie, że ktoś mnie obrobi jest zwyczajnie głupie i wcale nie sprawia, że ludzie zaczynają ciebie szanować, wręcz przeciwnie. Dlatego nie widzę nic złego w powiedzeniu cizi na imprezie, że bardzo proszę nie wcinać się w rozmowę między mną a moim misiem czy też proszę przesunąć krzesło, bo właśnie weszłaś na moje.
                                • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:14
                                  Aha i chłopu też to dobrze robi jak kobieta sama umie o swoje zawalczyć i nie pozwala sobie srać na głowę. Przeważnie on sam mniej podskakuje.
                                  • m_incubo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 06:37
                                    Hmm. Robi mu dobrze o tyle, że jest bardziej dyskretny, jeśli wie, że ma żonę furiatkę, bo nie chce robić sobie wstydu publicznie.
                                    Gwarantuję ci, że nie powstrzymuje go to przed zdradzaniem ani przed przekraczaniem granic zwykłej znajomości z innymi kobietami, jeśli ma na to chęć.
                    • kocynder Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:39
                      Sęk w tym, że cizia, jak mniemam, ma twój talerz w... Rowie Mariańskim, a startuje do michy twojego misia, a nie twojej. I to misiu powinien ogarnąć siebie i cizię. Ale ok, jak lubisz - twoja sprawa. I owszem, wygarnąć komuś kto JĄ atakuje - potencjalna cizie ma cię z zadku - bo atakuje nie ciebie tylko misia. A ty musisz bronić nie siebie a swojego misiunia, bo to sierotka Marysia, co sam się nie ogarnie i jak nie przywalisz, to da się bez problemu jakiejś cizi zawlec na balkon w celach erotycznych pozorowanych wypalaniem papieroska... Można to lubić, ok... Ja bym nie lubiła. I nie, nie ekscytuje mnie fakt, że jakaś Hrabina lubi latać za portkami i pilnować, żeby jakaś cizia jej misiunia nie utrąciła. Śmieszy mnie tylko dopisywanie do tego ideolo, że starcia z cizią w obronie czci i honoru misiunia to twoim zdaniem samodzielność i nieciapowatość. Ok, może twoja nieciapowatość, ale twojego misiunia - już ciapowatością określić to za słabe... big_grin
                      • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:55
                        Nadal nie rozumiesz? To ja Ci wytłumaczę. Tu nie chodzi o misia, bo miś to może do innej pójść i na przystanku autobusowym. Tu chodzi o ciebie, mnie, o kobietę misia, którą jakaś zdesperowana cizia właśnie poniża chociażby stojąc do ciebie dupą, bądź wpieprzają się w sam środek waszej, naszej rozmowy. Zupełnie nie kumasz kontekstu. Nikt nie broni misia przed pazerna babą, a raczej wskazuje babie kierunek, że sorry laska, ale JA sobie nie pozwolę na takie zachowanie w stosunku do MOJEJ osoby. Nie będę tolerować, że przerywasz mi rozmowę, przystawiasz sobie krzesło i odwracasz się do mnie dupa. Podobnie jest z teściowa, szwagierka czy kumplem męża. To MI dosrałeś. Już rozumiesz?
                        • kocynder Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:17
                          Ależ tak sobie to tłumacz. Ok, możesz, zakazu nie ma. Po prostu ja zamiast ćwierćinteligentnych misiów zawsze jakoś wybierałam mężczyzn. I wiesz, mężczyzna, a nie tępy misio SAM powie cizi "wiesz, małolatko, ale nie mam ochoty z tobą gadać", i sam przesiądzie się tak, że cizia owszem, będzie siedziała dupą do ciebie - ale i do niego. Bo pojmij, o ile to nie jest dla ciebie za skomplikowanie, cizi nijak nie chodzi o ciebie, twoje uczucia, dumę, srumę czy czym tam sobie usta wycierasz. Cizi chodzi o misia, nie o ciebie. I jeśli masz tępego misia - to owszem, TY musisz się rzucać z kijem ku jego obronie. Ty musisz się kopać z cizią, teściową czy kumplem misia. Bo misiu jest niemota i on jak go cizia zechce, to się nie będzie umiał obronić, choćby go zgwałciła na środku stołu. Z prawdziwym mężczyzną - ten problem po prostu nie istnieje. Ja nie muszę się kopać ani z teściową, ani z kumplami męża, ani szwagierką, ani z potencjalnymi ciziami - bo mój mąż nie jest tępym misiem, tylko mężczyzną. I potrafił na pierwszą (i ostatnią) szpileczkę teściowej - wyjaśnić jej grzecznie i spokojnie, że nie będzie tolerował takich zachowań. Bez dyskusji. I nie pozwolił się matce wciągnąć w dywagacje, że to żarciki były, czy że to tylko coś tam. Nie i już. Koniec, kropka. Tępy misio - nie umie SAM zadecydować o niczym, ale wie, że kumplom misia dwudziestoletnia małolatka imponuje, jest swoistym trofeum więc misio ma w zadku swoją kobietę - chyba, że sama kobieta jemu i małolatce wtłucze do głowy, że nie powinni. Dorosły mężczyzna wie, że dwudziestolatka ma może ładną dupcię, ale partnerka z niej żadna, siksa u boku mu nie imponuje, raczej irytuje. No, ale ty możesz sobie lubić misiów, czemu nie?
                          • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:26
                            Szkoda więcej gadać, bo widzę, że ja o jednym, a ty nadal misie i 20latki. Otóż ci prawdziwi też głupieją. Bo jak ktoś chce to znajdzie okazję, więc przestań mi tu bredzić o jakimkolwiek pilnowaniu portek, bo kto jak kto, ale ja doskonale wiem, że portek upilnować się nie da. Zresztą odkąd jestem sama już nic mnie nie zdziwi, po kokardę mam tych misiów, tych porządnych też, za dużo widziałam. Natomiast nie widzę powodu, żeby w obecności faceta siedzieć jak trusia, bo on ma mnie obronić. Guzik prawda, dorosła jestem i nie muszę latać ze wszystkim do faceta.
                    • ritual2019 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:43
                      Wiesz to dosc zenujace i ponizajace jest takie odganianie ciz od misia. Ona ma racje, mis sam powinien wiedziec jak odgonic cizie.
                      • simply_z Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:39
                        żenujące, to jest w jaki sposób rozwinął się ten wątek.
                        • homohominilupus Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:46
                          simply_z napisała:

                          > żenujące, to jest w jaki sposób rozwinął się ten wątek.

                          O dzizas, tak!
                      • pingus Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:46
                        Miś powinien odgonić cizię to fakt, ale zwrócenie uwagi cizi, że źle się zachowuje moim zdaniem też jest ok.
                    • backup_lady Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 20:36
                      hrabina_niczyja napisała:

                      > Rozbawiłaś mnie jedynie tą swoją ekscytacja 😄 Nie rób z igly widły. Po prostu
                      > jak ktoś mi wsadza łapy do talerza w restauracji to sama mu pacne, a nie będę s
                      > iedziała jak niepelnosprytna, żeby mnie jakiś tam mężczyzna bronił
                      😄 Tak samo
                      > nie potrzebuje rycerza, żeby teściowej powiedział. Dla mnie to chore i jakieś t
                      > akie ciapowate, a nawet śmieszne, żeby dorosła kobieta nie umiała sama się ocią
                      > ć i wygarnąć komuś kto ją atakuje.

                      Widzisz, ale to nie Tobie ktoś wsadza palce do talerza, tylko Twojemu misiowi. I wtedy też reagujesz Ty, czy może jednak misiu wstanie i krzyknie "Joey doesn't share food"?
                      • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 22:53
                        Ależ mi, siadając na moim krześle, przerywając moja rozmowę czy też wtryniajac się w środek i stojąc dupą do mnie. Cóż nikomu nie bronię stać i czekać potulnie, aż misio zareaguje. Ja jednak wolę od razu dostać swoje krzesło.
                        • kocynder Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 12:29
                          A ty nadal nie przyswajasz, że cizia nawet włażąc między ciebie i twojego tępego misia ma CIEBIE w dupie? Bo jej nijak nie chodzi ani o ciebie ani o twoją dumę ani o twoje krzesło - a o misia. I rzucając się z jazgotem ratlerka, bo zajęła twoje krzesło - de facto rzucasz się nie bronić krzesła a dupka, któremu imponuje, że cizia na niego leci. No ok, wolno ci, wolno ci to nawet lubić. ale nie wmawiaj nikomu, że to samodzielność czy stanowczość, bo to jest histeria i trzymanie się na siłę portek. Mało wartych, nota bene, skoro bardziej się dlań liczy łechtane cizią ego niż twoje zadowolenie. Więc przyswój, o ile to nie za trudne - jeśli idzie o cizię - to nie ty masz pazurami bronić misia, bo misio, którego trzeba bronić pazurami przed byle cizią - to odpad atomowy i nie godzien nawet miana misia, że o określeniu "mężczyzna" nie wspomnę. Sorry, ale to nie moja bajka - jakbym miała non-stop pilnować chłopa, bo jak na moment spuszczę z oka to się skurwi z pierwszą chętną - to bym wywaliła na zbity pysk, a nie hołubiła broniąc jak niepodległości... tongue_out
                          • rexona_sport Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 09.11.21, 18:42
                            Cudowny wątek i pyszniutenka odnoga o ciziach. Próbuje sobie wyobrazić swoje ludzi pochłoniętych rozmową gdy nagle jakaś osoba trzecia (w hrabinowym przykładzie płci żeńskiej) wchodzi pomiędzy nich i jakby nigdy nic zaczyna rozmawiać z jedna z tych osób a drugą kompletnie ignoruje oraz prezentuje w jej stronę pośladki 🤷‍♀️ No jak żyje nie widziałam takiej sytuacji i mam masę pytań, czy ta osoba przegrywająca ma jakieś zaburzenia? Czy osoba na ktorej skupia się zainteresowanie przerywacza (w przykładzie hrabiny to chłop oczywiście) momentalnie zapomina o poprzedniej rozmowie i jakby nigdy nic zaczyna nową? Znaczy tez zaburzony? Czy takie sytuacje są generowane wyłącznie gdy rozmowę1 prowadziła para a przerywaczem jest cizia? Co gdyby Kasia i Basia dyskutowały o sposobach tarcia chrzanu na ćwikłę a nagle wpada Jola i celuje pośladkami w Kasie, zgrabnie zapytując Basię o jej ulubioną markę pieprzu ziołowego? Nie mam pojęcia co bym zrobiła gdyby mi się przydarzyła podobna sytuacja, jest mi to sobie ciężko wyobrazić. Czy jeszcze komuś oprócz hrabiny przydarzyła się obraza poprzez celowanie pośladkami oraz czy celującą byla cizia? Drogie forum, ratuj. Pytanie do hrabiny: co gdyby rozmowę z twoim chłopem przerwała wam nie cizia a hot Antonio, kierując pośladki w stronę chłopa?
                            • zuleyka.z.talgaru Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 09.11.21, 19:29
                              😂
                            • asia.sthm Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 09.11.21, 19:44
                              Hrabina będzie uprzejma dopowiedzieć albo zrobi awanturę.
                              🤣
              • znowu.to.samo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 17:29
                A ja już jestem w takim wieku że pozbyłam się złudzeń co w głównej mierze kieruje facetami. Szxzególnie że są babki które chodzą wokół misia do skutku, i mało który jest na to odporny
                • ichi51e Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 18:46
                  jak ktoś tu kiedyś napisał -
                  nawet płaszcz przeciwdeszczowy w końcu przeniknie jeśli stoisz pod prysznicem
                  • ichi51e Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 18:46
                    *przemoknie
                • shmu Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 18:59
                  Niestety. I jestem przekonana, że każdy człowiek może zdobyć osobę swoich marzeń, czy to kobieta, czy mężczyzna. Musi tylko umiejętnie pociągnąć struny i poczekać choćby na moment słabości.
            • m_incubo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 06:29
              Zaprawdę powiadam ci, źle umiejscawiasz źródło problemu.
        • m_incubo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 06:25
          Muszę ci powiedzieć, że niczego byś tej pani nie wytłumaczyła, i nie tylko jej. Nie da się awanturą "ustrzec" misiaczka przed zdradą, zwłaszcza zdradą z jego strony. A już na pewno nie w czasie, gdy facet nawet się nie kryje, jawnie gra ci na nosie, a ty wciąż nie łączysz kropek.
      • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:12
        To już nie chodzi o to, czy poniżające ale zwyczajnie nie leży w mojej naturze :p
        Nie jestem i nigdy nie byłam zaborczą zazdrośnicą wydrapującą oczy i nie sądzę żeby nagle miało się to zmienić :p a już na pewno nie z powodu wspólnie jedzonej kanapki na przerwie w pracy. No po prostu nie czuję tego, to co mam zrobić?:p
        • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:41
          Wspólnie jedzonej kanapki? Jeśli jednej to rozszarpać oboje wink
    • marinella Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:52
      A masz okazje żeby rzucić okiem na pana maszkarona i signorinę jak są razem na kawie / stołówce ? To jakaś przeszklona mensa ?

      Jak jest jakaś tensione amorosa to moim zdaniem ją w trymiga zwąchasz swoim zgrabnym noskiem.
      • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:57
        Do sledzenia polecam ten strój. Jakby cię jednak przyuważyli to rzucisz "ale ja tu tylko czekam na dziewiątkę" i jak już przyjedzie peron wraz ze srodkiem transportu to wsiądziesz jakby nigdy nic.
        • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:00
          😂😂😂
        • magdallenac Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:02
          😂😂
        • marinella Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:15
          😈

          Opcja do rozwazenia, choć w oryginale zakladalam bardziej sportowe odzienie i przypadkowe dołączenie do golabeczkow przy wspólnym stole. Chyba pan maszkaron jada w ogolnostepnej knajpie.
          • magdallenac Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:28
            marinella napisał(a):

            > 😈
            >
            > Opcja do rozwazenia, choć w oryginale zakladalam bardziej sportowe odzienie i p
            > rzypadkowe dołączenie do golabeczkow przy wspólnym stole.



            O nie!!! Tu już grubo pojechałaś 😀
            • marinella Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:30
              Jestem towarzyska z natury 🙃
              • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:36
                Uważam że to wspaniały plan o ile opiszesz że szczegółami.
            • m_incubo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 06:44
              Widocznie przechodziła w pobliżu. Z tragarzami big_grin
        • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:33
          O matko, siostroduchowa !
          Pa co napisałam poniżej !


          • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 12:18
            Kraina deszczowców też niezła. kiedyś płaszczyk z kapturem dość obfitym tutaj wklejałam i został nazwany właśnie strojem z krainy deszczowców - pożyczę jakby co 😃
      • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:29
        Nie, nie mam zupełnie takiej możliwości bo to fabryka farmaceutyczna i nie będąc pracownikiem nie wejdę nawet za bramę:p
        • marinella Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:31
          To lipa. Ale co Ci mówi intuicja ? Jest jakiś dziwny vibe czy nie ?
          • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:50
            No nie ma vibe'u, tzn. ja go nie wyczuwam nic a nic. Chłop chyba się po prostu czuje ostatnio mało zaopiekowany i stąd te jego rozkminy wink:
            • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:52
              Tak szczerze to na to wygląda.
            • marinella Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:54
              No to nie ma się czym martwić tongue_out

              Ragazza mia, ti spiego gli uomini
              Ti servirà quando li adopererai
              Son tanto fragili, fragili tu
              Maneggiali con cura
              Fatti di briciole, briciole che
              L'orgoglio tiene su

              smile
              • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:13
                🙂
            • fogito Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 09:48
              Chlop czuje sie zafascynowany młodą dziewczyną i chce zebys zauwazyla ze ma u niej szansę. A ty taka przyziemna jestes w tym swoim braku zazdrosci ze on sie zawiedziony czuje. A uczucie zawiedzenia w zwiazku nie jest dobre.
              • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 09:51
                A skąd ta pewność, że ma szansę?
                Ja tej dziewczyny nawet na oczy nie widziałam więc jak niby mam to zauważyć? Z tego co i jak o niej mówi nic takiego nie wynika :p
        • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:31
          O to szkoda.
          Bo już miałam poradzić, byś jak don Pedro z Krainy Deszczowców skradała się przy ścianach, przemykając między budynkami.
          Tak na paluszkach.
          • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:39
            E tam, lepiej zaprosić panią do domu. Nie będzie ani musiała chodzić ani czekać na 9 😂
        • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:37
          Trudno zaczaj się za płotem, poczekaj aż będą (?) wychodzić.
          • hrabina_niczyja Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:39
            Haha 😄😄😄
          • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:45
            Trochę mi nie po drodze do Brukseli jechać i się czaić:p
            • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 18:32
              Piętrzysz trudności 😉
              • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:14
                Po prostu jestem leniwa 😁
                • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:33
                  Mąż się czuje niedokochany, a ty dla niego nie chcesz się nawet pozakradac? Wstydź się Mashcaronie!
                  • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 22:04
                    Zamiast skradania otula go teraz kocykiem, na to króliki, na to pies i robi luli luli.
                    I do rana tak będzie kołysała w ramionach.

                    Ciekawe czy jutro na to śniadanie pracowe pójdzie ? Taki utulony i rozanielony.
                    • bergamotka77 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 23:05
                      gama2003 napisała:

                      > Zamiast skradania otula go teraz kocykiem, na to króliki, na to pies i robi lul
                      > i luli. I do rana tak będzie kołysała w ramionach.

                      O dziecku mowa? big_grin
                      • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 00:11
                        Tak.
                        Dziecku teściowej.
    • wapaha Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 16:59
      Ja jestem zazdrosna dla zasady
      I pilnuję mojej własności suspicious
      • simply_z Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 17:25
        tzn, jak? przeglądasz telefon, chowasz się za rogiem etc?
        • wapaha Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:56
          simply_z napisała:

          > tzn, jak? przeglądasz telefon, chowasz się za rogiem etc?


          nie muszę
          wyrysowuję takie wizje co zrobię jeśli, że to wystarcza suspicious

          a w ogóle wyjmij kij z tyłka tongue_out
    • totutotam.org Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 18:03
      1.
      - Kochanie, dlaczego nie jesteś zazdrosna?
      - A powinnam? Dzieje się coś?
      - No nie...
      - To nie zawracaj głowy.
      2.
      - Kochanie, dlaczego nie jesteś zazdrosna?
      - W tym celu potrzebuję podstaw.
      - A, to najwcześniej na poniedziałek.
      3.
      - Kochanie, dlaczego nie jesteś zazdrosna?
      - Jestem, jestem, bardzo, bardzo zazdrosna.
      • ichi51e Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 00:01
        A w tle puszcza Heya na rondzie…
    • znowu.to.samo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 19:54
      Ale wpisów, przeczuwam niezły dym
      • igge Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 11.11.21, 22:10

        😀😃😀
    • potworia116 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 21:25
      Mąż sfrustrowany, bo nie dość, że go koleżanka lekceważy, to na dodatek żona nie raczy być zazdrosną.
      Gdyby między nim a dwudziestopięcioletnią rodaczką coś się kroiło, gorliwie odwracałby twoją uwagę od tej znajomości. Gdyby ona mu się nie podobała, nie byłoby tematu. A tak to dociera do biednego orsacchiotto, że czas erotycznej prosperity passato. Marudzi więc żonie, bo dziewczynie nie może.
      • znowu.to.samo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 22:36
        Nie żebym miała ci psuć humor ale tu na foru ktoś opisywał historię jak to pan w domu nabijał sie z nowej koleżanki z pracy że brzydka taka siaka a potem sie okazało że z rzeczoną panią poszedł był w siną dal
      • ichi51e Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 07.11.21, 22:52
        Słuszne w sumie
    • suki-z-godzin Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 10:10
      Fascynuje mnie przekonanie, że 25 latka będzie łóżkowo zainteresowana 20 lat starszym od niej dziadem big_grin
      • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 12:01
        Ano nie.
        Większość nie będzie a jakaś mniejszość będzie. I dyskusja jest akademicka, z pana Maszkarona sensacji czuję, że nie będzie.


        Będą młodą gamą 🤔w owym wieku otrząsnełabym się ze wstrętem. Ale miałam kumpelę z grupy, która wyjęła wykladowcę z małżeństwa. I go poślubiła. Tyle, że pan ochoczo współpracował.
        I jeszcze z tych czasów znam historię z dreszczykiem. Pan poszedł w tango ze studentką, porzucił żonę i dzieci. Wzięli ślub.

        Po czym codzienność tak go przygniotła ( trafił na bardzo rozrywkową i domowo niezaangażowaną), że wszystko doczesne spadło na niego. Wikt i opierunek, oraz odrzucenie wcześniejszego środowiska.
        Skończył tragicznie. Nas studenterię wtedy szok złapał, nasz ulubiony doktorek wtedy. Wielka wiedza i talent zawodowy.


        Takie to ematkowe wspominki.
        Jakie pewnie każda ma, bo zjawisko powtarzalne.
      • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 12:21
        suki-z-godzin napisał(a):

        Trochę się czuje jakbym sama ze sobą teraz pisała na forum. Może inicjały chociaż będziecie wklejać?
        • siwa-faryzeuszka Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 13:27
          mid.week napisała:

          > suki-z-godzin napisał(a):
          >
          > Trochę się czuje jakbym sama ze sobą teraz pisała na forum. Może inicjały choci
          > aż będziecie wklejać?

          Tak się właśnie zastanawiam, czy to w ogóle legalne!

          A znając siebie, będę nieustannie myliła loginy, co już raz nastąpiło! Czego się jednak z drugiej strony nie robi dla propagowania nowych rozwiązań...
          • suki-z-godzin Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 15:27
            Nieważne, przecież i tak jesteśmy "onymi", jedna suka z godzin za wszystkie, wszystkie za jedną.
            • mid.week Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 15:51
              Byleby IP nie pomyrdac
      • pingus Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 12:49
        Też mnie to ciekawi, bo nie przypominam sobie koleżanek zainteresowanych takimi dziadkami, już powyżej 10 lat różnicy to naprawdę mało którą kojarzę żeby się połasiła, no może takie co to z każdym i wszędzie, ale ogólnie to raczej porażka kiedy ma się fajnych apetycznych i ogarniętych rówieśników wokół.
        • znowu.to.samo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 17:10
          No chyba że pan jest dodatkowo majętny, to jeszcze jestem w stanie zrozumieć
          • anorektycznazdzira Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 20:37
            25-latka może bezproblemowo znaleźć majętnego który będzie od niej starszy dyszkę, nie musi dwie.
            Panowie lat 35 którzy są obrotni i umieli się dorobić spokojnie mieli na to dosyć czasu.
            • ichi51e Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 20:45
              Ale jeszcze sie nie rozwodza
              • chatgris01 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 09.11.21, 12:45
                W wieku 35 to niektórzy jeszcze nie zdążyli się ożenić (zwłaszcza jeśli byli zajęci tym dorabianiem się).
      • shmu Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 11.11.21, 12:36
        Serio? Mnie w ogóle, bo są kręgi, w których takie pary, bardziej lub mniej ustabilizowane, są na porządku dziennym. Jak pracowałam w Hiszpanii mój szef, osobnik 43 letni, miał dwa romanse, o których mi wiadomo od osób zaangażowanych - raz przyznał się on (łaził po labie i opowiadał, że jest zakochany w tej dziewczynie), a druga dziewczyna była moja dobrą koleżanką. Mówiło się o dwóch innych wczesniejszych, przy czym tu już ciężko powiedzieć czy na pewno. W tym samym czasie dwie dziewczyny związały się z szefami innych labow - obaj 40+ latkowie, a dziewczyny około 27 lat, doktorantki. Były to związki jawne - chodzili objęci, czy za rączki. 45 letni facet po pierwsze może być całkiem przystojny i dobrze wyglądający, po drugie może imponować pewnym młodym kobietom (niekoniecznie koleżance pana maszkarona, ale ogólnie tak).
    • piataziuta Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 12:41
      Kurde, sezon ogórkowy na ematce.

      Czy ktoś może streścić najlepsze porady forumek? Czy może warto czytać wszystko po kolei? tongue_out
      • daniela34 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 12:43
        piataziuta napisała:

        > Kurde, sezon ogórkowy na ematce.
        >
        > Czy ktoś może streścić najlepsze porady forumek? Czy może warto czytać wszystko
        > po kolei? tongue_out

        Przyłączam się do pytania i prośby. Jakby ktoś tak był w stanie streścić wątek, bo 500 wpisów mnie lekko onieśmiela smile
        • iwoniaw Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 12:50
          Ok, jako że przynajmniej przejrzałam, to streszczam: mąż mashcarona zaraz ją zdradzi, o czym ona wie, tylko udaje twardzielkę i wstydzi się przyznać, no chyba że jednak nie zdradzi, bo mloda signorina ma starego dziada w dudzie (no pun intended...), chyba żeby jednak leci na jego kasę, to mashcaron zostanie kopnięta w dudę. Bo poza tym wiadomo, że wszyscy Włosi/Hiszpanie/Polacy to jedna (zdradziecka - jeszcze w kołysce owija pierś dziecka... mspanc) rodzina i niczego dobrego się po tym plemieniu żmijowym nie mozna spodziewać. Za wyjątkiem paru mężów wyjatkowych forumek, którzy nie (ale też są wątpliwości, bo inne przez 300 postów twierdzą, że jednak tak, tylko ww. forumki się nie chcą przyznać niczym mashcaron - tu zataczamy koło i zmieniamy imiona/nicki/narodowość zdrajców/wyjątków).
          Pomogłam?
          • daniela34 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 13:01
            Aaaaaaa, dziękuję. To prawda, że wszyscy Polacy to jedna gadzina...znaczy ten, rodzina... i oni wszyscy zdradzają, poza tymi, którzy nie zdradzają smile
          • piataziuta Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 13:06
            Dzięki, czyli raczej nic mnie nie ominęło. tongue_out
            • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 13:39
              Ale jeszcze nikt wprost nie napisał,że sama pcham misia w ramiona włoskiej koleżanki :p wątek, mimo tylu wpisów, nadal ma potencjał:p
              • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 13:41
                A to chyba było. Pchasz, bo nie wciskasz się miedzy nich na tych śniadankach.
                Normalnie cizi zielone światło tym dajesz i co z tego wyniknie, ktoś z pewnością uzupełni.
              • asia.sthm Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 13:48
                No dokładnie jak z twoim koniem, pchasz w obce łapy, a potem ojojoj, nie tak planowałam.
                Ale wàtki bogato ozdobne wychodzà.
                • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 14:01
                  asia.sthm napisała:

                  > No dokładnie jak z twoim koniem, pchasz w obce łapy, a potem ojojoj, nie tak pl
                  > anowałam.
                  > Ale wàtki bogato ozdobne wychodzà.
                  >

                  O widzisz 😂
              • daniela34 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 13:51
                mashcaron napisała:

                > Ale jeszcze nikt wprost nie napisał,że sama pcham misia w ramiona włoskiej kole
                > żanki

                Dobra, to ja Ci napiszę: nie ma ofiar, są ochotnicy! smile
              • turbinkamalinka Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 11.11.21, 21:53
                Oj Maszkaronie masz pecha. Nie dość, że młoda kobieta chce ci odbić męża (zabrać psa, doprowadzić do bankructwa, pewnie odebrać córkę i konia), to jeszcze mąż jełop nie potrafi ci wprost powiedzieć, że masz w domu Bóstwo.
                A tak poważnie mają jakieś wspólne tematy, tego czasu pewnie razem za dużo nie spędzają, a facet jak to facet cieszy się jak dzieciak z towarzystwa młodszej (nie wiem czy ładnej) dziewczyny.
                Maż może trochę mało dopieszczony i łechcą go wspólne posiłki, ale nie brałabym tego zupełnie na poważnie. Co najwyżej pogłaskałabym po głowie z tekstem "widzisz jakiego mam wspaniałego męża. mimo 45 lat na karku nadal się za nim siksy oglądają.
            • chatgris01 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 14:48
              piataziuta napisała:

              > Dzięki, czyli raczej nic mnie nie ominęło. tongue_out

              Ominęły cię nimfy bagienne.
        • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 13:39
          No ja na ten przykład w licznych wpisach się wymadrzam, że nie ma takiego cuda z udziałem misia , który by byl niemozliwy. A większość jest tak powtarzalna, że matka walkowała wiele razy.

          Oraz poradziłam jak czule i z udziałem miękkiego kocyka można misia utulić i mu niedobory uwagi uzupełnić. Lulając.
          To mnie Berga gasi, że o dziecku piszę.

          O żadnym dziecku tu nie pisałam, może tylko królików i psów użyłam. Umieją kopać i mogą pomóc w pozbyciu się ciała niewiernego, jeśli okaże się niewiernym i zginie w afekcie.

          Był pomysł śledzenie Pana Maszkarona, ale żonę ma leniwą i nawet twarzowy płaszcz jej nie skusił.

          Ot przeplatanka sensów i nonsensów. Normalka tutaj.


          A ! I jeszcze Berga kolegą rubasznym się pochwaliła, ale to też nic nowego. Zresztą pocieszyła, że kazdy ma jeden atut w urodzie.
          Ktoś pochwalił się, że ma więcej.
          Ale nie wiem czy doszło do licytacji, czy temat zdechł.
          • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 13:42
            Jakby było bliżej, to bym sobie mogła śledzić, a tak, to nie mogę bo muszę w tym czasie dziecko z przedszkola odebrać :p
            • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 14:07
              Kamerkę mu przyczep gdzieś do ucha !
              Temu misiu.
              • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 14:23
                Kamerkę to może, bo gpsa bez sensu, mam udostępnioną jego lokalizację non stop :p
                • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 14:42
                  No to już, pomysł jest.

                  I paralizator, ale to już techniczne ematki muszą polecić który - taki antylarwowy.
                  Zbliża się za blisko i trach. Odrzuca ją boleśnie na bezpieczną odległość.
                  ( oczyście misia to nie boli, cnota misia też ocalona).
                  • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 14:45
                    Owinę go pastuchem elektrycznym 😂 na początek powinno wystarczyć:p
                • m_incubo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 16:03
                  A nienie, niepotrzebnie jesteś tak spokojna. Masz co najwyżej lokalizację jego telefonu, właściciel może być całkiem gdzie indziej. Been there, done that wink
                  Oczywiście żartuję, maszkaron UE smile
                  • m_incubo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 16:04
                    *maszkaronie big_grin
                    • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 16:08
                      W godzinach pracy wyjść bez zostawiania śladu nie może, bo żeby się wydostać musi odbić kartę rejestrującą godziny. A ma tego pecha, że pracujemy w jednej firmie i to ja mu rozliczam godziny pracy na podstawie rejestrów z tej karty 😂
                      • gama2003 Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 16:24
                        No no, nie doceniałyśmy koleżanki 😉.

                      • m_incubo Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 19:22
                        To nawet lepsze niż gps wink
                        • mashcaron Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 19:37
                          I nawet się nie może czepiać że go szpieguję 😁
                • extereso Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 16:11
                  Phi, lokalizacja 🙄
    • anorektycznazdzira Re: Z cyklu: mąż mi powiedział... 08.11.21, 20:34
      Mój mąż jest taki jak Ty big_grin
Pełna wersja