Dodaj do ulubionych

ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc

09.11.21, 10:08
w skrócię się postaram.
Para się rozwodzi, on nie może sie z tym pogodzic, mimo że rozwód z jego winy i od kiedy ona wyprowadziła się do matki za granicę i złożyła pozew, to on już kilka jeśli nie kilkanaście razy próbował się zabić. Dwa razy była policja z pogotowiem, raz ledwo go odratowali-przymusowe skierowanie na leczenie psych. To było ponad rok temu, po tym jakby lekko się uspokoił, byc może brał leki. Teraz od kilku m-cy jest to samo, wypisuje do niej że się żegna z tym światem, ewidentnie listy pożegnalne, ona w panice dzwoni po znajomych, aby ktoś do niego podszedł, no oczywiście idziemy i zwykle on naprany do nieprzytomności i jedyne co to bełkot. Takich interwencji wykonalismy w ostatnim kwartale z 6. Wczoraj niemal o północy jej tel., żeby wezwać pogotowie, szybko szybko bo on najpierw do niej wypisuje standardowe pożegnania, a potem zamilknał. I znów ubieramy sie, jedziemy, wszędzie ciemno, brama zamknieta (mieszka w domu), mąż przechodzi przez płot, wybija szybę w łazience (ona cały czas na tel., żebyw ezwac pogotowie, bo nie zdążą mu pomóc, niech juz jadą...), wchodzimy, a on leży w piżamce w łóżku, wstawiony ale nie kompletnie, i o co chodzi, on nic nie pisał (wysłała mi screeny z tej korespondencji i faktycznie były niepokojace), on grzecznie śpi, jak mu powiedzieliśmy, że wybiliśmy szybe, aby wejść to sie wkurzył i kazał nam wypierd....-dosłownie. Jestem umęczona całą ta sytuacją, oni juz tak zadręczyli swoich sąsiadów, że juz nie reagują na takie akcje (choć wczoraj też podeszli). To wygląda jak przedstawienie, granie na jej uczuciach, taki szantaż klasyczny, ale z kolei-jak nie zareagujesz i cos sie stanie (tym bardziej, że były juz konkrety w jego wykonaniu)?.
Co mozna zrobic w takiej sytuacji (męskie rozmowy juz były-na koniec obiecuje że sie ogarnie i tyle z tego-do nastepnego razu), olewać? Obiecał, że ograniczy alko...., ale jak widać bez efektu, a głównie wtedy te cyrki odstawia. Dzis od rana piszemy do niego, dzwonimy-cisza. Tel. wyłaczony-wszyscy w pracy, nie ma nawet jak podjeść do niego, a mnie znów sumienie szarpie-zrób coś, zrób cos, a jak faktycznie się zabije.....! sad
Obserwuj wątek
      • 152kk Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 10:22
        To jest obrzydliwe co napisałaś.
        To nie są żadne gry małżeńskie.
        Kobieta po prostu uciekła od toksycznego psychola i manipulanta. Jak można pomóc - przestańcie jeździć do tego zjeba (jego nie uratujecie, skoro sam się nie chce ratować), a skupcie się na przekonaniu koleżanki, żeby: 1) zmieniła nr tel./maila itd. i po żadnym pozorem nie dawała ich byłemu. Niech się kontaktuje przez prawnika 2) poszła na terapię w celu odcięcia się od psychola również psychicznie.
        Piszę tak, bo miałam w najbliższym otoczeniu dokładnie taki przypadek. Na szczęście ta moja koleżanka odcięła się od byłego męża całkowicie. On popełnił samobójstwo, a ona - co prawda dopiero po dłuższej terapii - ale teraz ma normalny związek i normalne życie.
        • daniela34 Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 10:27
          Znam podobną historię, tylko jeszcze przedmałżeńską. Dotyczyła mojej sąsiadki, starszej o parę lat. Chłopak ją tak terroryzował, w końcu się zabił. Naiwnym nastoletnim umysłem myslalam wtedy, że wyrzuty sumienia pewnie ją zniszczą. Z perspektywy czasu bardzo się cieszę, że się pozbierała i ma udane życie.
        • troompka Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 10:29
          w punkt niestety.....tyle, że dla nas ta sytuacja jest nowością, w sensie w stosunku do nas zawsze był w porządku, znamy się ponad połowe życia i nigdy nie było sytuacji, która pokazała by go w innym świetle, aniżeli dobrego przyjaciela.
          Ona podejrzewa u niego dwubiegunówkę, co teraz jak patrzę na jego zachowanie, to może być faktem.
        • m_incubo Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 13:04
          Bzdura. Ta kobieta sama jest toksyczna, bo chyba tylko udajesz, że nie zauważyłaś, jak manipuluje i kręci swoimi znajomymi, na nich przerzucając odpowiedzialność (!) za ratowanie i ogarnianie (!) swojego męża terrorysty.
          Niech sama przy nim siedzi i mu chowa żyletki, a nie oboje zatruwają życie obcym ludziom.
          • netlii Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 13:27
            Właśnie ja też podobnie uważam. Co prawda może brak symetrii w kategorii "toksyczność", ale notoryczne i inwazyjne dezorganizowanie życie ludziom nie biorąc nawet pod uwagę jak oni mogą się czuć, gdy spycha się na nich odpowiedzialność za życie obcego człowieka o wyżynach empatii nie świadczy. Sama uciekła od psychola do mamusi innych wpędza w poczucie winy "bo on może coś sobie zrobić'.
          • annaboleyn Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 13:29
            m_incubo napisała:

            > Bzdura. Ta kobieta sama jest toksyczna, bo chyba tylko udajesz, że nie zauważył
            > aś, jak manipuluje i kręci swoimi znajomymi, na nich przerzucając odpowiedzialn
            > ość (!) za ratowanie i ogarnianie (!) swojego męża terrorysty.
            > Niech sama przy nim siedzi i mu chowa żyletki, a nie oboje zatruwają życie obcy
            > m ludziom.
            >

            Muszę powiedzieć, że w opisanej sytuacji exia potencjalnego samobójcy też mi wypada b. nieciekawie. No, ale nie wiem, czy to przyjaciół potencjalnego pocieszy...
            • m_incubo Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 16:04
              Może inaczej, wierzę że kobieta miała z gościem krzyż pański, przeprany mózg i z ulgą dała nogę do innego kraju.
              Ale wciąganie w gierki małżeńskie (tak, to są gierki) i cyrki z fefnastym samobójstwem, laboga, ratujta męża, to można znajomym zafundować raz.
              Niestety, ja bym nie wydzwaniała godzinami, nie biegała, jeździła ratować. Za każdym razem telefon na policję plus uświadomienie pani, że jej numer po kolejnej takiej akcji również blokuję. Pan jest dorosły, mógł skorzystać z pomocy, jeśli bardzo chce się rozstać z życiem - miałby moje błogosławieństwo. Facet, zdrowy czy chory, terroryzuje kilka(naście?) osób!
              • annaboleyn Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 16:28
                m_incubo napisała:

                > Może inaczej, wierzę że kobieta miała z gościem krzyż pański, przeprany mózg i
                > z ulgą dała nogę do innego kraju.
                > Ale wciąganie w gierki małżeńskie (tak, to są gierki) i cyrki z fefnastym samob
                > ójstwem, laboga, ratujta męża, to można znajomym zafundować raz.

                Tak, dokładnie o to mi chodzi, to jest pucowanie swojego sumienia cudzym kosztem.


                > Niestety, ja bym nie wydzwaniała godzinami, nie biegała, jeździła ratować.

                Ja, szczerze, nie wiem, co bym zrobiła. Gdyby to był jakoś bliski mi osobnik - to sytuacja sprawdzalna, jak się zdarzy. Ale zgadzam się, że opisane działania wiele nie przyniosą. No i wiesz, ja już mam swoje lata, obecnie jestem w stanie powiedziec toksykowi, grożącemu, ze się wyhuśta - ależ proszę, dobrej zabawy. Ale z dekadę temu, jak byłam młoda i wrażliwa? Nie wiem.
                >
                • m_incubo Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 22:03
                  Ja wiem, co bym zrobiła, bo takie akcje odwalał swego czasu facet z mojej najbliższej rodziny. Rzadko, ale regularnie i przez kilka ładnych lat. Telefony w środku nocy, że już odkręca gaz i nie powie gdzie jest. Oczywiście nawalony jak autobus. Sytuacja podobna, żona odeszła, tyle że do kochanka.
                  Pierwszy raz czy nawet dwa naprawdę wpadłam w panikę, mąż nie potrafił mnie uspokoić.
                  Za trzecim już nawet nie wzywałam policji, a za czwartym i dalej przestałam reagować na telefony nocną porą.
                  Jazdy i informowanie, że wkłada głowę do piekarnika skończyły się po znacznym ograniczeniu alkoholu.
                  Słowo daję, że za trzecim razem kompletnie nie zaprzątałam już sobie własnej głowy tym, gdzie się znajduje jego głowa. Jeśli o mnie chodzi mógł to być włączony piekarnik, spałam dalej.
        • rozaliaolaboga Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 11:36
          Ale nie rozmawiajcie z nim, kiedy on jest zalany, nawet tylko "nie całkiem". Umówcie się z nim na rozmowę kiedy jest trzezwy, powiedzcie, że możecie go zabrać do psychiatry, ale ze następnym razem nie przyjedziecie go ratować, więc jeśli naprawdę będzie chciał się zabić, to nikt go nie uratuje.
          Jeśli jego próby samobójcze są tylko "na niby" to powinien w końcu pojac, że nie robią już wrażenia na nikim...
          Im bardziej wy jeździcie do niego, tym bardziej on się czuje w centrum uwagi.
          • netlii Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 13:39
            hrabina_niczyja napisała:

            > To jak masz problem z wyrzutami sumienia to zablokuj kretynke, która siedzi w c
            > iepełku tysiące kilometrow i cudzym rękoma ratuje misia. Taka dobra duszyczka.

            Przychylam się do rady.
            Przy pierwszych sygnałach, że delikwent pragnie się anulować z tego świata można zewrzeć szeregi i szybko zareagować, gdyż w sumie nic nie wiadomo czy to jedynie groźba czy autentyczna próba.
            Druga - ok, można się jeszcze dać urobić.
            Wnioskuje jednak, że pozorowanych prób było kilkanaście?
            Nie dało jej do myślenia w jaki stres wpędza znajomych oczekując z ich strony interwencji?
        • m_incubo Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 16:06
          A kiedy wyrzuty sumienia nie będą ci grozić? Jak się do niego przeprowadzisz i będziesz za nim chodzić nawet do toalety?
          Ja wiem, że różne doły się w życiu zalicza, ale ja bym się na tym etapie już kompletnie odcięła, od obojga państwa. Zrobiliście już wystarczająco dużo dla nich, a nawet za dużo.
          • tt-tka Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 10.11.21, 16:39
            jednoraz0w0 napisał(a):

            > troompka napisała:
            > > Ja bym go olała, ale boję się, że wyrzuty sumienia mnie zjedzą sad
            >
            > a on cie prosi o pomoc? czy twierdzi, ze wszystko jest epicko?
            > jak laska zadzwoni z lamentem kolejny raz to jej powiedz żeby dzwoniła na polic
            > ję/ pogotowie.


            i tyle w temacie...
    • ophelia78 Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 10:16
      Ona powinna zablokować jego numer i nie dawać się wciągać w gierki i szantaze. Gdyby naprawdę chciał się zabić to już by to zrobił. Niech ona to przyjmie do wiadomości.
      I wy również.
      A jeśli faktycznie popełni samobójstwo to ona bedsie wdowa A nie rozwódką.
        • 152kk Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 10:39
          No, ale jeśli rzeczywiście jest chory to jak mu możesz pomóc? Jesteś lekarzem psychiatrą czy co? Jak rzeczywiście podejmie próbę samobójczą (nieudaną zapewne) to go zabiorą w kaftanie i wtedy może mu pomogą (jeśli pozwoli sobie pomóc i jeśli w ogóle to jest możliwe w jego sytuacji).
        • stephanie.plum Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 10:44
          ma rodzinę ten pan?

          bo wy, mimo najlepszych chęci, nie pomagacie mu.
          zapewniacie tylko widownię, przed którą odstawia cyrki.

          żona powinna poprosić go, żeby się leczył, oraz żeby więcej się nie fatygował do niej dzwonić, bo blokuje jego numer, albo zmienia swój.
          pan jest być może nieszczęśliwy i chory, ale to nie znaczy, że może gnębić żonę.
        • mashcaron Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 10:48
          Tak, wyobraź sobie, że miałam w rodzinie taką osobę. Też tak ciągle straszyła i wszyscy koło niej latali bo ojoju joju, krzywdę sobie zrobi. Jazdy się magicznie skończyły jak po kolejnym alarmie wpadła jej policja do domu zastając pijaną w sztok, ale całą i zdrową a po kolejnym nie zjawił się pies z kulawą nogą.
          • troompka Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 10:56
            ja nie powiedzialm, że to mu pomaga. Ja bardziej pisze pod kątem spojrzenia z boku i podpowiedzi co moze mu pomoc. Teraz ja zdaje sobie sprawe, ze glownie uspakajam wlasne sumienie, ze nie olewam, że sprawdzam. Ta akcja, kiedy zostal odratowany to byla niemal identyczna jak wczorajsza, nie chciałabym miec w głowie wiedzy, ze moglam zareagowac a tego nie zrobilam.
            • krypteia Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 11:21
              troompka napisała:

              Teraz ja zdaje sobie sprawe, ze glownie usp
              > akajam wlasne sumienie, ze nie olewam, że sprawdzam. Ta akcja, kiedy zostal odr
              > atowany to byla niemal identyczna jak wczorajsza, nie chciałabym miec w głowie
              > wiedzy, ze moglam zareagowac a tego nie zrobilam.

              Skoro to kolega męża od przedszkola to niech mąż się zrywa w nocy i biegnie przyjaciela ratować, Ale powiedz mu żeby ciebie broń Boże nie budził. Wycisz swój telefon na noc a jak koleżanka zadzwoni do męża z alarmem to mówisz "jedź Stasiu, jedź i przewracasz się na drugi bok"
            • black.emma Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 11:35
              troompka napisała:

              >Teraz ja zdaje sobie sprawe, ze glownie uspakajam wlasne sumienie, ze nie olewam, że sprawdzam.

              Do czasu, aż panu odbije i stwierdzi, ze go nachodzicie po nocy i wybijacie szyby. Wtedy wy będziecie mieli problem.
              Człowiek jest dorosły, manipuluje i wami i małżonką a wy mu zapewniacie widownię, której potrzebuje. To nie jest żadna pomoc. Następnym razem zadzwoń na policję i tyle.
        • igge Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 11:51
          Toteż troompka najpierw ( oczywiście nie wtedy jak jest pijany) porozmawiałabym z kolegą. Znalazła dobrego lekarza i terapię, terapeutę. (Ewentualnie po jakieś leki do apteki pojechała?)
          Zawiozłabym nawet na pierwszą wizytę, wizyty u lekarza i u psychologa.
          Uświadomiła może, że ex zmienia numer i on kontaktu z nią już nie będzie miał. Koniec.
          Zapewniła, że zawsze może z przyjaciółmi czyli z Tobą pogadać. Jak jest trzeźwy. W cywilizowany sposób, tak jak przez poprzednie lata przyjaźni waszej.
          A potem już nie holowała dalej tylko uznała, że to co było można zrobiłam.
          Potem tylko ewentualny krótki telefon po karetkę w ryzykownej sytuacji gdyby do was zadzwonił, że sobie krzywdę zrobi i koniec.
          Raczej do was nie zacznie nonstop dzwonić jak do swojej ex???
    • lauren6 Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 10:30
      Jeżeli pani ma informacje, że ktoś chce się zabić to niech dzwoni na policję. Wjazd policji na chatę powinien pana odpowiednio otrzeźwić.

      Zakomunikuj koleżance, że nie zamierzasz się więcej wtrącać w życie jej, oraz jej męża. Nie jesteś osobą kompetentną od ratowania samobójców. Koleżanka ma do Ciebie więcej nie dzwonić w celu ratowania exa. Numer na policję zna.
    • conena Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 10:39
      a ta koleżanka przypadkiem nie powinna zmienić numeru telefonu? i pójść gdzieś po pomoc, żeby się od tego człowieka odciąć?

      facet jest dorosły, jak sam nie będzie chciał, to nikt go nie uratuje. wymiksowałabym się z tego układu zanim jeszcze bym w niego weszła.
    • agonyaunt Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 10:47
      Zadzwonić do matki zagranicę, żeby zablokowała numery pijaka w telefonie córki. I żeby jej uświadomiła, że to, co koleś wyprawia, to nękanie, a to powinno się zgłaszać.
      Zadzwonić do córki i opierdolić za zmuszanie was do sprawdzania po nocy czy pijaczyna tym razem mówi prawdę czy nie. Jak się tak o niego boi, to niech od razu dzwoni na policję, oni się zajmą resztą.
      Olać kolesia, jakby naprawdę chciał się zabić, to już by nie żył.
      • troompka Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 11:08
        byly rozmowy wielokrotnie, mowi ze bardzo ją kocha, że zyc nie moze bez niej, ze swiat mu sie zawalił, ze wie że głupoty robi ale nie umie inaczej, że dla niego życie sie skonczyło (dodam, że porzucił pracę-robi coś dorywczo, ale ze stałej pracy zrezygnował). Jest mi go żal, tak po ludzku, choć wiem, że niestety mocno na to przez lata pracował-dla nas był ok, ale dla żony niestety ale nie i w sumie popieram jej decyzję, tyle że jego znam cale moje dorosle zycie, zas ona funkcjonowała dotąd tylko jako żona staśka, nie mieliśmy z nią zadnych relacji.
        • 152kk Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 11:19
          To zastanów się jeszcze, jak to się stało, że ona dzwoni do was, mimo że dla was nikim ważnym nie była, była tylko "żoną staśka"? Jakie wsparcie ma tam gdzie teraz mieszka, skoro nadal się od niego nie odcięła? Jej ci nie było żal, jak robił jej wcześniej piekło z życia i teraz Ci jej nie żal, kiedy on ją nadal nęka, bo to tylko "żona staśka" ? A jego ci żal bo to taki fajny kumpel był?
          Przepraszam za te ostre słowa - ale kobieto - ocknij się - tłumaczysz i starasz się chronić / ratować przemocowca tylko dlatego, że Twój mąż znał go od przedszkola?
        • mashcaron Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 11:22
          To jest przykre, rozumiem że ci go żal, ale pan jest dorosły i niestety ponosi konsekwencje swoich własnych decyzji. Oraz sam decyduje jak będzie wyglądało jego przyszłe życie. Wy możecie mu pomóc, jeżeli o pomoc ( konkretną! Nie wybijanie okien po nocy) poprosi, ale przestańcie go utwierdzać w tym zachowaniu które teraz prezentuje, bo to nie jest żadna pomoc.

        • igge Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 12:11
          To co mówi to mówi.
          Może to i prawda.

          On chciałby cofnąć czas i generalnie celuje w rzecz niemożliwą, co jest mega szkodliwe dla niego. I jak widać dla jego bańki społecznej, znajomych - też.

          Ale to, że sytuacja życiowa, związkowa i rodzinna mu się nieodwracalnie zmieniła to chyba rozumie?
          I że jest to zupełnie niezależne od niego ?
          Że może sobie skoczyć z 10 piętra na oczach ex I nic to nie da.
          Że jedyne, co musi i co może zrobić to pracować nad sobą ( terapia) aby pogodzić się możliwie szybko z nową sytuacją i uzyskać takie swoje samopoczucie ( czy nawet zdrowie), które pozwoli mu jakoś funkcjonować w domu, w pracy, w rodzinie itd
          Na razie kijowe samopoczucie rujnuje mu funkcjonowanie na wielu obszarach.
          I wam upieprza życie.

          I czy on rozumie, że musi być cierpliwy i wytrwały w tej pracy nad sobą na ewentualnej terapii bo z dnia na dzień efektu nie będzie.
          • mandre_polo Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 14:38
            zonkli napisała:

            > czyli z niego patol i przemocowiec był już wcześniej ale wam to zupełnie nie pr
            > zeszkadzało..... dzizas!


            Bo fajny kumpel co to rzuci wszystko i pomaga. Niech zgadnę - z patologicznej rodziny? Jak ich poobserwować to wszyscy milusi ale dla bliskich zimni i krzywdzący. Szkoda że tego nie widziała autorka
    • beataj1 Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 10:53
      Domniemywam że Pan jest alkoholikiem. Zatem on będzie tak pogrywał z Panią bo tylko w ten sposób nie pozwala jej się od siebie uwolnić.

      Nikt nic z tym nie będzie w stanie zrobić.
      Są dwa sposoby.
      Zablokowanie numeru pana. Bo umówmy się, jak by naprawdę chciał sie zabić to by sie zabił.
      On chce by ona wciąż o nim myślała, nie uwolniła sie od niego.
      Jak go zablokuje to ona zacznie zdrowieć. A on musi się ogarnąć sam.

      Drugi sposób - każdy taki sms - natychmiastowy telefon na policję albo na 112 z informacją o myślach samobójczych. Jak parę razy zostanie hospitalizowany w psychiatryku, albo otrze się o hospitalizację, to nagle myśli samobójcze mu przejdą.

      Można jeszcze - równolegle przesyłać screeny do jego rodziny - matki, brata etc. Niech oni się martwią.
    • m_incubo Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 11:01
      Babka widocznie lubi takie dramy, skoro go nie zablokowała i bawi się co parę dni w wielkie "ratowanie".
      Nie da się mu pomóc, a już na pewno nie poprzez wybijanie szyb i akcje ratunkowe.
      Napisałabym, co należy zrobić, ale może to zostać odebrane jako podżeganie do samobójstwa, jako że nie mam pewności, kto założył wątek.
      • 152kk Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 11:26
        "Babka widocznie lubi takie dramy"
        To jest obrzydliwe. Ta kobieta przeżyła piekło, została prawie ugotowaną żabą. Teraz próbuje się ratować. Nic dziwnego, że jeszcze nie do końca wie jak.
        To przyjaciele pana powinni się od niego odciąć i jej w tym pomóc, jeśli chcą zachować się przyzwoicie.
        • netlii Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 14:19
          Skąd wiadomo, że przeżyła piekło?
          Na ten moment rozwodzą się, zdarza się.
          Druga sprawa oczekiwanie, że właściwie obce osoby będą myśleć za dwójkę dorosłych co dla nich najlepsze to jest dopiero inwazyjne myślenie. Jednocześnie sugerowanie, że pozwolą kształtować życie jak sobie chcą inaczej "nie zachowają się przyzwoicie" to jest dopiero obrzydliwa manipulacja i zrzucanie odpowiedzialności na innych.
      • 152kk Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 12:47
        Co wy z tymi grami małżeńskimi? Gry małżeńskie to są może jak żona narzeka w towarzystwie, że stasiek w ogóle nie sprząta w domu, a on na to, że ona kiepsko gotuje. Albo jak w złości zadzwoni do teściowej i powie żeby sobie zabierała z powrotem.
        Naprawdę myślicie, że to, co autorka pisze o staśku ("niestety mocno na to przez lata pracował-dla nas był ok, ale dla żony niestety") to były jakieś drobnostki i dopiero w trakcie rozwodu panu odwaliło? To przecież oczywiste, że przyjaciele pana nie widzieli (nie chcieli widzieć) jakim skurwielem był wcześniej. A przecież ta kobiet uciekła z domu za granicę, do matki, żeby się uwolnić!!! Tam musiała być gruba przemoc, najprawdopodobniej głównie psychiczna (patrząc po tym co pan teraz wyprawia), ale i fizyczna mogła wchodzić w grę.
        A ten psychol nadal dręczy swoją ofiarę (tylko z odległości) a kochani przyjaciele gładko wchodzą w tę gręsad
        • samawsnach Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 22:44
          "A ten psychol nadal dręczy swoją ofiarę (tylko z odległości)"
          No nie. "Ofiara" jest dręczona (?) bo jej decyzją jest odbieranie telefonów, wiadomości i angażowanie reszty świata, której częścią - tak szczęśliwie dla niej się składa - nie jest. Tutaj reagować trzeba, ale w mądry sposób, wzywając pogotowie i transport medyczny oraz wdrażając, być może, procedurę leczenia psychiatrycznego bez wymaganej zgody.
          • troompka Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 13:28
            a jak traktował? wiesz cos? bo ja póki co wiem tylko tyle co mi powiedziała (w dodatku zaznaczając abym swojemu mężowi o tym nie mówiła)-zaś on twierdzi że cały świat dla niej poświęcił, nieba jej przychylił. Wiadome jest, że nigdy nie dowiem się jak faktycznie między nimi było, natomiast wiem na pewno, że zawsze na niego mozna było liczyć i w życiu mojego męża był od zawsze, nigdy złego słowa nawet na swoją żonę nie powiedział, na tyle umiejetnie (jesli faktycznie jest psycholem) to ukrywał, że nikt z grupki jego przyjaciół niczego nie zauważył - i teraz co-mamy go olać, bo nie ułożyło mu sie małżeństwo? mamy zostawić faceta na pastwę losu, bo nie umie sobie ze swoją psychiką poradzić? Ja wiem i zdaje sobie sprawę, że to już zaszło za daleko sad, jednak tak całkiem olać tematu nie mam sumienia.
            • tt-tka Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 13:48
              troompka napisała:

              > a jak traktował? wiesz cos? bo ja póki co wiem tylko tyle co mi powiedziała (w
              > dodatku zaznaczając abym swojemu mężowi o tym nie mówiła)-zaś on twierdzi że ca
              > ły świat dla niej poświęcił, nieba jej przychylił.

              Czyli jego narracja vs jej narracja. A wy sami nigdy nic nie widzieliscie... hm.

              >Wiadome jest, że nigdy nie d
              > owiem się jak faktycznie między nimi było, natomiast wiem na pewno, że zawsze n
              > a niego mozna było liczyć

              uscislijmy - byc moze WY zawsze mogliscie na niego liczyc. Jak inni, w tym zona, nie wiesz.
              Pomogl ci swego czasu znalezc lekarza, teraz ty znajdz jemu, bedziecie kwita.


              > i teraz co-mamy go olać, bo nie ułożyło mu sie małżeństwo?

              Nie, nie dlatego. macie go olac, bo z premedytacja rozwala zycie kazdemu, kogo uda mu sie dosiagnac, a sam nic
              ze soba nie robi i nie zamierza.

              mamy zostawić facet
              > a na pastwę losu, bo nie umie sobie ze swoją psychiką poradzić? Ja wiem i zdaje
              > sobie sprawę, że to już zaszło za daleko sad, jednak tak całkiem olać tematu ni
              > e mam sumienia.

              A, skoro tak, to poczekaj, az psychiatra stanie sie potrzebny tobie lub/i mezowi. Moze to was otrzezwi. A moze nie. Jakby co, ja wam sznurka nie odmowie, wal smialo !
            • szpil1 Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 18:38
              Mam dziwne wrażenie, że jak była żona przestanie grać w gierki manipulanta i psychola, i przestanie reagować na jego telefony to zostanie przez autorkę wątku okrzyknięta zimną, niewdzięczną suczą. A psychol i manipulant awansuje na anioła bez skrzydeł.
            • aqua48 Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 11.11.21, 14:32
              troompka napisała:

              > i teraz co-mamy go olać, bo nie ułożyło mu sie małżeństwo? mamy zostawić facet
              > a na pastwę losu, bo nie umie sobie ze swoją psychiką poradzić?

              Jedyne co realnie możecie zrobić i co może (ale wcale nie musi) okazać się skuteczną pomocą, to skierować go do psychiatry - nawet umówić i opłacić prywatną wizytę, oraz na psychoterapię. Ale czy zechce z tej pomocy skorzystać, to już leży w jego gestii, bo jego sprawa Wy nie macie na to żadnego wpływu. Możecie jedynie zagrozić w rozmowie, że jeśli nie skorzysta to się odcinacie kompletnie. I tak zrobić. Bo jego działania są niszczące dla wszystkich których w nie wciąga.
          • netlii Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 15:02
            zonkli napisała:

            > tak dobry, że autorce i jej mężowi nie przeszkadzało jak facet swoją żonę trakt
            > ował w małżenstwie... wystarczało im, że dla nich był miły.

            Nic w tym szokującego nie ma.
            Mogą jednocześnie uważać go za słabego małżonka, jawnie mu to deklarując i wzywać do opamiętania, przy rzuceniu pozwem nie wyrazić zdziwienia i dalej mieć za dobrego przyjaciela. Trudno dostrzec tu konflikt interesów. Oni z nim bowiem relacji na stopie małżeńskiej nie formowali, układały się one na zasadzie przyjaźni. Dla nich - jak wspomniała aitorka - był zawsze oddany, pomocny, zainteresowany ich losem - no jak na przyjaciela przystało.

            Ale akurat w tym przypadku pijackimi akcjami, demolowaniem innym życia poprzez pozorowane próby samobójcze i wyzwiska dawno powinien doprowadzić do tego, że na własne życzenie znajomość wygaśnie.

          • netlii Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 15:02
            zonkli napisała:

            > tak dobry, że autorce i jej mężowi nie przeszkadzało jak facet swoją żonę trakt
            > ował w małżenstwie... wystarczało im, że dla nich był miły.

            Nie ma w tym nic szokującego. Nie ma w tym żadnego konfliktu.
            Mogą mu deklarować otwarcie, że jest fatalnym małżonkiem i półsłówkami sugerować, żeby się ogarnął a po rzucenie pozwem rozwodowym nie wyrazić zdziwienia. Zasadniczo to autorka mniej więcej nawet napisała.
            Ale oni przecież z nim w związku małżeńskim nie są. Byli/są przyjaciółmi i na tej stopie układali sobie z nim relacje. Jak wspomina autorka jako przyjaciel był oddany, pomocny etc. Było więc co najmniej dobrze.

            Zaznaczyć jednak, że akurat omawianego przypadku demolującego otoczenie pozorowanymi próbami samobójczymi nie dotyczy. Jeszcze zaangażowanym w jego los każe wypiertalać - no to bym się ewakuowała.
    • huang_he Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 11:33
      Na pewno nie korzystaj z absurdalnych forumowych rad typu „zadzwon po kulsonow”. Przeciez wiadomo - oni tylko by go zabili. Nie chcesz miec przecież krwi na rękach. W ogole zadziwia mnie ta forumowa schizofrenia - w jednym wątku piszecie, ze policja to mordercy, nieudacznicy itp, a w kolejnym co druga to „zadzwon po policje”. Fuj uncertain
    • taniarada Re: ciężka sytuacja-jak i czy da się pomóc 09.11.21, 11:41
      Co masz zrobić .Pomagać .Ematki nie mają patentu na życie i nie znają zasad zachowań psychologicznych człowieka .Ale najlepiej we wszystkim zabierać głos .Od polityki ,religii i depresji człowieka .Czasami dobre słowo ,wsparcie warte jest dużych pieniędzy . Nie ma „złotej reguły”, jak towarzyszyć choremu w nasilonym epizodzie depresji. W dużym przybliżeniu można przyjąć, że na tym etapie choroby nie jest wskazane ocenianie postępowania pacjenta ani motywowanie go do aktywności, o których mówi, że nie może podjąć (czasami do jakiejkolwiek aktywności), poza pewnymi wyjątkami. Niezależnie od stopnia nasilenia choroby należy motywować pacjenta do kontaktu z lekarzem i podjęcia leczenia farmakologicznego (a stopniowo, wraz z poprawą stanu zdrowia, również innych form leczenia depresji, w zależności od decyzji lekarza prowadzącego). Należy podkreślać swoją obecność przy chorym, zrozumienie sytuacji oraz gotowość do udzielenia mu pomocy.Najpierw niech przestanie pić alkohol .To takie proste .Rzadko która kobieta na tym forum ma uczucia .Bardzo rzadko .Aż czasami żal czytać .Ech.