Dodaj do ulubionych

zlewanie się z dzieckiem

09.11.21, 12:36
Dlaczego występuje coś takiego, jak zlewanie się matki z dzieckiem (ale tylko takim małym)? czy to jest jakiś mechanizm psychologiczny?
Na przykład dziecko ząbkuje. Matka zamiast powiedzieć, córka ząbkuje, dlatego jest niespokojna, mówi: ząbkujemy teraz i nie mamy humoru. Zamiast powiedzieć - byłam z Zosią na szczepieniu, za miesiąc córka ma kolejne - mówią, miałyśmy szczepionkę, a za miesiac czeka nas kolejna. Inne przykłady to : uczymy się chodzić, uczymy się trzymać łyżeczkę, ale mamy dziś katarek .
Przy czym dotyczy to małych dzieci. Jakoś nie słyszałam, aby mama 7latka mówiła - przeziębiliśmy się na działce i teraz mamy katar ( a tu dziecko tylko chore), albo 12 latka - zęby stałe nam idą, stad ta opuchlizna dziąsła - wtedy mama normalnie mówi, Karolowi wychodzi stały ząb i dziąsło go boli.
Obserwuj wątek
      • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 12:43
        racica_ruda napisał(a):

        > Ostatnio widziałam ogłoszenie sprzedaży kurtki, rozmiar 68. "Sprzedaję bo dla n
        > as okazała się za mała". No nic dziwnego że za mała, jak ktoś umie pisać to rac
        > zej wyrósł z rozmiaru 68

        O coś w tym stylu mi chodziło. A;e to dotyczy matek z niemowlakami, roczniakami, może dwulatkami.
        Przy przedszkolakach jakoś nie słyszałam słów typu: czeka nas kontrola u dentysty, lekarz sprawdzi nam ząbki, tylko : Idę z Jasiem na kontrolę do poradni za tydzień.
    • igge Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 12:42
      Moim zdaniem I psychologów zdaniem jakąś formą zlewania się z dzieckiem niezdrowa może występować wcale nie tylko w przypadku małych dzieci.
      I z dużymi i nawet z dorosłymi bywa
      • igge Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 12:45
        Jeśli chodzi o malutkie dzieci to do dziś pamiętam byłam w szoku jak moja teściowa karmiła maluchy, swoje wnuki i za każdym razem jak one otwierały paszczę ona też równolegle otwierała swoją🤣.
        Raz nawet coś takiego u męża zaobserwowałam.
        Dziwne....
        • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 12:50
          igge napisał:

          > Jeśli chodzi o malutkie dzieci to do dziś pamiętam byłam w szoku jak moja teści
          > owa karmiła maluchy, swoje wnuki i za każdym razem jak one otwierały paszczę on
          > a też równolegle otwierała swoją🤣.
          > Raz nawet coś takiego u męża zaobserwowałam.
          > Dziwne....
          Też to widziałam big_grin
          A może tu chodzi o naukę: Krzysiu otwórz buzię AAAA - babcia otwiera buzię, aby pokazać wnukowi, co on ma zrobić. -może o to chodzi.
          • gdanskamarylka Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:04
            >>>A może tu chodzi o naukę: Krzysiu otwórz buzię AAAA - babcia otwiera buzię, aby pokazać wnukowi, co on ma zrobić. -może o to chodzi.

            Też to odbieram w taki sposób. Robi się takie rzeczy, żeby pokazać dziecku, co ma zrobić, albo żeby wzmocnić swój przekaz słowny, więc raczej nie trzeba tu dokładać zbędnej interpretacji.
            • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:18
              gdanskamarylka napisała:

              > >>>A może tu chodzi o naukę: Krzysiu otwórz buzię AAAA - babcia otw
              > iera buzię, aby pokazać wnukowi, co on ma zrobić. -może o to chodzi.
              >
              > Też to odbieram w taki sposób. Robi się takie rzeczy, żeby pokazać dziecku, co
              > ma zrobić, albo żeby wzmocnić swój przekaz słowny, więc raczej nie trzeba tu do
              > kładać zbędnej interpretacji.
              >
              Tutaj tak. Zakładam ,że to było malutkie dziecko, a nie 3 latek.
            • memphis90 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 15:11
              Ja się dziwię, że na forum ematka kogoś to dziwi.... To przecież oczywiste, mirroring się nazywa - dziecko naśladuje mimikę opiekuna, opiekun (najczęściej) naśladuje mimikę dziecka; na tej samej zasadzie dziecko naśladuje również otwieranie ust, kiedy pokazuje mu to opiekun, ucząc go jesc. Wcześniej dziecko otwiera usta na zasadzie odruchu szukania pokarmu, po bodzcu dotykowym, a do jedzenia łyżeczka musi wykształcić inny.
      • jdylag75 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 16:26
        Ano bywa, mam w bliskim otoczeniu zlaną ze swymi bombelkami mamę (jeden bombelek prawie dorosły, a drugi uczeń). Urzekło mnie kiedyś stwirdzenie: ciociu, mamy już 3 zęby, albo oblalismy test z matmy.
        No litości.
    • woman_in_love Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 12:44
      Macierzyństwo odziera z godności i rozsądku.
      Odbiera "ja" na rzecz "my".
      Czyni z człowieka rozumnego, coś jedynie pośredniego między zwierzęciem a homo sapiens.
      Dawcę, na którym bezkarnie żeruje pasożyt / pasożyty.
      Zmusza do poświęceń, których w innym przypadku nie dałoby się ponieść.
      Tworzy zombie, ukierunkowane tylko na jedno, kosztem siebie i wszystkich naokoło.
      Ofiarę najbardziej pierwotnych, dzikich i zwierzęcych, atawistycznych instynktów.

      Powoduje, że zamiast ratować się i uciekać do Czech, chcesz donosić i giniesz.
      • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 12:47
        zamyslona_ona02 napisał(a):

        > Może dlatego, że z takim małym dzieckiem przebywają 24/7 i wypełnia cały ich dz
        > ień i noc? smile Poza tym pierwsze dziecko to często tak duże wydarzenie, że wszy
        > stko inne wydaje się mniej ważne.

        Wiem, że to duża zmiana i ważna. Tylko dziwnie to brzmi, jak przez rok czy dwa słyszysz: źle przechodzimy ząbkowanie, czekają nas jeszcze dwie wizyty w przychodni, wyrośliśmy z tych sweterków (jak przykład wyżej), mamy anginę i siedzimy w domu (dziecko tylko ma). Takie zlanie się w jedno.
          • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 12:55
            racica_ruda napisał(a):

            > No ale ta matka przecież przechodzi ząbkowanie i chodzi na te wizyty do przycho
            > dni.
            Z 10latkiem jak idzie do przychodni, to mówi " ide z Artkiem do lekarza, coś go gardło boli i ma temperaturę. A nie mówi - Idziemy do lekarza, bo boli nas gardło i mamy temperaturę. A tez idzie z nim na wizytę do lekarza wink
            • racica_ruda Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 12:58
              Jak się ma 10 latka to ma się swoje życie. Przy niemowlaku jeszcze nie.

              Zejdźmy z tych matek wreszcie, jak się pamiętam w połogu i przez pierwsze nieprzespane półtora roku życia dziecka to nie pamiętam czy mówiłam w liczbie mnogiej czy nie.
              Jakby mi ktoś wtedy kazał uważać na słowa to bym zdzieliła pełną pieluchą w pustą głowę wink
              • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:02
                racica_ruda napisał(a):

                > Jak się ma 10 latka to ma się swoje życie. Przy niemowlaku jeszcze nie.
                >
                > Zejdźmy z tych matek wreszcie, jak się pamiętam w połogu i przez pierwsze niepr
                > zespane półtora roku życia dziecka to nie pamiętam czy mówiłam w liczbie mnogie
                > j czy nie.
                > Jakby mi ktoś wtedy kazał uważać na słowa to bym zdzieliła pełną pieluchą w pus
                > tą głowę wink

                To byś została sama. Nikt z przyjaciól i rodziny przy zdrowych zmysłach nie chciałby mieć kontaktów z taką osobą. A i jeszcze łatkę wariatki by Ci przypisali.
                • racica_ruda Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:14
                  margerytka73 napisała:

                  > racica_ruda napisał(a):
                  >
                  > > Jak się ma 10 latka to ma się swoje życie. Przy niemowlaku jeszcze nie.
                  > >
                  > > Zejdźmy z tych matek wreszcie, jak się pamiętam w połogu i przez pierwsze
                  > niepr
                  > > zespane półtora roku życia dziecka to nie pamiętam czy mówiłam w liczbie
                  > mnogie
                  > > j czy nie.
                  > > Jakby mi ktoś wtedy kazał uważać na słowa to bym zdzieliła pełną pieluchą
                  > w pus
                  > > tą głowę wink
                  >
                  > To byś została sama. Nikt z przyjaciól i rodziny przy zdrowych zmysłach nie chc
                  > iałby mieć kontaktów z taką osobą. A i jeszcze łatkę wariatki by Ci przypisali
                  > .

                  Na szczęście miałam wokół siebie normalnych ludzi którzy mi nie dokładali obowiązków (np. dbania o to żeby moje "ząbkujemy" ich nie uraziło)
                  • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:17
                    racica_ruda napisał(a):

                    > > > tą głowę wink
                    > >
                    > > To byś została sama. Nikt z przyjaciól i rodziny przy zdrowych zmysłach n
                    > ie chc
                    > > iałby mieć kontaktów z taką osobą. A i jeszcze łatkę wariatki by Ci przy
                    > pisali
                    > > .
                    >
                    > Na szczęście miałam wokół siebie normalnych ludzi którzy mi nie dokładali obowi
                    > ązków (np. dbania o to żeby moje "ząbkujemy" ich nie uraziło)

                    Tego nie wiesz. W oczy Ci ludzie nie powiedzą. A co między soba mówili to mówili.

                    • racica_ruda Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:21
                      Może ty żyjesz w wiecznym strachu co sobie ludzie o tobie pomyślą, ja nie.

                      Sa momenty w życiu gdzie liczy się przetrwanie a nie to jak cię oceniają. Niestety matki dały się zaszczuć i zamiast martwić się o siebie boją się co pomyśli sąsiadka jak zobaczy że dziecko je mm, albo co kuzynka powie jak jej się wymsknie "przechodzimy przez ząbkowanie".

                      Powtarzam: zejdźmy z matek, one i bez tego brzęczenia mają ciężko.
              • zona_glusia Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:06
                >Zejdźmy z tych matek wreszcie, jak się pamiętam w połogu i przez pierwsze nieprzespane półtora roku...
                Popieram.
                Jak po meczu mówi się wszędzie: "Wygraliśmy z Niemcami", to nikt nie czepia się tak mówiących, że się zlewają z drużyną piłkarską.
                Mnie się to wydaje dość naturalne i przechodzi z czasem.
            • z_lasu Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:04
              Bo małe dziecko - w przeciwieństwie do 10 latka - nie przechodzi choroby samo. Z 10-latkiem owszem trzeba iść do przychodni, podać leki itd. Ale z małym dzieckiem przechodzisz to wszystko tak, jakbyś sama była chora (chociaż gardło cię nie boli): nie śpisz po nocach, nosisz je po całych dniach, często nie masz nawet kiedy zjeść. Niemowlę angażuję opiekuna 24h/dobę, więc to nie jest tak, że niemowlę choruje, a matka w tym czasie zajmuje się czymś innym. Niemowlę choruje, a matka przechodzi tę chorobę razem z nim. Inaczej niż z 10-latkiem, z którym wystarczy pójść do lekarza, a potem można mu wręczyć lekturę i tableta, a samej zająć się np. pracą.
              • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:11
                z_lasu napisała:

                > Bo małe dziecko - w przeciwieństwie do 10 latka - nie przechodzi choroby samo.
                > Z 10-latkiem owszem trzeba iść do przychodni, podać leki itd. Ale z małym dziec
                > kiem przechodzisz to wszystko tak, jakbyś sama była chora (chociaż gardło cię n
                > ie boli): nie śpisz po nocach, nosisz je po całych dniach, często nie masz nawe
                > t kiedy zjeść. Niemowlę angażuję opiekuna 24h/dobę, więc to nie jest tak, że ni
                > emowlę choruje, a matka w tym czasie zajmuje się czymś innym. Niemowlę choruje,
                > a matka przechodzi tę chorobę razem z nim. Inaczej niż z 10-latkiem, z którym
                > wystarczy pójść do lekarza, a potem można mu wręczyć lekturę i tableta, a samej
                > zająć się np. pracą.

                Nie do końca. Jak dorosły (nieważne, mąż, babcia, siostra, ktokolwiek) choruje i np całą noc nie spałaś, bo podawałaś leki, prowadziłaś do łazienki, podawałaś wodę, bo np babcia ma 90 lat i nie była w stanie się sama sobą zająć przez noc z osłabienia, to nie powiesz, aleśmy miały ciężką noc, gorączkowałyśmy, chciało nam sie pić i bez przerwy potrzebowałyśmy łazienki, tylko powiesz - nie wyspałam się, babcia Krysia zaniemogła i musiałam w nocy ją pielęgnować.
                Takie zlanie jest tylko z małym dzieckiem.
                • z_lasu Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:48
                  Tak, takie zlanie jest tylko z małych dzieckiem, bo opieka nad dorosłą osobą wygląda inaczej i relacja z nią wygląda inaczej. Opiekun musi się z małym dzieckiem zestroić emocjonalnie, musi współodczuwać, pomóc dziecku przeżyć jego emocje, poradzić sobie z nimi itd. Do prawidłowego rozwoju dziecka nie wystarczy, że ktoś będzie je obsługiwał - poda jedzenie, picie, leki, zmieni pieluchę i będzie fizycznie dostępny w razie potrzeby.
              • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:12
                z_lasu napisała:

                > Bo małe dziecko - w przeciwieństwie do 10 latka - nie przechodzi choroby samo.
                > Z 10-latkiem owszem trzeba iść do przychodni, podać leki itd. Ale z małym dziec
                > kiem przechodzisz to wszystko tak, jakbyś sama była chora (chociaż gardło cię n
                > ie boli): nie śpisz po nocach, nosisz je po całych dniach, często nie masz nawe
                > t kiedy zjeść. Niemowlę angażuję opiekuna 24h/dobę, więc to nie jest tak, że ni
                > emowlę choruje, a matka w tym czasie zajmuje się czymś innym. Niemowlę choruje,
                > a matka przechodzi tę chorobę razem z nim. Inaczej niż z 10-latkiem, z którym
                > wystarczy pójść do lekarza, a potem można mu wręczyć lekturę i tableta, a samej
                > zająć się np. pracą.

                Tez nie do końca.
                Wtedy nie byłoby tego anonsu, który ktoś tu wkleił, gdy obieta sprzedawała ubranko rozmiar 68 i zamiast napisać - dziecko wyrosło z niego, napiosała : na NAS jest już ono za małe.

              • przepio Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 16:20
                Bez przesady. Gdy dziecko było chore, to bylam przy nim caly czas, ale to ono chorowało, a nie my. Również gdy wymiotowało to ono a nie wymiotowalysmy.
                Ale tez tylko ja byłam w ciąży, a nie wspólnie z mężem..
          • asia_i_p Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 16:01
            No dokładnie.
            Ząbkowania moich dzieci przechodziłam źle, w wizytach przychodni to ja byłam stroną najaktywniejszą, a nie towarzyszącą jak przy 10-latku. Jeżeli dziecko źle sypiało, to ja też, więc stwierdzenie "źle ostatnio sypiamy" było jak najbardziej prawdziwe.
        • zamyslona_ona02 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 12:54
          Wiem, że dziwnie, to raczej nieświadomie się dzieje, jak ktoś się zorientuje to już się pilnuje smile Jednak nie widzę w tym nic strasznego o ile dzieje się to w rozmowach towarzyskich, jak ktoś wraca do pracy to raczej już nie mówi na spotkaniach, że ząbkuje albo uczy się korzystania z nocnika big_grin
          • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 12:57
            zamyslona_ona02 napisał(a):

            > Wiem, że dziwnie, to raczej nieświadomie się dzieje, jak ktoś się zorientuje to
            > już się pilnuje smile Jednak nie widzę w tym nic strasznego o ile dzieje się to
            > w rozmowach towarzyskich, jak ktoś wraca do pracy to raczej już nie mówi na spo
            > tkaniach, że ząbkuje albo uczy się korzystania z nocnika big_grin

            Jak to nie. Swego czasu wiedziałam, które dziecko zabkuje, które uczy się korzystać z nocnika, które sciągnęło sobie samo pieluch, zjada kozy z nosa w przedszkolu (fuj) i które lubi pomidorówke, a które rosół - innych tematów nie było w pracy. Wśród matek starszych dzieci - jak które się uczy, z czego był sprawdzian, kto pojedzie na zawody pływackie. LD
    • gdanskamarylka Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:11
      Siedzisz z niemowlakiem non stop, czasem nawet 24 godziny na dobę, jeśli mąż w pracy od rana do wieczora, a babci żadnej nie masz. To jednak wytwarza w człowieku pewne mechanizmy, pewien rodzaj uzależnienia albo poczucia, że jest się jednym organizmem. Jeśli tylko ty odpowiadasz za przetrwanie dziecka, jeśli musisz poświęcać mu cały czas, jeśli ciągle żyjesz sprawami dziecka, to siłą rzeczy - scalasz się z nim. Czy to jest dobre? Nie. Czy powszechne? Tak. Czy można temu zaradzić? Tak, dać matkom żyć. A wyśmiewanie nie prowadzi do zmian.

      Dużych dzieci to nie dotyczy, bo duże mają swoje życie, a matki czas dla siebie. Jest zaznaczona odrębność.
      • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:14
        gdanskamarylka napisała:

        > Siedzisz z niemowlakiem non stop, czasem nawet 24 godziny na dobę, jeśli mąż w
        > pracy od rana do wieczora, a babci żadnej nie masz. To jednak wytwarza w człowi
        > eku pewne mechanizmy, pewien rodzaj uzależnienia albo poczucia, że jest się jed
        > nym organizmem. Jeśli tylko ty odpowiadasz za przetrwanie dziecka, jeśli musisz
        > poświęcać mu cały czas, jeśli ciągle żyjesz sprawami dziecka, to siłą rzeczy -
        > scalasz się z nim. Czy to jest dobre? Nie. Czy powszechne? Tak. Czy można temu
        > zaradzić? Tak, dać matkom żyć. A wyśmiewanie nie prowadzi do zmian.
        >
        > Dużych dzieci to nie dotyczy, bo duże mają swoje życie, a matki czas dla siebie
        > . Jest zaznaczona odrębność.
        >

        Toteż właśnie zastanawiam się, czy to jakiś mechanizm psychologiczny.
        Sprzedajesz kurtkę 10 latka, to nie napiszesz, że wyrośliśmy z kurtki, tylko piszesz, ze na syna jest już za mała. Albo i wcale nie dajesz komentarza, po prostu sprzedajesz.
        • z_lasu Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:53
          Tak, to jest mechanizm psychologiczny. Dziecko nie wie jeszcze co czuje, co się z nim dzieje, jakie to ma znaczenie, nie umie się do tego odnieść. Wczucie się matki w sytuację dziecka i komentowanie świata z jego perspektywy ułatwia dziecku poznawanie tegoż świata i siebie samego. A że to się przenosi potem na za małe kurtki to już jest ogólny mechanizm upraszczania sobie życia przez nasz mózg.
    • conena Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:14
      moje sąsiadki ciągle mówią: "u nas w szkole", mając na myśli: "w szkole moich dzieci". tak mnie to denerwuje, bo ostatnio w rozmowie się przejęzyczyłam i sama powiedziałam "u nas w szkole" bleh. mowa o dzieciach z piątej klasy.
      • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:16
        conena napisała:

        > moje sąsiadki ciągle mówią: "u nas w szkole", mając na myśli: "w szkole moich d
        > zieci". tak mnie to denerwuje, bo ostatnio w rozmowie się przejęzyczyłam i sama
        > powiedziałam "u nas w szkole" bleh. mowa o dzieciach z piątej klasy.
        >
        Też to zauważyłam.
        Ale już w liceum nie słysze: w naszej szkole mamy zajęcia od 8 rano. Albo: nasza nauczycielka matematyki robi ciągle sprawdziany.
    • afro.ninja Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:20
      Kiedyś oglądałam taki skecz, gdzie najlepszymi złodziejami i szpiegami były matki z małymi dziećmi, bo są po prostu niewidzialne. big_grin Coś w tym jest, łatwiej mi opisać wózek, którym kobieta wiezie dziecko, niż samą kobietę.
      • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:38
        afro.ninja napisała:

        > Kiedyś oglądałam taki skecz, gdzie najlepszymi złodziejami i szpiegami były mat
        > ki z małymi dziećmi, bo są po prostu niewidzialne. big_grin Coś w tym jest, łatwiej m
        > i opisać wózek, którym kobieta wiezie dziecko, niż samą kobietę.
        Coś w tym jest. Stąd ten wysyp zali potem na forum, że poza byciem matka nie istnieje, zero znajomych, zainteresowań i własnego życia. Z tym, że wiele na własne zyczenie-te, jak są już później teściowymi, są obiektem żartow na forum, że żyją życiem własnych dziecim
        • nenia1 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 15:08
          margerytka73 napisała:

          > Coś w tym jest. Stąd ten wysyp zali potem na forum, że poza byciem matka nie i
          > stnieje, zero znajomych, zainteresowań i własnego życia. Z tym, że wiele na wł
          > asne zyczenie-te, jak są już później teściowymi, są obiektem żartow na forum,
          > że żyją życiem własnych dziecim

          No, i nie trzeba było tak od razu, zamiast zakładać wątek z rozkminami z dudy.
    • volta2 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:23
      ekonomizacja języka i nic ponad to
      zamiast mówić u mojego dziecka daję u nas i mam kilka sylab mniej do wypowiedzenia

      jak jesteś inteligentna to zrozumiesz, jak nie, to prosisz o powtórzenie i myślę, że większosć twoich rozmówczyń prześle ci przekaz zrozumiały w treści i w formie
      • margerytka73 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:36
        volta2 napisała:

        > ekonomizacja języka i nic ponad to
        > zamiast mówić u mojego dziecka daję u nas i mam kilka sylab mniej do wypowiedz
        > enia
        >
        > jak jesteś inteligentna to zrozumiesz, jak nie, to prosisz o powtórzenie i myśl
        > ę, że większosć twoich rozmówczyń prześle ci przekaz zrozumiały w treści i w fo
        > rmie

        Czasem jest gorzej. Jak teściowa zlewa się z synem i żyje życiem jego i jego rodziny
    • arthwen Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 13:28
      Jak moje dziecko było małe to bardzo się pilnowałam, żeby tego nie robić. W większości z sukcesem, ale... no właśnie, nie zawsze. Przy czym być może to jest trochę taki automatyzm - do małego dziecka mówi się często w takiej formie: A teraz idziemy na spacerek, a teraz zakładamy buciki, itd. I to się przenosi wink
      Do starszego dziecka już tak nie mówisz, więc to znika wink

      No i poza tym takie ząbkowanie u niemowlaka jest strasznie inwazyjne tongue_out
    • bi_scotti Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 14:39
      We are pregnant - mowi do mnie facet lat 30kilka. Hmmm ... "we"?
      "Czy mama moze tu przytrzymac?" - pyta nurse opiekujaca sie czyims dzieckiem, pyta matke tego pacjenta, definitely nie swoja!
      "Jestesmy dzis w zlym humorze" - mowi dziadek chlopczyka, ktory placze w samolocie. W sumie moze i ten dziadek tez jest w kiepskim humorze gdy mu wnuczek placze wink
      Sporo takich dziwadelek, chyba nie nalezy przywiazywac zbyt duzej wagi do tych expressions - tak dlugo jak wszyscy wiemy kto to sa "my" etc. no to da sie jakos zyc wink Cheers.
    • memphis90 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 15:06
      Dlatego, że:
      -jak dziecko ząbkuje, to matka smaruje dziąsła, podaje gryzaczki, użycza własnej ręki do gryzienia, nosi, wstaje w nocy po tysiąc razy
      -jak dziecko ma szczepionkę, to matka prowadzi na szczepienie, trzyma, tuli, pociesza, łzy ociera, podaje leki, wstaje w nocy po tysiąc razy
      -jak dziecko ma katar, to matka odsysa gluty, daje leki, nosi, tuli, usypia, wstaje w nocy po tysiąc razy
      -jak dziecko uczy się chodzić, to matka asekuruje, tuli po upadku, a czasem daje się wkręcić w trzymanie za rączki i chodzenie w pozycji przygiętej do podłoża przez 8h ciurkiem

      Właśnie dlatego pojawia się końcówka - my. Bo niemowlę jakoś zupełnie nie chce borykac się samo że swoimi wydumanymi problemami i uparcie angażuje w nie całą rodzinę, a przynajmniej matkę.
      • aguar Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 18:01
        "Jesteśmy w ciąży" przy parze hetero jeszcze jest spoko, bo i tak każdy wie, kto tak naprawdę jest w ciąży. Gorzej, jak taki tekst słyszy się od pary lesbijek, bo nie wiadomo czy jedna z nich jest w ciąży (która?) czy może obie.
    • turbinkamalinka Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 15:23
      Niestety wszelkie choroby i czynności matka przechodzi razem z niemowlakiem smile i w zasadzie jest tak, że prawie są połączeni. Takie gadanie trochę może mnie razi ale nie dziwi. NP. mój syn sam ząbkował i sam miał szczepienia a ja tylko w tym uczestniczyłam smile ale jedziemy na rehabilitacje, do lekarza czy jemy obiad. Natomiast drażni mnie bardzo stwierdzenie "jesteśmy w ciąży" czy "czy lekarz robił nam (mnie i partnerowi)usg" czy "karmiliśmy piersią"
    • kaki11 Re: zlewanie się z dzieckiem 09.11.21, 15:24
      Sama tak nie mówię bo nie lubię tego - w kontekście ząbkujemy zamiast córka ząbkuje, ale już idziemy na kontrolę do lekarza z córką, bo w końcu idziemy razem ale to ona będzie miała kontrolę.
      Natomiast jak się zastanowić to myślę, że może to z tego wynika, że u małego dziecka każda rzecz jest bardziej związana z rodzicami niż u starszego. w takim kontekście, że jeśli dziecko uczy się chodzić albo je coś nowego to jest to zawsze przy asyście rodziców. Zawsze ten rodzic jest gdzieś obok i trzyma za ręce jak dziecko stawia te pierwsze kroki, zawsze masuje dziąsła i podaje leki kiedy dziecko ząbkuje czy choruje itd. Przy starszym dziecku ono ogarnia się już bardziej samodzielnie, te pierwsze etapy ma już za sobą i jakoś tak łatwiej pewnie to dziecko od siebie oddzielić.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka