Dodaj do ulubionych

A co w takiej sytuacji?

11.11.21, 08:52
Dziewczyna 15 lat z nieciekawą sytuacją w domu. Matka ogólnie rzecz biorąc nie wspiera dziewczyny w żaden sposób, bardziej się nią wysługuje (popilnuj braci, zaprowadź do szkoły, żłobka, zrób zakupy, posprzątaj itp.). Dziewczyna chodzi do technikum, ma jakieś praktyki płatne (wiadomo grosze), kieszonkowego w zasadzie nie dostaje, bo mamusia nie ma. Ciągłe pretensje ojczyma, że to przez nią jest beznadziejna atmosfera w domu, że przez nią sypie się związek "mamusi i tatusia". Uczy się może nie rewelacyjnie ale daje rade 3-5. Dziewczyna jest psychicznie wykończona, chciałaby wyrwać się z domu. Na internat matka nie wyraża zgody (bo kto jej pomoże). Czy jest jakaś droga prawna, żeby dziewczyna mogła pójść do tego internatu, dostawała jakieś pieniądze np 500+ na siebie? Żeby ktoś inny, może jakaś instytucja przejęła nad nią pieczę zastępczą?
Obserwuj wątek
    • primula.alpicola Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 09:02
      Z opisu wynika, że nie dzieje jej się żadna ewidentna krzywda, przez którą można by wkraczać na drogę prawną i ograniczać/odbierać matce prawa rodzicielskie. Chyba po prostu musi poczekać te 3 lata, skończyć szkołę i wtedy po prostu zamknąć za sobą drzwi.
    • extereso Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 09:11
      Moze jeszcze polubownie wynieść się do babci czy kogoś. Ale pomysł jeszcze o kontekście, kim jestes i jeśli chcesz jej pomóc to czy rzeczywiście widzisz w sposób neutralny sytuację.
      • raczek47 Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 09:23
        Wydaje mi się, że pelnoletnia osoba może wyprowadzić się z domu i wnieść pozew o alimenty na siebie, jeśli kontynuuje naukę. W przypadku 15latki raczej nie.
        Trzeba iść do prawnika po poradę , są tacy ,którzy mają bezpłatne dyżury, są też na dyżurach w instytucjach pomocowych albo na telefonach zaufania.
        Musisz się rozejrzeć jak sytuacja wygląda w mieście tej dziewczyny,gdzie mogłaby pójść po bezpłatną poradę albo gdzie zadzwonić.
    • ritual2019 Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 09:27
      W szkole nie ma odpowiadniej osoby z ktora moglaby porozmawiac o tej nieciekawej atmosferze w domu? Kieszonkowe nie jest obowiazkowe, jesli dziewczyna ma zapewnione potrzeby nazwijmy to podstawowe. Poza tym ma jakies pieniadze za partaking.Popilnowanie rodzenstwa czy zrobienie zakupow to nie jest przemoc.
    • saszanasza Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 09:28
      turbinkamalinka napisała:

      > Dziewczyna 15 lat z nieciekawą sytuacją w domu. Matka ogólnie rzecz biorąc nie
      > wspiera dziewczyny w żaden sposób, bardziej się nią wysługuje (popilnuj braci,
      > zaprowadź do szkoły, żłobka, zrób zakupy, posprzątaj itp.).

      A cóż dziwnego w tym zakresie obowiązków? Wybacz, żeby 15 latka nie miała ich w ogóle.


      Dziewczyna chodzi d
      > o technikum, ma jakieś praktyki płatne (wiadomo grosze),

      Nie rozumiem, mój syn miał praktyki za które nie dostawał pieniędzy.

      kieszonkowego w zasadz
      > ie nie dostaje, bo mamusia nie ma.

      Kieszonkowe nie jest obowiązkiem rodzica, choć 15 latce wypadałoby już dawać na wydatki. Nie wiem jak sytuacja wygląda pod kątem prawnym, ale może niech pogada z ojcem, żeby część alimentów wysyłał jej bezpośrednio.

      Ciągłe pretensje ojczyma, że to przez nią je
      > st beznadziejna atmosfera w domu, że przez nią sypie się związek "mamusi i tatu
      > sia".

      To bardzo subiektywna ocena moim zdaniem nadwrażliwego dziecka.

      Uczy się może nie rewelacyjnie ale daje rade 3-5. Dziewczyna jest psychic
      > znie wykończona, chciałaby wyrwać się z domu.

      Co ją tak wykańcza psychicznie?


      Na internat matka nie wyraża zgod
      > y (bo kto jej pomoże). Czy jest jakaś droga prawna, żeby dziewczyna mogła pójść
      > do tego internatu, dostawała jakieś pieniądze np 500+ na siebie? Żeby ktoś inn
      > y, może jakaś instytucja przejęła nad nią pieczę zastępczą?

      Czy ten internat jest w mieście w którym mieszka? Jeśli tak to marne szanse, że ktoś ją tam przyjmie.
      Piecza zastępcza? No litości….
      • turbinkamalinka Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 09:55
        Pytam z ciekawości, bo uważam że dziewczyna fakt ma pod górkę ale do końca szkoły wytrzyma. Te obowiązki domowe owszem byłyby normalne, gdyby nie fakt, że matka wyręcza się nią we wszystkim prawie. Rodziny w pobliżu nie ma. Co do związku jej matki, to nie ona tak mówi i myśli, to ojciec jej takie słowa wyrzyguje. Dziewczyna jest moją sąsiadką, przychodzi się wyżalić, czasami pyta czy nie mam możliwości jej pomóc dorobić, bo chce sobie np. bluzkę kupić a matka jej nie da. Te pytania o internat i jak to ugryźć to ona mnie zadała, ja się tylko z ciekawości zapytałam
        • saszanasza Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 10:12
          turbinkamalinka napisała:

          > Pytam z ciekawości, bo uważam że dziewczyna fakt ma pod górkę ale do końca szko
          > ły wytrzyma. Te obowiązki domowe owszem byłyby normalne, gdyby nie fakt, że mat
          > ka wyręcza się nią we wszystkim prawie. Rodziny w pobliżu nie ma. Co do związku
          > jej matki, to nie ona tak mówi i myśli, to ojciec jej takie słowa wyrzyguje. D
          > ziewczyna jest moją sąsiadką, przychodzi się wyżalić, czasami pyta czy nie mam
          > możliwości jej pomóc dorobić, bo chce sobie np. bluzkę kupić a matka jej nie da
          > . Te pytania o internat i jak to ugryźć to ona mnie zadała, ja się tylko z ciek
          > awości zapytałam

          Myślę, ż na początek niech zadzwoni pod numer 111 116. Tam dyżurują psychologowie, niech z nimi pogada i naświetli sytuację, może oni cos doradzą.
          • turbinkamalinka Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 16:31
            Nie za bardzo potrzebuję pomocy. Siedzę z małym dzieckiem w domu, Partner nie ma dwóch rąk przyrośniętych do du... więc mieszkanie ogarniamy na bieżąco, i nie ma w nim zbyt dużo do roboty. Generalnych porządków nie robię (dopiero się wprowadziliśmy, przed przeprowadzką wywaliłam wszystkie zbędne rzeczy. Czasami poproszę ją żeby posiedziała z małym, żeby skoczyć po zakupy ale to jest maks godzinka bo do sklepu który jest 300 metrów od domu. Albo tak jak ostatnio, żeby ona poszła i wtedy zostawiam jej reszty.
            • agonyaunt Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 16:44
              >dopiero się wprowadziliśmy,

              Czekaj, a Ty ich znasz od dawna, czy poznałaś dopiero teraz?

              Bo wiesz, mnie historia też by trzepnęła, ale z drugiej strony wiem, że dzieciaki potrafią solidnie koloryzować, więc gdybym chciała pomóc, to najpierw bym zrobiła solidne rozeznanie w rzeczywistej sytuacji. Tak pod rozwagę.
              • ga-ti Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 22:28
                O, jakby tak ktoś obcy posłuchał moją nastolatkę w fazie doła to by nam niebieską kartę założył, o znęcanie, przemoc i wyzyskiwanie posądził, o całkowity brak miłości oczywiście też. Dziecko moje ma najgorzej na świecie, nikt go nie rozumie, nikt nie kocha, wszyscy się uwzięli, wszyscy się czepiają, zasuwa jak kopciuszek, a życie nie ma sensu.
                Więc podpisuję się pod Agonyaunt, trzeba się przyjrzeć sytuacji, a nie wierzyć bezkrytycznie nastolatce.
              • turbinkamalinka Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 22:40
                Nie znam ich od sierpnia. Ale do puki było ciepło mamusia wylegiwała się na podwórku i tylko słychać było krzyki typu "Asia przynieś sok dla Kacperka. Asia wojtek wylał napój przynieś ścierkę. Asia podałabyś ciasteczka. Asia ...." i naprawdę wiecznie coś. Więc wierzę w większości dziewczynie. Może trochę koloryzuje ale nie sądzę, żeby jakoś bardzo
    • cegehana Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 09:29
      Raczej nie ta droga jaką podajesz i niekoniecznie by to było dobre bo jednak tak młoda osoba (zwłaszcza zaniedbywana wychowawczo) potrzebuje sama mądrego opiekuna. Doradzam bardziej kontakt z pedagogiem, psychologiem, opiekunem społecznym - żeby nauczyła się stawiać granice i łatwiej oderwała się od toksycznego środowiska kiedy przyjdzie na to czas. Zmiana opiekuna prawnego jest możliwa w sądzie rodzinnym. Pewnie by się to udało gdyby dziewczyna o to prosiła i zeznała ze źle jej w domu ale mogłaby wpaść z deszczu pod rynnę, jeśli tego mądrego doroslego w jej otoczeniu nie ma.
      • brynhildr Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 10:58
        Zmiana opiekuna prawnego istotnie jest możliwa w sądzie rodzinnym.
        Opiekuna prawnego innego niż rodzic ustanawia się wtedy, gdy oboje rodzice nie żyją/oboje rodzice nie posiadają władzy rodzicielskiej (nie została przyznana, zostali jej pozbawieni, mają ją zawieszoną, bo przebywają w kiciu lub długoterminowym psychiatryku).
        Pozbawienie władzy rodzicielskiej orzeka się w przypadku poważnych nadużyć tejże władzy lub jej niewykonywania (porzucenie dziecka), "proszenie" dziewczyny nie jest tu wystarczające.
        Nawet jeśli dziecko przebywa poza rodziną biologiczną - nie jest to równoznaczne z przejęciem opieki prawnej przez pracownika instytucji/rodzica zastępczego (ewentualnie można rozszerzyć zakres uprawnień opiekuna i umożliwić poejmowanie niektórych decyzji).
        W wieki 15 lat w Polsce w większości przypadków zmiana opiekuna faktycznego = rodzina zastępcza u krewnych albo placówka.
    • zonkli Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 09:49
      Terapia dla dziewczyny żeby umiała sobie radzić emocjonalnie, psycholog terapeuta szkolny a także szukać poza szkołą, są instytucje pomagające wsparcie dla dzieci i młodzieży.
      Chodzić na kursy dokształcające (języki, kółka zainteresowań, nowe umiejętności, wolontariat, harcerstwo, grupy sportowe, turystyczne) - albo kółka zainteresowań w ramach szkoły albo poszukac bezpłatnych przy ośrodkach młodzieży. Wtedy mniej czasu będzie spędzać w domu pod presją rodziców a również otworzy się możliwośc wyjazdów ze swoją grupą zainteresowań np na zgrupowania sportowe. Gdyby rodzice nie dali na to środków to zwrócić się pisemnie do opiekuna w szkole z prośbą o dofinansowanie z powodu trudnej sytuacji materialnej.
      Te 3 najbliższe lata próbowac zdobyć jak najwięcej nauki i umiejętności w szkole, więcej przebywac w bibliotece i ośrodkach młodzieżowych a mniej w domu, by zaraz po osiągnięciu 18nastki mieć na tyle umiejętności i wiedzy o realiach, by być w stanie odejść od matki w samodzielność (a nie w taką samą patologię z przypadkowym chłopakiem). W międzyczasie też sobie dorabiać korepetycjami dla dzieci, sprzątaniem, sprzedażą jakichś drobiazgów, wyprowadzaniem psów, lub wykonywaniem tego czego uczy się zawodowo itd .
      • brynhildr Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 10:52
        Nie sądzę, żeby w polskim systemie oświaty istniało stanowisko "opiekuna w szkole" do którego można zwrócić się pisemnie z prośbą o dofinansowanie. Nie ma też "terapeuty szkolnego". Ponadto "trudna sytuacja materialna" w Polsce nie jest rozpatrywana jak sytuacja osoby tylko gospodarstwa domowego. Nikogo nie obchodzi, że rodzice mają ale nie dają. Dziecko jest członkiem gospodarstwa domowego rodziców. Są sytuacje, że "szkoła" - czyli pewnie rada rodziców albo prywatna inicjatywa rodziców dofinansuje incydentalnie jakiś wyjazd, ale raczej nie ma szans na systematycznie opłacanie dziecku "grup sportowych, turystycznych, języków" tylko dlatego, że w/w nie jest zgodne z linią wychowawczą rodziny.
        Chodzenie na kursy dokształcające i do "ośrodków młodzieżowych", nawet jeśli coś takiego istnieje i jest bezpłatne wymaga zgody opiekuna prawnego. Jeżeli matka istotnie wywiera na córce presję i oczekuje jej dyspozycyjności i obecności w domu - czy 15 latka będzie w stanie się jej sprzeciwić i przesiadywać w bibliotece czy wyjeżdżać na zgrupowania sportowe?
        • zonkli Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 16:41
          W szkłach są wychowawcy klasy i jest psycholog szkolny. Przy ośrodkach młodzieży i centrach terapeutycznych sa bezpłatne porady prawne i bezpłatene zajęcia integracyjne dla dzieciaków w trudnej sytuacji. Jeśli dziewczyna ma trudną sutuację to może się też poradzić psychologa i prawnika w ośrodku interwencji kryzysowej/infolinni dla młodziezy/itd. Najważniejsze żeby sobie poukładała emocje w głowie.
          Syn znajomej, 15letni, powiedział wychowawczyni, że mama nie ma pieniędzy na wyjazd klasowy i dlatego nie jedzie (miała wtedy trudny rozwód i brak kasy) to wychowawczyni od razu zareagowała, że jeśli chce chłopak jechac to opłacą mu z puli klasowej już nie pamiętam czy to były składki komitetu rodziców, czy inna pula na dofinansowanie biedniejszych uczniów. Tak samo psycholog szkolny jestt od tego, żeby pomóc dziewczynie pozbierac emocje i umieć reagować nieurazowo dla siebie. Szkoła jako pierwsza ma tez możliwośc zareagowac jeśli w domu ojczym zachowuje się przemocowo. A najszybciej rodzice coś zmienią w swoim zachowaniu gdy to co robią wyjdzie na światło dzienne i ktoś obcy zacznie się im przyglądać. Tylko dobrze, żeby dziewczyna miała już wtedy swoje wsparcie w jakimś terapeucie.

          • brynhildr Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 16:52
            Co to są centra terapeutyczne i ośrodki młodzieży? Istnieją? Gdzie? Psycholog szkolny nie jest terapeutą. Może zasugerować terapię. Żaden terapeutą nie będzie pracował z dzieckiem bez zgody rodzica. Jednorazowa zrzutka na wycieczkę- tak, ale nie finansowanie zajęć lub terapii.
      • kk345 Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 12:11
        >Gdyby rodzice nie dali na to środków to zwrócić się pisemnie do opiekuna w szkole z prośbą o dofinansowanie z powodu trudnej sytuacji materialnej.

        Brak pieniędzy na nową bluzkę NIE jest trudną sytuacją materialną...
        • turbinkamalinka Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 16:21
          Widzisz, to nie chodzi przecież o samą bluzkę. Dziewczyna nie dostaje na kino, zieloną szkołę, wycieczki, na wyjście ze znajomymi. Matka jeśli jej się należy to korzysta z każdej możliwej pomocy. U nich pracuje tylko ojczym (zarabia pewnie koło 2500), jest ich tam 3 dzieciaków, dwoje dorosłych, matka pobiera na nią rentę po ojcu, młodsze dzieci są ojczyma. Mieszkanie wynajmują ale są to grosze (kwota porównywalna do czynszu w bloku), wiem bo wynajmujemy od tej samej osoby. tylko my mamy domek na posesji obok a oni osobne mieszkanie w domu właściciela
          • agonyaunt Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 16:26
            Wiesz co, ja bym chyba poszła do prawnika po radę. Jeśli jest renta i 500+ na dziewczynę, a matka nie puszcza ją na szkolne wycieczki, bo zwala na nią opiekę nad młodszymi, to tu jest coś mocno nie tak. Nie wiem czy to nie jest sprawa dla opieki społecznej.
          • zonkli Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 16:49
            Dlatego dziewczyna powinna szukac pomocy na zewnątrz, opowiedzenie psychologowi i wychowawcy jaki jest rzeczywisty powód jej nieobecności na szkolnych wyjazdach. Powiedzenie szczerze że to jest problem i że się boi jak matka i ojczym zareagują jeśli sie dowiedzą, że o tym komuś powiedziała.
            My tu nie wiemy czy to kwestia kolejnej bluzki którą nastolatka chce mieć żeby dorównać zamożniejszym koleżankom choć kasy w rodzinie brak, czy to faktyczny problem z traktowaniem córki jak służby do obsługi reszty rodziny i przejadanie jej pieniedzy (500+ +renta) przez toksycznych dorosłych, czy bunt nastolatki.
            Znajdż dziewczynie jakąs poradnię lub zasugeruj psychologa szkolnego (choćby zadzwoń do ośrodka interwencji kryzysowej i przedstaw sytuację i poradź się gdzie taka dziewczyna może dostać pomoc psychologa w waszym mieście. Jej się przyda terapia na resztę życia) .
    • brynhildr Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 11:07
      Umieszczenie w pieczy zastępczej orzeka sąd rodzinny. Nie jest to równoznaczne z tym, że dziewczyna dostaje do ręki swoje 500+. Dostaje do ręki "ustawowe" kieszonkowe wychowanka, które nie może być niższe niż... niedawno to było z 9,90 chyba, teraz może ze 20 zł.
      Technicznie istnieje jedna możliwość "skrócona". Placówka interwencyjna może przyjąć dziecko na wniosek dziecka. Kiedyś były osobne pogotowia opiekuńcze, teraz raczej w bidulach są "miejsca interwencyjne". Jeśli jest wolne miejsce interwencyjne, dyrektor może przyjąć nastolatkę. Rozsądny dyrektor natychmiast powiadamia sąd rodzinny a ten wszczyna postępowanie z urzędu w sprawie o władzę rodzicielską.
      500+ dla rodziny jest wstrzymane.
      Dyrektor placówki raczej nie opłaci internatu znajdującego się w tym samym mieście - chyba, ze jest to placówka specjalna.
      Rodzice zostają obciążeni odpłatnością za pobyt dziecka w placówce (system naliczeń opłat zależy od danego powiatu, niektóre robią wszystko, żeby z tych opłat zwalniać, niektóre z lubością naliczają kilka stów/tysięcy miesięcznie).
    • kaki11 Re: A co w takiej sytuacji? 11.11.21, 11:19
      A jak sytuacja z ojcem dziewczyny?
      Może on jest gościem mniej toksycznym niż matka z ojczymem i miałby chęć i warunki aby zabrać ją do siebie?
      Jeśli tak, to on powinien skontaktować się z prawnikiem i złożyć wniosek do sądu o takie ustalenie sprawy lub dogadać się z matką aby zgodziła się na to dobrownie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka