mashcaron
11.11.21, 19:36
Nie będę przydługo wstępować bo nie ma sensu :p
Możecie podzielić się waszymi doświadczeniami w temacie?
Bo po dzisiejszym "spacerze" vel udręce myślę sobie, że jest źle i lepiej nie będzie o ile doba się nie wydłuży :p
Problem jest taki, że kiedy wychodzimy wszyscy razem a psa prowadzi mąż ( który niestety czasu z nim spędza mało, bo pracuje 100+ km od domu) pies dostaje jakiegoś amoku. Ciągnie jak pierdolnięty, nie reaguje na żadną komendę, nie chce ani smaczków ani zabawki z jego rąk.. jak ja z córką zniknie my na chwilę za rogiem jest mega panika...
Wygląda to tak, jakby miał smyczowy lęk separacyjny, bo jak przejmę smycz ja, pies się magicznie uspokaja, idzie grzecznie i bez większych problemów.
Mąż twierdzi, że jak wychodzi z nim sam ( co wieczór, raz dłużej, raz krócej) nie zachowuje się tak.
Trenerka jedyną radę, jaką ma, to jak naj więcej wychodzić razem, ale to jest średnio możliwe, bo wieczorne spacery wypadają w czasie, kiedy kładę młodą spać.. i zostają tylko weekendy.
Co począć, drogie bravo?
Nie piszcie " prowadź psa zawsze ty" bo to nie jest rozwiązanie problemu :p