Czekając na grypę zoladkowa...

16.11.21, 12:44
Dzieci chorują od kilku dni. Tak sobie siedzę i myślę, kiedy dopadnie mnie i męża, i jak my to wszystko ogarniemy... Pocieszcie, że nie zawsze dopada wszystkich i jak macie jakieś rady, to chętnie poczytam. Na razie oprócz nażarcia się po kokardę nic nie przychodzi mi do głowy...
    • wkswks Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 12:51
      To zrób zakupy: cola, suchary, elektrolity. Chociaż każdemu pomaga co innego.
      Jak cię w ciagu trzech dni nie tego, to bedzie dobrze. Jedzenie na zapas odradzam z wiadomych względów.
      Zdrowia
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 12:55
        Ryż z groszkiem stanął mi w gardle. To mówisz, że ryby już lepiej nie? smile
        Dziękuję!
        • wkswks Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:03
          A mdli cie? Jeśli tak, to dobrze, wirus juz zaatakowal, ale bez biegunki i wymiotów. To w sumie jak wygrana na loteriismile
          • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:25
            Nie, czuje się dobrze na żołądku. Ryż stanął mi w gardle po poradzie, żeby jednak się nie obżerać. Potem przemyślałam i doszłam do wniosku, że jak mnie ma to dużo kosztować, to przecież nie ryżem powinnam się obżerać.
    • celandine Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 12:52
      U mnie dzieci zaczęły w piątek. W niedzielę już myślałam, że mi się upiecze. Wczoraj się źle poczułam rano a potem szkoda gadać. Ale ja zawsze łapię wirusy rzygania, dosłownie nie wiem, jak to możliwe, nigdy mnie nie ominą...
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 12:58
        Ja do tej pory mało - w dorosłym życiu może 2 razy, ale za to ostatnio 2 miesiące temu...i teraz mam inkubator znów w domu.
        • wkswks Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:04
          Około pol roku po przejściu zakażenia Rota utrzymuje sie odporność.
          • thea19 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 16:01
            wirusów sraczki jest więcej niż jedno rota
            • wkswks Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 18:17
              Wiem. W 2019 mieliśmy wszyscy adeno. Nieco mniej wymiotów biegunki, znacznie wyższa gorączka.
    • little_fish Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 12:54
      Pocieszę - raz tylko złapałam jelitówkę i to w bardzo łagodnej wersji.
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 12:59
        A inni domownicy chorowali? Bo ja zanim miałam dzieci to też nie chorowałam prawie wcale.
        • kubek0802 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:14
          Można się uchować i w sumie nie wiem od czego to zależy. Ostatnio chorował mąż, syn i nawet moja mama się załapała, po przelotnym kontakcie. Mi nic nie było. Ale covida od męża i syna też nie przygarnęłam.
        • little_fish Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 14:21
          Tak, dzieci w wieku przedszkolnym praktycznie co roku coś przywlokły. I nie zaraziły mnie nigdy. Złapałam od dziecka w pracy ze dwa lata temu.
        • cosmetic.wipes Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 18:31
          shmu napisała:

          > A inni domownicy chorowali? Bo ja zanim miałam dzieci to też nie chorowałam pra
          > wie wcale.

          U nas parę lat temu jelitówka położyła najpierw starego, potem mnie, potem syna. Myślałam, że młoda zaraz polegnie, ale dzielnie się ostała zdrowa.
          Covida też ode mnie nie złapała.
          • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 20:18
            I z tą nadzieja pójdę spać...dziękuję dziewczyny!
    • ela.dzi Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:09
      Mojego męża praktycznie nie łapie. Bierz probiotyk profilaktycznie.
    • ingaki Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:13
      U mnie dwoje dzieci miało dwa tyg temu reszta rodziny do dziś dzień nic. Więc tak jest szansa nawet duża, że was ominie.
    • gaskama Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:19
      Jelitówkę miałam chyba ze dwa razy w życiu. Pamiętam, jak kiedyś syn i mąż mieli równocześnie. Jeden i drugi siedział na kiblu z miską w ręku. A w zasadzie młody był wtedy mały i ja go trzymałam z głową nad kiblem a z tyłu mu leciało też. Mąż i syn tak źle się czyli, że pierwszy i ostatni raz poprosiłam matkę o przyjście na noc, bo bałam się, że nie ogarnę obu. Chorowali strasznie. Ja nie złapałam. Różnie to bywa. Młody i mąż łapią raz na dwa, trzy lata. Ja raz na 25.
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 20:39
        W zeszłym tygodniu młodszy, siedmiomiesięczny, był bardzo ,,marudny" i ulewalo mu się/wymiotowal jakby więcej (jest na papkach warzywnych i owocowych i mleku oczywiście). Wczoraj cały dzień nie robił nic innego tylko jadł, jadł, jadł, więc zakładam, że on to przeszedl i teraz nadrabia. Biorąc pod uwagę ogrom uścisków, buziaczków, oblizan jakie mu daje starszy brat, nie widzę możliwości, że się od siebie nie zarażą/zarazili. My się jeszcze trzymamy.
        Też mam taki żelazny żołądek - jako dziecko wymiotowałam na prawdę dużo i pewnie mnie to uodporniło. Poza tym uważam z higiena - jak byliśmy w Azji to jako jedyna z całej grupy nie miałam żadnych problemów żołądkowych. Ale z małymi dziećmi to niemożliwe, a to nakicha czy nakaszle, przytula się, daje buziaki, wsadza palce do ust/nosa, zaslini moja poduszkę, zwymiotuje na mnie, itp...
    • mikams75 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:24
      mnie tak latwo od dziecka nie dopadalo, ale trzeba bardzo pilnowac higieny - zadnego dojadania po dziecku, pilnowac czego dotyka dziecko (np. a moze zjem to czy tamto a moze nie i dziecko odklada a dotknelo zasliniona reka), nie pomylic niechcacy kubka, dezynfenkcja rak, pilnowanie sie, zeby nie pocierac dlonia nosa, nie dotykac ust. Ja w czasie chorobowym nastawialam zmywarke na wyzsza temperature niz zazwyczaj.
      • thea19 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 16:02
        przecież to się w powietrzu roznosi
        • mikams75 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 18:36
          najczesciej do zarazenia dochodzi droga pokarmowa, kropelkowa o wiele rzadziej, choc nie twierdze, ze to niemozliwe. Ale mozna zminimalizowac ryzyko.
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 18:33
        Wszystko bierze w łeb, jak mały mi kichnie w twarz przy przebieraniu smile ale owszem, w zasadzie w ogóle nie jem nigdy niczego co jedzą dzieci mając na uwadze, że dzieci żłobkowe zawsze coś mają - kwestia czasu inkubacji.
        • mikams75 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 17.11.21, 08:08
          ja pierwszy rok zlobka dziecka odchorowywalam - dziecku nic ale ciagle cos przywlekalo i ja przechodzilam rozne wirusowki majac przerozne dziwne objawy i samopoczucie. I zawsze jak poszlam do lekarza (za kazdym razem innego), to padalo pytanie, czy mam dziecko w zlobku. Po dziecku nie widac, albo pomarudzi jeden wieczor walczac z wirusem a dorosly choruje na te zlobkowe wirusy... Drugi rok byl juz dla mnie lepszy.
    • rb_111222333 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:25
      Moja córka jest zaszczepiona na rota i - jeśli łapie to cholerstwo - to łagodnie przechodzi, i my przez to też.
      • celandine Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 15:03
        Moje też szczepione na rota, ale są też inne wirusy jak norowirusy, nie pamiętam gorszej jelitówki (zakończona w szpitalu, stąd wiem, co to za wirus)
    • jehanette Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:25
      Zakupy na zapas uwzględniające proste dania do odgrzania dla dzieci. Ostatnie jelitówki mieliśmy jak córka była w przedszkolu, ale jej zwykle mijało znacznie szybciej niż nam.
      Z drugiej strony to jest bardzo zaraźliwe, więc jeśli dzieci chorują od kilku dni to może Wam już nie grozi?
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 20:41
        Dziękuję. Oby, oby!
    • zonda-m Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:26
      Zastosuj Enterol, może Ci się upiecze.
    • furiatka_wariatka Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:35
      Pij codziennie szklaneczkę coli profilaktycznie
    • ykke Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:51
      Największy błąd to właśnie nażarcie się.
      Jedz kiszonki, pij shota z tartego imbiru i kurkumy 3× dziennie, lekkie zarcie, owoce, warzywa , dużo picia.
    • boogiecat Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:55
      big_grin to lepsze niz Czekajac na Godota

      u nas nigdy w zasadzie nie szlo lancuchowo- ustalilismy, ze oprocz oczywistych zasad higieny, przede wszystkim nie wolno calowac wspolnych kotow (to najtrudniejsze tongue_out)
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 20:43
        Kotów nie całujemy (swoich nie mamy, a podwórkowych trochę się brzydzę), więc jest nadzieja... smile
        • boogiecat Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 21:24
          😀 i ja mam nadzieje, ze nic nie zlapiecie
    • saszanasza Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 13:59
      Ja raz miałam jelitówkę. Pamietam, że dzień czy dwa wcześniej mój syn zalapał, oczywiście uznałam, że zmyśla, bo na pewno nie chce pójść do szkoły. Jak mnie dopadło to uznałam, że chyba jednak nie kłamał🙈
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 20:48
        Jakby zadał sobie tyle trudu, żeby realistycznie symulować wszystkie objawy, to bym mu nawet pozwoliła zostać w domu.... Niestety moj dwuipolatek musiałby mieć NA PRAWDĘ DUZY talent, żeby to zagrać smile
        • saszanasza Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 21:16
          shmu napisała:

          > Jakby zadał sobie tyle trudu, żeby realistycznie symulować wszystkie objawy, to
          > bym mu nawet pozwoliła zostać w domu.... Niestety moj dwuipolatek musiałby mie
          > ć NA PRAWDĘ DUZY talent, żeby to zagrać smile

          to fakt. tak pomyślisz dopiero za kilkanaście lat😉😅
    • daniela34 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 14:02
      Oczywiście, że nie zawsze wszystkich łapie. A nawet jeśli akurat łapie 100% domowników to nie wszystkich rownie intensywnie. Trzymam kciuki
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 20:48
        Dziękuję!
    • la_mujer75 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 14:16
      U nas przez kilka lat szalały jelitówki. Dzieci i mąż. Mnie omijało. ja nie z tych, co to łatwo wymiotują i mają problemy jelitowe. Czasami było mi niedobrze. Nawet żałowałam, że nie mnie w żaden sposób nie przeczyszcza, bo potrafiłam tak tydzień źle się czuć, a oni szybciej się regenerowali. Osobą, odpowiedzianą za sprzątanie, byłam ja! I nic.
      Aż raz mnie dorwało. Miałam 3 sekundy na dopadnięcie muszli sad
      Ale tylko raz, po wielu latach.
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 20:53
        Ślizgi przez łóżko i biegi mam wyćwiczone przy ,,porannych mdlościach" w ,,pierwszym trymestrze" ciąż, ale trzy sekundy to dość mało wink
    • primula.alpicola Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 14:40
      Kurde. Pocieszam Cię, nie zawsze dopada. Mnie już w ogóle nie dopada po 20 latach pracy w szkole.
      A szkoda. Brzuch mi się zapadał po kilku dniachwink
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 20:56
        Hahaha, no właśnie dzisiaj tak sobie myślałam, że dziś prawdopodobnie cokolwiek zjem, będzie za darmo - i tak najpóźniej za trzy dni będę na deficycie... Ale mąż zezarl po cichu lody, więc nawet nie miałam czym za bardzo grzeszyć.
    • fitfood1664 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 15:06
      Nigdy nie miałam jelitówki, mąż i dzieci jak najbardziej, w pracy też się zdarzała. Cola, pieprz, sól, imbirm gorące napoje... oto rady, jelitówka tego nie lubi.
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 20:59
        Imbir zaleca się przy porannych mdlościach i pokladalam w nim duże nadzieje. Niestety po pierwszym razie aż mnie skręcało na samą myśl. Ale teraz znów spróbuję, dziękuję!
    • geoardzica_z_mlodymi Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 15:10
      Mnie tylko pierwszy raz sponiewierało - dwoje dzieci w szpitalu, jedno po drugim i na koniec pobytu magiel. Kolejne razy luz - tylko w żołądku się poprzewalało, lekkie skurcze po jedzeniu i tyle.
      Zdrowia życzę.
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 21:01
        Uj, szpital to już poważnie. Co masz na myśli pisząc magiel?
    • lwica_24 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 15:34
      Mialam 3 razy w życiu w wersji light. Raz w ciąży, raz zarazilam sie od dziecka w wieku przedszkonym, raz w 2007 roku. Nie policzę ile razy zetknęłam się z rotawirusami..... Nie musi Cie dopaść.
      Natomiast nie zmuszałabym się do jedenia. Organizm głupi nie jest. Pic, pić, pić i pić....
      • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 21:01
        Na razie nie mam objawów, więc robię zapasy wink
    • mama303 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 15:48
      teraz to już po ptokach ale tego wirusa łatwo uniknąć bo przenosi sie przez dotyk wydzielin. Czyli rękawiczki, często mydło, nie dotykamy chorego po wymiotach lub biegunce bez rękawiczek
    • eliszka25 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 16:03
      Nie zawsze dopada wszystkich, a nawet jeśli, to nie wszystkich tak samo mocno. Jak starszy syn był malutki mąż przyniósł jakąś jelitówkę z pracy. Jego przegnało na kibelek przez kilka dni, synowi szło górą i dołem, aż wylądował w szpitalu, bo nie byłam w stanie tego niczym powstrzymać i do wieczora tak się odwodnił, że zostawili go w szpitalu, jak pojechaliśmy na pogotowie. Ja sprzątałam po obu, z synkiem spałam, przebierałam go, myłam, zapierałam ręcznie brudną pościel i mnie nie dopadło w ogóle. Nie raz dzieciaki miały jakąś jelitówkę, a mężowi i mnie kompletnie nic nie było, a czasem chorowaliśmy po kolei. Mąż częściej zarażał się od dzieci. Ja bardzo rzadko.
    • kub-ma Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 16:05
      Duża szansa, że Cię nie złapie. Moje dziecię miało ostatnio i tylko ono. Reszta zdrowiuśka.
      • gajmal Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 16:26
        A to nie covid? Podobno ta nowa odmiana atakuje układ pokarmowy
        • shmu Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 21:30
          U dzieci już dawno mówi się o tego typu objawach.
    • nunia01 Re: Czekając na grypę zoladkowa... 16.11.21, 17:17
      Corka Od poniedziałku do piątku. Ja zaczęłam w piątek. Mąż wcale. Za to przeszedl po tygodniu klasyczna dla siebie wirusówkę.
Pełna wersja