Dodaj do ulubionych

czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący terro

19.11.21, 12:28
podpowiedzcie, bo mnie zalewa krew na taką praktykę:
klasa II LO, mają "sprawdzian" z lektur, który wygląda tak, że nauczycielka dyktuje pytanie, dzieciaki mają odp w ciągu kilkunastu-dziesięciu sekund, następne pytanie. Całość trwa 5 minut, pytań kilkanaście do 20. Nie mają możliwości wrócić do pytania jeśli coś się przypomni, bo nie mają go zapisanego. Nie mogą nic dopisać bo nie ma kiedy. Dla mnie to jest absurdalne i przemocowe - nie byłabym w stanie udzielić szczegółowych odpowiedzi na temat przeczytanej książki w ciągu 5 minut i nie mając pytań zapisanych przed oczami. A czytam ze zrozumieniem. Jestem wzrokowcem, to raz. Dwa, że czasami trzeba chwilkę dłużej pomyśleć aby sobie coś przypomnieć.
Moja córka czyta lektury, dodatkowo słucha ich w formie audiobooka, dodatkowo czyta opracowania i recenzje, żeby jej nic nie umknęło, a mimo to nie jest w stanie napisać tej kpiny ze sprawdzianu na 2. No i jest zagrożona z j.polskiego! Uczennica ze świadectwem z paskiem z podstawówki. Nie ona jedna w klasie tak ma, dodam.
Niestety sądzę, że nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić, nauczycielka ma poparcie dyrekcji a przy tym jest zaburzona. Nie mamy szans, prawda?
Obserwuj wątek
    • tiffany_obolala Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 12:36
      1) Czytałam wszystkie lektury, w życiu bym nie napisała sprawdzianu z treści. Starałam się nie zajmować swojej pamięci nieistotnymi szczegółami typu kolor pantofelków Telimeny.
      2) Nawet jeśli ma same pały z lektur, nie powinno mieć to wpływu na inne stopnie (sprawdziany, wypracowania klasowe), dotyczące innego materiału, niż treść lektury. W normalnej szkole sprawdzian ma wyższą wagę niż kartkówka z lektury. Jeśli jest inaczej - próbowałabym rozmawiać o tym.
      3) oceny w LO nie mają żadnego znaczenia. Po co się w ogóle nimi przejmować? Tutaj już warto się nauczyć, że uczysz się nie dla piątki, tylko dla siebie albo żeby dobrze zdać maturę i dostać się na wymarzone studia (czyli masz w nosie historię z wosem, jak chcesz być lekarzem).
      • rainbow_dash Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 12:48
        odpowiem jak poniżej: tak, tylko kartkowki z lektury własnie. Były 4 i ma 4 jedynki, 3 ze sprawdzianu i 4 z odpowiedzi. Koniec ocen. I zagrożenie.
        Teraz mieli pracę klasową z romantyzmu, czeka na wyniki.

        ja się ocenami jako takimi nie przejmuję wcale, tylko widmo 1 na koniec roku i oblania jest dość średnie.
      • tiffany_obolala Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 14:25
        Przeniesienie licealistki w 3 klasie po SP (w podwójnym roczniku) gdziekolwiek jest praktycznie niemożliwe. Muszą się zgadzać rozszerzenia i języki, i musi się znaleźć miejsce w klasie - to graniczy z cudem. Do tego by się jeszcze rozsądny dojazd przydał.

        Z pozytywnych elementów: może temat ogarnąć młodzież (przez wychowawcę, pedagoga, dyrektora), potem ewentualnie mogą rodzice (najpierw na zebraniu/na grupie kontaktowej). Plus mało prawdopodobne jest, żeby pozwolono komuś oblać całą klasę. Plus zagrożenie w listopadzie wystawiane jest mocno na wyrost - tzn. prawdopodobnie planowane są jeszcze co najmniej dwie oceny, i z tego, co napisałaś, będą za inne rzeczy niż kartkówki z lektur.
    • australijka Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 13:05
      Zasrany znak czasów. Sorry za stolec. Zamiast omawiać po co i dlaczego autor napisał taką "Zbrodnię i karę " uczeń musi wiedzieć jakie majtki miała Sonia a jakie buty Porfiry Piotrowicz. Bo to sprawdzian PRZECZYTANIA a nie ZROZUMIENIA. Uj tam dywagacje czy można ludzkie śmieci utylizować i czy 100 dobrych czynów zmazuje 1 zły.
      W naszych czasach, gdzie tak bardzo piętnuje się inności, odmienności, biedę, choroby młody człowiek nie znajdzie odpowiedzi na takie pytania. Pozostaje dom i 2P. Poczucie przyzwoitości. Tez mnie trzepie . Nie dość , ze ramoty to jeszcze dzielenie włosa z łona na 4.
    • wapaha Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 14:15
      rainbow_dash napisała:

      > podpowiedzcie, bo mnie zalewa krew na taką praktykę:
      > klasa II LO, mają "sprawdzian" z lektur, który wygląda tak, że nauczycielka dyk
      > tuje pytanie, dzieciaki mają odp w ciągu kilkunastu-dziesięciu sekund, następne
      > pytanie. Całość trwa 5 minut, pytań kilkanaście do 20. Nie mają możliwości wró
      > cić do pytania jeśli coś się przypomni, bo nie mają go zapisanego. Nie mogą nic
      > dopisać bo nie ma kiedy.

      też tak miałam lata świetlne temu. większośc klasy poległa na panu tadeuszu. ja -"kujon" dostałam 3-

      Dla mnie to jest absurdalne i przemocowe - nie byłaby
      > m w stanie udzielić szczegółowych odpowiedzi na temat przeczytanej książki w ci
      > ągu 5 minut i nie mając pytań zapisanych przed oczami.

      Dlaczego ? Pytanie-odpowiedź. Czy to z lektury, czy z poradnika, czy z filmu. Wiesz-odpowiadasz - nie wiesz- nie odpowiadasz

      A czytam ze zrozumieniem
      > . Jestem wzrokowcem, to raz. Dwa, że czasami trzeba chwilkę dłużej pomyśleć aby
      > sobie coś przypomnieć.

      To już kwestia pytania. Jesli jest proste typu : jak miała na imię główna bohaterka- to wiesz od razu- jesli trudniejsze typu : z kim nie chciała rozmawiac bohaterka podczas przyjęcia w ogrodzie - to juz trudniejsze


      > Moja córka czyta lektury, dodatkowo słucha ich w formie audiobooka, dodatkowo c
      > zyta opracowania i recenzje, żeby jej nic nie umknęło, a mimo to nie jest w sta
      > nie napisać tej kpiny ze sprawdzianu na 2. No i jest zagrożona z j.polskiego! U
      > czennica ze świadectwem z paskiem z podstawówki. Nie ona jedna w klasie tak ma,
      > dodam.

      Jej oceny z j.polskiego to tylko tego typu sprawdziany ?-nic innego nie robią na ocenę ?


      > Niestety sądzę, że nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić, nauczycielka ma popa
      > rcie dyrekcji a przy tym jest zaburzona. Nie mamy szans, prawda?

      Co to znaczy, że jest zaburzona ?

      Każda sytuacja daje szanse na wygraną-tylko trzeba odpowiednio podejść. Nie z pozycji "kpina ze sprawdzianu"- a raczej - "oceny całej klasy świadczą o nauczycielu i jego metodach "
      Musicie podejść do tematu rozważnie -musicie-bo sama nic nie zdziałasz - tu trzeba działać zbiorowo, skrzyknąć innych rodziców
      Nie ma ludzi nie do ruszenia-trzeba tylko ruszyć właściwie. Działajcie. To już 2 klasa, zaraz koniec semestru - to ostatni dzwonek by klasa miała od następnego roku nowego właściciela. Bo o to powinniście wnioskowąc
      Czyli plan działania :
      - skrzyknąc rodziców
      - wypisać problemy
      -sformułowac problemy
      -przedstawić efekty problemów ( słabe oceny, wkrótce matura, frustracja dzieci, pandemia itd )
      - przedstawić rozwiązanie ( nowy nauczyciel, świeże podejście itd )
      -podziękowac za załatwienie sprawy i wyrazić nadzieje, zę wystarczy to jedno pismo do kuratorium i nie bedzie potrzeby angażowania w to MEN oraz mediów
      • rainbow_dash Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 14:59
        dziękuję za merytoryczną odpowiedź.
        po kolei:
        1. pytania nie są o imiona głownych bohaterów, oczywiście, że są z zakresu "jaki kolor butów miał Gustaw". Wiadomo, czasami zna się odp od razu, a czasami trzeba chwilkę pomyśleć, aby sobie przypomnieć.
        2. otóż właśnie wygląda na to, że nic innego nie robią, 4 razy kartkówka z lektury, raz się córka zgłosiła sama do odp i dostała 4 (też z lektury, z Dziadów, więc jednak miała tę wiedzę) i raz zrobiła spr z Konrada Wallenroda w innej formie, czyli wydrukowana treść pytań. Teraz pisali pracę klasową z romantyzmu. Nic więcej.
        3. zaburzona, ponieważ nie chce wyjść do uczniów z zachętą, nie chce ich nauczyć, tylko dosłownie się na nich wydziera. Krzyczy. Nie tłumaczy, nie sugeruje co mają zapisać, robi wykłady. Nie uznaje połówek punktów, albo wg niej jest dobrze, albo wcale, nie ważne, że 70% pytania miało dobrą odpowiedź.
        4. wnioskowaliśmy o zmianę n-la juz w zeszłym roku, na takiego, który był po prostu dobry dla tych dzieciaków, ale zaraz zebranie, podniosę temat. To prawda, że średnia klasy 32 osób wynosząca trochę ponad 2 niezbyt dobrze świadczy o metodach nauczania
        • wapaha Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 15:09
          rainbow_dash napisała:

          > dziękuję za merytoryczną odpowiedź.
          > po kolei:
          > 1. pytania nie są o imiona głownych bohaterów, oczywiście, że są z zakresu "jak
          > i kolor butów miał Gustaw". Wiadomo, czasami zna się odp od razu, a czasami trz
          > eba chwilkę pomyśleć, aby sobie przypomnieć.
          10 s na pomyślenie to wg mnie akurat. Przynajmniej na tyle akurat by nie podawać przykładu takiej kartówko w ewentualnej skardze/prośbie o zmiane nauczyciela


          > 2. otóż właśnie wygląda na to, że nic innego nie robią, 4 razy kartkówka z lekt
          > ury, raz się córka zgłosiła sama do odp i dostała 4 (też z lektury, z Dziadów,
          > więc jednak miała tę wiedzę) i raz zrobiła spr z Konrada Wallenroda w innej for
          > mie, czyli wydrukowana treść pytań. Teraz pisali pracę klasową z romantyzmu. Ni
          > c więcej.

          kartkówki są formą sprawdzania wiedzy-tak samo jak odpowiedzi czy sprawdziany. Tu warto -bez powoływania się na to, że z odp. corka miała ocenę dobrą a z kartkówi zła- zapytać - JAKIE SĄ INNE FORMY SPRAWDZANIA WIEDZY UCZNIA , jakie narzędzia ma do dyspozycji nauczyciel. Spytać-bo na pytanie musi być odpowiedz . A odpowiedzą będzie : wypracowanie, list, nauka wiersza ( pamiec ), analiza i interpretacja, ćwiczenia z gramatyki, recenzja filmu, przedstawienie ,aktywność itd. Kończy sie semestr więc brak powyższych już jak najbardziej świadczy o nauczycielu


          > 3. zaburzona, ponieważ nie chce wyjść do uczniów z zachętą, nie chce ich nauczy
          > ć, tylko dosłownie się na nich wydziera. Krzyczy. Nie tłumaczy, nie sugeruje co
          > mają zapisać, robi wykłady.

          Etam. Głupi babsztyl i tyle. Żadne zaburzenie

          Nie uznaje połówek punktów, albo wg niej jest dobr
          > ze, albo wcale, nie ważne, że 70% pytania miało dobrą odpowiedź.

          Tutaj -wkracza wso - musicie sprawdzić czy jest coś na ten temat przy czym warto pamiętać że jesli nauczyciel ocena WG KLUCZA ( czyli tak jak na maturze ) to ma rację. Dla was w tym momencie jest to bardziej argument do braku wyjaśnień na czym polega klucz i jak go rozumiec


          > 4. wnioskowaliśmy o zmianę n-la juz w zeszłym roku, na takiego, który był po pr
          > ostu dobry dla tych dzieciaków,
          Nauczyciel nie ma być dobry, nauczyciel ma być skuteczny.
          Wnioskowaliście na piśmie - jaka argumentacja ?-bo jak taka żeby był dobry to do dupy tongue_out - argumentem jest SKUTECZNOŚĆ a nie przeciwskuteczność czyli :
          > że średnia klasy 32 osób wynosząca trochę ponad 2 niezbyt dobrze świadczy o met
          > odach nauczania


      • tiffany_obolala Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 14:50
        Nie, sprawdziany ze znajomości lektury są proste dla ludzi z "osobowością księgowego", którzy zwracają uwagę na drobiazgi, szczegóły, ale często mają problemy z ogarnięciem całości. Nie ma to nic wspólnego z tym, czy człowiek się umie uczyć, czy nie. 99 proc. sprawdzianów z lektury, zwłaszcza w "topowym liceum", to pytanie o nieistotne pierdoły. Drill typu 20 pytań w 10 minut też jest dobry tylko dla ludzi, którzy mają błyskawiczny refleks, niektórzy potrzebują jednak chwili, żeby się zastanowić. To nie jest "albo wiesz, albo nie wiesz".
        Ja nie jestem w stanie odpowiedzieć z marszu na pytania z tabliczki mnożenia...

        Tak, zdarzało mi się po przeczytaniu książki nie potrafić podać imion bohaterów (znając relacje między nimi, problemy poruszane w książce, rozkminy psychologiczno-filozoficzno-polityczne). Ja nie pamiętam imion ludzi, z którymi od 8 lat pracuję w jednym departamencie, znam ich małżonków, dzieci i psy.
      • rainbow_dash Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 15:01
        ale to w takim razie nie umie się uczyć 80% uczniów tej klasy.
        Przekleję z góry:
        raz się córka zgłosiła sama do odp i dostała 4 (też z lektury, z Dziadów, więc jednak miała tę wiedzę) i raz (pani) zrobiła spr z Konrada Wallenroda w innej formie, czyli wydrukowana treść pytań. Corka dostała wtedy 3.
    • gaskama Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 14:46
      Ja ma dwa pytania:
      1. Jedno już zdałam: Czy z panią były problemy w klasie I? Jeśli tak, to czemu rok temu nie działaliście? Jeśli nie, to co się takiego wydarzyło, że w tym roku tak jest?
      2. Jak do tego podchodzi córka? Dołuje ją to? Czy jest raczej luzakiem? Czy oczekuje z Twojej strony jakiejś reakcji i wsparcia? Czy raczej uważa, że można nie panikować, bo wszyscy tak mają.
      A w zasadzie mam trzecie:
      Co wiesz o polonistce. Zostawia ludzi rzeczywiście? Czy jest to jej zwyczajowy psychopatyczny rytuał zastraszania młodzieży?
      Jest wiele dróg działania ... od olania i życia w ostateczności z 2 z tego przedmiotu. I tak oceny z LO nikomu do niczego nie są potrzebne, przez rozmowy z panią (i tu są różne drogi, w cztery oczy, uczeń-nauczycielka, Rada Klasy, Rada Rodziców), z dyrekcją, z kuratorium aż po zmianę klasy. Ale postępowanie zależy od wielu czynników, w tym charakteru córki, Twojego, waszej determinacji.

      W liceum miałam do czynienia z psychopatką. Wszyscy o tym wiedzieli, nikt nic nie robił. W biolchemie przez 3 lata nie miałam chemii, też nikt z tym nic nie robił. Uważam, że to był błąd naszych rodziców, dyrekcji.

      Ja zawsze działałam, zarówno w podstawówce, w gimnazjum jak i w LO. Zawsze jakiś nauczyciel dureń się znajdzie. Na szczęście większość nauczycieli syna była normalna a kilku było po prostu świetnymi nauczycielami i pedagogami. Ale działać trzeba, przy czym działania muszą być adekwatne do sytuacji. A trudno ją ocenić, nie znając szczegółów.
      • rainbow_dash Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 15:10
        gaskama, przekleję to co pisałam wyżej:
        1. zrobiliśmy to w zeszłym roku, gdy na 1 semestr przyszła inna pani, motywowała pozytywnie dzieciaki, mieli dobre oceny, chwaliła ich.
        Nie zmienią im nauczyciela bo nie.
        przez I semestr I klasy uczyła inna, bardzo fajna pani, dzieciaki zadowolone, córka miała 4!!
        Potem przyszła ta podstawowa nauczycielka, było zdalne, wiadomo inne zasady. Na koniec roku 4. I teraz nagle terror.

        2. jest zestresowana, ona nigdy nie miała jedynek, ale uważa, że nie będzie miała 1 na koniec roku, że nie pozwoli na to. Nie chce abym coś robiła, to bardziej ja jestem cała w nerwach że na taką terrorystkę trafiła

        3. o tej konkretnej nie wiem, ale wiem że w szkole jest taka tendencja zostawiania przez nauczycieli od polskiego i matematyki. Wiem, że groziła im już w ubiegłym roku, na początku, że większość będzie miała 2, to było gdy dopiero przyszli do liceum.


        "od olania i życia w ostateczności z 2 z tego przedmiotu. I tak oceny z LO nikomu do niczego nie są potrzebne" - o tym wiem, mam to samo podejście. Ale żeby córka kiblowała to nie chcialabym.
        Z panią rozmawiałam, na zasadzie trzymaj przyjaciół blisko a wrogów jezcze bliżej i z uśmiechem pytałam co można zrobić aby polepszyć córki los na polskim. Mam ustawione z nia tez teraz spotkanie na drzwiach otwartych. Na zebraniu poruszę też ten temat.

        dziękuję smile
        • gaskama Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 15:27
          Tu trzeba pewnie wyważyć sytuację. W sumie, to mogłabym z tobą prywatnie pogadać smile
          Jeśli córka nie chce, byś coś robiła, to pierwsze myśl jest: daj jej spokój. Z drugiej strony dziecko musi wiedzieć, że jesteś gotowa dla niego do "walki". Jestem wielką przeciwniczką nauki metodą zastraszania. Ona sprawdza się naprawdę tylko u nielicznych. Mam syna, którego pozytywnie można zmotywować do tego, że przenosi góry. Terror go niszczy. Do zmiany nauczyciela jest potrzebna zdecydowana większość. Zmiana nauczyciela dla dyrekcji to dramat. Jest to przerzucenie kukułczego jaja do innej klasy. Wyrzucenie nauczyciela za to, że za dużo wymaga lub ma dziwne wymagania ... graniczy z cudem. Ja nie wiem, czy teraz są nadal profile w LO? Czy polski dla Twojej córki jest istotnym przedmiotem? Warto walczyć, by go nie znienawidziła? Dla mojego syna polski nie istniał. Ale miał fajną nauczycielkę, mimo że to była mat fiz. Miał nawet 5 z polaka. Ale u mojego syna byłą walka o zmianę matematyczki. I uwaga: uczniom udało się to, czego nie udało się dokonać rodzicom przez ostatnie 10 lat. Synowi trafiła się wyjątkowa klasa z bardzo mądrymi uczniami. Przy czym ich matematyczka nie uczyła. Stawiała wszystkim 4 i 5 wiec wielu rodziców bylo zadowolenych. Niezadowoleni (w tym ja) nic by nie wskórali, bo była nas tylko połowa. Ale uczniowie przekonali dyrekcję. Nie wiem, jak, ale to zrobili. Od II klasy mieli nową nauczycielkę, dzięki której na semest mieli średnią 1,8 a i tak byli zadowoleni, bo ta byłą bardzo wymagająca. Srednia klasy z matmy podstawowej byłą 100% na 31 uczniów.
          Zacznij od próby zrobienia sobie z niej sprzymierzeńca, czyli też bym wybrała Twoją metodę, (wroga trzymać blisko). Ta metoda u nas zadziałała w przypadku wfistki psychopatki, jeszcze w szkole podstawowej. Syn był chyba jedynym uczniem, który polubił psychopatkę. W gimnazjum zadziałałam przez RR i wyrzuciliśmy pana od wf.
          Oceń sytuację, znasz córkę, macie wiele możliwości. Niekiedy psychopaci wykazują się głównie na początku, by pokazać ja świetnie umieją "wychować" młodzież. Może jej przejdzie.
          Córce musisz uzmysłowić, że to może pierwszy ale na pewno nie ostatni idiota w jej życiu.
    • irma223 Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 15:15
      A próbowaliście z nauczycielką porozmawiać? Nie wypominając jej przemocowości i zaburzenia, tylko tak na zasadzie: "moja córka jest wzrokowcem, ma to po mnie, musi mieć pytania przed oczami i czas na przemyślenie i spokojną odpowiedź". Poza tym kilkanaście sekund na zapisanie odpowiedzi to bardzo krótko, chyba, że odpowiedź to jedynie "tak" lub "nie". Uświadomić jej, że córka nie tylko czyta lektury, ale ze strachu, że coś przeoczy także te same lektury słucha w formie audiobooków, ponadto czyta opracowania, więc ta 2 raczej odzwierciedla jej stres i brak czasu na odpowiedź, a nie jej niewiedzę na temat lektury.
      Podejrzewam, że nauczycielka stosuje tę metodę po to, by zmusić młodzież do czytania lektur zamiast streszczeń, rozmowa z rodzicem może jej uświadomić, że ta forma nie spełnia właściwego zadania.
      Unikaj sformułowań ocennych. Nie "kpina", nie "absurd", nie "przemoc", nie "zaburzenie" i nie "plecy".
    • jagoda2 Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 17:18
      Czy córka nigdy wcześniej nie spotkała się z tego typu sprawdzaniem wiedzy np. na jakimś egzaminie certyfikującym (języki obce) lub podczas nauki zdalnej na platformie np. Google Classroom?
      Obecnie jest to bardzo popularna metoda testowania, zwłaszcza na studiach (tzw. wejściówki, ale nie tylko): pytanie-odpowiedź, pytanie-odpowiedź - krótkie pytanie, szybka odpowiedź, bez możliwości powrotu do poprzedniego pytania. 5 pytań - 5 minut maks., często krócej. Egzaminy wielokrotnego wyboru lub wymagające bardzo krótkich, konkretnych odpowiedzi, taki zestaw 60 pytań są często ustawione na maks. 60 minut (często na 45 min.) i też najczęściej nie można się cofnąć do poprzednich pytań. Mam na myśli egzaminy, testy online, ale problem z nadążeniem dla zdającego pozostaje ten sam.
      Nic mądrego tutaj nie doradzę poza tym, że trzeba przywyknąć do takiego sposobu weryfikowania wiedzy, bo z czasem będzie tego coraz więcej. Oczywiście, osoby wolniej czytające lub myślące, tracą na takiej formie sprawdzania wiedzy, ale cóż... takie życie.
      Dodam tylko, że sama jestem raczej wzrokowcem i lepiej zapamiętuję słowo pisane, ale znacznie łatwiej jest mi się skupić na pytaniu wypowiedzianym tylko raz, kiedy mam na nie odpowiedzieć ze słuchu, niż kiedy mam możliwość powrotu do pytania - czytam wtedy bardziej pobieżnie.
      • rainbow_dash Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 20.11.21, 11:10
        no nie spotkała, ja przyznam że też się nie spotykałam zbyt często, a jeśli już to na przedmiotach typu historia, geografia, gdzie jednym słowem można wyczerpać odpowiedź. Nie na j.polskim, gdzie - tak abstrahując - interpretacja jakiegokolwiek dzieła literackiego może i powinna zależeć od przemyśleń osoby czytającej, a nie być jedyną obowiązująca, bo ktoś kiedyś ustalił, że Mickiewicz pisząc po pijaku, w zwidach po absyncie dokładnie NA PEWNO to miał na myśli. Co miał na myśli Mickiewicz to wie tylko on.
        Do mnie w ogóle nie dociera słowo mówione, zwłaszcza pod presją, audiobooki? Zapomnij, nic bym nie zrozumiała. Czytam i zawsze czytałam, nikt mnie nigdy za to nie dissował, a za moich czasów nauczyciele mieli więcej empatii i przede wszystkim byli dużo lepszymi pedagogami.
        • jagoda2 Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 20.11.21, 11:36
          rainbow_dash napisała:

          > Do mnie w ogóle nie dociera słowo mówione, zwłaszcza pod presją, audiobooki? Za
          > pomnij, nic bym nie zrozumiała. Czytam i zawsze czytałam, nikt mnie nigdy za to
          > nie dissował,

          To tak jak ja, zupełnie nie potrafię się skupić na słuchaniu audiobooka, myśli mi wędrują dokądś indziej. Niemniej jednak w sytuacji egzaminu, forma: pytanie ze słuchu - odpowiedź, sprawdza się u mnie. Może to kwestia maksymalnej koncentracji w danym momencie.

          a za moich czasów nauczyciele mieli więcej empatii i przede wszy
          > stkim byli dużo lepszymi pedagogami.

          Zgadzam się, że byli lepszymi pedagogami. Natomiast co do poziomu empatii uważam, że jest wręcz odwrotnie. Zauważ, że teraz każdy dosłownie cacka się z uczniem/studentem: nie urazić komentarzem (często nie zamierzonym), nie zadawać za dużo, nie odpytywać na forum (bo to stresujące), nie robić szybkich testów (bo nie nadążają i są stresujące), nie wymagać za dużo, zgadzać się na wszystko (czyt. "być elastycznym"), itd. Pomijam, że kiedyś byłoby nie do pomyślenia, żeby rodzic dyskutował z nauczycielem na temat oceny dziecka (pani za dużo wymaga, pani czepia się szczegółów, było za mało czasu, za dużo pytań, itp.). Wyobrażasz sobie, żeby dawniej student przyszedł do wykładowcy i powiedział: "a co pani szkodzi postawić mi 3"? Pomijam, że nawet na uczelniach studenci mają teraz z automatu dwie poprawki, gdzie kiedyś nawet nikt by o tym nie pomyślał. Więc moim zdaniem tej empatii, pobłażliwości, elastyczności, jest obecnie znaczniej niż za naszych czasów. Obserwuję to także na przykładzie własnej córki i jej ścieżki edukacyjnej (obecnie I rok studiów).
          • wapaha Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 20.11.21, 17:07
            jagoda2 napisała:

            > rainbow_dash napisała:
            >
            > > Do mnie w ogóle nie dociera słowo mówione, zwłaszcza pod presją, audioboo
            > ki? Za
            > > pomnij, nic bym nie zrozumiała. Czytam i zawsze czytałam, nikt mnie nigdy
            > za to
            > > nie dissował,
            >
            > To tak jak ja, zupełnie nie potrafię się skupić na słuchaniu audiobooka, myśli
            > mi wędrują dokądś indziej. Niemniej jednak w sytuacji egzaminu, forma: pytanie
            > ze słuchu - odpowiedź, sprawdza się u mnie. Może to kwestia maksymalnej koncent
            > racji w danym momencie.
            >

            Dziewczyny- ale matura z języka obcego to właśnie m.in. częśc "słuchanie"..

          • rainbow_dash Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 20.11.21, 23:04
            hmm, wiedza w temacie psychiki człowieka, rozwoju dziecka / nastolatka, rozwoju mózgu w poszczególnych latach, wiedza na temat wpływu różnych czynników na samopoczucie ludzi jest na dużo wyższym poziomie niż 20 lat temu, myślę, że dlatego, jak twierdzisz, się "cackają"
            Jak w latach 1930-1960 nauczyciel bił dzieciaki to uważano za spoko metodę wychowawczą, rodzice potem kontynuowali w domach, a te bite dzieci kontynuowały bicie pokolenia '70-80. Nie ma co, świetny sposób na niecackanie się
            • jagoda2 Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 21.11.21, 00:02
              rainbow_dash napisała:

              > hmm, wiedza w temacie psychiki człowieka, rozwoju dziecka / nastolatka, rozwoju
              > mózgu w poszczególnych latach, wiedza na temat wpływu różnych czynników na sam
              > opoczucie ludzi jest na dużo wyższym poziomie niż 20 lat temu, myślę, że dlateg
              > o, jak twierdzisz, się "cackają"

              Cackają się, bo wciąż traktuje się młodzież jak malutkie dzieci, a nie osoby, od których w pewnym momencie należy zacząć po po prostu wymagać odpowiedzialności, dojrzałości, punktualności, dotrzymywania umów/terminów, samodzielności, poczucia obowiązku itd. Cackając się z młodzieżą na etapie liceum utrwala się tylko negatywne wzorce wyniesione ze sp i utrwala poczucie braku odpowiedzialności, bo przecież "jakoś to będzie". Lata temu to właśnie liceum było tym etapem, kiedy z lat szczenięcych przechodziło się szybko i gwałtownie w duże wymagania i świadomość, że "tutaj nikt nam nie pomoże, jak zapracujemy, tak będziemy mieć". Obecnie etap dorastania i dojrzewania do życia przesuwa się w czasie i często nawet studiach nadal są "dzieci".

              > Jak w latach 1930-1960 nauczyciel bił dzieciaki to uważano za spoko metodę wych
              > owawczą, rodzice potem kontynuowali w domach, a te bite dzieci kontynuowały bic
              > ie pokolenia '70-80. Nie ma co, świetny sposób na niecackanie się

              Czy ktoś tu mówi o biciu? Tylko bicie uważasz za niecackanie się, naprawdę?
            • makurokurosek Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 21.11.21, 00:34
              Zdajesz sobie sprawę, że niektóre dziewczyny z rocznika twojej córki stają się matkami i nie , nie jest to żadna patologia z zawodówki, w liceach/ technikach ciąża u 16 latki u nikogo nie budzi zdziwienia. Traktujesz swoją nastoletnią córkę, jak kilkuletnie dziecko, tudzież mocno zaburzoną nastolatkę wymagającą stałej opieki dorosłego.
              Czas dorosnąć, nikogo nigdy nie będzie interesowało czy twoja córka ze znajomości "Dziadów" dostała pałę czy szóstkę istotny jest wynik matury, a nie oceny na świadectwie nie mówiąc już o ocenach cząstkowych
        • umi Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 20.11.21, 12:02
          Dlatego nie chce, zeys interweniowala? Zaczynam sie zastanawiac po przeczytaniu tych odpowiedzi, czy Ty sie czasem nie nudzisz i nie narobisz mlodej siary w szkole. Helikopterowy rodzic od pewnego wieku to obciach dla mlodziezy chyba jest. Jesli sprawa faktycznie wymaga interwencji, to OK. ale jesli szukasz dziury w calym, to pomysl, ze nie kazde dziecko czuje sie dobrze z takim umeczliwym rodzicem. Jesli Ci sie oceny nie podobaja, to moze idz na konsultacje (raczej chyba macie cos takiego? W kazdej szkle pl i nie jest, kowid chyba nie skasowal wsyzstkich?) i zobacz pytania, odpowiedzi o ten klucz, porozmawiaj z naucyzcielka jak ma sie uczyc i jak porawic oceny i tyle. W standardowych sytuacjach dziala.
            • makurokurosek Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 21.11.21, 00:28
              Za dwa lata twoja córka albo wejdzie na rynek pracy albo pójdzie na studia, wówczas też będziesz za nią biegała na wykłady i wykłócała się z profesorami czy wystarczająco dobrze przykazują wiedzę, tudzież będziesz biegała do jej pracodawcy wykłócać sie o zakres obowiązków czy premię. Sprawy łóżkowe z jej przyszłym mężem też będziesz załatwiała?
              Trzeba pozwolić nastolatce na samodzielność, na popełnianie własnych błędów i uczeniu się na nich, bo jak nie teraz to kiedy, gdy zosatnie matką.
            • andaba Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 21.11.21, 08:50
              To sobie znajdź inne hobby, jak masz za dużo czasu, bo wisząc nad nastolatką robisz więcej szkody niż pożytku.
              Co innego, gdyby top było dziecko wymagające wsparcia, a nie paskowa uczennica, która jejku, jejku, dostaje pały z kartkówki, bo jest zbyt powolna, żeby napisać jedno słowo po usłyszeniu pytania.
              No trudno, może za to rozprawkę napisze na sześć, to się wyrówna.
              Nie będzie mieć paska? No w liceum to dramat.
        • makurokurosek Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 20.11.21, 13:16
          "znasz pojęcie dziennika elektronicznego?"

          W dzienniku elektronicznym znajduje się ocena, a nie dokładny opis sprawdzianu.
          Piętnastolatka czy szesnastolatka powinna samodzielnie ogarniać szkołę i sprawdziany, za dwa lata matura więc najwyższy czas aby dziewczyna sama zajęła się swoją nauką, zwłaszcza że uczy się dla siebie, by dobrze zdać maturę, a nie dla ocen.
          W klasie 2 omawiany jest romantyzm i pozytywizm, jeżeli ktoś ma problem z ogarnięciem lektur z romantyzmu, to raczej w ogóle w liceum nie powinien się znaleźć.
          Wyciąganie świadectwa z paskiem z klasy ósmej z okresu zdalnego natomiast jest śmieszne i świadczy o braku mocnych argumentów.
    • umi Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 19:59
      Te pytania sa jakies trudne? Moim zdaniem (laika) to jest sposob na tych, co czytaja opracowania. Jesli ktos czytal ksiazke, to zwykle pamieta co sie dzialo. Ale zalezy sporo od szczegolowosci pytan. Jesli bierze detale, ktorych polowa ludzi w ogole nie rejestruje wzorkiem, pojawiajace sie raz i bez znaczenia dla fabuly, to bez sensu. Jesli bierze fakt, ktory mial jakis zwiazek z trescia, ale wciaz byl detalem, to czytelnik taki zapamieta, ale autor opracowania pominie. Jesli opowiedzia jest to drugie, to niech poprawi oceny piszac cos innego? A jesli to pierwsze, to moze by poprosic uprzejmie o wytlumaczenie czemu metoda sluzy. Moze sluzy, a moze baba jest wredna. Jak sluzy, to tez bym negocjowala cos innego zeby ta ocene poprawic. I poprosila o wskazowki jak sie do tych kartkowek uczyc. bo jestli to jakas metoda ogolnie uzywana, to wskazowki pewnie beda.

      BTW, metoda pytanie-odpowiedz stara jest. Ja ja mialam i w szkole i na studiach. Z przedmiotow duzo ciezszych niz pierdoly z ksiazek. A zaczela sie juz w za goofniaka, pierwsza tego typu moja kartkowka dotyczyla tabliczki mnozenia. Nalezalo od razu napisac odpowiedzi na wsyzstko i nie dalo sie wrocic. Potem baba zbierala i jesli nie mialo sie rownan na blache albo szybko nie liczylo, to kaplica. Powtarzala do skutku. Do dzis nie mam problemow z zadnym liczeniem w pamieci tongue_out Takze tamto po cos to bylo. Wiec i to moze byc, trzeba by s-ie dowiedziec i wtedy pomyslec co dalej.
      • jagoda2 Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 19.11.21, 20:42
        umi napisała:

        >
        > BTW, metoda pytanie-odpowiedz stara jest. Ja ja mialam i w szkole i na studiach
        > . Z przedmiotow duzo ciezszych niz pierdoly z ksiazek. A zaczela sie juz w za g
        > oofniaka, pierwsza tego typu moja kartkowka dotyczyla tabliczki mnozenia. Nalez
        > alo od razu napisac odpowiedzi na wsyzstko i nie dalo sie wrocic. Potem baba zb
        > ierala i jesli nie mialo sie rownan na blache albo szybko nie liczylo, to kapli
        > ca. Powtarzala do skutku. Do dzis nie mam problemow z zadnym liczeniem w pamiec
        > i tongue_out Takze tamto po cos to bylo. Wiec i to moze byc, trzeba by s-ie dowiedziec
        > i wtedy pomyslec co dalej.

        Potwierdzam, metoda stara i sprawdzona, wielokrotnie stosowana podczas mojej edukacji zarówno w sp, jak i w liceum. Nikogo wtedy nie dziwiła i nie stresowała, była uważana za jedną z normalnych metod.
        Ja w ten sposób "kartkowania" nauczyłam się ortografii w sp - nauczycielka dawała nam kilka dni na opanowanie wyrazów na daną literę alfabetu i robiła szybkie dyktando na 20 słówek. Ile mogło to zajmować czasu - 3 minuty? Do dzisiaj pamiętam, że popełniłam błąd w słowie "sprzedaż" smile Pamiętam też, z jaką niechęcią czytałam w sp kolejne księgi Pana Tadeusza, "bo będzie kartkówka z kolejnej księgi".
        Jedyna różnica to taka, że wtedy testów on line nie było i wynik nie wyskakiwał od razu.
        • umi Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 20.11.21, 11:54
          Czytalam, dlatego masz wszystkie warianty w odpowiedzi. Wystarczy sobie dopasowac.
          Swoja droga intryguja mnei pytania z TRESCI ksiazki, na ktore nie da sie odpowiedziec po przeczytaniu ksiazki w wersji papierowej, odsluchaniu audiobooka i jeszcze uzupelnieniu sobie recenzjami (nie wiem po co te ostatnie w kontekscie akurat kartkowki z tresci, ale rozumiem, ze w ogole czyta recenzje, zeby potem miec wieksza wiedze przy omawianiu). Nie twierdze, ze sie nie da, np. zadac pytanie na ktorym rogu stolu postawila szklanke kuzynka glownej boharetki w rozdziale 4 w sytuacji, kiedy to nic nie wnosilo do akcji ksiazki i bylo jakims pobocznym opisem. Ale duzo takich pytan musialoby byc dzielem psychopaty. I masz odpowiedz a taka okolicznosc. A takze na inne. Bo to dziwnie brzmi. Kobieta ma jakis talent ktory powinna wykorzystac w ukladaniu pytan do teleturniejow o wielka kase (zeby firma nie stracila, bo nikt nie odpowie)? Mozliwe, ale mozliwe tez, ze Twoja corka ma jakies dys albo zle sie uczy do tych kartkowek. Teoretycznie oba wyjscia sa tak samo prawdopodobne. Poszlas w ogole zobaczyc te pytania i odpowiedzi?
          • jagoda2 Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 20.11.21, 12:24
            umi napisała:

            Poszlas w ogole zobaczyc te pytania i odp
            > owiedzi?

            Nawet, jeśli pójdzie, to co powie nauczycielce? Że ta źle konstruuje swoje kartkówki? Chyba, że chce szukać przyczyny po stronie córki, w co wątpię szczerze mówiąc.
            Sorry, ale rodzice nie są ekspertami we wszystkich dziedzinach życia i tak jak zazwyczaj nie pouczają ludzi innych profesji co do wykonywania ich zawodu (lekarzy, księgowych, prawników, hydraulików, itd.), tak nie rozumiem, dlaczego rodzice nagminnie roszczą sobie prawo do upominania nauczycieli, wytykania im rzekomych błędów, pouczania i wskazywania, w jaki sposób mają pracować? Nie wyobrażam sobie, że ktoś kto jest laikiem w danej dziedzinie, mówi mi jak mam pracować.
            • umi Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 20.11.21, 12:42
              Przeciez jesli te kartkowki sa dobrze skonstruowane, to dostanie rady co zrobic, zeby je zaliczyc. Dostanie tez pewnie alternatywna rade, co zrobic, zeby zdac mimo, ze nie radzi sobie z tego typu kartkowkami (matura nie jest tylko z suchej wiedzy o tresci ksiazek, wiec zakladam, ze za sama nieznajomosc tresci nie mozna nie zdac).

              Tzn. tak to wyglada u nieawanturujacych sie laikow, do ktorych sie zaliczam. Dotad zapytani wszystko mi grzecznie tlumaczyli kiedy byl problem i nikt specjalnie nie rzucal klod pod nogi. Jesli nauczycielka nie ma zlej woli i problem nie jest glebszy, tylko standardowy, to i tu powinno zadzialac. Jak nie zadziala, mozna myslec co dalej, ale na razie po co szukac problemow jesli ich nie ma?
              • jagoda2 Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 20.11.21, 12:51
                umi napisała:

                > Przeciez jesli te kartkowki sa dobrze skonstruowane, to dostanie rady co zrobic
                > , zeby je zaliczyc. Dostanie tez pewnie alternatywna rade, co zrobic, zeby zdac
                > mimo, ze nie radzi sobie z tego typu kartkowkami (matura nie jest tylko z such
                > ej wiedzy o tresci ksiazek, wiec zakladam, ze za sama nieznajomosc tresci nie m
                > ozna nie zdac).
                >
                > Tzn. tak to wyglada u nieawanturujacych sie laikow, do ktorych sie zaliczam. Do
                > tad zapytani wszystko mi grzecznie tlumaczyli kiedy byl problem i nikt specjaln
                > ie nie rzucal klod pod nogi. Jesli nauczycielka nie ma zlej woli i problem nie
                > jest glebszy, tylko standardowy, to i tu powinno zadzialac. Jak nie zadziala, m
                > ozna myslec co dalej, ale na razie po co szukac problemow jesli ich nie ma?

                Masz rację.
    • totutotam.org Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 20.11.21, 13:02
      Tak mi się skojarzyło; kiedyś miałam epizod bycia nauczycielką i zdarzyła minsię sytuacja, o której do dziś pamiętam, a wtedy mnie zdziwiła. Otóż rodzic, widząc brak dobrych ocen u córki, zapytał, jak powinna się ona uczyć, czego, w jaki sposób, żeby sobie lepiej radzić. Tak zwyczajnie, logicznie, a było to 20 lat temu i sam początek rodziców, którzy wchodzili trochę w system, by pomóc. Narzędziowo i zadaniowo. Brzmi absurdalnie może, ale to teraz, a mimo wszystko Twój wątek wskazuje na to, że nadal takich rodziców jest za mało. Poproś o konsultację i zapytaj, w jaki sposób uczniowie mogą się tego nauczyć; techniki, metody, triki...
    • blue_meerkat1 Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 21.11.21, 13:43
      Wspolczuje sytuacji, widze ze przez lata sie nic nie zmienilo w nauczaniu polskiego od kiedy ja bylam w liceum. Zostal mi niesmak do zbednych szczegolow, marnowania czasu i gleboka niechec do lektur i przedmiotu. Moja rada - odpusc troche corce i pogadaj z innymi rodzicami, sama nic nie zrobisz ale razem macie szanse cos zdzialac.
    • biankao Re: czy można coś wskórać - nauczyciel stosujący 21.11.21, 15:16
      Pamiętam, miałam takie pięciominutówki z historii. Masakra dla osób, które pod wpływem stresu mają po prostu zaciemnienie. Ja tak mam, jak mnie ktoś nagle postawi pod ścianą i mam odpowiadać na już to totalnie nic mi nie przychodzi do głowy, mózg mi się wyłącza. Ja bym jednak próbowała interweniować. Niech chociaż na końcu raz jeszcze przeczyta pytania i da parę minut na uzupełnienie braków.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka