zapomnialamnicka2021
19.11.21, 15:11
Chodzi o moją podopieczną. Wierzycielom nie przyznawała się, że ma schizofrenię, ale gdy tamci zaczęli ją ścigać po całym mieście i do ośrodka do którego uczęszcza przyszła policja, przyznała się (przynajmniej gliniarzowi). Gliniarz przesłuchał tez mnie jako jej opiekunkę w ośrodku i dyrektora. Zagroził, że za branie pozyczek grozi kara od 6 mies. Do iluś lat więzienia. Teraz podopieczna przezywa, ze rzeczywiście tam trafi, a w naszym mieście nie ma nawet więzienia dla kobiet. Co robić? Jak pocieszać i czy - odpukać - rzeczywiście coś może jej grozić?