Dodaj do ulubionych

Przyjemności dzieciństwa

20.11.21, 23:06
W nawiązaniu do wątku o kakałku z pianką.
Jakie inne zmysłowe przyjemności w dzieciństwie miałyście?

U mnie:
- zagęszczone mleczko z tubki (dziś jest blee, ale wtedy wywoływało błogość)
- karuzela łańcuchowa
- rozpędzona huśtawka
- przywdziewanie długiej falbaniastej spódnicy i kręcenie się w niej do utraty równowagi
Obserwuj wątek
    • rozaliaolaboga Re: Przyjemności dzieciństwa 20.11.21, 23:14
      Krecenie się w spódnicy... O tak!!!
      Mleko w tubce jest dobre do dziś.

      Jak wracalam ze szkoły w gorące dni, mama dawała mi miske z chłodna woda i siedziałam z nogami w tej wodzie... Taki mini basen i domowe spa. Uwielbialam to.

      Nalesniki jedzone w lozku przed telewizorem w weekend, przy bajkach Disneya.

      Budzenie się rano, kiedy jest bardzo zimno, i czekanie pod kołdrą, aż babcia napali w piecu.
      Biedna babcia smile
    • daniela34 Re: Przyjemności dzieciństwa 20.11.21, 23:17
      Huśtawka-jasne, im wyżej tym lepiej

      Następujące przysmaki, dziś uznane za bleee i niezdrowe:
      Kakao rozpuszczalne Granko
      Lentilki i batony z pingwinem przywożone przez ojca z Czechoslowacji. No i czekolada Studencka😃
      Soczki owocowe też przywożone z delegacji
      Napój gazowany Ptyś
      Rozcieńczany pomarańczowy Sanquik
      Paprykarz szczeciński (tak, wiem, sama się dziwię)

      Wkładanie sukienek, kapeluszy i biżuterii mamy
      • bi_scotti Re: Przyjemności dzieciństwa 20.11.21, 23:28
        daniela34 napisała:

        > Paprykarz szczeciński (tak, wiem, sama się dziwię)

        Szczecinski ma za duzo ryzu ... bleee wink Ja wole gdanski bez ryzu, moje dzieci tez.
        Za mojego dziecinstwa byl jeszcze pasztet (miesny ... hmmm pewnie stal kolo jakiegos miesa wink) z misiem. Mis byl na obrazku i na tym obrazku trzymal puszke pasztetu z misiem, ktory tez trzymal puszke pasztetu z misiem etc. etc. taka reverse version ruskiej baby w babie big_grin Loved it! Zniknal jakos na poczatku Gierka sad Cheers.
        • beata_ Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 13:01
          bi_scotti napisała:

          > Szczecinski ma za duzo ryzu ... bleee wink Ja wole gdanski bez ryzu, moje dzieci
          > tez.
          [...]

          Ryż w takim czymś, to dla mnie nieporozumienie... błeeee... Ale co kto lubi - niektórzy lubią w gołąbkach, co mi akurat nie pasuje.
          Gdańska, to była sałatka z makreli, super doprawiona pomidorami, cebulą i czym tam jeszcze - z paprykarzem nie miała nic wspólnego i była pyszna - bo bez ryżu! smile I nazywała się właśnie Sałatka Gdańska - nie wiem czy papryka tam w ogóle była. W Warszawie można ją było kupić jeszcze po 2000 roku w Tesco (smakowała tak samo, jak przed laty). Nie wiem jak teraz... dostępna jest czy nie? Bo Tesco w PL już chyba nie ma, albo jest w zaniku...

      • kura17 Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 11:27
        > Huśtawka-jasne, im wyżej tym lepiej

        tak! u nas sie jeszcze zeskakiwalo z tej hustawki, gdy bylo sie w najwyzszym punkcie ...

        > Wkładanie sukienek, kapeluszy i biżuterii mamy

        tak! a potem "teatrzyk" przed doroslymi w tych strojach big_grin
        moja mama miala dwie suknie wyjsciowe - z czarnego aksamitu i srebrno-fioletowej lamy ... wow ...
    • bi_scotti Re: Przyjemności dzieciństwa 20.11.21, 23:24
      Zapach i smak sniegu przyczepionego do rekawiczek
      Smak lisci lipy (jadam do dzis ... gdy nikt nie widzi wink)
      Robienie tzw. malty (who knows skad ta nazwa?) z blota - cos jak clay scene w "Ghost" big_grin
      Lody u Gogolewskiego (juz nie istnieje sad) na Solcu
      Zapach sowieckich ksiazek, szczegolnie albums z reprodukcjami sztuki z ich zbiorow muzealnych
      Zapach klas w szkole muzycznej (inaczej pachnialo w roznych klasach roznych instruments smile)
      Siedzenie/spanie w brezentowym namiocie gdy padalo - byle nie dotknac, bo bedzie przeciekal smile
      Zapach torebki mojej matki - unforgettable, impossible to recreate ...
      Patrzenie na tatusia gdy sie golil a potem robil mi wasy z piany, zapach tej piany smile
      OMG, moge tak forever big_grin Cheers.
    • mariarikka Re: Przyjemności dzieciństwa 20.11.21, 23:37
      Sluchanie porannego spiewu ptakow zanim wszyscy sie obudza i zacznie sie dzien.
      Odkad przeprowadzilismy sie do Francji, juz tego nie slyszalam rano i bardzo za tym tesknie.
      Plywanie w lodce z dziadkiem w letnie noce - lezalam na dnie lodki patrzac w gwiezdziste niebo i mialam euforyczne uczucie, ze jestem czescia tego piekna.
    • aurinko Re: Przyjemności dzieciństwa 20.11.21, 23:43
      Mleko w proszku w niebieskim woreczku, jadłam na sucho, przyklejało się do podniebieniasmile
      Bobofruty (obecne mi nie smakuja), tabletki Akron na gardło jedzone jak cukierki, visolvit na sucho. Skorupy zmarzniętego śniegu na rękawiczkach (dowód dobrej zabawy), wyprawy całą podwórkową bandą na pachtę, gra w gumę, wysysanie "soczku" z kwiatów pokrzywy i jedzenie "bułeczek" z zielska wink
    • aqua48 Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 10:19
      Bardziej codzienna słodycz to kogel-mogel, w wersji wykwintnej z kakao. Poza tym kupowana specjalnie dla mnie - niejadka w komisach rozpuszczalna czekolada Cadbury w czerwonych puszkach. Pastylki miętowe, rarytas PRL-u. I rzucane przed świętami (jak już ten statek przybił do brzegu, co oznajmiano z powagą w tv) do sklepów pomarańcze lub banany za którymi Mama wystawała w godzinnych kolejkach.
      Fikołki na trzepaku i zabawy podwórkowe. Czasami była nas cala banda - kilkanaścioro dzieci.
      Odprowadzanie się koleżanką po zabawie u którejś w domu. Najpierw ja ją pod bramę, potem ona mnie pod bramę, następnie do połowy ulicy, a po godzinie, czy dłużej któraś z matek wychodziła po nas z psem sprawdzić czemu jeszcze nie wróciłyśmy, skoro mieszkałyśmy na tej samej ulicy, a my nie mogłyśmy się nagadać.
    • nevertheless123 Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 10:30
      Jesienią - chodzenie po szeleszczących i kolorowych liściach klonu.
      Siedzenie na kocu pod wielkim orzechem i szycie ubranek dla lalek.
      Deszcz głośno spadający na metalowy parapet.
      Chodzenie pomiędzy "budami" na targu lub odpuście.
      Dmuchawce.
      Wizyty w szkolnej bibliotece lub w bibliotece miejskiej w dziale dziecięcym.
      Rosół z makaronem w niedzielę i udko z kurczaka na drugie danie.
      Wieczór wigilijny.
      Choinka.
      Karmienie królików u babci.
      Zapach plasteliny, kredek, kleju do papieru, bibuły.
      Smak oranżady, kupowanej i pitej "na spółę" lub "oranżadki w woreczku".
    • nangaparbat3 Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 10:45
      Kręcenie się w falbankowej spódniczce - jak byłam zupełnie mała, ale pamiętam ją do dzisiaj , w fioletowo-zieloną kratkę
      - huśtawka w górę i skakanie z niej, jak najdalej; w ogóle skakanie z różnych szop, daszków;
      - trzepak, fikołki i wiszenie głową w dół
      - chodzenie po murkach;
      - gra w noża w piaskownicy (już kiedyś pisałam - my siedzimy w kółeczko w kąciku i gramy, wokół bawią się maluchy - dzisiaj by chyba antyterrorystów wezwano)
      - zapach atramentu
      - jeżdżenie na wrotkach
      - tańczenie, kiedy rodziców nie było w domu, całymi dniami
      - i zakazany owoc - wszelkie kolorowe napoje orzeźwiające, których mi rodzice broniki, poza jednym, słowacką malinovką
      - chleb z masłem i plasterkami pomidora, z cebulą i solą.
        • nangaparbat3 Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 10:57
          Właśnie - łyżwy! Ślizgawka w Zakopanem, już po zmroku, i ten cudowny zapaszek dymów unoszących się nad dachami. Niedawno wyznaliśmy sobie z bratem, że uwielbiamy ten zapach - dzieciństwa.
          Miałam 12 lat i do dzis pamiętam dziewczynę, która też tam przychodziła - przede wszystkim jeździła w swetrze, takim kremowym z owczej wełny, góralskim, zazdrosiłam jej tego okropnie, bo mnie mama zmuszała do jeżdżenia w kurtce. Dziewczyna była smukła, miała skośne oczy i bardzo jasne rozpuszczone włosy - jakby Wenus Botticellego zlazła z obrazu i jeździła na zakopiańskiej ślizgawce.
    • piesekpustyni Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 10:54
      Wizyty w bibliotece i później zaszywanie się pod kocem z książkami tak inaczej pachnącymi.
      Śniadania robione przez tatę - świeże bułki z masłem i żółtym serem + kakao z korzuchem.
      Niedzielne obiady w myśliwskiej restauracji - zrazy i pyzy, a do picia cola w szklanych małych butelkach.
      Tykanie zegara w absolutnej ciszy u dziadków, kiedy babcia z dziadkiem odpoczywali po obiedzie.
      Patrzenie jak babcia robi makaron do rosołu.
      Robienie z dziadkiem krówek z cukru i mleka.
      Leżenie na pomoście i patrzenie na spławik kiedy tata i dziadek łowili ryby.
      Zapach płynu Ludwik przed świetami, kiedy mama myła całe szkło lacznie z kloszami lamp w domu.
      Odpakowywanie prezentów. Zwłaszcza jeśli miały kształt książek.
      Zapach pranej bielizny i bieganie między rozwieszonymi płachtami prześcieradeł i pościeli w wielkiej suszarni.
      Zapach magla.
      Sztywność wykrochmalonych pościeli.
      Patrzenie na esyfloresy powstające z dymiącego papierosa taty.
      Łapanie motyli i świerszczy do słoików z trawa.

        • mashcaron Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 21:19
          Ja tak kursowałam od 4 klasy podstawówki:p rano żeby konie wypuścić ( galopy na oklep w mglisty, jesienny poranek to jest to wink ) po południu żeby zgonić z łąki, poczyscić tałatajstwo i ogólnie pobyć a w weekendy długie tereny wink jak byłam trochę starsza, to czasem zostawalyśmy na noc w stajni ( byłyśmy cztery takie koniary w jednej stajni)
          • chlodne_dlonie Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 23:06
            mashcaron napisała:

            > Ja tak kursowałam od 4 klasy podstawówki:p rano żeby konie wypuścić ( galopy na
            > oklep w mglisty, jesienny poranek to jest to wink ) po południu żeby zgonić z łą
            > ki, poczyscić tałatajstwo i ogólnie pobyć a w weekendy długie tereny wink jak był
            > am trochę starsza, to czasem zostawalyśmy na noc w stajni ( byłyśmy cztery taki
            > e koniary w jednej stajni)

            Siostro!! big_grin

            ..choć pewnie stajnia inna była, bo byłyśmy tylko we dwie, z inną koleżanką-koniarą wink
            Ale teren na oklep, zwłaszcza na takiej jednej klaczy, ogólnie b. spoko, świetnie skakała, nawet L-ki wink ale miała okropnie koscisty kręgosłup i oklep na niej to było wyzwanie!! tongue_out
    • default Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 11:20
      Niedzielne wyjścia z rodzicami - do muzeum (uwielbiałam muzeum ewolucji w PKiN), do kina, do teatru lalkowego, albo po prostu na spacer do Lasku Bielańskiego, na Starowke, do Łazienek. Albo na lody do Hortexu na pl. Konstytucji. Albo na ciacho do kawiarni Hawana na Słowackiego.
      Zabawy na trzepaku i buszowanie po okolicznych podworkach.
      Kogel mogel z malinami rwanymi prosto z krzaka u cioci na wsi.
      Placki ziemniaczane smażone przez tate - najlepsze na świecie. Nikt nigdy nie zrobił lepszych.
    • leosia-wspaniala Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 11:49
      Ojj, mnóstwo smile Mleko z tubki tak! I wszelkie cuksy o smaku toffi, typu Dumle. Chodzenie boso po trawie i piasku. Huśtawki. Zapach pasty do podłóg w Wigilię - do końca życia będzie mi się kojarzyć z ekscytacją i radosnym czekaniem. Psikanie sokiem ze skórki pomarańczy w zapaloną świeczkę. Lepienie pierogów z babcią. Powrót z łyżew albo sanek, kiedy już robiło się ciemno i ogrzewanie się w domu. Zapiekanki z keczupem po basenie.

      Kakałka akurat nigdy nie lubiłam i nie lubię wink
    • kosmos_pierzasty Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 12:25
      Siedzenie na śliwie.
      Żelki Harribo, misie kupowane na sztuki - dziadek mi kupował. To była ambrozja smile
      Pisanie na maszynie big_grin Tak, tak. Uwielbiałam te klawiszki i ten dźwięk starej maszyny do pisania, jak te metalowe cosie uderzały o papier... Muzyka!
      • chlodne_dlonie Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 12:56
        Mój Dziadzio z kolei 'polował' na moje ukochane torciki Wedlowskie! Z rzadka się udawało, i to zazwyczaj po odstaniu w długaśnej kolejce, ale Dziadzio dzielnie wystawał, dla wnuczki..smile
        Inne 'polowania', przed początkiem roku szkolnego, na chińskie piórniki i pachnące gumki w pobliskim papierniczym - kilometrowe kolejki, Dziadek wymieniał się w tych kolejkach z Babcią i czasami udawało im się kupić 'ponadprzydziałowy' piórnik, dla mojej najlepszej psiapsiółki, której mama pracowała i nie mogła poświęcić pół dnia na stanie pod Grafosem wink
    • aqua48 Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 12:48
      "Wyciąganie" w dwie osoby (zazwyczaj Mama z ciocią) krochmalonej bielizny pościelowej po praniu, żeby się lepiej prasowała. Do tej pory pamiętam kolejność tych czynności - najpierw energicznie szur-szur za rogi, potem szybkie zbieranie oboma dłońmi w harmonijkę i znowu energiczne łubu-dubu szarpanie na przemian i na koniec łup, łup, mocne strzepywanie. A dziecko w zachwycie siedziało pod spodem, pod tymi łopoczącymi płachtami smile
    • chlodne_dlonie Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 12:50
      Sporo tego było, ale to pamiętam najlepiej:
      - na jesieni strzelanie takimi białymi kuleczkami rosnącymi na krzakach, w moim mieście największe skupisko było przy drodze na cmentarz (ktoś wie jaka to roślina..?)
      - wycinanie z folii z serków waniliowych i czekoladowych krówek - potem bawiłam się nimi 'w domki' - rysowałam im takie specjalne, gdzie mieszkały wink
      - zabawy konikami, które kupował mi Dziadzio w składnicy harcerskiej - były w zestawie z jeźdźcami w różnych mundurach, ale oni nie zajmowali mnie wcale, od razu po zakupie lądowali w pudełku 'na wieczne zapomnienie' wink
      Kolekcja koni natomiast w szczytowym momencie liczyła kilkanaście sztuk i urządzałam im boksy na półkach Dziadkowej biblioteczki, a także padok na stole smile Nawet obiad Babcia serwowała tak, żeby moje rumaki mogły być na wypasie wink
      - lodowisko - najpierw kilka lat w szkółce łyżwiarskiej a potem także na lodowisku koło szkoły, organizowanym corocznie przez woźnego - boisko przyszkolne było wylewane wodą a że zimy bywały kiedyś mroźne, to często można było się ślizgać aż do marca wink
      - Vibovit, gumy balonówki z Kaczorem Donaldem (ahhhh te kolekcje komiksowych obrazków!!), mleko z niebieskiej folii - pyyyycha big_grin

      ..i jeszcze bym tak mogła i mogła..aż mi się ciepło na serduchu zrobiło..smile
    • b.bujak Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 13:29
      noc na wsi - ze szczególną nostalgią wspominam prawdziwą ciemnosc w nowiu z ciszą od czasu o czasu przerywana szczekaniem psów; w czasach nastoletnich chodziłam spać o wschodzie słońca smile
      wizyta na cmentarzu - chyba ten wątek nie mial byc o takich przyjemnościach, ale piszę o tym w kwestii doznań zmysłowych, które jednak lubiłam - cisza, delikatny szum starych drzew i śpiew ptakow - to wszystko połączone z moimi egzystencjalnymi myślami ... miejscem szczególnym jest mały lesny cmentarz, na którym jest grób pradziadkow
    • beata_ Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 13:31
      abecadlowa1 napisała:

      > W nawiązaniu do wątku o kakałku z pianką.
      > Jakie inne zmysłowe przyjemności w dzieciństwie miałyście?
      >
      > U mnie:
      > - zagęszczone mleczko z tubki (dziś jest blee, ale wtedy wywoływało błogość)
      > - karuzela łańcuchowa
      > - rozpędzona huśtawka
      > - przywdziewanie długiej falbaniastej spódnicy i kręcenie się w niej do utraty
      > równowagi

      - Mleko zagęszczone w tubce, kupowane przez mojego Tatka na Koszykach - słodycz nie do przełknięcia dzisiaj
      - Karuzela łańcuchowa - trauma z czasów nastoletnich (wtedy spróbowałam pierwszy raz) - wpatrywałam się usilnie w plecy kolegi w krzesełku przede mną, żeby nie pojechać w rygi - na szczęście kolega był "pleczysty" smile
      Więcej karuzeli łańcuchowej nie użyłam nigdy!
      - Huśtawka dała się przeżyć, choć wolałam mniejsze rozpędzenie big_grin
      - Falbaniasta spódnica "kręcona", to było to! Każda spódnica musiała być "kręcona", bo inaczej się nie liczyło...

      No i pajda chleba z masłem, pokrojonymi truskawkami posypanymi po wierzchu cukrem, a w wersji de lux gęsta śmietana i cukier. Najlepsza przegryzka "na_dwór" smile

      O chlebie ze smalcem i solą albo z masłem i solą nie wspomnę - do dziś sobie takie coś robię, zwłaszcza jak mam polski, ciemny chleb - a mam, bo właśnie sobie przywiozłam tongue_out


    • chococaffe Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 15:36
      mleczko z tubki uwielbiałam, ale kojarzyło mi się z koloniami/wakacjami - nie widziałam go w sklepach u siebie (na całe szczęście big_grin)


      Poaz tym gra w "króla skoczka" i gumę, przesiadywanie u ojca w pracy, koleżanki, kakao, chałwa (rarytas)
    • smoczy_plomien Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 15:57
      Cóż, nie było u mnie zbyt wiele takich przyjemności. Pierwsza, która mi przyszła do głowy, to cukiernia w Jastarni. Gdzieś w centrum skręcało się w lewo (patrząc w stronę Władysławowa), wchodziło w podwórze i po prawej, w głębi była cukiernia. Nigdy nie mogłam się zdecydować, czy lepsze są drożdżówki z kruszonką, czy francuskie koperty z jabłkiem. Do dziś są dla mnie wzorem tych smaków. Nawet otworzyłam google maps, ale nie potrafię znaleźć tego miejsca, chyba już nie istnieje. Niestety u nas w domu nie jadało się słodyczy, ta przyjemność zdarzała się raz w roku, na drogę powrotną do domu.
      • k.messi Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 18:18
        Cukiernia Maleńka przyszła mi do głowy, ale ona była przy dworcu PKP. Niestety nie potrafię umiejscowić tej Twojej. Na facebooku jest strona - Jastarnickie nowiny - zapytaj tam, podaj rocznik, pewnie Ci lokalsi i sympatycy miasteczka w mig namierzą wspomnienie z dzieciństwa ❤
          • k.messi Re: Przyjemności dzieciństwa 22.11.21, 00:13
            Jastarnia bardzo się zmieniła od tamtego czasu, miejscami nie przypomina już portowego miasteczka. To dobrze, i źle... wink

            Ja kiedyś też czegoś szukałam, wspomnienia z dzieciństwa, stąd mam namiar na ten fanpage na fejsie. Polecam, kopalnia informacji wink
    • mysiulek08 Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 16:59
      czytanie przez tatke bajek przed snem, przez tatke, bo mamuska zeby bylo szybciej omijala zdania tongue_out przez co zreszta nauczylam sie czytac majac niecale 6 lat i dumnie chodzilam do biblioteki po 'ksiazeczki', uwielbialam zapach bibliotecznych ksiazek

      'wyprawy' z dziadkem, im dziksze rejony parkow i lasow tym lepiej

      letnie miesiace spedzane u ciotki u nad morzem, wystarczylo przejsc przez wydmowy sosnowy lasek zeby byc nad brzegiem morza, zapach tego lasku sni mi sie po nocach

      rosol mojej babci z szarymi kluskami z ziemniakow, nigdy pozniej juz tak nie smakowal

      smak herbaty, chinskiej z kartonika bialo/zlotego z rysunkiem drzewa, dlugie, dlugie lata szukalam tego smaku... znalazlam smile

      a pozniej herbata, ktora robil dla mnie tatko, z cukrem i cytryna, tego smaku nie jestem w stanie odtworzyc sad

      kanapeczki robione przez moja mamuske
      wizyty u jednej z ciotek i jej ciasto drozdzowe i zapach jej mieszkania

      wyjazdy do wujka, ktory mieszkal przy samym zoo, odglosy sawanny i dzungli mialam na codzien smile
      • mikams75 Re: Przyjemności dzieciństwa 23.11.21, 08:30
        > a pozniej herbata, ktora robil dla mnie tatko, z cukrem i cytryna, tego smaku nie jestem w stanie odtworzyc

        podejrzewam, ze do tego potrzebna jest mocna herbata granulowana, ona miala bardzo charakterystyczny smak. Dzisiaj sie mowi, ze to zmiotki z produkcji lepszej herbaty, ale tez pamietam ten smak.
    • janja11 Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 17:33
      -Gra w dwa ognie, a potem w siatkówkę tak długo jak długo było widać piłkę.
      -Słodycze z Czechosłowacji (Lentilky, Studencka)
      -nowiutkie chińskie piórniki na magnes, chińskie pachnące gumki
      -Kolonijne dyskoteki
      -Bałtyk jakiś chyba cieplejszy był wink bo nie chciało się wychodzić z wody
      -Jazda na wycieczki na tylnym siedzeniu autokaru i machanie kierowcom.
      -super seriale familijne -Cudowne Lata/ Pełna chata/Dzień za dniem/ Alf/ Bill Corsby Show



      • 3fanta Re: Przyjemności dzieciństwa 21.11.21, 21:35
        Woda z sokiem we woreczkach produkowana przez chłopa mieszkającego w domu niedaleko naszego bloku.Woda była w trzech kolorach żółtym,zielonym i czerwonym i piło się przez rurkę.Kupowanie żuru u lokalnej wytwórczymi zwanej czarownicą że względu na głos i wygląd.Kupowanie było trochę takie z dreszczykiem bo się jej do pewnego wieku baliśmy chociaż babina była spoko.Żur był przepyszny i wypijaliśmy go po drodze dlatego były zawsze brane dwa.Wyjadanie kapusty kiszonej z naszego warzywniaka.Też była pyszna.Czeskie mleko w tubce Pokój czy Piknik już nie pamiętam ale super też kupowane w tym warzywniaku co kapusta.Pyszny chleb z piekarni a nie że spożywczaka.Przynosxony z obżartą skórką.Teraz takich chlebów nie ma.Sekrety też były.Chodzenie na doły i huśtanie się nad nimi na linie zawieszonej na drzewie.Doły były kopane przy budowie autostrady i przy kładzeniu jakiś rur koło bloku.Huśtanie na linie i przeskakiwanie na niej na drugą stronę nie trwało długo bo nas na tej zabawie w Tarzana przyłapano.Lina została przywleczona z jakiejś wędzarni chyba bo niemiłosiernie capiła rybami i rodzice dopytywali się czym my tak śmierdzi my.Latanie po korytarzach jesienią i zimą.U nas był ogromny dziesięciopiętrowy blok.Mial trzy klatki na przestrzał. W środku bloku spokojnie przechodziło się z jednej do drugiej.Było gdzie latac.W końcu w jednej z wózkowni i zrobiono klub blokowy i się nami zajęto.Prowadzila go jedna starsza pani w ramach czynu społecznego.Czytała nam książki,wymyślała zabawy.A czasem wypożyczała z huty projektor i puszczała bajki i filmy.Blok był zakładowy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka