Dodaj do ulubionych

pytanie do nauczycielek mam

21.11.21, 11:58
Jak sobie z tym radzić?

Od jakiegoś czasu sprawdzam wiedzę różnych osób. Aby zaliczyć uczestnik musi zebrać określoną liczbę punktów. I tu mój problem, bo ja mocno przeżywam jak komuś zabraknie tego jednego punktu (przy brakujących dwóch i więcej już się tak nie gryzę).

Czy wy oceniając uczniów macie takie rozterki? Jak sobie wyłączyć takie myślenie?
Obserwuj wątek
      • marzeka11 Re: pytanie do nauczycielek mam 21.11.21, 13:32
        rb_111222333 napisał(a):

        > Myślę, że nie Ty jedna tak masz. Kiedyś czytałam, że w pracach maturalnych prak
        > tycznie nie ma ocen tuż pod progiem. Czyli jak ktoś jest na granicy to nauczyci
        > ele naciągają troszkę do góry, żeby abiturient zdał

        Lata całe jako weryfikatorka na maturze była tą panią ratującą, aby dziecię -maturzysta miał te 30%, ale czasami nie ma takiej możliwości, chociażby nie wiadomo, jak ktoś szukał tych punktów.
        Tak, czasami żal, że brakuje tych punktów i trzeba złą ocenę postawić.
    • ophelia78 Re: pytanie do nauczycielek mam 21.11.21, 13:30
      Oczywiście ze mam.
      Podam przyklad: u
      W mojej szkole WSO wygląda tak
      54-74 % to 3
      4 zaczyna się od 75%
      Oczywiście mamy możliwość podvisgniecia na korzyść ucznia. I ja zawsze to robię. Bo między 54% a 74% jest przepaść. Generalnie 70-74% stawian 4-
      I wkurzam się jak są nauczyciele którzy za cyferkami nie dostrzegają dziecka....
      Kiedyś syn dostal 4 za 89.5% bo 5 jest od 90%.
      To jest tak cholernie demotywujace....

      Wiec akurat system plusów/minusów uważam za ok.
      • marzeka11 Re: pytanie do nauczycielek mam 21.11.21, 13:37
        "Oczywiście mamy możliwość podvisgniecia na korzyść ucznia. I ja zawsze to robię. Bo między 54% a 74% jest przepaść. Generalnie 70-74% stawian 4-"
        - robię identycznie smile
        A gdy jest 89% stawiam 5-, bo są takie sprawdziany, kiedy to świetny wynik.
      • katriel Re: pytanie do nauczycielek mam 21.11.21, 14:21
        No ale to po prostu przesuwa próg. Jeżeli wiadomo, że za 70-74% jest 4-, to temu co dostanie 3+ za 69,5% będzie brakowało 0,5% do 4-.

        Mam kolegę, który ocenia w milionach punktów. Wtedy nikomu nie brakuje jednego punktu, tylko zawsze co najmniej miliona.
        Mam drugiego, który każdemu studentowi przyznaje na wstępie 1 punkt gratis, z komentarzem "to jest ten jeden punkt, którego zawsze brakuje" - wtedy jak na koniec zabraknie, to wiadomo, że tak naprawdę zabrakło co najmniej dwóch.

        Mnie się zdarza, że mam ocenić wiedzę studentów z przedmiotu, który będą w kolejnych semestrach intensywnie wykorzystywać. Wtedy ci, którzy oblali, są paradoksalnie w znacznie lepszej sytuacji niż ci, którzy ledwo zaliczyli. Ci pierwsi muszą powtórzyć przedmiot (i jest nadzieja, że za drugim razem lepiej się nauczą) - ci drudzy umieją de facto niewiele więcej, ale pójdą dalej niedouczeni i braki będą im się odbijać czkawką przez całe studia. Ale nie wiem, na ile to jest podobne do sytuacji z wątku, bo wątkodawczyni nie podała szczegółów - jakie są w jej przypadku konsekwencje niezaliczenia?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka