Dodaj do ulubionych

dysplazja u psiego malucha- pocieszcie..

23.11.21, 18:40
Mam pytanie do psich emam, bo chociaż mam wiele zwierzaków, wychowałam w życiu kilka amstaffów, to z takim poważnym problemem spotykam się po raz pierwszy
Jakie macie doświadczenia z dysplazją biodrowa typu D u psa średniej rasy ( na zdjęciu rtg widoczne znaczne zwichniecia)?
Weterynarz zlecił dekapitację kk udowych, za tydzień operujemy pierwszą łapkę.
Jak potem będzie wyglądało dalsze życie takiego piesa?
I nasze rodzinne życie z nim?
Jakaś fizjoterapia? Spacery?
Macie jakieś rady i tipy, jak spacyfikować szczeniaka w czasie pooperacyjnym, i jak postępować w tym czasie z resztą dorosłych psów ( bez młodego nie pójdą na spacer)?

Pocieszcie, że będzie dobrze..
Obserwuj wątek
    • solejrolia Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 23.11.21, 19:18
      Będzie dobrze! Chyba.
      Nie znam się aż tak, ale skoro lekarz zaleca, to ja nie neguję (a ewentualnie robię konsultację u drugiego ortopedy).

      Mój owczarek miał wycięte mięśnie biodrowe "pectineusy" wink. To zaproponował lekarz ortopeda. Chodziło o to by dysplazja bioder nie pogłębiała się, i dalszy rozwój bioder przebiegał (bardziej )prawidłowo, zwłaszcza, że był jeszcze problem z łokciem, a pies wtedy intensywnie rósł.
      I ta operacja, ani nie trwała jakoś specjalnie długo, pies wyszedł z kliniki o własnych, choć chwiejnych łapach. (Po operacji łokcia tak różowo nie było, oj nie, długoooo nie).
      Także nawet specjalnej rehabilitacji pies nie miał, ot początkowo wolniejsze wejście i zejście ze schodów, krótkie wyjścia, na smyczy i żadnego biegania.
      Ale na serio nie było strasznie.
    • berdebul Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 23.11.21, 21:17
      Idź na konsultacje do innego weta. Nie każdy umie rozpoznać dysplazję u szczeniaka, znałam psa któremu niepotrzebnie usunięto główki kości.
      Po zabiegu chłodzenie (żelowe chładzacze są super, bo nic nie cieknie jak przy lodzie), środki przeciwbólowe, dbanie o ranę i wynoszenie na siku. Ogólnie dla młodego psa dramat. Później rehabilitacja z fizjoterapeuta, również w wodzie.
        • b-b1 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 24.11.21, 06:59
          klaviatoorka1 napisała:

          > dzięki za żelowe schładzacze. Kupię kilka.
          > Niestety, w moim mieście jest wielu wetów, ale tylko jeden psi ortopeda, które
          > go gabinet ma doświadczenie w takich operacjach

          Najlepszym diagnostą dysplazji jest dr Janicki i jeśli masz możliwość pojechać na samą konsultacje- polecam. Określi co się dzieje na podstawie objawów i fot RTG. Jeśli zaleca operacje- wiadomo że jest niezbędnie konieczna do normalnego funkcjonowania i stan bioder psa jest naprawdę tragiczny. Wtedy możesz u siebie operować .
          Jeśli nie chcesz/ nie możesz podjechać - kiedyś była opcja wysłania mu foty i opisu objawów do oceny.
          Od kilkunastu lat odchodzi się od operacji profilaktycznych na szczeniakach- pies się rozwija, rośnie , ułożenie główek w stawach się zmienia.
          Byłam jakiś czas temu czynnym udziałowcem for na temat dysplazji( zniknęły) już wtedy dyskusję nie obejmowały żadnych zabiegów , tylko prowadzenie zachowawcze z genialnym skutkiem - brak bólu, a psy w doskonałej kondycji.
          Weci w większości są chętni do operacji, ale z psem zostajesz Ty, więc spokojnie to przemysl- to spora ingerencja .
    • b-b1 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 23.11.21, 21:18
      Większość psów miałam/ mam z dysplazją , bo jestem fanką molosów.
      Adoptuje bez problemu dysplastycznego psa, bo to nie wyrok.
      Nigdy żadnego nie poddałam operacji, nawet jak alfabetu do określenia stopnia zabrakło i były zwyrodnienia . Nie zdecydowałam się również na żaden zabieg profilaktyczny- czyli pies młody na focie spustoszenie, ale objawy niezbyt tragiczne. Bo leczymy psa, a nie fotę RTG.
      Prowadzę psy zachowawczo. Robię fotę maluchowi i jeśli już widać nieprawidłowości staram się ich nie pogłębiać . Pies na smyczy i spacer kłusem, kwas hialuronowy seriami dożylnie , albo podskórnie , wspomagacze stawowe- kolagen chondroityna. Od razu uczę , aby nie skakał ( na ludzi, do samochodu oto) w domu na panelach chodniki, aby się łapy nie rozjeżdżały , teraz mam płytki antypoślizgowe. I ćwiczymy mięśnie zadu, aby się jak najbardziej rozbudowały i trzymały biodra w klipie.( wchodzimy i schodzimy z góry/ pagórka powoli na smyczy.) Zimą bieżnia - w kłusie .
      Z dyspazją pies dożywa późnej starości- żaden z moich psów dysplastycznych nie umarł na te przypadłość.
      Będzie dobrze- zobaczysz!
      • edka12 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 23.11.21, 22:40
        Pies nie umiera "na dysplazję", tylko przy pogłębionym niedopasowaniu główki kości udowej i panewki pojawiają się zwyrodnienia i zwierzę odczuwa w ból o różnym stopniu nasilenia. Fakt ćwiczenia bardzo pomagają ale warto rozważyć zabieg zwłaszcza u młodego psa.
        • b-b1 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 24.11.21, 05:43
          edka12 napisał(a):

          > Pies nie umiera "na dysplazję", tylko przy pogłębionym niedopasowaniu główki ko
          > ści udowej i panewki pojawiają się zwyrodnienia i zwierzę odczuwa w ból o różny
          > m stopniu nasilenia. Fakt ćwiczenia bardzo pomagają ale warto rozważyć zabieg z
          > właszcza u młodego psa.

          To był skrót myślowy - trudno aby od bólu bioder pies zmarł 😉
          Chodziło mi o to że dysplazja nie była początkiem końca w starości - czyli ból tak wielki że pies nie wstaje, a co za tym przestaje jeść pić itp...
      • klaviatoorka1 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 24.11.21, 06:44
        tak właśnie myślałam, że uda se jakoś to rozmasować, wyćwiczyć.
        Jeden z moich poprzednich psów miał łagodną formę przez wiele lat, dawał radę biegać i żyć prawie normalnie, zimą miał trochę problemów, ale dopiero na starość bardzo cierpiał.
        Tym razem chyba się nie uda- zdjęcie RTG potwierdziło dokładnie to, co widać gołym okiem- młody nie biega, nie macha ogonem, nie wskakuje na kanapę, tylko wpełza. Po godzinnych spacerach wieczorami piszczy i nie daje dotknąć pleców. Wejście po schodach to wyczyn, przy schodzeniu często kończy się upadkiem.
        glukozamina nie pomogła, a zastrzyki, zdaniem lekarza, tylko zamaskują problem.
        Chciałabym mu jakoś rozbudować te mięśnie, ale jak to zrobić, kiedy on się prawie nie rusza?
        • b-b1 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 24.11.21, 07:05
          Jak się nie rusza- nie ma opcji ćwiczeń. Do ćwiczeń/ budowania masy zadu potrzebny jest pies bez objawów bólowych .
          Nie powinien wchodzić/ schodzić po schodach, wskakiwać na kanapę , ślizgać się po podłodze .
          Skup się teraz na nauce- siad, zostań, na nauce powitań na stojąco / siedząco -bez skakania. Przyda się niezależnie czy będziecie się operować czy też nie.
          • monmon1980 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 04.12.21, 14:46
            Hej, bardzo podoba mi się Twoje podejscie do tematu. Cztery miesiące temu adoptowałam psa,mieszańca średniej wielkości, w typie średniego terriera. Tydzień temu zaobserwowałam problemy z tylną łapa, wczoraj RTG i wynik -dysplazja sad Zaproponowano mi kilka operacji ale trochę mnie to zdziwiło bo pies ma 8 m-cy i jeszcze się rozwija. Sunia jest nawet przed pierwszą cieczka. Jeżeli byłabyś skłonna podać nazwy preparatów jakie podajesz psom, jakie suplementy itd byłabym b.widzieczna. Z sunia idziemy na fizjo, i zasięgnę jeszcze drugiej opinii lekarza o którym wspomniałaś. Wiem że u ludzi przy problemach np z kręgosłupem operacja to ostateczność dlatego mocno mnie zaskoczyło że lekarz od razu chciał operować psa. Dyspazja w jednym biodrze, brak zmian zwyrodnieniowych. Pies biegał, bawił się z innymi psami, nie było dużych oznak bólowych. Wiadomo, teraz ograniczenie ruchu a na pewno swobodnego biegania. Gdybyś chciała coś od siebie dodać, coś polecić to z chęcią skorzystam z Twoich rad.
            • b-b1 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 04.12.21, 15:38
              Podstawowym "specyfikiem" który podaje jak tylko okazuje się że pies ma niedopasowanie/dysplazję jest czysty kwas hialuronowy. Kupuję bonharen- bo przygotowany jest do podania dożylnego i podskórnego. Zapewnia poślizg między główka i panewką, a co za tym zmniejsza ryzyko ubytków/ zwyrodnień.
              Pierwszą serię podaje dożylnie, ( 12ml) potem co pół roku uzupełniam podskórnie (6ml) i tak do końca życia . Niweluje mi zupełnie stany zapalne.
              Suplementów z glukozaminą/ chondroityną jest multum- szukaj tych z jak najlepszym składem czyli największą zawartością w tabletce/ dawce dziennej.
              Do 12 miesiąca stosuje produkty Orlinga. Skład nie powala, ale działają. Potem przerzucam się na to, co aktualnie ma najlepszy skład.
              I kolagen- naturalny- ugotowana galaretka z giczy cielęcej, albo z łapek kurzych. Gotujesz cały gar, studzisz , porcjujesz ok pół szklanki , do woreczka i do zamrażarki. Codziennie 1 woreczek.
              Przed cieczka zawsze widać dolegliwości bólowe , dlatego ja sterylizuje najszybciej jak to możliwe.
                • b-b1 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 07.12.21, 05:50
                  Odnerwienie w dużej części przypadków przynosi odwrotny skutek. Bo jak przestaje boleć pies nie ma hamulców w szaleństwach i dalej masakruje stawy . A jak zaboli , to pojawia się kulawizna, ale pies częściej odpuszcza i dysplazji nie pogłębia .
                  Dla Ciebie najważniejszym zadaniem jest utrzymanie bioder w takiej opcji jaką widzisz na RtG do końca życia psa.
                  Jak się uda- pies jest młody może być nawet ciut lepiej.
                    • b-b1 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 07.12.21, 15:48
                      Podaję Chondrocan forte Biosol.
                      Jeśli pies żerny jest też w proszku, ale moje nie chciały, trzeba było mieszać z pasztetem, albo białym serem i zmuszać do zjedzenia. A tak do strzykawy i do pyszczydła.
                      Podaję w opcji 1-3 dni dawka mniejsza niż w ulotce na kg/ mc,
                      Zawsze po jedzeniu, albo w trakcie 2- go posiłku, nigdy na głodniaka. Jeśli wystąpi biegunka , dawkę minimalną utrzymuj dłużej .
                      Następnie kilka dni dawka wlasciwa( jak na ulotce) , a potem w zależności co się dzieje z psem . U Was potrzebna jest dawka uderzeniowa- czyli po tygodniu ulotkowej - podwójna dawka przez 3-4 tygodnie i wracamy do ulotkowej.
                      Podajemy do 12 miesiąca, a potem przerwa.
                      Ustawiamy sobie podawanie suplementu na 2 x w roku .
                      • igge Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 07.12.21, 16:11
                        Przepraszam za off top i wtrącanie się.
                        Czy jest sens podawać takie preparaty ( I co i ile podawać) 8 miesięcznym ( zdrowym raczej) szczeniakom wielorasowym o wielkości na razie ( docelowej???) około 30 kg i mniej ( suczka jest mniejsza, pies ok 30 kilo teraz) ??????
                        Dostaliśmy że schronu bo mieli nadmiar i nie mieli co z tym zrobić jakiś proszek na stawy. Kłopotliwe to było w podawaniu.
                        Myślałam, że jak jedzą w miarę ok żarcie suche ( Purizon) to nic więcej się nie daje. Staramy się z różnym skutkiem od małego by nie skakały. Skaczą.
                        Dajemy też czasem surowe te łapy kurze jak z horroru. Ale nie gotujemy galarety.
                        Dostają też suszone jako przysmak.
                        Wet mówił jak o ten proszek że schronu pytaliśmy na stawy, żeby dawać staruszce husky, a nie szczeniakom.



                      • monmon1980 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 12.12.21, 09:08
                        Przepraszam że tak zamęczał pytaniami ale chce dla psa jak najlepiej smile Nie zdecydowała się Pani na leczenie operacyjne nawet jak były dolegliwości bólowe (podkulanie łapy, kulawizna itp)? Zuza raz kuleje raz jest ok, zawsze jednak ewidentnie odciąża ta prawą łapę, widać że jak stoi jest przechylona na lewą stronę. Zastanawiam się czy obejdzie się bez operacji uncertain
                        • b-b1 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 12.12.21, 11:10
                          monmon1980 napisała:

                          > Przepraszam że tak zamęczał pytaniami ale chce dla psa jak najlepiej smile Nie zde
                          > cydowała się Pani na leczenie operacyjne nawet jak były dolegliwości bólowe (po
                          > dkulanie łapy, kulawizna itp)? Zuza raz kuleje raz jest ok, zawsze jednak ewide
                          > ntnie odciąża ta prawą łapę, widać że jak stoi jest przechylona na lewą stronę.
                          > Zastanawiam się czy obejdzie się bez operacji uncertain

                          Dlatego potrzebny jest dobry diagnosta-
                          (zobacz moje wpisy wyżej)-warto pojechać jeden raz.

                          Ja mam rasy gdzie wiadomo ze wystąpi - stad minimalizuje skutki od szczeniaka.
                          Rasy ciężkie- stad walka o jak najlepsze funkcjonowanie bez bólu, ale i bez operacji ( musi unieść swój ciężar na operowanych łapach )
                          Chociaż jedna z moich bulw zaskoczyła mnie totalnie, bo rasa inne choroby ma w pakiecie , a ona zakulała jako 2 latka i okazało się ze nie ma w ogóle główki kości udowej , a szyjka kości ocierała o panewkę . Tu była próba - wlewamy kwas hialuronowy, aby tarcia nie było , czyli aby stan zapalny zniwelować =brak bólu , jak się nie uda obcinamy szyjkę, bo pies dorosły, nic się już nie zmieni w stawach i lekki.
                          Po serii kwasu poczuła się jak nowo narodzona i kulawizna zniknęła , potem kwas co pół roku do końca jej życia profilaktycznie i nigdy więcej nie było kulawizny.

                          Każdy przypadek jest inny, są takie gdzie szczeniak kica z bólu, nie potrafi chodzić normalnie i wtedy nie ma się nad czym zastanawiać, robi się wszystko , aby przestał cierpieć i żył jak najdłużej .

                          Ja z decyzją u młodych zawsze czekam do 12 miesiąca i zawsze się udawało ominąć operacje, ale nie miałam drastycznych przypadków - wtedy operowałabym, ale byłaby to operacja konieczna, a nie profilaktyczna bo młody.

                          Sorry elaborat wyszedł 😉


                          • monmon1980 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 12.12.21, 17:47
                            Elaborat dobra sprawa, przynajmniej dużo info a dla mnie to na plus 😆We wt mamy wizytę u Janickiego (to już będzie 3 ortopeda) a na 21.12 pierwsza rehabilitację w dobrym miejscu w Wawie. to był najszybszy termin popołudniowy uncertain Zresztą to miejsce poleciły mi osoby ze szkółki dla psiaków do której chodzę z sunia. We wt podpytam weta o ten kwas, jeśli powie że można spróbować to będziemy robić. Dzięki wielkie za pomoc i cierpliwość do mnie wink
                            • b-b1 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 12.12.21, 20:41
                              monmon1980 napisała:

                              > Elaborat dobra sprawa, przynajmniej dużo info a dla mnie to na plus 😆We wt mam
                              > y wizytę u Janickiego (to już będzie 3 ortopeda) a na 21.12 pierwsza rehabilita
                              > cję w dobrym miejscu w Wawie. to był najszybszy termin popołudniowy uncertain Zresztą
                              > to miejsce poleciły mi osoby ze szkółki dla psiaków do której chodzę z sunia. W
                              > e wt podpytam weta o ten kwas, jeśli powie że można spróbować to będziemy robi
                              > ć. Dzięki wielkie za pomoc i cierpliwość do mnie wink

                              Trzymam mocno kciuki za Was!
                              Słuchaj tego co powie, jeśli każe operować - nie ma się nad czym zastanawiać - to naprawdę najlepszy diagnosta od dysplazji- nigdy nie zaleca operacji jeśli naprawdę nie ma wskazań.
                              P.S. Moi weterynarze mimo że znają się na rzeczy - swoje psy ( mają 3 molosy) też u niego diagnozują 😁.Bo on wie od razu - widzi na focie to czego inni nie widzą i potrafi przewidzieć w którym kierunku się rozwinie( bądź nie) .
      • klaviatoorka1 Re: dysplazja u psiego malucha- pocieszcie.. 12.12.21, 11:07
        Dziękuję i również życzę zdrowia Twoim zwierzakom.
        Mój już po pierwszej operacji- nadal nie jest dobrze, ale to dopiero 2 tydzień

        Dobrze, że brał te zastrzyki z kwasu, bo wzmocniły mu się chociaż pozostałe, teraz przeciążone stawy.
        Wychodzimy tylko ze smyczą, za potrzebą i tylko wokół domu.

        Dla mnie to tez szok- kilkanaście razy dziennie ubierać siebie, starego psa w ubranko ( wyłysiał z powodu Zespołu Cushinga), młodego kalekę w smycz, pozapalać światła wokół domu i znieść 30 kg byka z kilku schodków na pobliski trawnik... na szczęście akurat w ciągu tych 2 tyg pracowałam zdalnie, a od przyszłego tyg wymieni mnie ktoś z rodziny

        Martwię się teraz, że to znów za mało ruchu jak na tak młodego psa, musiałam mu wprowadzić dietę ( tragedia dla niego, wręcz wyje do miski), bo boję się, że utyje bardziej i będzie jeszcze gorzej z pozostalymi stawami

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka