Dodaj do ulubionych

Przyjacielskie relacje z przełożonym.

26.11.21, 14:14
Mam pewną zagwozdkę odnośnie bliskich relacji na linii podwładny ( ja) i przełożony. Czy ze mną coś jest nie tak, że unikam nijako spoufalania się?. Nie chcę przechodzić na ty, nie chcę opowiadać i słyszeć opowieści o sytuacji rodzinnej. Chcę by rozmowy dotyczyły wyłącznie pracy, ewentualnie w ramach rozluźnienia , na chwilę, bez zaangażowania kurtuazyjna krótka wzmianka. Nie akceptuje zaproszeń na FB, na kawę czy piwo po pracy. Zwyczajnie mnie to krępuje i wiem, że może doprowadzić do przekroczenia pewnych granic z obu stron, np w sytuacji konfliktu na stosie prywatnej dochodzi do zaburzeń w relacjach zawodowych.
Obserwuj wątek
    • leni6 Re: Przyjacielskie relacje z przełożonym. 26.11.21, 14:35
      Dla mnie twoje podejście jest niezupełnie niezrozumiałe. Lubię mieć przyjazne kontakty ze współpracownikami, lubię wiedzieć coś o ich życiu i prowadzić takie rozmowy przy wspólnym obiedzie. Przełożonego traktuje tak samo, w każdej chwili ktos ze współpracowników może zostać moim szefem lub szef może stać się współpracownikiem.
      • koronka2012 Re: Przyjacielskie relacje z przełożonym. 26.11.21, 14:41
        Przyjazne kontakty nie muszą od razu oznaczać wkraczania na prywatną płaszczyznę.
        Rozumiem autorkę i uważam że to zdrowe podejście, bo trudno potem zachować dystans.
        Praca to praca.

        Zdarza się że ludzie się bardzo zaprzyjaźniają, Spotykają całymi rodzinami jeżdżą na wakacje itd. i to jest ok ale to o czym pisze autorka no chyba raczej pozory takich relacji, oparte bardziej na firmowej kurtuazji niż szczerej chęci przyjaźni po grób.
    • kaki11 Re: Przyjacielskie relacje z przełożonym. 26.11.21, 14:45
      Jeżeli nie czujesz się z tym ok, to jasne - stawiaj granice w takim miejscu, jakie ci pasuje. To jest chyba, jedyna słuszna drga, żeby samemu czuć się dobrze.
      Ja akurat tego problemu nie mam-lubię swojego szefa, wszyscy w biurze jesteśmy z nim po imieniu, chętnie rozmawiamy o tym, co u nas słychać (ale to nie relacja przyjacielska tylko jak znajomy ze znajomym), zdążyło się nam spotkać po pracy (i tu przyznaję, nie wyszłabym z nim sama, ale kiedy tych osób jest więcej, nie widzę problemu- czyli jak urodziło mu się dziecko i zaprosił nas piwo po pracy albo kiedy robiłam grilla po przeprowadzce u siebie i byli prawie wszyscy to ok, ale jak zaprosiłby mnie do kawiarni po pracy, już byłoby mi głupio), i zdarza nam się, że wymienimy się smsami czy popiszemy na mesengrze, jeśli dłużej się nie widzimy (np. kiedy byłam na l4 i macierzyńskim). I taki układ lubię zdecydowanie bardziej niż taki czysto formalny i unikanie jakichkolwiek kontaktów.
      Tylko to też musi być fajny człowiek, z którym czuje się dobrze. Nie byłoby ok, gdybym go zwyczajnie nie mogła polubić albo gdyby zachowywał się jak cham, kiedy rozmawiamy zawodowo. a później chciał pokazywać sobie zdjęcia z weekendu albo pytał co u mojego męża.
    • kachaa17 Re: Przyjacielskie relacje z przełożonym. 26.11.21, 14:51
      Też bym tak chciała ale niestety mam szefa, który przekracza granice i ja się temu poddałam. Zaprosił mnie na Facebooku do znajomych. Lajkuje moje posty. Teraz żałuję, że przyjęłam zaproszenie. Zwłaszcza, że on kiedyś stosował mobbing. A teraz z kolei uzewnetrznia się za bardzo. Np. wszystkim opowiada o kolonoskopii. Kiedyś napisałam do niego z jakimś pytaniem a on zadzwonił i opowiedział o śmierci ojca i chorobie mamy.
    • la_bonne_cusine Re: Przyjacielskie relacje z przełożonym. 26.11.21, 16:54
      Z poprzednim szefem było tak, że chodziliśmy na drinka po pracy. Kończyło się tym, że oboje następnego dnia nie byliśmy w formie. Przełożony poszedł do domu, ja musiałam ciągnąć sprawę. Nie wie czy to kac czy okoliczności niezależnie ale koniec końców przegrana. Kto dostał po dupie? Ja

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka