Dodaj do ulubionych

Czy dajecie się zajechać?

28.11.21, 09:41
Ematki poruszyła sprzątaczka. Ja sobie dziś przeczytałam artykuł o wycieńczonym personelu szpitali. Pielęgniarkach, które nie mogą wziąć urlopu, pracują więcej godzin niż powinny i tak dalej. Kiedy sytuacja jest już krytyczna dla nich samych to po prostu odchodzą z pracy. Żeby nie było, taka sytuacja pewnie w szpitalach była zawsze. Jednak z sytuacja z covidem pogorszyła wszystko. Byłyście kiedyś w takiej sytuacji, ze albo odchodzicie z zakładu albo dajecie się maksymalnie zajechać fizycznie i psychicznie? I kolejne pytanie, jak ma się sytuacja w szpitalach (waszym zdaniem) do "lekkiej grypy" jaką jest covid? Jak to sobie tłumaczycie?
Obserwuj wątek
    • chococaffe Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 09:46
      Pominę temat pandemii bo wiadomo jak to się skończy.

      Jeżeli chodzi o głowne pytanie - to w sumie tak, często na włąsne życzenie, ale na szczęście po okresach "burzy" jest cisza. Dlaczego? Jak zwykle w życiu - plusy przeważają minusy.
    • anorektycznazdzira Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 09:54
      O szpitalach mogę sporo powiedzieć- cały system to feudalny mix zajeżdżania, łatania ludźmi niefunkcjonalnych rozwiązań oraz cwaniactwa i "odbijania" sobie.
      Są tam zarówno ludzie zajeżdżani jak i przychodzący do pracy godzinę za późno, pijący kawę i wychodzący godzinę za wcześnie. Nie ma zdrowego, sprawiedliwego systemu, jest to, co dana osoba sobie wywalczy, wyszarpie a jak mamy cwaniaka to wycwaniaczy.
      Zdrowych szpitali jest bardzo mało, dlatego jest taki dramat.
      Jeździ się nie tylko po pielęgniarkach, jeździ się i ora młodymi lekarzami, nieustawionymi pracownikami administracji i wieloma innymi. Z drugiej strony są leniwe sprzątaczki, udające że coś robią bezczelne salowe, kucharki karmiące całą rodzinę z szpitalnych kuchniach i tak dalej. Nie ma jednaj grupy, która jest "zawsze pokrzywdzona", są osoby, które w tym chorym systemie się ustawiły i takie, które nie.
      • kropkacom Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 10:04
        To trochę wątek osobisty. Sama złożyłam wypowiedzenie. Z układu z którego jako długoletni garkotłuk (jak to określa triss) było trudno mi się wyplatać. Jak to? Ja nie dam rady? Z układu, z którego wielu wyplątuje się natychmiast.
        • anorektycznazdzira Re: Czy dajecie się zajechać? 29.11.21, 08:29
          Co by nie było- toksyczne układy w pracy to nie tylko układy mobingowe, gdzie w oczywisty sposób ktoś Ciebie gnębi. Są nimi wszelkie układy nawet oficjalnie ok, ale niesprawiedliwe i niszczące dla Ciebie. BARDZO dobrze, że się ewakuujesz, gratulacje, że się zdecydowałaś i zabrałaś za robienie porządku.
        • kk345 Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 10:15
          Gdybym na własne oczy nie widziała różnicy między dwoma oddziałami w tym samym szpitalu, to też bym uważała, że system jest zły. Ale na jednym była polski standard, czyli burdel na kółkach i warczący na pacjenta personel, na drugim szpital w Leśnej Górze, z uśmiechniętymi pracownikami, pukającym do drzwi i przedstawiającymi się pacjentom, zanim zaczęli rozmowę. Inny ordynator i od razu niebo a ziemia.
        • triss_merigold6 Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 10:16
          Cały system jest do zmiany, na każdym poziomie, od przestrzegania praw pacjenta, przez formy zatrudnienia personelu zaczynając, a kończąc na wycenie procedur.

          Dosypywanie kasy nie zmieni niczego (dla pacjenta). Dziś masz system, w którym np. prosty ale czasem niezbędny do przeżycia zabieg, wykonywany kiedyś rutynowo przez pielęgniarki po liceach pielęgniarskich, musi być wykonany na SOR albo prywatnie przez lekarza specjalistę.
    • alicia033 Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 10:13
      kropkacom napisała:

      > Byłyście kiedyś w takiej sytuacji, ze albo odchodzicie z zakładu albo dajecie się maksymalnie zajechać fizycznie i psychicznie?

      Nie. Uciekałam z miejsc z takim "potencjałem" dużo wcześniej.
      Miałam w życiu takie okresy, że się zajeżdżałam, (20 godzin pracy, 4 na sen i całą resztę), bo zależało mi, by robota była zrobiona na czas. Ale to sama, dla swojej własnej firmy.

      >I kolejne pytanie, jak ma się sytuacja w szpitalach (waszym zdaniem) do "lekkiej grypy" jaką jest covid? Jak to sobie tłumaczycie?

      co tu do tłumaczenia?
      Dziwne to jest, że tu się jeszcze jakakolwiek pielęgiarka uchowała, biorąc pod uwagę oferowane im od latwarunki pracy. Skoro od lat jest odpływ pracowników z publicznej służby zdrowia to jak inaczej ta sytuacja miałaby teraz wyglądać? Covid wyłącznie uwidocznił patologię zaniedbania tzw. "zasobów ludzkich".

    • demono2004 Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 10:27
      O tak. Widze, jaki personel medyczny jest "zajechany" w moim miescie.
      Ci ludzie mają czas na wyloty za granicę, na imprezy typu mecze, w udzielaniu sie w mediach społecznościowych itd...
      Obserwuję ich, więc to widzę ja i wiele innych osób. Dodatki covidowe są? Są. Żyć nie umierać smile
    • aqua48 Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 10:38
      kropkacom napisała:

      > Byłyście kiedyś w takiej sytuacji, ze albo odchodzicie z zakładu albo dajecie się maksymal
      > nie zajechać fizycznie i psychicznie?

      Byłam dwa razy. Odeszłam. Cenię najbardziej własne zdrowie i nigdy nie żałowałam tych decyzji, choć samą pracę lubiłam i byłam w niej chyba dość dobra, bo spotykałam się z uznaniem.
    • gliminstory Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 11:03
      Dawniej personel szpitali nie miał nic do gadania, jak ordynator zadyrygował, że pielęgniarki dziś mają zostać po godzinach żeby obstawić zabieg jego prywatnego pacjenta - to zaciskały zęby i tyrały bo ze znalezieniem innej pracy w okolicy było ciężko, a jeśli była- to podobna.
      Teraz teoretycznie prawo pracy się przyjęło, ale przez niewydolny system i ogromne zapotrzebowanie chorych na leczenie - nadal są sytuacje że któraś się poświęca z dobrego serduszka by pacjent tę opiekę dostał, choć sama już ma po godzinach albo pada na nos. Na każdym oddziale znajdzie się jedna-dwie taka, która emocjonalnie jest związana z miejscem pracy i lojalna i dba, żeby jednak pacjent był jako tako obsłużony- i robi to kosztem swojego życia osobistego i przemęczenia. I są takie które przychodza tylko odfajkowac godziny a do roboty lewe ręce..
      I są sytuacje, że któraś pielęgnarka ma wolne, ale trzeba zoperować szybko pacjenta z zagrożeniem życia - i dzwoni się do niej żeby w świątek, piątek i w swój czas wolny jednak przyjechała do pracy pomóc, bo ktoś musi.
      Koleżance się zdarzyło, że została tak wezwana do szpitala w dzień świąteczny, zostawiła rodzinę i pojechała (ok 40km) a na miejscu się okazało, że lekarze jednak się rozmyślili co do natychmiastowego operowania tego pacjenta - i mogła wracać do domu,-dzień rozwalony, kilka godzin straconych, koszt paliwawydany, i nikt jej w pracy nie chciał zapłacić nadgodzin "bo zabieg się przecież nie odbył".

      A co do samego zjawiska- jest ono częste i wiele osób je ma, po trochu na własne życzenie z braku umiejętności upominania się o swoje, z pracoholizmu, z przerostu lojalności wobec pracodawcy a nie siebie samego.
      Albo utkwi się w jakiejś pracy lub środowisku gdzie nie ma jak bezpiecznie wybrnąć bo przełożeni mają różne powiązania i nie da sie zrezygnować z tylko części obowiązków/pracy bez utraty reszty zarobku.
      Często osoby o niskim poczuciu wartości robią w firmie wszystko co się im każe, chcą być lojalne, więc same się wyrywają do jak najlepszego zrobienia wszystkiego w okolicach swojego stanowiska pracy, biorą na siebie więcej i więcej, a nie upominają się o nadgodziny. A potem budzą się w sytuacji totalnego przemęczenia i wypalenia zawodowego, bo wynagrodzenie marne, obowiązków za dużo, a szefowie uważają że ma zrobić to wszystko bo zawsze robiła. Koleżanka tak miała, coraz wiecej obowiązków dochodziło, 15 lat wkładała w pracę wszystkie siły, w końcu zaczęła upominac się o podwyżkę - a szefowie płacić wiecej nie chcieli. Więc wreszcie odeszła. Firma na jej miejsce musiała zatrudnić dwie osoby żeby ogarnęły tą samą pracę którą ona robiła.
    • zerlinda Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 11:11
      Z jednej pracy odeszłam. Tak, tam czułam się wykorzystywana na maxa. Ale trochę trwało zanim złożyłam wypowiedzenie. Czemu tak długo? Do dziś nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Ale dziś wiem, że każda zmiana to zmiana na lepsze. Nie ma się czego bać. Faktem jest, że ja pracę póki co znajdę od razu.
    • podaje_haslo_okon Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 11:54
      "Byłyście kiedyś w takiej sytuacji, ze albo odchodzicie z zakładu albo dajecie się maksymalnie zajechać fizycznie i psychicznie?"

      Byłyście, odeszłam z pracy. W kolejnej postawiłam granicę na samym początku, żeby trafić do grupy tych, na których nie można liczyć w kryzysowej sytuacji, bo stawiają życie prywatne na pierwszym miejscu smile Jednak moje doświadczenie ma się nijak do pracy pielęgniarki, bo ja nikomu życia w pracy nie ratuję i robota prawie zawsze.moze poczekać.
    • leanne_paul_piper Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 11:54
      Nie nie daję sie zajechać. Co prawda jeszcze dziś muszę popracować, bo fuck.ing cybermonday, ale odbiorę sobie skrupulatnie każda przepracowana nadgodzinę. Jeszcze tylko 10 dni do mojego prawie miesięcznego urlopu. Odliczam już każda minutę.
      A wczoraj się rozrywaliśmy całe popołudnie i wieczór na mieście, w knajpach i kinie, btw. kina pełne do ostatniego miejsca, widać atmosfera grozy podgrzewana przez media słabo działa.

      A imho danie się zajechać a później odchodzenie z roboty jest najgłupsza możliwa decyzja. Jak się nie dostanie urlopu, to sie idzie na zwolnienie dla podratowania zdrowia. Długie, jak trzeba.
        • gliminstory Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 12:42
          Może nie eldorado, ale pensje mają całkiem dobre w publicznej służbie, w porównaniu z tym co miały wcześniej to zarobki są bardzo przyzwoite, i do tego naotwierało się w mnóstwo prywatnych gabinetów lekarskich gdzie moga zarobić całkiem dobre stawki. Oczywiście nie w każdym rejonie kraju jest taki wybór ale w nawet mniejszych miejscowościach prywatne "kliniki" stają się normą i dorabianie na zlecenia w różnych kosmetologiach przy ostrzykiwaniach jako zaplecze medycyny estetycznej, stawki godzinowe są całkiem solidne.

          A lekarze specjaliści obecnie mają epokowe czesanie kasy.
          Znajoma lekarka bierze 250zł za wizytę - gdzie wizyta trwa nie dłużej niż 15 minut i na co 15 minut tych pacjentów umawia. A i tak ciężko się do niej umówić. Czyli zarabia tysiąc złotych za godzinę gdzie prywatny gabinet ma czynny przez 3 dni, z tego opłacając lokal, sprzęt i obsługę pielęgniarską i tak zostaje jej miesięcznie z 70tys w kieszeni już po podatkach, plus jeszcze jako lekarz operacyjny w szpitalu to kolejne naście-dziesiąt.
    • runny.babbit Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 12:33
      Nie daję. Na szczęście nie jestem aż w takiej złej sytuacji finansowej, by zgadzać sue na wszystko. A mechanizm który odpisujesz, nie występuje tylko w opiece zdrowotnej, to też częsty model działania szkoły. Dyrekcja zajeżdża tych którzy się dają, bo jak ktoś ma wylane i ma odporność psychiczną na mobbing, to nic mu nie można zrobić. Reszta można tyrać, ewentualnie sami się wypalają w imię wyższego dobra. Nie ma żadnych bodźców finansowych żeby nagradzać tych którym się chce i robią więcej. Można być leserem, a pensja taka sama jak u pracusia. Wszystko od lat trzyma się na ludziach, którzy jeszcze się starają, dopłacają z własnej kieszeni na materiały, sprzęt itp.
    • irma223 Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 12:58
      kropkacom napisała:

      > Byłyście kiedyś w takiej sytuacji, ze albo odchodzicie z zakładu albo dajecie się maksymalnie zajechać fizycznie i psychicznie?

      Tak, dawno temu przy 20-procentowym bezrobociu. Jak sobie uświadomiłam, że nie ma szans na zmianę sytuacji w firmie, a ja już dłużej nie wydolę i nie mam siły i nie chcę takiego życia, to gdy tylko pojawiła się taka możliwość odeszłam do innej branży. I odżyłam. Od tej pory jednak wszelkie gadki o "potencjale", "młodym, dynamicznym zespole", "odporności na stres", "wyzwaniach", "zadaniach" i "dyspozycyjności" etc. filtruję przez pryzmat tamtych doświadczeń.
    • pingus Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 13:10
      Pewnie zależy od miejsca, jakiś czas temu bywałam w różnych szpitalach i nie widziałam specjalnego zajechania się personelu, natomiast zbywanie pacjenta i złośliwości bardzo często. Oczywiście nie mówię, że ich praca jest łatwa, na pewno bardzo ważna. Pierwsza moja praca wykańczała mnie psychicznie, praca na słuchawkach i nieprzyjemna szefowa. Trwałam, aż znalazłam inną o wiele lepszą pracę, ale gdyby dzisiaj mnie coś takiego spotkało to po prostu bym splunęła szefowej na biurko i wyszła z biura bez pożegnania.
    • igge Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 13:22
      Nigdy.
      Robię to bezwiednie.
      Nie daję się zajechać.

      Czasem niestety problemem jest, że sama ochoczo wymyślam wszystko aby się zajechać.
      Innym ludziom nigdy przenigdy nie daję się zajechać natomiast sama miewam pomysły, które są prostą drogą do zajechania się.
    • nuka_2 Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 13:25
      Daję się zajechać, jak i wielu pracowników ochrony zdrowia, edukacji itp. To są branże, słabo finansowane i zarządzane, gdzie najbardziej zapracowani są ci, którym zależy na dobru ucznia, pacjenta, ktorzy maja szeroką wiedzę i umiejętności. Ci, ktorzy pokażą, ze nie odeślą pacjenta z problemem.
      Mam koleżankę w pracy, lekarka, zniechęcała do szczepien, nie umie wystawic kary Dilo, skierowania na test w kierunku Sars Cov-2 itp. Jej pacjenci trafiają do mnie, bo „ona nie umie”, z większymi problemami medycznymi siebie nie radzi. Jak ja zwolnią, to nie przyjdzie nikt na jej miejsce, wiec ja trzymają, bo przynajmniej recepty wypisze czy skierowania do specjalistów.
      Gdyby wszystkie pielgniarki, lekarki, nauczycielki patrzyły tylko na interes swoj i swoje rodziny, ten system by padł. Odeszłyby do „prywaty”. Kto by operował czy leczył onkologicznie?
      Mam koleżanke, od początku pandemii pracuje w Odziale zajmującym się chorymi z covid. Teoretycznie 3h w strefie brudnej w kombinezonie, 3 h w czystej, w praktyce prawie nie wychodzi ze strefy brudnej, tak ciężcy pacjenci. Zdrowie jej wysiadalo, jej dzieci maja problemy, przez jej brak czasu dla nich. Zdecydowała ze od nowego roku się zwalnia.
      Ja tez ciągnę resztkami sił 10-11 h dziennie w pracy, nie ma czasu zjesc. Za nadgodziny nikt mi nie zapłaci
      • palacinka2020 Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 21:42
        Moim zdaniem prywatnej służby zdrowia w takim wydaniu jak w Polsce- płacisz i idziesz do dowolnego specjalisty i na dowolne badanie- w ogóle nie powinno być. Są kraje gdzie służba zdrowia jest prywatna (tzn wykupuje sie prywatne ubezpieczenie), ale to nie znaczy że chodzi sie do prywatnych gabnetow i placi za jednorazowe wizyty. Dzięki temu lekarze pracują w ogólnodostępnych przychodniach i szpitalach, i jakoś ich nie brakuje.
      • laluna82 Re: Czy dajecie się zajechać? 29.11.21, 10:01
        nuka_2 napisała:

        > Gdyby wszystkie pielgniarki, lekarki, nauczycielki patrzyły tylko na interes sw
        > oj i swoje rodziny, ten system by padł.

        Może i dobrze by się stało.
        Teraz pieniędzy na nadgodziny i podwyżki nie ma, bo decydenci widzą że robota i tak jest wykonana.

        Moja kuzynka w szkole, od lat dokłada swoją kasę. Dyrektorka każe im zrobić "wystrój" sali, czy na jakiś apel i to robią. Jak raz poprosiły o kasę, to jeszcze dostały opierdziel big_grin Dla mnie to jakiś matrix, nie zrobiłabym tego, nie dałabym ani złotówki ze swojej kasy. Poprostu nie i już. Ta dyrektorka NIC im nie może zrobić a one i tak się poddają.
        W liceum, w którym moja kolezanka jest sekretarką, co roku są po 2-3 sprawy w sądzie pracy. Dlatego, że tam kadra jest (tak w 70%) bardzo asertywna. Wszyscy nauczyciele, których dyrektorka próbowała zwolnić, zostali przywróceni do pracy, wszystkim cofnięto jakieś jej upomnienia. Baba nadal nie szanuje praw pracowniczych ale powoli sytuacja tam staje się kuriozalna. Bo nawet Ci "słabsi" psychicznie nauczyciele, widząc że ich kolegom nic się nie stało a sąd pracy działa, coraz częściej jej odmawiają prac społecznych (za darmo) wink

        Nigdy nie dałam po sobie jeździć, Jestem tez zdania, że jak na początku pokażesz, że możesz zrobić więcej/lepiej/dokładniej ale kosztem swojego czasu/zdrowia, to już zawsze będą tego od Ciebie wymagać. Ja nie pokazuję na co mnie stać big_grin Rozumiem, że bywają sytuacje, gdy trzeba poświęcić kilka godziń ponadplanowych ale wtedy OD RAZU ustalam, kiedy te godziny sobie odbieram.

    • wapaha Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 13:34
      Mam skłonności do pracoholizmu, perfekcjonizmu i dawanie z siebie maxa wink - przy odpowiednich warunkach ( praca )- jak najbardziej się zajeżdzam
      Mysle, ze dla personelu szpitala ta praca to nie tylko praca- ale służba. Do tego typu zawodów-podobnie jak do służb mundurowych czy jako nauczyciele- ida ludzie z poczuciem misji. Jasne, nie wszyscy- ale chyba jednak wiecej jest tych z misją bo na pewno nie idą tam dla kasy tongue_out
      • runny.babbit Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 14:19
        I jak działa system gdzie ludzie mają pracować z misją, bo nie dla pieniędzy- właśnie obserwujemy. Na wielką skalę w opiece zdrowotnej, na mniejszą w edukacji i urzędach. Tak się nie da. Jak to piszą w memach- to jebnie.
    • gama2003 Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 13:46
      Dwa razy tak trafiłam. Tzn spektakularnie źle.
      W jednym miejscu atmosfera super, ale wyczuli jelenia i orali bezczelnie. Do tego doszły kłopoty z ich wypłacalnością, miłemu szefowi - koledze niefajnie było się upominać o wypłatę.
      Szkoda słów.

      Drugie miejsce pożegnałam z przytupem jak z reklamy lotto. Było tam przebeznadziejnie.
      Wytrzymałam pół roku, bo musiałam.
      Był tam pełen przekrój patologii pracowej, chyba wszystko co na forum opisano.
      Po moim odejściu podobno się nasiliły awantury i uslyszałam komentarz, że wyszło kto tam naprawdę pracował. Mizerna satysfakcja, miło przez to ze mnie już tam nie było.
      Wracałam stamtąd przeorana totalnie, w domu milczałam, spać i do pracy.

      Wszystkim radzę - uciekać, zanim zrujnuje to zdrowie.
    • kaki11 Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 13:46
      Mam takie okresy w pracy, kiedy jest jej więcej. Za dużo jak dla mnie, rzebym czuła się z tym dobrze. I wtedy faktycznie nie potrafię ani sobie ani swojemu szefowi powiedzieć "ej, stop" tylko pracuje (pracowałam) więcej niż było to dobre. Tylko, że to były przejściowe okresy- miałam świadomość, że teraz jakiś czas (tydzień, dwa, miesiąc, półtorej) będę musiała pozapieprzać, a później będzie czas gdzie będzie względny luz. Odbiorę nadgodziny żeby więcej czasu spędzić na odpoczynku i generalnie będę zadowolona, a praca i ludzie w niej to coś co lubię. Myślę, że nie potrafiłabym tak robić gdyby to nie były dość krótkie gorące okresy zamieniane z tymi normalnymi albo wręcz leniwymi.
      Z poprzedniej pracy odeszłam , bo atmosfera (podejście osób wyżej) była taka, że nie zniosła bym tego psychicznie i nie potrafiłabym dać się traktować tak, jak tam było codziennością.
      Generalnie myślę, że mam do tego zdrowe podejście. Ok, mam problem z odmawianiem ale takie prywatne życie i samopoczucie cenię na tyle, że nie pozwoliła bym sobie zapieprzać ponad siły albo źle się traktować.

      A co do szpitali i personelu. Tam na pewno dużo ludzi jest przemęczonych i nie wątpię że pandemia miała na to swój wpływ, ale to co jakiś czas i bez pandemii wracało, więc nie jest nowym tematem.

    • strumien_swiadomosci Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 15:02
      Mam, wiąże to z przerostem odpowiedzialności i lojalności względem firmy i ludzi z zespołu.
      Właśnie rzuciłam wnioskiem o wychowawczy (musiałam we wrześniu zrezygnować ze żłobka dla dziecka), bo znowu wylądowałam w sytuacji, że nikt nie ogarnie oprócz mnie, że pracy mam na 10-12h dziennie na najbliższe kilka miesięcy i przede wszystkim, że się mnie kompletnie nie słucha. Przed urlopem macierzyńskim miałam identyczną sytuację.
      No i teraz się zastanawiam, jak z tego docelowo wybrnąć, bo kiedyś z tego wychowawczego będę musiała wrócić, a gadać o work-life balance to ja sobie mogę...
        • 152kk Re: Czy dajecie się zajechać? 29.11.21, 08:51
          Wcale niekoniecznie pracowała po 12 godzin, może ta osoba zastępująca nie dawała się zaorać. A nawet jeżeli - to co z tego wynika dla strumienia? Może tylko to, że powinna a) poszukać innej pracy b) nauczyć się asertywności (tj. zamiast gadać o work-life balance zacząć to po prostu praktykować bo nikt jej do maszyny/biurka/lady nie przykuje łańcuchem)
        • lot_w_kosmos Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 17:26
          Przede wszystkim zamierzam w tym tygodniu uświadomić przełożonym, że problem który się niedawno pojawił jest ich problemem , nie moim.
          Odeszły 2 osoby. Jedna zachorowała dlugotrwale, druga przeprowadzila się za mężem do Trójmiasta.
          A "rekrutacje tak długo trwają ", teksty dyrekcji.
          Bo to wygodne teksty, wiadomo, zwłaszcza gdy w zespole jest osoba, która ogarnia i wszystko hula.
          Tylko idą święta, ha też chcę żyć, pójść na urlop, a nie dygać po 10 godzin codziennie.
          W tym tygodniu wychodzę już o 15.00 i reszta leży. Trudno. Nic nie muszę. To jest zła cecha charakteru ta moja odpowiedzialność i to wieczne funkcjonowanie w pracy na wysokim C. Ktoś wyżej słusznie napisał, że ludzie sobie sami gotują ten los.
          Ja wykorzystam najprostszą metodę: nie da się, no nie zdążę.
          Przez 2 tygodnie robiłam okropną głupotę że brałam tyle na siebie.
          Otrzeźwiałam wczoraj, jak w domu rypalam 6 godzin. W sobotę, kretynka.
          • strumien_swiadomosci Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 20:58
            Gorzej, jeśli rozwiązaniem sytuacji ze strony szefostwa jest rozłożenie pracy na pozostałych członków zespołu (=nadgodziny) i jest to "poświęcenie, na które (oni) są gotowi". I masz prikaz z góry, żeby te nadgodziny robić.
            A jak się próbujesz wykręcić, bo np masz dziecko do lat 4 i złożony w HR papier, że nie robisz nadgodzin, to jest granie na wyrzuty sumienia, bo przez Ciebie pozostałe dziewczyny będą siedzieć jeszcze więcej ("a one też mają dzieci").
            Nie cierpię mojej firmysad
            • kloi0505 Re: Czy dajecie się zajechać? 29.11.21, 06:25
              <A jak się próbujesz wykręcić, bo np masz dziecko do lat 4 i złożony w HR papier, że nie robisz nadgodzin, to jest granie na wyrzuty sumienia, bo przez Ciebie pozostałe dziewczyny będą siedzieć jeszcze więcej ("a one też mają dzieci"). >

              No to niech robią bezdzietne, w końcu one życia swojego nie mają i mogą pracować za was.

              <Nie cierpię mojej firmy>

              To się zwolnij, proste. Z tego co wypisujesz (macierzyński, dziecko do lat 4, nadgodziny - nie) to raczej firma i współpracownicy nie będą za tobą płakać.
              • strumien_swiadomosci Re: Czy dajecie się zajechać? 29.11.21, 07:38
                kloi0505 napisał(a):


                > To się zwolnij, proste. Z tego co wypisujesz (macierzyński, dziecko do lat 4,
                > nadgodziny - nie) to raczej firma i współpracownicy nie będą za tobą płakać.

                Ja już idę na wychowawczy i pewnie z niego do tej firmy nie wrócę. I jakoś kurcze, płaczą 😂
                Ale najlepiej żeby w każdej firmie były same takie kloi, którym nie przeszkadza praca po 10-12h dziennie przez cały rok (i czasem jeszcze "troszeczkę" w weekendy). Wtedy na pewno się cały zespół ucieszy, że dostali stachanowca, który ustanowił nowe standardy i teraz od wszystkich tego wymagają 🤣🤣
              • 152kk Re: Czy dajecie się zajechać? 29.11.21, 09:00
                "No to niech robią bezdzietne....' i " Z tego co wypisujesz (macierzyński, dziecko do lat 4, nadgodziny - nie) to raczej firma i współpracownicy nie będą za tobą płakać."
                To co - strumień taka zła że chce pracować w normalnych godzinach i mieć życie prywatne, a z drugiej strony nam samym się to nie podoba?
                Wbrew pozoro pracownik "stachanowiec" nie jest przez nikogo lubiany. Współpracownicy go nie lubią - bo niby robi "za nich", ale legitymizuje patologię, a szefowie - bo stachanowiec stanowi zagrożenie - może szefostwo wyżej go zauważy i zmieni szefów, a może przywali wyższe normy? Poza tym człowiek to nie robot, stachanowiec tez się w pewnym momencie załamie - i może to być bardzo spektakularna porażka .
                • strumien_swiadomosci Re: Czy dajecie się zajechać? 29.11.21, 09:44

                  > Wbrew pozoro pracownik "stachanowiec" nie jest przez nikogo lubiany. Współpraco
                  > wnicy go nie lubią - bo niby robi "za nich", ale legitymizuje patologię, a szef
                  > owie - bo stachanowiec stanowi zagrożenie - może szefostwo wyżej go zauważy i z
                  > mieni szefów, a może przywali wyższe normy

                  O, z tym legitymizowaniem patologii to ładnie ujęłaś w słowa to, co miałam na myśli smile
            • palacinka2020 Re: Czy dajecie się zajechać? 29.11.21, 08:33
              Na mnie już takie "wyrzuty sumienia" nie działają. Kazdy jest panem swojego losu, bezrobocia praktycznie nie ma i nie ma obowiązku być gotowym na poświęcenia. Rada lotu_w_kosmos jest właściwa- nalezy uświadomoć pracodawcy, ze pewne rzeczy nie będą zrobione, bo się nie da.

              W takich sytuacjach często magicznie daje się zreorganizować pracę, zatrudnić agencję do zrobienia części zadań albo zatrudnić kogoś nowego.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka