berber_rock Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 16:40 Pytanie do tych, ktore sie nie daja albo bardziej nawet do tych, ktore nauczyly sie nie dawac. JAK? Jak to sie robi? Moj przyklad: w poprzedniej pracy bylam z tych sie poswiecajacych. Wmowili mi ze niektorych rzeczy to nikt inny nie umie zrobic, wiec nawet jak mnie nie bylo to robilam. Spotkal mnie za to uscisk dloni szefa okraszony slowami "berber, uratowalas mi tylek. Zabiliby mnie gdybym tego nie dostarczyl". I wlasciwie tyle. No tyle ze tam rzeczywiscie na czyms konkretnym mi zalezalo. Nie dostalam tego. Dostal jakis gosc, ktory duzo sie usmiechal i chodzil czesto na kawe. Teraz powoli sytuacja zmierza w tym samym kierunku: cisnienie jest straszne, a 20% zadan z tzw. gornej polki od ktorej swiat sie zalamie i przestanie istniec (tak przedstawia to management). I znowu wszystko wyladowalo na mojej glowie, zanim zdazylam sie zorientowac. Moj poprzednik wysypal sie po 9 miesiacach. Dal rade zmienic prace. Mnie poki co sie nie udaje. Chyba smutek i rozpacz widac na twarzy i stad taki efekt roznych rozmow ktore prowadze. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 17:03 Cóż, ja pamiętam jak na pytanie osoby, którą bardzo lubię i cenię, która była moją przełożoną No ok, ale przecież pomożesz w tym przedsięwzięciu? Odpowiedziałam: Nie pomogę. Wiem z czym się to wiąże i nie chcę brać na siebie ani takiej odpowiedzialności ani pracy. Pamiętam nie tylko zdziwienie na jej twarzy , ale szok całej sali. Kilka takich wejść i przestano zadawać mi takie pytania. A jak to się robi? Ja po prostu jestem impulsywna, szybciej reaguję niż myślę. Owszem, są straty, ale sa i korzyści. Odpowiedz Link Zgłoś
berber_rock Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 17:28 Caly czas nie wiem jednak jak to sie robi. A jak przedsiewziecie jest po prostu wpisane do twojego job description? U nas nikt sie nie pyta. Po prostu wpisuje. A potem nie za bardzo masz wytlumaczenie, bo wychodzi ze przedsiewziecie jest czescia Twoich obowiazkow slubowych. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 17:59 Hmm, jasno przedstawiałam co muszę zrobić i dlaczego nie to, albo dlaczego nie zdążę. Prawda jest taka że kierownictwo woli dawać takie zadania osobom, które nie protestują, bo to prostsze, więc szybko ludzie się uczą.Miałam inne powody niż nie chce mi się i mówiłam jakie. Swoją choroba nie martwiłam się w kontekście pracy czy brakiem innego pracownika, bo to nie była moja odpowiedzialność organizować pracę w takich sytuacjach i dokładnie to mówiłam powtarzając w kółko to samo. Uważam, że byłam bardzo dobrym pracownikiem, obowiązkowym i twórczym, tyle że widzialam granice. Oczywiście miałam okres nadgorliwości, ale krótki. Odpowiedz Link Zgłoś
berber_rock Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:11 extereso napisała: > Hmm, jasno przedstawiałam co muszę zrobić i dlaczego nie to, albo dlaczego nie > zdążę. No sorry ale przedstawianie sprawy w taki sposob to zaproszenie do zbijania argumentow. Prawda jest taka że kierownictwo woli dawać takie zadania osobom, które > nie protestują, bo to prostsze, więc szybko ludzie się uczą. Z tym sie zgodze. >Miałam inne powody niż nie chce mi się i mówiłam jakie. Jak wyzej. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:16 Chyba zależy od szefa. Mojego mogę ilość jako bardzo rozsądnego, nie było jego celem zbijanie argumentów tylko zrozumienie sytuacji. A sytuacja była taka, że w ramach etatu nie zdążę zrobić tego i tego bo robię to i to. A poza etatem nie chce pracować i już . odmowę potrafił przekazać wyżej jako akceptowaną i popieraną przez siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
berber_rock Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:26 extereso napisała: OK, u mnie jest problem w tym miejscu: > odmowę potrafił przekazać wyżej jako akceptowaną i popieraną przez siebie. A poniewaz wszyscy w zespole bronimy sie przed wrzucaniem shitow, to mngt przyjmuje coraz sprytniejsze strategie ich wrzucania. Przyklad: zaprasza ciebie i twoj zespol na lunch, placi za niego (nie mamy zadnego budzetu reprezentacyjnego), a pod koniec sie pyta: to co, zrobicie ten projekt? Tak, probowalam naciskac, ze place sama za siebie, zeby wlasnie nie tworzyc schematu, ze komus cos wisze. Glupia nie jestem, zorientowalam sie ze to taki mechanizm psychologiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:31 Tak mi przykro, że w takich miłych okolicznościach muszę odmówić, ale niestety nie mam możliwości podjąć się tego zadania. Odpowiedz Link Zgłoś
boogiecat Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:13 Berber, przygotuj moze uproszczony diagram gantta lub cos w tym stylu, zeby bylo ladnie widac wszystkie projekty ktorymi sie zajmujesz i czas jaki na nie przeznaczasz; kiedy wpisza ci cos nowego, powiedz ze nie masz nic przeciw ale wyciagnij grafik i zapytaj z czego w takim razie masz zrezygnowac zeby znalezc czas na to nowe. Takie wizualne narzedzia maja swoja moc. Dyrekcja zadecyduje. Odpowiedz Link Zgłoś
lot_w_kosmos Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 17:31 Berber. Mam tę samą powtarzająca się sytuację od początku kariery. Jak dzień świstaka, tylko otoczenie inne i czas. Ale wszystko inne się zgadza. Schemat że tylko ja umiem najlepiej. ..... Odpowiedz Link Zgłoś
berber_rock Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:07 lot _Mam tę samą powtarzająca się sytuację od początku kariery. _Jak dzień świstaka, tylko otoczenie inne i czas. A rozgryzlas juz, dlaczego tak sie dzieje? Masz cos w body language? Rezczywiscie wiesz? Ja w tym celu to nawet poszlam na terapie, zeby sie dowiedziec, co jest grane. Dowiedzialam sie tyle, ze rodzice zakodowali mi szacunek wobec ludzi, ktorzy posiadaja wladze. Psychoterapeuta powiedzial mi, ze jesli ktos ma na mnie haka (zazwyczaj dzieje sie tak, bo sama podswiadomie mu go dalam np. swoim zachowaniem), to jest w stanie (jesli chce) zrobic praktycznie wszystko. No cool - wiem jakie sa przyczyny, ale nadal nie mam narzedzi, aby sobie z tym poradzic. Wizualizacja mojego szefa jako nieporadnegop bobasa raczej nie pomogla. Co do tego, czy jestem alfa i omega. Nie, nie jestem, ale chyba tak mnie odbieraja inni. Kiedys nawet sprobowalam to zmienic. Na pytanie szefa o cos tam odpowiedzialam: - Nie wiem. Jak sie dowiem, to ci dam odpowiedz. Odpowiedzia bylo dosyc aroganckie i prawie agresywne: Ty???? Jak mozesz nie wiedziec??? A ja zamiast ten dialog pociagnac, zrobilam sie malutka i wyobrazilam sobie ze stoje w kacie. No i doopa. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:13 Wiesz, żal mi serio że to przeżywasz. Jeśli chcesz nauczysz się krok po kroku. Taki tip ode mnie: nie bój się powtarzać w kółko tego samego argumentu uzasadniającego odmowę. Po prostu nie sil się na ciągle nowe w miarę dyskusji, tylko zdarta płyta. Jeżeli masz w tle głowy że jak Cię zwolnią to i tak przeżyjesz to daje dystans i odwagę, przywołuj to sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:28 A może to się wiąże z koniecznością uzyskania potwierdzenia od otoczenia że jestem dobra? Jeśli wewnątrz jesteś o tym przekonana, to zewnętrzne straży uznania są bardzo mile, ale niekonieczne. A czasem można je zinterpretować jako próbę manipulacji. Żeby nie było: jestem wdzięczna mojemu szefowi za każda pochwałę bo wiem, że były wyrazem jego dobrej natury, a nie manipulowania: jestem mało podatna, więc to byłoby bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
berber_rock Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:36 > A może to się wiąże z koniecznością uzyskania potwierdzenia od otoczenia że jestem dobra? U mnie? Nie. Raczej mam dobra samoswiadomosc, jaka jestem i czy dobra czy kiepska. Zreszta c'mon. Po psychoterapii nauczylam sie ze kiepscy w tym czy w tamtym ludzie tez zyja na tym swiecie i nie ma w tym nic zlego. Nie kazdy musi byc alfa i omega. U mnie to wpojone w dziecinstwie: jak bede mila i mowila 'tak' tym na gorze, to beda mnie dobrze traktowac i dawac nagrody. Jak bede sie buntowac, to beda mnie karac. Bzdura straszna! Wlasnie w pracy dowiedzialam sie ze to tak nie dziala. Tzn. to ma szanse dzialac tylko w jednej sytuacji: jak w zakladzie jest pracy za malo, a nagrod za duzo. Ale to jest utopia, bo nigdzie tak nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:42 Ok. Chyba niedawno byłaś na terapii, no to teraz już wiesz że nie działa. Pora na dalsze kroki 😊 Odpowiedz Link Zgłoś
lot_w_kosmos Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 19:42 Ja się dawałam zajeżdżać najmocniej w ostatniej pracy. Wiem dlaczego - dostałam dobre stanowisko, chciałam pokazać, że umiem, ze dam radę. Nałożyły się na to też kłopoty kadrowe. Pisałam o tym kilka wątków temu - w korporacji był patologiczny sposób zarządzania. Ludzie rzucali papierami, byli zwalniani. Ja byłam jak zawsze najlepsza - mi to nie groziło, ale ani się zorientowałam, jak miałam coraz więcej pracy, bo nie miał kto robić, jak głupio zaczęłam uważac, ze muszę, bo wszystko sie zawali, jak sobie dałam wmówić, że nie mogę tego zostawic, bo to mój obowiązek. A w końcu nie wytrzymałam, i odeszłam, po pół roku pracy od 7.00 do 19.00 codziennie. Ja mam zły charakter. Jestem dobra, w tym co robię, w dodatku bystra, szybka, pełna pomysłów, którymi ciągle się dzielę z całym otoczeniem. Mam niewyparzona gębę i wciąż cisną mi sie na usta dobre rady, rozwiązania, pomoc innym. Muszę, bo się uduszę. Z mojej przyczyny, gdzie się pojawię - wynika pełno innowacji, pomysłów, zmian. Lubię publiczne występy, prezentacje, nie mam problemu ze szkoleniem ludzi z innych działów. Ani się obejrzę, jak coraz więcej osób do mnie dzwoni , przychodzi , prosi o pomoc, radę. Jak przełożeni coraz więcej zadań mi zlecają, wołają do konsultacji, itd. Błędne koło. Ale teraz juz wyciągnęłam wnioski. Za bardzo lubię obecną pracę, zeby się tak spalać. Odpowiedz Link Zgłoś
berber_rock Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 20:57 lot_w_kosmos napisała: > Ja mam zły charakter. > Jestem dobra, w tym co robię, w dodatku bystra, szybka, pełna pomysłów, którymi > ciągle się dzielę z całym otoczeniem. Mam niewyparzona gębę i wciąż cisną mi s > ie na usta dobre rady, rozwiązania, pomoc innym. Muszę, bo się uduszę. Z wyjatkiem tych publicznych wystepow (nienawidze jak 40 osob sie na mnie patrzy) to wypisz wymaluj. > Ani się obejrzę, jak coraz więcej osób do mnie dzwoni , przychodzi , prosi o pomoc, radę. Witaj w klubie. > Za bardzo lubię obecną pracę, zeby się tak spalać. Ja akurat obecnej nienawidze, ale poprzednia lubilam i nie tyle sie spalilam (bo do tego to mi bylo daleko), co raczej wykreowalam oczekiwania szefa wobec mnie, a potem jak nagle wyskoczyl losowy wypadek (mialam problemy zdrowotne, szpital, 2 miesieczna nieobecnosc) to bylo "jak to?". Po powrocie juz nie bylam takim hojrakiem i szanowalam swoj czas i tutaj pojawilo sie rozczarowanie w porownaniu z wersja poprzednia. A ja jedynie podchodzilam NORMALNIE do pracy. No ale normalnie w porownaniu z rok wczesniej bylo odbierane negatywnie ... Odpowiedz Link Zgłoś
berber_rock Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:18 Przyklad zeby bylo jasne, co moze byc hakiem: w poprzednim miejscu pracy szef dosyc szybko zorientowal sie, ze jestem swirem na punkcie podrozy, ze zalezy mi na zaplanowaniu fajnego urlopu, jesli to mozliwe to z duzym wyprzedzeniem (dziwne to raczej nie jest, przed epoka C19 ludzie raczej lubili miec jakas przewidywalnosc na pol roku do przodu). Efekt byl taki, ze kladl mi na biurku rozne dodatkowe rzeczy i nie zatwierdzal urlopu, dopoki nie byly zrobione. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:23 A nie było przepisu, że urlop musi zatwierdzić do jakiejś daty? Gdyby był, to bym wyciągała go i wysyłała do szefa uprzejma prośbę o zatwierdzenie do wskazanej daty, do wiadomości szefa szefa ( nie od razu, za drugim razem). Odpowiedz Link Zgłoś
berber_rock Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:28 Nie, nie mamy czegos takiego. A szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
extereso Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 18:29 To rzeczywiście. Można zgłosić wniosek żeby zatwierdzili najwyżej odrzucą. Odpowiedz Link Zgłoś
clk Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 17:38 Tak. Kilka raZy. Nauczyło mnie to asertywności - kilka razy powiem mało stanowcze NIE ale jak już jest za duzo MOCNE zdecydowane nie. Od tego jak reaguje druga strona zależy przyszłość Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Czy dajecie się zajechać? 28.11.21, 20:10 Nie byłam. Nigdy nawet nie zbliżyłam się do ryzyka "zajechania". Jeśli tylko coś mi w pracy nie odpowiadało, zmieniałam ją, ostatecznie jestem sama sobie szefem. Nie pracuję dla idei, pracuję dla pieniędzy i dla przyjemności, nigdy nie mogłabym pracować jako pielęgniarka, nauczycielka, lekarka itp. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: Czy dajecie się zajechać? 29.11.21, 01:40 Nie, choć jestem pracowity i nie lubię się nudzić. Odpowiedz Link Zgłoś
palacinka2020 Re: Czy dajecie się zajechać? 29.11.21, 07:55 Raz byłam, udało mi się przejść na inne stanowisko w tej samej firmie. Kazano mi w celach słuzbowych dojezdzać 3 albo 4 razy w tygodniu do innego miasta, transportem publicznym (taksówki nie wchodziły w gre). Bo pociag "jedzie 30 minut". Tia, tylko ja nie mieszkałam koło stacji a miejsce docelowe też kolo stacji kolejowej nie było, te dojazdy zajmowały mi 1.5-2h w każdą stronę, wracałam i płakałam ze zycia nie mam. Sytuacja rozwiązała się na szczęście sama, bo okazało się, ze dyrektor mnie nie znosi i wręcz chętnie przystał na moją propozycję zmiany stanowiska. Jakas inna dziewczyna tam przyszła dojeżdżac w te i wewte. A ja odżyłam. Odpowiedz Link Zgłoś