Dodaj do ulubionych

historia dziecka które przeszło piekło

28.11.21, 13:31
Znam tą rodzinę. Wzięli dziecko z interwencji, oddane przez kilka rodzin zastępczych . Spłodzone przez pijaną matkę z niewiadomo kim, bite, z zespołem poalkoholowym, być może wykorzystywane seksualnie, nie zdagnozowane.. przerzucane między rodzinami zastępczymi . Wzięli go i walczą od kilku lat. Zrobili mu diagnozę, nauczyli pisać, czytać, bo nikt tego wcześniej nie zrobił, chodzą na terapię do psychologa, chłopiec jest pod opieką psychiatry, bierze leki, dali mu dom i zmagają się z demonami przeszłości dziecka. Mają świadomość, że piekło przez które przeszedł zostawiło długi cień i do końca życia będzie odczuwał skutki błędów dorosłych..
A potem w lokalnej gazecie ukazuje się taki artykuł: www.24gliwice.pl/wiadomosci/10-latek-postrachem-nauczycieli-i-uczniow-rodzice-przestaniemy-wysylac-nasze-dzieci-do-szkoly/
Te nienawistną komentarze... "rzetelny" dziennikarz nie zadał sobie trudu żeby spojrzeć na sprawę z drugiej strony.
Oni wiedzą , że dziecko jest bardzo problematyczne, ale kochają go i codziennie walczą.
Smutne to bardzo.
Obserwuj wątek
    • marzeka11 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 13:43
      Ale takiemu dziecku, które nie jest w stanie funkcjonować w społeczności (zachowanie na lekcjach, wobec uczniów, nauczycieli, wezwanych służb) , powinien mieć indywidualne nauczanie. Bo w sytuacji jaka jest, ani to dziecko, ani inni uczniowie niczego nie osiągną.
      Miałam tak zaburzonego ucznia, z tym, że problem jest także z matką chłopca, dziecko w końcu trafiło do ośrodka, dzięki temu na w ogóle szansę skończyć szkołę podstawową i pewnie trafi tam na ludzi, którzy potrafią zająć się takim dzieckiem, bo ja pamiętam swoją bezradność, gdy było to dziecko i reszta klasy.
      • zurekgirl Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 19:42
        Tez mialam takiego ucznia. Szkola w UK, reception, pieciolatki. Jestem nauczycielem wspomagajacym. Krew mnie zalewala, bo szkola nie mogla zrobic nic, dopoki nie bylo diagnozy, a rodzice na diagnozowanie nie wyrazili zgody. Codziennie, o ile nie zdazylam go fizycznie zlapac (czego oficjalnie robic nie powinnam, moje zadanie to "przekonac slownie do zaniechania ataku badz poprawy zachowania"), to musialam patrzec w oczy rodzicom dzieci, ktore zostaly podrapane, pobite, pogryzione, badz po prostu zwyzywane. O ile wiem, w tym roku ma osobista pomoc, ale nawet tej osobie potrafi sie wywinac. Stres dla dzieci, stres dla pracownikow szkoly.
    • umi Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 13:48
      Tam jest, ze dziecko bije nawet nauczycielki. Moze po prostu wszyscy sie boja i sa zmeczeni? Jesli nie indywidualne nauczanie i nie szkoal specjalna, to przydalby sie ktos, kto by sie tym dzieckiem indywidualnie zajmowal w czasie lekcji - o ile ta osoba zdolalaby je opanowac i spacyfikowac w razie czego, tak zeby otoczenie nie ucierpialo. Nie wiem, czy takie rozwiazanie jest w pl mozliwe.
        • georgia.guidestones Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 15:00
          ichi51e napisała:

          > zależy co dziecko ma w ks jeśli ma ks. Do tego jeśli dziecko tego naprawdę wyma
          > ga nic nie stoi na przeszkodzie żeby przy dobrej woli dyrekcji miało wspomagają
          > cego. Tyle ze problemem jest to ze ich fizycznie nie ma.
          >
          Nie zajarzylas, ze jest jednak tak jakby różnica w zachowaniu miedzy Twoim osobistym synem a jego rowiesnikiem z FAS i RAD.
          • ichi51e Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 15:07
            ależ ja świecie wierze ze moje osobiste dziecko ma potencjał żeby dostac szału rzucić krzesłem wbić komuś nożyczki w rękę bądź zadusić. Właśnie dlatego od 8 lat pracuje nad nim żeby szanse zaistnienia takiego zdarzenia zminimalizować. Ale i tak wiem ze mogę cos poradzić tylko jeśli przy nim fizycznie jestem a zdalnie nie poradze. Przypadkowy nauczyciel nie ma pojecia ani możliwości żeby skupić się na takim dziecku - moim zdaniem dobry wspomagający tylko do tego dziecka bardzo by poprawił sytuacje. Tyle ze rzecz rozbija się a. o pienidze b o to ze trzeba go fizycznie znaleźć a niestety nie stoją na każdym rogu.
            • umi Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 16:13
              Czyli to w pl tez dziala? To czemu nic nie ma, ze np. szukaja takiego nauczyciela? Przeciez i tak jest malo osob chetnych do pracy w szkolnictwie. Jesli jeszcze dzieciak bedzie bil nawet ta kadre co jest, to za chwile wszyscy uciekna. W calej okolicy nie ma ZADNEGO nauczyciela wspomagajacego, nawet srednio dobrego, ale z checia do pracy, a przede wszystkim umiejetnoscia pacyfikacji? podobno nauczyciele w pl sa nie do ruszenia przez karte nauczyciela i kazdy chce takim byc. Jesli tak faktycznie jest (nie znam sie, tak bylo na forum, nie sprawdzilam tego, wiec jesli byl to fake, to mozna mnie sprostowac) to nie wierze, ze nie ma nawet jakiegos emerytowanego nie mozna wziac. Wszystko lepsze niz bicie dzieci i nauczycielek z tej szkoly. O ile nie wezma psychopaty, nawet taki wypalony ze starymi metodami bedzie lepszy niz to co teraz jest. Dziwne to jakies.
              • aqua48 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 16:35
                Umi jesteś nie na czasie. Teraz jest odwrót nauczycieli ze szkół. Prawie każda szkoła szuka kogoś do pracy bo są wakaty. A rzeczywistość wygląda tak, że żaden nauczyciel przedmiotu nie ma kwalifikacji do pracy z dziećmi o specjalnych wymaganiach natomiast takich dzieci z rozmaitymi orzeczeniami jest coraz więcej. W klasie w której uczył po studiach nauczycielskich mój syn np. było takich dzieci 20. Dosłownie - dwadzieścioro. Z tym pracuj tak z tamtym tak z innym jeszcze inaczej. Klasa w zwykłej szkole, nie integracyjna, bez nauczyciela wspomagającego. A on miał 45 minut na sprawdzenie obecności, wpisanie tematu i podyktowanie kilku zdań do zeszytów, przerobienie nowego materiału i odpytanie kilku delikwentów. W tym czasie Asia wsadzała cyrkiel w oko Jasiowi, Józio się pakował i wychodził z klasy w siną dal, bo tak miał, Zenek dusił Jurka sznurkiem, a Zosia i Kasia tylko pluły na siebie lub darły sobie wzajemnie zeszyty w zależności od stanu meteorologicznego i tego czy wzięły rano odpowiednie leki czy nie. Nikt nauczyciela nie przygotowuje do tego jak okiełznać taką klasę i nie pozwolić na to żeby dzieci się wzajemnie nie pozabijały.. Syn po kilku miesiącach uciekł ze szkoły i powiedział że nigdy więcej..
                • umi Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 17:18
                  Nasz korepetytor w tamtym roku tez cos takiego mowil, a mlody jest i dobry. Nie uczy w szkole, daje korki tylko i zarzeka sie, ze nie bedzie. Ale to jest jeszcze szczyl, ktory moze narzekac na pensje i warunki z pozycji mlodego preznego i bez zobowiazan, za to z potrzeba samorealizacji. A na forum byla jakis czas temu dyskusja o karcie nauczyciela i o tym, ze oni sa nie do ruszenia, wiec sadzilam, ze jednak cos w tym pisaniu moze byc.
    • ophelia78 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 13:49
      Rozumiem nierzetelne dziennikarstwo....
      Ale... Rozumiem rodziców pozostałych dzieci. Dla MNIE najważniejsze jest MOJE dziecko i nie ma mojej zgody na to żeby było czymś terapeutą. A na to fala ta sytuacja wychodzim. Chłopiec tak zaburzony powinien być w szkole specjalnej, byv moze w szpitalu psychiatrycznym. Tymczasem jest w szkole masowej i jego resocjalizacja odbywa się kosztem calej klasy.
      Zupełnie nie dziwię się rodzicom.
      To zr w Pl nie ma rozwiązań systemowych na takie sytuacje to już inna sprawa....

      Współczuję wszystkim bohaterom tego dramatu.
      Bo to jest dramat.
        • marzeka11 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 14:10
          Wiem, ale przy takim zachowaniu w przeczytanym tekście to właśnie zauważyłam- cała klasa, bardzo problematyczne dziecko i 1 nauczyciel. A wiem, że w mojej szkole, w której pracuję, kilkoro dzieci ma nauczyciela wspomagającego, a w niektórych przypadkach to dzieci, które mają problem z tzw. zachowaniem.
          • georgia.guidestones Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 15:03
            ichi51e napisała:

            > dziecko ma wspomagającego nie dlatego ze ten jest supermanem i supermocny jak t
            > rzech z kaftanem bezpieczeństwa tylko dlatego ze on cały czas wspiera i obserwu
            > je dziecko i reaguje zanim emocje tak eskalują ze tylko zastrzyki na wściekłe s
            > łonie pomogą.
            >
            Aha, na bank siedzialas w jednej ławce z tym dzieckiem, ze wiesz, jak szybko moze sie rozwinac u niego eskalacja.🤷‍♀️. Dziecko jest w terapii i pod opieka sztabu specjalistow i wszystko ma miejsce pomimo tego.
          • elenelda Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 15:43
            Ichi, ile zaburzonych dzieci widziałaś? FAS i RAD to nie ZA. Nawet najbardziej uważny nauczyciel wspomagający często nie jest w stanie zapobiec wybuchowi agresji. Nauczycielom nie wolno dziecka tknąć, przytrzymać, jedyne co może zrobić to szybko odizolować pozostałych uczniów(wyprowadzić ich z klasy) i wzywać karetkę psychiatryczną. W mojej szkole niedostosowany delikwent kopnął nauczycielkę w brzuch. Wezwane do niego pogotowie zabrało do szpitala wychowawczynię. Chłopaka odebrali rodzice z pretensjami i pytaniami, co takiego zrobiła nauczycielka, że bombel tak mocno się zestresował. Ano zwróciła mu delikatnie uwagę, żeby nie biegał po korytarzu, bo może się przewrócić (a jak dziubasek przewróci się i zrobi sobie krzywdę do szkoły natychmiast wkraczają waleczni rodzice z dżihadem). Na szczęście dla nauczycieli w szkole jest monitoring.
            • ichi51e Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 15:58
              to jest problem złożony. Tak nauczycielka tylko zwróciła uwagę. ale dla tego dziecka w tym moemencie to było za dużo. Być może sama nauczycielka myślała ze zwraca uwagę a patrząc z punktu widzenia dziecka równie dobrze mogła go skopać. Raczej nikt z nas a już na pewno nauczycieli nie ma odruchowo wypracowane "a w wypadku Jasia zamiast "nie biegaj" muszę go do siebie zawołać i powiedzieć mu Jasiu słoneczko pójdź do sali kwiatki podłej bo pewnie nikt nie podlewał. I pamiętaj ze nie biegamy po korytarzu tylko chodzimy. No jedziesz. Bardzo dziękuje za pomoc." A ktoś kto pracuje z takim dzieckiem musi to mieć z automatu.
              • elenelda Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 16:33
                R
                > aczej nikt z nas a już na pewno nauczycieli nie ma odruchowo wypracowane "a w w
                > ypadku Jasia zamiast "nie biegaj" muszę go do siebie zawołać i powiedzieć mu Ja
                > siu słoneczko pójdź do sali kwiatki podłej bo pewnie nikt nie podlewał. I pamię
                > taj ze nie biegamy po korytarzu tylko chodzimy. No jedziesz. Bardzo dziękuje za
                > pomoc." A ktoś kto pracuje z takim dzieckiem musi to mieć z automatu.

                No raczej trudno wymagać od nauczyciela w szkole masowej, który ma dyżur na korytarzu i pilnuje setki rozbrykanych dzieci a w związku z tym musi mieć oczy dookoła głowy, żeby pochylał się indywidualnie nad każdym Jasiem. Najczęściej Jasia się woła i mu tłumaczy, żeby nie biegał po korytarzu, bo może zrobić sobie krzywdę. Nie zawsze przy Jasiu jest nauczyciel wspomagający (ten Jaś akurat go nie miał, bo rodzice uznali, że wizyta w PPP uwłacza godności Jasia).

      • no_name33 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 20:01
        marzeka11 napisała:

        > Sonix, a mam pytanie- to dziecko ma nauczyciela wspomagającego? Bo u mnie w szk
        > ole jest kilkoro tzw. trudnych dzieci i kilku nauczycieli jest właśnie takimi n
        > auczycielami- sa przy danym uczniu na wszystkich jego lekcjach.


        Nauczyciel wspomagający g..no zrobi.

        Moje dziecko ma w klasie takiego agresora-rozwalacza. Jest i nauczyciel wspomagający. I co ?
        Sytuacja nie jest o gram lepsza. Nauczyciel nie może nawet ucznia dotknąć. To jest drobna kobieta, a dzieciak duży i jak się wkurzy to nic go nie powstrzyma. Nic.
        Nauczyciel dzwoni po matkę, a ta jak ma ochotę to przyjedzie...
        • lauren6 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 20:31
          Mówimy o ciężko zaburzonym dziecku w masowej szkole. 25 osobowej klasie, gdzie pewnie kilkoro dzieci ma inne zaburzenia: spektrum autyzmu, ADHD, pogranicze uu. To jest masa bodźców, masa potencjalnych problemów, interacji, które będą takie dziecko nakręcać.
          Powtórzę raz jeszcze: wspomagający służy do wspierania lekko zaburzonego dziecka, a nie terapii na żywo dziecka ciężko zaburzonego. Nie jest cudotwórcą, a za takiego najwyraźniej ma go część ematek.

          Szkoła ogólnodostępna nie jest miejscem dla tego chłopca. Szkodzi mu. Jeżeli opiekunowie upierają się na naukę chłopca w tej szkole to po prostu mu szkodzą. Nie ma znaczenia, że wcześniej nauczyli go czytać i są dobrymi ludźmi. W tym momencie ich decyzję mu szkodzą.
    • agonyaunt Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 14:03
      A myślisz, że pobicie przez dziecko problematyczne ale leczone, boli mniej niż pobicie przez dziecko zdrowe?
      Fajnie, że ktoś o tego dzieciaka walczy. Dla tego dzieciaka. Obcym, którzy się go boją, nie robi to żadnej różnicy. A dzieciaki niebezpieczne dla otoczenia należy od tego otoczenia odizolować, a nie integrować na siłę kosztem zdrowia fizycznego i psychicznego tegoż otoczenia.
    • ichi51e Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 14:08
      u mojego dziecka w klasie jest jeden chłopiec wyraźnie agresywny. reszta już wie ze należy się chować pod stół etc
      bo W miewa napady szału (tak takie z rzucaniem krzesłami) Z moim akurat się kumpluje ale nawet on przyznał ze odkąd (w tym roku) szkoła tupnęła noga i W może chodzić do szkoły tylko w pon i wtorek a potem uczy się w domu (nauczyciele przychodzą) wszyscy w klasie łącznie z W odetchnęli. Niestety często ani szkoła (pieniądze) ani rodzice (izolacja, brak opieki) nie chcą tego rozwiazania nie rozumiejąc ze czasem krok w tyl znaczy w przyszłości dwa kroki w przód. Zasadniczo każdy chce być grzeczny i lubiany tylko zaburzone maja więcej barier. Nie ma co dawać in takich samych warunków jak przeciętnym bo to jest wyłącznie pozorna oszczędność.
      • ga-ti Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 15:09
        Właśnie sobie wyobraziłam mojego pierwszaka, chcącego się uczyć, czerpiącego radość z każdej nowo poznanej rzeczy, radośnie wędrującego do szkoły, lubiącego swoją panią, lubiącego swoją klasę, z fascynacją opowiadającego, co dziś nowego poznało, czego się dowiedziało, czego nauczyło...
        I teraz widzę go w innej rzeczywistości, w której ma natychmiast odłożyć ołówek, zostawić zeszyt i migiem wejść pod ławkę, bo Jaś się zamachnął i rzuca krzesłem. I tak może nawet kilka razy dziennie. Super. Nic tylko pozazdrościć.
        To nie jest normalne, takie akcje nie powinny mieć miejsca. Przykro mi, współczuję rodzicom zaburzonych dzieci, ale nie ma mojej zgody, żeby moje dziecko było workiem treningowym tego zaburzonego, żeby żyło po kilka godzin z zagrożeniu, żeby musiało chować się pod stół. No nie.
      • nangaparbat3 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 15:14
        To się wydaje sensowne - dwa dni w szkole, trzy w domu. Ale u nas nie ma chyba takich możliwości prawnych - albo w domu, albo w szkole, koniec kropka.
        Jes jeszcze zindywidualizowana ścieżka - część przedmiotów w z całą klasą, część indywidualnie z nauczycielami w szkole. Może to by było dobre? Trzeba by sprawdzić, czy są przedmioty, na których ataki się nie zdarzają - na tych mógłby być ze wszystkimi, na innych osobno.
      • ichi51e Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 14:20
        ciekawe ze w art jest tylko ze rodzice nie współpracują (czyt nie zgadzają się na szkole specjalna)a z drugiej strony tez jest ze rodzice już uderzyli do kuratorium (pewnie chcieli NI? albo wspomagającego) bo szkoła nie współpracuje. To jak jest w końcu?
        w tym wszystkim stoją rodzice reszty którzy maja dosyc sami nic nie wiedza poza tym co in dzieci przekazały (a tu sprzeczne komunikaty bo dzieci mówią pobił szkoła mówi nic podobnego)
        • hosta_73 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 14:35
          Raczej nie tak. Ja zrozumiałam, że rodzice dziecka nie zgadzają się na indywidualny tok nauczania:
          "Jednak, jak dowiadujemy się w wydziale edukacji, bez zgody opiekunów uczeń nie może mieć nawet nauczania indywidualnego. A jeśli rodzice nie współpracują, jak w tym przypadku, jest problem."

          Poza tym, do kuratorium zgłosili się raczej rodzice pozostałych dzieci.
    • aqua48 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 14:17
      Ja rozumiem, że rodzice zastępczy zrobili dla tego chłopca bardzo dużo i nadal się starają, ale nie widzę w tym w artykule nic niewłaściwego, ani złego. Nie mówi się w nim że są złymi rodzicami, lub że nic dla dziecka nie robią. Autor opisuje natomiast dziecko które absolutnie NIE NADAJE się do normalnego funkcjonowania w klasie z innymi dziećmi ponieważ jego zachowanie nad którym nie panuje stanowi zagrożenie ich bezpieczeństwa. Fizycznego i psychicznego. A ponieważ mamy w szkołach takie warunki pracy jakie mamy dyrekcja podsunęła rodzicom zastępczym rozwiązanie - tok indywidualny. Dlaczego na miłość wszystkich świętych ci rodzice nie wyrażają na to zgody? Czego oczekują? Że dojdzie do jakiejś katastrofy? Nie jestem w stanie tego pojąć. Dla mnie to nie są dobrzy rodzice.
        • aqua48 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 14:34
          ichi51e napisała:

          > nie. w tym artykule nic takiego nie ma. Jest ze szkoła sugerowała zmianę na spe
          > cjalna. Na co rodzice się nie zgodzili bo chcą właśnie NI albo wspomagającego (
          > na co szkoła się nie zgadza wiec rodzice składali skargę w kuratorium)
          >
          Nieprawda. Cytuję słowa dyrektora: "Będziemy pisać do wydziału edukacji o indywidualny tok nauczania."
          I dalej - "jak dowiadujemy się w wydziale edukacji, bez zgody opiekunów uczeń nie może mieć nawet nauczania indywidualnego. A jeśli rodzice nie współpracują, jak w tym przypadku, jest problem."
          I następnie - "uczeń z zaburzeniami zachowania powinien zostać objęty opieką poradni psychologiczno-pedagogicznej, która, na wniosek rodziców, może wydać orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Nasz dziesięciolatek taką opieką jest objęty. Niestety, rodzice na nauczanie specjalne się nie zgadzają."
          Czyli to nie szkoła sugerowała zmianę na szkołę specjalną, ale PPP.
    • memphis90 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 14:20
      >Wzięli go i walczą od kilku lat. Zrobili mu diagnozę, nauczyli pisać, czytać, bo nikt tego wcześniej nie zrobił
      Skoro teraz ma 10 lat, a wzięli go kilka lat temu, to chyba oczywiste, że jako 5 czy 6 latek nie umiał pisać i że "nikt tego wcześniej nie zrobił"?

      >"rzetelny" dziennikarz nie zadał sobie trudu żeby spojrzeć na sprawę z drugiej strony.
      Z której "drugiej strony"? Terroryzowanych, bitych, zaczepianych 10-latków, które boją się iść do szkoły, bo do spacyfikowania agresora trzeba policji i lekarza z zastrzykiem?

      >>Oni wiedzą , że dziecko jest bardzo problematyczne, ale kochają go i codziennie walczą
      No to niech kochają na zdrowie. Ale chyba nie wymagasz miłości i wchodzenia w rolę terapeutów od pobitych 10-latków z klasy?

      >Mają świadomość, że piekło przez które przeszedł zostawiło długi cień i do końca życia będzie odczuwał skutki >błędów dorosłych..
      I dlatego to piekło przemocy, bicia, lżenia i agresji ma do końca życia odczuwać kolejne 25 dzieci, mających pecha być w tej samej klasie? Bo dorośli się uparli, że ma chodzić do szkoły i wyżywać się na innych?
    • hosta_73 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 14:24
      Ale dlaczego rodzice nie chcą dla tego dziecka indywidualnego nauczania lub nauki w placówce, która jest przystosowana dla dzieci z takimi problemami ( zakładam, że takie są, nie wiem)?
      Super, że się nim zajęli i dali mu szansę, ale czy zwykła podstawówka jest naprawdę dla niego najlepsza?
      I tutaj stoję po stronie rodziców pozostałych dzieci z jego klasy. Raz moje dziecko było podduszanie przez agresywnego kolegę, na szczęście było to pod koniec roku szkolnego i chłopak po wakacjach nie wrócił.
            • ga-ti Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 14:55
              O pieniądze i o zgodę rodziców, na nauczanie indywidualne też chyba rodzic musi zgodę wyrazić. A to kłopotliwe, bo albo nauczyciele przychodzą do domu, albo dziecko jest przyprowadzane do szkoły, ale według indywidualnego grafika, trzeba dopasować godziny do planów innych klas i nauczycieli.
              Łatwiej przyprowadzić dziecko na 8 i odebrać przed 13.
              • asia_i_p Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 15:52
                W tym artykule nigdzie nie jest powiedziane, że nie wyrażają zgody, tylko enigmatyczne "nie współpracują". A równoczesnie szkoła dopiero teraz pisze do wydzialu edukacji o zgode na nauczanie indywidulane. Mnie to coraz bardziej wygląda, że szkoła próbowała namawiać rodziców na przeniesienie do szkoły specjalnej i brak zgody na to, to ten tajemniczy "brak współpracy". Względnie rodzice mogli prosić o indywidualną ścieżkę zamiast nauczania indywidualnego. Szkoły nie przepadają za nauczaniem indywidualnym i indywidualnymi ścieżkami, bo często nie mają skąd wziąć nauczycieli (bo wszyscy dostępni z danego przedmiotu mają już półtora etatu na przykład), a i organy prowadzące średnio to lubią (koszty).
        • aqua48 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 14:39
          ichi51e napisała:

          > jeśli dziecko jest w normie intelektualnej i nie ma żadnej niepełnosprawności t
          > o raczej ciężko je dawać do specjalnej.

          Autorka wątku sama napisała - "chłopiec jest pod opieką psychiatry, bierze leki ", w dalszym ciągu z artykułu dowiadujemy się, że jest pod opieką PPP, która sugerowała zmianę szkoły na specjalną. No chyba nie bezpodstawnie? A opis zachowań chłopca i jego problemów, też nie jest opisem osoby bez żadnej niepełnosprawności.
          • asia_i_p Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 14:56
            Nie, nie dowiadujemy się. Dowiadujemy się, że rodzice nie zgadzają się na "nauczanie specjalne". To jest termin bez definicji i da się pod niego podpiąć dwie rzeczy- kształcenie specjalne, które można realizować w różnych placówkach, i szkołę specjalną. Wątpię, czy dyrektor szkoły użył takiego dwuznacznego terminu, bardziej mi wygląda na brak wiedzy dziennikarza.
            • aqua48 Re: historia dziecka które przeszło piekło 28.11.21, 15:04
              asia_i_p napisała:

              > Dowiadujemy się, że rodzice nie zgadzają się na "nauczanie specjalne".

              A prawdopodobnie przy nauczaniu specjalnym, obojętne gdzie realizowanym dziecko by zyskało. Nie wiemy natomiast DLACZEGO rodzice nie wyrażają na to zgody. I upierają się przy sytuacji w której chłopiec staje się bezkarnym katem dla innych dzieci. Co jest dla nich i bardzo niebezpieczne i demoralizujące.