Dodaj do ulubionych

Patchworkowa rodzina czy komuś się udało?

28.11.21, 21:17
Jestem ciekawa jak to u innych wygląda. Mam bliskiego kolegę, w mlodosci chcial ze mną byc dzieki Bogu nigdy go nie kochałam. Po 13latach małżeństwa porzucił żonę, niestety porzucil bo bardzo to przeżyła dlatego ciesze sie ze nie jestem na jej miejsce. Znalazl młodsza kochanke. Sam ma dwójkę nastoletnich dzieci, a kochanka dwoje małych dzieci. Ostatnio zamiescili na Facebooku zdjecia ze wspólnego wyjazdu i na zdjęciach 4 dzieci. Ja bym nigdy nie dala rady byc w takim zeiazku. Mysle ze po rozstaniu znowu bym szukała singla. A wy wierzycie ze taka rodzina moze sie udać?
Obserwuj wątek
    • sagutxiki Re: Patchworkowa rodzina czy komuś się udało? 28.11.21, 22:20
      Mój tato jest z rodziny, gdzie, jak to on mówi, dzieci są "twoje, moje i nasze". Od zawsze przestrzegał mnie przed takim modelem. I zawsze mówi, że dla dziecka nie ma to jak miec swoich rodziców. Wyobrażam sobie, że musiało mu być ciężko w takim domu i nie powiem jest mi smutno jak pomyślę, że miał takie przykre doświadczenia. Więc ja z zasady jestem na nie ale wiadomo, że czasem ludzie pchają się w skomplikowane układy.
      • jednoraz0w0 Re: Patchworkowa rodzina czy komuś się udało? 29.11.21, 04:17
        mam wśród bliskich znajomych rodzinę gdzie pan i pani mieli po córce z poprzednich małżeństw (w prawie identycznym wieku, miały z grubsza po dwa latka jak państwo się zeszli) a potem dorobili trzecią córkę, wspólną. Te dziewczyny już są dorosłe, wszystkie się chowały jak siostry, nadal trzymają się razem.
      • jowita771 Re: Patchworkowa rodzina czy komuś się udało? 29.11.21, 08:11
        Moja babcia dorastała w domu, gdzie część rodzeństwa była po pierwszej, zmarłej matce, a część po drugiej. Babcia o macosze zawsze mówiła tylko dobrze, po wielu latach ciotce, córce babci, ktoś powiedział, że macocha wcale taka dobra nie była i ciotka próbowała babcię wypytywać, babcia odpowiadała wymijająco, ale faktycznie kolorowo nie było.
    • moze_sprobowac_inaczej Re: Patchworkowa rodzina czy komuś się udało? 28.11.21, 22:23
      Drugiego partnera znajduje się zazwyczaj jak dzieci nie są już takie całkiem małe. Minie kilka lat i maja swoje sprawy, niekoniecznie chcą spędzać wakacje z rodzicem, przyszywanym rodzicem i dziećmi przyszywanego rodzica. W najgorszym wypadku, jeśli nie pałają do siebie sympatia wspólne święta i imieniny jakoś wytrzymają, bez przesady.
      Jesli Pan i Pani się dogadują, to najwięcej czasu spędzają razem, zostaną sami po wyprowadzce dzieci i to jest najistotniejsze. Uczucie dwojga ludzi jest ważne, a nie fochy rozkapryszonych nastolatków (oczywiście w sytuacji, gdy żadnemu dziecku nie dzieje się krzywda w tej sytuacji)
    • kanna Re: Patchworkowa rodzina czy komuś się udało? 28.11.21, 22:27
      Mojemu (polskiemu) znajomemu w Kanadzie się udaje: ma drugą zonę i małą córeczkę. Jego nastoletnia córka z pierwszego małżeństwa mieszka z mamą , jej nowym mężem i córką nowego męża (opieka naprzemienna).
      Bardzo lubią znajomego i jego pierwsza zonę (drugą znam słabo). Oglądam sporo zdjęć i mam wiadomości z pierwszej ręki.

      Nastolatka bywa raz u mamy, raz u taty. Mieszkają niedaleko, w obydwu domach ma swój pokój. Uwielbia swoją małą przyrodnią siostrzyczkę. Koleguje się z nową siostrą od strony nowego męża mamy. Urodziny itp. spędzają często wspólnie (czyli we dwie rodziny). Pierwsza zona zajmuje się małą córeczką, kiedy druga idzie do fryzjera. Kiedy znajomy przylatuje do Polski zabiera nową żonę i nastolatkę.

      Da się.
      • koronka2012 Re: Patchworkowa rodzina czy komuś się udało? 28.11.21, 22:45
        Wiesz to że przylatują razem nie świadczy jeszcze że to układ „Cud miód i Orzeszki”. Poza tym zdecydowanie łatwiej tworzyć patchwork raz na jakiś czas niż na codzień.
        Zdarzają się układy gdzie to nieźle funkcjonuje ale w większości przypadków jednak - przynajmniej raz na jakiś czas - bardzo zgrzyta.
        • kanna Re: Patchworkowa rodzina czy komuś się udało? 28.11.21, 22:53
          Oni tworzą na co dzień - to ich zwykłe życie, nastolatka ma dwa domy.
          Oczywiście zgrzyta czasem coś, jak w każdej rodzinie.

          Myślę, że u nich to działa, bo rozstali się, kiedy jeszcze nie było nowych partnerów na horyzoncie. I obydwoje mają nowe związki.
    • ludzikmichelin4245 Re: Patchworkowa rodzina czy komuś się udało? 28.11.21, 22:56
      Pewnie dla wielu ludzi to nie jest wymarzona sytuacja, ale przy tzw. drugim rozdaniu jednak zdecydowana większość ludzi ma jakąś przeszłość małżeńsko-dzieciową.
      Plus wydaje mi się, że społeczeństwo tworzy trochę paragraf-22: rozwodnik/rozwódka z dziećmi nie, bo to odpad, a jednocześnie 40letni kawaler/panna bez żadnej historii to też odpad.
    • zona_mi Re: Patchworkowa rodzina czy komuś się udało? 29.11.21, 01:44
      juzjesien napisała:

      > A wy wierzycie ze taka rodzina moze sie udać?

      Tak.
      Podstawa to klarowność we wszystkim, dobra komunikacja i wspólne priorytety. I wcześniejsze doświadczenia wraz z chęcią na dokonywanie zmian także w sobie. Plus dużo pracy, by dobrze poznać i zaakceptować na co dzień nową część rodziny. Jeśli tak - nie widzę powodu, by musiało się nie udać.
      Sama żyję w rodzinie patchworkowej i to się wcale nieźle udaje, a problemy, jeśli się pojawiają, wynikają głównie z powodów zewnętrznych, nie z tego, że się nie dogadujemy - my i nasze dzieci.
      • aragorna71 Re: Patchworkowa rodzina czy komuś się udało? 29.11.21, 07:59
        oj nie wylacznie, ja musialam robic na nowa matke, chociaz nie mialam na to ochoty i uwazam, ze moze sie udac. Potrzeba tylko dobrej woli i troszeczke madrosci zyciowejwink W moim przypadku jeszcze wazne bylo i jest to, ze zawsze moglam i moge liczyc na meza a on na mnie. Teraz pasierbica juz dorosla i samodzielna (no prawie) a jej przyrodni brat niedlugo przeprowadza sie do biologicznego ojca. My wobec niego swoja robote juz zrobilismy i jestesmy z niego dumni.
      • jowita771 Re: Patchworkowa rodzina czy komuś się udało? 29.11.21, 08:24
        Ja od dziecka miałam macochę i ojczyma, oboje byli bezdzietni wchodząc w związki z moimi rodzicami. O macosze myślałam, że jest wobec mnie w porządku, dopóki nie dowiedziałam się, jakie akrobacje wyczyniała, kiedy mój tata umierał, żeby pozbawić mnie jakiegokolwiek spadku po nim. Mój ojczym to człowiek mało wylewny, ale zawsze traktował mnie tak, jakbym była jego dzieckiem.
    • 152kk Re: Patchworkowa rodzina czy komuś się udało? 29.11.21, 09:12
      Znam związki w których "się udało" tj. nie jest zawsze różowo, ale np. koleżanka wcześnie rozstała się z ojcem swojego dziecka, ma drugiego faceta, też dzieciatego. I z nim drugie dziecko. Czyli - trójka dzieci, w tym jedno wspólne, dwoje mieszka stale z nimi, dziecko faceta stale mieszka z matką, ojca odwiedza. Z byłymi oboje mają kiepskie relacje, ale ich rodzina trzyma się od jakichś 10 lat i nie wygląda, żeby mieli się rozstać.
      Ja bym jednak nie chciała takiego układu. Zbyt dużo dodatkowych problemów. Jeśli teraz bym się rozstała z ojcem moich dzieci wolałabym faceta "na dochodne", a nie na stałe w domu, przynajmniej do czasu aż dzieci dorosną. No ale ja jestem po 40 i więcej dzieci nie będę miała, co innego jak chce się stworzyć "prawdziwą" rodzinę.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka