Dodaj do ulubionych

Ku pokrzepieniu serc.

01.12.21, 12:20
Nikogo nie namawiam na nieszczepienie.
Kazdy niech podejmie swoją autonimiczną decyzję.
U nas bylo tak:
Syn 11lat covid trwal weekend, nocą temp.38 w poniedz. juz " zdrowy "
Mąż- nie szczepiony chorował równolegle z synem 2 dni w nocy 38 , potem 2 dni niewiele ponad 37,brak węchu. Dodam że M teoretycznie ma obniżoną odporność- leczenie choroby autoimmuno.program biologiczny.
Ja - szczepiona 2 dawkami- 2 dni stan podgoraczkowy i 2 dni brak węchu.
Czyli przekrój od dziecka nieszczepionego, przez osobę z obniżoną odpornością po 2xzaszczepioną.
Obserwuj wątek
        • leosia-wspaniala Re: Ku pokrzepieniu serc. 01.12.21, 14:03
          Nie mam gęby, mam twarz.
          Nie żyję w strachu, skąd taki pomysł? Jak zapinasz pasy w samochodzie, to znaczy, że się boisz samochodem jeździć? Jak zakładasz kamizelkę na kajaku, to znaczy, że się wody boisz?
          Maskę noszę w komunikacji miejskiej i sklepach - chwalę sobie takie rozwiązanie, ludzie nie prychają na prawo i lewo.
          Szczepić się będę - co ile, nie wiem. Na grypę szczepienia są co rok i larum nie ma.

          W sprawach naukowych liczą się fakty, a nie "przemyślenia". Wiesz, nieważne, co myślę o grawitacji, kulistości ziemi, wodzie na Marsie, wojnach punickich, działaniu antybiotyków czy fotosyntezie - fakty są niezmienne i niezależne od moich przemyśleń. W sprawach, na których się nie znam, słucham wykształconych kierunkowo i mających większą wiedzę niż ja. Że informacje się zmieniają? Tak, nauka jeszcze nigdy tak nie pędziła do przodu, codziennie dowiadujemy się nowych rzeczy. Człowiek nie jest w stanie być specjalistą w każdej dziedzinie. Dlatego śmieszne jest to wasze gadanie "włącz myślenie", bo nie da się wyciągać wniosków, jeśli nie zna się naukowych podstaw, nie przeprowadza się badań.

          Mogę co najwyżej napisać o swoich doświadczeniach z covidem. Rok temu chorował mój mąż: wysoka gorączka, bóle głowy, brak smaku i węchu, katar, wielkie osłabienie. Tydzień przeleżał w łóżku, łącznie wszystko trwało ok. 2 tygodni. Dziękuję za takie atrakcje.
          • skumbrie Re: Ku pokrzepieniu serc. 01.12.21, 14:51
            <Maskę noszę w komunikacji miejskiej i sklepach - chwalę sobie takie rozwiązanie, ludzie nie prychają na prawo i lewo.

            Jeszcze wiosną covidianie chwalili sobie noszenie masek na świeżym powietrzu. Dziwnym trafem zniknęli z przestrzeni publicznej wink. Ale chwal sobie dalej big_grin
          • kk345 Re: Ku pokrzepieniu serc. 03.12.21, 08:52
            >W sprawach naukowych liczą się fakty, a nie "przemyślenia". Wiesz, nieważne, co myślę o grawitacji, kulistości ziemi, wodzie na Marsie, wojnach punickich, działaniu antybiotyków czy fotosyntezie - fakty są niezmienne i niezależne od moich przemyśleń. W sprawach, na których się nie znam, słucham wykształconych kierunkowo i mających większą wiedzę niż ja. Że informacje się zmieniają? Tak, nauka jeszcze nigdy tak nie pędziła do przodu, codziennie dowiadujemy się nowych rzeczy. Człowiek nie jest w stanie być specjalistą w każdej dziedzinie. Dlatego śmieszne jest to wasze gadanie "włącz myślenie", bo nie da się wyciągać wniosków, jeśli nie zna się naukowych podstaw, nie przeprowadza się badań.

            Podpiszę się w całości!
        • bei Re: Ku pokrzepieniu serc. 03.12.21, 08:56
          Maski w sklepach, w komunikacji - dla mnie świetny pomysł, nawet poza epidemią. Nikt przy byle kichnięciu nie skrapia mgiełka kropelek. Maski na zewnątrz- od początku na spacerach nie nosiłam.
    • alpepe Re: Ku pokrzepieniu serc. 01.12.21, 12:44
      Mój brat chorował, jak jeszcze szczepienia nie były powszechnie dostępne. Owszem, pod respiratorem nie wylądował, ale miesiąc się bujał z chorobą i chorował dość ciężko. Bratankowie przeszli covid jak przeziębienie.
    • rayaax Re: Ku pokrzepieniu serc. 01.12.21, 12:44
      O ile można było straszyc przez pewien czas statystykami, widokiem ludzi pod respiratirem etc to obecnie gdy większość czynnych zawodowo / posiadających dzieci i nie tylko jednak przechorowalo zazwyczaj lżej niż grypę jest śmieszne.
      • aqua48 Re: Ku pokrzepieniu serc. 01.12.21, 16:10
        Dla Ciebie to może śmieszne, w mojej rodzinie właśnie leży w bardzo ciężkim stanie pod respiratorem chora która się nie zaszczepiła. A przed szczepieniami umarły dwie inne wśród znajomych. Zdrowe, w sile wieku, bez dodatkowych obciążeń.
        Część (przed możliwością zaszczepienia się przyjaciół) przeszła covid lekko, inne ciężko. WSZYSCY którzy przechorowali zaszczepili się jednak. O czymś to świadczy..
        • memphis90 Re: Ku pokrzepieniu serc. 04.12.21, 09:19
          O jakiej liście mówisz? Choroba zakaźna to każda choroba wywołana przez czynnik zakaźny - czyli wszystkie choroby o potwierdzonej etiologii wirusowej z definicji są chorobami zakaźnymi. COVID jest już dopisany do międzynarodowej listy chorob ICD 10 z kodem U07. Na liście chorob wymagających zgłoszenia do Sanepidu z mocy ustawy jest ujęty SARS (a covid ma pełną nazwę SARS-CoV2).
      • z.szarych.stron Re: Ku pokrzepieniu serc. 04.12.21, 08:55
        Skoro decyzja ma byc ogolna to czemu nie ma obowiazkowych szczepien ?!
        Jesli beda to zaszczepie sie. Na razie nie ma a wiec kazdy ponosi odpowiedzialnosc za siebie.
        Ja nie chorowalam. Nie zaszczepilam sie.
        Wiem, ze moge umrzec jesli zachoruje. Bardziej jednak obawiam sie szczepionki.
    • gaskama Re: Ku pokrzepieniu serc. 01.12.21, 13:01
      To ja się dołączę do tych pokrzepień. Cała moja rodzina, wszyscy znajomy, rodzina męża, kumple syna ... wszyscy zaszczepieni. NIKT nie chorował. Albo chorował bezobjawowo.
      JEDYNĄ znaną mi w realu osobą niezaszczepioną jest mój teść. Spędził ostatnie 4 tygodnie w szpitalu covidowym. Na dalsze pokrzepienie dodam:
      1. jutro wychodzi ze szpitala, mniej krzepiące jest to, że ma zniszczone 70% płuc i ciężko mu się oddycha.
      2. no i nie jest pewien, czy się jednak nie zaszczepi.

      I czego to według Ciebie dowodzi?
    • zuzanna_a Re: Ku pokrzepieniu serc. 01.12.21, 14:38
      na covid zmarło 5 milionów ludzi. gwarantuje, że w części z nich byli myślący podobnie.

      jaką idiotką trzeba być, żeby namawiać do nieszczepienia podpierając to swoją prymitywną opowieścią o lekkim przebiegu?
      z choinki się urwałaś, że tak, większośc osób przechodzi łagodnie?
      że na dzienne 30 tyś zachorowań jest 500 zgonów - czyli 29 500 osób z 30 000 nie umrze? i że wszyscy to wiemy?

      weźmiesz odpowiedzialnośc, za kogoś kogo namówisz na nieszczepienie - jak będzie wśród tych 500 pechowców?

      po co to robisz? dla poklasku?

      to jeszcze napisz na jakimś forum onkologicznym, że Dorota Gardias przecież miała nowotwór ale łagodny, wycieli i po sprawie i po cholere tyle o tym raku tak pieprzą skoro 90% to łagodne formy i nie ma co wariować? i ze twoja szwagierka i teściowa i siostra też miały łagodne. będzie fajna opowieść.

    • skumbrie Re: Ku pokrzepieniu serc. 01.12.21, 15:11
      Należało napisać, że domownicy przeszli ciężko, wtedy byłby to dla covidian niezbity dowód na potrzebę szczepień - tak jak dla mia_mia jest anegdota z teściem i płucami.
      Niestety, napisałaś, że trzeciej dawki nie planujesz, więc się na ciebie rzucili. To jak sekta Świadków Jehowy, odchodzisz ze wspólnoty, to zrywają wszelkie kontakty i cię niszczą.
      No ale covidianki są takie świetnie wykształcone i wierzOM nauce big_grin
      • nangaparbat3 Re: Ku pokrzepieniu serc. 03.12.21, 09:14
        skumbrie napisała:

        > Należało napisać, że domownicy przeszli ciężko, wtedy byłby to dla covidian nie
        > zbity dowód na potrzebę szczepień -

        Ależ właśnie tak, napisała, że nieszczepieni domownicy przeszli ciężej niż ona sama, zaszczepiona, i wyprowadziła z tego wniosek, ze trzeciej dawki nie weźmie, a potem, że w ogóle szczepienia nie są nic warte.
        I to jest inspirujące intelektualnie, fascynujące, wielkie.
        Po prostu padam na kolana.



        Od dzisiaj nie ma zgody; nie ma, nie ma, nie ma!
        (To krzycząc chodził, tupał nogami obiema.)
        Mickiewicz, "Pan Tadeusz"
        • skumbrie Re: Ku pokrzepieniu serc. 03.12.21, 09:21
          >Ależ właśnie tak, napisała, że nieszczepieni domownicy przeszli ciężej niż ona sama, zaszczepiona,

          Zgodnie z narracją covidian domownicy powinni dogorywać pod respiratorem, zwłaszcza mąż. Tak więc padaj, ale nie tym razem 😉

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka