Dodaj do ulubionych

Manipulacja na "niewinną leliję"

02.12.21, 15:15
Może najpierw opiszę, na czym polega tytułowy typ manipulatora, tudzież rodzaj osobowości, o której myślę.
Krótka charakterystyka "Niewinnej Leliji", wygląda mniej - więcej tak:

- typ kierujący się w swoim postępowaniu głównie emocjami i impulsami, z jednoczesne poczuciem bycia lepszym przez to, iż "kieruje się w życiu sercem". Osoby te jednocześnie marginalizują fakt, że decyzje podejmowane za pomocą "serduszka" bywają również złe i szkodliwe, i to wcale nie tak znowu rzadko;
- osoby takie mają symbiotyczną wręcz potrzebę bliskości i nie rozumieją, że inni ludzie mogą mieć większą potrzebę dystansu. Na próby zachowania zdrowego dystansu reagują histerią lub robieniem dram;
- mają trudności z akceptacją rzeczowych przekazów, bardzo lubią ciumkanie, zdrobnienia i zwracanie się do innych per "kochanie", "słoneczko", "pomidoreczku" tongue_out. Nie rozumieją, że inni mogą tego nielubić, same czują się odrzucone, kiedy zwracamy się do nich jasno, rzeczowo i bez zbędnych ozdobników;
- nie potrafią przyjąć na klatę, że same nie są kryształowe. Swoje postępki tłumaczą, że "no, zdarza się", "nie bądźmy już małostkowi", "błądzić jest rzeczą ludzką", "po prostu mnie poniosło" itp.
- wszelkie odmowy, np. odmowę przyjścia na kawę traktują bardzo osobiście, są tym głęboko urażone, biorą sobie to bardzo do serca, czują się odrzucone;
- mają problemy z logiką, mówią np. "nie będę ci zmuszać w takim razie do kontaktu" i strzelają focha nie rozumiejąc, że to jest nic innego, jak właśnie wymuszanie kontaktu;
- chcieliby czegoś od innych ludzi, ale nie potrafą swoich życzeń ubrać w konkretne słowa, pragną, żeby inni ludzie sami domyślali się, czego chcą . Inni mają za zadanie czytać w ich myślach i bez wymiany słów spełniać ich życzenia;
- lubią stosować techniki poczucia winy i szantażu emocjonalnego, ale nie przyznają się do tego, przyparte do muru twierdzą, że nie wiedzą, o co nam chodzi i że to my obracamy kota ogonem;
- ich słownictwo jest słodkie i lukrowe, lubują się we wspomnieniach, sentymentach i własnych, często nierealistycznych wyobrażeniach na temat świata;
- typ "drama queen", czyli egzaltowane osoby, które na zawołanie płaczą i rwą włosy z głów.

Piszę o tym problemie, bo los sprawił, iż niestety większość kobiet w mojej rodzinie to typ "Niewinnej Leliji", który swoimi zachowaniami próbuje coś ugrać lub wpędzić mnie w poczucie winy. Będąc dzieckiem czy młodą dziewczyną niejednokrotnie nabierałam się na te tanie zagrywki. Obecnie to zlewam. Jednak z jedną rzeczą mi źle: że muszę być jeleniem i nosić łatkę "tej złej", kiedy kwestionuję ten typ postępowania. Trudno z tym walczyć, bo przecież druga strona zawsze rzyga tęczą i tylko "chce dobrze". Trudno też drugiej stronie udowodnić manipulatorskie zapędy, bo ona przecie taka słodka, taka niewinna...
Macie w swoim otoczeniu "Niewinne Lelije"? Jak sobie radzić z ich słodkimi i lepkimi jak sztuczny miód manipulacjami?
Obserwuj wątek
      • nevertheless123 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 15:54
        Niestety ciężko jest koegzystować z tym typem człowieka, tym bardziej, że połowa członków mojej rodziny ma tego typu usposobienie.
        U mnie akurat jest ten problem, że znajduję się z rodziną na ścieżce wojennej i te słodkie panie próbują zrobić ze mnie potwora. Najgorzej, że otoczenie jest zazwyczaj po ich stronie, bo one przecież takie dobre, takie niewinne.
        Zmieniać ich nie mam zamiaru i nie jest to moim celem. Udowadniać też mi się nie chce niczego. Jesśli już, to jedynie odpowiadam na bezpośrednie ataki. Ale wtedy to i tak jak grochem o ścianę, bo te osoby nie widzą w swoim postępowaniu żadnego blŁdu, przenigdy.
        Może bym machnęła ręką na matkę czy ciotkę, bo to osoby w słusznym wieku. Najgorsza jest chyba moja siostra, czyli osoba w moim wieku, której postawa mnie po prostu dziwi. Jakieś dramy, histerie, łzy, emocje... Nie wiem, jak się w takich sytuacjach zachować, po prostu, a dostosowywać się do jej nieuzasadnionych i dziecinnych roszczeń również nie zamierzam.
        • irma223 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 03.12.21, 07:52
          nevertheless123 napisał(a):


          > Może bym machnęła ręką na matkę czy ciotkę, bo to osoby w słusznym wieku. Najgo
          > rsza jest chyba moja siostra

          A myślałabym, że opisany przez Ciebie charakter to skutek zaburzenia przywiązania wykształcony w dzieciństwie. Nazywa się to stylem nerwowo-ambiwaletnym (u matki, ciotki i siostry), ale Ty sama się przyznajesz bardziej do stylu unikającego.

          A jaka była babcia?
        • aqua48 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 03.12.21, 12:05
          nevertheless123 napisał(a):

          > Jakieś dramy, histerie, łzy, emocje... Nie wiem, jak się w takich
          > sytuacjach zachować, po prostu, a dostosowywać się do jej nieuzasadnionych i d
          > ziecinnych roszczeń również nie zamierzam.

          To bardzo proste - ucinaj w zarodku, nie pozwalaj na rozkręcanie się. Komunikuj się jedynie prostymi informacjami. Typu - nie, nie przyjdę, nie zrobię, nie pomogę, pa, wszystkiego dobrego. I NATYCHMIAST odkładaj słuchawkę lub wychodź z pomieszczenia. Nie odpowiadaj na żale, czy oskarżenia, mów nie wiem o co ci chodzi, jak się uspokoisz to kiedyś może będziemy mogły porozmawiać i znowu - odkładaj słuchawkę.Nie zapraszaj do siebie, spotykaj się wyłącznie w miejscach które TY możesz opuścić.
        • pade Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 03.12.21, 12:17
          A dawno weszłaś na tę ścieżkę wojenną? Bo jeśli niedawno, to być może rodzina próbuje przywrócić Cię na "właściwie tory". Układ zawsze dąży do homeostazy, gdy jeden element się wyłamuje, pozostałe próbują go "naprawić", a jak się nie uda to przejmują jego funkcje.
          Na etapie "przywracania" rodzina podejmuje ogromny wysiłek, używa wszelkich narzędzi i środków by wrócił poprzedni układ. Może właśnie dlatego doświadczasz zmasowanego ataku ze strony siostry i matki.
    • aqua48 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 15:29
      Nie walczę, nie kwestionuję, nie udowadniam, bo i po co? Mówię - tak, rozumiem że masz inny punkt widzenia/zdanie na ten temat niż ja. Robię swoje i nie przejmuję się fochami, ucinam dramy, nie wdaję się w tłumaczenia. Tak jest dużo zdrowiej. Dla obu stron.
      • nevertheless123 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 16:00
        Mój problem chyba polega na tym, że próbuję udowodnić, że nie jestem złą osobą. To mnie gubi, bo zapętlam się w bezsensownych dyskusjach, gdzie druga strona próbuje mi udowodnić co innego. Najgorsze, że te "dowody" polegają na subiektywnych odczuciach, ale udowadnianie tego jest mozolniejsze od kopania się z koniem.
          • nevertheless123 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 16:37
            Właśnie też już na to wpadłam, że powinnam zaakceptować, że tak właśnie jestem przez nich widziana.
            Gorzej, że trudno mi się zdystansować do ich wizji mnie, to znaczy: oni uważają mnie za złą = ja czuję się do pewnego stopnia zła. Trudno mi chyba myśleć, że jestem dobrą, ciepłą i miłą osobą, jeśli ktoś ma mnie za potwora.
            • kosmos_pierzasty Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 17:41
              To jest trudne, ale faktem jest, że ludzie mają najdziwniejsze pomysły i wyobrażenia. Nie masz na to wpływu. I nie musisz przyjmować ich obrazu swojej osoby jako prawdziwego, czy słusznego. Rodziny dotyczy to w takim samym stopniu jak innych, tyle że z nimi może być trudniej. Jednak warto to przepracować, bo potem takie sprawy mogą też wypłynąć np. w innych relacjach, które z jakiegoś powodu odniesiesz do tych rodzinnych.
            • chococaffe Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 19:22
              Jedną z najlepszych rzeczy jakie dla siebie zrobiłam było odcięcie się od takich osób i sytuacji tak bardzo jak to możliwesmile Tak też mam/miałam takie osoby.

              Masz ograniczony wpływ na to jak cię widzą - możesz tylko robić swoje, ale bedziesz też oceniana przez pryzmat wizji innych ludzi. Mnie pomogła refleksja, że za nic na swiecie nie chciałabym być osobą "fajną" wg "ich" standardów. Do tego stopnia, że raz czy dwa zaniepokoił mnie "komplement" : "matko boska, czyzby stawała się taka jak "oni" oczekują" big_grin
            • lumeria Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 03.12.21, 15:39
              >Trudno mi chyba myśleć, że jestem dobrą, ciepłą i miłą osobą, jeśli ktoś ma mnie za potwora.

              Moze czas by oddzielić się od tego co inne o Tobie myślą. I pozwolić, by miały swoje emocje czy przekonania, których Ty nie musisz przyjmować jako prawdy o Tobie.

              Dobra jest metoda po prostu potwierdzania tego co one przekazują "Rozumiem, ze jest Ci przykro." "Słysze, ze sie zdenerwowałaś." "Nie chcesz ze mna rozmawiać, bo czujesz sie urażona. Jak opadną emocje to porozmawiamy".

              Warto tez dodać do repertuaru "Tak, wiem, ze często plączesz/rozpaczasz/martwisz sie/etc., ale to zawsze przechodzi". "Teraz jesteś roztrzęsiona, ale jesteś dzielna, dasz sobie rade."

              Po prostu akceptacja, ze tak maja, reagowanie jak obserwator - ok, tak właśnie masz, no i będziesz sobie musiała z tym poradzić. Kazdy dorosły gorzej czy lepiej musi sobie ze swoimi emocjami mierzyć.

              A na "jesteś taka siaka i owaka" - "to jest twoja opinia" albo "jeśli tak źle o mnie myślisz, to może lepiej będzie jeśli od siebie trochę odpoczniemy".
        • chatgris01 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 20:18
          nevertheless123 napisał(a):

          > Mój problem chyba polega na tym, że próbuję udowodnić, że nie jestem złą osobą.
          > To mnie gubi, bo zapętlam się w bezsensownych dyskusjach, gdzie druga strona p
          > róbuje mi udowodnić co innego.

          I to jest błąd. Powiedzenie otwarcie, że jesteś zua kobieta i że dobrze Ci z tym wytrąca takim toksykom broń z ręki .
          Zrób eksperyment, potakuj im, ale tak, żeby widziały, że robisz sobie z nich jaja.
      • nevertheless123 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 16:03
        Waleria - w punkt. Coraz częściej mam odczucie, że mam do czynienia z osobami toksycznymi, jeśli nie narcystycznymi. W ich pojęciu istnieje tylko jedna racja, jedna prawda, jedna słuszna pozycja. Nie ma miejsca na postawę "żyj i daj żyć innym", jest tylko to słodkopierdzące towarzystwo, które nie ma do siebie żadnego dystansu.
    • januszekxxl Re: Manipulacja na 02.12.21, 16:01
      nevertheless123 napisał(a):
      > Może najpierw opiszę, na czym polega tytułowy typ manipulatora, tudzież rodzaj
      > osobowości, o której myślę.
      > Krótka charakterystyka "Niewinnej Leliji", wygląda mniej - więcej tak:


      Za długie żeby przeczytać.
      • nevertheless123 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 16:10
        To wyborowe towarzystwo to moja rodzina i mimo wszystko ciężko mi z tym żyć. Bardzo długo dałam się wykorzystywać, manipulacje zostałam dostrzegać gdzieś po trzydziestce, teraz, czyli w okolicach 40. roku życia wszystko już jest jasne.
        Mimo wszystko - jest mi z tym źle i chciałabym umieć się emocjonalnie zdystansować od tej trudnej sytuacji. Może ktoś tu poleci książki, wykłady, cokolwiek... Chciałabym to przepracować, ale w sumie nie wiem, od czego zacząć.
          • nevertheless123 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 16:28
            Myślę, że nie.
            Raczej chcę zredukować dyskomfort spowodowany tym, że czuję się fatalnie traktowana przez osoby, które utrzymują, że mnie kochają, że chcą dla mnie dobrze. Nie chcę ich zadowolić, bardziej chcę im coś unaocznić, pokazać, wytłumaczyć. Chyba liczę, że może wtedy coś zrozumieją, do tej pory nie przyniosło to jednak żadnych rezultatów.
            Ciężej jest postępować z takimi niejawnymi katam, z nimi to jak z przemocą domową - kiedy masz siniaki i rany, to masz z czym pójść na policję, ale jak masz w domu psychopatę, to trudno mu cokolwiek udowodnić, bo ranę nosi się w duszy.
            • kosmos_pierzasty Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 16:37
              Nic im nie pokażesz, tłumaczeń nie zechcą zrozumieć, niestety. Dobrze ktoś napisał - to stadko toksyków. Pewnie ich modus operandi to wynik niedojrzałości, więc jak z dziećmi w pewnym wieku - małe szanse, że przekonasz do swoich racji, jeśli nie zerowe.
              Myślę, że im szybciej się z tym pogodzisz, tym lepiej dla Ciebie.
              Może w jakiś sposób chciałabyś, by Cię zaakceptowały? Ale one przyjmą Cię zapewne wyłącznie na własnych warunkach. A też nie o to chodzi... Zaś wpływ masz tylko na siebie i swoje podejście.
              • nevertheless123 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 16:47
                Tak sobie myślę, że praca z wewnętrznym dzieckiem się kłania... Nadal, choć obecnie w coraz mniejszym wymiarze, włada mną strach przed wykluczeniem, wyrzuceniem ze społeczności.
                To jest taki pierwotny strach, którego zakosztowałam jeszcze w dzieciństwie, moja matka straszyła mnie, że odda mnie do domu dziecka. To wywołało we mnie paniczny, pierwotny strach.
                Ten strach jest irracjonalny, bo obecnie mieszkam z dala od rodziny, jestem od nich niezależna we wszystkich aspektach życia i to ja mogę grozić zerwaniem kontaktu, bo mi na nim nie zależy.
                Nie rozumiem, więc, czym się przejmuję, ale się przejmuję. Przypuszczam, że do głosu dochodzą stare, nieprzepracowane traumy, bo trudno mi moje obawy logicznie wytłumaczyć.
            • lumeria Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 23:42
              >Ciężej jest postępować z takimi niejawnymi katami, z nimi to jak z przemocą domową -
              >kiedy masz siniaki i rany, to masz z czym pójść na policję, ale jak masz w domu
              >psychopatę, to trudno mu cokolwiek udowodnić, bo ranę nosi się w duszy.

              Świetnie, ze to już widzisz. To jest stumilowy postęp! Super!

              >Chyba liczę, że może wtedy coś zrozumieją, do tej pory nie przyniosło to jednak żadnych rezultatów.

              NIE ZROZUMIEJĄ. Nie wytłumaczysz. To, co tutaj sie pojawia to tzw. toksyczna nadzieja. Mimo, ze od dekad próbujesz znaleźć te odpowiednie zdania by do tych osób dotrzeć, to jednak NIC ale to NIC nie działa, nadal sie łudzisz, ze wreszcie stanie sie cud i ktos podpowie bądź wpadniesz na jakieś magiczne słowa. Z tym trzeba pracować - wreszcie przejść żałobę, ze to nigdy sie nie stanie, nigdy nie będziesz miała matki/siostry/taty/kuzyna, którzy Cie zechcą wysłuchać, zrozumieć i uszanować.

              Następna rzecz - poczytaj o trójkącie dramatycznym (Karpmana). Zaburzone osoby kręcą sie w tym trójkącie na. Te Twoje zapraszają Cie do wejscia w gre w "najfajniejszej" roli - ratownika. Czyli zrób wszystko, by uratować biedna ofiarę-lelije. Problem w tym, ze jeśli to zrobisz, to dalej będziesz zła (oprawca), bo nie da sie kogoś ciągle ratować. Jedynym wyjściem jest odmowa wkraczania w grę.

              Tutaj jeszcze pare fajnych filmikow - o narcyzach, ale mysle, ze moga byc przydatne w Twojej sytuacji:


              www.youtube.com/watch?v=qjbxPkbnFCU

              www.youtube.com/watch?v=5zpfjpywDlc
            • pade Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 03.12.21, 11:58
              nevertheless123 napisał(a):

              > Myślę, że nie.
              > Raczej chcę zredukować dyskomfort spowodowany tym, że czuję się fatalnie trakto
              > wana przez osoby, które utrzymują, że mnie kochają, że chcą dla mnie dobrze.

              Czyli chcesz sama siebie okłamać? Przecież ten dyskomfort to komunikat, mówii Ci, że coś jest nie tak. Bardzo dobrze, że Twój system ostrzegania działa.

              Ni
              > e chcę ich zadowolić, bardziej chcę im coś unaocznić, pokazać, wytłumaczyć. Chy
              > ba liczę, że może wtedy coś zrozumieją, do tej pory nie przyniosło to jednak ża
              > dnych rezultatów.

              I nie przyniesie. Wiesz dlaczego? Bo im jest dobrze z tym podziałem one dobre, Ty zła. Po co miałyby to zmieniać?

              > Ciężej jest postępować z takimi niejawnymi katam, z nimi to jak z przemocą domo
              > wą - kiedy masz siniaki i rany, to masz z czym pójść na policję, ale jak masz w
              > domu psychopatę, to trudno mu cokolwiek udowodnić, bo ranę nosi się w duszy.

              Niekoniecznie ciężej. Tobie jest ciężko, bo szukasz u nich akceptacji, bo ciągle liczysz na zmianę. Jeśli przyjmiesz, że zmiana nie nastąpi, będzie Ci łatwiej zdecydować czy chcesz mieć z nimi kontakt a jeśli tak, to na jakich zasadach.
    • asfiksja Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 16:12
      Nie znam nikogo takiego. Ale wierzę, że istnieją. Mnie się po prostu przy pierwszym podejrzeniu symbiotycznej potrzeby bliskości włącza syrena alarmowa, która nakazuje mi ewakuację. Dlatego nie mam już szansy zaobserwować pozostałych objawów.
      • philippa_p Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 03.12.21, 15:07
        No i super. Tylko zauwaz, ze mowisz z pozycji doroslej osoby, a autorka jest w tym srodowisku od dziecinstwa. Jako dziecko nie miala mozliwosci ani narzedzi zobaczyc co sie dzieje, bo nasiakala jadem przez 24 h na dobe. Trzeba bylo dystansu i czasu, zeby zauwazyc, ze takie zachowania nie sa norma.
    • jowita771 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 16:28
      Mam w rodzinie typ podobny, ale po pewnymi względami gorszy. Otóż pani jest francą, uwielbia wbijać szpile. Nie bardzo rozumiałam, co mają na myśli ci, którzy twierdzili, że ona jest pod tą wredną powłoką bardzo wrażliwa. Już wiem, jest wyjątkowo wrażliwa na własnym punkcie. Ona może wbijać szpile, jeśli odpowiedzieć tym samym, to potrafi zrobić teatr z trzęsącą się brodą, chwytaniem się za serce takim niby dyskretnym,bo ona przecież nie chce nikogo absorbować swoją osobą. Poza tym na pogrzebie ciotki robi cyrk taki, że synowie zmarłej ją pocieszają, bo ona taka zrozpaczona. W szpitalu, gdzie trafiło dziecko kuzynki też głównym tematem jest to, jak ona się martwi o to dziecko, kołatanie serca, spać nie może, zmartwienia matki dziecka to nic przy jej przeżyciach.
    • solejrolia Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 16:29
      Tak. Bardzo bliska mi osoba.
      Może nie jest slodkopierdzącą i zdrabiniającą wszystko ( bywa konkretna, rzeczowa, bardzo przedsiębiorcza, i zaradna) ale cała reszta zgadza się. Najgorzej jak się skłóci z wszystkimi i od razu ustawia się w roli ofiary.
      Do kompletu ma swoją córkę. W duecie są nie do zniesienia.
      I tak to ja jestem tą złą. Trudno. Od pewnego czasu nie gadamy z sobą i mam spokój.
      Chociaż jak pomyślę że idą święta, to zastanawiam się jak wybrnąć...
    • podaje_haslo_okon Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 16:32
      Matka mojego partnera spełnia część tych wymogów. Ja sobie z nią radzić nie muszę, bo kontakt mamy sporadyczny. Jej syn i mąż zlewają. Nie wiem jak inni ludzie. Mnie to czasem jest jej szkoda bo mam wrażenie, że babka nie potrafi jasno zakomunikować ani czego chce ani jak się czuję ani generalnie niczego, co jest dla niej istotne, więc pół życia cierpi w przekonaniu, że nikt jej nie rozumie i nie liczy się z jej uczuciami. No ale, jestem ostatnią osobą, która powinna ja wysyłać na terapię. A jej mężowi, to chyba z tym wygodnie, bo on ma święty spokój jak ona focha strzeli.
    • arthwen Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 16:39
      A ja chyba nie mam nikogo takiego w otoczeniu. Jasne znalazłoby się parę osób, które mają jedną czy dwie cechy z tej listy, ale żeby komplet to nie kojarzę. Bywały jakieś przelotne, dalsze znajomości z takim potencjałem, ale ucinałam w zarodku, zanim mogłam się przekonać, czy wszystkie punkty zaliczone wink
    • kocynder Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 18:14
      Zapewne jakąś odmianą tej "niewinnej Leliji" jest typ, który miałam nieprzyjemność poznać dobrze.
      - kieruje się emocjami.
      - pomaga charytatywnie.
      - ZAWSZE stawia siebie w pozycji atakowanej, krzywdzonej itd.
      - jej życie jest zawsze cięższe, wybory trudniejsze, decyzje ważniejsze...
      - najlżejszą krytykę przyjmuje jak próbę zabójstwa co najmniej.
      - manipuluje, często kłamie, jest niespełna i niesłowna.
      Jedyna różnica to język. Zamiast "słodkopierdzenia" jedzie wulgaryzmami, "bo ona jest taka szczera do bólu", "bo kultura języka = fałsz i zakłamanie"...
    • joaaa83 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 19:19
      Znam taką osobę, ale określam ją jako toksyczną po prostu. Ja się potrafię odciąć, ale najgorzej mają dzieci. Najbardziej mnie zbulwersowało, kiedy jej mały synek leżał w szpitalu a ona "Jak JA cierpię!!" Co by się nie działo wokół - to ona wymaga współczucia, pomocy, jest biedna i ma najgorzej itd. Można znieść taką siostrę, szwagierkę czy koleżankę, ale życie z taką matką to musi być koszmar.
    • koronka2012 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 21:36
      Najgorsze chyba w tym wszystkim jest to że nie dajesz sobie prawa żeby powiedzieć jasno „nie lubię ich”. Nie ma obowiązku lubienia się w rodzinie, mamy prawo dokonywać wyborów, takich samych jak w przypadku znajomych.

      Co by się stało gdybyś przestała się z nimi spotykać jakoś ostentacyjnie po prostu zwyczajnie zajęła sobą, przyjaciółmi… gdybyś wyłączyła po prostu rodzinę z życia towarzyskiego?

    • buldog2 Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 23:21
      "Słodka lelija" to narzędzie, metoda szantażu, może być dowolny inny, a szantaż ten sam. Też się z tym zjawiskiem spotykałem.
      Najlepszy sposób, to powiedzieć wprost "mnie te sztuczki z szantażem nie biorą, możesz próbować na kimś innym". Powiedziane dobitnie i wprost. Oczywiście, reakcją będzie histeria i stan wojny. Po jakimś czasie, kiedy dana osoba/osoby przekona/ją się, że nic nie da się osiągnąć, zrezygnuje z takich form komunikacji. Wrogiem, bo nie dałaś zrobić z siebie jelenia, oczywiście zostaniesz, ale na to nie ma sposobu.
      • lumeria Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 02.12.21, 23:47
        Mozna tez sie wycofywać używając metody szarego kamienia. Wcale nie trzeba wkraczać na ścieżkę wojenną.

        >Wrogiem, bo nie dałaś zrobić z siebie jelenia, oczywiście zostaniesz, ale na to nie ma sposobu.

        Dokladnie. To jest taka dupa, która - wiadomo - jak sie nie odwrócisz, to zawsze jest z tylu smile
    • basiastel Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 03.12.21, 07:40
      Znam taką, wiecznie pokrzywdzona, bo ona tyyyyle robi dla ludzi i "czy to kiedykolwiek do niej wróci", a robi zdecydowanie mniej, niż od innych dostaje, tylko o swoim najdrobniejszym ruchu palcem dla innych rozprawia godzinami. Na tyle nadwrażliwa, że nie potrafi uczciwie swoich spraw załatwiać i usiłuje problemy rozwiązywać cudzym kosztem. Jak ktoś odmówi, to go w poczucie winy wbija bez żadnych skrupułów. Pypeć na ciele to doskonała okazja, by czerpać z tego korzyści i domagać się, by inni jej w pracy ustępowali. Jej naczelnym, głoszonym wiecznie hasłem jest "zło dobrem zwyciężaj" I taka tiu, tiu milusia do tego. Niedobrze mi się robi na myśl o niej, bo to infantylna wykorzystywaczka, nie widząca niczego dalej niż czubek własnego nosa.
    • kobietazpolnocy Re: Manipulacja na "niewinną leliję" 03.12.21, 10:21
      Mam wrażenie, że to akurat nie taka rzadka postawa, zwłaszcza wśród (starszych) kobiet.

      Nie wpadanie w pułapkę to wielki sukces, więc możesz sobie pogratulować.

      A co z łatką tej niedobrej? Po pierwsze, odpowiedz sobie sama, dlaczego jesteś niedobra. Czy chodzi o to, że nie jesteś na każde zawołanie mamusi? Czy o to, że ona jest chora, a ty nawet nie chcesz raz na tydzień zadzwonić i spytać się o samopoczucie? Bądź uczciwa wobec siebie i tych lelij.

      I po drugie, daj sobie pozwolenie na stwierdzenie, że ich nie lubisz. Tak po prostu. I pamiętaj, że tacy toksycy to zazwyczaj bardzo niedojrzałe osobowości. Mam sama takie w rodzinie. Ciało dorosłego, ale umysł i dusza niezaspokojonego kilkulatka. To nie jest ani rozkoszne, ani słodkie, ani fajne. I niewiele zdziałasz, ale przynajmniej nie będziesz sobie brała ich oburzenia do serca. Bo czy można na poważnie brać każdą krytykę ze strony impulsywnych i niedojrzałych dzieci?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka