Spadajace koty

    • madzioreck Re: Spadajace koty 06.12.21, 12:51
      Ja bym pojechała zrobić rtg i usg.
    • tairo Re: Spadajace koty 06.12.21, 13:54
      Tak, mogło się coś stać.
      Nie, nie sprawdza się tego przez zadawanie pytań na forum, tylko zanosi kota do weterynarza na badania obrazowe, bo pękniętej śledziony ani nie wymacasz, ani przez telefon nie widać.
      Nie, to że młody kot zachowuje się "normalnie", nie znaczy, że nic mu się nie stało.

      Ale oczywiście zadzwonić jest taniej niż zrobić USG; taniej niż zabezpieczyć okna zamiast zostawiać uchylone.
    • maadzik3 Re: Spadajace koty 06.12.21, 14:46
      Ja bym zamiast pisać na forum wprost z trawnika wzięła do weterynarza na przebadanie. W oknach załóż siatki.
      • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 06.12.21, 17:19
        "zamiast" pisac na forum?
        To jedno wyklucza drugie?
        Nie napisalem w trakcie szukania kota na zewnatrz, tylko ponad 36h pozniej

        Dopiero pierwsze co tu slysze o jakichs siatkach.
        Juz gdzies tu pisalem, podpytam sasiadow (maja koty dwa, od paru lat) czy oni sie orientowali jak to jest, w sensie czy w ogole wolno - elewacja nie nalezy do mieszkancow.
        I zobacze wtedy
        • suki-z-godzin Re: Spadajace koty 06.12.21, 20:06
          Wyguglaj sobie sklep Bezpieczne Koty i zobacz,jak wygląda montaż siatki (na klej silikonowy,działa, jest trwały).
          Ja pierdykam swoją drogą, jak to możliwe, że facet nie orientuje się w sposobach przytwierdzania bez wiercenia? Chyba żyję w bańce pełnej Adamów Słodowych. Możesz też poguglać siatki zakładane na plastikowe okna,nie mają nic wspólnego z elewacją.
          • fornita111 Re: Spadajace koty 06.12.21, 20:16
            Ta, juz widze jak wygoogla. Wieczor spedzi ogladajac filmiki kotow "zlapanych" w locie- juz zapowiedzial. Normalnie mentalnosc dziesieciolatka.
        • igge Re: Spadajace koty 07.12.21, 11:41
          Pierwsze słyszysz o siatkach?
          Ja tylko znam osoby chętne adoptować kota ale niechętne do inwestycji w siatkę. I kota nie mają.
          W żadnej kociej fundacji bez siatek nie dadzą kota do adopcji.
          Nie po to leczą, inwestują setki/ tysiące zbieranej od ludzi kasy w leczenie I rehabilitację kociaków, opiekują się setkami godzin w ramach wolontariatu, żeby jakiś niefrasobliwy i nieodpowiedzialny opiekun okien nie zabezpieczył albo na dwór wypuszczał. I ich wychuchany kot pagibł w rezultacie.

          U nas siatek nie musieliśmy na szczęście zakładać, wystarczyły takie plastikowe ograniczniki na liczne okna wszystkie. Żeby uchylały się jeszcze wyżej w kontrolowany sposób, żeby kot nie zawisł.
          Rzeczywiście koty miałam zawsze, a jeden z aktualnych myślę, że ma potencjał do zawiśnięcia. Używam te ograniczacze uchylania. Siatek nie mam bo nisko i kotu skok/upadek z niskiego parteru nic by nie zrobił.
          Nie mieszkam w bloku.

          Znałam też kota, który wypadł z 3 piętra na taki jakby daszek w okolicach parteru nad drzwiami i " tylko " połamał łapy.
          Długo leczył się bo ruchliwy był i łapy mimo gipsu nie chciały się zrastać.


          • igge Re: Spadajace koty 07.12.21, 11:47
            Koty miałam zawsze w sensie, że to nic nie znaczy jeśli 29 kotów czegoś sobie nie zrobiło szkodliwego i niebezpiecznego i śmiertelnego ( np spadło i przeżyło) gdy ja jako opiekun czegoś tam nie miałam/ nie zrobiłam/ nie dopilnowałam...
            Bo przy 30 kocie dopiero może okazać się, że nie miałam racji I byłam głupia i nieodpowiedzialna czegoś nie robiąc, czego (nie) powinnam była dla kociego dobrostanu i bezpieczeństwa.
            Lepiej od razu i przy pierwszym swoim kocie myśleć i być w porządku wobec zwierzaka skazanego na naszą opiekę.
    • pierwszychleb Re: Spadajace koty 06.12.21, 15:43
      Wzielabym do weterynarza sprawdzic czy wszystko ok.
      Jak dobrze rozumiem to kot niewychodzacy. Tez mam niewychodzacego i odkad wypuscilam do ogrodka probuje zwiewac. Twojemu tez moglo sie spodobac na trawie wiec pilnuj bardziej. Moj wczesniej nie wyszedlby przez otwarte drzwi czy okno a teraz tak.
      • irma223 Re: Spadajace koty 06.12.21, 16:48
        Z kotami też można spacerować. Niektórzy kupują szelki i w "poza-psich" porach wyprowadzają do parku czy na łąki.
        • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 06.12.21, 17:20
          Dokladnie tak robilismy kiedys, ale to z rzadka.

          Ogolnie to kot niewychodzacy, taka rasa a takze warunki.
          Gdyby nie sila wyzsza i to ode mnie zalezalo, nie pisalbym sie na kota, wlasnie z racji warunkow. Ale to juz inna historia.
          • igge Re: Spadajace koty 07.12.21, 11:50
            Gdyby od Ciebie zależało...?
            Partnerki kot😁😉???
            Lub pomysł na kota🙃?
            Tak czy inaczej musisz być ODPOWIEDZIALNY za stworzenie I jego bezpieczeństwo i potrzeby.
            • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 07.12.21, 14:14
              W najwiekszym skrocie:

              Koty nalezaly do matki corki i mieszkaly z nia/nimi

              matka corki ma cos z glowa, probowala sie zabic, potem byla w szpitalu. Jakis czas pozniej prostu wyszla z domu i przez byla poszukiwana przez policje w kilku hrabstwach. Nic sie nie stalo, ale jak wrocila znow wyladowala w szpitalu, tym razem na miesiac. Potem zostala wypuszczona, ale postanowila sie wyprowadzic z domu w ktorym mieszkala, i w ogole z kraju.
              Olala 2 kroliki, 4 koty, corke.
              W calym tym czasie po prostu tam zamieszkalem, zeby to ogarnac a potem wzialem do siebie.
              Corke ze tak to ujme "chetnie" i tu raczej nie ma nic dyskusyjnego. Zwierzeta przyszly w pakiecie.

              krolikom udalo mi sie znalezc nowy dom, dwom kotom tez - choc nie od razu bo wtedy jeszcze nie byly szczepione, o co musialem zadbac (matka to tez olala, z reszta wszystko olala - no chora jest).

              I tyle.

              A - gdy mialem pare chwil oddechu i czesc tego z grubsza opisalem tu (w skrocie) , i wspomnialem ze w tym wszystkim sa koty, pare ematek zjechalo mnie z gory na dol, sugerujac ze sam fakt ze wspominam w ogole ze w tym wszystkim sa (male wtedy) koty , swiadsczy o mnie strasznie zle, i ze oczywiscie powinienem olac i ratowac corke. Ale to nawiasem mowiac.

              Kotow nie olalem.
              Chorej matki mojej corki tez, (wbrew poradom wielu emam, ktore mowily ze to niewyobrazalne, ze w ogole o tym mysle "zamiasst" zajac sie bezpieczenstwem corki) nie olalem i zostalem noc w tym samym domu gdzie ona (i z corka) w dzien po jej probie samobojstwa majac na nia oko, zanim zabrano ja do szpitala.

              No dzialo sie.

              Teraz czytajac (tak, tylko niektore) wypowiedzi mozna latwo odniesc wrazenie, ze od poczatku koty to mial byc absolutny priorytet i nic tego nie tlumaczy, ze tak nie zrobilem.

              Ale to juz klasyka emamy jest
            • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 07.12.21, 14:16
              >Tak czy inaczej musisz być ODPOWIEDZIALNY za stworzenie I jego bezpieczeństwo i potrzeby.

              Zgadza sie.
              a sam pomysl ,zeby w ogole miec kotki , zachowac itd - corki.
              Za miekki jestem, zeby po prostu powiedziec "nie" jej marzeniom.
              Wiec przystalem na to. No i 2 koty mamy smile
    • iziula11 Re: Spadajace koty 06.12.21, 17:28
      Gdy byłam dzieckiem,kot wypadł z 8 piętra. Okno było uchylone,moja mama była w łazience.
      Miał pęknięcia w kości biodrowego i złamaną tylną nogę.
      Niestety,chyba mu się spodobało latanie bo po wyleczeniu znikał na kilka dni skacząc przez balkon.
      Wracał polubowny ale przez inne koty niż upadek.
      Nie wiem jak opanował skoki z 8.pietra bez uszkodzeń. Fakt że robił to tylko od strony balkonu.
      • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 06.12.21, 17:50
        8 pietro i to nagminnie to jakis kosmos
        chociaz z tego co podczytalem w necie, to nie taka rzadkosc

        Duzy juz chlopak jestem, a swiat nie przestaje mnie zadziwiac
      • nangaparbat3 Re: Spadajace koty 06.12.21, 17:58
        Pewnie zeskakiwał na kolejne balkony. Miałam kotkę, która balkonami zaliczała cały blok, szczególnie upodobała sobie sąsiadów z IV piętra (ja na pierwszym).
        • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 06.12.21, 18:01
          Ale w pozomie czy w pionie i po skosie ??
          • nangaparbat3 Re: Spadajace koty 06.12.21, 21:06
            Ona to we wszystkich kierunkach. Była bardzo mądrą, spokojną, zrównoważoną kotką. Kochała się w psie sąsiadów (z wzajemnością), a sypiała z ich synem. Umarła w domu, rak.
    • nangaparbat3 Re: Spadajace koty 06.12.21, 17:56
      Półroczny kot jest leciutki, jeśli spadł na trawę i na cztery łapy, i ma się dobrze, to pewnia ma się dobrze.
      Z upadkami rożnie bywa - znajomy mieszkał na 5 piętrze i jego kot się zabił. Jako dzieci mieszkaliśmy na 2 piętrze i nasz kot parę razy zeskoczył prosto na parter. Ale to były czasy, kiedy koledzy mego brata przychodzili do nas przez balkon z trzeciego piętra, inny świat. Wreszcie znajomy obserwował kota sąsiada - wypadł - wyskoczył? - znowu z piątego piętra, rozłożył łapy i ogon i łagodnie opadał - temu się nic nie stało.
      Trzecie piętro to dość wysoko, a kot będzie coraz cięższy, więc różnie może być. Poza tym nauczyłby się "wychodzić" - nie wiem, gdzie mieszkasz, ale koty około 2-3 letnie zaczynają intensywnie eksplorować świat i wiele wówczas ginie. W dodatku kot w każdym wieku jest narażony na spotkanie bardzo niewłaściwego człowieka.
      W każdym razie cieszę się, że wszystko OK smile
      • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 06.12.21, 18:10
        Podzielam radosc, uwierz.

        To kot domowy. "styl" jakim lecial jest mi nieznanany, Ale najwyrazniej cokolwiek instynkt mu powpowiedzial, ze ma roboci , to podpowiedzial mu prawidlowo.
        Czy leciutki - wiesz, ponad 3,5kg ma. Nie wiem ile jest normalnie?
        ten akurat tak sie sklada byl najbardziej gabarytowo okazaly z miotu.
        (2 pozostale sprzedane ).

        Wiem, do czego niektorzy ludzie sa zgolni uncertain ale tak jak mowie, ten jest domowy - to Ragdoll (jesli Ci cos to mowi, ja sie generalnie nie znam ). Nie bedziemy go wypuszczac samopas, jak juz to na smyczy - dziwnie to wyglada, ale juz to robilismy nieraz z mama tego kota - mamy taka.

        W ogole po lekturze niektorych wypowiedzi to coraz mocniej pdoejrzewam, ze spedze wieczor w poszukiwaniu na tubie lkudzi, ktorzy zlapali na kamerze skaczace koty.
        • nangaparbat3 Re: Spadajace koty 06.12.21, 21:11
          Koty rządzą na youtubie, może znajdziesz. Jeśli, to pokaz smile
          Nazwę ragdoll słysząłam, ale koty rasowe to zupełnie nie moja bajka. Byłam kiedyś na wystawie, i jedyny , jaki wzbudził we mnie żywsze uczucia, miał tabliczkę "kot domowy europejski", i wyglądał jak klasyczny Mruczek smile
          • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 06.12.21, 21:25
            A to Ci pokaze o kim mowa
            Taki o smile
            • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 06.12.21, 22:12
              A tu z teraz
              Bo wlasnie zaczepia
              • nangaparbat3 Re: Spadajace koty 06.12.21, 22:21
                NAprawdę ładny. Mamy w bliskiej rodzinie zupełnie podobnego, ale nigdy nie podejrzewałam, ze to jakaś rasa (właściciele chyba też nie).
                • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 06.12.21, 22:51
                  Nie powiem Ci czym sie roznia rodowodowe, nierodowodowe, polrodowodowe itd .
                  Jakis znawca moze by stwierdzil widzac tego z Twojej rodziny ze
                  to podroba- bo costam.

                  To, ze mieszka u mnie jest w zasadzie przypadkiem- nie bylo takiego planu
                  smile

                  Wiem tylko o kilku pod-odmianach Ragdolli
                  Tez dowiedzialem sie przypadkiem, gdy sprzedawalismy braci tego co wlasnie pokazalem smile
                  Jeden mial taka fikusna zawiadiacka biala latke na srodku pyska.
                  I biale skarpetki.
                  A dwa pozostaje ( w tym ten) to prawie kopie siebie (wizualnie)- tylko jeden nieco wiekszy niz drugi.
                  A wszystkie trzy z tego samego rozdania byly smile
                  • thea19 Re: Spadajace koty 07.12.21, 08:10
                    ot ciekawostka, przygarnął kotecki od wariata a jednak handlował nimi nielegalnie. Może ustal sobie jedną wersję.
            • nangaparbat3 Re: Spadajace koty 06.12.21, 22:19
              Kawał kota. Może to futro trochę mu pomogło, jak nadmuchany balonik big_grin
              • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 06.12.21, 22:35
                Ze jak warstwa puchu? smile
                No na zime zapuszcza

                Jesscze pare miesiecy temu o tym nie wiedzialem nawet !
              • annaboleyn Re: Spadajace koty 07.12.21, 20:46
                nangaparbat3 napisała:

                > Kawał kota. Może to futro trochę mu pomogło, jak nadmuchany balonik big_grin

                Taa, żeby sad mam takie futrzaste właśnie, u półrocznych to futro nadmuchane, ale jest jak piórka, nie chroni bardziej niż zawinięcie w cienką chustkę. A pod spodem kosteczki jak u ptaszka sad
                >
    • miss_fahrenheit Re: Spadajace koty 06.12.21, 18:01
      no_easy_way_out napisał:

      > Jesli do teraz wszystko jest ok , to juz bedzie ok - czy cos jednak moglo sie stac?
      >
      > Kot polroczny.

      Lepiej dmuchać na zimne, zwłaszcza przy takim maluchu. Sprawdźcie, czy nie ma jakichś wewnętrznych obrażeń. U znajomej było dokładnie tak, jak opisujesz, więc nie sprawdzała, a w niedługim czasie kot przeszedł na drugą stronę kociej tęczy z powodu obrażeń wewnętrznych.
      • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 06.12.21, 18:11
        No nie strasz.
        Czy wiesz, czy byly jakies objawy i co sie stalo ?
        I ile to bylo ten "niedlugi" czas?
        • miss_fahrenheit Re: Spadajace koty 06.12.21, 19:47
          no_easy_way_out napisał:

          > No nie strasz.
          > Czy wiesz, czy byly jakies objawy i co sie stalo ?
          > I ile to bylo ten "niedlugi" czas?

          Młody kot, zachowywał się jak gdyby nigdy nic, nawet zmian w usposobieniu nie było widać. Zmiany w zachowaniu pojawiły się gdzieś po miesiącu, znajoma poszła od razu do weterynarza, ale było już za późno. Dlatego poszłabym jednak z tym maluchem na zbadanie.
          • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 06.12.21, 21:27
            Po miesiacu??
            Ok..
            W sumie nie zaszkodzila by mu ogolna wizyta kontrolna

            Dzieki za rade
            • magdallenac Re: Spadajace koty 06.12.21, 23:02
              Przecież ja Ci to cały dzień piszę. Tak możliwe jest, że kot zachowuje się normalnie przez miesiąc, a później zdycha ze względu na obrażenia wewnętrzne. Ile jeszcze osób musi Ci to napisać i jakie doświadczenie w ratowaniu kotów musi mieć, abyś uznał autorytet??
              • annaboleyn Re: Spadajace koty 07.12.21, 20:44
                Do szału mnie to doprowadza, wszystkie to samo, a on wylicza osiągnięcia.
                Ludzie, u człowieka też krwiak na mózgu może się wyłonić i zabic parę dni po urazie, a ten nad kocim dzieckiem duma czy warto.
                Odpad sad
    • vivi86 Re: Spadajace koty 07.12.21, 05:53
      Kamień z serca, że kot cały. Ale weźcie Wy zabezpieczcie to okno
    • escott Re: Spadajace koty 07.12.21, 09:28
      Nie ma bezpiecznej wysokości, bo zawsze może niefortunnie spaść na coś, a zwłaszcza zaczepić pyszczkiem o coś i rozwalić sobie szczękę; trzeba zabezpieczyć okna. I zabrałabym kota po upadku na przegląd do weta - koty ukrywają bardzo wszelkie obrażenia i choroby.
    • kobietazpolnocy Re: Spadajace koty 07.12.21, 09:35
      Ty zawsze musisz najpierw spędzić kilka dni w necie zanim zaczniesz działać?
      Zamiast przetrząsać googla w poszukiwaniu potwierdzenia swoich nadziei, już dawno mogłeś kota zabrać do lekarza (i córkę odebrać od chorej matki, i rozergrać sprawę z ginekologiem...) i miałbyś odpowiedź.

      Twoje pytania są tak samo bezsensowne jak pytanie się kobiety w ciąży, czy krwawienie to poronienie czy coś mało ważnego - internet ci tylko podsunie możliwości, ale pewną odpowiedź da tylko badanie.

      A już zadawanie takich pytań na forum, które ma totalnego zajoba na punkcie kotów i gdzie sporo osób aktywnie pomaga zwierzętom, to albo celowa prowokacja albo bezdenna głupota.

      Weź się chociać zorganizuj tak, by okna zabezpieczyć, skoro macie tam większy zwierzyniec. Jak długo jeszcze możesz czekać.

      (Kotu, miejmy nadzieję, nic się nie stało. Może nawet nie spadł, tylko po parapetach bądź elewacji zlazł na dół. Ale to i tak sytuacja, gdy miałeś więcej szczęścia niż rozumu).
      • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 07.12.21, 14:04
        Przeciez to wierutne klamstwo
        jakie zamiast?
        Ja np nie mam opinii, ze zamiast karmic glodne dzieci, zamiast myc wieczorami zeby, zamiast wyprac ciuchy piszesz na forum.
        Ja sadze, ze potrafisz robic to i to i jedno drugiego serio nie wyklucza - ale to ja.

        I juz teraz nie mowie o kocie, bo nawiazujesz do matki corki.
        Tam to juz w ogole. Wpierw robie 25 roznych rzeczy, i jako 26-ta jaka robie rownolegle to tu podpytam, posilkowo - bo a nuz ktos ma jakis dobry pomysl

        Wiekszosc porad to nie byly porady tylko cos w stylu "cos musisz zrobic!!!" - czyli bezwartosciowe psinco.
        Kilka bylo sensownych. Przykladowo z porad, ktore uznalem za sensowne, bylas aby zadzwonic do konkretnej charity zajmujacej sie mental health co zrobilem.
        Jak sie okazuje to nic nie dalo, ale warto bylo sprobowac, bo wtedy nie bylo wiadomo czy warto, nie warto, co powiedza, co doradza itd.

        Ale pomysly byly rozne. Pamietam ze jedna radzila wtedy, zeby "zostawic biedna kobiete w spokoju i trzymac sie z dala od niej i od corki".

        Tej porady nie zastosowalem- zamiast tego dopilnowalem, zeby matka sie nie zabila , gdy bylo najwieksze ryzyko (w dniu nieudanego samobojstwa normalnie byla wypuszczona do domu - nigdy tego nei zapomne. dopier odzien pozniej przyjechaly inne "sluzby" i ja wziely do psychiatryka). A corka jest teraz ze mna - podczas gdy matka od paru miesiecy w innym kraju niz my.

        I to, ze olalem "Zlota rade" i ze ktos dojdzie do wniosku ze "nie slucham swietncyh rad" bo akurat tej nie posluchalem albo ze pisze na forum "zamiast" cos zrobic, to naprawde niepierwsza i pewnie nieostatnia szkodliwa bzdura.
        • kobietazpolnocy Re: Spadajace koty 07.12.21, 14:16
          Może i jesteś bohaterem w realu, ale na forum powtarzasz bez końca ten sam schemat: guglować, guglować, szukać potwierdzenia tego, co sam uważasz za słuszne.
          I nie mówimy tu o wybieraniu koloru kafelków do łazienki, tylko o sprawach poważnych, ocierających się o fundamentalne. A ty przez długie dni przetrząsasz internet, zamiast wziąć się w garść i zacząć działać.
          Przypominam, że pozwoliłeś córce przez długi czas mieszkać z matką, choć - SŁUSZNIE - podejrzewałeś, że z byłą jest coś mocno nie tak. Miałeś dobre przeczucie i słusznie się martwiłeś, a i tak byłeś wkurwiająco pasywny.

          Nawet teraz: nawet się nie zainteresowałeś jak i czym zabezpieczyć okno. O kota się martwisz, ale tyłka ci się ruszyć z fotela nie chce.

          Nawet nie wiesz, jak bardzo typowy jesteś w tym męskim lenistwie.
          • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 07.12.21, 14:54
            >I nie mówimy tu o wybieraniu koloru kafelków do łazienki, tylko o sprawach poważnych, ocierających się >o fundamentalne. A ty przez długie dni przetrząsasz internet, zamiast wziąć się w garść i zacząć działać.

            Tak
            Wlasnie o to chodzi, ze powazne.
            tylko znow uzywasz tego slowa "zamiast" co jest mowiac najdelikatniej i bardzo eufemistycznie- nieporozumieniem.

            Sporo sie dzialo, i gdybym chcial zrobic liste istotnych rzeczy, ktore zrobilem (konkretne dzialania) - czy to dentystyczne, ortodontyczne, czy zwiazane z wyrabianiem paszpotu, odebraniem, podrozy do Polski, z, testy, loty, rozmowy z rodzicami chorej matk corki, dyskusja ze szkola corki o sytuacja, spotkania, zapisanie corki na pewne zajecie, dowozenie i odbieranie, jcodzienne dowozenie corki do szkoly (aby nie zmieniala - a odleglosc duza). Szczepienia moje, jedno szczepie corki. Pomoc z zadaniach domowych corki ,przeglad auta, naprawy auta. Organizacja przewiezienia rzeczy z jednego domu do drugiego, sprzedaz niektorych, przemeblowanie zeby to upchnac.Nowe szafki, polki, pozbycie sie starej szafy w pokoju corki, zorganizowanie nowej, zlozenie. Znalezienie domu dla krolikow, zadbanie o szczepienie, odrobaczanie kotow, ogloszenia o sprzedaz, sama sprzedaz, ogarnianie zatykajacej sie kanalizacji w domu, ciuchy dla corki, spedzanie z nia tyle czasu na ile to mozliwe, zeby dac jej poczucie stabilizacji pomimo duzych zmian w jej zyciu, negocjace w pracy dotyczace elastycznosci godzin pracy. Papierologia co do council/child benefit itd (to ostatnie to dopiero ostatnie 2 tygodnie).

            Sluchaj, to pisze jednym ciegiem to co sobie tam przypomnie zajelo mi niewiecje niz 5 minut.

            Przeciez nie bede opisywal kazdego pierdniecia z zycia na forum. Ale jak mozna sadzic, ze jesli czegos nie napisze, to znaczy ze czegos nie robie?

            I nie chodzi o to ze bohater, niebohater.

            Po prostu intensywnie bylo, w zasadzie wiekszosc z tych rzeczy nie jest wyjatkowo unikalna i mozna powiedziec ze to proza normalnego zycia.
            Jednak chodzi o intensywnosc - naprawde duzo w krotkim czasie, prawie zawsze jest kilka, ktore trzeba juz teraz wczoraj.

            Sek w tym, ze jesli to robie, i przez kilka miesiecy nikt nie zobaczy zadnego mojego tekstu na forum - a potem spytam czy waszym zdaniem warto cos proaktywnie dzialac w kwestii mozliwej wizyty u ginekologa corki lub nie - to teksty jak"tylko ci sie ruszyc z fotela nie chce" albo "ZAMIASTcokolwiek dzialac tro tylko googlujesz", ZAMIAST "cokolwiek" zrobic "przez dlugie dni przetrzasasz internet" sa wyjatkowo nie na miejscu.

            Co do matki corki, ze podejrzewalem ze cos naprawde nie gra - no tak, podejrzewalem.

            Poza ogolnymi zadnej wartosci dodanej nie wprowadzajacymi "Cos musisz zrobic!!!", "corka nie powinna byc z matka!!" - nikt, powatarzam nikt nie napisal jak dokladnie to ma sie odbyc.

            Troche jak polityk, ktory mowi ze "trzeba zrobic tak, zeby bylo dobrze!!".
            Wow, niesamowite.
            Ale jak, k... jak??

            Corka byla z matka. Jak mam ja "zabrac" do siebie?
            podjechac vanem i ja wladowac na pake?
            zadzwonic na policje i powiedziec "ja uwazam, ze mama corki jej pieprznieta bo bardzo dziwnie gada" a policja powie "ah, skoro tak pan mowi, to jasne - prosze zabrac corke do siebie , nie ma problemu" ?

            Nikt nie mial zadnego pomyslu co konkretnie zrobic, aby nie mieszkala z matka lecz ze mna. Byly natomiast na przyklad liczne bzdurne spekulacje "cos podejrzewam, ze pan ani mysli o zajeciu sie corka calodobowo dzien w dzien", na ktore zwykle nie chcialo mi sie odpisywac.

            OK.O ile jestem sceptyczny czy choc jedna osoba choc raz sprobuje na sprawe spojrzec moimi oczami,to przynajmniej emocjom dalem upust. Bo sie reaktywowaly teraz.

            • annaboleyn Re: Spadajace koty 07.12.21, 15:13
              Proponuję, żebyś nie marnował czasu rozpisując się po raz kolejny na parę ekranów o swoich dokonaniach i szlachetnych czynach. Nie wiem, jak inni, ja to przewijam, bo raz wystarczyło w zupełności.
              Zawieź kota do weta.
              Zabezpiecz okna i balkon.
              W tej kolejności. Nie ma za co.
              • fornita111 Re: Spadajace koty 07.12.21, 16:15
                Jeszcze nie widzialam na tym forum kobiety, ktora by wypisywala czynnosci zwiazane z opieka nad wlasnym (!!!) dzieckiem jako wymowke, zeby byc zyciowa pierdola. To jest taki krindz, ze oczy krwawia.
                • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 07.12.21, 19:06
                  Nie znam jednej osoby, jednej , ktora przeszla takie cos jak my.
                  Natomiast nieraz widze nieraz dranatyzowanie, jak to praca plus zajamowanie sie dzieckiem plus pranie plus sprzatanie w donu to jak praca na 3 etaty.
                  O sprzataniu, gotowaniu, praniu nie wspominam natomiast niejedna wychwalana przez Ciebie pani robi z siebie cierpienniczke z racji w zasadzie podstaw.
                  Ogarnalem nieporownywalnie wiecej niz zwykle podstawy i nie potrzebuje na te oczywistosc potwierdzenia
                  • fornita111 Re: Spadajace koty 07.12.21, 19:17
                    Pisania po polsku nawet nie ogarniasz. Skoncz juz, bo serio tego nikt do konca nawet nie czyta. Masz czas jojczyc na forum juz drugi dzien, kota do weta nie miales czasu zawiezc, pierdolo.
                  • glasscraft Re: Spadajace koty 07.12.21, 19:46
                    Przeszla to twoja corka, na ktora (nawet jezeli chora to i tak dziecku bedzie cholernie trudno sie z tym pozbierac i sobie to poukladac) matka sie wypiela. Po tym jak musiala z matka, ktora byla "dziwna" funkcjonowac dzien w dzien. Ty masz zasmarkany obowiazek dostarczac wszystkie to rzeczy, ktore tak dokladnie wymieniasz i wiele, wiele wiecej. Tak jak kazdy rodzic, matka czy ojciec.

                    I moze troche pokory, bo tyle i duzo wiecej przechodzi setki ludzi codziennie (i nie weekendowo - tak sobie np wyobraz, ze byla nie jest byla tylko aktualna, i nie chora psychicznie tylko przechodzi miesiace wyniszczajacej chemioterapii, z ktorej nic nie wyjdzie, zapewniam cie ze nie mialbys czasu pitolic na forum trzy po trzy i szukac na jutubie jak najlepiej wyprac zarzygana po chemii posciel, bo bys nawet nosem nie byl sie w stanie podpierac); to ze ty nie znasz nie znaczy, ze nie istnieja.
                    • thea19 Re: Spadajace koty 07.12.21, 20:27
                      ten gamoń uważa się za herosa i bohatera bo się zajął własnym, jednym dzieckiem a inwentarz sprzedał w większości. Normalnie powinien zgłosić się po odznaczenie za zasługi.
                      • annaboleyn Re: Spadajace koty 07.12.21, 20:42
                        thea19 napisała:

                        > ten gamoń uważa się za herosa i bohatera bo się zajął własnym, jednym dzieckiem
                        > a inwentarz sprzedał w większości. Normalnie powinien zgłosić się po odznaczen
                        > ie za zasługi.

                        Tak, ta lista dokonań, ujmująca.
                        Co z tym kotem, bo nie mam czasu i siły czytać tych autolaudacji, zawiózł do weta?
                        • thea19 Re: Spadajace koty 07.12.21, 21:00
                          a w życiu! miał sobie na yt oglądać filmiki z wypadającymi kotami. Przecież za weta trzeba zapłacić a może się okazać zupełnie niepotrzebnie.
                          • annaboleyn Re: Spadajace koty 07.12.21, 21:43
                            thea19 napisała:

                            > a w życiu! miał sobie na yt oglądać filmiki z wypadającymi kotami. Przecież za
                            > weta trzeba zapłacić a może się okazać zupełnie niepotrzebnie.

                            O jezu sad((
                  • annaboleyn Re: Spadajace koty 07.12.21, 20:41
                    Jezu, znów, człowieku, przestań, żałosne to jest.
                  • kobietazpolnocy Re: Spadajace koty 07.12.21, 21:30
                    no_easy_way_out napisał:

                    > Nie znam jednej osoby, jednej , ktora przeszla takie cos jak my.
                    > Natomiast nieraz widze nieraz dranatyzowanie, jak to praca plus zajamowanie sie
                    > dzieckiem plus pranie plus sprzatanie w donu to jak praca na 3 etaty.
                    > O sprzataniu, gotowaniu, praniu nie wspominam natomiast niejedna wychwalana prz
                    > ez Ciebie pani robi z siebie cierpienniczke z racji w zasadzie podstaw.
                    > Ogarnalem nieporownywalnie wiecej niz zwykle podstawy i nie potrzebuje na te o
                    > czywistosc potwierdzenia

                    No i wychodzi z ciebie wredota, typowe dla takich niby "wyważonych i rozsądnych" ludzi..

                    Po pierwsze, dałeś ciała z kotem i nie chcesz tego wziąć na klatę. A na tym forum ani takiej słabości ani lekceważenia zwierząt się nie toleruje. Taki niby jesteś mądry, a popełniłeś fatalny błąd i nie potrafisz się do tego przyznać.

                    Po drugie, nie oszukuj nas, co do reakcji wobec schiz eks. Miałeś wtedy OGROMNE problemy z mobilizacją, aż całe forum na ciebie huczało. Było jak zwykle, co nie? Godziny w necie, w googlu i na forum, tylko po to by usłyszeć, że wszystko będzie dobrze.
                    Ruszyłeś tyłek dopiero jak nie miałeś innego wyjścia, bo zachowanie eks postawiło cię pod ścianą. WYbacz, ja tu nie widzę większego bohaterstwa, tylko podstawowe obowiązki rodzica, do których zostałeś zmuszony.

                    Po trzecie, reagujesz wstrętną agresją jak nie dostajesz głasków po łepku. Forum złe i zacietrzewione, wszystkie kobiety są wygodnickie i leniwe, oczywiście w przeciwieństwie do ciebie. Tylko tak się dziwnie składa, że o wszystko - bzdety związane z sukienkami dla lasek i sprawy życia i śmierci, gdy twojej eks odwalało - musisz się pytać forum. To jest tylko maskowanie działania i jeśli autentycznie wierzysz, że to coś daje, to oszukujesz samego siebie.

                    Jedyną bohaterką w całej tej historii jest twoja córka.
              • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 07.12.21, 19:08
                Nie pisze do ciebie
                • no_easy_way_out Re: Spadajace koty 07.12.21, 19:09
                  Nie pisze do Ciebie Wiec nie wiem przed Kim sie chwalisz ze w swojej zajebistosci nie czytasz tego, co napisalem do kogos innego

                  Naprawde wow
                  • annaboleyn Re: Spadajace koty 07.12.21, 20:43
                    no_easy_way_out napisał:

                    > Nie pisze do Ciebie Wiec nie wiem przed Kim sie chwalisz ze w swojej zajebistos
                    > ci nie czytasz tego, co napisalem do kogos innego
                    >
                    > Naprawde wow

                    Mylisz chwalenie z informacja, nie dziwi mnie to.
                    Kot u weta?
                    • kobietazpolnocy Re: Spadajace koty 07.12.21, 21:31
                      annaboleyn napisała:

                      > Kot u weta?

                      Miejmy nadzieję.
                      A za pół roku dowiemy się, jaki to z autora był bohater, bo cudzego kota zabrał do lekarza (po iluś dniach) i zabezpieczył okna (na wiosnę, bo po co się teraz spieszyć...).
                      • annaboleyn Re: Spadajace koty 07.12.21, 21:41
                        kobietazpolnocy napisał(a):

                        > annaboleyn napisała:
                        >
                        > > Kot u weta?
                        >
                        > Miejmy nadzieję.
                        > A za pół roku dowiemy się, jaki to z autora był bohater, bo cudzego kota zabrał
                        > do lekarza (po iluś dniach) i zabezpieczył okna (na wiosnę, bo po co się teraz
                        > spieszyć...).

                        Słodziak, mam nadzieję, że nic mu nie będzie sad O kocie mówię.
                        No i kolejna trauma dla dziecka by była. Ale lepiej popucować się na forum sad
    • elinborg Re: Spadajace koty 07.12.21, 11:28
      Jeszcze ankiety brakuje..
      Kot to żywe stworzenie, które nie umie mówić.
      Każde żywe stworzenie reaguje inaczej. Każdy przypadek jest inny. Zupełnie nic w tym konkretnym przypadku nie daje zbieranie opowieści, jaki kot przeżył skacząc z którego piętra.
      Idź do tego weterynarza, dziewczyny dobrze mówią. Po co siedzieć i rozkminiać nierozkminialne jak można zadziałać i mieć spokój?
      • igge Re: Spadajace koty 07.12.21, 11:56
        Mnie życie / doświadczenie nauczyło, że z weterynarz I dentystą nie czeka się ani chwili, nawet kilka godzin czy 1 dzień mogą mocno zaszkodzić. NATYCHMIAST lecimy do weta jak cokolwiek się objawi, a pakując się dzwonimy do weta do naszej kliniki i o ile da się dodzwonić ( trudne) to jeszcze przez telefon upewniamy się czy coś tam nie robimy źle.
    • marcelinasok Re: Spadajace koty 08.12.21, 08:01
      To było 30 lat temu nikt nie myślał o zab. okien i balkonu i moja kotka ze trzy razy spadła z 5 piętra zawsze była w szoku i lekko potłuczona dożyła lat 18.
Pełna wersja