Dodaj do ulubionych

Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe

06.12.21, 10:44
Zastanawiam się jak byście zareagowały gdyby wasze dziecko ( lat 8 ) wróciło po weekendzie u ojca bez odrobionego zadania domowego.
Fakty są takie:
Syn ma duże zaległości po pierwszej klasie. Dużo z nim pracuję także w weekendy. Kiedy idzie do taty to też mu zadaję dodatkowe lekcje/ ćwiczenia/ czytanki. Na ogół panowie sobie radzą. Choć mam powody przypuszczać że większość i tak jest robiona przed powrotem do domu.
W piątek młody chciał iść do taty wcześniej niż zwykle. Cześć zadania szkolnego z nim zrobiłam a część omówiłam i powiedziałam żeby zrobił u taty. Oprócz tego miał wybrać wiersz do nauki na pamięć i zrobić jakieś dodatkowe kartki z matmy.
W sobotę przypominam młodemu o wierszu - panike słyszę w telefonie. Zapomniał.
Wczoraj wrócił - otworzył ćwiczenia i go oświeciło że nie zrobił zadania, które z nim omawiałam. Zrobił je. Wiersz miał do wyboru z kilku - nauczył się najkrótszego. dodatkowe ćwiczenia zadane przeze mnie zrobione byle jak.
Dziś rano o 7.50 młody w ryk i panikę wpada - nie zrobił dodatkowych kartek od pani. Poszedł z nieodrobionym a dla niego to straszna ujma.

I co wy byście zrobiły w takiej sytuacji? Jakie konsekwencje wyciągnęły od ojca i syna?
Obserwuj wątek
        • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 10:54
          iwles napisała:

          >
          > O rany, naprawdę ojcowie są tacy durni, że biorąc dziecko w piątek i odstawiają
          > c w niedzielę, nie wiedzą, że trzeba odrobić lekcje ?


          A to jest pytanie retoryczne? Bo nie wiem, czy serio odpowiadać. Gdybym miała złotówkę od każdej sytuacji okołorozwodowej, w której tatuś jest tym dobrym i nie wymaga od dziecka/dzieci odrabiania lekcji na poniedziałek, to miałabym duuuuużo złotówek.
          • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 10:58
            Aha, są jeszcze tacy mistrzowie, którzy mają pretensje, że dziecko nie odrobiło zadań w tygodniu, bo weekend powinien być cały na przyjemności z tatusiem. Jeśli na przykład geografia jest w poniedziałki i czwartki, to dlaczego dziecko nie odrobiło geografii w czwartkowe popołudnie, dlaczego to zostało na weekend. I nie dociera, że w czwartek dziecko odrabiało zadania zadane z czwartku na piątek.
            Ja się zgadzam, że byłoby najlepiej, żeby dziecko w weekend odpoczywało, a nie odrabiało zadania, ale to, jak wiadomo, nie w polskiej szkole
            • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:09
              > Aha, są jeszcze tacy mistrzowie, którzy mają pretensje, że dziecko nie odrobiło zadań w tygodniu, bo weekend powinien być cały na przyjemności z tatusiem.

              Za starych, komunistycznych czasów w mojej szkole był statut, w którym było napisane, że nie wolno zadawać na weekend prac domowych. Komunizm miał swoje dobre strony jednak smile
                • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:20
                  kotejka napisała:

                  > No otóż, mnie oburza, że pani małym dzieciom i automatycznie całym rodzinom org
                  > anizuje weekendy,

                  To ojciec może przecież swoje pretensje w tej sprawie wystosować do nauczycielki, prawda?


                  a nie że ojciec i syn po tygodniu niewidzenia się chcieli spę
                  > dzić czas po swojemu

                  Ja jestem za tym, żeby dzieci miały zadań jak najmniej, ale dopóki są zadawane (i były zapewne również przed rozstaniem rodziców) to należy je robić, a nie dziwić się światu. A ewentualne postulaty zmian zgłaszać nauczycielce.
                    • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:24
                      kotejka napisała:

                      > Zadania muszą być, ale weekend jest dla rodziny, koniec kropka

                      No to póki co nie da się. Dopóki szkoła zadaje zadania na weekend, to trzeba je odrabiać w weekend. I jak sądzę, sytuacja nie zmieniła się tu wraz z rozstaniem rodziców tylko tak było od początku edukacji dziecka.
                      • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 12:08
                        hanusinamama napisała:

                        bedzie trzeba czytać lekture


                        I tu otwiera się kolejne moje ulubione pole potyczek rozwodowych: dlaczego dziecko ma czytać lekturę w weekend, lekturę powinno czytać wyłącznie od poniedziałku do czwartku, wyłącznie pod opieką matki. W weekendy czytać lektur nie powinno smile No i nie czyta. I potem zamiast kilkudziesięciu stron dziennie, trzeba przeczytać więcej za jednym zamachem.
                        Super. Tylko nie każde dziecko czyta szybko, z przyjemnością i dobrze pamięta, co przeczytało.
                          • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 12:28
                            I podejście "a z ojcem tylko same przyjemności" się pięknie mści po kilku latach. I na ojcu też się mści, tylko ci wojujący ojcowie jeszcze tego nie wiedzą. Trochę tych rozwiedzionych par mam już w historii i widzę, z czym wracają, z jakimi problemami. Polityka: "mama od obowiązków, tata od przyjemności i pozwalania na wszystko" robi kuku wszystkim, a najbardziej dziecku.
                            • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 12:40
                              No to może opieka naprzemienna. Ja nie mam takich doświadczeń (mój ojciec po prostu wyjechał na drugi koniec świata i problem weekendów się rozwiązał sam), ale obserwuję jedną taką rodzinę. Ojciec zaangażowany w szkołę dzieci (i ich koleżanek i kolegów) bardzo. Ale od poniedziałku do piątku. Weekendy są od rozrywki na maxa. I ja to szanuję. A matka owszem, w weekendy potrafi marudzić, żeby coś sprawdzić, doczytać, poprawić. I zdziwiona, że dzieci wolą spędzać czas z ojcem smile Nie, nasilonych problemów w szkole po okresach spędzonych z ojcem nie zauważa się. Dzieci widuję dość często, ojciec mieszka po sąsiedzku. Czasami do nas wpadają i jak to upierdliwa ciotka z sąsiedztwa wypytuję dzieciaki o różne sprawy związane ze szkołą wink
                                • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 12:54
                                  A tam, gdzie nie działa, to i dogadywanie się w sprawach opieki weekendowej nie zadziała. Czy jako prawnik masz jakieś instrumenty, żeby wymusić na ojcach lekkoduchach realizowanie wizji matek w sprawie dyscypliny i organizacji czasu podczas widzeń z dziećmi? Raczej nie. Zwłaszcza, że takie problemy jak tu opisywane (oraz z którymi się spotykasz zawodowo) na ogół powstają, kiedy wizje rodziców są skrajnie różne. I każda strona uważa, że jej wizja jest lepsza. I żadna nie ustąpi. A dzieciaka szkoda.
                                  • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 13:06
                                    amast napisała:

                                    > A tam, gdzie nie działa, to i dogadywanie się w sprawach opieki weekendowej nie
                                    > zadziała.
                                    Tyle, ze wówczas pobyt weekendowy jest po prostu minimalizowaniem szkód.

                                    Czy jako prawnik masz jakieś instrumenty, żeby wymusić na ojcach lek
                                    > koduchach

                                    Jakieś jednak mam-oczywiście zarezerwowane do skrajnych przypadków i wcale nie chcę po nie sięgać.

                                    realizowanie wizji matek w sprawie dyscypliny i organizacji czasu pod
                                    > czas widzeń z dziećmi?

                                    Ale to nie o realizowanie wizji matek w sprawie dyscypliny i organizacji chodzi tylko o to, żeby własnemu dziecku nie robić kuku na teraz i na przyszłość.
                                    • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 13:10
                                      > Ale to nie o realizowanie wizji matek w sprawie dyscypliny i organizacji chodzi tylko o to, żeby własnemu dziecku nie robić kuku na teraz i na przyszłość.

                                      No to się różnimy jednak bardzo. Ja uważam, że odbieranie dziecku odpoczynku w weekend, a także odbieranie mu tych krótkich beztroskich chwil z ojcem na rzecz piłowania szkolnych i pozaszkolnych zadań, to JEST robienie mu kuku. No ale to ja. Nie jestem prawnikiem, dydaktykiem ani rodzicem małych dzieci smile
                                      • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 13:18
                                        A ja uważam, że kuku jest podejście: mama jest od obowiązków, a z ojcem spędzamy "krótkie beztroskie chwile."
                                        Nie. Bo jakoś przed rozwodem rodziców to zwykle tak nie wygląda. Tylko po rozwodzie ojciec oczekuje, że z nim będzie beztrosko i cudownie, a od szarej rzeczywistości jest mama (od zadań, od nauki, od lektur, od wizyt u dentysty, od wymagania, żeby wynieść śmieci i odkurzyć podłogę).
                                        • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 13:21
                                          > A ja uważam, że kuku jest podejście: mama jest od obowiązków, a z ojcem spędzamy "krótkie beztroskie chwile."

                                          Też tak uważam. Dlatego jestem za opieką naprzemienną smile
                                          Ale jak ogranicza się dziecku i ojcu wspólny czas do kilkudziesięciu godzin w miesiącu to nie da się tam upchnąć i obowiązków i przyjemności. Ja bym przyjemności nie zabierała. Ale to ja.
                                          • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 13:23
                                            amast napisała:

                                            >
                                            > Ale jak ogranicza się dziecku i ojcu wspólny czas do kilkudziesięciu godzin w m
                                            > iesiącu to nie da się tam upchnąć i obowiązków i przyjemności. Ja bym przyjemno
                                            > ści nie zabierała. Ale to ja.


                                            A kto to jest ten, kto ogranicza? No bo ja nie wiem, na przykład. Jak tatuś chce szerokie kontakty to tatuś dostanie. Tylko jakoś dziwnie- nie chcą. Wiesz ile razy walczę w imieniu klientek, żeby ojciec dostał szersze kontakty niż weekendowe? No jakoś nie chcą, cholercia!
                                            • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 13:32
                                              No nie chcą - vide mój ojciec. I co w związku z tym? Takie nieodpowiedzialne lekkoduchy nagle w ten co drugi weekend zmienią się we wzorzec dydaktyki i pedagogiki i zamiast rżnąć w siekankę z synem, to będą uczyć się z nim wierszyka wskazanego przez matkę? No nie. Więc albo dajmy temu synowi i ojcu prawo do spędzania tego krótkiego czasu na siekankach czy co tam razem robią (może chodzą po górach na przykład) albo skoro uważamy, że ojciec tak strasznie demoralizuje dziecko to zabrońmy kontaktów w ogóle. Zwłaszcza jak ojciec i tak się do nich nie pali i trzeba go zmuszać prawniczymi sztuczkami. Taka hybryda - zmuśmy ojca do kontaktów z dzieckiem i niech w tym wymuszonym czasie odrabia z nim lekcje i uczy się najdłuższych wierszyków, nikomu nie służy. A już najmniej dziecku.
                                              • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 13:40
                                                amast napisała:

                                                >Takie nieodpowiedzialne le
                                                > kkoduchy nagle w ten co drugi weekend zmienią się we wzorzec dydaktyki i pedago
                                                > giki i zamiast rżnąć w siekankę z synem, to będą uczyć się z nim wierszyka wska
                                                > zanego przez matkę?

                                                Nie muszą być wzorcem pedagogiki, wystarczy że będą robić minimum rodzicielskie. A to obejmuje dopilnowanie, żeby 8-latek odrobił lekcje.




                                                No nie. Więc albo dajmy temu synowi i ojcu prawo do spędzan
                                                > ia tego krótkiego czasu na siekankach czy co tam razem robią (może chodzą po gó
                                                > rach na przykład) albo skoro uważamy, że ojciec tak strasznie demoralizuje dzie
                                                > cko to zabrońmy kontaktów w ogóle.

                                                No jakoś dziwnie to nigdy nie jest tak, że chodzą po górach. Natomiast z tym zabronieniem kontaktów- a po co tak radykalnie. Upierdliwe szkolenie z kompetencji rodzicielskich czasem wystarczy. I czasem nawet faktycznie zadziała.


                                                Zw Taka hybryda - zmuśmy ojca do k
                                                > ontaktów z dzieckiem i niech w tym wymuszonym czasie odrabia z nim lekcje i ucz
                                                > y się najdłuższych wierszyków, nikomu nie służy. A już najmniej dziecku.

                                                Dziecku przede wszystkim nie służy posiadanie rodzica, u którego jest zasada "keine Grenzen." I czasem jesteśmy w stanie dotrzeć do ojca z tą głęboką myślą wystarczająco wcześnie. A czasem się budzi z ręką w nocniku (niestety, tę samą rękę w nocniku ma też matka dziecka)- jak przychodzi pisemko z sądu rodzinnego ze sprawą o demoralizację małoletniego.


                                                • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 13:48
                                                  > Nie muszą być wzorcem pedagogiki, wystarczy że będą robić minimum rodzicielskie. A to obejmuje dopilnowanie, żeby 8-latek odrobił lekcje.

                                                  No i tu wracamy do początku. Ja uważam, że weekendy nie powinny być od odrabiania lekcji. Zwłaszcza gdy weekendy są jedynym czasem spędzanym z jednym z rodziców. Niech spędza czas z ojcem od czwartku rano do południa w niedzielę i wtedy tak, zgodzę się, że w czwartek i piątek ojciec ma dopilnować odrabiania lekcji i przypadających w tym czasie zajęć dodatkowych. Weekend powinien być czasem odpoczynku. Kurczę no, kiedy to dziecko ma odpoczywać jak nie w weekend??
                                                  • iwles Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 13:55
                                                    "No i tu wracamy do początku. Ja uważam, że weekendy nie powinny być od odrabiania lekcji.


                                                    Ale są, i co zrobisz ?
                                                    Petycja do ministra ?

                                                    "Zwłaszcza gdy weekendy są jedynym czasem spędzanym z jednym z rodziców.


                                                    aha, Czyli ten rodzic ma być tylko od uprzyjemniania czasu, a ten drugi, który jest na co dzień, ma być od obowiązków, a rozrywki to raczej niech nie uskutecznia?

                                                    "Niech spędza czas z ojcem od czwartku rano do południa w niedzielę i wtedy tak, zgodzę się, że w czwartek i piątek ojciec ma dopilnować odrabiania lekcji i przypadających w tym czasie zajęć dodatkowych. Weekend powinien być czasem odpoczynku. Kurczę no, kiedy to dziecko ma odpoczywać jak nie w weekend??"


                                                    No przecież dziecko jest w piątek u taty i ten odrabiania lekcji nie dopilnował.

                                                    I nie każdy jest zwolennikiem przeładowywania obowiązków w jeden dzień, po to, by kolejny dzień przeznaczyć całkowicie na rozrywkę. Tak masz ty, ale nie każdy.
                                                  • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 13:56
                                                    Po pierwsze- weekend nie musi być jedynym czasem spędzanym z jednym z rodziców, ten czas nie musi obejmować li i jedynie soboty i niedzieli (plus piątkowego popołudnia). Jeśli rodzice mieszkają w nieodległych miejscach to czas po szkole w tygodniu też można spędzać z ojcem.
                                                    A po drugie- zadania zadawane na weekend to jest temat do poruszenia ze szkołą. I jakoś zazwyczaj tak bywa, że te zadania na weekend (w przypadku starszych dzieci również lektury) nie przeszkadzają ojcu do chwili rozwodu. Cóż ojcu stoi na przeszkodzie, żeby na ten temat porozmawiać z nauczycielką?
                                                    Po trzecie- drugoklasiści nie mają aż tak dużo tych zadań, żeby nie zmieścić ich w weekend bez pozbawienia dziecka odpoczynku. Można było olać zadania od mamy, jeśli ojciec kwestionuje ich zasadność, ale zadania szkolne trzeba było zrobić.
                                                  • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 14:08
                                                    > Cóż ojcu stoi na przeszkodzie, żeby na ten temat porozmawiać z nauczycielką?

                                                    Nie wydaje mi się, żeby taki weekendowy ojciec był partnerem do rozmowy na ten temat z nauczycielką/szkołą. Tu jest miejsce na rozwiązanie systemowe. Tak jak pisałam - w mojej szkole było to w statucie. Być może powinno to być załatwione na szczeblu rozporządzenia/ustawy czy czym tam operuje właściwe ministerstwo.
                                                    Co do reszty, to kręcimy się w kółko. Uwierz, bardzo bym chciała, żeby wszyscy rodzice byli zaangażowani, obowiązkowi i nie robili sobie nawzajem na złość. No ale nie są. I co z tym zrobimy? Niewiele.
                                                  • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 14:13
                                                    amast napisała:

                                                    > > Cóż ojcu stoi na przeszkodzie, żeby na ten temat porozmawiać z nauczyciel
                                                    > ką?
                                                    >
                                                    > Nie wydaje mi się, żeby taki weekendowy ojciec był partnerem do rozmowy na ten
                                                    > temat z nauczycielką/szkołą. Tu jest miejsce na rozwiązanie systemowe. Tak jak
                                                    > pisałam - w mojej szkole było to w statucie. Być może powinno to być załatwione
                                                    > na szczeblu rozporządzenia/ustawy czy czym tam operuje właściwe ministerstwo.


                                                    A dlaczego, przepraszam, weekendowy ojciec nie jest partnerem? Jeśli weekendowemu ojcu przeszkadza, to weekendowy ojciec robi następujące skomplikowane czynności:
                                                    1)uruchamia komputer
                                                    2) wchodzi na librusa
                                                    3) pisze maila do wychowawczyni w tej sprawie
                                                    4)umawia się na rozmowę w 4 oczy

                                                    Zanim bowiem powstanie "rozwiązanie systemowe" to chodzi o tego konkretnego Jasia i tego konkretnego tatusia Jasia, któremu to przeszkadza.

                                                    > Co do reszty, to kręcimy się w kółko. Uwierz, bardzo bym chciała, żeby wszyscy
                                                    > rodzice byli zaangażowani, obowiązkowi i nie robili sobie nawzajem na złość. No
                                                    > ale nie są. I co z tym zrobimy? Niewiele.

                                                    No zwalniając ich z odpowiedzialności rodzicielskiej z aprobatą dla ich uroczego, beztroskiego nieogarnięcia- istotnie nic.
                                                  • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 14:17
                                                    > A dlaczego, przepraszam, weekendowy ojciec nie jest partnerem?

                                                    Bo pani nauczycielka radośnie odpisze "proszę o kontakt osobę, która na co dzień zajmuje się dzieckiem".
                                                    Tak, szkoły też mają cały utrwalony system spychologii, migający się tatusiowie nie są wcale tacy wyjątkowi pod tym względem wink
                                                  • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 14:25
                                                    Ale swoją drogą to jest kolejny dowód na panujące przekonanie, że od kontaktów ze szkołą jest mama i po rozwodzie rodziców nadal ma to robić wyłącznie mama, bo ojciec z jakichś magicznych powodów nie może. Nie wiem, ręka mu usycha jak się próbuje logować na librusa czy klawiatura mu się zacina? A może mu komputer atakuje nieznany wirus? W koronie. I ojciec "nie wie, jakie dziecko ma oceny." A czemu nie wie, to nie wiadomo w sumie. I "nie wie, kiedy jest wywiadówka, bo go eks żona nie poinformowała, a on by przecież tak chciał być i uczestniczyć i w ogóle angażować się. Ale nie wie."
                                                  • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 14:29
                                                    amast napisała:

                                                    > No to spławi go w jakiś inny, bardziej zakamuflowany sposób. A weekendowy ojcie
                                                    > c na ogół nie będzie drążył. Prędzej oleje.

                                                    Po raz kolejny- przemawiasz z głębokich lat 90-tych chyba. Nie oleje ani nie spławi "bo to ojciec weekendowy." Natomiast szkoła może nie wiedzieć możliwości rezygnacji z zadań na weekendy. Ale o tym się nie przekona ojciec weekendowy póki nie spróbuje. Ale przecież po co próbować, na pewno #niedasię.
                                                  • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 14:38
                                                    > Po raz kolejny- przemawiasz z głębokich lat 90-tych chyba.

                                                    Moje młodsze dziecko skończyło polską edukację raptem 4 lata temu. Naprawdę wiem, jak proste sprawy są niewykonalne zdaniem nauczycieli/szkół. Nawet po interwencji kuratorium. Więc "szkoła nie oleje/nie spławi" mnie nie przekonuje. Wiem ile wysiłku kosztowało mnie przeprowadzenie niby prostych rzeczy. I wiem, na ilu rzeczach poległam. A byłam raczej upierdliwa w dochodzeniu spraw, na których mi zależało.
                                                  • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 14:47
                                                    Moment, a spławili cię, bo byłaś matką weekendową? Bo o tym tu piszesz. Że ojcu odpiszą, żeby pisał kto inny. Owszem, jest możliwe, że szkoła nie zmieni koncepcji i zadania na weekend będą. Ale dopóki ojciec nie spróbuje to się nie przekona i argument, że #niedasię, bo ojciec jest weekendowy mnie wybitnie nie przekonuje.
                                                  • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 14:55
                                                    Nie, bo "szkoły też mają cały utrwalony system spychologii". Nie ma znaczenia co i jak dokładnie napiszą, może faktycznie nie tak wprost, może zagalopowałam się. Chodzi o to, że weekendowy ojciec nie ma z nimi szans, nawet jakby chciał, a że na ogół nie będzie chciał, to w tym się akurat - chyba - zgadzamy. Szkoły mają po prostu większe doświadczenie niż weekendowy ojciec, migający się czy nie. I ja nie mówię, że żaden ojciec, nie tylko weekendowy, nie powinien próbować załatwiać czegoś ze szkołą. Ja po prostu oceniam szanse wink
                                                  • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 14:59
                                                    weekendowy ojciec nie ma z nimi szans, nawet jakby chciał

                                                    No ale nie dlatego, że weekendowy, na Zeusa. Może to jest szkoła, która uprawia spychologię. A może nie, jeszcze nie wiemy. I się nie dowiemy, dopóki nie spróbujemy.

                                                    a że na ogół nie będzie chciał, to w tym się akurat - chyba - zgadzamy.

                                                    No to w tym niedasizmie musi tkwić i nic się nie da zrobić.


                                                    Szkoły mają po prostu większe doświadczenie niż weekendowy ojciec, migający się czy nie.

                                                    To jeśli już- szkoły mają większe doświadczenie niż rodzic. Natomiast fakt bycia weekendowym nic tu nie zmienia.

                                                    I ja nie mówię, że żaden ojciec, nie tylko weekendowy, nie powinien próbować załatwiać czegoś ze szkołą. Ja po prostu oceniam szanse

                                                    Niech ten ojciec da szansę. To jak w tym dowcipie: bardzo wierzący człowiek wypominał Bogu, że tak się modlił o wygraną w totka, a tu nic. I wtedy z chmur odezwał się głos: "Daj mi szansę! Kup los!!!"
                                                  • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 15:11
                                                    Wiesz, ale ja generalnie w sprawie zadawania prac domowych wcale nie uważam, że należy kupować los na loterii. Twardo uważam, że należy uregulować to systemowo. To konkretne dziecko i tak ma przechlapane i ten konkretny ojciec - z tego co wyczytałam gdzieś niżej - i tak nie ma raczej szans ze szkołą. Ale tu chodzi o całe pokolenia dzieci, które do cholery mają prawo do odpoczynku. A jak jakieś nadgorliwe matki uważają, że jednak nie mają to i bez pomocy szkoły zawalą swoje dziubdziusie mnóstwem prac i zajęć dodatkowych wink
                                                  • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 15:17
                                                    Ale zanim uregulujemy coś systemowo, to może jednak rodzic Jasia troszczy się o swojego Jasia i próbuje załatwić jednostkowo im więcej szkół które nie będą zadawać prac, tym więcej szans na zmiany systemowe. Jeden jakie wyjęty z muru i te sprawy. Twoja szkoła też to miała uregulowane jednostkowo (atatut)
                                                  • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 15:30
                                                    > Twoja szkoła też to miała uregulowane jednostkowo (atatut)

                                                    Tego nie wiem, ale wcale nie jestem przekonana czy to było jednostkowe. Tak jak pisałam - to były czasy okołostanowojenne, znaczy przełom lat 70/80. Wtedy raczej szkoły nie miały własnych wypracowanych w drodze dyskusji i kompromisów statutów, tylko obstawiam, że powielane zgodnie z wytycznymi albo nawet i jednolitym wzorcem prosto z ministerstwa. Inna sprawa, że my wtedy faktycznie w soboty też chodziliśmy do szkoły (ale chyba nie we wszystkie), wiec ten JEDEN dzień wolnego od prac domowych może na zawalał całego planu (hehe) dydaktycznego wink
                                                  • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 15:40
                                                    Nie kojarzę z opowiadań kuzynki (rocznik '74) zakazu zadań na weekendy. Może Triss się wypowie, bo kojarzę, że ona ze zbliżonego rocznika. Wcześniej na pewno te zadania były (rodzice). Niemniej im więcej takich szkół tym bardziej prawdopodobna zmiana systemowa, tym wiekszy sens walczyć lokalnie. Zresztą wystarczy nawet nie zmiana w całej szkole, a zmiana w podejściu 1 nauczycielki. Dla Jasia
                                                  • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 15:54
                                                    BTW, w tamtych czasach funkcjonowało coś, co się nazywało Kodeks Ucznia i miało to na pewno jakieś umocowanie w systemie prawnym, ale nie wiem jakie. W tym kodeksie na pewno był explicite zapis o niezadawaniu prac na święta i ferie. Może faktycznie statut mojej szkoły to jakoś jednostkowo rozszerzał też na weekendy? Chociaż wydaje mi się, że to był nie tyle zapis o "weekendach" (bo to słowo poznałam dość późno, na pewno nie na początku podstawówki) co o dniach wolnych. A może w kodeksie było o "dniach wolnych"? Ma ktoś w pamiątkach z dzieciństwa ten kodeks? W takiej granatowej okładce z tarczą? wink U nas dostawało się go wraz z tarczą szkoły po ślubowaniu w pierwszej klasie.
                                                  • kocynder Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 20:57
                                                    Ja nie Triss, Danielo, ale rocznik '75. Nie, nie było jakiegoś "odgórnego" zakazu prac domowych na weekendy. Ja miałam zadawane na weekendy przez całą edukację, zarówno w podstawówce jaki w liceum. Więc to szkołą Amast była wyjątkiem raczej - i fakt ujęcia w statucie szkoły zakazu prac domowych na weekend absolutnie nie należał do standardu!
                                                  • iwles Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 14:17
                                                    amast napisała:

                                                    > Mnie pytasz? Tak, uważam, że matki "swoje" weekendy tez powinny spędzać na rozr
                                                    > ywkach z dziećmi a nie na siedzeniu nad zadaniami szkolnymi. To jakby wynika z
                                                    > mojego przekonania, że dzieci nie powinny w weekend zajmować się szkołą, tylko
                                                    > odpoczywać.


                                                    a wszystkie obowiązki w tygodniu, czyli wtedy, kiedy jest z mamą, tak ?
                                                    Nosz kurde, tak jest w tej naszej polskiej edukacji, że pewne umiejętności trzeba ćwiczyć, np. czytanie. Czy czytanie książeczek w weekendy tez uznasz za niepotrzebny obowiązek szkolny ?
                                                  • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 14:23
                                                    Książeczek w ogóle czy nudnych lektur? Czytania interesujących dla dziecka książeczek nie uważam ani za niepotrzebny ani za szkolny ani za obowiązek. Czytanie lektur to co innego. Chociaż akurat na to można wygospodarować czas i w weekend. W końcu nie każda książka, nawet dobrowolnie wybrana, musi być ciekawa. A lektura może się okazać całkiem całkiem.
                                                  • jednoraz0w0 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 16:00
                                                    Ciebie pytam, ale nie pytam o weekendy. Bo dopóki zadania są, to wolny weekend odbywa się kosztem matki, robiącej i tak na ogół bokami bo samotne matki to statystycznie najgorzej sytuowane osoby. A jakoś nie uważasz, że dokładanie im jeszcze pilnowania zadań, włącznie z weekendowymi, od poniedziałku do czwartku, w jakiś negatywny sposób wpłynie na więź matki i dziecka. Poza tym niby dlaczego dziecko nie może sobie odpocząć w środę a zadanie zrobić w sobotę?
                                                  • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 16:11
                                                    > niby dlaczego dziecko nie może sobie odpocząć w środę a zadanie zrobić w sobotę?

                                                    Może. Ale chyba wolało w sobotę nicnierobić z ojcem. Biorąc pod uwagę, że nie mogło nicnierobić z ojcem w środę, bo rano pewnie było w szkole, a po południu chyba nie miało zaplanowanego spotkania z ojcem, to zaproponowana zamiana wyglądała dziwnie.
                                                    A co do urobienia matki, to już pisałam - nie widzę przeszkód, żeby dziecko spędzało czas z ojcem od czwartku i wtedy jak najbardziej w czwartek i piątek ojciec ma przypilnować spraw szkolnych, a w weekend może nicnierobić. A matka może nicnierobić i nawiązywać więź z dzieckiem w następny weekend.
                                        • ichi51e Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 13:28
                                          moim zdaniem ten podział wcale nie jest zależny od tego czy rodzice są razem czy nie. Ktoś kto mil kontakt z dzieckiem więcej niż przelotny rozumie ze dziecko ma prace domowa (choć może oczywiście być zdania ze skoro widza się raz na dwa tygodnie mogą ten czas spędzić lepiej niż użerają się ze sobą i zadaniem z matmy którego ani dziecko nie jest w stanie zrozumiec ani ojciec wytłumaczyć) i ze nie odrobienie jej ściągnie na dziecko kłopot. w większości rodzin nad praca domowa siedzi matka a ojciec zlewa.
                                          • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 13:33
                                            Tylko w większości rodzin, dopóki są razem, ojciec jednak mimo wszystko nie występuje otwarcie przeciwko matce i nie kwestionuje jej zasad i nie gra dzieckiem. To się zmienia, kiedy już nie są razem. Wtedy jest łatwo mówić, że zalecenia lekarskie to bzdura, że czy alergia to wymysły matki, że zadań nie trzeba odrabiać.
              • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:17
                Zależy kiedy tak było i pewnie zależy, w której szkole. Moi rodzice w komunie zadania w weekend odrabiali (a jeszcze mieli lekcje w soboty przecież). Ale generalnie- ja bym była za. W ogóle byłabym za tym, żeby zadania domowe redukować do minimum, zostawiać tylko tam, gdzie trzeba wyćwiczyć jakąś umiejętność i nie ma na to czasu na lekcjach. Ale to jest postulat de lege ferenda. De lege lata- zadania są i wzrusza mnie zawsze, jak rozwiedzeni ojcowie odkrywają ten fakt. Podobnie jak fakt istnienia librusa. Zdumiewające-ja, bezdzietna, wiem, że librus jest, a taki ojciec-nie wie. I potem bezradny nie wie, kiedy są ferie zimowe i oczekuje, że mu była żona wyśle maila w tej sprawie.
                • iwles Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:22
                  daniela34 napisała:

                  > Podobnie jak fakt istnienia librusa. Zdumiewające-ja, bezdzietna, wiem, że libr
                  > us jest, a taki ojciec-nie wie. I potem bezradny nie wie, kiedy są ferie zimowe
                  > i oczekuje, że mu była żona wyśle maila w tej sprawie.


                  A najśmieszniejsze jest to, że szkoła zakłada konta na e-dzienniku obojgu rodzicom.
                • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:24
                  > Zależy kiedy tak było i pewnie zależy, w której szkole.

                  W okolicach stanu wojennego w szkle podstawowej. Jeżeli to w czymś pomaga smile
                  Ale co do zasady uważam, że dziecko powinno mieć bezwzględne prawo do odpoczynku w weekend i spędzania czasu wolnego w wybrany przez siebie (rodzica) sposób, bez ciągłego myślenia o szkole. Ja w weekend odpoczywam i nie myślę o pracy. Dlaczego dziecko musi mieć gorzej?
                    • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:33
                      > Ale to trzeba rozmawiać ze szkołą/nauczycielem.

                      Oraz z matką, która zadaje dziecku dodatkowe zadania na czas wizyt u ojca smile
                      Ja tam nie wiem, jaka jest sytuacja w tej rodzinie, ale jeżeli matka jest taka natrętna z dokładaniem dziecku pracy i drobiazgowym kontrolowaniem, to może ojciec dla odmiany próbuje zapewnić dziecku trochę beztroski? Może oboje powinni się nauczyć, matka - odpuszczania, ojciec - odpowiedzialności? Bo ja tu widzę nie tylko nieodpowiedzialnego ojca. Widzę też zaborczą matkę.
                      • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:35
                        Rozumiem, że dodatkowe zadania wynikają z jakichś zaległości dziecka i niekoniecznie da się odpuścić, bo doskonale wiesz, że zaległości z klas I-III odbijają się czkawką wtedy, kiedy już nie ma czasu na ich nadrabianie. Ale nie w dodatkowych zadaniach jest problem tylko w tym, że nie odrobili zadań szkolnych. O zadania matczyne na miejscu autorki nie miałabym żadnych pretensji, ale o szkolne-owszem.
                        • amast Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:42
                          Tak samo czkawką odbije się kiedyś dziecku brak odpoczynku. Naprawdę uważam, że oboje rodzice mają problem i oboje powinni spotkać się gdzieś pośrodku.
                          No ale ja nie kontrolowałam tak jak autorka moich dzieci na żadnym etapie edukacyjnym i ogólnie mam tu opinię złej matki wink
                          • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:49
                            amast napisała:

                            > Tak samo czkawką odbije się kiedyś dziecku brak odpoczynku.

                            No toż niech odrabia tylko zadania szkolne z tatusiem.

                            Naprawdę uważam, że
                            > oboje rodzice mają problem i oboje powinni spotkać się gdzieś pośrodku.

                            Nie wiem, czy oboje mają problem, bo jeżeli dziecko ma zaległości to łatwiej o wiele jest je nadrobić teraz niż w czwartej klasie. W czwartej będą mieli o wiele większe problemy. Póki co nie widzę w opisie takiej ilości zadań, żeby dziecko w weekend nie miało szansy na odpoczynek.

                            > No ale ja nie kontrolowałam tak jak autorka moich dzieci na żadnym etapie eduka
                            > cyjnym i ogólnie mam tu opinię złej matki wink

                            Wiesz co, ja jako bezdzietna mogę opisać swoje szkolne doświadczenia i doświadczenia moich rówieśników. Mnie nie trzeba było kontrolować- przychodziłam, sprawdzałam zeszyty, odrabiałam lekcje, jak potrzebowałam to szłam zapytać o radę któreś z rodziców. Ale też widziałam swoich kolegów z klasy, których rodzice też "nie kontrolowali" jak potem w starszych klasach mieli problem z czytaniem i tabliczką mnożenia.
                            Jeśli autorka pisze, że dziecko ma zaległości z pierwszej klasy (a to była częściowo nauka zdalna) to nie widzę podstaw, aby to kwestionować: "a może nie ma, a może matka ma problem."
                      • netlii Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:41
                        amast napisała:

                        > > Ale to trzeba rozmawiać ze szkołą/nauczycielem.
                        >
                        > Oraz z matką, która zadaje dziecku dodatkowe zadania na czas wizyt u ojca smile
                        > Ja tam nie wiem, jaka jest sytuacja w tej rodzinie, ale jeżeli matka jest taka
                        > natrętna z dokładaniem dziecku pracy i drobiazgowym kontrolowaniem, to może ojc
                        > iec dla odmiany próbuje zapewnić dziecku trochę beztroski?

                        Ano właśnie.
                        Takie przeciąganie liny może mieć miejsce zamiast zapewnienia równowagi.
                        Ojciec widząc, że dziecko zbyt obciążone gwarantuje trochę luzu, matka nadprogramowa i oboje ciągną w swoją stronę.
                            • netlii Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 12:13
                              Ale nie załatwi się konkretnie co takiego?
                              I czy to 'coś" warte jest dodatkowego obciążania organizmu dziecka naprogramowymi obowiązkami, generowaniem stresu o ich wykonanie, a jak zostaną zrobione to i tak może zostać okraszone komentarzem "zrobione byle jak".
                              Nie dajmy się zwariować.
                              Szczególnie, że autorka niżej doprecyzowała, że jednak syn realizuje na bieżąco program przewidziany dla klas 1-3, który powinien się kojarzyć z zabawą a nie porannymi histeriami.
                              Nawet największe klasowe gamonie po trzech latach nauki wchodziły do czwartej klasy z umiejętnością pisania, czytania i liczenia.
                      • akn82 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:48
                        No bez przesady big_grin syn ma do nadrobienia większość materiału z pierwszej klasy. Musi pracować więcej bo odstaje od klasy i jest mu z tym źle. Ojciec nie ma pojęcia co jest grane w szkole bo nigdy się tym nie interesował. Oczywiście można serwować dziecku beztroskie weekendy i wychowywać obiboka. Ja jednak mam inne podejście do obowiązków. Stąd i rozwód i ten wątek. Bo jestem w szoku że tata nie przejrzał z synem zeszytów i nie poprosił żeby sprawdził co jest zadane.
                • hanusinamama Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:42
                  Daniela ale w klasach 1-3 zazwczaj duzo nie jest zadawane. Na zasadzie dokonczyć ćwiczenia z danego tematu. Jak dzieciak się wyrabia na lekcji to jest tego mało, jak sie nie wyrabia bo np wolno mu idzie pisanie...musi nadrobić po lekcji. Dziecko które ma zaległości z 1 klasy musi ćwiczyć pisanie, czytanie, liczenie...
                  • daniela34 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:52
                    Hanusina, wiem. Ale możemy iść w stronę szkoły bez zadań. Nie mam z tym problemu, myślę że mogłoby się to sprawdzić. W ogóle myślę, że przemodelowanie polskiej edukacji w kierunku innego rozłożenia materiału i liczby godzin w szkole to jest coś, co by wszystkim dobrze zrobiło. Natomiast to jest dyskusja ogólna i na przyszłość. Póki co też nie wierzę, żeby zadania SZKOLNE w drugiej klasie zajmowały dziecku cały weekend. I odrobienia tych zadań ojciec powinien pilnować. Natomiast zadania MATCZYNE to jest kwestia dyskusji między rodzicami, no ale to do dyskusji trzeba dwóch stron i postawa "nie, bo nie" nie pomoże.
              • ginger.ale Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 15:01

                >
                > Za starych, komunistycznych czasów w mojej szkole był statut, w którym było nap
                > isane, że nie wolno zadawać na weekend prac domowych. Komunizm miał swoje dobre
                > strony jednak smile

                W XXI w. u mojego dziecka też tak co do zasady jest. Przynajmniej na etapie edukacji wczesnoszkolnej.
            • mazekeene Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 12:02
              daniela34 napisała:

              > Aha, są jeszcze tacy mistrzowie, którzy mają pretensje, że dziecko nie odrobiło
              > zadań w tygodniu, bo weekend powinien być cały na przyjemności z tatusiem

              O to to! Moj eks wypisz wymaluj. Na zlosc jemu do pracy chodze zamiast z dzieckiem zaraz po szkole lekcje odrabiac. Tylko wyrodne matki pracuja na caly etat zamiast czekac na dziecko zaraz po lekcjach w domu z cieplym obiadem i lekcje odrobic. Oraz posprzatac, coby maz i ojciec po powrocie z pracy mogl lezecwink))
            • droch Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 12:44
              Aha, są jeszcze tacy mistrzowie, którzy mają pretensje, że dziecko nie odrobiło zadań w tygodniu, bo weekend powinien być cały na przyjemności z tatusiem.

              Akurat zadawanie na weekend w ogóle nie powinno mieć miejsca. Kiedy dziecko ma mieć wolne od szkoły, jeśli nie w weekend?
        • araceli Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 10:56
          iwles napisała:
          > O rany, naprawdę ojcowie są tacy durni, że biorąc dziecko w piątek i odstawiają
          > c w niedzielę, nie wiedzą, że trzeba odrobić lekcje ?

          Jakieś zapewne tak - autorka nie napisała skąd ojciec dziecka ma czerpać wiedzę jakie - szczególnie, że sama pisze, że ONA dziecku zadaje.
      • akn82 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 10:58
        1. To chyba nie istotne teraz.
        2. A niech robi . Jaki ja mam wpływ na to co i jak jest robione w nie-mój-weekend, w nie moim domu?
        3. Wraca. I co to da? Że ja mam w piątek zawalać pracę i robić z nim część zadań, omawiać inne do zrobienia u taty po to żeby w niedzielę po 17 jeszcze je dokańczać?
              • iwles Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:19
                hanusinamama napisała:

                > NO nie do końca. Chyba ze zorganziował wyjazd na 2 dni i dzieciak nie miał kied
                > y i jak tych lekcji zrobić. Jak miał kiedy to jednak dziecka obowiązek zrobic l
                > ekcje, nie rodzica.
                >


                no weź, usprawiedliwiasz ojca, że tak super dba o rozrywki z synem, tylko zupełnie nie bierze na siebie obowiązków?
                Bawimy się w dobrego i złego policjanta ? (ten zły - to mama, bo pilnuje obowiązków, a dobry - to tatuś, bo z nim to tylko zabawa ? I nie przyjdzie mu do głowy, że w weekend dziecko jakiś wycinek czasu powinno poświęcić na lekcje ? Nie zainteresował się ?
                • hanusinamama Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 11:52
                  Nie usprawieliwiam. Uwazam, ze bardzo źle ze mama pilnuje obowiązków a tatuś tylko fan zapewnia...tylko, ze autorka mowi, że ojciec nie chce sie dogadać, nie przyjmuje argumentów.
                  Ja bym poinfotmowała ojca, że albo będzie pilnował lekcji i obowiązków albo czas w weekend bedzie okrojony.
                  Ale niestety dziecko musi szybko ogarnąć co jest jego obowiązkiem...bo obawiam się, ze ojciec nadal bedzie miał to gdzieś
                    • akn82 Re: Weekend u taty i nieodrobione zadania domowe 06.12.21, 13:15
                      Nie, nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, żeby młody nie odstawał o lata świetlne od klasy i żeby nie czuł się z tym źle. żeby czuł że jego praca się opłaca i że ma też swoje zdolności mimo słabości. Np recytacja wiersza na pamięć - idzie mu to super. 6tki z wiersza to jego pierwsze pozytywne oceny i mógł nauczyć się z palcem w d... wiersza o średniej długości zamiast iść po najniższej linii oporu.
                      Niestety nie uważam, że wszystko należy zostawić w rękach dziecka, które ma skłonności do lenistwa. Liczyłam na to że wybierze wiersz średni. tym bardziej że na jeden sie umówiliśmy i razem go czytaliśmy. Plus sama go recytowałam, bo pamiętam z dzieciństwa. Podobał mu się.

                      To tych co może doczytają ten wpis: zadania dodatkowe zadawane przeze mnie nie są moim wymysłem. To jest narzucone przez panią i wymagane przez szkołę. Bo Pani z nim wszystkiego na lekcji nie nadrobi i naukę liter/ czytania i pokrewnych zostawiła nam, rodzicom. Czyli mnie.
                      Syn jest zdrowy, mądry i w to nie musicie się zagłębiać. Dziękuję ale tutaj trzymam rękę na pulsie.